Dodaj do ulubionych

moj chlopak Piotrus Pan

27.12.09, 00:05
Witajcie

Jestesmy razem juz dobre lat 7, kochamy sie, jest nam ze soba dobrze, lubimy
podobnie spedzac czas.. ale zaczelam sie na dobre zastanawiac czy ten zwiazek
ma sens.

Otoz zaproponowalam mojemu PP krok naprzod czyli zalozenie wspolnego konta. Po
tylu latach razem, wszystko mamy osobno, osobne konta, osobne rzeczy w
mieszkaniu, z wszystkiego rozliczamy sie na polowie. Nie tak sobie wyobrazalam
zwiazek… chodzi mi tu o wspolne budowanie, wspolne plany na przyszlosc,
wspolne dochodzenie do celu, a nie kazdy sobie…

Nigdy nie podjal tematu slubu, ja kilkakrotnie podejmowalam temat przyszlosci
i dzieci, bo chcialabym bardzo miec dziecko, to twierdzi, ze mnie kocha, ale
na dziecko to nie jestesmy jeszcze gotowi. Ja na tym etapie chcialabym miec
jakas pewnosc i oczekuje juz jakis konkretnych deklaracji. Chcialabym wiedziec
na czym stoje, tym bardziej ze oboje mamy prawie 30 lat. Nie rozumiem sposobu
jego myslenia...Dlatego ze czuje ze mnie kocha, jest dobry i mnie szanuje, ale
czyzby tak bardzo bal sie zobowiazan? Czuje, ze juz mam dosc tej sytuacji i
zycia w zawieszeniu, ale nie moge go do niczego zmusic przeciez.

Obserwuj wątek
    • malwan Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 00:09
      tytuł wątku nijak ma się do tego co napisałaś.
      to, że facet nie chce dziecka wcale nie znaczy, że jest Piotrusiem Panem, niech
      cię nie ponosi...a na dodatek dba o swoje finanse.
    • tytus_flawiusz Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 00:14
      >Jestesmy razem juz dobre lat 7, kochamy sie, jest nam ze soba dobrze, lubimy
      podobnie spedzac czas.. ale zaczelam sie na dobre zastanawiac czy ten zwiazek
      ma sens.
      <

      jeśli ma spełniać definicję "związku" - nie ma (definicję przynajmniej w
      moim rozumieniu)
    • lolcia-olcia Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 00:17
      Chcialabym wiedziec
      na czym stoje, tym bardziej ze oboje mamy prawie 30 lat. Nie rozumiem sposobu
      jego myslenia...Dlatego ze czuje ze mnie kocha, jest dobry i mnie szanuje, ale
      czyzby tak bardzo bal sie zobowiazan?

      Po tym co napisałaś nie dziwie mu się...

      prawie 30 tzn ile? 25, 27 lat? buhahahahaha
      • mel.la Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 00:53
        No tak, najwazniejsze wspolne konto, a my z mezem przez wszystkie lata
        naszego malzenstwa mielismy osobne konta...
        • lolcia-olcia Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 17:56
          O wiele łatwiej i przyjemniej wydaje sie nie swoje pieniądze,
          przecież to dziewcze bardzie o materialną część związku się martwi
          niz o uczucia;p
          • senseiek A majtki tez bedziecie miec wspolne?? 29.12.09, 13:51
            Nie wyobrazam sobie posiadania wspolnego konta bankowego z kimkolwiek. To jest chore. A majtki tez bedziecie miec wspolne??
            • haldeman79 Re: A majtki tez bedziecie miec wspolne?? 29.12.09, 14:05
              senseiek napisał:

              > Nie wyobrazam sobie posiadania wspolnego konta bankowego z kimkolwiek. To jest
              > chore. A majtki tez bedziecie miec wspolne??

              Bardzo przemyślane porównanie.
              • theorema Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 14:27
                dla mnie moje konto i moja karta sa najbardziej osobistymi rzeczami, predzej
                pozycze szczotke do zebow niz dam pin do swojej karty. jesli chce od mezczyzny
                pozyczyc na cos pieniadze, albo on mi chce cos zasponsorowac - ok. Ale to on
                wyjmie pieniadze z konta! i sadze ze sporo osob tak mysli - dlatego, skoro
                trafil ci sie taki skarb, ktory cie kocha i czujesz to - nie szukaj dziury w
                calym! a co do waszego wieku - no coz zaczeliscie wczesnie, ale nadal - pomimo 7
                lat razem - jestescie jeszcze bardzo mlodzi. moje rowiesniczki (mam 31 lat) -
                wyszly za maz pare lat temu i juz wrocily, akurat mam sporo takich przypadkow
                wokol siebie. wiec nie naciskaj, uczucia sa cenniejsze od naciskow znajomych i
                rodziny, a dziecko - jak ma byc nie chciane przez jedno z rodzicow - lepiej,
                zeby go na razie nie bylo. Dzis wiek prokreacyjny sie przedluza, a z punktu
                widzenia dziecka wazniejsza jest dojrzalosc emocjonalna obojga rodzicow, niz ich
                mlodosc i wigor.
                tyle ode mnie
                • haldeman79 Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 14:36
                  theorema napisała:

                  > dla mnie moje konto i moja karta sa najbardziej osobistymi rzeczami, predzej
                  > pozycze szczotke do zebow niz dam pin do swojej karty.

                  Czego się tak boisz, że Ci facet opróżni konto i na Malediwy zwieje?
                  Szczoteczkę spokojnie możesz pożyczać, bakterie i tak już macie wspólne.
                  • aneta-skarpeta Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 16:29
                    tez tych obaw nie rozumiem ( mówie o małzenstwie, długim powaznym zwiazku)

                    ja jestem jeszcze w nieformalnym zwiazku, ale zyjemy jak rodzina

                    nikt sobie w konta nie zaglada, ale dla własnego poczucia bezpieczenstwa podałam
                    nr kont, piny itd mamie i konkubentowie, jakby mi sie cos stało, zeby było dojscie
                    do pieniedzy- ja znam takze piny mojej mamy - tak na wszelki wypadek

                    mimo, ze nie jestesmy jeszcze malzenstwem i mamy dwa konta to nie ma porblemu
                    zebym wziela jego karte i wyplacila tyle ile mi potrzeba na zakupy- bo gł. ja je
                    robie

                    wydajemy jak wygodniej raz moje, raz jego
                    oszczednosci trzymam ja;P
                    • lucusia3 Re: ostre, ale prawdziwe 30.12.09, 01:10
                      Też tak myślę jak aneta-skarpeta. Konto to nie jakaś forteca niedostępna dla moich bliskich. Mąż, dzieciaki (już podrośnięte) mają dostęp do mojego konta. Mąż ma zresztą kartę do mojego konta, a ja do jego. Jak trzeba, to się korzysta. W końcu jesteśmy RAZEM. Razem oszczędzamy, razem rozpuszczamy, razem decydujemy o większych zakupach. Nie mamy tez osobnych rzeczy - jak coś się pojawia to jest NASZE. Owszem pewne książki lubię ja, pewne mój Pan i Władca, to samo dotyczy muzyki czy dżemów, ale to nie są MOJE czy JEGO ksiązki, płyty, dżemy.
                      Ja bym chyba nie wytrzymała z takim gościem, to nie Piotruś Pan, tylko cwaniak,który nie żyje w związku, tylko siedzi z jakąs panią, bonie ma innej. W każdej chwili, bez większych problemów się wyprowadzi - wiadomo które rzeczy czyje, żadnych wspólnych zobowiązań. Zamykamy drzwi i koniec.
                      To nie jest gość, który buduje przyszłość, tylko typek, który korzysta z tego co ma, w oczekiwaniu na to, co by chciał. Fakt, że robi to w dobrym stylu. Płaci uczciwie za usługi - daje szacunek, uprzejmość, ale nie sądzę, żeby chciał mieć w tym związku dzieci, czy cokolwiek bardziej zobowiązującego.
                • barszcz.sosnowskiego Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 14:51
                  theorema napisała:

                  > jesli chce od mezczyzny
                  > pozyczyc na cos pieniadze, albo on mi chce cos zasponsorowac - ok.

                  Ty pożyczasz od niego, on Cię sponsoruje. Ciekawy obieg pieniędzy w związku (?).
                  Zabawne.
                  • lia.13 Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 14:59
                    ale co Cię tak bawi? nie widzisz różnicy między pożyczką a sponsorowaniem? No i
                    jeśli jedna osoba w związku zarabia więcej od drugiej, to naturalne jest, że ten
                    obieg pieniędzy jest jednostronny. Przykre, ale prawdziwe. co jednak poruszyła
                    poprzedniczka, to fakt, że moje pieniądze są moimi pieniędzmi i trzymam je na
                    moim koncie, do którego chętnie dorobię Ci drugą kartę, bo jednak jesteśmy w
                    związku i ja mam na to ochotę, a nie dlatego, że to jest mój jakiś obowiązek, bo
                    sponsorowanie Cię wynika z definicji związku.
                    • daga_1 Re: ostre, ale prawdziwe 29.12.09, 15:41
                      Większość ma tu specyficzne spojrzenie na związek i wspólne życie. I teraz się
                      nie dziwię, że jest tylu samotnych albo rozwiedzionych.
                      • 1rape1 Slub mają ? Wiekszośc z was kobietek na forum 29.12.09, 17:04
                        Większość z was kobietek na forum,to po kilkunastu facetów miało,bo to już mają
                        swoje lata tego i owego,poczuły mięte i robaka w brzuchu
                        To ileż to problemów miałyście,potem z blokowaniem konta :)
                        No cóż,jednak na dziewicę 25-30 letnia nie mam co liczyć ,to trzeba brać bogatą !
                        Oj ,niech mi da dostęp do konta !Kupie sobie z dziesięć dobrych garniturów.
                  • theorema Re: ostre, ale prawdziwe 30.12.09, 02:02
                    ojej, niezrecznie mi sie sformulowalo - chodzi mi o to, ze ja bym sie fatalnie czula wyciagajac pieniadze z konta faceta! A ok jest - jesli sie z gory umawiamy, ze pozyczam - i oddam, albo jesli sie umowimy ze nie musze oddac, ale to on mi je da. nie chce wiedziec ile moi bliscy maja na koncie, i nie chce zeby oni wiedzieli ...moze dlatego, ze raz mi facet skontrolowal wyciag z konta i jak zobaczyl ile kosztowal prezent dla niego - zrobil mi awanture, ze za drogi. Od tej pory wara kazdemu od moich wydatkow. Chyba, ze sama zechce sie tymi informacjami podzielic w sprzyjajacej atmosferze.
            • kindofmagic Re: A majtki tez bedziecie miec wspolne?? 29.12.09, 15:27
              > Nie wyobrazam sobie posiadania wspolnego konta bankowego z
              kimkolwiek. To jest
              > chore. A majtki tez bedziecie miec wspolne??

              a dzieci tez lepiej miec osobno, kazde swoje i z kim innym... ot
              esencja zwiazku na reszte zycia :)
          • smartbonnie Re: moj chlopak Piotrus Pan - wspolne konto? 29.12.09, 19:48
            Przecież nikt nikogo nie zmusza do posiadania jednego konta. Ja tam
            zrozumiałam, że chodzi o drugie, oddzielne konto-skarbonkę, typu "co
            miesiąc zrzucamy się x zeta na żarcie i rachunki", chyba naturalne.
            Kiedy z bratem byliśmy mali, mieliśmy wspólną puszkę, do której
            zrzucaliśmy się na wspólne gry planszowe - wymyśliliśmy to
            spontanicznie. To jak wśród rodzeństwa istnieją takie układy, to co
            dopiero w poważnym związku?
        • daga_1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:37
          Do mel.la, rozumiem, że macie po 90 lat i w ten sposób przezyliście szczęśliwie
          te lata z osobnym kontem. A jak nie, to chyba juz nie jesteście razem, bo
          piszesz w czasie przeszłym i to by znaczyło, że Wasz sposób na życie się nie
          sprawdził.
      • ona.jest.ze.snu Re: moj chlopak Piotrus Pan 04.01.10, 22:59
        Nie każdy człowiek pragnie wspólnoty majątkowej i ma do tego prawo.
        Są małżeństwa,w których każdy ma osobne konto i nie widzę w tym nic
        niestosownego. Uważam to nawet za zdrowe, bo każdy za swoje może
        kupić co zechce, pod warunkiem, że wcześniej dołozył się do
        wspólnych wydatków. Takie poczucie niezależności jest całkiem
        dobre...
        Bardziej martwi mnie to, że nie chce z Tobą rozmawiać o wspólnej
        [przyszłości, a jednak masz prawo po tylu latach wiedzieć, na czym
        stoisz...
    • gondra Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 09:56
      "Uwielbiam" takie kobiety, które uważają, ze jeśli facet nie chce ślubu i
      dziecka, to jest niedojrzały i powinien dorosnąć - tzn., dostosować się do nich.

      Kotek, znajdź sobie faceta, który ma takie same zapatrywania na przyszłość jak
      Ty. Albo wypracujcie kompromis, aczkolwiek to prawie niewykonalne.
      • tw.zenek Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne konto 29.12.09, 13:51
        Jest konsekwentny w swoich poglądach? Zmienia zdanie codziennie? Mówił od
        początku, że nie chce dzieci?

        To co się czepiasz? Jaki Piotruś Pan? Dla mnie akurat to jest dojrzale. Może nie
        czuć się gotowy na ojcostwo do końca życia - zdarza się. Ważne żeby sobie z tego
        zdawał sprawę i mówił otwarcie. Gdyby zgodził się na dziecko tylko ze względu na
        Ciebie, wtedy okazałby się niedojrzały.


        Poszukaj sobie może jakiegoś tęskniącego za "mamuśką" dziecioroba?
        • haldeman79 Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 14:01
          tw.zenek napisał:

          > Jest konsekwentny w swoich poglądach? Zmienia zdanie codziennie? Mówił od
          > początku, że nie chce dzieci?
          >
          > To co się czepiasz? Jaki Piotruś Pan? Dla mnie akurat to jest dojrzale. Może ni
          > e
          > czuć się gotowy na ojcostwo do końca życia - zdarza się. Ważne żeby sobie z teg
          > o
          > zdawał sprawę i mówił otwarcie. Gdyby zgodził się na dziecko tylko ze względu n
          > a
          > Ciebie, wtedy okazałby się niedojrzały.
          >
          >
          > Poszukaj sobie może jakiegoś tęskniącego za "mamuśką" dziecioroba?
          >

          I tyle z pieprzenia co dojrzałością jest a co nie.
        • baba67 Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 14:01
          No ciekawe , kazdy facet ktory chce dziecka to dzieciorob a kazda kobita chcaca
          miec tradycyjna rodzine to mamuska-gratuluje szerokich horyzontow...
          Jest dojrzale jesli facet nie chce dzieci, nie chce rodziny i jawnie to
          deklaruje. Ale tez zdaje sie niczego nie deklarowal tylko przez siedem lat
          sluchal o dazeniach dziewczyny i nie oponowal, bo tak mu bylo wygodnie. I dalej
          mydli jej oczy ze JeSZCZE za wczesnie. No w sam raz bedzie jak ona bedzie miala
          czterdziesci pare a ten sobie przygrucha jakas 20 latke bo lepsza mloda i nowa
          niz stara i opatrzona.
          • trans.sib Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 14:09
            > Ale tez zdaje sie niczego nie deklarowal tylko przez siedem lat
            > sluchal o dazeniach dziewczyny i nie oponowal, bo tak mu bylo
            wygodnie. I dalej
            > mydli jej oczy ze JeSZCZE za wczesnie. No w sam raz bedzie jak ona
            bedzie miala
            > czterdziesci pare a ten sobie przygrucha jakas 20 latke bo lepsza
            mloda i nowa
            > niz stara i opatrzona.

            Jak takaś sprytna to sobie znajdź w wieku 40 lat dwudziestolatka,
            nikt nie broni.
            Te oklepane pseudofeministyczne formułki pojawiają się praktycznie w
            każdym temacie o relacjach damsko-męskich. To już jest żałosne.

            Nikt was na siłę nie zmusza do życia w związku. Smyczą nikt do chłopa
            nie przywiązuje. Tylko wy po prostu nie macie na nic odwagi.
            • baba67 Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 14:23
              No wlasnie-baba nie znajdzie facet owszem i to szybko-pozycja zawodowa, kasa
              brak zobowiazan-prawa biologii nic wspolnego z feminizmem nie maja. A co do
              odwagi-zgadzam sie, absolutnie-jak wiekszosc daje bez slubu to malo ktora jest
              taka odwazna zeby powiedziec-no teraz mnie znasz, alb prawdziwy zwiazek albo
              dowidzenia.No bo mozna w ogole zadnego nie miec.
              Ja jeszcze wychodzilam za maz w czasach permu kiedy tak wygodnie chlopy nie mialy.
              • guinevere.5 Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 14:33
                Masz prawo mieć swoje pragnienia i plany. On także. Wychodzi na
                to,że macie zupełnie inne. Radzę poszukać kogoś, kto bardziej ci
                podpasuje.Jemu do ślubu z tobą się nie pali, a fajnie jest hajtnąć
                się z kimś kto o tym marzy, nie?
              • trans.sib Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 15:19
                baba67 napisała:

                > No wlasnie-baba nie znajdzie facet owszem i to szybko-pozycja
                zawodowa, kasa
                > brak zobowiazan-prawa biologii nic wspolnego z feminizmem nie maja.
                A co do
                > odwagi-zgadzam sie, absolutnie-jak wiekszosc daje bez slubu to malo
                ktora jest
                > taka odwazna zeby powiedziec-no teraz mnie znasz, alb prawdziwy
                zwiazek albo
                > dowidzenia.No bo mozna w ogole zadnego nie miec.
                > Ja jeszcze wychodzilam za maz w czasach permu kiedy tak wygodnie
                chlopy nie mi
                > aly.

                Oddajecie się starym dziadom za pieniądze, luksusy i zagraniczne
                wycieczki, a jak cyc obwiśnie, a za plecami nowy narybek to wtedy ryk
                i kwik. Wszystko na ten temat.
                • baba67 Re: Dojrzały facet = (ślub + dziecko) x wspólne k 29.12.09, 15:27
                  Bzdura-cyc obwiza ok 40 dziad ma juz 60+-tu musi byc bardzo dobra kasa zeby go
                  kolejna 20 zechciala. Takie ziazki sa najbezpieczniejsze.
          • tw.zenek Takie śmieszne, babskie myslenie.... 29.12.09, 14:55
            > Dlatego ze czuje ze mnie kocha, jest dobry i mnie szanuje, ale
            > czyzby tak bardzo bal sie zobowiazan? Czuje, ze juz mam dosc tej
            > sytuacji i zycia w zawieszeniu, ale nie moge go do niczego zmusic
            > przeciez.

            Kocha ją, szanuje, jest dobry, jest im ze sobą dobrze... Ale to mało! Musi być
            papierek i obrączka - inaczej sytuacja jest "w zawieszeniu". No, moja droga,
            jeśli słowo "Kocham Cię" nie jest dla Ciebie zobowiązaniem, to nie łudź się -
            papierek też nie będzie. Inaczej nie byłoby tyle rozwiedzionych i samotnych matek

            baba67 napisała:

            > No ciekawe , kazdy facet ktory chce dziecka to dzieciorob a kazda > kobita chcaca
            > miec tradycyjna rodzine to mamuska-gratuluje szerokich
            > horyzontow...

            Nie - każdy facet zgadzający się na dziecko dla świętego spokoju, albo po to
            żeby coś udowodnić - to w gruncie rzeczy: "szukający swojej mamuśki dzieciorób".
            O tym pisałem.
            • baba67 Re: Takie śmieszne, babskie myslenie.... 29.12.09, 15:29
              No to szuka czy sie zgadza dla swietego spokoju? Bo jakos logiki tu nie widze...
              • tw.zenek Ponieważ szuka, więc jak znajdzie, to się zgadza. 29.12.09, 15:37
                Teraz jest to jasne?
            • daga_1 Re: Takie śmieszne, babskie myslenie.... 29.12.09, 15:46
              No najczęściej facet, który nie chce lub nie zgadza się na dziecko z
              jakichkolwiek powodów, najczęściej sam jest jeszcze dzieciakiem.
              • tw.zenek Ciekawa analiza 29.12.09, 15:50
                daga_1 napisała:

                > No najczęściej facet, który nie chce lub nie zgadza się na dziecko z
                > jakichkolwiek powodów, najczęściej sam jest jeszcze dzieciakiem.

                Na jakich podstawach ją opierasz? Nie przyszło Ci do głowy, że może zwyczajnie
                nie chce?
                • lucusia3 Re: Ciekawa analiza 30.12.09, 01:18
                  Bo taka jest biologia - dorosłe osobniki się rozmnażają. Młodociane nie. Jak ktoś, kto jest dojrzały biologicznie (a takim jest niewątpliwie 30-latek), udaje, że jest młodociany, to coś jest z nim nie tak. Coś mu nie dojrzało. Mózg, albo gruczoły hormonalne.
                  Oczywiście z czysto biologicznego punktu widzenia. W każdym razie nie nadaje się na partnera do związku, lepiej znaleźć zdrowy egzemplarz.
                  • ramyus Re: Ciekawa analiza 30.12.09, 06:01
                    lucusia3 napisała:

                    > Bo taka jest biologia - dorosłe osobniki się rozmnażają. Młodociane nie. Jak kt
                    > oś, kto jest dojrzały biologicznie (a takim jest niewątpliwie 30-latek), udaje,
                    > że jest młodociany, to coś jest z nim nie tak. Coś mu nie dojrzało. Mózg, albo
                    > gruczoły hormonalne.
                    > Oczywiście z czysto biologicznego punktu widzenia. W każdym razie nie nadaje si
                    > ę na partnera do związku, lepiej znaleźć zdrowy egzemplarz.


                    Tylko kobiety maja prawo do dojrzalosci a wieku 35 lat, nawet gdy nie chca miec
                    dzieci. Mezczuzni to Piotrusie Pany.
                    • lucusia3 Re: Ciekawa analiza 01.01.10, 19:03
                      A kto tak powiedział?
                      Ja nie.
                      Ktoś, to może być dowolna płeć.

                      Jak doszedłeś do tych 35 letnich kobiet, dojrzałych, a udających młodociane?
                      • ona.jest.ze.snu Re: Ciekawa analiza 04.01.10, 23:10
                        lucusia3 napisała:

                        > A kto tak powiedział?
                        > Ja nie.
                        > Ktoś, to może być dowolna płeć.
                        >
                        > Jak doszedłeś do tych 35 letnich kobiet, dojrzałych, a udających
                        młodociane?
                        Czemu zaraz młodociani? Po prostu nie chcą mieć dzieci z jakichś
                        powodów, bo np. nie lubią, wolą stawiać na karierę, nie nadają się
                        na rodziców, bo nie mają cierpliwości, odpowiednich warunków ku
                        temu. To ich sprawa, jeśli umieją o tym powiedzieć partnerowi
                        wprost, to nie uważam tego za niedojrzałe.
              • trans.sib Re: Takie śmieszne, babskie myslenie.... 29.12.09, 17:26
                daga_1 napisała:

                > No najczęściej facet, który nie chce lub nie zgadza się na dziecko
                z
                > jakichkolwiek powodów, najczęściej sam jest jeszcze dzieciakiem.

                Kobiety, które tak mówią, są najczęściej niewykształconymi
                lampucerami, które cały swój plan na życie opierają o dawanie tyłka i
                złapanie jakiegoś osła na bachora. Później wychowanie, ewentualnie
                alimenty i "jakoś się ułoży"...
                • haldeman79 Re: Takie śmieszne, babskie myslenie.... 29.12.09, 17:34
                  trans.sib napisał:

                  > Kobiety, które tak mówią, są najczęściej niewykształconymi
                  > lampucerami, które cały swój plan na życie opierają o dawanie tyłka i
                  > złapanie jakiegoś osła na bachora. Później wychowanie, ewentualnie
                  > alimenty i "jakoś się ułoży"...

                  Nie róbmy z facetów upośledzonych umysłowo:) Jak masz w granicach 30 powinieneś
                  już dawno wiedzieć, że dzieciaków bocian nie przynosi. Mówiąc wprost moczysz na
                  własne ryzyko.
    • tow.ortalion Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 09:58
      Następna chce się dobrać do jego kasy! A Wszystko w imię miłości i wspólnej przyszłości.
      Co za hipokryzja i obłuda.
    • cloclo80 Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 17:52
      Siedem zmarnowanych lat. I bez problemu znajdzie się kumpela która to sam zrobi
      w rok. Daj ty sobie spokój z takim gościem. Ileż można być z kimś tylko z powodu
      długości smoka w spodniach.
      • sellaronda Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 18:14
        nie rozumiem co ma wspólne konto do związku
        my np. mamy oddzielne konta i wszystko rozliczamy po połowie, a jak
        najbardziej jesteśmy w związku.
        dla mne 50/50 to najbardziej zdrowy układ - nikt nie jest od nikogo
        finansowo zależny i git
        • jan_hus_na_stosie Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 18:46
          sellaronda napisała:

          > my np. mamy oddzielne konta i wszystko rozliczamy po połowie, a jak
          > najbardziej jesteśmy w związku.

          tak ci się tylko wydaje
        • haldeman79 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:25
          sellaronda napisała:

          > nie rozumiem co ma wspólne konto do związku
          > my np. mamy oddzielne konta i wszystko rozliczamy po połowie, a jak
          > najbardziej jesteśmy w związku.
          > dla mne 50/50 to najbardziej zdrowy układ - nikt nie jest od nikogo
          > finansowo zależny i git

          To znaczy, że niby jak? Pod koniec miesiąca siadacie i wyciągacie rachunki z
          kieszeni a potem robicie sobie przelew?Bez jaj.
          • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:12
            > To znaczy, że niby jak? Pod koniec miesiąca siadacie i wyciągacie
            rachunki z
            > kieszeni a potem robicie sobie przelew?Bez jaj.

            Wystarczy zapłacić po połowie rachunki za mieszkanie i media, a
            wspólne spędzanie czasu: raz jedno zaprasza i stawia, a raz drugie.

            PS. Tyle, że to większości bab się w głowie nie mieści. Przecież to
            zawsze On jest osłem do zarabiania i wydawania pieniędzy na Wielką
            Damę.
            • haldeman79 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:27
              trans.sib napisał:

              > PS. Tyle, że to większości bab się w głowie nie mieści. Przecież to
              > zawsze On jest osłem do zarabiania i wydawania pieniędzy na Wielką
              > Damę.

              No ale gdzie Ty tu przeczytałeś, że autorka chce góry kasy na swoje utrzymanie?
              • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:23
                > No ale gdzie Ty tu przeczytałeś, że autorka chce góry kasy na swoje
                utrzymanie?

                Skoro cały wielki post założycielki tematu rozpoczął się od akapitu o
                wspólnym koncie bankowym to... znaczy że chodzi zapewne o Wielkie
                Uczucia :)
                • lucusia3 Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 01:22
                  Bo konto to taki symbol potencjalnego gniazda. Budowanie czegoś wspólnego a nie swojego. Owszem można z osobna kasą, osobnymi półkami w lodówce itd. Ale to raczej spółka, a nie rodzina.
                  • viva_barca Re: moj chlopak Piotrus Pan 28.02.10, 20:57
                    Autorka nie chce pieniedzy na utrzymanie. Autorka ma prace i ma wlasne pieniadze
                    i wlasne mieszkanie. Jedyne o czym marzy to stworzenie rodziny, ktorej podstawa
                    beda WSPOLNE decyzje i wspolne zycie. Konto mialo byc pierwszym krokiem w tym
                    kierunku.

                    Jesli chodzi o dziecko - od poczatku rozmawialismy o dzieciach, o ich
                    przyszlosci, nawet o tym jak sie beda nazywac. Niestety kiedy przyszlo do
                    rozmowy o konkretach, uslyszalam, ze moze za pare miesiecy, moze w przyszlym
                    roku, nie jestesmy gotowi, obawiam sie obowiazkow itd.
            • sapalka1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:35
              A skąd wiesz czy ona nie zarabia więcej? Kobieta może zarabiać więcej i może
              chcieć by konto było wspólne.
              • xolaptop Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:44
                To ważna deklaracja. Że też w życiu nie spotkałem takiej kobiety.
              • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:21
                sapalka1 napisała:

                > A skąd wiesz czy ona nie zarabia więcej? Kobieta może zarabiać
                więcej i może
                > chcieć by konto było wspólne.

                Taaa...
                Takie kobiety są jak Yeti, wszyscy o nich słyszeli (głównie w
                kobiecej propagandzie), ale nikt nie widział i brak jest dowodów ich
                istnienia.
                • nett1980 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 23:30
                  Sa, sa, ale nie dla kazdego. Moja siostra utrzymuje meza, bo dostala
                  swietna prace za granica. Szkopol w tym, ze w takim ukladzie nie
                  mozna miec dziecka, bo sie wali filar...
    • marzeka1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 27.12.09, 18:39
      "czyzby tak bardzo bal sie zobowiazan?"- a ty po tych 7 latach (sporo), podjęłaś
      ten temat? Czy chcesz czekać kolejne 7 aż on raczy się odezwać? Bo nie ma nic
      złego w tym, że chcesz małżeństwa, dziecka, tyle że jeśli o tym nie
      rozmawiacie/rozmawialiście, to zwyczajnie może nawet nie wiesz, że on nie chce
      takich zobowiązań.
      No a jeśli to typ Piotrusia Pana, to owszem- tacy mężczyźni są uroczy, ale nie
      nadają się do życia na co dzień.
    • nothing.at.all Re: moj chlopak Piotrus Pan 28.12.09, 12:27
      To co piszesz nie oznacza, że Twój facet jest Piotrusiem Panem.

      Nie możesz zwyczajnie z nim porozamwiać? Może on nigdy nie chce
      takiego związku ze wspólnym kontem w banku, dziecmi? Może wasze
      wizje są inne? PO prostu usiądzcie i pogadajcie o tym. Przedstaw mu
      swoje argumenty, niech on powie co mysli, jak uważa. Może jednak
      wspólnie coś ustalicie. Bo wiesz, możesz w takiej sytuacji być, ale
      ważna jest wiedza czy to się zmieni w czasi który Ci odpowiada.
    • annataylor Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:21
      wspólne konto szczęścia Ci nie da...
      może poszukaj innego faceta?
    • b.wierzbowska1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:25
      Nie dziwię Ci sie, że ten układ zaczyna Cię męczyć. Jesli chcesz stabilizacji,
      założenia pełnej rodziny, poczucia, że co moje to i twoje, to po 7 siedmiu
      latach związku obecna sytuacja może mocno niepokoic. Nie daj sobie wmówic, że
      jesteś łasa na łatwe pieniadze - to naturalne, że w związku, w którym liczy sie
      troska o drugiego, a z czasem i trzeciego człowieka, nie ma podziału 50/50. Co
      sie stanie, jeśli jedno z Was starci pracę, bedzie mniej zarabiać, ciężko
      zachoruje - co wtedy z układem 50/50? A jak urodzi się Wasze dziecko i Ty
      zostaniesz na wychowawczym - z czego sie utrzymasz?

      Rzecz nie rozbija się o wspólne konto - mozna mieć 2 oddzielne, ale dostęp do
      środków materialnych powinien byc dla każdej ze stron jednakowy. Mówimy
      oczywiscie o związku, w którym ludzie deklarują sobie miłość, zaufanie, troskę
      na zawsze.

      Jeśli obecny układ nie odpowiada Ci, to koniecznie powiedz to Twojemu
      partnerowi. Inaczej konflikty, nieporozumienia i niesnaski bedą się potęgować i
      do rozpadu związku niedaleka droga.

      Powodzenia!
      • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:35
        No przeciez faceci dlatego nie chca slubu! Bo nie chca brac odpowiedzialnosci za
        druga osobe. Co sie dziwisz...
        Ja jeszcze rozumiem jak ktos chce pomieszkac przed slubem zeby sie lepiej
        poznac-nie kazdy jest religijny wiekszosc nie jest. Ale po kilkunastu miesiacach
        juz sie mozna poznac i pora na decyzje albo sie rozstajemy , albo nadal zyjemy
        sobie bez zobowiazan do konca zycia, albo tworzymy wspolnote ze slubem jesli
        choc jednej osobie na nim zalezy.
        Ja bym poszukala kogo innego i trzymala sie w/w sceniariusza.
        • sar36 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:12
          baba67 napisała:

          > No przeciez faceci dlatego nie chca slubu! Bo nie chca brac odpowiedzialnosci z
          > a
          > druga osobe.

          Hmmm... A kobiety (uogólniając) chcą, bo chcą wziąć odpowiedzialność za drugą
          osobę? ;)
          • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:19
            Chca zwiazku, jakos nie znam panieniek liczacych na to ze je facet bedzie
            utrzymywal. Ale chca w spokoju urodzic i podchowac zeby potem wrocic do pracy
            (przywoicie platnej). Facet zawsze poleci na darmowy seksik bez zobowiazan z
            podzialem kosztow mieszkania i obsluga(nawet jesli POMAGA w domu-dziwne
            zejeszcze sie nie spotkalam zeby kobieta facetowi POMAGALA w domu).
            • sar36 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:31
              baba67 napisała:

              > Chca zwiazku, jakos nie znam panieniek liczacych na to ze je facet bedzie
              > utrzymywal. Ale chca w spokoju urodzic i podchowac zeby potem wrocic do pracy
              > (przywoicie platnej).

              Czyli jednak chcą, żeby to za nie ktoś wziął odpowiedzialność. No dora -
              współodpowiedzialność

              Facet zawsze poleci na darmowy seksik bez zobowiazan z
              > podzialem kosztow mieszkania i obsluga

              Myślę, że nie zawsze, ale o.k. - na takim poziomie ogólności można przyjąć, że
              co do zasady jest to kusząca wizja.

              No dobra - tak, czy inaczej to off topic.
            • spotnik Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 11:53
              Myślę, że każdy poszedłby na układ, w którym byłby utrzymankiem - ja jestem
              facetem - jak się zadeklarujesz, że będziesz mnie utrzymywać to "możemy zrobić
              związek" :D więc to by przeczyło tezie o "liczących panienkach...".
              Poza tym nie widzę nic złego w "darmowym seksiku" ;D (czy może być "darmowy
              seksik" ze zobowiązaniami ???)
              • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 02.01.10, 12:11
                Chodzi o to ze facet ktory nie chce sie wiazac, moze natomiast pomieszkiwac z
                panna zrobilby uczciwiej kupujac usluge w agencji, natomiast panne traktowal
                jako wspolokatorke nie udajac ze jest to cos wiecej. Panna daje ochoczo bo mysli
                ze za chwile beda tworzyc zwiazek, ktorego koles wcale nie chce.
    • deodyma Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:27
      a jak wyglada Wasza sytuacja mieszkaniowa, finansowa?
      jak z praca?
      na czas okreslony, czy nieokreslony?
      bo moze facet ma racje i nie czuje sie gotowy na dziecko?
      • xolaptop Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:47
        W dzisiejszych czasach to żaden argument. Dzisiaj masz, jutro nie masz. Chybione
        pytania.
        • deodyma Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:44
          nie.
          to nie sa chybione pytania, bo wlasnie od sytuacji finansowej czy
          tez posiadania mieszkania zalezy, czy ludzie chca w ogole zakladac
          rodzine, miec dzieci.
          ja sama bez tego w zyziu na dziecko bym sie z mezem nie zdecydowala.
          • xolaptop Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 21:58
            No tak, zapomniałem, że niektórzy ludzie żyją jak pokolenie robotów
            zaprogramowanych od przedszkola. W skrócie, na studiach trzeba znaleźć męża,
            mieszkanie fundują rodzice, a potem dziecko.
            • deodyma Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 11:56
              a nieprawda.
              nikt niczego nam nie fundowal a zylismy przez blisko 5 lat na
              odleglosc.
              maz mieszkal w internacie, ja w domu rodzinnym, wiec mielibysmy nie
              po kolei w glowie, gdybysmy w takiej sytuacji decydowali sie na
              dziecko:)
              pobralismy sie, przenioslam sie do miasta, gdzie pracowal maz, prace
              znalazlam praktycznie od razu, wczesniej wykupilismy mieszkanie i
              wyremontowalismy, za nasze pieniadze i nikt niczego nam za darmo nie
              dawal a dziecko urodzilo sie rok pozniej:)
              a meza poznalam w pracy, nie na studiach, 10 lat temu:D
      • viva_barca Re: moj chlopak Piotrus Pan 28.02.10, 21:04
        deodyma napisała:

        > a jak wyglada Wasza sytuacja mieszkaniowa, finansowa?
        > jak z praca?
        > na czas okreslony, czy nieokreslony?
        > bo moze facet ma racje i nie czuje sie gotowy na dziecko?


        Obydwoje mamy stala prace, mamy mieszkanie, finansowo jestesmy jak najbardziej
        gotowi. Rozumiem ze moze nie czuc sie gotowy na ojcostwo, ale juz poltora roku
        tocza sie rozmowy.. Kiedy kobieta moze powiedziec z czystym sumieniem ze
        wystarczajaco dlugo czekala???
    • haldeman79 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 13:31
      viva_barca napisała:

      > Witajcie
      >
      > Jestesmy razem juz dobre lat 7...

      Stawiam 0.5 albo co mi tam niech stracę 0.7 mojego ulubionego trunku na stypie
      tego niby związku.
    • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:03
      Jak zwykle babskie podwójne standardy. Jak 30 letnia kobieta nie ma
      dzieci i nie chce ich na razie mieć, to jest to: rozsądna, zaradna,
      mądra osoba, skupiona na samorozwoju, mądrze planująca swoje życie.
      Za to identyczny mężczyzna to wg paniuś z tego forum: PIOTRUŚ PAN! A
      jak, skoro nie chce się podporządkować jedynie słusznemu zdaniu
      swojej lubej, to znaczy że musi być z nim coś nie tak.

      No a fragmentu o koncie bankowym lepiej nie komentuję, bo bez
      dosadnych określeń by się nie obeszło, a cenzura forum ich nie
      przepuszcza.
    • poecia1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:08
      Wszystko rozumiem oprócz jednego. Co jest fajnego we wspólnym
      koncie? W życiu bym nie chciała takiego rozwiązania nawet w
      małżeństwie. Co innego wspólne kupowanie sprzętów i gromadzenie dóbr.
      • deodyma Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:54

        poecia1 napisała:

        > Wszystko rozumiem oprócz jednego. Co jest fajnego we wspólnym
        > koncie? W życiu bym nie chciała takiego rozwiązania nawet w
        > małżeństwie. Co innego wspólne kupowanie sprzętów i gromadzenie
        dóbr.





        a to swiadczy tylko o tym, ze nie masz zaufania do swojego partnera.
        jesli go nie masz, po co sie wiazac?
        lepiej zyc samemu i wtedy wszystko bedzie TWOJE.
        • poecia1 Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 07:30
          To nie chodzi wcale o zaufanie tylko łatwiejszą kontrolę nad
          funduszami.
          • deodyma Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 11:58
            wiec nie wiazac sie a wszystko bedzie prostsze.
            znam takie osoby i calkiem dobrze na tym wychodza.
            zyja sobie same, nie maja zaufania do nikogo, nie jecza, nie
            narzekaja.
    • neotehuana Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:11
      Ten mezczyzna po prostu nie chce byc ojcem i mezem.Zyjecie teraz milo i
      wygodnie bez obciazen i on nie chce z tego rezygnowac. Wcale mu sie nie
      dziwie Wiec jesli ci zalezy na malzenstwie i macierzynstwie to poszukaj
      innego - moze starszego. Niespelna 30-letni facet to ciagle dzieciak. A
      co ty masz parcie takie na dziecko i slubna sukienke- jeszcze moze ci
      sie to przejesc!
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:26
        > Ten mezczyzna po prostu nie chce byc ojcem i mezem.

        Błąd!! Ten mężczyzna nie chce być mężem i ojcem z tą kobietą.
        Nader często zdarza się że taki przeterminowany "związek" rozpada się, a ślub z
        nową kobietą ma miejsce 6 miesięcy później, i wcale nie spotykali się wcześniej.
        Po prostu trafił na właściwą i uznał że z tą chce pójść na całość.

        Zresztą powiedzmy to sobie SZCZERZE. Po 7 latach związku to już jesteśmy sobą
        zazwyczaj nieco znudzeni. A w przypadku gdy dodatkowo nie ograniczają nas
        zobowiązania materialne ani społeczne(brak dzieci,kredytu,ślubu) będziemy raczej
        szukać nowego autentycznego uczucia, zamiast wiązać się na stałe z kimś z kim
        żyjemy razem na pół gwizdka.


        To tak jak z pracą - jak masz kredyt lub inne zobowiązania to po 5 latach, mimo
        znudzenia, najpewniej będziesz dalej pracować, bo szkoda stracić.
        Ale gdy zobowiązań brak, a praca kiepska, to nic nie broni aby po 5 latach
        przeprowadzić sie do moskwy/londynu/ustrzyk górnych żeby robić coś innego.
        • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:31
          No dokladnie. Ale ja bym nie obstawiala 6 miesiecu. raczej 6 lat. I spora
          mlodsza panne ktora moze stawiac warunki bo wie ze ma wiecej asow w rekawie.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:35
            > No dokladnie. Ale ja bym nie obstawiala 6 miesiecu. raczej 6 lat. I spora
            > mlodsza panne

            Dlaczego 6 lat? Już teraz może znaleźć pannę młodszą o lat 7 :D

            Przez 7 lat niektórzy potrafią dwa rozwody wziąć, a wy się zastanawiacie czy
            wspólne rzeczy w mieszkaniu mieć :).
            • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:40
              No tak mi sie skojarzylo przez te 6 miesiecy. #0 letni facet to jeszcze mlody
              bog, a 36 letni...no coz juz pomalu 40 tka sie zbliza, magiczna smuga cienia.
              jak sie dwudziestka trafi o jasnej wizji rodzinnej przyszlosci to sie 10 razy
              zastanowi zanim powie ze nie dojrzal-bo mlodsi depcza mu po pietach...
              • tw.zenek Droga "babo", masz jakieś traumy/kompleksy/wyrzuty 29.12.09, 15:13
                ...związane ze zdradą faceta?

                Bo ja, na razie (a sądząc z nicka jestem starszy od Ciebie), nie zyskałem
                ŻADNEGO dowodu na to, ze ludzie żyjący ze sobą bez ślubu są mniej stali w
                uczuciach niż ci, którzy papierek mają.

                Wręcz przeciwnie: 3/4 związków małżeńskich, wśród moich znajomych, zdążyło się
                już rozlecieć, a tych bez ślubu - dokładnie tyle samo.
                • baba67 Re: Droga "babo", masz jakieś traumy/kompleksy/wy 29.12.09, 15:25
                  Alez ja nie pisze o papierku...pisze o zwiazku.
                  Sama znam zwiazek nieformalny bardzo udany z wieloletnim stazem.
                  Tylko ze byla to decyzja obojga , ze bedzie nieformalny, urodzilo sie dziecko,
                  wspieranie wzajemne w latach chudych. Tak samo z kontami-moze byc bardzo dobre
                  malzenstwo z 2 kontami-tu chozi o postawe. A z opisu Autorki wylania
                  sie`przemieszkiwanie razem na zasadzie wspolokatorskiej bez przwziwej wspolnoty
                  chyba ze definicja wspolnoty edzie pozycie. I co najwazniejsze-slub dla
                  dzieczyny jest wazny a facet to olewa-wazne jest co mu wygodne. Tlumaczenia sa dwa
                  -albo ona na poczatku miala tez wizje podobna do partnera i teraz drogi im sie
                  rozjezdzaja
                  -albo od samego poczatku chciala powaznego zwiazku a ze strachu ze facet
                  odfrunie ukrywala to starannie. Teraz zegar biologiczny, pierwsze zmarszczki i
                  do dziewczyny dociera ze zastala wpedzona w lata. Sama sobie winna.
                  • tw.zenek A ja piszę o tym, że panience (autorce) 29.12.09, 15:46
                    Najwyraźniej nie wystarcza to, ze on ją kocha, szanuje i jest im ze sobą dobrze
                    - bo oczekuje jeszcze "materialnych dowodów" (ślub, dziecko, konto).

                    Otóż uważam, że jeśli ktoś przedkłada owe materialne aspekty, ponad więź
                    uczuciową (a ta - jak widać - nie wystarczy), to łatwo może wpuścić się w kanał
                    i za 10 lat zostać sam, z dzieckiem i jednym kontem - za to pustym.

                    Dlatego szanujmy uczucia, a że nikt nie spełnia oczekiwań w 100%..... Jestem za
                    stary, żeby się tego spodziewać

              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:32
                > jak sie dwudziestka trafi o jasnej wizji rodzinnej przyszlosci to sie 10 razy
                > zastanowi zanim powie ze nie dojrzal-bo mlodsi depcza mu po pietach...

                Faktycznie, o tym nie pomyślałem... Ale to pewnie dlatego że to tej cmugi sienia
                jeszcze mi trochę brakuje, na szczęście.
      • baba67 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:29
        Moze nie chce miec problemow z zajsciem w ciaze ok 40? Moze zdaje sobie sprawe
        ze do dzieci trzeba miec duzo sily i cierpliwosci a pozniej to sie tego tyle nie ma.
        Tu nie jest problem w tym co chce w tym wieku robic-samorozwoj taki czy
        inny(niby macierzynstwo w ogole nie rozwija w zaden sposob-oglupia i zalewa
        sadlem?), tylko to ze ona chce deklaracji a on ja zwodzi, bo dalej chce zyc milo
        -co sie mammartwic facet jest plodny do konca zycia za 10 lat jeszcze lepsza
        sobie znajdzie.
      • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 15:27
        neotehuana napisała:

        > Ten mezczyzna po prostu nie chce byc ojcem i mezem.Zyjecie teraz
        milo i
        > wygodnie bez obciazen i on nie chce z tego rezygnowac. Wcale mu sie
        nie
        > dziwie Wiec jesli ci zalezy na malzenstwie i macierzynstwie to
        poszukaj
        > innego - moze starszego. Niespelna 30-letni facet to ciagle
        dzieciak

        Raczej to ona jest dzieckiem. Zachowuje się jak 16latka podniecona
        ostatnim odcinkiem Esmeraldy.
    • menk.a Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:31
      Zamiast pytać o wspólne konto, może zapytaj i oczekuj konkretnej odpowiedzi, co
      do wspólnej przyszłości i bycia razem do starości. ;)
    • truskawkam73 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:32
      Moja siostrzenica niedawno wyplątała się właśnie z takiego związku.
      Od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem rozstania, ale było jej
      ciężko - kochała i przez tyle lat przywiązała się do mężczyzny,
      jednak on zaczął zachowywać się jakby byli małżeństwem ze sporym
      stażem. Na szczęście poznała kogoś innego i teraz jest szczęśliwa. A
      tamtem ocknął się po czasie, szalał i nawet pierścionek zaręczynowy
      przygotował - on, który od poznania deklarował, że nigdy się nie
      ożeni... Był zbyt pewny swego i przestał się starać. A teraz jest
      już za późno.
      • al_bundy123 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 22:04
        tzn. była wiele lat z człowiekiem który miał tak różne poglądy od jej poglądów na małżeństwo i dalsze życie ?? to czemu z nim była ?? jej się odmieniło ?? co to za związek w takim bądź razie jak na starcie są takie różnice ?? coś tu nie pasi ?? bohaterka wątku nie wiem czy znała poglądy chłopaka, czy teraz w ogóle zna , może nigdy o tym nie gadali w ogóle nie potrafię zrozumieć jak można być z kimś o tak dużych różnicach w poglądach na takie ważne sprawy ??
    • piotrus_pann Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 14:54
      Chcesz żeby zwiał gdzie pieprz rośnie? Susz mu o to głowę ;)
      • aneta-skarpeta Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 16:41
        żeście sie uczepili tego wspólnego konta, a dziewczyna wyliczyła że przeszkadza
        jej zycie "każdy na swój rachunek"

        doskonale ja rozumiem, bo nie wyborażam sobie w zwiazku liczenia wszystkiego na pół

        wszytskie pieniadze sa "nasze", za to kupujemy zarcie, meble, płacimy rachunki,
        telewizory czesci do kompa, zachcianki, mamy z tego kase na imrezy itd

        jej nie chodzi o "wspólne konto"

        ona chce dokonac nastepnego kroku w związku. chce stworzyc wspólnotę, bo to dla
        niej sens zwiazku. nastepny krok to dzieci, które tez są wspołne, a nie jedno jej
        drugie jego, albo na pół;P

        ja w swoim dosc krótkim acz bogatym doświadczeniu wiem, że to że dzisiaj mój
        partner zarabia 500 zł czy 1000 zł wiecej nic nie znaczy. Za pół roku to ja moge
        zarabiac 1000 zł wiecej
        chyba nikt o zdrowych zmysłach nie bedzie wyliczał wszystkiego po pol?

        bo wtedy to musiałabym przepierwiastkowac te to ile on je, a ile ja- ile ja
        zuzywam szamponu i mydła, a ile on- on wiekszy, a ja dłuzej sie kąpie

        i bysmy sie kłócili, ze w zeszłym tygodniu ja wydałam 150 zł na zakupy, a on w tym
        TYLKO 125 i w skali miesiaca on zapłacił za wspólne dobra az 300 zł mniej niz ja
        pif paf
        • jednorazowy3 wspolne konto? 29.12.09, 20:59
          Nie jest to najlepszy pomysl z wielu wzgledow.
      • annbell Re: moj chlopak Piotrus Pan 30.12.09, 00:53
        Czytałam ostatnio fajny artykuł, a rzadko takie się zdarzają o Piotrusiu
        Panu
        Może wkleję.

        I wnioskuję, że są...2 rodzaje Piotrusiów Panów;)
    • haldeman79 Gdzie tu do k..wy nędzy jest miejsce ma miłość? 29.12.09, 17:06
      Tak się niektórzy rozpędzili w tej modnej ostatnio indywidualności i miłości
      własnej, że nawet jak wchodzą w jakiś w związek to więcej w tym na zimno
      kalkulowanego biznesu niż rzeczywistej wspólnoty dwojga kochających się ludzi.
      Więc jak się pytam co to k..wa za zwyczaj wyliczać kobiecie ile wydała czy ile
      zarabia, dostępu do konta nie dam bo co? Spieprzy z kasa i kochankiem? No to już
      lepiej być tym naiwnym palantem i zaufać babie niż zimnokrwistym dusigroszem.
      Rachunki i żarło 50\50. A co jak kobieta mi zarabia mniej? Obiad dla mnie z
      mięsiwem a jej zalewajkę na warzywach? Itp.

      Ludzie trochę opanowania.Skoro jestem z kobietą w związku to oznacza, że ją
      kocham i choćbym miał jej ostatni grosz oddać i od ust sobie odjąć to tak
      zrobię. Miłość moi drodzy.
      • jednorazowy3 Re: Gdzie tu do k..wy nędzy jest miejsce ma miłoś 29.12.09, 21:03
        Miłość? Miłość po paru latach odchodzi w zapomnienie. Dorośniesz synku to pogadamy.
        • haldeman79 Re: Gdzie tu do k..wy nędzy jest miejsce ma miłoś 29.12.09, 23:35
          jednorazowy3 napisała:

          > Miłość? Miłość po paru latach odchodzi w zapomnienie. Dorośniesz synku to pogad
          > amy.

          Komentarz jak najbardziej spodziewany. Pytanie: Czy fakt, że miłość może odejść
          w zapomnienie oznacza, że już na starcie powinniśmy się zachowywać jakby odeszła.
      • raohszana Re: Gdzie tu do k..wy nędzy jest miejsce ma miłoś 29.12.09, 21:43
        Jeden w końcu napisał z sensem.
        Ja się nawet z przyjaciółką aż tak sztywno nie rozliczam, a co dopiero, jakbym
        miała wyliczać ile mnie kosztowało upieczenie dla partnera ciasta i żądać zwrotu.
        U mnie w domu, to pieniądze zawsze leżały w jednym miejscu i jakoś nikt nikogo
        nie rozliczał z tego, na co poszło. Zaufanie, ot co.
      • martishia7 Re: Gdzie tu do k..wy nędzy jest miejsce ma miłoś 29.12.09, 23:44
        No żem się wzruszyła normalnie. Dobrze prawisz. A co do komentarza pod spodem, że "jak dorośniesz to zobaczysz". I ok. Jak dorośniesz. Kto za młodu nie był idealistą, ten na starość będzie scoorvysynem.
    • wj_2000 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:19
      Natura zadbała (osobno dla każdego gatunku - dla ludzi też) o to, by się rozmnażać!
      A zrobiła to tak, że w odpowiednim wieku osobniki obojga płci odczuwają potrzebę
      kopulacji. Ani zwierzęta, ani ludzie do dość niedawna(!) (prymitywne plemiona
      opisane przez Bronisława Malinowskiego na początku XX wieku nie rozumiały
      związku kopulacji i ciąży) nie uprawiają seksu, bo "chcą" dzieci. Uprawiają seks
      tak, jak zaspakajają głód - nie dlatego iż wiedzą że bez jedzenia umrą w
      cierpieniach.
      Z kolei, gdy już urodzi się dziecko, rozmaite mechanizmy hormonalne (i
      neurologiczne) uruchamiają mechanizmy bólu, gdy dziecku dzieje się krzywda, gdy
      płacze i ogromnej rozkoszy gdzy dziecko jest usatysfakcjonowane.
      To powoduje (podkreślam, że i u zwierząt i u ludów przedcywilizowanych) że
      rodzice (czasami tylko matka) opiekują się dzieci z tych samych powodów z jakich
      kopulują i oddają się ucztowaniu. Powstrzymywanie się od opieki powoduje
      dyskomfort, a zajmowanie się dziećmi powoduje rozkosz.

      Ostatnie dziesięciolecia, poprzez dostarczenie ludziom łatwych środków
      antykoncepcji spowodowały spore zamieszanie w tym naturalnym biegu rzeczy.
      Ludzie mają rozkosz kopulacji i jak im się błędnie wydaje wolność od
      obowiązków. Bo nie wiedzą jeszcze jaką rozkoszą są
      dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Mogę z własnego, męskiego doświadczenia zaświadczyć, iż jako młody żonkoś nie
      chciałem dziecka. Chciałem mieć same przyjemności. Obce dzieci powodowały
      niechęć i irytację
      , więc i własnych nie chciałem. Do tego stopnia, że po
      pierwszej "wpadce" namówiłem żonę do aborcji. Przy drugiej (pół wieku temu nie
      było jeszcze tak łatwo z antykoncepcją) obudziła się we mnie racjonalność.
      Świadomie, czy podświadomie uznałem, iż byłoby coś absurdalnego w przerwaniu
      tego łańcucha pokoleń - wszak moi przodkowie niezmiennie przez chyba miliard lat
      mieli potomstwo!!!!!!!
      Najciekawsze jest to jaka zmiana zaszłą we mnie po pojawieniu się synka. Furda
      dotychczasowe brydżyki, prywatki etc. Pędziłem do domu jak na skrzydłach by być
      ze swoim synkiem!!!! Radość (trwająca do dzisiaj) z obcowania z nim, jego
      siostrą i ich 4 dzieci nie ma sobie równych!!!!!
      Obserwuję przyjaciół, którzy świadomie zrezygnowali z dzieci lata temu. Ich
      życie - w porównaniu z naszym jest żałosne. Grzeją się trochę ciepłem
      naszej rodziny, ale to tylko namiastka.

      Praktyczny wniosek. Doprowadź do ciąży, a potem już będzie tylko coraz lepiej!!!!!
    • mahadeva Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:23
      ok, Ty chcialabys miec dziecko, ale nie wszyscy chca - choc w przypadku facetow,
      to bardzo rzadki przypadek - wiec moze trzeba losowi dopomoc...
      wspolne konto - i bez tego mozna cos razem budowac, ja tez chcialabym z moim cos
      budowac razem, ale nie znaczy to, ze chce mu wejsc w cale zycie (nie chce tez,
      zeby mi ktos wchodzil), wspolne konto nie jest do niczego potrzebne ludziom,
      ktorzy umieja sie dogadac, to tylko kwestia logistyki
      sama musisz zdecydowac, co zrobic, zeby go przekonac, i czy ten facet jest wart
      czekania
      rozne typy sie zdarzaja, ja tez mam dziwnego, ale jego wlasnie kocham :]
      • haldeman79 Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:29
        mahadeva napisała:

        > ok, Ty chcialabys miec dziecko, ale nie wszyscy chca - choc w przypadku facetow
        > ,
        > to bardzo rzadki przypadek...

        No ale Twój Miś ma już dzieci więc chyba nie taki rzadki...
        • trans.sib Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:39
          Przecież napisała, że "trzeba dopomóc losowi".
          Potem wielkie dyskusje o zdradzonych biedulkach. Skoro traktujecie
          mężczyzn jak byków rozpłodowych, to nie pozostajemy wam dłużni...
          • mahadeva Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:48
            zona Misia go tak potraktowala, mysle, ze duzo kobiet tak robi, i podejrzewam,
            ze to nie jest taki zly pomysl...
          • leokadia28 Re: moj chlopak Piotrus Pan 04.01.10, 19:31
            Tak sobie czytam ten i podobne watki..

            Dla mnie tzn powazny zwiazek musi byc wspolnota, takze majatkowa. Nie, nie
            jestem za tym, zeby sie rozliczac z kazdej zlotowki i zeby zabraniac sobie
            wydawania pieniedzy na wlasne przyjemnosci, sama mam taka pasje, ktora mnie
            sporo kosztuje i jestem w stanie docenic inna u mojego mezczyzny.

            Teoretycznie byloby dobrze, jakby owej wspolnoty nie bylo, wszystko bylo 50/50
            itp-ale nie spotkalam sie z takim ukladem w rzeczywistosci ;) zawsze pieniadze
            liczone byly po polowie, ale w zwyklym bezgotowkowym zyciu to kobieta musiala
            wiecej dawac.

            To ja za cos takiego dziekuje:)

            Teraz jestem sama i wiem, ze nie bede z kims, kto po mi powie, ze sie boi /moja
            ukochana wymowka mezczyzn/-ze nie jest gotowy, albo nie zaplaci za moja herbate
            na 1 spotkaniu. Nie chce 50/50 w zwiazku. 50/50 to mam w przyjazni, a nie o to
            mi chodzi. Jesli nie chce byc gotowy, zeby dawac mi wiecej -trudno. Moge byc
            sama, daje rade :) nie musze na sile zapelniac miejsca w lozku. Jak bede miala
            na to ochote, to nie jest trudno, naprawde.
        • mahadeva Re: moj chlopak Piotrus Pan 29.12.09, 17:46
          w sensie, ze wiekszosc facetow chce przekazac swoje geny, szczegolnie, ze nie
          musza nosic robala w brzuchu i rodzic i karmic wlasnym cycem i miec taka
          odpowiedzialnosc jak matka, w kazdym razie faceci chca miec dzieci i dlatego
          trudno mi bylo o zwiazek, bo ja nie chcialam...
    • kris2day Przykre 29.12.09, 18:04
      Ale Twoj zwiazek sie nie rozwija, wbrew temu co wypisuja poprzednicy, posiadanie
      wspolnego konta jest waznym elementem zwiazku, ktory powinien opierac sie na
      wzajemnym zaufaniu, nie ma nic bardziej egoistycznego niz posiadanie wlasnego
      konta i rozliczanie rachunkow po polowie, malzenstwo to nie biznes, ale wspolne
      budowanie przyszlosci.
      • xolaptop Re: Przykre 29.12.09, 18:20
        Może nie jestem nalepszym przykładem, bo mam prawie puste konto, ale uważam, że
        zaufanie i umożliwienie dostępu do swojego konta jest w związku ważniejsze od
        wysokości środków zgromadzonych na koncie. Zaufanie i wiara w ludzi to podstawa
        sukcesu w życiu.
        • hubi233 Re: Przykre 29.12.09, 21:59
          no to było naprawde przykre
          • xolaptop Re: Przykre 30.12.09, 00:48
            Żadne tam przykre. Aby były pieniądze to nie problem, za to aby można było na
            kogoś liczyć niezależnie od tego, czy pieniądze są, czy nie, już takie łatwie
            nie jest. Wiadomo, nie ja to wymyśliłem, zwyczajnie, każdy w swoim czasie się o
            tym przekona.
          • taka.inna29 Re: Przykre 30.12.09, 08:42
            WItajcie,
            Przeczytałam cały wątek i nie wiem czy dobrze widzę ale autorka
            postu nijak nie reaguje na odpowiedzi. Czy to w porządku ?
            Czy ja dobrze widzę?
            Pozdrawiam ciepło,
            • baba67 Re: Przykre 02.01.10, 12:15
              Autorka zapewne, mimo rozsadnie brzmiacego wstepu podswiadome oczekiwala
              zupelnie innych wypowiedzi typu-glupia jestes, czepiasz sie, facet jest w
              porzadku, Ty marudzisz, poczekaj jeszcze z dziesiec lat i wtedy podejmij decyzje:-}
    • yoko0202 dobre :) 30.12.09, 00:52
      ciekawa jestem, kto w tym związku lepiej zarabia...?
    • chubbba jak czyta to mi żal 30.12.09, 07:19
      tych wszystkich trzeźwo myślących racjonalistów oddzielających konto od miłości
      i związek od wspólnego dziecka i pomstujących na autorkę wątku za to, że ma jak
      najbardziej naturalne pragnienia ... żal, bo chyba z takim podejściem nigdy nie
      byliście zakochani i nigdy się raczej nie zakochacie, co najwyżej trafi was
      jakiś zawrót głowy, ale miłość? nigdy! bo miłość polega na tym, że CHCE SIĘ
      WSZYSTKIM DZIELIĆ, a więc pieniędzmi, kontem, mieszkaniem, samochodem itp., CHCE
      SIĘ MIEĆ WSPÓLNE DZIECKO, tak po prostu a nie wyczekując do 40stki na "właściwy
      moment", CHCE SIĘ WSZYSTKIM OGŁOSIĆ "KOCHAMY SIĘ I BIERZEMY ŚLUB" a nie trwa w
      wieloletnich "letnich" konkubinatach po cichu licząc, że może trafi się ktoś
      lepszy, ładniejszy, bogatszy ... wszystkie kobiety doskonale rozumieją rozterki
      autorki wątku, jej chęć stabilizacji i założenia rodziny, to dość typowe dla
      kobiet, kobiety tak zostały stworzone nawet jak się wyemancypowały i mają swoje
      kariery zawodowe i pieniądze, problem w tym, że zanikła u nich umiejętność
      rozpoznawania takich właśnie Piotrusiów Panów i wdają się w beznadziejne związki
      latami wyglądając aż wybranek łaskawie zgodzi się na ślub czy dziecko! nawiasem
      mówiąc - jaki związek? to raczej kohabitacja, współmieszkanie a nie związek, bo
      w związku istnieje wspólnota i nawet jak jedna osoba jest bez grosza, to druga
      osoba kochając tą pierwszą, nie pozwoli jej umrzeć z głodu! a taki konkubent
      vivy barki pewnie by ją wywalił na pysk, gdyby straciła pracę, tyle w temacie!
      • framp mnie też 30.12.09, 07:39
        na przykładzie tych komentarzy widać najlepiej dlaczego tyle związków się
        rozpada, jest nieszczęśliwych albo dlaczego ludzie coraz częściej zostają
        dożywotnimi singlami :( po prostu nie rozumieją na czym w ogóle polega istota
        związku i nie umieją zaufać innej osobie, najważniejsze jest JA i MOJE, reszta
        to tylko miłe ale niekoniecznie potrzebne dodatki, związek jak jest to fajnie, a
        jak nie - będzie drugi. w ten sposób i z takimi ludźmi nie można myśleć o
        rodzinie i dzieciach, im ich rodzice zrobili krzywdę i nie przekazali wzorca
        związku, empatii, uczuć, nauczyli tylko liczyć pieniądze. Do vivy barci -
        uciekaj od tego faceta, chyba że chcesz się kolejne 7 lat łudzić, znajdź innego
        ale tym razem zanim z nim zamieszkasz upewnij się, czy to nie kolejny
        "zobowiązanioodporny" samiec mający na takie błahostki jak ślub, dziecko i
        rodzina mnóstwo czasu, wszak ludzie żyją dziś nawet do dziewięćdziesiątki, prawda?
      • kejzi-mejzi Re: jak czyta to mi żal 04.01.10, 14:20
        Wreszcie mądry komentarz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka