nnaattaa1233
13.01.10, 20:27
Założyłam wątek na forum, bo czuję, że jesli nie wyrzucę z siebie
tego co mi na sercu leży, to oszaleję. No więc tak, mam starszą o
kilka lat siostrę, obie mieszkamy jeszcze z rodzicami. Problem w
tym, że moja siostra nie pracuje = nie ma swoich pieniędzy. Od czasu
do czasu mama coś jej tam sypnie, najczęściej na papierosy. Niestety
nałóg nałogiem i paczka na dwa dni nie wystrczy, tak więc
moja "kochana" siostrzyczka pieniądze podbiera mi!!! No szlag mnie
trafia. Przetrzepuje moje rzeczy w poszukiwaniu pieniędzy, szafki,
szuflady, wszystkoooo! Miałam skarbonke, myslałam, że tam uchowają
się moje pieniądze, ale skąd. Znalazła sposób, żeby wyjąć i stamtąd.
Nie mam pojęcia ile kasy zdążyła zabrać mi przez ten rok (tyle nie
pracuje) ale jest to kwota na pewno większa niż 70 - 80zł.
Codziennie jej wypominam to, że dla mnie jest złodziejką, że powinna
oddać mi te pieniądze (niedawno była na jakimś kursie z urzędu pr i
dostała za to jakieś wynagrodzenie) nie zamierza oddać mi
skradzionej kwoty ale planuje kupić sobie płaszcz i pójść do
fryzjera. Ja codziennie robiąc jej o to awanturę mam wyrzuty
sumienia, że nigdy przeze mnie w domu nie może być spokojnie. Nie
napisałam jednej z ważniejszych rzeczy, od ponad półtora roku
siostra leczy się na psychozę, nie ma ona bardzo ostrego przebiegu,
i od ponad pół roku jest już z nią na prawdę dobrze. Nie wiem co
robić, doszło do tego, że chowam pieniadze, żeby tylko ona ich nie
znalazła. Okradana jestem we własnym domu!!!