Dodaj do ulubionych

Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi?

24.02.10, 16:34
Pytam bo w ost poście o ignorowaniu i traktowaniu jak powietrze,
ktos powiedzial mi,ze to ja zarzucalam sie temu mężczyźnie. To
odpowiedzcie mi, gdzie jest ta granica, po ktorej facet uważa
kobiete za narzucającą sie, kobiete-bluszcz, taką, ktora zakochana w
nim, szuka znim kontaktu itd
Ja z tym facetem nie utrzymuje kontaktow telefonicznych, mailowych.
Chyba,ze wysylanie zyczen na swieta czy urodziny. Jedyny kontakt to
praca, gdzie rozmawiam z nim. Podczas przerwy pierwsza zaczynalam
rozmowe, zagadywalam co slychac,itd. Czy to jest narzucanie sie?
Szukanie kontaktu na siłe?
Kiedy facet uznaje kobiete za taką wariatke?
Obserwuj wątek
    • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 16:39
      Nie czytałam Twojego poprzedniego postu.

      Podczas przerwy pierwsza zaczynalam rozmowe, zagadywalam co
      slychac,itd. Czy to jest narzucanie sie?

      To nie jest narzucanie się.

      Kiedy facet uznaje kobiete za taką wariatke
      Wg mnie wtedy, gdy odmawia np spotkania, a ona dalej "napiera".
      Dla mnie schemat powinien wyglądać tak: kobiecie podoba się facet ->
      zaprasza go na kawę, czy lunch -> jeśli po tym facet nie rewanżuje
      się tym samym = zapomnieć o facecie
      • gr.een Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 16:52
        jeśli po tym facet nie rewanżuje
        > się tym samym = zapomnieć o facecie
        własnie
      • menk.a Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:19
        bijatyka napisała:

        > Dla mnie schemat powinien wyglądać tak: kobiecie podoba się facet ->
        > zaprasza go na kawę, czy lunch -> jeśli po tym facet nie rewanżuje się tym
        samym = zapomnieć o facecie

        Lub też kiedy nie odpowiada na propozycję kobiety.;)
        • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:50
          si
        • grassant Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 10:54
          menk.a napisała:

          > Lub też kiedy nie odpowiada na propozycję kobiety.;)

          uważasz, ze facet zawsze może?? To nie Justyna!
          • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 21:32
            :)
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:20
        pisalam,ze ostatnio kolega, z ktorym kiedys cos mnie lączylo (jakies
        kilka miesiecy temu) zaczal mnie ignorowac i traktowac jak
        powietrze. Dalo sie to zauwazyc. Zagadywalam go codziennie pierwsza,
        nawet czesc mowilam pierwsza gdy mijał bez slowa... Po paru dniach
        przestalam, bo czulam sie lekko upokorzona... Bywa,ze nasze
        spojrzenia, wzrok sie spotykają a wtedy on robi kwaśną mine,
        zniesmaczoną,ze na niego patrze..tak to odbieram. Tak jakby odwracal
        kota ogonem
      • joladon Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:21
        W czasach mojej młodości kobieta rzadko kiedy wychodziła pierwsza z inicjatywą
        np. zaproszenia faceta na kawę. Nie było wtedy posądzania o narzucanie się .
        • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:59
          to nie tak. Cos bylo miedzy nami ale juz tego nie ma i jestesmy
          zwyklymi znajomymi. Ale boje sie,ze on zle mnie odbiera. Np
          zagadywanie do niego, lub zwykly usmiech czy spojrzenie odbiera jako
          probe odzyskania do, jako podryw. A przeciez to chore.
          Poza pracą dla siebie nie istniejemy i nigdy sie nie widujemy.
          Z drugiej strony lubie go i nie potrafie traktowac jak powietrze,
          osoby, ktora byla mi kiedys bliska.
          • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:41
            A jaki czas masz zamiar jeszcze błądzić po pomacku ? Nie wiesz -
            sprawdź, zapytaj... Zaproś go w jakieś miejsce. Jak odmówi, sprawa
            jasna. Korona Ci z głowy nie spadnie.
          • baba67 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 26.02.10, 11:22
            Facet jest zwyczajnym bucem i ciesz sie ze juz nikim dla Ciebie nie jest.
            Kulturalny czlowiek nawet po zerwaniu, o ile okolicznosci zmuszaja do kontaktu,
            zachowuje sie na poziomie-tak jak Ty. Nawet jesli podejrzewa ze kobieta chce go
            odzyskac. Jest na tyle asertywny i taktowny, ze potrafi dac do zrozumienia do
            jakich granic znajomosc jest pozadana.
            A to jest buc. Ignoruj go i ciesz sie ze mozesz spotkac kogos, na kogo zaslugujesz.
          • dzikoozka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 10:46
            Facet nie maklasy ani kultury. Albo jakiś niedojrzały jest. Fakt
            zerwania "bliższej" znajomości nie znaczy, że się kogoś przestało
            znać. Ty postępujesz OK a jego olej. Nie jest wart przejmowania się.
            • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 17:31
              Nadal olewa...Ale ja sie tez nie odzywam. pffff. Ale on to tak
              sztucznie pokazuje. Przychodzi do pracy, wita sie z ludzmi, wymawia
              ich imiona...zdrabnia, usmiecha sie. a mnie jak powietrze, nic, ani
              slowa.
              Nic mi nie pozostaje jak tez przestac sie odzywac. On chyba wie,ze
              obojetnosc jest najgorszą kara..
        • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:44
          Teraz jest łatwiej. Po co się męczyć, jak można po prostu
          sprawdzić ? Znam trochę babek, które zachodzą w głowę do
          nieskończoności, dzielą włos na czworo. Cena nie jest wysoka.
          Najwyżej odmowa. Facet czasem czeka na gest ze strony kopbiety.
          Niech ona go zrobi. Przynajmniej potem będzie miała jasność, jeśli
          facet sam z siebie nie wyjdzie z podobną propozycją. Oszczędność
          czasu i nerwów.
          • dystansownik Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 26.02.10, 09:25
            > Teraz jest łatwiej. Po co się męczyć, jak można po prostu
            > sprawdzić ? Znam trochę babek, które zachodzą w głowę do
            > nieskończoności, dzielą włos na czworo. Cena nie jest wysoka.
            > Najwyżej odmowa. Facet czasem czeka na gest ze strony kopbiety.
            > Niech ona go zrobi. Przynajmniej potem będzie miała jasność, jeśli
            > facet sam z siebie nie wyjdzie z podobną propozycją. Oszczędność
            > czasu i nerwów.

            Zgadzam się. Tym bardziej, że facet to proste zwierzątko i nie każdy z nas
            rozumie różnego rodzaju podteksty. Zresztą to co dla niektórych kobiet jest
            kokietowaniem i okazywaniem zainteresowania, dla innych jest naturalnym sposobem
            bycia w stosunku do kolegów. Dlatego nam facetom czasem ciężko odczytywać tego
            typu sygnały.
            Bezpośredni krok ze strony kobiety nie pozostawia wątpliwości. Albo facet może
            zrobić coś, żeby ruszyć sprawę w dalszym kierunku, albo powiedzieć wprost, że
            nic z tego nie będzie.
        • dystansownik Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 26.02.10, 09:28
          > W czasach mojej młodości kobieta rzadko kiedy wychodziła pierwsza z inicjatywą
          > np. zaproszenia faceta na kawę. Nie było wtedy posądzania o narzucanie się .

          W czasie mojej młodości (aka teraźniejszość), nie spotkałem się z przypadkami,
          gdy kobiety wychodziły z inicjatywą.
          Albo ja nie budzę ich zainteresowania, ani nie miałem okazji być świadkiem
          czegoś takiego, albo inicjatywa ze strony kobiety dalej należy do rzadkości.

          Imho strach przed narzucaniem się facetowi jest tak samo irracjonalny jak obawa
          facetów przed odrzuceniem, gdy oni próbują podrywać. W jednym i drugim przypadku
          najlogiczniej byłoby po prostu zaryzykować, bo wygrać można sporo, a stracić
          niewiele. Jednak jak jest w praktyce chyba większość osób wie...
    • gr.een Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 16:49
      ja obawiałam się ,że zostanę posądzona co najmniej o natręctwo. To nie była
      praca, a spotkania były po wcześniejszym zapowiedzeniu się w obecności osób
      trzecich. Mimo wszystko zawsze miałam taki niepokój , że zostanę źle odebrana.
    • tully.makker Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 16:58
      Zalezy do kogo zagadujesz. jesli do faceta, ktory jest twoim kolega
      i niczym wiecej, to nie narzucasz sie. Ale jesli wiazesz z nim
      jakiekolwiek nadzieje, to lepiej inicjatywe pozostawic jemu i
      ograniczyc sie do milego przyjmowania jego awansow.
      ups - nie ma awansow - odpowiedz siebie sama, co to oznacza.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 18:44
        teraz jest kolegą, kiedys byl moim facetem.
    • sumire Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:12
      trudno to określić; zależy od stopnia zażyłości. poza tym każdy ma tę granicę w innym miejscu. bluszcze to dla mnie raczej takie kobiety, które wydzwaniają co chwila, żeby porozmawiać z chłopem o pierdółkach lub też w inny sposób zawracają mu d..., przeszkadzając w zajęciach, niż takie, które podczas wspólnej jazdy windą uprzejmie zagadują, co słychać ;)
      • nothing.at.all Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:14
        Zgadzam się. Granica u każdego jest w innym miejscu.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 17:23
        Kiedys to on ze mna zerwal. trudno. Nie odpisal nawet na smsa
        wyjasniającego nic. NIe zatrzymywalam go, nie prosilam o nic.
        Wycofalam sie z jego zycia. Zostaly tylko maile od niego na swieta i
        inne okazje ale czysto formalne od kolegi z pracy.
    • alpepe Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 18:02
      dla mnie to narzucanie się.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 18:05
        to chyba dobrze czulam...powinnam przestac go zagadywac o chociazby
        duperele
        • rockgirl.3 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 18:45
          Durne te tematy są:)ale sama też się z tym męczę:) Granica jest
          tak,gdzie ją sobie sami wyznaczymy.Podrywanie faceta to żadne
          narzucanie się,chyba,że Ci wyraźnie mówi NIE.Faceci też lubią być
          podrywani.A my sobie myślimy,że się wygłupimy jak zrobimy jakiś
          krok,albo będzie miał nas za idiotkę,a czy jak Was facet podrywa i
          nawet jak Wam się nie podoba,to uważacie go za kretyna?Chyba nie
          więc tak samo facet nie myśli źle o kobiecie,która okazuje mu
          zainteresowanie.Tutaj tylko chodzi o odwagę,a tej zazwyczaj nie ma:)
          Ja się tak teraz właśnie czaję:)
          • sumire Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 18:54
            owszem, lubią być podrywani, co nie znaczy, że należy twardo przypuszczać atak :) no, bo jeśli ktoś konsekwentnie nie reaguje a nasz podryw tak, jakbyśmy sobie tego życzyły, to dla mnie wystarczająco wyraźny sygnał. mało kto mówi otwarcie: 'odklej się ode mnie, lala'.
            • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:02
              Ale ja go nie podrywam!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zwyczajnie kiedys bylismy
              razem. Tylko od jakiegos czasu zaczal mnie ignorowac, a nawet nie
              mowic czesc jak widzi mnie w pracy, albo nie odpowiadac na moje
              czesc, tylko sie dziwnie patrzec. Nikt tak z dnia na dzien nie
              zmienia sie, prawda?
              • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:05
                To on ze mna zerwal, ale troszke mi ulżylo wtedy..Byl zazdrosny,
                humorzasty, wszytsko musialo byc tak jak on chcial. Kazde spojrzenie
                faceta w pracy na mnie oznaczalo,ze ja sie komus podobam,
                podejrzewal o zdrady itd. Bylo minelo, ale nagle ze zwyklego kolegi
                stal sie totalnie inny
                • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:50
                  goldie ! baczność ! chcesz odzyskać go jako faceta czy jako kolegę ?
                  Bo coś mi się tu nie klei. Jeśli chodziłoby tylko o koleżeństwo, nie
                  byłabyś taka wrażliwa...
                  • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 20:48
                    a po co mam go odzyskiwac? Znowu byloby to samo, zazdrosc,
                    podejrzenia. Po prostu nigdy nie spotkalam sie z czyms takim ,ze
                    były nie odpowiada"czesc", unika. Traktuje jak powietrze...I nie
                    jest to zmiana humoru ani kaprys czy gorsze chwile...Z innymi
                    rozmawia normalnie, radosnie, zwlaszcza, gdy ja jestem w poblizu,
                    zeby to slyszala.
                    tak, przykro mi:(
                    • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 20:55
                      goldie, ściemniasz. Za pewne obiecujesz sobie coś po jego
                      specyficznym zachowaniu. Masz nadzieję na "końskie zaloty" z jego
                      strony. Ktoś tu już pisał, że niewiarygodnie brzmisz, jeśli piszesz
                      o nim jako o koledze. Nie chciałoby Ci się tyle pisać, gdyby znaczył
                      dla Ciebie tylko coś jako kolega.
                      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 21:20
                        co to są te zaloty? Tak jest moim kolegą, ale tez bylym facetem.
                        Tak, nie jest mi obojetny. Nie byloby ci przykro, gdyby odwracal
                        glowe jak go mijasz? Mijał jak powietrze?
                        • bijatyka Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 21:34
                          byłoby... tylko nie dręczyłabym się, a zapytałbym go o to
                          zachowanie...
                          ruszaj się, goldie...
                          • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 21:53
                            Nie spytalam wlasnie dlaczego mnie ignoruje. Nie mialam odwagi.
                            Znając go zresztą zbylby mnie upokarzającym milczeniem.
                            chyba pora pogodzic sie z tym i jakos to przebolec. Dziekuje,za
                            twoje wpisy, ktore otworzyly mi chyba oczy..
                            On zaczal mnie tak ignorowac, jak po jego "chamskim zarcie"
                            powiedzialam mu,ze sobie nie zycze takiego traktowania, bo jest mi
                            wtedy przykro. To nast dnia juz bylam powietrzem. Byc moze to typ,
                            ktory nie lubi jak cos mu sie zarzuca. trudno
    • anusia331 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:04
      Mysle ze skoro raz go zadadalas i drugi a mimo to on nic z tym nie
      zrobil to masz sygnał ze nie jest zainteresowany.Trudno jedynie co
      mozesz zrobic to odpusc sobie i co wazne przestan wogole zagadywac.
      Traktuj go tak jak on ciebie.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:15
        ale to moj kolega, i byly facet, ktorego nie chce odzyskac i jest
        dla mnie tylko kolegą,!!! Tylko sposob w jaki mnie traktuje jest
        podly..
        • anusia331 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:25
          rozumiem ze bardzo boli cie jego zachowanie,a wiec traktuj go tak
          samo a najlepiej ignoruj.On widzi ze ci zalezy aby z tobą
          rozmawial,a teraz zachowuj sie tak jakby ci przestalo zalezec.
          niestety to najlepszy sposob a kazdy inny bedzie mial odwrotny
          skutek.
    • abssinthe Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:25
      meczysz, laska.

      jesli to tylko kolega z pracy i Tobie nie zalezy, to po co spedzasz czas na
      forum roztrzasajac, czy mu sie narzucasz, czy nie, czy tyle jest ok, czy to juz
      narzucanie, i co on sobie mysli, a dlaczego nagle sie zmienil....

      jak dla mnie - dalej Ci koles siedzi w glowie, nie zaslugujac na to calkowicie
      (po co Ci jakis zazdrosnik-psychol?), zajmij sie swoim zyciem, a nie tym
      dlaczego on na Ciebie tak patrzy a nie inaczej, bo jak na razie to wyglada jak
      problemy nastolatki a nie doroslej kobiety.
    • cloclo80 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:26
      Stosowany przez ciebie zestaw "kanałów dojścia" jest bardzo neutralny i nie ma
      prawa wywołać reakcji obronnej.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:36
        tzn?
    • kitek_maly Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 24.02.10, 19:31

      Jeśli to jest ten sam, którego tu wałkujesz od x miesięcy, to sądzę, że od dawna
      mu się narzucasz.
    • s.p.7 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 06:12
      w momencie kiedy jest zdegustowany i poirytowany zaczepkami
      • rockgirl.3 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 09:40
        Ty s.p.7 masz czasem dość trafne komentarze,to może mi powiesz też
        coś ciekawego,bo ja też się miotam jak kretynka:)Powiedziałam
        facetowi,któremu się podobała i on mi też,że widzimy się ostatni
        raz,uznał,że żartuję,to powiedziałam,że nie.Widzieliśmy się
        dosłownie kilka razy.Nie mieszkamy w jednym mieście,jak mu
        powiedziałam,że byłam jakiś czas temu w jego mieście,to spytał
        dlaczego nie dałam znaku,a ja powiedziałam coś głupiego,że wolałam
        spędzić czas inaczej czy coś w tym stylu:)Wcale tak nie myślałam,ale
        nie chciałam wyjść na jakąś napaloną:)więc zagrałam taką wyluzowaną
        aż za bardzo.I nie wiem co on teraz sobie myśli,ale się nie
        odzywa.Istnieje również ewentualność,że chciał się tylko zabawić,to
        wtedy dobrze postąpiłam:)i jesteśmy kwita.Ale męczy mnie to,bo
        czuję,że ten facet jest wiele warty...
        • s.p.7 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 15:27

          > Ty s.p.7 masz czasem dość trafne komentarze,to może mi powiesz też
          > coś ciekawego,bo ja też się miotam jak kretynka:)Powiedziałam
          > facetowi,któremu się podobała i on mi też,że widzimy się ostatni
          > raz,uznał,że żartuję,to powiedziałam,że nie.Widzieliśmy się
          > dosłownie kilka razy.Nie mieszkamy w jednym mieście,jak mu
          > powiedziałam,że byłam jakiś czas temu w jego mieście,to spytał
          > dlaczego nie dałam znaku,a ja powiedziałam coś głupiego,że wolałam
          > spędzić czas inaczej czy coś w tym stylu:)Wcale tak nie myślałam,ale
          > nie chciałam wyjść na jakąś napaloną:)więc zagrałam taką wyluzowaną
          > aż za bardzo.I nie wiem co on teraz sobie myśli,ale się nie
          > odzywa.Istnieje również ewentualność,że chciał się tylko zabawić,to
          > wtedy dobrze postąpiłam:)i jesteśmy kwita.Ale męczy mnie to,bo
          > czuję,że ten facet jest wiele warty...

          :) Zakonczyls zwiazek mowiac ze nie zartujesz

          mimo ze widzeliscie sie tylko kilka razy i bylas w jego miesciei mials okazje
          sie spotkac nie dalas znaku zycia


          no znałem juz rozne "taktyki" Twoja jest dosc ciekawa,
          ja sadze ze skuteczna taktyka jest tylko jedna: szczerosc i ootwartosc, zaufanie
          emocjom

          nie chialas wyjsc na napalonąale wyszlas jak osoba która sie nim nie interesuje
          w ogole,

          On msyli sobie ze on Ciebie w ogole nie obchodzi wiec poszedł szukac sobie
          innej dziewczyny na którą zadziała jego osoba
          przynjamniej w takim stopniu zeby sie spotykac wtedy kiedy jest taka opcja

          napisalem "taktyka" ale to nie jest dobre słowo, ty po porostu zakonczylas tą
          znajomosc swiaomie lub nie

          a czy dobrze postapilas czy nie... chba sie nawet tego nie dowiemy bo najppierw
          trzeba by go dobrze poznac, wiec nawet nie znamy jego wartosci
          choc to twoja decyzja
          masz do niej prawo


          jedyne co mozesz teraz zrobic to zagadac do niego, dac os sobie znac choc teraz
          bedzie juz prawdopodobnie troche nieufny
          niemniej nic straconego ale masz teraz pod gorkę
          • rockgirl.3 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 19:25
            s.p.7 napisał:

            >
            > > Ty s.p.7 masz czasem dość trafne komentarze,to może mi powiesz
            też
            > > coś ciekawego,bo ja też się miotam jak kretynka:)Powiedziałam
            > > facetowi,któremu się podobała i on mi też,że widzimy się ostatni
            > > raz,uznał,że żartuję,to powiedziałam,że nie.Widzieliśmy się
            > > dosłownie kilka razy.Nie mieszkamy w jednym mieście,jak mu
            > > powiedziałam,że byłam jakiś czas temu w jego mieście,to spytał
            > > dlaczego nie dałam znaku,a ja powiedziałam coś głupiego,że
            wolałam
            > > spędzić czas inaczej czy coś w tym stylu:)Wcale tak nie
            myślałam,ale
            > > nie chciałam wyjść na jakąś napaloną:)więc zagrałam taką
            wyluzowaną
            > > aż za bardzo.I nie wiem co on teraz sobie myśli,ale się nie
            > > odzywa.Istnieje również ewentualność,że chciał się tylko
            zabawić,to
            > > wtedy dobrze postąpiłam:)i jesteśmy kwita.Ale męczy mnie to,bo
            > > czuję,że ten facet jest wiele warty...
            >
            > :) Zakonczyls zwiazek mowiac ze nie zartujesz
            >
            > mimo ze widzeliscie sie tylko kilka razy i bylas w jego miesciei
            mials okazje
            > sie spotkac nie dalas znaku zycia
            >
            >
            > no znałem juz rozne "taktyki" Twoja jest dosc ciekawa,
            > ja sadze ze skuteczna taktyka jest tylko jedna: szczerosc i
            ootwartosc, zaufani
            > e
            > emocjom
            >
            > nie chialas wyjsc na napalonąale wyszlas jak osoba która sie nim
            nie interesuj
            > e
            > w ogole,
            >
            > On msyli sobie ze on Ciebie w ogole nie obchodzi wiec poszedł
            szukac sobie
            > innej dziewczyny na którą zadziała jego osoba
            > przynjamniej w takim stopniu zeby sie spotykac wtedy kiedy jest
            taka opcja
            >
            > napisalem "taktyka" ale to nie jest dobre słowo, ty po porostu
            zakonczylas tą
            > znajomosc swiaomie lub nie
            >
            > a czy dobrze postapilas czy nie... chba sie nawet tego nie dowiemy
            bo najppierw
            > trzeba by go dobrze poznac, wiec nawet nie znamy jego wartosci
            > choc to twoja decyzja
            > masz do niej prawo
            >
            >
            > jedyne co mozesz teraz zrobic to zagadac do niego, dac os sobie
            znac choc teraz
            > bedzie juz prawdopodobnie troche nieufny
            > niemniej nic straconego ale masz teraz pod gorkę

            Ale to żaden związek był,spotykaliśmy się tylko na imprezach i
            tyle.Mogę nawet myśleć,że jemu tylko o imprezy chodzi i tyle,zabawić
            się więc pozostawiłam go ostatnio z myślą,że kobieta też może się
            tylko zabawić,a nie od razu zakochiwać;)a prawda jest taka,że
            zauroczyłam się i to dość mocno.Zupełnie spontanicznie mu tak
            powiedziałam wiedząc,że wcale tego nie chcę,ale jak spytał czy
            żartuję,to ja dalej brnęłam,że mówię poważnie i poszłam.A on był
            mnie zapatrzony jak obrazek,a ja w niego tak samo,dawno takiej
            chemii nie czułam i mamy już więcej niż 20 lat:)ale ja mam ciągle
            jakąś manię,że mnie traktował jak przerywnik w szarym życiu,choć
            wcale o żaden seks mu nie chodziło,nie nalegał na to wcale,ale do
            czegoś tam doszło,ale nie dlatego,że on nalegał,po prostu.Z jednej
            strony jestem dumna z siebie,że postąpiłam zupełnie inaczej niż
            zawsze,to znaczy zawsze emocje brały górę,a z drugiej strony to ja
            chyba sama stchórzyłam.No wiesz-ja nie wiem czy szczerość i
            otwartość i jeszcze emocje to dobry pomysł,przecież Wy faceci
            jesteście tacy bojaźliwi i Was nie można straszyć więc wolałam się
            pierwszy raz w życiu zachować jak facet,po imprezie "cześć i pa" i
            więcej się nie zobaczymy,ale będę miło wspominać i ty też:)W
            przyszłym tygodniu będę w jego mieście,ale nie mam odwagi
            zadzwonić,ale wiem gdzie go mogę spotkać.
            • s.p.7 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 26.02.10, 14:18
              > Ale to żaden związek był,spotykaliśmy się tylko na imprezach i
              > tyle.Mogę nawet myśleć,że jemu tylko o imprezy chodzi i tyle,zabawić
              > się więc pozostawiłam go ostatnio z myślą,że kobieta też może się
              > tylko zabawić,a nie od razu zakochiwać;)a prawda jest taka,że
              > zauroczyłam się i to dość mocno.Zupełnie spontanicznie mu tak
              > powiedziałam wiedząc,że wcale tego nie chcę,ale jak spytał czy
              > żartuję,to ja dalej brnęłam,że mówię poważnie i poszłam.A on był
              > mnie zapatrzony jak obrazek,a ja w niego tak samo,dawno takiej
              > chemii nie czułam i mamy już więcej niż 20 lat:)ale ja mam ciągle
              > jakąś manię,że mnie traktował jak przerywnik w szarym życiu,choć
              > wcale o żaden seks mu nie chodziło,nie nalegał na to wcale,ale do
              > czegoś tam doszło,ale nie dlatego,że on nalegał,po prostu.Z jednej
              > strony jestem dumna z siebie,że postąpiłam zupełnie inaczej niż
              > zawsze,to znaczy zawsze emocje brały górę,a z drugiej strony to ja
              > chyba sama stchórzyłam.No wiesz-ja nie wiem czy szczerość i
              > otwartość i jeszcze emocje to dobry pomysł,przecież Wy faceci
              > jesteście tacy bojaźliwi i Was nie można straszyć więc wolałam się
              > pierwszy raz w życiu zachować jak facet,po imprezie "cześć i pa" i
              > więcej się nie zobaczymy,ale będę miło wspominać i ty też:)W
              > przyszłym tygodniu będę w jego mieście,ale nie mam odwagi
              > zadzwonić,ale wiem gdzie go mogę spotkać.


              > Ale to żaden związek był,spotykaliśmy się tylko na imprezach i
              > tyle.Mogę nawet myśleć,że jemu tylko o imprezy chodzi i tyle,zabawić
              > się więc pozostawiłam go ostatnio z myślą,że kobieta też może się
              > tylko zabawić,a nie od razu zakochiwać;)

              Tzn bzykaliscie się a ty chciałas to przerobic na znajomosc, ale nie wiedziałaś
              jak przejsc od faktu ze mogł cie wziasc za łatwą do budowania relacji?

              Z jednej
              > strony jestem dumna z siebie,że postąpiłam zupełnie inaczej


              z czego jestes tak dumna dziewczynko?
              Nie chce nic imputowac ale wyglada na to ze sie przespałas dosc szybko z jakims
              menem, ok bywa,
              ale ty sie w nim zauroczylas - to super, jakl by troche pokombinowac mozna b to
              przerobic na zwiazek
              ale ty mimo ze sie puscialas chialas zaczać zgrywac niedostepną?
              Tak by zyskac u niego szacunek.


              Wiesz... Wiele kobiet zgrywa cnotki itd, a miały po 30 partnerów i wiecej. Ale
              wielu mezaczyn i tak"wie" jaka jest większosc kobiet, oczywiscie mozna grac na
              tym ze sie nie dowie, ale to juz wchodziw zwyczaj.
              Co do tej sytuacji:
              Albo mezczyna cie zakceptuje albo nie
              Jedyne co warto bylo by zrobic to powiedziec o swoich uzcuciach poniewaz one są
              po waszej stronie a nie przeciw wam.
              Powiedziec to mozesz w sposob niebezposredni i łagodny.

              Np. Nie sadziłam ze oprucz tego ze ejstes atrakcyjnym i pociagajacym facetem
              wywolasz we mnie cos wiecej (nie mowisz co to cos wiecej).
              <on sie pyta co to cos wiecej> to mu odpowiadasz ze chesz sie dowiedzec co to
              jest, no i ze bedziesz w jego miescie, Dadaj ze nei chiala bys aby to w jaki
              sposob sie poznaliscie mialo wplywa na wasza znajomosc. Bo nie polubilas go za
              jego penisa tylk oza to kim jest.

              Powinno byc ok,
              Sex mzoe byc ale tym razem postaraj sie o to zeby raczej byl zwienczeniem
              waszych relacji a nie jego podstawą

              • rockgirl.3 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 26.02.10, 19:44
                s.p.7 napisał:

                > > Ale to żaden związek był,spotykaliśmy się tylko na imprezach i
                > > tyle.Mogę nawet myśleć,że jemu tylko o imprezy chodzi i
                tyle,zabawić
                > > się więc pozostawiłam go ostatnio z myślą,że kobieta też może się
                > > tylko zabawić,a nie od razu zakochiwać;)a prawda jest taka,że
                > > zauroczyłam się i to dość mocno.Zupełnie spontanicznie mu tak
                > > powiedziałam wiedząc,że wcale tego nie chcę,ale jak spytał czy
                > > żartuję,to ja dalej brnęłam,że mówię poważnie i poszłam.A on był
                > > mnie zapatrzony jak obrazek,a ja w niego tak samo,dawno takiej
                > > chemii nie czułam i mamy już więcej niż 20 lat:)ale ja mam ciągle
                > > jakąś manię,że mnie traktował jak przerywnik w szarym życiu,choć
                > > wcale o żaden seks mu nie chodziło,nie nalegał na to wcale,ale do
                > > czegoś tam doszło,ale nie dlatego,że on nalegał,po prostu.Z
                jednej
                > > strony jestem dumna z siebie,że postąpiłam zupełnie inaczej niż
                > > zawsze,to znaczy zawsze emocje brały górę,a z drugiej strony to
                ja
                > > chyba sama stchórzyłam.No wiesz-ja nie wiem czy szczerość i
                > > otwartość i jeszcze emocje to dobry pomysł,przecież Wy faceci
                > > jesteście tacy bojaźliwi i Was nie można straszyć więc wolałam
                się
                > > pierwszy raz w życiu zachować jak facet,po imprezie "cześć i pa"
                i
                > > więcej się nie zobaczymy,ale będę miło wspominać i ty też:)W
                > > przyszłym tygodniu będę w jego mieście,ale nie mam odwagi
                > > zadzwonić,ale wiem gdzie go mogę spotkać.
                >
                >
                > > Ale to żaden związek był,spotykaliśmy się tylko na imprezach i
                > > tyle.Mogę nawet myśleć,że jemu tylko o imprezy chodzi i
                tyle,zabawić
                > > się więc pozostawiłam go ostatnio z myślą,że kobieta też może się
                > > tylko zabawić,a nie od razu zakochiwać;)
                >
                > Tzn bzykaliscie się a ty chciałas to przerobic na znajomosc, ale
                nie wiedziałaś
                > jak przejsc od faktu ze mogł cie wziasc za łatwą do budowania
                relacji?
                >
                > Z jednej
                > > strony jestem dumna z siebie,że postąpiłam zupełnie inaczej

                >
                > z czego jestes tak dumna dziewczynko?
                > Nie chce nic imputowac ale wyglada na to ze sie przespałas dosc
                szybko z jakims
                > menem, ok bywa,
                > ale ty sie w nim zauroczylas - to super, jakl by troche
                pokombinowac mozna b to
                > przerobic na zwiazek
                > ale ty mimo ze sie puscialas chialas zaczać zgrywac niedostepną?
                > Tak by zyskac u niego szacunek.
                >
                >
                > Wiesz... Wiele kobiet zgrywa cnotki itd, a miały po 30 partnerów i
                wiecej. Ale
                > wielu mezaczyn i tak"wie" jaka jest większosc kobiet, oczywiscie
                mozna grac na
                > tym ze sie nie dowie, ale to juz wchodziw zwyczaj.
                > Co do tej sytuacji:
                > Albo mezczyna cie zakceptuje albo nie
                > Jedyne co warto bylo by zrobic to powiedziec o swoich uzcuciach
                poniewaz one są
                > po waszej stronie a nie przeciw wam.
                > Powiedziec to mozesz w sposob niebezposredni i łagodny.
                >
                > Np. Nie sadziłam ze oprucz tego ze ejstes atrakcyjnym i
                pociagajacym facetem
                > wywolasz we mnie cos wiecej (nie mowisz co to cos wiecej).
                > <on sie pyta co to cos wiecej> to mu odpowiadasz ze chesz sie
                dowiedzec
                > co to
                > jest, no i ze bedziesz w jego miescie, Dadaj ze nei chiala bys aby
                to w jaki
                > sposob sie poznaliscie mialo wplywa na wasza znajomosc. Bo nie
                polubilas go za
                > jego penisa tylk oza to kim jest.
                >
                > Powinno byc ok,
                > Sex mzoe byc ale tym razem postaraj sie o to zeby raczej byl
                zwienczeniem
                > waszych relacji a nie jego podstawą
                >
                No s.p.7 :) bardzo mi się podoba jak piszesz, szczególnie jeden
                fragment Twojej wypowiedzi, ale o tym zaraz :)

                Ja nie wiem dlaczego tak mu powiedziałam, to był spontan pod wpływem
                emocji, tak mi się spodobał, że aż chyba się tego przestraszyłam, to
                zagrałam wyluzowaną niż uwieszającą się na szyi z miną "kiedy znowu
                się spotkamy" i jak już bardzo tęsknię :) Aha i nie nie zmieniam
                partnerów co weekend, niedawno skończyłam długi związek i raczej
                wolę być sama niż z byle kim, rzadko mi się ktoś podoba tak bardzo.
                Nie chciałam zgrywać niedostępnej, bardziej chciałam zagrać taką
                wyluzowaną, bo gdyby on mnie potraktował jako zabawkę, to ja jego
                tak samo i jest ok :) Nie wiem co on sobie myśli, milczy i ja też
                milczę.

                No i teraz ten najlepszy fragment Twój odnośnie, że go nie polubiłam
                za jego penisa, tylko to za to kim jest hahaha... No super!
                Strasznie mi się podoba ten tekst, ale mogłabym mu go powiedzieć
                tylko na żywo prosto w oczy :) przez telefon nie. Jutro mam zamiar
                zadzwonić, ale najpierw się wyluzuję, bo inaczej nie mam odwagi i
                będę zestresowana :)
                • rockgirl.3 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 27.02.10, 15:55
                  Tak więc dziś mam zamiar wykonać ten telefon :) Cieszę się, że tyle
                  zwlekałam, bo się przez to wyluzowałam już trochę :)
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 17:06
        nie, tego otwarcie nie powiedzial wprost.
        Postanowilam go dzis tez "nie zauwazac." w pewnym momencie, gdy
        mijalismy sie ...sp[ojrzalam sie i puscil oczko;) tak jak to zwykle
        bywalo .
        nigdy nie zrozumiem mężczyzn
    • kora3 w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 17:24
      facet odbiera twoje zachowanie jako narzucanie. przypuszczam, ze
      dlatego, że on z tobą w sposób bardzo brzydki - bez zadnych
      wyjasnień zerwał kontakt, a ty mimo to zagadujesz pierwsa itp. w tym
      przypadku, bez chęci czy jakiś podtekstó z twoje strony, jednak się
      narzucasz.
      W kazdej relacji miedzuyludzkiej, nie tylko damsko-meskiej, ale
      takze jedno i dwupłciowo kolezeńskiej obowiazuje zasada wzajemnosci.
      Jesli jedna kolezanka cały czas zaprasza inna na kawe np. a tamta
      się wykreca, to chyba jasbe kto sie komu narzuca, prawda?
      Skoro ktos bez entuzjazmu, albo naet na tyle niekulturalnie, jak
      twój eks reaguje na ozrowienie, czy zagadanie, to jest bardzo jasny
      sygłał, ze nie che zadnego kontaktu. I należy bezwględnie tego
      konaru zaniechać, choćby nie wiadomo jak paliła cię ciekawosc
      dlaczego tak jest, a taze wówczas, gdy naprawde nie masz na mysli
      reakrywacji zwiazku. Nie ma po co oraz komu tego tłumaczyć. W ogóle
      nie ma o czym z takim burakiem, które sie nie klania eks ba nie
      odpowiada na pozdrowienia - rozmawiać.

      W innych przypadkach bywa to róznie, raczej indywidualnie. Nie
      narzuca sie kobieta, która koledze swemu dobremu proponuje kawe, a
      on odmawia bo na przklad zajety. To inna relacja. Podobnie w
      kolezeńskich relacjach jednopłciowych. Natomiast jesli chodzi o
      faceta, który sie podoba - ja osobscie zawsze zostawiałam takiemu
      inicjatywe i nigdy tego nie załowałam, ale to nie znaczy,ze nie
      mozna facetowi podobajacemu sie RAZ zaproponowac spotkania. RAZ -
      jesli odmówi wymawiając sie brakiem zcasu np. i sam się
      nie "przypomni" nalezy dac sobie spokój, dalsze dzialania to bedzie
      już narzucanie się wg mnie
      • goldie1 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 17:48
        duzo w tym prawdy co piszesz. Zrobilam nawet tak jak ty dzis
        radzilas w tym poscie. Nie powiedzialam pierwsza czesc, slowem nie
        zagadywalam, jak widzialam ,ze idzie, zamyslona patrzylam przed
        siebie. Nie wiem , moze podzialalo, bo tym razem sam sie odezwal
        pierwszy, cos tam zagadal ale sluzbowo, a to juz cud bo czasem
        wogole nie odzywal sie. No i dzis jak w koncu spojrzalam sie na
        niego to mrugnal przyjacielsko oczami:) oddalam usmiechem i luzik.

        Nie chce od niego nic, to przeszlosc jezeli chodzi o niego jako
        mężczyzne. Natomiast zabolało, do .żywego, gdy z innymi sie wital ,
        a mi nie odpowiadal czesc, ....
        • kora3 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 18:04
          zareagował typowo :) zwykle to ty się pierwsza odzywałaś, wiec cię
          ignorował - burak, jak przesłąas - natychmiast sam się odezwał.
          Przyznam ci się, ze nie miałam takiej sytuacji, mze raz, jedna, ale
          nie tak ekstremalnie. Miałam na studiach kótko chłoppaka ze swojego
          roku. Ja zerwałam, bo poznalam kogos innego. To nie yła jakiś
          powazny zwiazek, mówilam mu o tym, ale on chyba inaczej to
          traktowal. Tak czy owak zerwałam, ale normalnie - powiezialam mu, ze
          poznałam kogos otd. i ze mam nadzieję,ze zostaniemy kolegami, tak,
          tak oczywiscie. Kłaniac mi sie kłaniał, ale ostentacyjnie dawał do
          zroumienia, ze nie chce orzebywac w moim towarzystwie. najpierw
          udawalam,ze ego nie zauwazam, traktowałam go normalnie, ale po
          jakis dwóch razach stwierdzilam, ze nie to nie. No i jakos mu
          przeszło i zaczał się normalnie zachowywac pz mnie.
          • goldie1 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 18:11
            hmmm ciekawy ten twoj przypadek. Ja tak totalnie olac nie umiem, ale
            po prostu nie wchodzilam mu w droge dzis, normalnie sie
            zachowywalam. Niestety wychodzac z pracy, musialam podac mu pewien
            klucz. Podalam, nie patrzac mu wogole w oczy, minelam. Moglam
            powiedziec czesc, bo w sumie ja pierwsza wychodzilam z pracy, ale
            odpuscilam sobie. On tez nic nie powiedzial. Jest zbyt dumny na to.
            Wiec to nie ten przypadek, moze i lekko olewka na niego zadziala,
            ale jest zbyt dumny by wycisnac z siebie cokolwiek.
            Zwykle jak przychodzi do pracy, wita sie ogolnie ze wszytskimi,
            siada obok mojego stanowiska i zazwyczaj powtarzal "czesc"
            specjalnie dla mnie i innych najblizszych kolezanek pracujacych.
            Ostatnio wital sie tak ze wszytskimi oprocz mnie. Zdrabial ich
            imiona, byl slodki , kochany. Mnie....jak powietrze. Tylko glupek by
            tego nie zauwazyl. Ja wtedy pierwsza mowilam mu czesc, ale nie
            odpowiadal mi...
            • goldie1 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 18:18
              jego zachowanie mowilo mi"zobacz jak wszystkich lubie i sa fajni,a
              ty jestes nikim"
              gdyby on byl szefem w tej firmie, chyba nie dalabym rady
              psychicznie. Zdarzalo sie,ze odmawial mi pomocy w czyms w pracy, a
              innym kolezankom pomagal..i to tak jawnie i glosno zebym slyszala...
              rozumiem, gdybym to ja go rzucila, moglby miec urazone ego, ale
              stalo sie odwrotnie, wiec nie czaje:) Moze i dobrze, ze on zerwal,
              bo wyczuwam, ze jest mściwy i pamietliwy i wtedy dalby mi popalic.
            • kora3 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 18:19
              goldie1 napisała:


              > Wiec to nie ten przypadek, moze i lekko olewka na niego zadziala,
              > ale jest zbyt dumny by wycisnac z siebie cokolwiek.

              Dumny? On jest po prostu bardzo źle wychowany droga Goldie. Nie
              zrozum mnie xle, ale jak tak czyam co piszesz, to przestajesz mnie
              przekonywac z ta gadką, ze tobie na nim juz nie zaezy, jako na
              facecie. Nie obrax się. gosc jest chamem - "zerwał" po prostu
              ucinajac kontakt. Nastepnie nawet ci sie nie klanial, ba - nie
              opowiadał na twoje pozdrowienia i jeszcze robił miny jakieś. Po kija
              sie nad nim zastanawiac? Rozumiem jeszcze, gdybys ty z nim zerwala
              no i czułabyś się w ztym xle, ze mze skzywdzilas itp. ale to on
              zerwał. Daj sobie spokój z analizą goscia. Nie kłaniaj mu sie , nie
              zagaduj, skoro tak sie zachowuje. Co masz zawodowo rzec, mów, ale
              bez jakiegoś analizowania.

              > imiona, byl slodki , kochany. Mnie....jak powietrze. Tylko glupek
              by
              > tego nie zauwazyl. Ja wtedy pierwsza mowilam mu czesc, ale nie
              > odpowiadal mi...

              Ale o co tobie chodzi na serio? Zrobiłas mu cos złego? Słyszałass,
              ze ktos jakiś plotek narobił, jakobys ty go obgadała itp.? Nie chce
              kontaktu, to nie! Dlaczego to cie tak zajmuje? Nie rozumiem.
              • goldie1 Re: w tym konkretnym przypadku 25.02.10, 18:29
                Bylo ok do czasu jak zwrocilam mu uwage,zeby nie robil pewnych
                rzeczy, nie zartowal, albo nie nazywal mnie w pewien sposob bo jest
                mi przykro z tego powodu. Przeprosil, i dodal,ze "zabardzo biore do
                siebie jego krytyke". I od tego czasu z dnia na dzien, zaczal tak
                ignorowac.
                Dobrze, Kora. dzis dalam rade to i jutro dam. Dobrze, ze nie jest
                szefem:)
                • kora3 no i luuuuuzik 25.02.10, 18:35
                  daj spokój ze sktupułami - ty mu kulturalnie zwrócilas uwagę po tym,
                  jak on zerwał znajomosc przez milczenie, a ten focha strzela? Bóg z
                  nim :) niech sobie strzela :)
                  • goldie1 Re: no i luuuuuzik 25.02.10, 18:44
                    nie zerwal przez milczenie:) tylko napisal maila,ze zyczy mi udanych
                    wakacji obfitujacych w nowe znajomosci;) tyle:) na moje maile nie
                    odpisal wiecej, czasem wyslal pozdro z wakacji, takie mile jak od
                    kolegi. Nie bylo rozmowy ,ze to definitywny koniec. W pracy troche
                    jescze flirtowal, itd.
                    Nie odgadywalam go. Ale pewne zyczliwe osoby same rzucily mi tekst
                    ze on ma ciezki charakter..
                    Postaram sie robic tak jak radzisz. Tylko nie potrafie zrozumiec,
                    tego,ze po skonczonym zwiazku, ludzie nie moga rozmawiac normalnie.:
                    ( i byc przyjaciolmi. Niekiedy dochodzilo do tego,ze nawet jak ja
                    pozwolilam,sobie z niego troche pozartowac, to stawal sie zly i
                    poirytowany,ze to ja jestem nachalna i probuje go odzyskac. Ale ja
                    nigdy do tego nie nawiazywalam. Nigdy nie prosilam o powrot ani
                    nigdy nie spytalam o przeszlosc. Dalej zylam i poznawalam ludzi.
                    Jakiekolwiek odezwanie sie do niego lub usmiech odbieral jako forme
                    PODRYWU. Czy to ja przesadzam? czy on ma wybujałe ego?>
                    • kora3 wiesz, ja z moim eksem 25.02.10, 18:55
                      nie tylko rozmawiam normalnie, ale się koleguję i czesto spotykam.
                      Nie tylko z racji pracy (pracujemy w róznych firmach, ale w tej
                      samej branzy), ale takze prywatnie. z wszystkimi moimi ekasami, poza
                      wsomnianym chłopakiem ze studiów mam normalny kontakt, o ile ich
                      widze na n-k, albo w przelocie, gdy jestem w swoich stronach, bo od
                      kilku lat mieszkam poza nim. Uwazam, ze to całkowicie normalne, ale
                      nic na siłe. Jesli on się zachowuje jak piszesz, nie ma co próbowac
                      jednostronnie być jego przyjaciółka.
                      • goldie1 Re: wiesz, ja z moim eksem 25.02.10, 19:01
                        tylko zastanawiam sie, czy jest jakas moja w tym wina? Czy on sam w
                        sobie jest burakiem i nic go nie zmieni
                        • goldie1 Re: wiesz, ja z moim eksem 25.02.10, 19:02
                          To on zerwal. Mimo to, nie uslyszal odemnie zadnego przykrego slowa,
                          nic, zadnej zlosci. Bo i po co? Nie nadążam za jego humorami
                          • rach.ell Re: wiesz, ja z moim eksem 25.02.10, 19:50
                            Jego humory to juz nie twoja sprawa, czego ty wlasciwie ciagle
                            jeszcze od niego chcesz?
                            • goldie1 Re: wiesz, ja z moim eksem 25.02.10, 20:08
                              pisalam, ze bylo mi przykro, bo z dnia na dzien przestal sie odzywac
                              i mowic czesc. A zwykle to robil
                              tyle.
                              ok koniec tematu
                              • atezag.lp.1 Re: wiesz, ja z moim eksem 26.02.10, 09:26
                                Z całej tej historii wyłania się obraz małego, niedojrzałego buraczka.
                                Pogadaj z nim, zaczynając od słów, że dorośli ludzie potrafią rozwiązywać
                                problemy poprzez rozmowę, a nie gierki rodem z gimnazjum.
                              • halohalo12 Re: wiesz, ja z moim eksem 26.02.10, 19:13
                                Napisz jak sprawa wygląda, po Twoim olewaniu faceta (mam nadzieję)
                                • goldie1 Re: wiesz, ja z moim eksem 27.02.10, 19:43
                                  w piatek w pracy to samo. Ale ja tez nie zwracalam na niego uwagi.
                                  ODzywa sie tylko wtedy , gdy zauwaza moje rzeczy i teczki na jego
                                  części stolika i przesuwa je w moją strone, zartujac,ze jescze
                                  troche i bedzie to wszytsko fruwalo w calym pomieszczeniu. :)
                                  odpowiedzialam tylko,ze sie nie odwazy i zaznaczylam,ze mam tyle
                                  papierow,ze czasem niewszystko miesci mi sie na swoim miejscu.
                                  Odpowiedzial mi,ze "ty mnie jeszcze nie znasz"///
                                  no to zabralam, swoje rzeczy i reszte dnia sie unikalismy ale
                                  strasznie ostentacyjnie.
                                  Moze i chwile moja olewka podzialala, ale tylko na chwile.
                          • wredzioszek granica 26.02.10, 08:06
                            granica narzucania zaczyna sie w momencie gdy masz wobec faceta czyste intencje
                            a ten zaczyna Cie traktowac jak powietrze. to co najmniej brakiem kultury sie
                            nazywa. zeby nawet czesc nie powiedziec..
                            zawsze masz wyjscie zeby zapytac jasno o co chodzi. najwyzej potraktuje Cie na
                            milczaco i tym bardziej bedziesz wiedziala. z Twojego opisu mam wrazenie ze
                            doszukujesz sie czegos w gosciu ktory dosc niemilo dal ci do zrozumienia ze jest
                            na nie. i to tyle. najlepiej daj se z nim spokoj. total olewka. przyjmij fakty
                            do wiadomosci, nie doszukuj sie niczego. faceci jak chca to potrafia okazac. na
                            rozne sposoby ze im zalezy. poki co to chamstwo Ci okazal. czesc nie mowi. no to
                            po co sobie glowie zawracac. prawda bywa bolesna ale leczy.ze zludzen. szukaj
                            innego i tym sobie glowy nie zaprzataj. powodzenia.
                            • gr.een Re: granica 26.02.10, 11:56
                              a jeśli ktoś jasno nie mówi nie ale i nie mówi tak to jak jest?
                            • rach.ell Re: granica 26.02.10, 15:21
                              Czasami, jesli ci ktos spokoju nie daje, narzuca sie z rozmowami,
                              neka, nie masz innej mozliwosci zeby sie od upierdliwca uwolnic jak
                              zaczac byc nieco nieuprzejmym.
                              • goldie1 Re: granica 27.02.10, 19:45
                                Oj bywalo,ze jak to ja nie zwracalam na niego kompletnie uwagi ( ale
                                cześć mowilam pierwsza i zawsze odpowiadalam na jego przywitanie) to
                                on tym bardziej byl niemily i w durny sposob dokuczajac mi zwracal
                                na siebe uwage.
                                Gosc nieodgnięty jak dla mnie
                                • kora3 Goldie nie rozumem Cię 28.02.10, 13:36
                                  serio:(

                                  Nie tego nie pojmuję, ze chciałabyś zachowac bodaj poprwne stusunki
                                  z eksem, zwłaszcza ze razem pracujecie, bo o jest dla mnie akurat
                                  zrozumiałe.
                                  natomiast do tanga i takich relacji rza dwojga! zachowywałaś sie
                                  normalnie i ok. ale skoro on nie chce takiej relacji nie narzucaj
                                  się. przyjmij postawe jak on . wybacz, ale twoje skupianie się na
                                  nim na analizie jego zachoań itp. wg mnie przeczy twej deklaracji,
                                  jakobys zamkneła rozdział z nim w tle. sorry.
                                  • goldie1 Re: Goldie nie rozumem Cię 28.02.10, 13:55
                                    Niestety chyba ta sprawa mnie przerosła. Nigdy zaden z moich bylych
                                    tak sie nie zachowal. Chyba jescze poboli, ale bede musiala sie z
                                    tym pogodzic. Zawsze jak mam ochote sie do niego
                                    odezwac..powstrzymuje mnie fakt,ze wazny jest honor...on pokazuje mi
                                    gdzie mnie ma... no to ja tez musze
                                    dzieki Kora za rady. Przeżyje
                                    • goldie1 Re: Goldie nie rozumem Cię 28.02.10, 13:59
                                      Przypomina mi sie jednak kilka spraw. kilka tygodni temu, sama go w
                                      pewien sposob ani nie zaczepialam, nie szukalam kontaktu. Zwyczajnie
                                      zajelam sie praca..Cos tam probowal zaprosic na kawe..umowic sie. A
                                      ja tylko sie usmiechnelam, i nic nie odpowiedzialam:( nie mialam
                                      ochoty znowu przerabiac tego co bylo.
                                      No to wielce obrazony,ze go olewam, ze nie zwracam uwagi. Ej no co
                                      jest? Sam wielce wkurzony jak zaczynam rozmowe, ale on może wszytsko
                                      i niewolno go zlewac..ani odmawiac.
                                      • kora3 Re: Goldie nie rozumem Cię 28.02.10, 19:25
                                        to sa JEGO problemiki a nie Twoje! Ty zachowałas się normalnie -
                                        nie chce takiej relacji - traktuj go dokładnie jak on ciebie
                                        • goldie1 Re: Goldie nie rozumem Cię 01.03.10, 21:13
                                          Moja olewka chyba nie działa:) A moze to za malo czasu? Dzis
                                          przyszedl do pracy, usiadl obok i ani czesc ani pocaluj sie w d...
                                          NAtomiast jak przyszla za chwile inna kolezanka, to pierwszy sie
                                          przywital i jescze spojrzal na mnie czy widze:)
                                          Serio, dawno nie spotkalam sie z takim czyms.. W co on gra? W to
                                          zebym latala za nim i pytala czemu mnie ignoruje? Chyba ze szczescia
                                          by sie nie posiadal. Po co mu to? Co mu to daje? Satysfakcje?
    • rach.ell Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 25.02.10, 18:59
      Jesli facet traktuje cie jak powietrze to znaczy, ze nie zyczy sobie
      nawet tych przypadkowych rozmow, uszanuj to.
      • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 17:32
        co nie znaczy,ze nie musi mi mowic nawet czesc..
        • sumire Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 17:38
          wniosek z tego, że nie powinnaś takim gościem się przejmować.
          a jeśli jest Ci obojętny, to nie ma po co drążyć sprawy jego dziwnych zachowań.
          • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 17:52
            Nie jest mi obojetne to jak mnie traktuje. A robi to od niedawna z
            pogardą i milczeniem i to tak z dnia na dzien. Wczesniej
            rozmawialismy normalnie
            • sumire Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 17:56
              ychhh... jeśli to takie nieobojętne, czy nie możesz go spytać, czemu tak się
              zachowuje?
              (biorąc oczywiście pod uwagę, że możesz usłyszeć coś, czego nie chciałabyś
              słyszeć?).
              • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 18:08
                hmm kiedys spytalam to odpowiedzial "wydaje ci sie"/ Teraz tez tak
                odpowie...Po czym dalej bedzie tak traktowal
              • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 02.03.10, 18:09
                jecsze jakis czas temu to ja sie nie moglam od niego opedzic, ciagle
                zagadywal, zartowal, dokuczal w "slodki "sposob ale nigdy sie nie
                poklocilismy. To nie tak,ze to ja sie narzucalam, mimo iz zerwal.
                Po prostu nagle przestal sie odzywac i nie pojmuje tego.
                • goldie1 Re: Gdzie zaczyna sie granica narzucania facetowi 03.03.10, 20:03
                  sumire jestes tam?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka