dariaw-only
04.03.10, 22:31
jesteśmy razem, mamy dziecko, półroczne, planujemy wziąć ślub... ale nie
zgadzamy się co do wspólnych finansów. Mój partner uważa że to zupełnie
naturalne i najlepsze rozwiązanie że dzielimy wydatki na pół... w praktyce
wygląda to tak: idziemy na większe zakupy ja płacę kartą a on mi oddaje po
odejściu od kasy ok połowę (czyi w zaokrągleniu mniej:), mniejsze zakupy
robimy i nie rozliczamy, oczywiście najczęściej ja je robię bo gotuję i myślę
co zjemy i co potrzeba dziecku. Nie o to chodzi że chcę się rozliczać do
złotówki, ale uważam że powinniśmy razem mieć pieniądze i wspólnie je wydawać,
zwłaszcza że obydwoje źle nie zarabiamy i mniej więcej tyle samo. Chciałam
wspólne konto - nie, wspólne pieniądze w domu - nie, wydawanie moich,
oszczędzanie jego - nie. Mieszkanie jest jego, kredyt spłacamy wspólnie, co
jakiś czas słyszę, że on wszystko kupił a ja używam. Nowe większe zakupy
zakupy - po połowie. Ja uważam że to chore i do niczego dobrego nie prowadzi.
Kto tu źle myśli, czy ja przesadzam?