Dodaj do ulubionych

kocia kuweta

05.02.10, 08:53
Wiadomo do czego służy,wiadomo,że niemyta cuchnie jak cholera.W
związku z tym trzeba ją co jakiś czas dokładnie opróżnić i wyszorować
ze wszystkich stron.W naszym domu niestety na niemiła czynność spada
na mnie.Kuwetę myję w wannie.Taaa..w tej wannie gdzie potem kąpie się
cała moja rodzina no i ja.Po wyszorowaniu kuwety przychodzi kolej na
wyszorowanie wanny.Jest myta domestosem i polewana chlorem w celu
dezynfekcji.Próbowałem myć kuwetę nad umywalką ale nie ma na to
szans.Nad kuchennym zlewem nie będę próbował.I w związku z tym mam
pytanie do posiadaczy kocich kuwet.Gdzie czyścicie te kocie
przybytki? Też w wannie? Pytanie to kieruje do osób,które nie są
posiadaczami garaży,ogrodów ze studnią tudzież innych obiektów
gospodarczych gdzie można tę czynność wykonać higienicznie?Gdzie
myjecie kuwety drodzy posiadacze sierściuchów??
Obserwuj wątek
    • teletoobis Re: kocia kuweta 05.02.10, 08:57
      zapomniales dodac: tez tak macie?
    • mamba30 Re: kocia kuweta 05.02.10, 08:57
      w wannie rzecz jasna, mam dużą kuwetę i nigdzie indziej się nie
      mieści. Używam żwirku silikonowego, więc 1 opak. dla moich futer
      wystarcza mniej więcej na tydzień. Kuweta jest czyszczona w każdą
      sobotę podczas gruntowmniejszego sprzątania. Mnie tam nie obrzydza,
      że w tej samej wannie się kąpiemy, nikogo z mojej rodziny też, więc
      luzik :)
      • milemi27 Re: kocia kuweta 05.02.10, 18:31
        hahaa
    • pompeja Re: kocia kuweta 05.02.10, 10:38
      W wannie, a raczej głębokim brodziku. Niech mi tylko ktoś skoczy, że później się
      musi tam myć - śmiechem zabiję i powiem, żeby się nie myli, jak się nie podoba.
      Ja tu rządzę, ja szoruję i decyduję. Jak stary się wysika podczas szorowania, to
      niby różnica? :P
    • t_flavio hmmm... dzięki 05.02.10, 10:48
      ... a gdyby tak, wypuścić taką jednorazową, papierową kuwetę, z materiału jak
      wytłoczka do jajek... takie kocie trumniaki... myślicie, że byłby popyt ?

      dodać jakieś zamknięcie, żeby można było po tygodniu wypieprzyć w całości razem
      z gównami i zaszczanym żwirem.
      • reniatoja Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 10:53
        Gdy tak czytam ten wątek to utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze sie stało,
        ze przygarnęliśmy psa.
        • pompeja Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 10:56
          Wiesz pies jak ma obstrukcję narobi na dywan, kot śmignie do kuwety ;)
          • reniatoja Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 11:03
            Wybacz, miałam kota, potrafił zrobić sobie obstrukcję na dywanie pod choinką,
            potrafił pozostawiać swój wyjątkowo cuchnący materiał genetyczny między
            żeberkami kaloryfera, potrafił wejsc do szafy i tam się wysiusiać na ubrania,
            oraz potrafił zrobić na ręce mojej córeczki dwie szramy głebokości milimetra i
            dlugosci 25 cm, bo coś mu tam źle zrobiła, pogłaskała, czy pociągnęła za
            ogon,moze włożyła palec do oka, nie wiem. Pies nigdy by sie tak nie zachował,
            mój w każdym razie. Żadnej z powyższych rzeczy pies mi przez 9 lat nie
            zafundował, kota miałam dwa czy trzy miesiące i wszystko co wyzej w prezencie.
            Wyskoczył z balkonu za taką jedną kocią laską i nigdy już nie wrócił, chociaż
            szukaliśmy bardzo długo. Nie wiem, poszli oboje w siną dal. Na początku był
            płacz, ale w sumie nie załuję, bomam fajnego pieska i nie mam kuwety. A odchody
            kocie cuchną okropnie, psie to fiołki przy kocich.
            • plastelinka.czerwona Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 11:19
              Jeśli bierze się do domu zwierzę należy zapewnić mu bezpieczeństwo. Nie dziwie
              się, że kot, który był męczony przez dziecko załatwiał się gdzie popadło.
              • reniatoja Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 14:05
                Weź przestań mi zarzucac cokolwiek, bo nic o mnie nie wiesz. JEstem
                odpowiedzialnym człowiekiem i kot miał zapewnione bezpieczeństwo. Nie był
                męczony przez dziecko, tylko prawdopodobnie niechcący, z nadmiaru miłosci, coś
                mu córka zrobiła co go rozdrażniło. Nie oskarzam tego kota o nic, szukałam go
                jak głupia przez kilka miesięcy, (na pewnie nic mu się nie stało, wyskoczył z
                balkonu z wysokości 1,5 metra, na którym lubił sobie przebywać i pod którym
                miałczała kotka koleżanka), ale mam doświadczenie i z kotem i z psem, no i cóż,
                lubię psy, kota bym juz więcej nie chciała.

                I wiem, że psy potrafią zagryźć dziecko, dlatego mam małego łagodnego pieska,
                któremu wiem, że można zaufać. Duzego psa nigdy bym nie zdecydowała się
                przygarnać dodomu, moze gdybym miała ogród i tam by mieszkał wbudzie, w domu
                nie. Bo przede wszystkim bezpieczeństwo trzeba zapewnic dzieciom.
                • plastelinka.czerwona Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 14:26
                  Oczywiście, że dziecko jest najważniejsze, ale zwierzak też powinien być
                  chroniony przed "nadmiarem miłości". Jeśli miałaś zbyt dużo obowiązków aby
                  dopilnować kocich pieszczot, a dzieć był za mały, żeby mu wytłumaczyć, że kotek
                  też czuje, to nie trzeba się było decydować na zwierzę. Wybacz, ale w
                  stwierdzeniu:"bo coś mu tam źle zrobiła, pogłaskała, czy pociągnęła za ogon,moze
                  włożyła palec do oka, nie wiem." widzę powtarzalność takich sytuacji i twoją
                  obojętność wobec męczenia kota.
                  Nikogo nie namawiam na posiadanie kota, wręcz przeciwnie, zawsze radze podejść
                  do zwierza odpowiedzialnie i zastanowić się czy jesteśmy gotowi na takie
                  zobowiązanie. Lubisz swojego psa i wspaniale, każdemu wedle potrzeb ;)
            • t_flavio Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 11:24
              zgadzam się ! Dobry kot - to ładnie wypchany kot
            • pompeja Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 11:25
              Niestety psy też zagryzają dzieci. Nie mamy się co spierać. Moje kocury nie
              robią na śmierdząco, są kastratami, więc siuśki raczej są neutralne. Pierwszy
              potrafił zaszczać pościel, szafę z ubraniami i moją do cholery poduszkę. Pies
              może w prezencie pogryźć buty, zasikać inne części domu, długo by tak. Tobie
              pasuje psiak, mi kot ;) Moja szczajda również wyfrunęła z balkonu, sama, ale to
              8 piętro. Też był płacz i zgrzytanie zębów. Mamy teraz dwa ułożone. Salemowi się
              zdarzyło "popuścić" na bluzę w szafie, ale to problem dodatkowej kuwety. Przykro
              mi z powodu córki, mam nadzieję, że ślady są minimalne. Partner od Oskara w
              prezencie ma znaczek najki na dłoni.
              Psiak fajny zwierz, przynajmniej jest pretekst do wyjścia :)
              • plastelinka.czerwona Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 11:31
                > Moja szczajda również wyfrunęła z balkonu, sama, ale to
                > 8 piętro.

                A głupota podobno nie boli.
              • magda.mart Re: hmmm... dzięki 06.02.10, 20:12
                A mnie jest przykro z powodu kota, który stracił życie przez nieodpowiedzialną
                opiekunkę. Bo taką jesteś osobą, jeśli wypuściłaś kota na niezabezpieczony
                siatką balkon na ósmym piętrze.
            • vandikia Re: hmmm... dzięki 06.02.10, 19:08
              Na strasznego złośłiwca Renia trafiłaś. Lał po domu po złości?
              Jedyne co w kotach może być wkurzające to, to że pozostawiają ślady,
              mini blizny właśnie ale powiem Ci, że to nie jest tak (przynajmniej
              u nas), że kot mnie ugryzie i mam szramę. W momencie gdy się z nim
              bawimy i go rozdrażniamy, to nas czasem poorze trochę ale mamy za
              swoje i dzieje się to w sumie za jakąś naszą aprobatą.
              Za to ze 3 soboty temu miałam gościa z psem i w ciągu 3 godzin 2
              razy zlał się w pokoju, zmłócił choinkę tak, jak mojemu kotu się
              nigdy nie udało i generalnie dziękowałam w duchu, że mam kota na
              codzień :)
              Co zwierzę, to inne i nie ma co uogólniać.
              A co do zapachu, to odchody mojego kastrata gdy się regularnie
              sprząta w ogóle nie cuchną, tzn. możesz sprzątać raz na dwa dni i to
              w zupełności wystarczy.
      • vincentyna Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 10:56
        Moj maz przy zmianie zwirku, nalewa wrzacej wody do srodka, troche jakiegos
        plynu, szoruje szczotka na dlugiej raczce, nastepnie zawartosc wylewa do kibla.
        Splukuje wrzatkiem i znow wylewa do kibla. Wanny do mycia kuwety nie uzywamy. Z
        zewnatrz wyciera sie ja mokra szmatka. Co pare mcy kupujemy nowa kuwete. Kuwete
        mamy zamknieta, wiec siki nie leja sie po zewnetrznych sciankach.
        Czasamu maz uzywa jednorazowych wkladow. Firma catsan wypuscila taki na rynek.
        Wyglada jak giga pampers wypelniony zwirkiem. Mozna tez kupic w sklepie zoo
        tylko takie worku na dno kuwety. Trzeba wtedy posypac duzo zwirku, by koty dziur
        nie wydrapaly. Wtedy odpada cotygodniowe mycie kuwety.
        www.catsan.nl/producten/smartpack.php
      • nudzimisie_strasznie Re: hmmm... dzięki 05.02.10, 15:18
        t_flavio napisał:

        > ... a gdyby tak, wypuścić taką jednorazową, papierową kuwetę, z materiału jak
        > wytłoczka do jajek... takie kocie trumniaki... myślicie, że byłby popyt ?

        To jest bardzo dobry pomysł. Znaczy nie wiem co to są wytłoczki do jajek ani
        trumniaki, ale jednorazowa kuweta jest git. Z tym, że trzymać w domu tydzień
        zaszczany żwirek to duża odwaga. Proponuję wersję dla mniej hardcorowych
        hodowców - jednorazowa, znaczy jednodniowa, znaczy tania.
    • six_a Re: kocia kuweta 05.02.10, 10:59
      jeszcze w zmywarce nie spróbowałeś.
      i w mikrofalówce.
      oraz w piekarniku.


      nie wiem, żeby z prostych czynności taki cyrk robić, to trzeba mieć talent.
    • plastelinka.czerwona Re: kocia kuweta 05.02.10, 11:01
      Uwielbiam nasze koty, ale nie wyobrażam sobie mycia kuwety w wannie. Do kuwety
      nalewam wody, przeciągam szczotką i brudną wodę wylewam do klozetu.
    • sadosia75 Re: kocia kuweta 05.02.10, 11:12
      Kupuje proszek do dezynfekcji u weta, nie szkodzi zwierzakom i nie
      trzeba jakos specjalnie szorowac. wystarczy zasypac niewielka
      iloscia, zalac goraca nie wrzaca woda i odstawic na kilka minut.
      pozniej tylko lekko przetrzec spod kuwety i wylac wode do klozetu.
      oplukac i znowu woda do klozetu i po klopocie. a kuwet mam sztuk
      4 :)
    • mrs.solis Re: kocia kuweta 05.02.10, 14:57
      Z wanny co najwyzej uzywam kranu zeby do kuwety nalac wody. Potem
      szoruje ja szczotka kiblowa i wode wylewam do kibla. Znowu nalwewam
      wody zeby wyplukac i gotowe. Nie widze potrzeby zeby kuwete moczyc w
      wannie. Z zewnatrz obcieram ja wilgotna scierka bo jest tylko
      zbrudzona pylem ze zwirku.
      • malwa200 Re: kocia kuweta 05.02.10, 15:13
        ja też tak robie tzn. nalewam wodę do kuwety, szczoteczką do tego
        przeznaczoną szoruję kuwetę wewnątrz, wodę wylewam do ubikacji,
        następnie powtarzam tę czynność, dwukrotne płukanie i jest ok. zero
        oriblemów z tym, a wannnę dobrze tylko spłuczę i jakoś nikt się nie
        brzydzi
    • enith Re: kocia kuweta 05.02.10, 18:13
      Słuchaj, a może sypiesz za mało żwirku i dlatego się urobek przylepia do dna? Moje dwa koty rozminęły się z powołaniem. Zamiast robić za źwierzęta do przytulania, nająć się powinny do wykopalisk archeologicznych. Jak wejdą do kuwety, ryją jak szalone. Dlatego zamiast sypiać im 5 cm żwirku, walę od razu całe opakowanie i mają 15 - 20 cm do przekopania się. Zazwyczaj rezygnują :)
      Kuwetę opróżniam z urobku dwa razy dziennie, raz w tygodniu dosypuję nowego żwirku, a raz w miesiącu wszystko idzie do hasioka, a kuwetę myję w ogrodzie szlauchem i napełniam nowym żwirkiem. Spróbuj sypać więcej żwirku (wyjdzie niestety mniej ekonomicznie) i wtedy rzadziej i łatwiej będzie kuwetę czyścić. Możesz też sprówować nabyć wkładki do kuwety, które są niczym innym jak torbą foliową, którą się nakłada na kuwetę tak, jak torbę na śmieci nakłada się na kosz na śmieci. I tę torbę po prostu wywalaj całą do hasioka, wkładaj nową i git. Co do mycia w wannie, to chyba, jeśli ogrodu nie masz, jest to jedyne sensowne wyjście. Chyba, że wyjdziesz z kuwetą i kubełkiem pod blok i tam umyjesz, ale nie polecam tego zabiegu w mrozy :)
      • lonely.stoner Re: kocia kuweta 05.02.10, 18:54
        co to jest hasiok??
        • enith Re: kocia kuweta 06.02.10, 18:17
          pl.wiktionary.org/wiki/hasiok
          Już wiem, że nie jesteś ze Śląska ;)
    • elagresto Re: kocia kuweta 05.02.10, 18:48
      krok 1: wywalam żwirek
      krok 2: sypie proszek do czyszczenia kuwet i leje wody
      krok 3: po odczekaniu czyszczę papierowymi ręcznikami
      w razie potrzeby powtarzam kroki 2 i 3
      zauważ, że wystarczy podłożyć szmatę, żeby nie pochlapać podłogi,
      brudną wodę wylewam do wc i tam wywalam ręczniki
      krok 4: wyczyszczoną w środku kuwetę myję pod prysznicem z zewnątrz,
      bo się kurzy od żwirku.
    • lacido Re: kocia kuweta 05.02.10, 21:46
      ja to robię tak, że wkładam kuwetę do wanny nalewam wody z płynem czyszczę i tę
      zawartość wylewam do kibelka
      • pyton31 Re: kocia kuweta 05.02.10, 21:47
        ja się kąpię z kuwetą, to chyba najlepszy sposób, wodę sie oszczędza
        • lacido Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:04
          ee najlepiej by było mieć kuwetę w wannie
          • pyton31 Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:05
            nasz kot sobie nieraz robi kuwete z wanny
            • lacido Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:06
              w ramach zemsty proponuję zrobić z kuwety wannę ;)
              • pyton31 Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:25
                wystarczy że mu zrobię z kuwety swój kibel będzie lepsza zemsta
                • lacido Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:26
                  tia ciekawe czy to będzie ta słodka zemsta czy tam rozkosz bogów :P
    • 0ffka Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:03
      w wannie
    • milemi27 Re: kocia kuweta 05.02.10, 22:10
      hop

    • vandikia Re: kocia kuweta 06.02.10, 19:12
      czyli o tym wątku mamba wczoraj pisała :)
      tak, co sobota myję kuwetę w wannie, najpierw płynem, płuczę,
      później wrzątkiem
      po wszystkim wanna jest myta domestosem, a przed kąpielą dodatkowo
      mleczkiem dezynfekującym
      nie brzydzi mnie to, bo wiem że zarazki zostały usunięte i nie ma
      mnie co brzydzić
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka