plucha
18.02.04, 09:50
Strasznie sobie nagrabiłam i teraz nie wiem jak wybrnąć.
Moja Mama jest osobą dość przeczuloną na swoim punkcie, nerwową i
zamartwiającą się o wszystko. Nigdy nie mogę powiedzieć jej o żadnych swoich
kłopotach czy chorobach, zawsze muszę mieć dobry humor i uśmiech na twarzy.
Nieraz mnie to bardzo męczy, bo wiadomo, że różne się miewa nastroje, a i
chciałoby się czasem zwierzyć komuś z problemu. Ale jakoś dawałam radę. No i
ostatnio coś mi "puściło". Miałam wyjątkowo parszywy humor,źle się czułam
(jakaś grypa czy coś), pokłóciłam się fatalnie z mężem, wnerwiła mnie wredna
sąsiadka - no w ogóle byłam do niczego, ale obiecałam - więc pojechałam do
niej. Nie zdołałam ukryć swojego złego humoru, byłam milcząca, naburmuszona,
nie chciało mi się z nią rozmawiać,nie chciałam drożdżowego ciasta, które
upiekła, w końcu powiedziałam - przepraszam, mam zły dzień, lepiej już pójdę.
No i Mama obraziła się na mnie śmiertelnie, nie chce ze mną rozmawiać,
dzwonię do niej, to odbiera ojciec, ona nie chce podejść do telefonu. Wiem od
mojej córki, która wczoraj u nich była, że podejrzewa jakieś straszne
historie, że w ogóle moje życie się wali, mąż mnie bije, jesteśmy zrujnowani
itp. Nie dała się przekonać, że był to po prostu chwilowy zły nastrój. Ma mi
za złe, że mam problemy, którymi ona musi się martwić.
Znowu dzwoniłam, dalej nie chce ze mną gadać. Co mam zrobić, iść błagać ją na
kolanach o wybaczenie? Jak ją przekonać, że to TYLKO zły humor, że mam czsem
do tego prawo? Chociaż wiem, że przy niej nie powinnam tego okazywać, trudno,
zdarzyło mi się...Ale teraz martwię się o nią...