Dodaj do ulubionych

no co z wami ludzie?

05.12.09, 14:20
oczywiście wątek nie odnosi się do wszystkich ludziów ;)

tak sobie przeczytałem wypowiedzi kilku kobiet w wątku "Nie mam odwagi zakoczyc zwiazku" i wychodzi na to, że całkiem sporo kobiet potrafi latami tkwić w związkach tylko po to, aby po kilku latach powiedzieć - w sumie to ja go nigdy tak naprawdę nie kochałam, dusiłam się w tym związku...

Ja rozumiem dojść do takich wniosków po roku bycia razem ale nie po 5 czy 6 latach... Masochistkami jesteś czy co? Chociaż prawdę mówiąc masochistami muszą być również mężczyźni, którzy tkwią w takich związkach choć pewnie sami czują, że nie do końca jest wszystko halo. Bo to się przecież czuje czy kobieta kocha, czy pożąda, czy jest obopólna fascynacja sobą nawzajem.


Czy naprawdę ludzie aż tak bardzo boją się samotności? Bo inaczej niż strachem przed samotnością nie potrafię wytłumaczyć takiego postępowania. A może to strach przed radykalnymi zmianami we własnym życiu? :)
Obserwuj wątek
    • 2szarozielone Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:26
      To nie jest tylko strach przed samotnością, ale też strach przed tym, ze
      instynkt i biologia przesłonią głębsze uczucie (co tak często kobietom
      zarzucasz, gdy rzucają dobrych, opiekuńczych, czułych, kochających facetów dla
      kogoś, kto wzbudzi w nich pożadanie).
      I tu pojawia się też problem "pierwszego i ostatniego" partnera. Będąc w tylko
      jednym związku przez całe życie nie wie się, czy ten związek to już jest "max"?
      I lepiej się nie da? Czy może jednak się da? Nie ma się żadnego odniesienia. A
      co prawda inni ludzie mówią o miłosnych uniesieniach, ale też mówią o bolesnych
      upadkach - więc może lepiej się trzymać tego, co jest?
      Łatwiej jest odejść, gdy partner zrobi jakąś krzywdę, gdy zmieni się na gorsze,
      gdy można mu coś zarzucić. A jeśli jest dobry, cierpliwy, kochający,
      wspierający... to przed decyzją o odejściu pojawia się pytanie: "a może to ze
      mną coś nie tak?"

      Też uważam, że to toksyczne i zatruwa życie dwojgu ludziom, a czesto później i
      ich dzieciom... Ale rozumiem ten mechanizm i wiem, że bardzo trudno jest się
      takich wątpliwości pozbyć i podjąć bolesną w skutkach decyzję.
      • lacido Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:33
        pięknie

        mam wrażenie że Janowi chodziło o to, żeby popsioczyć na baby które same nie
        wiedzą czego chcą ;)))
        • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:51
          psioczyć to sobie będą ci mężczyźni, którzy zwiążą się z takimi kobietami, ale
          to już ich problem :D
          • lacido Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:53
            ano tak, chodzi o to by ludzkość przejrzała na oczy ;)

            jakoś mam wrażenie że Ci faceci nie będą psioczyć w końcu jest tyle chętnych
            czekających na nich :DDD
            • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:55
              lacido napisała:

              > jakoś mam wrażenie że Ci faceci nie będą psioczyć w końcu jest tyle chętnych
              > czekających na nich :DDD

              Biedni ci faceci, powinni się cieszyć, że jakaś ich w ogóle zechciała, nawet
              jeśli to wredna jędza się okaże :D Zejdź na ziemie dziewczyno :)
              • lacido Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:56
                znowu ktoś mi zrobił wodę z mózgu?
                • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 15:19
                  a tego to ja nie wiem
      • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:36
        2szarozielone napisała:

        > To nie jest tylko strach przed samotnością, ale też strach przed tym, ze
        > instynkt i biologia przesłonią głębsze uczucie (co tak często kobietom
        > zarzucasz, gdy rzucają dobrych, opiekuńczych, czułych, kochających facetów dla
        > kogoś, kto wzbudzi w nich pożadanie).


        I dalej będę zarzucał. Bo po jakiego grzyba wiązały się z kimś do kogo nie czuły
        pożądania? Ja rozumiem, że czasami to pożądanie może pojawić się z pewnym
        opóźnieniem, czasami trzeba się dotrzeć w łóżku, ale gdy się jest ze sobą ileś
        tam miesięcy i to pożądanie ciągle się nie pojawia, seks jest beznadziejny to
        oznacza, że coś jest nie tak. Wówczas powinno się podjąć decyzję o odejściu a
        nie następne 5 lat marnować życie drugiej osobie...
        • 2szarozielone Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:45
          Ona miała 17 lat jak się ten związek zaczął. Wtedy ma się trochę inne potrzeby,
          facet je zaspokajał, było dobrze. A przez to, że było dobrze - i to trwało - to
          się kobieta nigdy nie dowiedziała, o co tak do końca z tym pożądaniem chodzi.
          Trudno rzucić coś dobrego, co się dobrze zna, dla czegoś zupełnie nieznanego.
          Piszesz poniekąd słusznie - ale zupełnie nie biorąc pod uwagę sytuacji,
          mentalności, potrzeb i dojrzałości 17-latki w pierwszym związku w życiu.
          • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:49
            2szarozielone napisała:

            > Ona miała 17 lat jak się ten związek zaczął.

            Wniosek nasuwa się prosty, wiek 17 lat to nie jest dobry wiek na bawienie się w
            dorosłość i tzw. związki, przynajmniej dla niektórych :)
            • 2szarozielone Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:55
              No dobra, to wymyśliłeś rozwiązanie. Wsadź teraz nieszczęśliwą kobietę do
              wehikułu czasu, cofnij o parę lat - i wszystko będzie dobrze.

              A jak się nie zacznie żadnej relacji z płcią przeciwną w tym wieku, to te same
              problemy pojawią się w wieku późniejszym. To nie tylko kwestia braku
              dojrzałości, ale i braku doświadczeń, znajomosci z płcią przeciwna, świadomości
              własnych reakcji i oczekiwań w związku z drugim człowiekiem. Dla mnie naturalne
              jest to, że wiek nastoletni to taki okres nauki i testowania, związków mniej lub
              bardziej udanych, wielkich miłosci i wielkich porzuceń. I takie wzloty i upadki
              tworzą człowieka, który potem umie docenić to, co ma - i pogodzić się z brakiem
              tego, czego nie ma. Jest więc gotowy na dojrzały związek i miłość.
      • chloee Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:44
        "I tu pojawia się też problem "pierwszego i ostatniego" partnera. Będąc w tylko
        jednym związku przez całe życie nie wie się, czy ten związek to już jest "max"?
        I lepiej się nie da? Czy może jednak się da? Nie ma się żadnego odniesienia. "

        Czyli wybierasz co? mniejsze zło? "no, w sumie ten drugi wojtek był lepszy od
        janka sprzed roku, no niby nie lubi spacerów jak ja i czepia się, że byłam na
        siłowni a nie ugotowałam obiadu, ale muszę pamiętać! był lepszy od janka. może
        nawet się z nim ożenię..."

        Jak to nie ma się odniesienia? Ma się. Odniesienie do swoich oczekiwań, chęci.
        • 2szarozielone Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:50
          Hmmm... Ale jak się nigdy nie doświadczyło spełnionego pożądania - to trudno
          potem rzucić coś w miarę dobrego dla czegoś zupełnie nieznanego. Instynkt wzywa,
          ale czy należy słuchać instynktu? O takim porównaniu mówię. Uważam, że pewne
          doświadczenia są potrzebne, żeby umieć zbudować dojrzały i pełny związek - w
          którym docenia się zalety partnera i świadomie akceptuje się wady. A rzadko się
          zdarza, żeby za pierwszym razem, w wieku nastoletnim, trafić bezbłędnie na
          kogoś, kto pełnię doświadczeń zapewni.
          • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:52
            wniosek prosty, pierwszy związek trzeba rozwalić, nawet gdy będzie wspaniały i
            dobry, bo przecież inny może być lepszy bo się nie ma porównania, tak? Ach ta
            kobieca logika...
            • 2szarozielone Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:57
              Nie - jak będzie wspaniały, dobry i idealny - to da ci wszystko od razu za
              jednym zamachem. Tylko prawdopodobieństwo trafienia na kogoś takiego od razu,
              jeszcze jak się ma zerowe doświadczenie i w dodatku nikłą wiedzę o samym sobie -
              jest znikome. Ale pewnie się zdarza (Gajce Jacka Kuronia się udało na przykład
              ;) ).
            • qw994 Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 16:57
              Ale ty lubisz tak troszkę się do kobiet przypier..., co?
              • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 17:00
                ale tylko troszkę i to nie do wszystkich ;)
          • chloee Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 17:15
            "coś w miarę dobrego"

            jedni wolą pomarańcze kwaśne, inni słodkie
    • lolcia-olcia Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:32
      Ja jestem za rozstaniem. Po co grać i ciągnąć coś bez celu latami?
      bezsens...
      Strach przed samotnośćią, potrzeba bliskości, darmowy sex, powody
      można mnożyć
      • mruff Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:38
        proste jak myślenie Janka

        Bilans zysków i strat nakazuje jeszcze pozostać przy partnerze X.

        Ludzie nie są masochistami.
        • jan_hus_na_stosie Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:41
          mruff napisała:

          > Bilans zysków i strat nakazuje jeszcze pozostać przy partnerze X.


          gorzej gdy ktoś jest trąba z matematyki i źle przeprowadzi bilans, a większość
          kobiet orłami z matami raczej nie jest :D
          • lolcia-olcia Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 14:55
            nie będę ściemniała, że pitagoras ze mnie:) jedyne cyferki, które
            dobrze liczę to te na moim koncie:)
          • figgin1 Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 15:42
            jan_hus_na_stosie napisał:
            >
            > gorzej gdy ktoś jest trąba z matematyki i źle przeprowadzi bilans, a większość
            > kobiet orłami z matami raczej nie jest :D

            Większość ludzi n ie jest orłami z matematyki jasiu.
            • pe4 Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 19:07
              Uogólniając zdolności matematyczne społeczeństwa nie ukryjesz swojej
              głupoty i niewiedzy. Pustaku :D
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 15:20
      > Czy naprawdę ludzie aż tak bardzo boją się samotności? Bo inaczej niż strachem
      > przed samotnością nie potrafię wytłumaczyć takiego postępowania. A może to stra
      > ch przed radykalnymi zmianami we własnym życiu? :)

      Temat który podjąłeś ma kilka aspektów.
      Pierwsze - nieoptymalne związki.
      Tak samo jak w przypadku pracy, gdzie nie zawsze pracujemy w najlepszej pracy na
      jaką nas stać, tak samo łączą się w pary z osobami które nie są idealnymi
      partnerami. Ale zawsze trzeba przekalkulować - czy lepiej odrzucić osobę która
      jest nami zainteresowana i czekać na kogoś lepszego ryzykując że go nie
      znajdziemy? Czy raczej zrezygnować z ambitniejszych planów otrzymując w zamian
      pozytywne emocje które wiążą się ze związkiem?

      Każdy podświadomie taką kalkulację przeprowadza i działa zgodnie z wynikiem.
      Jedni są bardziej skorzy do ryzyka i będą czekać/polować na idealną pracę czy
      partnera. Z tej grupy części się uda, ale część pozostanie sama. A drudzy
      zadowolą się i będą czerpać radość z partnera "gorszego".


      Druga sprawa która poruszyłeś -
      w sumie to ja go nigdy tak naprawdę nie kochałam, dusiłam się w tym
      związku...

      To przecież typowe zachowanie obronne przed dysonansem poznawczym.
      Zarówno kobiety jak i mężczyźni będą tak mówić aby uzasadnić swoje postępowanie,
      w tym przypadku zerwanie związku.
      Jeśli wcześniej deklarowali(a na pewno tak było) zaangażowanie w związek, miłość
      itp. a teraz zaprzeczają tym deklaracjom kończąc związek. Dlatego aby obronić
      się przez napięciem jaki ten konflikt tworzy wymyślają takie tłumaczenia(często
      szczerze w nie wierząc)
      • nanai11 Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 17:22
        Temat fajny, tylko po co wyliczać kobietom ze nie bywaja orłami z matmy?? Ludzie
        tkwią w związkach bo sa strachliwi.
      • twoja_przelozona Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 17:23
        poniewaz rozmowa toczy sie n/t mojego watku, pozwole sobie napisac.
        Nie powiedzialam, ze nigdy go nie kochalam - wlasnie, ze kochalam, i
        to bardzo mocno. Od jakiegos czasu czuje obojetnosc, ale kiedy
        widze, jak rozwalilabym mu zycie, cos we mnie peka. Dlaczego weszlam
        w zwiazek z facetem, ktory nie pociagal mnie fizycznie? Wydaje mi
        sie, ze w wieku 17 lat nie bylam rozwinieta pod tym wzgledem, troche
        na to tez sie zlozylo wychowanie, jakie dostalam od rodzicow.
        Pisalam, ze motylkow nie bylo, ale od razu czulam sie przy nim
        dobrze, jak przy kims swoim. Dawal mi poczucie bezpieczenstwa i byl.
        Bylo mi przy nim...dobrze. Z czasem troche sie pozmienialo. Widze,
        ze sie roznimy intelektualnie, seksualnie, emocjonalnie. W tamtym
        wieku z jakiegos powodu nie odczuwalam tego. Kiedys nie wyobrazalam
        sobie, ze moglabym zyc bez niego. Gdyby nie seks to w sumie moglabym
        z nim byc. Nie sadzilam, ze ten aspekt zycia przewaza nad szeregiem
        szczerych zalet i czuje sie z tym fatalnie.
    • stinefraexeter Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 18:33
      Lęk przed samotnością ma potężną siłę, to fakt, ale wydaje mi się, że nie tylko
      o to chodzi. Ogólnie ludzie nie mają pojęcia czym jest miłość, zakochanie,
      chemia i czym te zjawiska się różnią. Zresztą cała kwestia związków
      damsko-męskich to wór pytań bez odpowiedzi - pytań, które roztrząsane są od
      wieków bez końca. Łatwo się w tym pogubić. Zwłaszcza gdy każda książka i każdy
      film pokazują w zasadzie inny model miłości - seks w wielkim mieście to jazda na
      chemii i zabawie, klasyczne romansy to więź dusz, komedie romantyczne to jedno i
      drugie... Ludzie płci obojga się w tym gubią.
      A poza tym nie zapominajmy, że nie każdemu człowiekowi zależy na tej dozgonnej
      miłości. Znam wielu ludzi, głównie mężczyzn, którzy są w związkach, bo jest ok,
      wygodnie, ciepło, jest towarzystwo. Miłość, a nawet pożądanie, nie są
      priorytetem samym w sobie.

      A inna sprawa, że w twoim pytaniu pobrzmiewa nutka pogardy, właściwa osobom,
      które niewiele w życiu przeżyły, za to uwielbiają wymądrzać się i teoretyzować.
    • kasi-a789 Re: no co z wami ludzie? 05.12.09, 18:53
      chyba chodzi o mnie więc odpowiem..
      nie chodzi o samotność, chociaż pewnie i o to po części..jak żyjesz z kimś
      kilka, kilkanaście lat to naprawdę ciężko się rozstać,
      wiem że to nie jest to, że nie ma pożądania, uczucia, w zasadzie nic nie ma ale
      nie mam odwagi odejść
      • twoja_przelozona Re: kasi-a 05.12.09, 19:37
        "witaj w klubie", przytoczony watek byl chyba moj wiec wskakuj i
        przeczytaj, jesli masz ochote ;) ja tez wiem ze moj zwiazek to nie
        to ale jest ciezko sie rozstac. Gdybym mogla wybrac jeszcze raz nie
        zwiazalabym sie z nim i to mnie w sumie przeraza. Mam wrazenie, ze
        takie slowa to cos gorszego niz przypadkowa zdrada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka