Dodaj do ulubionych

kontrola w związku

09.11.09, 15:17
"przypadkiem zajrzałam na strych", "niechcący weszłam do jego
skrzynki mailowej" "całkiem nieswiadomie przeczytałam jego smsa"

- stałe usprawiedliwienia kobiet, które postanowiły skontrolować
partnera. Nie tylko na forum. Za to na forum zaraz zaczyna się
nagonka "porządnych" - "nie miałaś prawa", "nie szanujesz
prywatności" itp.

Za przeproszeniem - ale te kobiety mają pełne prawo sprawdzić o co
biega. Żadna z nich nie robi tego z powodu obsesyjnej zazdrości, to
raczej albo błysk intuicji, albo odmowa partnera w wyjaśnieniu
sytuacji, zmiana w jego zachowaniu, wyraźne trzymanie czegoś w
tajemnicy. Dlaczego kobieta nie ma prawa uzyskać dostępu do danych,
które określają jej sytuację?
Jeśli mąż ma kochankę itp. - to przecież dotyczy jej związku, jej
zdrowia (ryzyko różnego rodzaju chorób). Zwróćcie również uwagę, że
kobiety te znajdują zazwyczaj dowód, że ich podejrzenia były
słuszne.
Co ciekawe - często te same osoby zwykły najeżdżać na te panie,
które żyją złudzeniami, że miś się zmieni i nie mają odwagi stanąć
twarzą w twarz z problemem.
Obserwuj wątek
    • paco_lopez Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:20
      te kobiety i ci mężczyżni, to sie seriali naogladali. w ogóle życze
      wszystkim po dwie byłe zony i po czworo dzieci z kilku związków.
    • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:21
      Zaufanie jest dobre, kontrola jest lepsza.

      Ale na tej samej zasadzie każde dziecko powinno być przetestowane względem ojcostwa.
      • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:29
        aardwolf napisał:

        > Ale na tej samej zasadzie każde dziecko powinno być przetestowane
        >względem ojcostwa.

        Jeśli miałaby byc analogia - to nie w kazdej, ale tam gdzie zachodzi
        uzasadnione podejrzenie.

        Zmiany w prawie idą właśnie w tym kierunku. Od trzech miesięcy
        mozliwe jest zaprzeczenie ojcostwa na nowych zasadach i do
        siagnięcia przez dziecko pełnoletnosci. Prawo ojca do wiedzy o
        pochodzeniu dziecka przewazyło nawet ochrona dobra dziecka. Aktualny
        stan prawny daje możliwośc nie tylko zaprzeczenia ojcostwa, ale
        również stwarza podstawę do zażądania zwrotu alimentów od matki
        dziecka.
        • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:33
          a jak zdefiniujesz uzasadnione podejrzenie?
          W ciążę można zajśc w kilka minut.
          Ja jestem za zasadą "jak wszyscy to babcia też"
          • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:40
            aardwolf napisał:

            > a jak zdefiniujesz uzasadnione podejrzenie?
            > W ciążę można zajśc w kilka minut.
            > Ja jestem za zasadą "jak wszyscy to babcia też"

            Twoja postawa to efekt paranoicznego myslenia i sensacyjnych
            artykułów pod tytulem "10 % ojców nieswiadomie wychowuje nie swoje
            potomstwo". Mało kto zwraca uwagę na to, ze 10 % jest spośród liczby
            dzieci, których DNA zostało sprawdzone, a nie ogółu liczby dzieci.
            Ponadto 90 % dzieci, których zgodność DNA poddano badaniu na
            zgodność okazuje się jednak dziećmi swoich ojców.
            Próba dzieci badanych nie jest reprezentatywana dla ogółu - ponieważ
            badania wykonuje się w systuacji zaistnienia podejrzenia. Te dane
            świadczą raczej o tym, ze 90 % ojców wykonujących testy robi je, bo
            ma nieuzasadnioną paranoję.
            • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:48
              O problemy ze zrozumieniem statystyk to mnie jeszcze nikt nigdy nie posądził.
              Nie mam żadnej paranoi.
              Po prostu uważam, że jak kontrolować to wszystko albo nic.
              • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:58
                aardwolf napisał:

                > O problemy ze zrozumieniem statystyk to mnie jeszcze nikt nigdy
                nie posądził.
                > Nie mam żadnej paranoi.
                > Po prostu uważam, że jak kontrolować to wszystko albo nic.

                czarno-biały swiat :)

                Ja uważam, że w rzypadku uzasadnionych podejrzeń kontrola jest jak
                najbardziej na miejscu. Po obu stronach, równiez w formie testu na
                ojcowstwo.

                • six_a Re: kontrola w związku 09.11.09, 18:31
                  ale po co tworzyć dodatkowe koszty na przyszłość, badanie dna powinno być
                  rutynowo przy porodzie i już.

                  a jak to jest z tym zaprzeczaniem ojcostwu po nowemu? serio do pełnoletności?
        • swinia_i_cham a co za porownanie ?? 09.11.09, 17:48
          Sprawdzenie ojcostwa NIE JEST naruszeniem niczyjej prywatnosci. Nie jest czytaniem cudzej korespondencji, w ktorej moga byc np. tajemnice powierzone przez bliskich przyjaciol, tylko dla oczu adresta.

      • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:12
        aardwolf napisał:

        > Zaufanie jest dobre, kontrola jest lepsza.
        >
        > Ale na tej samej zasadzie każde dziecko powinno być przetestowane
        względem ojco
        > stwa.

        w takim razie słuszne będzie przebadanie wszystkich dzieci kobiet z
        którymi dany mężczyzna kiedykolwiek się spotkał. oczywiście o takim
        drobiazgu jak wymiana wynikami badań co 3 miesiące nie wspominam.

        zgodzisz się?
        • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:13
          nie, jaki jest sens robienia updatów badań co 3 miesiące jeśli wyniki nie mogą
          się zmienić
          • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:17
            aardwolf napisał:

            > nie, jaki jest sens robienia updatów badań co 3 miesiące jeśli
            wyniki nie mogą
            > się zmienić

            badania na STD
            • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:19
              o tak, jestem bardzo za
              • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:20
                aardwolf napisał:

                > o tak, jestem bardzo za

                pozostaje życzyć Ci powodzenia w idealnym związku :)
                • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:23
                  Powiedzmy że wszystkie moje partnerki seksualnie do marca tego roku były ładnie
                  przetestowane.
                  Dopiero potem zrobiłem coś głupiego.
                  • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:31
                    aardwolf napisał:

                    > Powiedzmy że wszystkie moje partnerki seksualnie do marca tego
                    roku były ładnie
                    > przetestowane.
                    > Dopiero potem zrobiłem coś głupiego.

                    próbujesz mi się zwierzać? czekaj, przyjmę minę barmana
                    • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:34
                      tylko wykazuję, że ten system jest jak najbardzie możliwy
                      • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:37
                        aardwolf napisał:

                        > tylko wykazuję, że ten system jest jak najbardzie możliwy

                        przypominam że nie odniosłeś się do kwestii testowania wszystkich
                        dzieciatych kobiet z Twojego otoczenia, to też praktykowałeś?
                        • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:39
                          oczywiście ze tak, tyle że to było dość łatwe bo do przetestowania było 0
                          przypadków.
                          • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:40
                            aardwolf napisał:

                            > oczywiście ze tak, tyle że to było dość łatwe bo do przetestowania
                            było 0
                            > przypadków.

                            nie znasz ani jednej dzieciatej kobiety?
                            • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:44
                              znam z pracy jedną dzieciatą kobiete starszą ode mnie, tyle że jej dzieci
                              urodziły się kilka lat zanim przeniosłem się do jej kraju.

                              Moja była dziewczyna urodziła 2 lata po tym jak wyemigrowałem.

                              Zero podejrzeń.
                              • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:54
                                aardwolf napisał:

                                > znam z pracy jedną dzieciatą kobiete starszą ode mnie, tyle że jej
                                dzieci
                                > urodziły się kilka lat zanim przeniosłem się do jej kraju.
                                >
                                > Moja była dziewczyna urodziła 2 lata po tym jak wyemigrowałem.
                                >
                                > Zero podejrzeń.

                                przecież podejrzenia nie są potrzebne do sprawdzenia. należałoby
                                przebadać sąsiadkę, siostrę kolegi etc. ech wybiórczy jesteś..
                                • aardwolf Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:01
                                  jest znacznie gorzej, ponieważ trochę podróżuję to trzeba przebadać dzieci w 10
                                  krajach
                                  • wanilinowa Re: kontrola w związku 09.11.09, 23:17
                                    aardwolf napisał:

                                    > jest znacznie gorzej, ponieważ trochę podróżuję to trzeba przebadać dzieci w 10
                                    > krajach

                                    nikt nie mówił że będzie lekko, idealny związek wymaga ogromnej pracy
    • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:23
      twojabogini napisała:

      > Za przeproszeniem - ale te kobiety mają pełne prawo sprawdzić o co
      > biega.

      żadna kobieta nie powinna grzebać w cudzej komórce, komputerze czy korespondencji

      to kwestia stylu, którego wyżej wymienionym babiszonom brak
      • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:25
        jak również żaden facet w związku nie powinien grać na dwa fronty, to kwestia
        odwagi cywilnej, której w/ww brak.
        • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:29
          alpepe napisała:

          > jak również żaden facet w związku nie powinien grać na dwa fronty, to kwestia
          > odwagi cywilnej, której w/ww brak.

          zgadzam się, ale rozmawiamy tu o naruszaniu prywatności "prewencyjnie", osoba
          posiadająca klasę i własną godność nigdy do tego się nie posunie
          • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:32
            to nie jest prewencja, to tylko uzyskanie świadomości. Profilaktykę tak naprawdę
            mogą stosować tylko osoby patologicznie zazdrosne, takie przetrzepywanie komórki
            czy poczty zajmuje dużo czasu. Czym innym jest uzyskanie pewności.
            • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:35
              alpepe napisała:

              > to nie jest prewencja, to tylko uzyskanie świadomości.

              a co to za dziwoląg "uzyskanie świadomości"???? od prywatności wara!
              • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:16
                Nazwę to opisowo, nie jest się świadomym bycia zdradzanym, ma się tylko jakieś
                niejasne przeczucia, że ktoś cię tu robi w ch. Jeśli więc w takiej sytuacji
                przetrzepiesz partnerowi komórkę czy maile i znajdziesz wiadomości dziwnej
                treści, to tę świadomość bycia zdradzanym uzyskujesz.
                • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:45
                  alpepe napisała:

                  > Jeśli więc w takiej sytuacji
                  > przetrzepiesz partnerowi komórkę czy maile i znajdziesz wiadomości dziwnej
                  > treści, to tę świadomość bycia zdradzanym uzyskujesz.

                  nie zmienia to jednak faktu, że jest to naruszenie prywatności/tajemnicy
                  korespondencji
                  • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:54
                    dla mnie w związku coś takiego jak prywatność korespondencji nie istnieje, tak
                    samo, jak życie prywatne, jeśli pod tym terminem rozumiemy jakieś niejawne
                    spotkania i kontakty. ZWIĄZEK jest zawsze rezygnacją z części wolności, spójrz
                    tylko na etymologię tego słowa. Ktoś, kto jest w 100% uczciwy wobec partnera,
                    nie rzuci hasłem: tajemnica korespondencji czy naruszenie prywatności.
                    • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:56
                      alpepe napisała:

                      > dla mnie w związku coś takiego jak prywatność korespondencji nie istnieje, tak
                      > samo, jak życie prywatne

                      współczuję twojemu partnerowi
                      • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 20:18
                        Miło wiedzieć, że się rozmawia z czującą istotą, ale ostatnio była 8. rocznica
                        naszego ślubu i wygląda na to, że i ja i on jesteśmy skazani na dożywocie :-),
                        więc współczujesz mojemu mężowi, bo ci się coś wydaje i chcesz mi dogryźć. Nie
                        trzepię mężowi kompa ani komórki, zdarzyło mi się znaleźć rzeczy niepokojące
                        przypadkowo, kiedy mój mąż prosił, bym coś mu sprawdziła itp. To jest jak poker.
                        Da się blefować, ale i w każdej chwili ja mogę powiedzieć sprawdzam, a przy
                        zapominalstwie i roztargnieniu mojego męża wszelkie jego kombinatorstwo wyjdzie
                        zaraz na światło dzienne, a ja mu tego nie wybaczę i nasza rodzina się
                        rozpadnie. Zbyt duża stawka w grze, a mój mąż zbyt słaby gracz, by podbijać
                        stawkę bez mocnych kart. Kocham i jestem kochana, ale życie to walka, dobry
                        związek, w pewnym sensie też.
                    • kag73 Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:08
                      Alpepe, dokladnie tutaj sie z Toba zgadzam. Nie ma i u mnie czegos
                      takiego jak moj komputer albo jego komputer. Kto chce to siada, nikt
                      hasel nie posiada. Na skrzynke znamyy swoje hasla. Ile razy mowie,
                      ze ma zobaczyc czy ktos tam nie napisal a on podobnie do mnie- Jak
                      ktos nie ma nic do ukrycia, nie bedzie krzyczal o naruszaniu
                      prywatnosci.
                      Nikt u nas w zwiazku nie cierpi, zeby hrabia nie krzyczal, ze mezowi
                      wspolczuje. maz ma sie dobrze.
                      • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:12
                        kag73 napisała:

                        > Nikt u nas w zwiazku nie cierpi, zeby hrabia nie krzyczal, ze mezowi
                        > wspolczuje. maz ma sie dobrze.

                        Bo jest dobrze manipulowany, ja z moja mamy osobne komputery i z nich nie
                        korzystamy, ja nie grzebię w jej komórce, ona w mojej, nie otwieram listów
                        adresowanych do niej

                        Nie muszę i nie chcę nikogo szpiegować, ale też nie chcę byś szpiegowany. Nie
                        znaczy to, że mam coś do ukrycia, to kwestia zasad.
                        • kag73 Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:21
                          To Twoje zdanie, ze jest manipulowany. Kazdy niech zyje jak lubi. Ty
                          masz takie zasady, inni maja inne.
                          Ja nie musze i nie chce szpiegowac, ale w przeciwienstwie do Ciebie
                          nie potrzebuje hasel i blokad w komputerach. Ufam samej sobie, to
                          moze Ty boisz sie ulec pokusie i nie ufasz partnerce, jezeli
                          potrzebujesz hasel.
                          • swinia_i_cham Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:56
                            > moze Ty boisz sie ulec pokusie i nie ufasz partnerce, jezeli
                            > potrzebujesz hasel.

                            Nie o to chodzi. Chodzi o to, ze np. zdarza sie, ze facet - bliski kumpel - zwierza sie np. via jakis elektroniczny srodek komunikacji - z problemow w swoim zwiazku. I ta rozmowa nie powinna byc czytana przez wscibskiego babiszona, ktory sprawdza, czy aby kolega nie pisze czegos co mogloby wsypac faceta.

                            W dzisiejszych czasach e-komunikacja jest powszechna. Jest zblizona juz - jesli chodzi o intensywnosc - do tej twarza w twarz.

                            Pozwolilabys, aby KAZDA twoja rozmowa z kolezankami na babskim wyjsciu byla nagrana a stenogram przekazany mezowi? Nie ma tam NIGDY zadnych rzeczy, jakich nie chcialabys, aby jednak uslyszal - chociazby to, jak na cos tam na niego narzekasz, albo mowisz ze masz nowego kolege w pracy, niezle ciacho?

                            Wiec to nie jest tak, ze chec posiadania prawa do prywatnosci jest dowodem na posiadanie sekretow dyskwalifikujacych jako partnera. Po prostu NIE NORMALNE jest, aby kazda rozmowa byla kontrolowalna. Gdyby tak bylo - w obie strony - to zaden zwiazek by sie nie utrzymal...

                            A wpieprzenie sie w cudze gg to jak zalozenie podsluchu pod barowym stolikiem, gdy wychodzisz z kolezankami na piwko. Dokladnie to samo - sk.synstwo. No chyba ze dziewczyna jest juz prawie pewna, ze cos facet kreci na boku, ma juz jakies konkretne dowody (np. przylapanie na klamaniu co do miejsca pobytu) i chce dolozyc pewniejszy dowod albo namierzyc kochankow. Ale nie na podstawie PRZECZUCIA, ale juz jakiegos dowodu na to, ze partner kreci.
                            • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 20:25
                              Ja bym pozwoliła się inwigilować. O wszystkim też gadam z moim mężem, również o
                              tym, że nasz nowy sąsiad to niezłe ciacho, albo że narzekałam na niego i że moja
                              przyjaciółka mi się wcale nie dziwiła. Niezłe z nas paple. Mój mąż mi
                              relacjonuje zwykle swoje rozmowy telefoniczne, ja jemu swoje, jeśli są tam
                              jakieś tajemnice, które powinny takimiż pozostać, mówimy sobie, że nie możemy
                              tego powiedzieć i szlus.
                            • gondra Re: kontrola w związku 10.11.09, 21:29
                              No chyba
                              > ze dziewczyna jest juz prawie pewna, ze cos facet kreci na boku, ma juz jakies
                              > konkretne dowody (np. przylapanie na klamaniu co do miejsca pobytu) i chce dol
                              > ozyc pewniejszy dowod albo namierzyc kochankow. Ale nie na podstawie PRZECZUCIA
                              > , ale juz jakiegos dowodu na to, ze partner kreci

                              O - to, to!
                          • wicehrabia.julian Re: kontrola w związku 09.11.09, 20:07
                            kag73 napisała:

                            > w przeciwienstwie do Ciebie
                            > nie potrzebuje hasel i blokad w komputerach

                            ciekawe co powiesz jak ci ktoś zwędzi laptopa np. podczas włamania lub zajrzy do
                            niego w pracy

                            ja noszę swój cały czas i od zawsze mam hasło i tego nie zmienię
                            • alpepe Re: kontrola w związku 09.11.09, 20:26
                              kiedyś były laptopy z takimi dziurkami, co by przeciągnąć zamki z szyfrem,
                              idealna sprawa dla ciebie.
                      • gondra Re: kontrola w związku 10.11.09, 21:28
                        > Jak ktos nie ma nic do ukrycia, nie bedzie krzyczal o naruszaniu
                        > prywatnosci.

                        Tu się nie zgadzam. Kwestia potrzeb. Są pary, które spędzają razem 24 na dobę, a
                        są takie, które na urlop jeżdżą oddzielnie. Są też takie, które wszystko maja
                        wspólne i zero tajemnic (a raczej tylko im sie tak wydaje, bo jednak człowiek
                        jest odrębna jednostką i nie zatraca tego, bo jest w związku), a są takie, gdzie
                        ludzie potrzebują trochę własnej przestrzeni.
          • yoko0202 coś ci się pomyliło 09.11.09, 15:34
            wicehrabia.julian napisał:

            > zgadzam się, ale rozmawiamy tu o naruszaniu prywatności "prewencyjnie",

            niby tak, ale popatrz, jakimś dziwnym trafem, takie właśnie 'prewencyjne'
            kontrole przynoszą zazwyczaj rezultaty, jakich osoba szukająca wolałaby raczej
            nie znaleźć
            a tak w ogóle, to chyba nie słyszałam o takich przypadkach, żeby ktokolwiek
            uskuteczniał jakiekolwiek kontrole kompletnie bez żadnego powodu, ot tak sobie w
            ramach realizacji planu dnia - no to już zalatuje patologią

            > osoba posiadająca klasę i własną godność nigdy do tego się nie posunie

            osoba posiadająca własną godność nigdy nie pozwoli sobie na to, żeby ją
            ktokolwiek okłamywał i poniżał w jej własnym domu.
            • wicehrabia.julian Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 15:36
              yoko0202 napisała:

              > osoba posiadająca własną godność nigdy nie pozwoli sobie na to, żeby ją
              > ktokolwiek okłamywał i poniżał w jej własnym domu.

              a jeśli jest tylko gościem, albo dom jest wspólny? mieszkanie razem nie oznacza,
              że mamy poddać się pełnej kontroli
              • yoko0202 Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 15:43
                wicehrabia.julian napisał:

                > yoko0202 napisała:
                >
                > > osoba posiadająca własną godność nigdy nie pozwoli sobie na to, żeby ją
                ktokolwiek okłamywał i poniżał w jej własnym domu.
                >
                > a jeśli jest tylko gościem, albo dom jest wspólny? mieszkanie razem nie oznacza
                > ,
                > że mamy poddać się pełnej kontroli

                jasne, ale nie oznacza również że mamy się poddać manipulacji, pozwalać na
                okłamywanie i robienie z nas idiotów
                • wicehrabia.julian Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 15:48
                  yoko0202 napisała:

                  > jasne, ale nie oznacza również że mamy się poddać manipulacji, pozwalać na
                  > okłamywanie i robienie z nas idiotów

                  owszem, tylko co jeśli po sprawdzeniu kompa/komórki/otwarciu listów będzie jeśli
                  okaże się, że nasz partner/ka są niewinni

                  przyznałabyś się misiowi, że trzepałaś jego komp i nic nie znalazłaś? założę
                  się, że nie
                  • yoko0202 Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 15:57
                    wicehrabia.julian napisał:


                    > owszem, tylko co jeśli po sprawdzeniu kompa/komórki/otwarciu listów będzie
                    jeśli i okaże się, że nasz partner/ka są niewinni

                    > przyznałabyś się misiowi, że trzepałaś jego komp i nic nie znalazłaś? założę
                    się, że nie

                    wicehrabio, przecież twojejbogini nie chodziło o regularne trzepanie
                    kompa/komórki dla sportu, codziennie rano po wypiciu kawy!!! ja już napisałam
                    wyżej, że takie oznaki patologicznej zazdrości uważam za nienormalne.

                    ewidentnie chodzi tu o sytuacje, gdy partnerka/partner zaczynają nam fikać, nie
                    wiemy co się dzieje, mamy do czynienia z dziwnymi sytuacjami, klasycznymi bądź
                    innymi oznakami zdrady, próby rozmowy nic nie dają, a cała nasza intuicja
                    krzyczy, że coś jest nie w porządku!
                    będąc mniej więcej w takiej sytuacji jak powyżej, osobiście popełniłam czyn
                    karygodny w postaci 'naruszenia prywatności' dwa razy w życiu; być może powinnam
                    bić się piętami po du.pie ze wstydu, lecz ani mi się śni - jestem zadowolona że
                    to zrobiłam, bo znalazłam to, co myślałam, i obu frajerom podziękowałam za występy.

                    • wicehrabia.julian Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 16:03
                      yoko0202 napisała:

                      > jestem zadowolona że
                      > to zrobiłam, bo znalazłam to, co myślałam, i obu frajerom podziękowałam za wyst
                      > ępy.

                      pytanie brzmiało co by było gdyby któryś z nich okazał się niewinny
                      • mamba8 Re: coś ci się pomyliło 10.11.09, 21:58
                        No żeby być tak doprowadzonym do ostateczności, żeby sprawdzić musi
                        być coś bardzo nie tak w związku. I nawet jak jest niewinny w
                        przypadku zdrady jest winny za to, że nie umie się otworzyć przed
                        partnerką i zakomunikować co jest nie tak.
            • swinia_i_cham Re: coś ci się pomyliło 09.11.09, 17:59
              > niby tak, ale popatrz, jakimś dziwnym trafem, takie właśnie 'prewencyjne'
              > kontrole przynoszą zazwyczaj rezultaty, jakich osoba szukająca wolałaby raczej
              > nie znaleźć

              na jakiej podstawie taki wniosek wyciagasz?? Dlaczego ZAZWYCZAJ przynosi rezultaty w postaci odkrycia czegos zlego? Badania robilas?

              > osoba posiadająca własną godność nigdy nie pozwoli sobie na to, żeby ją
              > ktokolwiek okłamywał i poniżał w jej własnym domu.

              true. I w sytuacji, w ktorej nie przyprawiam swojej kobiecie rogow, ale od miesiaca chodze struty bo w robocie jest przewalone, co w partnerce wzbudzi mysli "nie smieje sie tak do mnie jak kiedys, gdy wraca z pracy - pewnie kogos ma!" i kontrole, to wywale z domu na zbity pysk. Bo "nie bedzie mnie nikt ponizal w moim wlasnym domu" - przez wsciubianie nosa tam, gdzie nie jej miejsce.
              • mamba8 Re: coś ci się pomyliło 10.11.09, 21:55
                Nie słoneczko. To w takim wypadku ty też ponosisz winę zaq to że nie
                umiesz partnerce powiedzieć o co cho i każesz zgadywać.
        • facettt zdrady nie sa karalne 09.11.09, 15:30
          przynajmniej w naszej Zachodniej Cwilizacji
          - czyli wolno ich dokonywac, dziewcze :)

          - to tylko (rzecz jasna) kwestia moralna.

          Natomiast wlamywanie sie do zakodowanej (w komputerze) korespondencji, lub do
          zaklejonych prywatnych listow - jest nie tylko moralnie obrzydliwe, ale takze
          jest przestepstwem, ktore moze byc scigane z mocy prawa.
          • aardwolf Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 15:32
            a powinny być traktowane jako usiłowanie zabójstwa
          • twojabogini Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 15:46
            facettt napisał:

            > Natomiast wlamywanie sie do zakodowanej (w komputerze)
            >korespondencji, lub do zaklejonych prywatnych listow - jest nie
            >tylko moralnie obrzydliwe, ale takze jest przestepstwem, ktore moze
            >byc scigane z mocy prawa.

            Półprawda. Po pierwsze - de facto aby doszło do sciagania czynu
            jakim jest naruszenie prywatnosci korespondencji itp. musi zaistniec
            zgfłoszenie do organów ścigania. w praktyce niewiele osób sie na to
            decyduje. Po drugie istnieje cos takiego jak niska szkodliwość
            społeczna czynu i na tej podstawie postepowanie moze zostac
            umorzone. Po drugie istnieje cos takiego jak prawo do naruszenia
            pewnych chronionych dóbr/wartosci w celu ochrony innych
            dóbr/wartosci stojacych w hierarchii niezaprzeczalnie wyżej. Zdrowi
            zecie stoja wyzej niż tejemnica korespondencji i prawo do
            prywatnosci.
            Argument prawny o nielegalności kontroli partenra w przypadku
            podejrzenia odpada szanowny panie.

            • facettt Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 15:57
              twojabogini napisała:

              > Półprawda. Po pierwsze - de facto aby doszło do sciagania czynu
              > jakim jest naruszenie prywatnosci korespondencji itp. musi zaistniec
              zgfłoszenie do organów ścigania. w praktyce niewiele osób sie na to decyduje. Po
              drugie istnieje cos takiego jak niska szkodliwość społeczna czynu i na tej
              podstawie postepowanie moze zostac umorzone. Po drugie istnieje cos takiego jak
              prawo do naruszenia pewnych chronionych dóbr/wartosci w celu ochrony innych
              > dóbr/wartosci stojacych w hierarchii niezaprzeczalnie wyżej. Zdrowi zecie
              stoja wyzej niż tejemnica korespondencji i prawo do
              > prywatnosci.
              > Argument prawny o nielegalności kontroli partenra w przypadku
              > podejrzenia odpada szanowny panie.

              Nie - to Cala prawda.
              Albowiem w niczym nie zmienia to faktu, ze zdrady nie sa karalne
              i sa PRAWNIE w naszej Zachodniej Hemisferze dozwolone, natomiast wlamywanie sie
              do zakodowanej/zaklejonej korespondencji jest przestepstwem, nawet jezeli jego
              szkodliwosc spoleczna jest niska
              i sledztwo moze zostac umorzone.

              To tyle z elementarza prawnego.
              >
              • twojabogini Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 16:07
                facettt napisał:

                > Nie - to Cala prawda.
                > Albowiem w niczym nie zmienia to faktu, ze zdrady nie sa karalne
                > i sa PRAWNIE w naszej Zachodniej Hemisferze dozwolone,

                Bzdura. Istnieje kilka paragrafów, na podstawie których można
                potraktować zdradę jako czyn wypełniajacy znamiona przestępstwa. Po
                drugie zdrada stanowi ewidentne naruszenie prawa, którego źródłem
                jest zawarty kontrakt cywilny.

                >natomiast wlamywanie sie
                > do zakodowanej/zaklejonej korespondencji jest przestepstwem, nawet
                >jezeli jego szkodliwosc spoleczna jest niska i sledztwo moze zostac
                >umorzone.

                > To tyle z elementarza prawnego.

                Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Przeczytaj sobie dokładnie
                kodeks, zwracając uwagę czy kontrola partnera w różnych formach
                wypełnia znamiona czynu zabronionego. W większości przypadków - nie.
                Tam zaś gdzie gdzie wypełnia - czyn taki i tak nie stanowi
                przestępstwa ze względu na przeważającą wartość dóbr osobistych
                takich jak zycie i zdrowie, jak równiez prawo do informacji o swojej
                sytuacji osobistej, jak równiez prawo do wymagania wiernosci od
                partnera. W prawie nie istnieje cos takiego jak elementarz, bo na
                okreslenie stanu prawnego składa się zawsze cały szereg norm.

                Co do umorzenia z powodu niskiej szkodliwosci społecznej - to
                najczęstsze uzasadnienie, ze względu na lenistwo intelektualne osob
                umarzajacych. I brak porządnych zajęć z etyki w programie nauczania
                prawników.
                • facettt Dalej zdrady nie sa karalne :) 09.11.09, 16:15
                  twojabogini napisała:

                  > Bzdura. Istnieje kilka paragrafów, na podstawie których można
                  > potraktować zdradę jako czyn wypełniajacy znamiona przestępstwa.

                  - bzdura. jak zyje nie slyszalem o czyms takim. to wymysl Twojej fantazji :)))

                  Po drugie zdrada stanowi ewidentne naruszenie prawa, którego źródłem
                  > jest zawarty kontrakt cywilny.

                  - bzdura 2. w przysiedze slubnej (cywilnej) nie ma slowa o wiernosci
                  i zakazie sypiania z innymi kobietami.
                  >
                  > Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Przeczytaj sobie dokładnie
                  > kodeks, zwracając uwagę czy kontrola partnera w różnych formach
                  > wypełnia znamiona czynu zabronionego. W większości przypadków - nie.

                  - w wiekszosci wypadkow nie.
                  ale wlamywanie sie do PRYWATNEJ korespondencji pratnera zaklejonej
                  i zakodowanej narusza prawo do obrony dobr osobistych

                  jak równiez prawo do wymagania wiernosci od
                  > partnera.

                  - nie ma takiego prawa, dziewcze !!!

                  I brak porządnych zajęć z etyki w programie nauczania
                  > prawników.

                  - kolejnych raz przypominam, bys nie mieszala PRAWA z ETYKA
                  prawo wcale nie musi byc etyczne.
                  ma byc realistyczne i egzekwowalne.
                  • twojabogini Re: Dalej zdrady nie sa karalne :) 09.11.09, 16:31
                    facettt napisał:

                    > twojabogini napisała:
                    >
                    > > Bzdura. Istnieje kilka paragrafów, na podstawie których można
                    > > potraktować zdradę jako czyn wypełniajacy znamiona przestępstwa.
                    >
                    > - bzdura. jak zyje nie slyszalem o czyms takim. to wymysl Twojej
                    fantazji :)))

                    Juz wychodzę z pracy, jutro podam ci konkretne przepisy, nie znam na
                    pamięć numerów - sprawdzisz sobie.

                    > Po drugie zdrada stanowi ewidentne naruszenie prawa, którego
                    >źródłem jest zawarty kontrakt cywilny.

                    >bzdura 2. w przysiedze slubnej (cywilnej) nie ma slowa o wiernosci
                    > i zakazie sypiania z innymi kobietami.

                    bzdura!!!Jak wyżej. Zobowiązanie do wierności w małżeństwie cywilnym
                    wynika z przepisów KRiO "prawa i obowiazki małżonków". Jak nie
                    umiesz szukac - jutro podam konkretny przepis, mogę nawet w kleic,
                    jak masz problem z szukaniem.

                    > ale wlamywanie sie do PRYWATNEJ korespondencji pratnera zaklejonej
                    > i zakodowanej narusza prawo do obrony dobr osobistych

                    Jakie prawo do obrony dóbr osobistych? Tu juz stosujesz pojęcia
                    nieistniejące. Istnieje katalog dóbr osobistych chronionych przez
                    prawo w różnym stopniu i w zaleznosci od okoliczności. nawet prawa
                    fundamentalne, takie jak prawo do zycia, czy tez nietyklanosci
                    osobistej - nie podlegaja pełnej ochronie, co dopiero tajemnica
                    korespondencji. Po wariacku traktuje sie jedynie własnośc
                    mieszkania, naruszając tym samym prawa ofiar w sytuacji przemocy w
                    rodzinie. To wynika jednak z naleciałosci historycznych. Z tego
                    samego powodu byc może pokutuje przekonanie o swietosci "tajemnicy
                    korespondencji".

                    > jak równiez prawo do wymagania wiernosci od
                    > > partnera.

                    > - nie ma takiego prawa, dziewcze !!!

                    Jest. Podpisując kontrakt cywilny bierzesz na siebie zobowiązanie do
                    wiernosci. Druga strona kontraktu ma prawo domagac się
                    przestrzegania jego warunków. jak przy kazdym innym kontrakcie
                    cywilnym.

                    > I brak porządnych zajęć z etyki w programie nauczania
                    > > prawników.

                    >- kolejnych raz przypominam, bys nie mieszala PRAWA z ETYKA
                    > prawo wcale nie musi byc etyczne.
                    > ma byc realistyczne i egzekwowalne.

                    Mylisz pojecia. Prawo musi miec jakiekolwik podstawy aksjologiczne,
                    chocby w celu ustalenia hierarchii dóbr. W naszym systemie prawnym
                    taką podstawą aksjologoczną stanowi konstytucja, wraz z tekstem
                    inwokacji. Ale nie tylko, istnieje cały szereg norm, tworzących
                    aksjologie, ustalających hierarchię dóbr/wartosci.
                    Postulat nauczania etyki nie odnosi się przy tym zauważ do tworzenia
                    prawa, ale do jego stosowania. To znaczaca róznica.
                    Nie ma to oczywiscie nic wspólnego z tym, czy prawo ma odpowiadac
                    jakiejś konkretnej moralnosci, systemowi etycznemu. Liczy się
                    skutecznośc w ochronie ustalonych wartości. Dlatego tez, poniewaz
                    integralnośc zdrowotna jednostki jest wazniejsza - tajemnica
                    korespondencji ustępuje prawu do zdrowia, jak równiez dobru rodziny,
                    małoletnich dzieci itp.
                    Trochę się jeszcze poedukuj, bo póki co głosisz herezje, takie jak o
                    braku obowiazku dochowania wierności w małżeństwie cywilnym.



                    • facettt I Dalej zdrady nie sa karalne :) 09.11.09, 18:35
                      twojabogini napisała:
                      > Juz wychodzę z pracy, jutro podam ci konkretne przepisy, nie znam na
                      > pamięć numerów - sprawdzisz sobie.

                      - nie belkocz.
                      Nikogo za zdrade w Zachodniej Hemisferze nie skazano prawnie :)
                      >
                      > bzdura!!!Jak wyżej. Zobowiązanie do wierności w małżeństwie cywilnym wynika z przepisów KRiO "prawa i obowiazki małżonków".

                      - bzdety. nic takiego tam nie ma :)



                      > Jakie prawo do obrony dóbr osobistych? Tu juz stosujesz pojęcia
                      > nieistniejące. Istnieje katalog dóbr osobistych chronionych przez
                      > prawo w różnym stopniu i w zaleznosci od okoliczności. nawet prawa
                      > fundamentalne, takie jak prawo do zycia, czy tez nietyklanosci
                      > osobistej - nie podlegaja pełnej ochronie, co dopiero tajemnica
                      > korespondencji.

                      - oczywiscie, ze takowa istnieje :)

                      Po wariacku traktuje sie jedynie własnośc
                      > mieszkania, naruszając tym samym prawa ofiar w sytuacji przemocy w
                      > rodzinie.

                      - to osobny problem.
                      nie o tym tu mowimy.

                      To wynika jednak z naleciałosci historycznych. Z tego
                      > samego powodu byc może pokutuje przekonanie o swietosci "tajemnicy
                      > korespondencji".


                      - belkot a-historyczny


                      >
                      > Jest.

                      - nie ma.

                      Podpisując kontrakt cywilny bierzesz na siebie zobowiązanie do
                      > wiernosci.

                      - nie seksualnej, lecz "Ogolnej".

                      > > I brak porządnych zajęć z etyki w programie nauczania
                      > > > prawników.
                      >
                      > >- kolejnych raz przypominam, bys nie mieszala PRAWA z ETYKA
                      > > prawo wcale nie musi byc etyczne.
                      > > ma byc realistyczne i egzekwowalne.
                      >
                      > Mylisz pojecia. Prawo musi miec jakiekolwik podstawy aksjologiczne,
                      > chocby w celu ustalenia hierarchii dóbr. W naszym systemie prawnym
                      > taką podstawą aksjologoczną stanowi konstytucja,

                      - belkot po raz kolejny.
                      prawo cywilne nie jest w stanie byc etyczne.
                      gdyz byloby nieegzekwowalne.
                      na byc racjonalne, czyli realistyczne.
                      i takim (w demokracji) zazwyczaj jest.


                      > Postulat nauczania etyki nie odnosi się przy tym zauważ do tworzenia prawa, ale do jego stosowania.

                      - tylko nigdzie tak nie ma .
                      Z calym szacunkiem dla ETYKI (a jestem etykiem)
                      prawo tak wysoko nigdzie sie nie wspina :)



                      Dlatego tez, poniewaz
                      > integralnośc zdrowotna jednostki jest wazniejsza

                      - babska fantazja
                      z wyjatkiem relacji damsko-meskich:)

                      - tajemnica
                      > korespondencji ustępuje prawu do zdrowia

                      - belkot i fantazjowanie :)

                      jak równiez dobru rodziny,
                      > małoletnich dzieci itp.

                      - naogladalas sie Misia Puchatka?


                      > Trochę się jeszcze poedukuj, bo póki co głosisz herezje

                      - nie dziewcze, pisze o realnym Swiecie Zachodu, a nie o twoich marzeniach o nim :)

                      takie jak o braku obowiazku dochowania wierności w małżeństwie cywilnym.


                      gdyz takiego nie ma.
                      ani formalnie, ani tym bardziej faktycznie :)

                      bye.
                      >
                      >
                      • sundry Re: I Dalej zdrady nie sa karalne :) 09.11.09, 18:56
                        > > bzdura!!!Jak wyżej. Zobowiązanie do wierności w małżeństwie
                        cywilnym wyni
                        > ka z przepisów KRiO "prawa i obowiazki małżonków".
                        >
                        > - bzdety. nic takiego tam nie ma :)

                        Jest.
                        Art. 23.
                        Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są
                        obowiązani do
                        wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do
                        współdziałania dla
                        dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.
                        • facettt nie ma! 09.11.09, 19:02
                          sundry napisała:
                          > Jest.
                          > Art. 23.
                          > Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są
                          > obowiązani do
                          > wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do
                          > współdziałania dla
                          > dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

                          NIE MA Tu Ani slowa o wiernosci seksualnej!
                          ile razy mam "TROMBIC"
                          ze chodzi o wiernosc OGOLNA
                          - mentalna, finansowa itd...

                          zdrady fizyczne, czyli sypianie z innymi osobami
                          sa w swietle prawa NEUTRALNE.
                          • six_a Re: nie ma! 09.11.09, 20:25
                            jak są takie neutralne, to jakim cudem można na podstawie zdrad ustalić winnego
                            rozbicia związku?

                            i dlaczego akurat wierność ogólna, a szczególna już nie? ogólna ze szczególnych
                            się nie składa przypadkiem?

                            • facettt Re: nie ma! 09.11.09, 22:00
                              six_a napisała:

                              > jak są takie neutralne, to jakim cudem można na podstawie zdrad ustalić winnego rozbicia związku?

                              ano takim, ze wina, nie jest przestepstwem:;)

                              zdrada jest oczywiscie powodem do wygrania procesu o rozwod.
                              nie podlega jednak kodeksowi karnemu.
                              wlamanie do prywatnej korespondencji kodeksowi karnemu podlega.

                              • six_a Re: nie ma! 09.11.09, 23:11
                                to jasne, że przestępswtem nie jest, bo to nie kodeks karny, ale powinnością w
                                związku małżeńskim, czyli jakimś tam kontrakcie, jest, i można ją chcieć
                                wyegzekwować, a jak nie to fora ze dwora, wina na karku i alimenty dla eksżony
                                albo eksmęża:)

                                > wlamanie do prywatnej korespondencji kodeksowi karnemu podlega
                                ale tak serio, to o ile korespondencja nie była zawodowa i dlatego poufna, tylko
                                jakiś tam mail prywatny męża a na mailu sekschaty, to sąd powie: panie, trzeba
                                się było lepiej zabezpieczyć i nie będzie dociekał, kto komu w domu po
                                szufladach i kieszeniach albo skrzynkach mailowych grzebie. bez przesady. jakby
                                się inna osoba włamała, np. detektyw zatrudniony przez żonę, to owszem masz
                                szanse w sądzie.
                  • fora_ze_dwora Re: Dalej zdrady nie sa karalne :) 09.11.09, 17:04
                    Facett,
                    no nie zgodzę się!!!
                    przecież zbiór norm prawnych właśnie wypływa z etyki!!!
                    stąd masz właśnie wszystkie kontrowersje dotyczące sprawy
                    Polańskiego.
                    prawo jest takie, że jego czyn to w tamtym regionie gwałt i powinien
                    siedziec za gwałt.
                    reszta okoliczności to juz etyka.
                    był o związku etyki i prawa ciekawy artykuł w Przekroju (wokół
                    sprawy Polańskiego)...
                    tam zarówno prawnik jak i filozof zgadzają sie co do tego, ze zwykle
                    sie o tym nierozerwalnym zwiazku zapomina...
                    • facettt realia ! 09.11.09, 18:36
                      fora_ze_dwora napisała:
                      > tam zarówno prawnik jak i filozof zgadzają sie co do tego, ze zwykle sie o tym nierozerwalnym zwiazku zapomina...

                      taka jest wlasnie praktyka prawa.
                      JA pisze o realiach - a mie o marzeniach Bogini :)))
                      • twojabogini Re: realia ! 10.11.09, 14:36
                        forum.gazeta.pl/forum/w,16,102783804,102783804,Legalnosc_zdrady_i_kontroli.html

                        dokładny opis przepisów i tego co legalne jest, a co nie,

                        Jak mi znajdziesz przepis, który zakazuje kontrolowania
                        korespondencji prywatnej, możemy dyskutować dalej.
                        To realia a nie twoje "pobożne" życzenia.
                • swinia_i_cham Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 18:02
                  > Bzdura. Istnieje kilka paragrafów, na podstawie których można
                  > potraktować zdradę jako czyn wypełniajacy znamiona przestępstwa.

                  ale bzdurzysz.... Przestepstwo - to czyn zagrozony sankcja na mocy Kodeksu Karnego.
                • samentu Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 19:04
                  zdrada stanowi ewidentne naruszenie prawa, którego źródłem
                  > jest zawarty kontrakt cywilny


                  bzdura, po pierwsze w polskim prawie kodeks rodzinny nie jest częścia cywilnego
                  po drugie naruszenie prawa nie jest karą, a deliktem
                  ale w tym wypadku nawet nie

                  równiez prawo do informacji o swojej
                  > sytuacji osobistej, jak równiez prawo do wymagania wiernosci od
                  > partnera


                  nic takiego nie istnieje

                  BTW

                  Ty masz OGROMNY problem dziewczyno - jak widzę wynikający z przebytej traumy
                  rozbitego związku
                  moja rada - zmień zawód, bo w tym który obecnie wykonujesz traumatyzujesz siebie
                  i innych
                  • twojabogini Re: zdrady nie sa karalne 10.11.09, 13:32
                    samentu napisał:

                    > zdrada stanowi ewidentne naruszenie prawa, którego źródłem
                    > > jest zawarty kontrakt cywilny

                    >
                    > bzdura, po pierwsze w polskim prawie kodeks rodzinny nie jest
                    częścia cywilnego

                    S.anie w banie...KRiO jest gałęzia prawa cywilnego, i oczywiście
                    istnieje też nurt który prawo rodzinne każe traktować jako osobną
                    gałąź prawa, ale nie jest on w polskiej doktrynie nadmiernie
                    rozpowszechniony.

                    > po drugie naruszenie prawa nie jest karą, a deliktem

                    Pieprzysz. Umowy stanowią źródło prawa dla osób je zawierających.
                    Zawierając małżeństwo podejmuje się konkretne obowiązki wobec
                    małżonka i obowiązki te mają charakter prawny.
                    Nie można z góry przesądzać o skutkach prawnych ich naruszenia, bo
                    to kwestia bardzo indywidualna. Z pewnością jednak można mówić o
                    niedotrzymaniu zobowiązania prawnego i odpowiedzialności cywilnej z
                    tego tytułu(roszczenie odszkodowawcze oraz prawo do
                    zadośćuczynienia). Praktyka zgłaszania tego typu roszczeń nie jest
                    jeszcze rozpowszechniona w Polsce, ale spokojnie. Jestem, działam i
                    nie tylko ja. Kwestia czasu i podniesienia świadomosci prawnej.

                    > równiez prawo do informacji o swojej sytuacji osobistej, jak
                    równiez prawo do wymagania wiernosci od partnera

                    >
                    > nic takiego nie istnieje

                    Art. 23 KRiO jak równiez treść przysiegi małżeństkiej rodzą
                    zobowiązania prawne, którym odpowiadają konkretne uprawnienia -
                    jeśli jest zobowiązanie do wierności - odpowiada mu prawo do
                    wymagania wierności itp.

                    > Ty masz OGROMNY problem dziewczyno - jak widzę wynikający z
                    przebytej traumy rozbitego związku

                    Ty masz ogromny problem, uczepiasz się ludzi na forum i na siłę
                    robisz im psychoanalizę. nie chce mi się badac przyczyn, ale
                    ewidentnie jest to objaw zaburzenia. Już nie pamiętam co mi tam
                    wczesniej przypisywałeś - a juz wiem, że rozbijam cudze związki itp.

                    > moja rada - zmień zawód, bo w tym który obecnie wykonujesz
                    >traumatyzujesz siebie i innych

                    Tak sobie właśnie tłumacz - kobiety absolutnie nie mogą być
                    prawnikami, bo ci się to nie mieści w szowinistycznym łebku.
                    Żeby już tak cię nie martwić - zajmuję się głównie obsługą prawną
                    biznesu. Przenoszę tam swoje traumy ekonomiczne i koszę klientów na
                    niezłą kasę - zapewne jest to efekt traumy z dzieciństwa w rodzinie
                    inteligencko-artystyczej, która wolała być niż mieć ;)
            • samentu Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 18:58
              po pierwsze to istnieje KONSTYTUCYJNE prawo ochrony korespondencji cudzej, a mąż
              jest CUDZY bot to osobny podmiot a nie rzecz żony!
              po drugie o stosowaniu klauzul ZAWSZE dedcyduje sąd, a nie delikwentka
              przepełniona problemami emocjnalnymi
              • bakejfii Re: zdrady nie sa karalne 09.11.09, 19:03
                Juz mi niosa bialy kubraczek.
      • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:33
        Model idealny wygląda tak - nikt nie gra na dwa fronty, nie zdradza
        itp. Jeśli jednak dochodzi do czegoć takiego, to osoba która nabiera
        podejrzeń w ramach ochrony zdrowia własnego odmawia współżycia i
        żada szczerej rozmowy. Rozmowa taka się odbywa, negocjowane sa nowe
        zasady współżycia związku, wszyscy wykonują badania i testy ciążowe
        (mężczyzna w ramach solidarnosci z kobietami i dla poprawnosci
        politycznej też). Jeśli partner odmawia współpracy, kobieta unosi
        się honorem i odchodzi z dumą, ponieważ zabawa w detektywa i
        naruszanie prywatnosci korespondencji jest ponizej jej godności.
        Zejdźmy jednak na ziemię.
        • wmega bogini, pytanko 09.11.09, 16:01
          piszesz o zdradzajacych ogierach panach i zdradzanych myszkach
          paniach. czy nie zdarza sie odwrotnie?
          tak pytam z ciekawosci, bo z moich zyciowych obserwacji to jesli juz
          ktos ma zdradzic, to ta osoba bedzie raczej kobieta ..
          • twojabogini Re: bogini, pytanko 09.11.09, 16:13
            wmega napisała:

            > piszesz o zdradzajacych ogierach panach i zdradzanych myszkach
            > paniach. czy nie zdarza sie odwrotnie?
            > tak pytam z ciekawosci, bo z moich zyciowych obserwacji to jesli
            juz
            > ktos ma zdradzic, to ta osoba bedzie raczej kobieta ..

            Kur.a. Załozyłam wątek o konkretnej sytuacji - kobieta ma
            podejrzenia, że partner ja zdradza i dokonuje kontroli. Jakbym
            chciała pisać o zdradzających kobietach to bym napisała.
            Jak przeczytasz wątek o kobietach alkoholiczkach to będziesz
            podnosić, żę mężczyźni też się uzależniaja od alkoholu? Czy ja
            zanegowałam gdziekolwiek, że kobiety zdradzają/są zdolne do zdrady
            itp.? Jak napisze o złych matkach, to będziesz pytac czemy nie
            uwzględnilam złych ojców - przeciez to oni częściej biją, gwałcą i
            stosuja terror psychiczny?
            To tak jak z książkami o problemach kobiet - wiesz co jest zarzutem -
            że mężczyźni też mają problemy! Mają - z logicznym mysleniem i
            zrozumieniem co jest przedmiotem dyskusji.

            • wmega Re: bogini, pytanko 09.11.09, 16:42
              widze, ze agresji to Ci nie brakuje haha :) nie ma to jak forumowa
              koedukacja!

              ja sie spytalam o zdradzajace kobiety tak z ciekawosci, tak na
              marginesie, tak akurat w tym watku, bo juz w kilku kolejnych piszesz
              wlasnie o zdradzajacych panach, co z moimi obserwacjami jakos tak
              nie ma wiele wspolnego.

              z tego co piszesz masz kontakt z problemowymi parami, posiadasz
              wiedze i doswiadczenie w tym temacie. nie chcialam zakladac
              oddzielnego watku, gdyz poza tym jednym nurtujacym mnie pytaniem nie
              mam nic wiecej do powiedzenia w temacie zdrad. to czesc Twojego
              sluzbowego zycia, nie mojego.

              wybaczysz ze zboczylam ze sciezki przez Ciebie, bogini, wyznaczonej?


              PS. wyobraz sobie, ze jak zaczne czytac o kobietach alkoholiczkach,
              to predzej czy pozniej zainteresuje mnie temat mezczyzn alkoholikow,
              jak przeczytam o zlych matkach, to tak, chetnie bym dowiedziala sie
              analogicznie i o zlych ojcach. ale to takie moje male zboczenie,
              ktorego Ty najwidoczniej nie podzielasz.
              • twojabogini Re: bogini, pytanko 09.11.09, 16:53
                wmega napisała:

                > widze, ze agresji to Ci nie brakuje haha :) nie ma to jak forumowa
                > koedukacja!

                Agresji? E tam...Po prostu nie lubię "niewinnych" pytanek
                sugerujących jednostronne widzenie problemu. To manipulacja,
                albowiem rozmawiając o problemie zdrady męskiej rozmawia się o
                problemie zdrady męskiej i pytanie "czy kobiety nie zdradzają" w tym
                kontekscie jest bez sensu.
                to tak jaky krytykowi zachwycającemu się chopinem powiedzieć, panie
                ale Mozart tez był genialny, czemy pan o tym nie pisze. nie słyszał
                pan nigdy Mozarta? Wiem, że kobiety zdradzają. Nie uważam kobiet za
                lepsze. po prostu akurat taki temat mi przyszedł do głowy, w związku
                z naskakiwaniem na forum na kobiety, które zweryfikowały swoje
                podejrzenia co do wierności partnerów. Podejrzenia jak podkreslałam -
                uzasadnione.
                • wmega Re: bogini, pytanko 09.11.09, 17:15
                  bogini, moje pytanie nie mialo charakteru "niewinnego". w zadnym
                  razie nie bylo pytaniem sugerujacym jednostronne widzenie problemu.
                  z cala pewnoscia nie byla to manipulacja, uwierz mi. jestem kobieta,
                  napisalam tylko o tym, co obserwuje w zyciu. a obserwuje to, o czym
                  napisalam.

                  troche sie zawiodlam, ze nie wyczytalas tego behind the lines. i
                  troche, ze jak wiekszosc naszego narodu wszedzie weszysz podstep.

                  przyklad szopenowski tez nieudany. poniewaz ja napisalam, a raczej
                  to Ty napisalas, o analogiach: mezczyzna pijacy - kobieta pijaca,
                  mezczyzna zdradzajacy - kobieta zdradzajaca, zly ojciec - zla matka.
                  nie bylo mowy o ojcu Nowak i matce Madralinie.
        • six_a Re: kontrola w związku 09.11.09, 19:01
          > Model idealny wygląda tak
          ciekawe jakie zasady można wynegocjować po zdradzie? lol, trochę zagalopu jest
          jednak w tym co piszesz:)

          model idealny jest teraz, nie trzeba się unosić honorem, można wnieść o rozwód i
          obarczyć winą za rozpad związku. i to jest optimum.
          • twojabogini Re: kontrola w związku 10.11.09, 13:36
            six_a napisała:

            > > Model idealny wygląda tak
            > ciekawe jakie zasady można wynegocjować po zdradzie? lol, trochę
            zagalopu jest jednak w tym co piszesz:)

            Przecież to ironia. Nie ma modeli idelanych. stad na koniec postulat
            zejscia na ziemię.
            Swoją drogą pomimo zdrady wiele związków trwa nadal i często są to
            dobre związki. Kwestia zdolności do wybaczenia, poczucia humoru,
            okoliczności zdrady.

            > model idealny jest teraz, nie trzeba się unosić honorem, można
            >wnieść o rozwód i obarczyć winą za rozpad związku. i to jest
            >optimum.

            Nie zawsze.
            • six_a Re: kontrola w związku 10.11.09, 14:46
              :) no wiem, ale dopiero przy testach ciążowych dla mężczyzn na to wpadłam, sorry.

              zdolność to owszem, często też pewnie przyzwyczajenie albo dobro dzieci, ale
              poczucia humoru to ja zdecydowanie mam stępione w tej dziedzinie, a
              okoliczności:) hmmmm, nadziałam się na niego bo ciemno było, wybacz mi, bogusławie?
              • twojabogini Re: kontrola w związku 10.11.09, 15:01
                six_a napisała:

                > :) no wiem, ale dopiero przy testach ciążowych dla mężczyzn na to
                wpadłam, sorry

                spoko :)))

                > zdolność to owszem, często też pewnie przyzwyczajenie albo dobro
                >dzieci,

                Jeszcze częściej - zależność ekonomiczna, wspólne mieszkanie -makabra

                >ale poczucia humoru to ja zdecydowanie mam stępione w tej
                >dziedzinie,

                Hm, ja również - aczkolwiek w sytuacji kiedy ludzie postanawiają ze
                sobą zostac po zdradzie poczucie humoru pozwala złapac dystans do
                sytuacji "no to ładnie ją pocieszyłeś", "byłes tak pijany, dobrze,
                że nie trafiła ci się jakaś staruszka", "okazałas mu dużo
                współczucia", "ach ten twój temperament". To lepsze niż katowanie
                siebie i partnera wyrzutami itp. albo się odchodzi albo normalizuje
                stosunki.

                >a okoliczności:) hmmmm, nadziałam się na niego bo ciemno było,
                >wybacz mi, bogusławie?

                chłe chłe :) bywa, ze ludzie się zapętlą i zdradzą a potem jednak
                chca byc razem - wtedy wskazuje się okoliczności - wiesz bo
                poszedłem pozyczyć sól...
    • hermina25 bzdura 09.11.09, 15:30
      to o czym piszesz,to zwyczajne wścibstwo ,brak kultury i naruszenie czyjejś
      prywatności,zachowanie nie do usprawiedliwienia...Nie wyobrażam sobie
      sprawdzania tel itd mojego faceta,bo gdyby mnie facet wywinął taki numer,to
      zerwałabym z nim natychmiast.W normalnych związkach jest coś takiego jak
      zaufanie,które nie potrzebuje inwigilacji na każdym kroku,a we wszelkiego
      rodzaju patologicznych relacjach,brak poszanowania prywatności,tłumaczy się ww
      postem autorki...
      • twojabogini Re: bzdura 09.11.09, 15:56
        hermina25 napisała:

        > to o czym piszesz,to zwyczajne wścibstwo ,brak kultury i
        >naruszenie czyjejś prywatności,zachowanie nie do
        >usprawiedliwienia...

        Bzdura. Prywatność partnera nie jest wazniejsza niz prawo do wiedzy
        o tym, czy dochowywana jest wierność, bo to pociaga za sobą istotne
        konsekwencje dal sytuacji zyciowej kobiety. Dalczego prawo dopuszcza
        mozliwość wykonania testów DNA na ojcowstwo - to dość radykalna
        forma powiedzenia "sprawdzam"? 90 % wykonanych testów wykazuje
        zgodność DNa - czyli podejrzenia nie były uzasadnione.

        >Nie wyobrażam sobie sprawdzania tel itd mojego faceta,bo gdyby mnie
        >facet wywinął taki numer,to zerwałabym z nim natychmiast.W
        >normalnych związkach jest coś takiego jak zaufanie,które nie
        >potrzebuje inwigilacji na każdym kroku,

        Ja nie mam na mysli normalnej sytuacji kiedy w zwiazku wszystko jest
        okej. Nie mam na mysli patologicznie chorych osób na każdym kroku
        kontrolujących partnera. Piszę o kobietach, które maja uzasadnione
        podejrzenia, że są zdradzane a partner wpiera im w zywe oczy
        kłamstwa.

        >a we wszelkiego rodzaju patologicznych relacjach,brak poszanowania
        >prywatności,tłumaczy się ww postem autorki...

        Nie. W patologiach tego rodzaju partner jest osaczany, wmawia mu się
        greszne mysłi zamiary itp. Patologia przy "chorej kontroli" jest
        ewidentna.
        Upewnienie się w sytauacji, która robi się patologiczna z powodu
        zdrady - to nie to samo co obsesyjna kontrola.

        • swinia_i_cham Re: bzdura 09.11.09, 18:06
          > Dalczego prawo dopuszcza
          > mozliwość wykonania testów DNA na ojcowstwo - to dość radykalna
          > forma powiedzenia "sprawdzam"?

          sprawdzenie DNA nie narusza niczyich praw, wiec w sytuacji wyniku negatywnego tego testu nie pozostawia drugiej osoby z naruszonymi jej prawami. Wladowanie sie do czyjejs korespondencji narusza prawo do prywatnosci - jezeli nic nie znajdziesz, nadal cudze prawo zostalo zlamane
        • figgin1 Re: bzdura 09.11.09, 18:42
          twojabogini napisała:
          Prywatność partnera nie jest wazniejsza niz prawo do wiedzy
          > o tym, czy dochowywana jest wierność

          Jest ważniejsza. Naruszając prywatność partnera naruszamy również prywatność
          innych osób. Na swojej skrzynce mailowej nie trzymam listów kochanka, trzymam za
          to korespondencję z moimi przyjaciółmi, którzy niekoniecznie chcieliby dzielić
          się ich treścią z moim facetem. Trzymam tam też różne służbowe maile, wyceny dla
          klientów i tak dalej, niektóre z nich dałoby się na upartego podciągnąć pod dane
          poufne...
    • grassant Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:31
      osoby chwytające się tych sposobów są rozpaczliwie żałosne, żeby nie
      powiedzieć - głęboko chore.
      • oko.polsatu Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:33
        Jak komuś nie ufam i muszę mu grzebać po rzeczach zeby koniecznie coś znaleźć to
        lepiej od razu się rozejść niż żyć w takim chorym ukladzie
    • sumire Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:43
      widzisz, ja jestem jedna z tych 'porzadnych', ktore w zyciu nie
      dotknelyby cudzego telefonu, chyba ze wlasciciel powiedzialby 'wez
      go i przeczytaj wiadomosc'. a ta moja 'porzadnosc' bierze sie stad,
      ze nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej ktos - niezaleznie od
      tego, czy to moj facet, przyjaciolka, ojciec - czytalby moja
      korespondencje bez mojej wiedzy i wyraznej zgody. dlatego nie
      zamierzam sama tego robic. proste.
    • izabellaz1 Re: kontrola w związku 09.11.09, 15:47
      Nie zgadzam się.
      A kochankę można sobie mieć i tak doskonale się kryć, że dłuuugo nie będzie
      partnerka świadoma - ba, czasem nawet kochanka nie wie, że istnieje żona.

      Podsumowując: NIE WYOBRAŻAM SOBIE NARUSZAĆ CZYJĄŚ PRYWATNOŚĆ.
    • cloclo80 Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:00
      Bogini z reguły pieprzy, ale tym razem popieram jej zdanie.
      Nie ma zmiłuj gdy chodzi o kasę, zdrowie i przeciwdziałanie tzw. "robieniu w
      konia". Wszystkie metody pozyskania informacji są dopuszczalne z wyjątkiem
      przemocy fizycznej.
      • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:14
        cloclo80 napisał:

        > Bogini z reguły pieprzy,

        Lepiej, żeby mój mąż tego nie przeczytał ;) Na szczęście tu nie bywa.
    • sweet_pink Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:03
      Po pierwsze jest różnica między przypadkiem, a inwigilacją.
      Mi notorycznie na kompie wyskakuje poczta lubego zamiast mojej (bo pan nie
      pamięta się wylogować) i ciężko żebym z zamkniętymi oczami usiłowała trafić w
      link "wyloguj", więc widzę nadawców. A jak włączam jego kompa, to jego program
      pocztowy wyświetla w rogu tytuły i początek nowych maili. Z kolej w rodzinie
      jest historia o ciotce, która z wysokiej półki z piwnicy wyjmowała prodiż i
      przypadkiem strąciła tekturowe pudełko z którego rozsypały się zdjęcia wujka "z
      delegacji". Pewnie żałowała, że nie wpadła na to by zbierać je z zamkniętymi
      oczami. Uważam, że jak najbardziej możliwe jest dokonanie "inwigilacji"
      przypadkiem i te sytuacje nie są dla mnie powodem do potępienia....chyba że są
      zmyślone, a przypadek nie był żadnym przypadkiem.
      Inną totalnie jest sytuacja, gdy ktoś celowo i z premedytacją wykrada prywatność
      partnera i osób z którymi się kontaktuje. Uważam, że każdy ma prawo do tajemnicy
      korespondencji, a moja przyjaciółka czy kumple mają prawo mieć gwarancję, że
      jeśli chą się drogą elektroniczną podzielić ze mną swoimi problemami/myślami, to
      te sprawy docierają tylko do mnie (bo np moja kumpela ma wszelkie prawo nie
      chcieć by mój facet czytał o jej problemach ginekologicznych). Nie na darmo
      prywatność korespondencji jest prawem człowieka. Ja jestem zwolenniczka
      szanowania cudzych granic i inwigilacji nie popieram pod żadną postacią i w
      żadnych warunkach. Ale fakt jestem też ostra i twarda, bo z facetem budzącym
      cień podejrzeń nie byłabym 5 minut. Jakbym stanęła przed dylematem "mam
      podejrzenia i czy w związku z nimi powinnam przetrzebić chłopu pocztę/komórkę",
      to pewnie rozwiązałabym go pakując chłopu walizki.
      • swinia_i_cham <kielich w gore dla Pani z klasa> 09.11.09, 18:10
    • skarpetka_szara Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:04
      Moim zdaniem na zaufanie trzeba sobie zasluzyc. A jak zaslugujemy?
      z czasem zostajemy wyprobowani.

      Zgadzam sie z Bogini ze kobiety zazwyczaj szperaja gdy zauwaza cos
      niepokojacego w zachowaniu meza, (ktory uparcie twierdzi ze
      wszystko jest w porzadku) i mysle ze maja prawo aby dowiedziec sie
      z KIM zyja i buduja wspolne zycia.

      Np, gdybym podejrzewala meza romans, to niby jak bym miala
      sprawdzic gdybym nie miala dowodow? Ktos moze powiedziec ze same
      podejrzenia powinny mi powiedziec ze cos jest miedzy nami nie tak -
      i powinnam bardziej sie postarac o relacjie miedzy nami. Ale ja
      tak nie uwazam. Mysle ze w wypadku gdybym miala podejrzenia mam
      prawo zobaczyc czy one sa uzasadnione.

      I to samo dotyczy sie partnera. Jezeli ma jakies podejrzenia to
      niech sprawdza moja skrzynke, telefon - jak nie ma sie nic do
      ukrycia to wielka prywatnosc nie jest potrzebna.

      Tak samo z badaniami DNA. Mialabym nadzieje ze maz nigdy by tego
      nie zrobil, ale gdyby urodzilo sie nam jakies rude dziecko, to bym
      wcale go nie winila za to - ze chcialby sie upewnic czy dziecko
      jest jego. Jestesmy tylko ludzmi i kazdy ma swoje ulomnosci.
      • 83kimi Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:09
        Uważam, że świadome przeglądanie czyjejś korespondencji/telefonu itp., jest
        zachowaniem pozbawionym klasy. Jeśli mamy jakieś podejrzenia, zawsze możemy
        porozmawiać z partnerem. Jeśli mimo rozmowy, nie ufamy mu, to taki związek po
        prostu nie ma sensu. Zaufanie jest jednym z elementów niezbędnych do tego, by
        związek prawidłowo funkcjonował. Jeśli nie jesteśmy pewni uczuć partnera, to po
        co z nim w ogóle być?
        • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:17
          83kimi napisała:

          > Jeśli nie jesteśmy pewni uczuć partnera, to po
          > co z nim w ogóle być?

          Wszystko ładnie pięknie, ale do orzeczenia rozwodu, alimentów,
          podziału majątku potrzeba jednak twardych dowodów, a nie odejścia z
          klasą bo nie ma się zaufania. Brutalne, ale prawdziwe.
          • 83kimi Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:22
            twojabogini napisała:

            > 83kimi napisała:
            >
            > > Jeśli nie jesteśmy pewni uczuć partnera, to po
            > > co z nim w ogóle być?
            >
            > Wszystko ładnie pięknie, ale do orzeczenia rozwodu, alimentów,
            > podziału majątku potrzeba jednak twardych dowodów, a nie odejścia z
            > klasą bo nie ma się zaufania. Brutalne, ale prawdziwe.

            Czyli każda żona powinna na wszelki wypadek kontrolować męża, żeby w razie czego
            dostać alimenty? I mąż tak samo? To jakaś paranoja!
            • skarpetka_szara Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:27
              mysle ze Bigini nie chodzi o kobiety aby kontrolowaly co tydzien
              telefony i emaile. Mysle ze chodzi tu ze GDY juz ma sie jakies
              przeczucia, podejrzenia (co powiedzmy sobie prawde - z niczego sie
              nie biora), to wtedy ma prawo wiedziec, bo maz prawdopodobnie
              pojedzie w zaparte i nic nie powie.
            • twojabogini Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:35
              83kimi napisała:


              > Czyli każda żona powinna na wszelki wypadek kontrolować męża, żeby
              w razie czeg
              > o
              > dostać alimenty? I mąż tak samo? To jakaś paranoja!

              Jaki wszelki wypadek - czytaj uważnie, a nie unoś się emocjami i
              świętym oburzeniem, - kontrola w sytuacji uzasadnionych podejrzeń.
              Zmiana zachowania, odmowa seksu, chowanie telefonu, częste
              wyjazdy "słuzbowe" czy co tam jeszcze i brak chcęci wyjasnień,
              rozmowy ze strony partnera. Kobieta po jakimś czasie zna partnera na
              tyle, że jest w stanie zauważyć zmiany w jego funkcjonowaniu. To
              moga byc zmiany pozornie na lepsze - przykłady dałam losowe.
          • sweet_pink Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:24
            Ja się rozwiodłam bez orzekania, choć jakbym się postarała (przetrzepała maile i
            gg) to pewnie by się na winę dowody znalazły.
            Związki układam tak aby ewentualne orzekanie o winie nie było mi potrzebne -
            majątek osobny, niezależność finansowa, a alimenty na dzieci od orzeczenia o
            winie nie zależą.
            A jak sprawa zaszła tak daleko, że dowody są niezbędne to można sobie zatrudnić
            detektywa, który zrobi dowody z tego co niewierny pokazuje publicznie i każdy ma
            prawo zobaczyć.
          • swinia_i_cham Re: kontrola w związku 09.11.09, 18:14
            > Wszystko ładnie pięknie, ale do orzeczenia rozwodu, alimentów,
            > podziału majątku potrzeba jednak twardych dowodów, a nie odejścia z
            > klasą bo nie ma się zaufania. Brutalne, ale prawdziwe.

            czyli wychodzi szydlo z worka.... Poza laniem na cudza prywatnosc, to do tego "objechac faceta na tyle kasy na ile sie da".......

            Jak pisala pink - rozwiesc sie bez orzekania o winie mozna w miare latwo. Alimenty na dzieci beda i tak. Podzial majatku bedzie proporcjonalny.

            Ale nie - to za malo. Materialistyczna pi.da chce sie "nachapac" ile mozna, nie?

            Bleeeeeeeeeeeeeeh
        • skarpetka_szara Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:25
          Ano! Gdyby bylo tak jak mowisz, to byloby 100 razy wiecej
          rozwodow. Dlaczego? bo niektore podejrzenia okazuja sie
          niesluszne. A gdyby kobieta uniosla sie honorem i odeszla to co to
          za zwiazki?

          Kobieta dowiadujaca sie o zdradzie meza wcale nie musi odejsc, np
          gdy ma dzieci, slaba sytuacjie finansowa, itd... ale moze zmienic
          swoje zycie. Np: moze nie dawac tyle z siebie dla niego, moze
          wkoncu zajac sie swoimi pasjiami, moze zaczac odkladac na swoje
          konto, zacznie uzywac prezerwatyw, bo przeciez nie bedzie chciala
          choroby wenerycznej, itd..

          Rowniez, swietnie by bylo gdyby partner sie przyznal do zdrady,
          itd... ALe KTORY FACET ci to zrobi? nie wielu. Dlatego
          czasami trzeba sprawy wziasc we wlasne rece i nie byc naiwna
          idiotka.


          I tutaj tez jest chyba kwestjia pogladu. Ja, np, nie mam nic
          przeciwko aby moj partner patrzyl mi w telefon. Nigdy tego nie
          robi, ale gdyby chcial, to mi to wisi. Jego telefon tez jest
          ciagle na wierzchu, i tez nie zagladam - nie ciekawi mnie. Ale
          gdyby mnie ciekawilo - to bym zajrzala.
    • co.tam.panie siwy włos 09.11.09, 16:36
      twojabogini napisała:
      > "przypadkiem zajrzałam na strych", "niechcący weszłam do jego
      > skrzynki mailowej" "całkiem nieswiadomie przeczytałam jego smsa"


      Spostrzegłem dzisiaj pierwszy siwy włos na twojej skroni ...

      Podejrzane.
    • mahadeva Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:42
      troche przesadziłas piszac, ze szukajace panie zwykle znajduja
      dowody :) niestety wiekszosc ludzi grzebie w prywatnych rzeczach dla
      zasady i pewnie tylko w przypadku 5% mamy do czynienia z
      wartościowymi znaleziskami :)
      ja uwazam, ze kazdy ma prawo do prywatnosci, wcale nie chce sie cala
      prezentowac partnerowi, dlatego tez oburza mnie to, ze Mis czyta
      mnie na forum. teraz juz nie moge sie swobodnie wypowiadac. bo ja
      wcale nie chce, zeby on wiedzial, ze codziennie sni mi sie seks z
      kobieta, np...
      kontrola w zwiazku jest wazna, trzeba trzymac reke na pulsie, ale
      wystarczy ogolna obserwacja i szczera rozmowa.
      • haldeman79 Re: kontrola w związku 09.11.09, 16:59
        mahadeva napisała:

        > kontrola w zwiazku jest wazna, trzeba trzymac reke na pulsie, ale
        > wystarczy ogolna obserwacja i szczera rozmowa.

        Tu pojechałaś:)
      • kag73 Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:04
        Mahadeva, to po co powiedzialas misiowi, ze piszesz na forumi jak
        sie na nim zwiesz? Wszystko musisz wypaplac i udajesz, ze chcesz
        miec prywatnosc.
        Jak najbardziej zgadzam sie z twoja boginia, jak kobieta ma powazne
        podejrzenie jak najbardziej moze skontrolowac partnera czytajac jego
        poczte czy przegladaja tel. komorkowy. Mysle, ze normalnym i ludzkim
        odruchem jest dazenie do poznania prawdy, zwlaszcza kiedy ktos nas
        krzywdzi. Zaufanie. Tak jak najbardziej jestem za, ale co jezeli
        ktos go naduzywa idac w bok, albo majac romans na boku?
        Dla mnie to zachowanie jak najbardziej ludzkie(ta kontrola w tym
        przypadku).
        Jasne mozna by zaraz zapytac "Kochanie, czy Ty mnie zdradzasz?".
        Ciekawe czy zdradzajacy odpowiedizlby "Tak, moja droga, ale kocham
        tylko Ciebie".
        Nie bylam jeszcze na szczescie w takiej sytuacji, ale na pewno nie
        chcialabym byc robiona w chu..a. To juz wole, ze mi ktos zarzuci, ze
        lamie jego prawo do prywatnosci.
    • swinia_i_cham Re: kontrola w związku 09.11.09, 17:46
      > Za przeproszeniem - ale te kobiety mają pełne prawo sprawdzić o co
      > biega.

      ergo - z racji jakichś przeczuć mają prawo naruszyć prywatność swojego partnera? Bo facet zachowuje sie inaczej - ale np. ma problem w pracy, którym nie chce się dzielić z małżonką (np. żeby jej stresu nie dokładać), albo jest przemęczony od jakiegoś czasu, albo jest ogólnie na małżonkę - np. z racji robienia scen o bzdury - poddenerwowany. Wtedy ona ma carte blanche - nie istnieje cos takiego jak prywatnosc, nie istnieje np. to, ze w jego prywatnej korespondencji moga byc rozmowy z przyjacielem, ktoremu radzil w zwiazku itd.

      BZDURA. Z doswiadczenia - nie mialem NIGDY za uszami jakichs romansow na boku. A zdarzylo mi sie byc z baba, ktora takie "sprawdzanie" uprawiala. Teraz juz wiem na pewno - przylapie na czyms takim ("kontrolling" z premedytacja, nie przypadkowe rzeczywiscie zobaczenie czegos), to wystawiam walizki za drzwi.

      Dlaczego? Bo taka baba to paranoiczka. Tutaj pisuja te, co cos znalazly - ile jest takich, co to sprawdzaja swojego chlopa, ale nie znalazlszy jeszcze nic nie maja powodow do zalozenia watku? A facet NIE MA SZANS na wyleczenie jej z takiej paranoi! Bo skoro ma czyste sumienie, to jak ma jej udowodnic ze ma ?! Nie moze. A na naruszanie swojej prywatnosci sie nie zgadzam

      Jeśli mąż ma kochankę itp. - to przecież dotyczy jej związku, jej
      > zdrowia (ryzyko różnego rodzaju chorób). Zwróćcie również uwagę, że
      > kobiety te znajdują zazwyczaj dowód, że ich podejrzenia były
      > słuszne.

      a ten wytrysk logicznego rozumowania to rozwiniesz dla nas? Na jakiej to niby podstawie wyciagasz wniosek, ze kobiety ktore sprawdzaja telefony/emaile/gg/bog wie co jeszcze ZAZWYCZAJ cos znajduja? Dlatego, ze nie ma tutaj watkow "sprawdzilam, nic nie bylo" ? :D

      • mason_i_cyklista Re: kontrola w związku 09.11.09, 18:41
        ej, ja tu mam wyłączność na takie nicki!

        i tylko spróbuj się wykręcać, że masz go wcześniej ode mnie!
    • mason_i_cyklista Re: kontrola w związku 09.11.09, 18:39
      o, a to typowy kobiecy post, napisany emocjami a nie logicznym myśleniem;)

      Cytat. Zwróćcie również uwagę, że
      > kobiety te znajdują zazwyczaj dowód, że ich podejrzenia były
      > słuszne.
      > Co ciekawe - często te same osoby zwykły najeżdżać na te panie,
      > które żyją złudzeniami, że miś się zmieni i nie mają odwagi stanąć
      > twarzą w twarz z problemem.
      a to to już w ogóle mistrzostwo:D
      • figa_77 Re: kontrola w związku 09.11.09, 22:34
        Moje drogie panie...
        Tego typu kontrola w związku jest niedopuszczalna.

        Jeśli waszym zadaniem, macie "uzasadnione" podejrzenia zdrady, skontrolujcie partnera jawnie. Powiedzcie: "drogi mężu/partnerze uważam, że mnie zdradzasz ponieważ... Teraz sprawdzę twój telefon/skrzynkę mailową/archiwum gg, celem znalezienia dowodu, który mnie w tym upewni".

        Jeśli robicie to za jego plecami, to dopuszczacie możliwość, że to tylko wasza paranoja. Robienie czegoś po kryjomu, świadczy również o tym, iż zdajecie sobie sprawę, że czyn wasz jest nieetyczny/zły/nielegalny.

        Swoją drogą tego typu praktyki są wyjątkowo obrzydliwe.

        • kag73 Re: kontrola w związku 09.11.09, 22:49
          figa_77 napisała:

          > Moje drogie panie...
          > Tego typu kontrola w związku jest niedopuszczalna.
          >
          > Jeśli waszym zadaniem, macie "uzasadnione" podejrzenia zdrady,
          skontrolujcie pa
          > rtnera jawnie. Powiedzcie: "drogi mężu/partnerze uważam, że mnie
          zdradzasz poni
          > eważ... Teraz sprawdzę twój telefon/skrzynkę mailową/archiwum gg,
          celem znalezi
          > enia dowodu, który mnie w tym upewni".
          >
          > Jeśli robicie to za jego plecami, to dopuszczacie możliwość, że to
          tylko wasza
          > paranoja. Robienie czegoś po kryjomu, świadczy również o tym, iż
          zdajecie sobie
          > sprawę, że czyn wasz jest nieetyczny/zły/nielegalny.
          >
          > Swoją drogą tego typu praktyki są wyjątkowo obrzydliwe.
          >
          Na to maz odpowie: "nie, nie, nic nie sprawdzisz, bo to moja
          prywatnosc. Jestem bardzo rozczarowny, ze mi nie ufasz i boli mnie,
          ze podejrzewasz mnie o zdrade. Kocham tylko Ciebie i nigdy bym Cie
          nie zdradzil."
          Hmm, i co wtedy robimy? A skoro tak mowisz, to Ci wierze. A po 2
          miesiacach wychodzi, z innego zrodla, ze ma kochanke. Szczegol,
          faceta za burte, ale kto bym ta/ tym glupim.
          Znam faceta, ktorego dewiza jest "nie przyznawac sie. Co kolwiek by
          nie bylo, nie przyznawac sie".
          • figa_77 Re: kontrola w związku 09.11.09, 23:15
            kag73

            Jeśli wierzymy mężowi - to nie sprawdzamy. Jeśli nie wierzymy - sprawdzamy. Jawnie - przy nim, ponosząc konsekwencje wstydu jeżeli nic tam nie ma.

            Skoro miesiącami wychodzi z innego źródła, że ma kochankę, to czy jeśli okaże się, że w mailach/esemesach nic nie ma, świadczy to o tym że jednak nas nie zdradza?
            • kag73 Re: kontrola w związku 09.11.09, 23:20
              figa_77 napisała:

              > kag73
              >
              > Jeśli wierzymy mężowi - to nie sprawdzamy. Jeśli nie wierzymy -
              sprawdzamy. Jaw
              > nie - przy nim, ponosząc konsekwencje wstydu jeżeli nic tam nie
              ma.
              >
              > Skoro miesiącami wychodzi z innego źródła, że ma kochankę, to czy
              jeśli okaże s
              > ię, że w mailach/esemesach nic nie ma, świadczy to o tym że jednak
              nas nie zdra
              > dza?

              Jak chcesz sprawdzic, jezeli Ci hasla nie poda albo telefonu do reki
              nie da?
              • figa_77 Re: kontrola w związku 09.11.09, 23:35
                kag73 napisała:
                Jak chcesz sprawdzic, jezeli Ci hasla nie poda albo telefonu do reki
                > nie da?

                Nie wiem jak sprawdzić maila, jeśli nie znasz hasła. Ale skoro potrafisz to zrobić bez wiedzy zainteresowanego, to fakt że mu o tym powiesz, nie wpłynie ujemnie na Twoją umiejętność w tym zakresie.
      • twojabogini Re: kontrola w związku 10.11.09, 13:45
        Wyjąłeś cytat z kontekstu wypowiedzi. Połączyłeś dwa zdania
        rozdzielone akapitem w jedną całość. To prymitywana manipulacja
        wypowiedzią. jeśli to celowe - pół biedy, w braku argumnetów
        uciekasz się do klasycznych sztuczek, choc stosowanych prymitywnie i
        bez finezji. Gorzej, jeśli wynika to z problemu z odczytaniem
        znaczenia tekstu wynikajacego z nieznajomosci znaczenia struktury
        tekstu, w tym znaczenia akapitów.
        Pomogę ci:
        Ostatni akapit - podsumowujący - swoją formą gramatyczną wskazuje,
        iż odnosi się do osób urządzających nagonki na kobiety, które w
        sytuacji podejrzenia kontrolują partnera.
        • mason_i_cyklista Re: kontrola w związku 10.11.09, 20:06
          nieee, po prostu źle wkleiłem tekst w cytat;) chodziło mi właśnie o ostatni akapit
    • panismok Re: kontrola w związku 09.11.09, 22:30
      Witam,

      Ludzie mają swoje małe tajemnice, i nie musi się to wcale wiązać ze
      zdradą/nielojalnością. Ja nie potrafiłabym się obyć bez swojej sfery prywatności
      - nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek, z mężem włącznie, czytał moją
      korespondencję czy studiował konto bankowe /mamy osobne/albo historię połączeń w
      telefonie. Co to obchodzi resztę świata?

      Ja nikomu też nie zaglądam ani w konto, ani w telefon, ani w korespondencję.

      To tak jak przeczytać pamiętnik nastolatki albo wybebeszyć jej szafkę - w
      której, patrzcie Państwo, nie było żadnych narkotyków. Jeśli się grzebie, nic
      nie znajdzie, a grzebanie zostanie odkryte - to wyjątkowo paskudna sytuacja. Po
      zaufaniu. Zresztą osoba, która "grzebie" w czyichś rzeczach, już nie ma zaufania.

      A jeśli coś jest nie tak, jeśli intuicja coś podpowiada - to, po pierwsze,
      możemy się mylić, a po drugie, jest cała masa normalnych metod komunikacji z
      drugim człowiekiem. A jak nie da się zastosować normalnych metod, to należy
      pakować walizki - swoje lub jego.

      Poza tym, do cudzej skrzynki mailowej nie sposób wejść "niechcący", tak samo nie
      bierze się czyjejś komórki "przez przypadek", a smsów się nie czyta
      "nieświadomie". To takie tanie usprawiedliwienia.
      Jak ktoś postanowił skontrolować, niech się przyzna.
      • chanella.net Re: kontrola w związku 09.11.09, 22:35
        Zgadzam się z przedmówczynią. Co to jest za kontrola-szpiegostwo?
        To o czym piszemy w mailach, smsach itd to nasza prywatna sprawa. Są
        to wiadomości od nas dla danej osoby lub odwrotnie. Udostępnianie
        ich innym jest tylko naszą dobrą wolą!!!!
    • lonely.stoner Re: kontrola w związku 09.11.09, 22:41
      a jap owiem tak, ze mialam raz w zyciu taka sytuacje - sprawdzilam 1 sms i
      ustrzeglam sie od pomylki zycia!!! nie oznacza to ze na co dzien mojemu
      partnerowi od tak sprawdzam od czasu do czasu telefon czy wlaze na skrzynke
      meilowa heh, ale wtedy mialam naprawde silne obawy i to po prostu bylo takie
      self defence - nei uwazam to ani za cos haniebnego ani zalosnego. Gdyby nie to
      ze po prostu sprawdzilam mu telefon to moze do dzis bym byla oszukiwana.
      I uwazam ze slusznie zrobilam. A dzis patrzac na to z perspektywy czasu wiem ze
      jak ktos ukrywa telefon, nie pozwala mi wejsc na komputer, itp. to oznacza ze
      cos jest nie halo. Bo ja nie po to wlaze na czyjs komp zeby przeszpiegowac ale
      zeby wyslac sobie meila itp. Jesli ktos sie boi ze cos tam odkryje nie fajnego
      to znaczy ze cos ma niefajnego do ukrycia i juz.
    • gondra Re: kontrola w związku 10.11.09, 21:16
      Ależ są takie, które robią to z powodu obsesyjnej zazdrości lub też ogólnego
      podejścia do faceta i związku typu "smycz kontrolka". I to jest żenujące. Ale
      jeśli kobieta (lub facet) ma powód żeby upewnić się czy coś jest nie tak, to nie
      potępiam. Tylko pliz, bez tych głupich tłumaczeń "przypadkiem", "niechcący". Bo
      to też żenujące i widać, że dana osoba sama uważa to za nie fair.
      A osoby, które najeżdżają na "złamanie tajemnicy korespondencji" i uważają to za
      gorsze, niż bzykanie sekretarki by mąż, są rzeczywiście zabawne.
    • rokoko_style Re: kontrola w związku 10.11.09, 21:18
      dla mnie związek w którym jedno drugiego sprawdza jest tak samo
      chory jak ten, gdzie jedno drugiego zdradza. Nie ma różnicy.
      Historia z życia wzięta: miałam faceta przez 2 lata. Nie zdradzałam
      go , ale i tak był cholernie zazdrosny. Utrzymywałam natomiast
      jakieś kontakty z ludźmi, z którymi kiedyś coś mnie łaczyło. Nigdy
      nie chciałam z tego robić tajmenicy, to były tylko maile typu "co
      słychac" , wiec nic do ukrycia. żadnych spotkań (te osoby żyją
      tysiące kilometrów stąd...). nigdy nie miałam zamiaru dorabiać mu
      rogów z byłymi facetami... Tłumaczyłam, prosiłam, płakałam,
      kłóciliśmy się, on groził, potem przepraszał itd itp. Ogólnie miałam
      już tego dość, nasze relacje się oziębiły, zero seksu, i w końcu
      pomyślałam: gdzieś musi być coś lepszego... Jak już wszystko się
      posypało i decyzja o rozstaniu zapadła, okazało się że on przez całe
      dwa lata miał hasła do mojego maila i gg, NK i innych takich i sobie
      czytał WSZYSTKO. Dodam, że to jego czytanie nie miało na celu
      zapobiegnięcia zdradzie, bo czytał maile sprzed wielu lat - moja
      skrzynka pocztowa ma ponad 10 lat i były tam maila bardzo osobiste,
      takie których nikomu nie chciałam nigdy pokazywać, a do których on
      zupełnie nie miał prawa, bo go kompletnie nie dotyczyły. Poczułam
      się jakby mnie okradziono. No i coż .. tyle na temat czytania
      cudzych smsów i maili. Zawsze jest ryzyko, że w tym sprawdzaniu
      zapędzimy się za daleko...
    • agawa1970 Re: kontrola w związku 12.11.09, 20:57
      Masz rację. My mamy prawo wiedzieć, żeby mieć prawo wyboru-z kim
      mamy żyć! Muszę mieć dowody. Czasami samo przeczucie i intuicja nie
      wystarczą żeby podjąć tak ważną decyzję. Mąż pochodzi ze środowiska
      celników, a oni są wobec siebie lojalni i nic nie powiedzą. Wiem, że
      to mój problem. Ja nie jestem w tym bezczynna. Poprostu gdy go pytam-
      to odpowiada, ze mnie kocha i by mnie nie zdradzil, ale tak
      naprawde, ktory facet powie prawde. Dlatego to mnie denerwuje, ze on
      decyduje za mnie-czy mamy byc razem czy nie. pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka