Dodaj do ulubionych

Dlaczego jednym się udaje, a innym nie?

15.12.09, 13:57
Mają powodzenie, udaje im się stworzyć szczęśliwy związek, mieć
rodzinę, dzieci.
A niektórym, mimo tego, że bardzo chcą nie.
Mają mniej szczęścia w życiu?
Za bardzo chcą, są zbyt zdesperowani?
Niby chcą, ale nic nie robią w tym kierunku?
Są jacyś felerni?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 13:59
      wszystko na raz lub jedna z tych przyczyn.
    • mason_i_cyklista Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:01
      to wszystko przez złą dietę i zbyt częste przebywanie na słońcu. nie martw się
      jednak - są na to tabletki. dostepne bez recepty, ale nie moge powiedziec jakie,
      bo by ludzie byli zbyt szczęśliwi.
    • soulshunter Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:02
      z tym pytaniem to do Najwyższej Instancji.
    • a1ma Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:05
      Szczęście?
      Jak ze wszystkim.
    • zmienna_elfka Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:09
      A dlaczego jednym bardziej układa się życie, więcej zarabiają, mają
      mądrzejsze dzieci??? Te same czynniki kierują i tym i tym, jak
      napisała a1ma - szczęście, czy też znalezienie się w stosownym
      miejscu w dobrej chwili :)
    • kirkunia Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:12
      Bóg tak chciał.
    • mrs.solis Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 14:14
      Czy wszyscy zdolni ludzie,ktorzy skonczyli dobre studia maja bardzo
      dobra prace ,w ktorej zarabiaja po kilka tys.? Nie, i nie dlatego,ze
      sa gorsi niz ci ktorzy taka robote maja. Poprostu takich stanowisk
      pracy jest niewiele. CI ktorzy sie zalapali mieli poprostu
      szczescie. Tak samo z udanymi zwiazkami. Poprostu ludzi,z ktorymi
      jest szansa na udany zwiazek nie ma na peczki i w dodatku czesto sie
      zdarza,ze zostali wczesniej "upolowani" przez kogos kto mial
      szczescie spotakac ich jako singli.
    • tow.ortalion Udaje to się uczniowi, 15.12.09, 14:15
      a związek zakładają fachowce.
    • tytus_flawiusz zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 14:19
      "kolejka obok, zawsze porusza się szybciej"
      względnie, "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"

      i najważniejsze

      ...nie skarż się, .... bo źli ludzie z twojej skargi jęku
      cieszą się jak sępy z konających jęku
      • zmienna_elfka Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 14:38
        Tytus nie zgodzę się z Tobą... czemu nie ulżyć sobie i dać
        przyjemność bliżniemu. Poskarżyć ponażekać, a od razu bardziej nas
        będą lubić :))) bo oni sobie w duchu powiedzą, że aż tak źle u nich
        nie jest... więc nie dość, że i sobie ulżysz i im zapewnisz lepsze
        samopoczucie, a w rezultacie z potencjalnego wroga zrobisz sobie
        kolege. Myślily perspektywicznie a nie ambicjonalnie :P
        • vincentyna Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 14:53
          Trzeba duzo nad soba pracowac. Rozwijac swoj charakter, dazyc do wewnetrzej
          rowowagi, a reszta sama przyjdzie :)
          Dobrym ludziom, sie dobre rzeczy zdarzaja.
          • takajatysia mmm... 15.12.09, 17:09
            Każdy ma na co zasłużył i zapracował. Pomijając kalectwa, choroby, śmierci i
            pewnie kilka innych rzeczy, na które się nie ma wpływu. Wszystkie osoby, które
            znam mają to na co zapracowały, nikomu nic nie spadło z nieba.

            No i może niektórzy wcale nie są szczęśliwsi od innych, ale doceniają to co
            mają. Albo sa tacy, którzy wiecznie narzekają. I potem ma się skrzywiony obraz
            "szczęściarza" lub wiecznego "pechowca". Jakiś czas temu koleżanka singielka
            (cały czas jednak się ktoś koło niej kręci), która właśnie dostała nową pracę, z
            czego była zadowolona zaczęła prawie płakać, że ona tak zazdrości mi mojego
            życia. A ja byłam bezrobotną, rozwodzącą się samotną matką. Było też parę
            pozytywów, ale tak z zewnątrz wyglądała sytuacja nas obydwu.
        • tytus_flawiusz Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 14:54
          > Tytus nie zgodzę się z Tobą...

          to nie moja sentencja (w sensie autorstwa), a ja się jej trzymam ... i chyba
          dobrze na tym wychodzę.
      • fish_flesh_fowl Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 16:05
        tytus_flawiusz napisał:

        > "kolejka obok, zawsze porusza się szybciej"
        > względnie, "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"

        Gwoli ścisłości - prawo Murphy'ego mówi, że jeśli coś może pójść źle, to
        pójdzie. Więc chyba jednak nie to miałeś na myśli [;
        • tytus_flawiusz Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 16:20
          gwoli ścisłości - "jedno z praw Murphy'ego" - teraz lepiej ?
          • fish_flesh_fowl Re: zwykłe prawo murphy'ego 15.12.09, 18:43
            tytus_flawiusz napisał:

            > gwoli ścisłości - "jedno z praw Murphy'ego" - teraz lepiej ?

            Nie chodzi mi o sposób sformułowania.

            > względnie, "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" -> to nie jest prawo Murphy'ego.
            Ot, technicality. Za to z tymi kolejkami to damn truth i zdecydowane prawo
            Murphy'ego^^
    • tarantinka Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 15:07
      punkt patrzenia zależy od siedzenia, a trawa u sąsiada zieleńsza
      Najważniejsze to cieszyc sie z tego co przynosi ci życie a przy
      okazji mieć kilka celów i dużo determinacji w ich realizacji.
    • sweet_pink Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 15:21
      Uważam, że życie w dużej mierze jest tym czym je uczynimy.
      Pracę mam bo się napracowałam nad tym by ją mieć, z nieba mi nie spadła. Związek
      mam bo i szukałam i nie boje sie ryzykować (a jestem brzydka, uparta jak osioł i
      pewnie wielu uznałoby mnie za partię fatalnej jakości). Dzieci nie mam, ale za
      pecha tego nie uważam, tylko za konsekwencje swoich decyzji.
      Przeszłam swoje w życiu pod górkę i nie traktuję tego jak pecha tylko jak dar z
      którego miałam szanse wyciągnąć wiele nauki.
      Czemu innym nie wychodzi. Ja stawiam, na strach, bierność i totalny brak wiary w
      siebie lub na postawę "z nieba ma mi spaść".
      • sta-fraszka Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 15:44
        Podoba mi się, że każdy z piszących ma odrobinę racji.

        To, co ty widzisz jako "szczęście" dla kogoś może być wynikiem długotrwałego
        wysiłku, lat samozaparcia, samotności, podjęcia kiedyś-gdzieś wbrew wszystkiemu
        ryzykownej decyzji.
        Może być też wynikiem postawy nieroszczeniowej - cieszenia się ze wszystkiego
        dobrego, co przyszło a z rzeczy "pod górkę" wyciągania wniosków i uczenia się.

        Może ci w szczęśliwym związku nie rzucili się na pierwszą lepszą osobę która
        raczyła ich chcieć.
        A może ten szczęśliwy związek jest szczęśliwy tylko w tym jednym układzie - tym ich.

        A może po prostu chwilowo są w tym czasie, w którym jest im z górki i po drodze.

        A może, tak na koniec, mają tak, bo nic więcej w życiu nie byliby w stanie znieść.
        (bo każdy ma tyle kłopotów ile jest w stanie udźwignąć)

        Poza tym dobre rzeczy przychodzą do tych, co na nie czekają.
    • stinefraexeter Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 16:06
      Ludziom udaje się wiele rzeczy, bo zamiast smęcić i żalić się na los, działają,
      umiejętnie wykorzystują swoje zdolności, są lubiani i co tam jeszcze chcesz.
      Najgorsze są takie smutasy, co nic nie umieją, nic nie robią i tylko marudzą, że
      świat jest niesprawiedliwy.
    • joankb Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 16:17
      Na pecha w życiu nie poradzisz nic.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 16:49
        Poradzisz;) MOzesz przestac skupiac sie na "pechu" czyli rozwazac zle sytuacje i
        se wmawiac jak Ci zle.

        Spojrz na dobre sytuacje i okaze sie, ze jestes szczesciara;)
        • joankb Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 18:14
          Nie, nie piszę o sobie.
          Znam ludzi na których fatum się uparło.
          Ale to chyba za poważne na to forum.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 23:53
            Nie wierze w fatum.
      • madunia0 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 19:56
        Zgadzam się z tym w zupełności.
        Można chcieć, starać się, a jeśli zabraknie szczęścia to nic z tego.
    • nothing.at.all Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 17:16
      Sama kiedyś nad tym rozmyślałam, a ponieważ myśleniu nie było końca -
      zaniechałam je. A tu proszę taki wątek;).
      To może od siebie coś napiszę...
      To jak ze wszystkim - trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej
      porze, z odpowiednimi osobami, itp. Ale wiele też zależy nad nas samych. Trzeba
      pracować nad sobą, charakterem, osobowością, związkiem, relacjami, itp.
      A poza tym sprawidliwości nie ma, nie było i nigdy na tym świecie nie będzie.
      • ta_karola Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 19:18
        Co do sprawiedliwości to się z Tobą bardzo zgadzam poza tym większość
        wypowiedzi,które tu przeczytałam to wydaje mi się, że są napisane przez osoby co
        nie znają życia. Naiwnie ale naiwność jest potrzebna by czuć się szczęśliwym...:-)
    • jack20 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 17:29
      to o czym piszesz to kwestia przypadku, inni nazywaja to szczesciem.
      oprocz pewnych cech charakteru, ktore twoja atrakcyjnosc odroznia od
      innych to teoria prawdopodobienstwa oczywiscie mowi:
      im wiecej spotkan, im wiecej znajomych im wiecej im wiecej
      otwartosci w stsunkach z innymi tym twoje szanse rosna.
      mimo to nigdy nie wiesz kiedy i czy wogole trafisz na to co chcesz.
      a jak trafisz? to, mozesz czasem byc juz w innym zwiazku z ktorego
      wyjscia nie bedziesz chciala.
    • gondra Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 18:52
      A dlaczego związek, rodzina i dzieci dla większości = szczęście? Czy stereotyp z
      amerykańskich komedii romantycznych aż tak w nas wsiąknął?
      Czy naprawdę ludzie nie widzą, że pod stereotypową i romantyczną powłoczką życie
      wygląda inaczej?
      • jack20 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 19:01
        co z tym wpolnego maja a m e r y k a n s k i e steorotypy komedi?
        nie powstal ten obraz szczescia w amerykanskich komediach nie
        powstal w ameryce ale jest obrazem wiekszosci ogolnoludzkiej
        (przynajmniej w swiecie bialego czlowieka)
        • jop Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 19:16
          No to stereotyp z reklam keczupu, z zadbaną, śliczną mamusią, zadowolonym,
          przystojnym tatusiem i rozpromienionymi, czystymi, grzecznymi dziećmi. W
          dizajnerskiej kuchni o równowartości dobrego samochodu. Whatever.

          Ludzie, zrozumcie wreszcie, że związek + rodzina same w sobie nie są żadnym
          gwarantem szczęścia. Można być głęboko nieszczęśliwym w rodzinie, można być
          szczęśliwym singlem.

          Szczęście polega m.in. na tym, że się żyje tak, jak się chce. A jak się chce,
          czy każdy potrafi to odkryć i w jaki sposób społeczeństwo wpływa na to chcenie,
          to już temat na osobną dyskusję.
          • rumak.hrabiny Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 00:36
            jop napisała:

            > No to stereotyp z reklam keczupu, z zadbaną, śliczną mamusią, zadowolonym,
            > przystojnym tatusiem i rozpromienionymi, czystymi, grzecznymi dziećmi. W
            > dizajnerskiej kuchni o równowartości dobrego samochodu. Whatever.


            wyjaśnij mi więc, skąd ludzie znali ten stereotyp gdy jeszcze nie było telewizji i keczupu

            > Ludzie, zrozumcie wreszcie, że związek + rodzina same w sobie nie są żadnym
            > gwarantem szczęścia. Można być głęboko nieszczęśliwym w rodzinie, można być
            > szczęśliwym singlem.


            a bycie singlem jest samo w sobie gwarantem szczęścia?
            >
            > Szczęście polega m.in. na tym, że się żyje tak, jak się chce. A jak się chce,
            > czy każdy potrafi to odkryć i w jaki sposób społeczeństwo wpływa na to chcenie,
            > to już temat na osobną dyskusję.


            seryjni mordercy są szczęśliwi?
            • jop Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 10:02
              >wyjaśnij mi więc, skąd ludzie znali ten stereotyp gdy jeszcze nie
              >było telewizji i keczupu

              A znali? Zmartwię Cię, nie. Takie pomysły, jak miłość romantyczna,
              miłość macierzyńska, posiadanie dzieci jako metoda samorealizacji,
              wzajemne wsparcie i zrozumienie w związku, satysfakcjonujące życie
              seksualne obojga partnerów - to są stosunkowo nowe wynalazki.
              Wcześniej po prostu brak było alternatyw - kobiety wychodziły za
              mąż, bo nie miały możliwości utrzymania się samodzielnie, bogaci
              robili dzieci w celu posiadania dziedziców, biedni - żeby mieć ręce
              do pracy, a wszyscy w sumie dlatego, że antykoncepcja nie istniała.
              Jakiekolwiek świadome wybory w tej dziedzinie to jakieś ostatnie 100
              lat, skuteczną antykoncepcję znamy od niecałych 50 lat.

              >a bycie singlem jest samo w sobie gwarantem szczęścia?

              Nie, żaden wybór sam w sobie nie jest gwarantem szczęścia. Tylko
              posiadanie partnera i rodziny też nim nie jest. Natomiast dokonanie
              wyboru zgodnie ze swoimi pragnieniami znacząco prawdopodobieństwo
              szczęścia zwiększa.

              >seryjni mordercy są szczęśliwi?

              Całkiem możliwe, właściwie czemu nie?
              • plastelinka.czerwona Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 11:24
                Tylko, że brak partnera często nie jest świadomym wyborem a przykrą
                koniecznością. Osobiście znam tylko jedną singielkę.
                • jop Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 11:54
                  Posiadanie rodziny też często nie bierze się ze świadomego wyboru,
                  tylko dlatego, że tak wyszło (vide wpadki).
                  • plastelinka.czerwona Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 12:13
                    Niech będzie, że pomimo zabezpieczenia trafiło się dziecko(nie będę się upierać,
                    że uprawiając seks godzimy się na ryzyko posiadania potomstwa), ale małżeństwo
                    jest już wyborem.
                    • jop Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 12:39
                      Taaa, wytłumacz to tym stadom panien z brzuchem, wlokącym facetów do
                      ołtarza (nierzadko żeby się rozwieść 5 lat później).
                      • plastelinka.czerwona Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 13:06
                        To też jakiś wybór. Jeśli ktoś jest dorosły, to odpowiada za swoje postępowanie
                        i faceci opowiadający o tym, że zostali zawleczeni przed ołtarz są zwykłymi
                        dupkami.
              • twojabogini Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 12:18
                jop napisała:

                > A znali? Zmartwię Cię, nie. Takie pomysły, jak miłość romantyczna,
                > miłość macierzyńska, posiadanie dzieci jako metoda samorealizacji,
                > wzajemne wsparcie i zrozumienie w związku, satysfakcjonujące życie
                > seksualne obojga partnerów - to są stosunkowo nowe wynalazki.

                To nie tak. Żadna z wymienionych przez ciebie rzeczy nie jest nowym
                wynalazkiem. Wystraczy wyjśc poza krąg kultury europejskiej i
                sięgnąć do starszych żródeł. Znajdziesz tam wszystko - i miłośc
                macierzyńską (jak i macierzyństwo destrukcyjne - antyczne mity)i
                obopólną satysfakcję seksualną (teksty tantryczne, chińska sztuka
                miłosna) jak i całą resztę.
                Tam gdzie panują trudne warunki ekonomiczne - tam często małżeństwo
                staje się po prostu ekonomiczną transakcją. Tam gdzie panuje silny
                patriarchat, tam zdarza się, że kobiecie odbiera sią prawo do jej
                seksualności (Europa, Japonia, ale już nie Indie), a zazwyczaj jest
                tak, że powszechny model związku jest oparty na podległosci kobiety.
                Tak było właśnie w Europie, przy czym mylnie sądzi się, że
                średniowiecznej. Zamiast mroków średniowiecza powinniśmy mówić
                raczej o mrokach odrodzenia.

                > Wcześniej po prostu brak było alternatyw - kobiety wychodziły za
                > mąż, bo nie miały możliwości utrzymania się samodzielnie,

                Stop, stop. Takie mariaże dotyczyły również mężczyzn. Alternatywy
                istniały - dla kobiet (i mężczyzn) o aspiracjach intelektualnych -
                klasztor - wbrew pozorom również kobiety cieszyły się sporą swobodą
                i uznaniem jeśli rozwijały się intelektualnie - patrz np. przypadek
                Hildegardy; całe rzesze ubogich kobiet, które nie chciały wyjść za
                mąż, ale miały instynkt macierzyński, zostawały nianiami dzieci
                bogaczy. Takich mozliwosci było znacznie więcej.

                > bogaci robili dzieci w celu posiadania dziedziców, biedni - żeby
                mieć ręce do pracy,

                To nie tak, dzieci bogaczy zostają dziedzicami, a dzieci biedaków -
                ciężko pracują. Powód posiadania dzieci jest zawsze jeden - instynkt
                seksualny czasem połączony z chcęcia posiadania dziecka, a czasem
                nie.

                >a wszyscy w sumie dlatego, że antykoncepcja nie istniała.

                To nieprawda. W sredniowieczu (jak i wczesniej)znany był zabieg
                umieszczenia kamyka w
                macicy kobiety - działał podobnie jak spiralka. Z tego sposobu
                korzystały kobiety, których profesją była płatna miłość. Do tego
                znano sporą ilość sposóbów spędzania płodów (i uważano to za
                antykoncepcję, jako że kosciół głosił doktrynę o wstępowniu duszy do
                ciała na późniejszym etapie rozwoju płodu), w wielu europejskich
                kulturach przedchrzescijańskich antykoncepcja opierała się na wiedzy
                kobiet o ich cyklu płodności, wiedza ta nie była nieznana również w
                póżniejszych wiekach. Stosowane tez były metody zakwaszania
                srodowiska pochwy.
                Ogólnie mała powszechnośc antykoncepcji wynikała raczej z
                powszechnego przekonania, ze posiadanie dzieci jest celem zycia i
                rzeczą naturalną.
                Ciekawostka: średniowieczna moda na pewnym etapie ubrała kobiety w
                suknie z wszystymi poduszeczkami, symulujacymi ciążę. Powszechną
                wtedy metodą męskiej antykoncepcji był seks z kobietami, które już w
                ciązy były :) Taki strój był wabikiem seksualnym i sugerował
                dostępność kobiety.

                > Jakiekolwiek świadome wybory w tej dziedzinie to jakieś ostatnie
                100 lat, skuteczną antykoncepcję znamy od niecałych 50 lat.

                Od 50 lat to znamy nieskuteczną antykoncepcję, taką jak kapturki,
                diafragmy, kalendarzyk (nie mylić z NPR), globulki dopochwowe i
                żele. Mamy jeszcze tabletki - gdzie koszty w postaci negatywnych
                skutków dla organizmu kobiety raczej
                są znacznie wyzsze niż pożądana korzyśc w formie braku płodności.

                Tradycyjne sposoby unikania rodzicielstwa takie jak prezerwatywy,
                spiralki, ejakulacja poza pochwą kobiety czy obserwacja cyklu
                płodności u kobiety są stare jak świat.


          • gondra Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 17:48
            > Ludzie, zrozumcie wreszcie, że związek + rodzina same w sobie nie są żadnym
            > gwarantem szczęścia. Można być głęboko nieszczęśliwym w rodzinie, można być
            > szczęśliwym singlem.

            Tadam! Ale nie wysilaj się, nie zrozumieją.;)
    • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 20:17
      To nie jest kwestia szczęścia tylko umiejętności budowania relacji, trzeba umieć
      znaleźć właściwego człowieka dla siebie, trzeba umieć się dostosować, trzeba
      umieć wymagać, trzeba wykazać się czasem odwagą i determinacją, takich czynników
      jest mnóstwo. Ubawił mnie tu jeden komentarz mówiący o tym że niektórym nie
      udało się "załapać" na tych którzy się nadają do związku póki ci byli singlami:D
      • gradosr60 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 20:59
        generalnie im ludzie sa bardziej tepi, glupi tym latwiej im budowac zwiazki, taka smutna ale prawda. Ludzie inteligentni maja wieksze wymagania itp itd.
        To ze nie jest sie z kims nie oznacza ze jest sie slabszym, wrecz przeciwnie - ludzie tworza jaies chore, slabe zwiazki zeby z kims byc, to jest dopiero dramat.
        • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 21:14
          gradosr60 napisała:

          > generalnie im ludzie sa bardziej tepi, glupi tym latwiej im budowac zwiazki, t
          > aka smutna ale prawda. Ludzie inteligentni maja wieksze wymagania itp itd.
          > To ze nie jest sie z kims nie oznacza ze jest sie slabszym, wrecz przeciwnie -
          > ludzie tworza jaies chore, slabe zwiazki zeby z kims byc, to jest dopiero drama
          > t.

          Człowiek inteligentny ma inne potrzeby względem powiedzmy doboru partnera i
          obrazu wspólnego życia, ale one nie są przeszkodą ani utrudnieniem:)
          Utrudnieniem bywa raczej narcyzm w którego pułapkę często ludzie odrobinę
          bystrzejszy niż średnia wpadają.
      • simply_z Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 21:09
        > jest mnóstwo. Ubawił mnie tu jeden komentarz mówiący o tym że
        niektórym nie
        > udało się "załapać" na tych którzy się nadają do związku póki ci
        byli singlami:
        > D
        a ,mnie się wydaje ,że cos w tym jest .Raz zdarzylo mi sie spotkac
        kogos i naprawde zalowalam ,ze nie poznalismy sie wczesniej ,zanim
        on poznal swoja obecna dziewczynę.czasami tak sie wszystko plącze.
        • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 21:20
          Tak bywa, ale tamten komentarz ubawił mnie z innych względów:) Autorka
          najwidoczniej uznała siebie jako osobę obligatoryjnie nadającą się do związku,
          zaś pulę osób które mogą być godne stworzenia związku określiła jako malutką i
          wyczerpaną:) Takiej dziecinności się tutaj nie spodziewałem.
          • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:03
            jasne, poczułeś się po prostu urażony bo nie masz nikogo na poważnie.
            • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:11
              nie mam nikogo na poważnie, ale urażony się nie czuję z tego powodu:) śmieszy
              mnie tylko takie zadufanie w sobie:)
              • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:20
                ja tam żadnego zadufania nie widzę, nawet mi do głowy nie przyszło że autorka
                może mówić o sobie i bardzo w to wątpię.
                • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:25
                  Poprostu ludzi,z ktorymi
                  jest szansa na udany zwiazek nie ma na peczki i w dodatku czesto sie
                  zdarza,ze zostali wczesniej "upolowani" przez kogos kto mial
                  szczescie spotakac ich jako singli.

                  Czyli że szansa na związek jest tylko z nielicznymi(bo to przecież nie od
                  autorki zależy udany związek tylko od jakości partnera, autorka jest przecież
                  idealna, tylko ci partnerzy nie tacy):)
                  • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:35
                    > Czyli że szansa na związek jest tylko z nielicznymi(bo to przecież nie od
                    > autorki zależy udany związek tylko od jakości partnera, autorka jest przecież
                    > idealna, tylko ci partnerzy nie tacy):)

                    myślę że przesadzasz...:)

                    całe stwierdzenie jak dla mnie wcale nie jest głupie, problemem jest natomiast
                    słowo "upolować". moim zdaniem tacy ludzie którzy potrafią tworzyć dobre związki
                    bardziej niż inni prawie nigdy nie są "upolowani", to raczej dzieło przypadku
                    czy zupełnie innych "ichnich" cech (że znaleźli się z zdaną osobą w związku) a
                    wyżej wspomniana zdolność może być nawet przez drugą stronę niedoceniona albo
                    nawet niezauważona.
                    • mrs.solis Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 00:10
                      Przez slowo "upolowani" mialam raczej na mysli facetow,ktorzy
                      spotkali juz swoja druga polowe i juz sa zajeci.
                  • mrs.solis Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 00:21
                    > Czyli że szansa na związek jest tylko z nielicznymi(bo to przecież
                    nie od autorki zależy udany związek tylko od jakości partnera,
                    autorka jest przecież idealna, tylko ci partnerzy nie tacy):)


                    Nie to mialam na mysli. Nigdzie nie napisalam,ze ona jest idealna,a
                    faceci do dupy. Uwazam,ze zeby miec udany zwiazek to nie tylko
                    trzeba sie sobie podobac ,ale rowniez zgrac sie charakterami.
                    Uwazasz,ze ty moglbys z kazda kobieta stworzyc udany zwiazek? Chyba
                    nie. Napewno istnieja kobiety,z ktorymi nie moglbys byc z roznych
                    powodow i takie z ktorymi moglbys konie krasc. Teraz wystarczy sobie
                    odpowiedziec,ktore czesciej spotykasz. Dlatego nadal twierdze,ze
                    zeby znalezc ta pasujaca druga polowe trzeba miec w zyciu szczescie
                    i jak widac nie kazdy je ma choc ta druga polowa gdzies tam w
                    swiecie istnieje. Poprostu nie mieli szansy do tej pory sie
                    spotkac,albo spotkali ale troche za pozno.
      • mrs.solis Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 21:36
        Tiaaa ,ta odwaga i determinacja to chyba przydaje sie wtedy kiedy
        trzeba tego wlasciwego faceta odbic innej babie.
        • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 21:45
          Myślę że odwaga może się bardziej przydać żeby spróbować z tym którego
          przydatności inna baba nie sprawdza na Twoich oczach:)
      • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:10
        trzeba umieć się dostosować, trzeba
        > umieć wymagać, trzeba wykazać się czasem odwagą i determinacją, takich czynnikó
        > w
        > jest mnóstwo.

        aha, czyli kobiecie odchodzącej od męża przemocowca/pijaka/skąpca/notorycznie
        zdradzającego/ mającego kompletnie w dup/ie rodzinę zabrakło chęci żeby się
        dostosować, wymagać, odwagi i determinacji???
        a gdyby wykazała się tymi cechami żyłaby szczęśliwie z mężulkiem??? typy facetów
        które wymieniłam zdecydowanie nie nadają się do żadnego związku co akurat
        potwierdza tezę mrs. solis. z drugiej strony są faceci, którzy nigdy nie oleją
        swojej żony i dzieci choćby nie było zbyt różowo.
        • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:17
          Napisałem w pierwszej kolejności że trzeba umieć znaleźć właściwego człowieka
          dla siebie. A umiejętnością dostosowania trzeba umieć się wykazać, nie
          umiejętnością dostosowania do tego że ktoś jest złym człowiekiem, tylko do tego
          że ktoś jest trochę inny niż ty, że miewa inne zdanie, że lubi co innego, że
          czasem trzeba mu pomóc i czasem trzeba pozwolić sobie pomóc.
          • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:25
            bez obrazy ale to co piszesz to banał i raczej każdy kto jest w związku i na tym
            związku mu zależy będzie robił to co piszesz (nawet trochę bezwiednie i nie
            czując jakiegoś szczególnego poświęcania się).

            natomiast jak najbardziej prawdziwe jest to, że niektórzy ludzie mogą być
            stworzyć dobry związek z dużo większą liczbą różnych od siebie partnerów niż
            inni (wyższa empatia, inteligencja emocjonalna itp)
            • kunegunda123 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:26
              > natomiast jak najbardziej prawdziwe jest to, że niektórzy ludzie mogą być
              > stworzyć dobry związek

              oczywiście miało być: "mogą stworzyć":)
              • zeberdee24 Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:40
                To co napisałem nie jest banałem:) Każdy kto był/jest w związku o tym doskonale
                wie że to nie jest banał, tylko coś co jest bardzo trudno wypracować i niejeden
                związek się przez te 'banały' rozpadł. Co do reszty... inteligencja emocjonalna
                nie ma tu za wiele do rzeczy, osoby ogólnie lubiane i pożądane dla pewnych typów
                są zupełnie nieatrakcyjne, trzeba znaleźć kogoś kto Tobie będzie odpowiadał:)
    • soulshunter tak na marginesie 15.12.09, 21:12
      wyobraz sobie swiat w ktorym wszyscy mają powodzenie, udaje im się stworzyć szczęśliwy związek, mieć rodzinę, dzieci. Na dodatek wszyscy sa szczesliwi, nie choruja, nie ma wojen, zdrad klamstw itd itp. Kto chcialby chodzic wtedy do kosciola i isc do nieba, kiedy niebo mialby na ziemi? To sie nie moze udac nigdy!
      • lesialesia przzyczyna jest taka, że 15.12.09, 21:24
        ludzie zwyczajnie chcą niewłaściwych rzeczy. a nawet kiedy chcą właściwej rzeczy
        to czekają z założonymi rękami aż sama do nich przyjdzie.
        • ani-a-35 Re: przzyczyna jest taka, że 15.12.09, 21:49
          Na powodzenie, miłość drugiej osoby, szczęście nie mamy wpływu.
          Albo to się ma, albo nie.
      • zeberdee24 Re: tak na marginesie 15.12.09, 21:29
        W takim świecie żyją prymitywne ludy:) Wszyscy mają partnera bo partner się
        obligatoryjnie należy, mają dzieci, nie kłamią i nie zdradzają bo po co mieliby
        to robić, skoro wszyscy mają tyle samo czyli nic, więc nic nie można zyskać.
      • eluent_live Re: tak na marginesie 16.12.09, 12:50
        soulshunter napisał:

        > wyobraz sobie swiat w ktorym wszyscy mają powodzenie, udaje im się
        stworzyć szczęśliwy związek, mieć rodzinę, dzieci. Na dodatek
        wszyscy sa szczesliwi, nie choruja, nie ma wojen, zdrad klamstw itd
        itp. Kto chcialby chodzic wtedy do kosciola i isc do nieba, kiedy
        niebo mialby na ziemi? To sie nie moze udac nigdy!
        >
        kościół się o to postara?
        • puma_z_gminy_biala Re: tak na marginesie 16.12.09, 17:28

          Boże daj, żeby ludzie byli samotni, żeby nie udawało im się zakładać
          rodzin ani miec dzieci, żeby byli nieszczęśliwi, chorowali, byli
          zdradzani, okłamywani, żeby wybuchały wojny itp. bo wtedy będą
          latac do kościoła!


          Chyba że od niego odejdą i stracą wiarę.
    • pretensjaa Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 15.12.09, 22:02
      Na takie pytania nie ma jednej, konkretnej odpowiedzi. Każdy musi sobie sam
      odpowiedzieć...
      • lesialesia ani-a-35 15.12.09, 23:04
        wg Ciebie szczescie jest tożsame z powodzeniem i miloscia?
        • ani-a-35 Re: ani-a-35 15.12.09, 23:08
          Dla mnie tak, ponieważ tego najbardziej w życiu mi brakuje.
          • lesialesia Re: ani-a-35 15.12.09, 23:47
            to strasznie masz ubogie życie
            • ani-a-35 Re: ani-a-35 16.12.09, 00:11
              Mam pracę, którą lubię, wciąż się dokształcam.
              Sporo zainteresowań, można powiedzieć pasji.
              Do szczęścia brakuje mi jedynie partnera.
              W byciu singlem, na dłuższą metę, nie ma nic fajnego.
              • lesialesia Re: ani-a-35 16.12.09, 10:26
                widzisz: masz tyle, a ciągle uważasz sie za nieszczęśliwą bo brakuje jednego
                elementu. puste życie strasznie, współczuję.
                • simply_z Re: ani-a-35 16.12.09, 12:05
                  dlaczego puste? to chyba naturalne ,że tęsknimy za
                  miłością ,przyjażnią.Pustota to dla mnie nieograniczone niczym
                  pożądanie dóbr materialnych ,ale tęsknota za uczuciem ,stworzeniem
                  normalnej rodziny jest czyms dziwnym dla ciebie? nie oceniaj innych
                  swoja miarą ,praca i "pasje" to nie wszystko.To tylko drobna częśc
                  tego co wazne.

                  • magda.kunicka trzy słowa... 16.12.09, 13:25
                    przy - pa - dek ;)
                    • agaoki Re: trzy słowa... 16.12.09, 13:40
                      niestety z moich obserwacji wynika, że to nie przypadek. mam kilka koleżanek,
                      które nie mają facetów, mimo że bardzo by chciały. niby to całkiem atrakcyjne i
                      fajne kobitki, ale wszystkie je łączy to, że mają za duże wymagania, szukają
                      księcia z bajki.
                      parę z nich ma naprawdę spore powodzenie, ale same zrywają kontakty z facetami
                      (i to fajnymi facetami), uciekają, boją się zaangażować. a potem płacz, że im to
                      się nie udaje. no cóż...
    • kubanowicki Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 13:37
      Są ciekawsze rzeczy niż związek
      Otwórz swój umysł..nic na siłe
      • zosias.amosia Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 16.12.09, 14:04
        :[
        nie wiem...

        na siłę rzeczywiście nic się nie da...nie da się nikogo zmusić, żeby chciał tak
        bardzo jak Ty...
    • annataylor Re: Dlaczego jednym się udaje, a innym nie? 25.12.09, 19:47
      polecam lekture "Potegi podświadomości" :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka