avital84
24.01.10, 21:48
Trochę ciężko znów uwierzyć w ludzi, kiedy ktoś kto wydawał się być
najbliższym z nich, okazuje się być jednym z najgorszych epitetetów.
Pomijam początek, środek i zacznę od końca.
Zrywając dość nagle obwinił za wszystko mnie. Tak wszystko
zmanipulował, że wyszło na to, że byłam najgorszą kobietą, partnerką
na świecie, przez, którą chciał nawet popełnić samobójstwo, przez
którą się roztył, osiwiał, wpadł w nałogi (zaprzeszłe, z których
nigdy nie wyszedł). I wytykając mi coraz to nowsze złe cechy we mnie
podkreślał, że to nie chodzi o mnie tylko o niego.
Już po rozstaniu rzucał dziwnymi tekstami (manipulacja, ktorej nadal
nie rozumiem) typu 'dlaczego właściwie się wyprowadzasz? możesz tu
zostać jak długo chcesz', 'będę się Tobą opiekował, będę się o
Ciebie troszczył, ale z daleka', i najlepszy 'właściwie to fajnie
było by mieć kiedyś razem dzieci, nie przepraszam...'.
Po moim odejściu oczywiście się mną nie opiekował. Dowiedziałam się,
że najprawdopodobniej poznał w necie jakąś inną dziewczynę, którą
się zauroczył. On się wyparł. Powiedział, że to tylko koleżanka, że
to ona zawraca mu głowę jak inne, ktore też go zaczepiają. I
twierdził tak przez 3 miesiące. Mówił, że jest sam. Wypierał się, że
się z nią spotyka. Mówił: 'Kotku daj już spokój, przecież już
wszystko sobie wyjaśniliśmy'.
Kiedy już wiedziałam na 100 %, że się znią spotyka ani nie
potwierdził ani nie zaprzeczył właściwie, ale nie potrafił tego
wyjaśnić, przeprosić. Kiedy ogarnęła mnie złość zachował się jakby
mu to zwisało.
I padł niemiły komentarz z mojej strony o czymś na co on nie ma
wpływu. ;) Nie mam wyrzutów sumienia. Zasłużył sobie. Niech się nad
sobą zastanowi. Chociaż myślę, że już za późno.
Tacy 'sinobrodzi' w podobny sposób będą niszczyć każdego na ich
drodze.
Tylko właściwie dlaczego tak jest?
Ja nie mogę wyjść poza schemat facetów, którzy zachowują się właśnie
tak. I wychodzi to albo po dwóch miesiącach albo po dwóch latach.
Niby głupia nie jestem. Ponoć naiwna. A może nie istnieją faceci,
któzy nie są tchórzami, którzy nawet jeżeli coś kończą to z klasą,
którzy są naprawdę fair, a nie tylko myślą, że są fair? Tacy, którzy
rozumieją czym jest związek, praca nad nim, miłość i nie myślą tylko
tym mniejszym lub większym czymś co powoduje, że na początku czują
pożądanie?