Dodaj do ulubionych

"w imie przyjazni"

25.03.10, 22:46
uprzedzam,ze watek ten nie jest oparty na zadnych wydarzeniach a
zbieznosc okolicznosci i osob jest przypadkowa:-D

Otoz sa przyjaciolki, od bardzo dawna, na dobre i zle... pewnie
wiekszosc z was ma taka, druga kobieca polowke.Jedna z tych pan
zachodzi w niechciana ciaze i prosi ta druga, by wspierala ja
podczas aborcji.Byla przy tym, bo ona sie boi, nie chce byc sama itd.

Gdyby to dotyczylo waszej najlepszej przyjaciolki zgodzilybyscie sie
byc przy?

prosze o uzasadnienie odpowiedzi:-D dziekuje:-D
Obserwuj wątek
    • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 22:50
      To jak w 4 miesiące 3 tygodnie i 2 dni. I pewnie kasę i hotel jej
      załatwić, a na koniec dać doopy panu, który zrobi skrobankę?

      Ja chyba bym na to nie poszła ;/
    • ind-ja Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 22:50
      pytanie podchwytliwe.Ale odpowiem.Jesli chodziloby o moja ukochana
      D,wiedzialabym,ze zadne argumenty do niej nie trafia,jedyne co moglabym zrobic
      to byc przy niej a potem zaplakac
    • asqe Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 22:53
      pewnie staralabym sie ja w "rzeczowej rozmowie" przekonac, ze byc
      moze nie jest to najlepsze rozwiazanie, ale jesli taka bylaby jej
      decyzja to wspieralabym ja, bo po to sa przyjaciele. ale musialabym
      sie najpierw upewnic, ze ona wie co robi i dlaczego to robi.
      • jan_hus_na_stosie Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:06
        asqe napisała:

        > i dlaczego to robi.

        z pewnością ze szlachetnych pobudek...
        • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:08
          O! Zaraz znowu będzie kłótnia...
          • jan_hus_na_stosie Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:18
            nie będzie, a la-bast zdanie mam już wyrobione :)

            • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:22
              uff ;]
            • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 06:26
              Janie popatrz na to z drugiej strony:
              Po co głupota ma się rozmnażać?:)
              • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:44
                Bardzo podoba mi sie jak sie kompromitujesz.Twoja agresja tak cie
                zaslepila, ze piszesz bez skladu i ladu, i w dodatku nie na temat.
                Tacy "ludzie" jak ty sa tez potrzebni, pokazuja jak czlowiek nie
                powinien sie zachowywac.
                • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:53
                  Znowu uderz w psa?:] Od kiedy to zwiesz się Jan?:]
                  • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:59
                    zauwazylas, ze ten watek jest o czyms innym, czy mam ci to
                    drukowanymi literami napisac? TEN WATEK JEST O PRZYJAZNI! Swoje
                    osobiste wycieczki w kierunku pan, ktore poddaly sie aborcji zostaw
                    sobie na posiedzenia pro live.
                    • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:02
                      A zauważyłaś,że nie odpowiadałam Tobie?:]
                      Ale rozumiem,że podpisujesz się pod moim zdaniem obiema rencam:)
                      Widzisz jak ładnie się zgadzamy:]
                      • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:08
                        nie zauwazylas chyba, ze poprosilam na samym poczatku, by nie wdawac
                        sie w niepotrzebne dysputy na temat aborcjio jako takiej, swoja
                        prosbe powtorzylam gdzies w watku. Czy tak trudno ci choc w jednym
                        watku odpowiadac zgodnie z tematem.
                        • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:24
                          Faktycznie masz problem:) Święty watek musisz zgłosić mnie,Jana i innych za
                          nieodpowiadanie w temacie:]
                          • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:29
                            prosze tylko uprzejmie o wypowiadanie sie w temacie, jesli ktos nie
                            ma ochoty sie stosowac to sie nie stosuje, swiadczy to tylko o nim.
                            • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:36
                              Chyba nie sądzisz,że czytam wszystkie Twoje wypowiedzi? Załóż kolejny wątek i
                              zaznacz w nim,że wypowiadać się na temat i koniecznie dopisz "wacikowa zakaz
                              wchodzenia":)
                              W Twoim pierwszym wpisie nic na ten temat nie ma.
                              • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 16:21
                                no to nie wiem po co mamy pisac skoro nawet nie zadajesz sobie trudu
                                przyczytac co druga osoba napisala.Tym bardziej twoje argumenty w
                                tym czy innym watku sa malo wartosciowe.
                                Nie widze natomiast powodu dla ktorego nie mialabys sie wypowiadac o
                                ile znow nie siegniesz po osobiste wycieczki do osob o innych
                                pogladach niz ty.

                                Co do wpisu, mialam na mysli ten o kulturze i wypowiadaniu sie na
                                temat bodajze do Jana albo Pumy.Faktycznie nie byl on pierwszy.Moj
                                blad
                                • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 17:08
                                  Pomyśl kobieto trochę:) Odpowiadając Janowi przeczytałam jego wpis i Twój
                                  pierwszy nie wymagaj ode mnie więcej bo mam ciekawsze rzeczy do roboty niż
                                  czytanie wszystkiego co wymodzisz na forum. Odpowiadam tym którym mi się podoba.
                                  I z którymi mam o czy:)
                                  Czegoś jeszcze nie rozumiesz? Miło,że czytasz wszystko co napiszę ale nie
                                  traktuj mnie jak guru dobrze?
                                  • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 19:47
                                    Chcialabys kochana guru byc, ale z tego nie bedzie nic:-D

                                    jesli z kims dyskutuje staram sie przeczytac wmiare uwaznie
                                    wszystkie wpisy, wynika to miedzy innymi z szacunku do moich
                                    dyskutantow.

                                    Skoror moje wymodzone rzeczy na forum sa takie be, to dziw az
                                    bierze,ze ludzie zadaja sobie trud, by na nie odpisywac:-D

                                    lubie oruszac skomplikowane tematy, moze dlatego:-D no coz ty jestes
                                    specjalistka od watkow o seksie i podtekstach:-D
                                    • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 20:30
                                      A tu Cię boli:] Miło,miło:) Cieszę się,że czytasz mnie uważnie.:]

                                      Na szczęście nie muszę się martwic o chciane ,niechciane ciąże .
                                      Wole się dobrze bawić. Forum to przede wszystkim zabawa. No ale Ty kombinuj
                                      maleńka co z tym fantem zrobić:)
                                      Proponuje zacząć we własnym wątku na temat pisać:))) No chyba,ze to wątek "Marzę
                                      o popisaniu z moim guru"?:D Jak tak to dawaj bo mam przerwę właśnie.
                                      • la-bast Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 00:01
                                        nie tylko ciebie, choc twoje chamskie odzywi po 15razie przestalam
                                        czytac.
                                        Ja sie nie martwie o chciane, niechciane ciaze, uwazam, ze temat
                                        aborcji jest tematem bardzo waznym, szczegolnie dla kobiet.
                                        Hmm czy mi sie wydaje czy z twojej wypowiedzi wynika, ze nie masz z
                                        kim i nie musisz sie martwic?:-D


                                        Lepiej zeby mnie nienawidzili takim,jakim jestem, niz kochali kogos
                                        kim nigdy nie bede.
                                        K.C
                                        • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 06:30
                                          O tym,że nie czytasz ze zrozumieniem i uważnie już wspominałam.
                                          Gdybyś czytała mnie uważnie to byś wiedziała,że kolejny raz się wygłupiłaś:)
                                          Zaczyna mi to sprawiać satysfakcję.
                                          Nie dotyczy mnie bo uprawiam seks z głową i ze stałym partnerem. Biorę też pod
                                          uwagę,że pomimo zabezpieczeń mogę zaciążyć i nie jest to dla mnie tragedia i
                                          powód do wieszania się:)
                                          Czegoś jeszcze nie wiesz a ciekawość i wścibskość nie pozwala Ci spać?:)
                                          • la-bast Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 20:08
                                            no widzisz i tak to juz sie konczy, jak ktos nie szanuje swojego
                                            rozmowcy i dlatego nie czyta jego postow.Smieje sie z rzeczy, ktore
                                            wcale smieszne nie sa.Dla twojej wiadomosci, moze tym razem
                                            przeczytasz, posiadam stalego partnera i sie zabezpieczam i
                                            bynajmniej nie dlatego, ze ciaza bylaby dla mnie tragedia, tylko
                                            dlatego, ze z powodow zdrowotnych zakonczylaby sie aborcja.
                                            a co ty w lozku robist wcale mnie nie interesuje:-D najwyzej na
                                            forum pojawia sie male waciki za pare lat:-D

                                            • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 21:35
                                              A co ja wyżej napisałam? Jeśli powinnam drukowanymi to wal z mostu.Dla mnie
                                              żaden problem.
                                              Wkleję bo nie chce mi się grochem o ścianę:)
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,16,109232025,109250731,Re_w_imie_przyjazni_.html
                                              Ty natomiast odpowiedziałaś,że mnie czytasz. Więc proponuje jeszcze raz mnie
                                              poczytać tym razem ze zrozumieniem:]
                                              Ale odpowiadaj jak już zrozumiesz bo szkoda podnosić watek którego na celu jest
                                              "Czy tym razem la-bast zakuma:)
                                              Nie pytałam o to czy się zabezpieczasz z kim spisz i jakie są powody Twojej
                                              chęci usunięcia ciąży. Chyba mało kogo to interesuje. Ale jak chcesz o tym z
                                              kimś pogadać to załóż nowy watek może kogoś to zaciekawi:)
                                              Ja wolę o seksie i Bozi:D
                                              • la-bast Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 22:09
                                                twoja ironia skierowna do mnie na temat wieszania sie z powodu ciazy
                                                spowodowala, ze wylozylam ci kawe na lawe, ale watpie czy jest
                                                szansa bys zrozumiala, ze jak sie kogos nie zna to sie nie ironizuje
                                                na tematy o ktorych sie pojecia zielonego nie ma, bo sie nie
                                                czyta.skoro masz tyle ciekawszych rzeczy do zrobienia to idz i je
                                                rob i nie zawracaj sobie doopy.Nie widze powowdu bys trudzila sie
                                                polowicznym czytaniem i odpisywaniem skoro tyle ciekawszych rzeczy
                                                masz do zrobienia:-)
        • la-bast Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:12
          Jan skoro juz tu jestes,to prosze nie daj sie porwac emocjom, jak
          ostatnio:-D tu jest zadane konkretne pytanie.Jak chcesz sie
          posprzeczac ze zwolennikami aborcji zaloz wlasny watek.dziekuje
    • lacido Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 22:55
      czy to wspieranie miałoby polegać na staniu pod drzwiami gabinetu?
      • la-bast Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:00
        wspieranie polegaloby na byciu przed, przy i po.Co jest we
        wspolczesnych czasach mozliwe(nie wiem jak w polskim podziemiu) ale
        tam gdzie jest to legalne, moze byc jakas jedna osoba przy.
        Wiem, bo taka jedna byla tam z wlasna matka.
        • lacido Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:09
          nie wiem czy dałabym radę słuchać tego odgłosu skrobania, ssania ;/
          w Polsce na bank robi się to bez świadków
          • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:49
            Ooo, jacy tu niektórzy są obeznani ze szczegółami...
            • la-bast Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:54
              puma to moglas zostawic dla siebie, nie chce tu zadnych dyskusji na
              temat czyjejs wedzy na temat aborcji, nawet jesli ktoras z kobiet
              tutaj jest po tym zabiegu, to wylacznie jej problem, a nie tego
              forum.

              watpie jednak czy ktoras by sie przyznala, zajdlby ja tutaj zywcem
              • jan_hus_na_stosie Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:59
                la-bast napisała:

                > watpie jednak czy ktoras by sie przyznala, zajdlby ja tutaj zywcem

                no i bardzo dobrze, zło się piętnuje a nie wznosi na piedestały
              • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:59
                W wątku w którym była kłótnia o aborcję miałam napisać o znajomej, która dzieci
                już przez aborcję mieć nie może. I też się nie odważyłam, bo wyszłoby, że sieję
                panikę, albo coś ;) Nie nacisnęłam "wyślij" (chyba ;P), bo to jest zbyt trudny
                temat, żeby się przy nim opluwać nawzajem.
                • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:10
                  Jan chcialam ci przypomniec, ze jestes za aborcja gdy zycie matki
                  jest zagrozone, a wiec jak to z ta aborcja, jest zlem czy nie
                  zawsze:-D no bo pietnowac kobiete, ktora by ocalic swoje zycie
                  poddala sie aborcji, jest troche nie na miejscu.
                  Aborcja jest za ciezkim tematem,by o niej dyskutowac.
                  • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:21
                    no bo pietnowac kobiete, ktora by ocalic swoje zycie
                    > poddala sie aborcji, jest troche nie na miejscu.


                    Z tym się zupelnie zgadzam. Janka poniosło :)

                    a wiec jak to z ta aborcja, jest zlem czy nie zawsze

                    Czasy kiedy dobro i zło można było w miarę obiektywnie oceniać (wg jednego
                    kanonu, który obowiązywał) już dawno minęły. Teraz mamy polifonię spojrzę i
                    opinii, i polifonię racji. Trzeba to zrozumieć i szanować cudze zdanie.
                    Ja cudze zdanie szanuję, co nie znaczy, że akceptuję i sama zrobiłabym to samo
                    :) Sytuacje są czasami bardzo różne i nie można do wszytego przykładać jednej
                    miary :) Tu chyba się zgadzamy? ;)

                    > Aborcja jest za ciezkim tematem,by o niej dyskutowac.

                    Dyskutować warto, ale chyba nie w takich okolicznościach, gdzie głównymi
                    "argumentami" są wyzwiska.
                    • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:35
                      Podaj mi przynajmniej jedno wyzwisko jakie się pojawiło w tej
                      dyskusji.
                      • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:39
                        W tej? Ja mówiłam o dyskusji sprzed kilku dni. Słowa były ostre, były nerwy,
                        mało argumentów.
                      • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:42
                        Ale zgadzam się, że ciężko dyskutować, oj ciężko, przez
                        tę "polifonię spojrzę" (hihihi) i styl śmieszno - patetyczny,
                        o wybuchowym nastroju założycielki nie wspominając.
                        • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:54
                          Literówka, widziałam ;) Określenie którego użyłam chyba nie jest jakieś trudne,
                          chyba oddaje to o co mi chodzi, bez zbędnego bawienia się w tłumaczenie, że jest
                          wiele równoważnych racji, punktów widzenia, które zamiast ze sobą konkurować
                          muszą jakoś współistnieć.

                          styl śmieszno - patetyczny,
                          Oj bardzo jest z czego się śmiać. Patos też niepotrzebny.

                          ;]

                          Czasami się zapominam ;P
                          • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 01:29
                            Chyba żartujesz kobieto, twoje wypowiedzi są proste jak ty sama i
                            widac przez nie drugie oraz trzecie dno, zresztą niepoprawnie użyłaś
                            tego określenia, bo jaka tu może być polifonia poglądów - albo jest
                            się za albo przeciw, może z drobnymi zastrzeżeniami ale żadna
                            polifonia tu nie wybrzmiewa, raczej jazgot. No i szkoda że nie
                            umiałaś tego ładnego wyrażenia prawidłowo zapisać, wywołałaś tylko
                            zabawny efekt i był to błąd ortograficzny a nie literówka, ale
                            rozumiem nie można wymagać zbyt wiele i nie zapytam cię już jak to
                            nalezało prawidłowo zapisać. Nie męcz się już i idź spać, rzeko
                            chaosu :DD
                            • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 01:36
                              pardon, że się wtrącę, ale.... izabella9.0, is dat ju?
                              • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 01:58
                                A kto to jest izabela0.9?
                                • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 02:03
                                  Ano aktywna uczestniczka forum. Ot po prostu sposób formułowania myśli,
                                  argumentacji oraz prowadzenia dyskusji wydał mi się wręcz bliźniaczy.
                                  Pomyślałam, że jesteś pumo innym jej wcieleniem. Mój błąd. Dobranoc.
                                  • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 02:31
                                    Nie Martishio, ale może to ona jest moim klonem :) Dobranoc.
                                  • sundry Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 08:53
                                    Coś ty, izabella daje więcej wykrzykników i literówek.Ma też słowotok.
                                    • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:26
                                      Fakt. I za mało pokemonowego pisma rodem z gimnazjum.
                            • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 01:45
                              bo jaka tu może być polifonia poglądów - albo jest
                              > się za albo przeciw, może z drobnymi zastrzeżeniami ale żadna
                              > polifonia tu nie wybrzmiewa, raczej jazgot.


                              Błyszczysz. Rożni ludzie mają rożne poglądy, równie słuszne.

                              błąd ortograficzny a nie literówka,
                              Słownikówka raczej.

                              Nie będę się z tobą spierać, bo nie ma o co :)

                              Nie męcz się już

                              Dziękuję za troskę. Jeszcze troszkę popracuję.
                              • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 02:29

                                Bez przesady, niektórzy myślą (w przeciwieństwie do tych którzy
                                tylko powtarzają zasłyszane zwroty).

                                > Rożni ludzie mają rożne poglądy, równie słuszne.

                                Różne poglądy mogą być równie słuszne w sprawach estetyki, do etyki
                                to się już nie stosuje.

                                > błąd ortograficzny a nie literówka,
                                > Słownikówka raczej.Jeszcze troszkę popracuję.

                                Współczuję korektorom...
                                • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 02:58
                                  > > Rożni ludzie mają rożne poglądy, równie słuszne.

                                  Różne poglądy mogą być równie słuszne w sprawach estetyki, do etyki to się już nie stosuje.



                                  Taaaa ja o poglądach a ty mi z etyką wyskakujesz.
                                  Sugerujesz, że wszędzie i w każdej sytuacji obowiązują te same zasady etyczne albo ta sama moralność? No tak, etyka tak pac - spadła z nieba i jest. Pomijam już to, że poglądy mogą się nijak mieć do etyki. A tym bardziej czyny - nie każdy robi to, co uważa za etyczne.


                                  Abstrahując:
                                  [[[
                                  A twoim zdaniem skąd biorą się zasady etyczne? Czyżby nie ze ścierania się rożnych poglądów, różnych wartości, różnych potrzeb, różnych środowisk i zmierzania do ustalenia wspólnych zasad, wspólnych wartości? Teraz coraz częściej jest tak, że każdy ma "własną etykę" (uwaga cudzysłów jest znaczący). Albo inaczej: nikt nie ma monopolu na narzucanie innym własnych zasad (doświadczenia XX wieku uczą, że to może się źle skończyć).

                                  Nawet Kodeks Etyki Lekarskiej czy Kodeks Etyki Reklamy uwzględniają te różnice, są jakimś konsensusem pomiędzy różnymi interesami dwóch stron: pacjentów - lekarzy, reklamodawców - odbiorców reklam.
                                  ]]]

                                  > Współczuję korektorom...
                                  Jesteś bardzo współczującą osobą. Wow... takie są już na wymarciu.
                                  • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 04:00
                                    No ładnie przepisałas z wikipedii ale jesli chodzi o życie ludzkie,
                                    konsensus wszystkich zdrowych systemów etycznych jest taki, że
                                    trzeba je (życie) chronić. "Własna etyka" znaczy tyle co nic, bo
                                    każda etyka powinna byc podporządkowana priorytetowi jakim jest
                                    dobro człowieka. Prawda że można wymyślać różne systemy etyczne,
                                    możliwych kombinacji jest mnóstwo tylko po co to robić? Żeby każdemu
                                    było wygodnie? Pewnie że pojedynczy człowiek nie może mieć monopolu
                                    na narzucanie innym zasad etycznych, ale społeczeństwo powinno
                                    narzucac pewne zasady jednostkom bo inaczej dojdzie do jego
                                    całkowitego rozpadu. A poglądy (widzę że teraz już unikasz wyrazu
                                    spojrzenia) są wyrazem naszych zamiarów i łatwo zamieniamy je w
                                    czyn, co więcej wywieramy przez nie wpływ na innych ludzi, zwłaszcza
                                    na tych podatnych i dlatego bzdurą jest odgraniczanie poglądów od
                                    czynów jakby nie miały ze soba żadnego związku. Nie jest obojętne
                                    jakie poglądy głosimy, tym bardziej jesli robimy to publicznie, a
                                    nasze słowa, w zależności od tematu, mogą mieć głęboki wymiar
                                    etyczny. DOBRANOC
                                    • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:21
                                      No ładnie przepisałas z wikipedii

                                      Wątpię, żeby było w Wikipedii.

                                      Pewnie że pojedynczy człowiek nie może mieć monopolu
                                      > na narzucanie innym zasad etycznych, ale społeczeństwo powinno
                                      > narzucac pewne zasady jednostkom bo inaczej dojdzie do jego
                                      > całkowitego rozpadu
                                      .

                                      Tylko, że społeczeństwo składa się z rożnych jednostek, a każda z nich może mieć inne doświadczenia i inne zdanie na dany temat, które jest wynikiem tych osobistych doświadczeń. Jeden wspólny głos społeczeństwa nie istnieje. Co prawda byli tacy (w niektórych krajach nadal są), którzy chcieli swój głos w każdej sprawie narzucać wszystkim. Skutki były tragiczne.


                                      A poglądy (widzę że teraz już unikasz wyrazu
                                      > spojrzenia) są wyrazem naszych zamiarów i łatwo zamieniamy je w
                                      > czyn.


                                      Nie dotyczy to wszystkich ludzi. Dokształć się z psychologii. Można myśleć jedno, a robić drugie (konformizm, strach, przyzwyczajenie, brak chęci albo siły na przeciwstawienie się większości).
                                    • erillzw Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 13:22
                                      Ładna teoria. Szkoda tylko, że utopijna i jak to czesto bywa czysto
                                      teoretyczna.
                                      Etyka sama w sobie jest pojęciem mocno utopijnym i wypaczanym. I
                                      czesto mylonym z dobrem społeczeństwa. Nie ma miejsca na jednostki w
                                      narodach. Chodzi o całość. Ty piszesz o zalozenieniach, ze zycie
                                      powinno sie w zdrowych systmach bronic, a de facto w "zdrowych
                                      systemach" broni sie dobra ogolu spoleczenstwa nie rzadko kosztem
                                      czyjegosc zycia - patrz kara smierci dla kgoos kto dla takiego
                                      ogolnego dobra jest zagrozeniem.
                                      I nie mow mi blagam, ze to wyjatek. Etyka po prostu w swiecie
                                      inaczej dziala niz na papierze gdy ja ktos wymyslal. Zupelnie jak
                                      komunizm ktory pieknie brzmial na papierze a jak bylo w realu zdaje
                                      sie kazdy wie.
                                    • kora3 A przyszło ci Pumo do głowy 27.03.10, 07:46
                                      puma_z_gminy_biala napisała:
                                      i dlatego bzdurą jest odgraniczanie poglądów od
                                      > czynów jakby nie miały ze soba żadnego związku. Nie jest obojętne
                                      > jakie poglądy głosimy, tym bardziej jesli robimy to publicznie, a
                                      > nasze słowa, w zależności od tematu, mogą mieć głęboki wymiar
                                      > etyczny.

                                      >
                                      takie coś, ze istnieją ludzie, którzy nie chcą innym narzucac swych
                                      poglądow?
                                      Prawda, takich jest duzo mniej, niż tych, którzy usilnie chca
                                      wlasnie tego. :) Piszesz, ze to konieczne, by społeczesństwo
                                      narzucalo jenostce zaady, takze te etyczne. Niby tak, ale jak sie
                                      popatrzy na choćby rozpatrywany u problem aborcji to wychodzi
                                      całkiem cos innego.

                                      W wielu krajach Europy aborcja na zyczenie jest legalna przecież.
                                      Czy to wg Ciebie oznacza, ze jest etyczna np. w Niemczech, czy w
                                      Czechach?
                                      Oczywiscie, ze jesli bedziemy rozpatrywac jakiś czyn wyłącznie przez
                                      pryzmat jego legalnosci i łamania prawa w zwiazku z nim to jest to
                                      latwe: co jest zabronione prawem jest złe. Ale wspomniane aborcja
                                      nie ejst abrobiona prawem wszedzie, wiec cóż to znaczy? Ze kiedy
                                      przekroczymy niemiecka, czy czeską granicę i bedziemy na terenie
                                      kraju, gdzie społeczeństwo ma takie prawo, ze mozna usuwac ciąże to
                                      staje sie to obojetne etycznie dla nas?

                                      Inna sprawa, ze w obecnej chili szkoda zachodu, by sie fatygowac za
                                      granice w celu aborcyjnym, bo w Polsce jest to zabieg bardzo łatwo
                                      dostepny i raczej tani - czy to farmakologicznie czy tradycyjnie. To
                                      też przykład na to, jak jednostki radzą sobie z czyms, co narzuciło
                                      im rzekomo społeczeństwo. A takze na to, jak państwo nie radzi sobie
                                      wcale z ekzekwowaniem prawa, które w nim rzekomo obowiązuje. Wiadoma
                                      ustawa zwana przez niektórych "kompromisową" jest tak naprawde
                                      kompromisem na zasadzie: ukłońmy sie Kosciołowi i zabrońmy aborcji
                                      na zyczenie na papierze, a poza tym to przeciez nie ma sprawy :)

                                      I tak sobie to hula: mamy ustawe, którą wszyscy maja gdzieś, mamy
                                      łatwy dostep do aborcji w Polsce, ale ze to nie jest legalne -
                                      wszyscy sa zadowoleni. Ot i taka kombinacja - Polak potrafi :)
                                • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 03:04
                                  > Bez przesady, niektórzy myślą (w przeciwieństwie do tych którzy
                                  > tylko powtarzają zasłyszane zwroty).


                                  Nadal o tej polifonii, której nie załapałaś tak?
                                  Sorrri, no to ja już nic nie poradzę, żeś mało kumata, albo że bardzo chcesz mi
                                  dowalić i wychodzisz na strasznego błazna ;P ;P

                                  Kończę temat.
                                  Dobranoc.
                                  • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 04:13
                                    Moja droga nic nie poradzisz na to że się wygłupiłaś tym idiotycznym
                                    błędem i nie poprawisz juz swojego wizerunku tłumacząc wyrażenie,
                                    które wszyscy rozumieją a którego ty mylnie uzyłaś. Robisz z siebie
                                    debilkę popełniając błąd na błędzie, a potem tracąc równowagę.
                                    Miłych snów.
                                    • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 04:22
                                      Wyśpij się zanim cie jutro otoczy polifonia ironicznych spojrzę
                                      :DDD
                                    • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:15
                                      idiotycznym błędem

                                      Przypuszczam, ze przez przypadek napisałam "spojrzęn" i również przez przypadek
                                      wybrałam poprawę słownika zamiast na "spojrzeń" to "spojrzę".
                                      Przeczytaj definicję błędu ortograficznego. Wyzywanie mnie od debilek z powodu
                                      literówki mówi samo za siebie. Ba! trzymanie się tej literówki mówi o tobie wiele.

                                      tłumacząc wyrażenie, które wszyscy rozumieją a którego ty mylnie uzyłaś.

                                      Użyłam poprawnie. To słowo (polifonia) jest popularne we współczesnej
                                      humanistyce. Mój drugi kierunek studiów zahacza o humanistykę, poza tym sama
                                      dużo na ten temat czytam. Są to zwroty, których używamy podczas dyskusji na
                                      zajęciach. Nie powinnam tego pisać na forum, dlatego jak wyjaśniłam powyżej
                                      "zapomniałam się".
                                      Ja pisząc o polifoniczności spojrzeń mam w głowie mnóstwo tekstów analizujących
                                      współczesne społeczeństwo. To określenie jest mi jakoś bliskie. Ty chyba
                                      zauważyłaś dwa niepasujące do siebie wyrazy, o czym świadczy fakt, że źle to
                                      wyjaśniłaś (jako schizofrenię chyba).


                                      Mnie uczono, żeby nie gryźć się z wściekłymi sukami (o psy chodzi, bez
                                      personalnych wycieczek), bo można się tą wścieklizną zarazić.
                                      • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 16:34
                                        Jak musze się zwracać do takiej ujadającej suki (czego nie
                                        cierpię), to widzę że najwyraźniej ma równocześnie wściekliznę i
                                        cieczkę
                                        (o psy chodzi, bez personalnych wycieczek).
              • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:05
                Ja 1 zdanie ty 4, mogłaś je zostawić dla siebie, a co się tak
                rządzisz, co kogo obchodzi czego ty chcesz? Póki co każdy może
                napisać tutaj co uważa za słuszne.
                • la-bast Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:12
                  po to, ze tu moj watek i nie ma tu miejsca na wszczynanie klotni,
                  jak chcesz sie wyladowac to idz pobiegac, albo zaloz watek gdzie
                  bedziesz opluwac jadem wszystkie zwolenniczki aborcji, tutaj maja
                  byc rzeczowe odpowiedzi.
                  • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 00:23
                    Jak na razie to ty się ciskasz i plujesz jadem, zastanów się
                    dlaczego moja krótka neutralna uwaga tak tobą rozchwiała. Musi byc
                    tego konkretny powód. A pisać może tutaj każdy co mysli i nie masz
                    możności ograniczania swoich respondentów, niezaleznie od watku. Jak
                    ci sie nie podoba to założ sobie forum zwolenniczek aborcji i tam
                    się produkuj a myślących odmiennie wywalaj.
            • lacido Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 18:50
              puma_z_gminy_biala napisała:

              > Ooo, jacy tu niektórzy są obeznani ze szczegółami...

              rozumem że zazdrość cie zżera :)
              • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 01:03
                Zazdrość o skrobankę? Chyba na głowę upadłaś? Litość z zażenowaniem
                wywołałaś we mnie tym swoim wpisem.
                • lacido Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 23:01
                  oj jak głupiutka jesteś :) normalnie doznałam katharsis :P
    • stephanie.plum Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:07
      wszelkimi dostępnymi mi argumentami starałabym się namówić
      przyjaciółkę, żeby od tego zamiaru odstąpiła.
      bo uważam, że aborcja w każdych okolicznościach jest krzywdą dla
      kobiety. fizyczną i emocjonalną. takie jest moje zdanie i jakby ktoś
      chciał mnie nawracać lub napominać, to proszę nie.
      jeśli przyjaciółka byłaby w trudnej sytuacji, zrobiłabym wszystko,
      żeby jej pomóc w inny sposób.

      a jeśliby jednak zdania nie zmieniła, odmówiłabym wspierania jej w
      czasie gdy poddawałaby się zabiegowi.
      aborcję uważam za krwawy dramat i nie potrafiłabym w żaden sposób
      być czegoś takiego świadkiem, ani nikogo przy tym wspierać.

      • mrs.solis Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 01:54
        Ja uwazam,ze porod niechcianego dziecka jest wieksza krzywda
        fizyczna i emocjonalna dla kobiety niz aborcja.
        Wracajac do tematu watku, moja przyjaciolka moglaby na mnie liczyc.
        Lepiej zeby usunela niz pakowala dzieciaka do beczki,albo podrzucila
        do stawu.
        • gorillon Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 09:28
          > Lepiej zeby usunela niz pakowala dzieciaka do beczki,albo podrzucila do stawu.

          Lepiej? Bez różnicy dla dzieciaka, dla kobiety nawet zdrowiej.
      • symulacrum Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 23:52
        myślę podobnie
      • symulacrum Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 23:53
        stephanie.plum napisała:

        > wszelkimi dostępnymi mi argumentami starałabym się namówić
        > przyjaciółkę, żeby od tego zamiaru odstąpiła.
        > bo uważam, że aborcja w każdych okolicznościach jest krzywdą dla
        > kobiety. fizyczną i emocjonalną. takie jest moje zdanie i jakby ktoś
        > chciał mnie nawracać lub napominać, to proszę nie.
        > jeśli przyjaciółka byłaby w trudnej sytuacji, zrobiłabym wszystko,
        > żeby jej pomóc w inny sposób.
        >
        > a jeśliby jednak zdania nie zmieniła, odmówiłabym wspierania jej w
        > czasie gdy poddawałaby się zabiegowi.
        > aborcję uważam za krwawy dramat i nie potrafiłabym w żaden sposób
        > być czegoś takiego świadkiem, ani nikogo przy tym wspierać.
        >
        myślę podobnie jak stephanie.plum
    • kora3 Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:11
      O ile bylaby w swej decyzji nieugieta - tak. Dlaczego? Bo przyjaciół
      ma się nie tylko od radosnych chwil, prostych rozwiazań i miłych
      wieczorów.
    • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:23
      Tak.
      Jeżeli zdecydowałaby się na aborcję farmakologiczną, chyba najpowszechniejszą w
      PL, to przede wszystkim z uwagi na względy praktyczne. Lepiej żeby ktoś był przy
      tym na wypadek powikłań, krwotoku, żeby chociażby zadzwonić po karetkę.
      Co do zabiegu to nie wiem czy byłabym taka hop do przodu. Gdyby była w
      znieczuleniu ogólnym, to byłabym póki by nie "odfrunęła", bo potem nie wiem do
      czego ja tam.A jeśli w miejscowym, to starałabym się "zabawić rozmową".
    • puma_z_gminy_biala Re: "w imie przyjazni" 25.03.10, 23:45
      Nie mam kobiecej połówki i żadna baba o takie wsparcie by mnie nie
      poprosiła, bo chyba wszystkie moje znajome wiedzą, że w żaden sposób
      nie przyczyniłabym się do żadnej aborcji. Co innego gdyby owa
      hipotetyczna kumpela urodziła - mogłaby liczyć na wszelką pomoc z
      mojej strony.
    • eastern-strix przyjaciolka nie jest od oceniania 26.03.10, 02:00
      zwlaszcza w tak dramatycznej sytuacji. Osobiscie jestem za aborcja na zyczenie, ale tak sie sklada, ze moja przyjaciolka zdecydowala sie zatrzymac dziecko mimo,ze nie miala ani perspektyw finansowych, ani czasu ani ochoty. Wpadka. Nota bene obecnie kobieta ma cofniete prawa rodzicielskie z powodu problemow z alkoholem. Nie poradzila sobie sama z 3 dzieci.

      Mimo,ze sama postapilabym inaczej, wspieralam ja w jej dzialaniach, bo to byla jej decyzja.

      Przyjaciolka nie oczekuje wykladu tylko odrobiny wsparcia i wspolczucia w dramatycznej przeciez sytuacji. Nawet jesli decyduje sie na aborcje to na pewno nie jest to decyzja latwa i ona boryka sie z konsekwencjami wyboru.

      Pryncypialnosc to nie jest dobra cecha. Poza tym, ktos kto nigdy nie stana przed perspektywa urodzenia neichcianego dziecka nie ma moim zdaniem zadnego prawa oceniac decyzji kobiet, jaka by ona nie byla.
    • erillzw Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 02:12
      Tak. Byłabym przy niej, trzymala za rękę. Byłabym jej przyjaciółka
      ale ona znałaby moje zdanie na ten czynu na ktory się decyduje.
      Ale nie odwrociłabym sie od osoby bliskiej w chwili gdy mnie
      potrzebuje.
    • postponed Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 07:45
      oczywiście, że bym była z nią, na tym polega przyjaźń żeby się wspierać. na
      szczęście ja nie mam najlepszej przyjaciółki, tylko przyjaciela więc problem mi
      nie grozi ;) tzn mam nadzieję, że nie :D
    • anwad Mam nadzieję, że cudzysłów był zamierzony 26.03.10, 07:50
      Uważasz, że przyjaciel winiem przyjacielowi pomoc w morderstwie? A nie raczej pomoc w odżegnaniu go od takiej decyzji?
    • tarantinka Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 08:32
      moja żeńska połówka ? hm ona ? jakoś mi się to w głowie nie mieści.
      Wiem też, że by mi o tym nie powiedziała, ciężar takich decyzji nosi
      się samemu, tu nie można pocieszyć, podzielić się.
    • wj-jakuc Re:odrazam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.10, 08:48
      moja kuzynka zrobiła coś takiego wiele lat temu. pomogła przyjaciółce załatwić
      aborcje. odradzam ci udział w czymś takim ponieważ ta osoba która tą ciąże
      usunęła żyje sobie jakby nigdy nic już wiele lat a moją kuzynkę do dziś dręczą
      wyrzuty sumienia. codziennie o tym myśli. chodzi do spowiedzi nie moze sobie z
      tym poradzić. oczywiście na tamtą już patrzeć nie może i ich kontakty
      praktycznie zanikły. a dodatkowo niedawno mąż mojej kuzynki zachorował na raka i
      ona myśli że to jest kara. chciała pomóc a zryła se psychike na całe życie.
      • malwan Re:odrazam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.10, 08:57
        pomogłabym,
        to moja przyjaciółka, a takich decyzji nie podejmuje sie ot tak sobie, sa raczej
        przemyślane i oparte na racjonalnych przesłankach.
        Mam mądrą przyjaciółkę, gdyby tak postanowiła wspierałabym ją.
        I ciągle się mówi o traumach po usunięciu ciąży...są kobiety dla których dziecko
        byłoby problemem, aborcja jest jego rozwiązaniem. I wcale nie musi oznaczać ani
        wyrzutów sumienia ani późniejszych psychicznych problemów.
        • wj-jakuc Re:odrazam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.10, 09:08
          jak dziecko jest problemem to trzeba sie zabezpieczać. w dzisiejszych czasach
          nie wierze w przypadkową ciążę. antykoncepcja jest tak szeroka ze tylko naprawde
          nieodpowiedzialna osoba zachodzi w niechcianą ciążę. a jak nie sprawi aborcja
          komuś wyrzutów sumienia to tym bardziej nie powinno ich sprawić oddanie dziecka
          do adopcji. niech by to dziecko miało szanse przeżyć. takie jest moje zdanie.
          ale każdy ma swoje sumienie lub go nie ma....
          • malwan Re:odrazam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.10, 09:19
            ok, ja w takim razie sumienia nie mam i pomogłabym.
            A twoja wiara lub niewiara nie ma tu nic do rzeczy, przypadki i wpadki się
            zdarzają, na prawdę, nawet w 21 wieku.
            Skoro ktoś rozważa aborcję to jest to niechciana ciąża i tyle. I nie interesuje
            mnie dlaczego jest niechciana, zakładając, że to nie była kompletna głupota i
            brak elementarnej odpowiedzialności.
            • wj-jakuc Re:odrazam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 26.03.10, 09:28
              jak dla mnie to zawsze głupota i brak odpowiedzialności, ale nie szukam kłótni,
              każdy ma swoje zdanie, nikogo nie potępiam, bo nie mam do tego prawa. ja na
              pewno bym do tego ręki nie przyłożyła. a wiara... szeroki temat ja staram się
              żyć zgodnie ze swoim sumieniem i powiem ci że dobrze na tym wychodzę.
              • kora3 wiesz punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia 27.03.10, 08:47
                bardzo czesto. Jak czlowiek danego problemu nie mial i nie ma to na
                pytanie co by zrobił odpowiada czysto teoretycznie tak naprawde.
                Twoja kuzynka ma cos nie tak z psychiką - moim zdaniem. Sądze tak
                dlatego, ze o ile jest katoliczką, a wspominałas coś o spowiedzi,
                sądze , ze tak z tego, to w zwiazku z pomaganiem w aborcji jest z
                automatu ekskomunikowana. albo była. Nie ma wiec technicznej chyba
                mozliwosci, by bez wykonania pewnej czynnosci dot. prawa
                kanonicznego chodziła sobie do spowiedzi, no w akzdym razie nie po
                rozgrzeszenie. Jesli ta czynnosc zostala wykonana i grzech ten
                został jej odpuszczony - przejawia ona bardzo wysoki stopień braku
                zaufania do Boga, co jest grzechem przeciwko Duchowi Św. dosc
                cieżkim. No chyba, ze kuzynka taka katoliczka, jak
                wiekszosc "katolików" to pewnie nawet i ekskomunice nie wie i o
                całej reszcie:)
                Sądzenie ze choroba meza jest karą za jej grzech tez jest nawiasem
                mówiąc wątpieniem w miłosierdzie boze i też grzechem.

                A wracając do punktów siedzenia i widzenia :) Moja kolezanka jedna
                usunela ciaże. Dawno temu, kiey to było calkiem legalne, a Koscioł
                na ten temat raczej niewiele mówił, bo sie zajmował polityką:)
                Zaszła w nią majac lat 18. Mieszkala na wsi, chciała isc na studia.
                no głupia byla - o natykoncepcji pojecia nie miała. Wyobrzasz sobie,
                jak dziewczyna z wioski oddaje dziecko do adopcji, ponad 30 lat
                temu? Serio? No to masz bujna wyobraźnie i tyle, albo zycia
                kompletnie nie znasz.
                usuneła i wcale tego nie żałuje. potem urodziła dwójke planowanych
                juz dzieci. Kiedyś o tym gadalysmy. Powiedziala, ze pewnie,
                gdyby "wpadla" za kilka lat, juz na studiach, mieszkając w miescie
                to oze by i urodziła wtedy. Ale w tamtej sytuacji aborcja to było
                dla niej jedyne wyjscie i ja ja rozumiem.
                • wj-jakuc Re: wiesz punkt widzenia zalezy od punktu siedzen 27.03.10, 12:19
                  człowiek jeśli taki problem ma to tylko na własne życzenie. zawsze.
                  o wierze nie będę tu pisać bo to nie jest wątek na ten temat - co zapewne
                  zauważyłaś.
                  być może 30 lat temu nie słyszeli o antykoncepcji ale o skrobankach słyszeli -
                  jasne. (i kto tu ma bujnął wyobraźnię?_)z tego co ja sie orientuje to
                  jeśli niechciana ciąża zdarzyła sie 30 lat temu to te dzieci bardzo czesto na
                  świat przychodziły i były normalnie wychowywane z całą rodziną i przy jej pomocy.
                  a życie znam pewnie lepiej niż ty i dlatego tak bardzo cenie jego dar.
                  ty ją rozumiesz a ja nie i mam do tego prawo.
                  • kora3 Re: wiesz punkt widzenia zalezy od punktu siedzen 27.03.10, 16:02
                    wj-jakuc napisała:

                    > człowiek jeśli taki problem ma to tylko na własne życzenie
                    .

                    nie zawsze. czy osoba zgwałcona, która zasza w ciaze ma na wlasne
                    zyczenie np.? nie.


                    zawsze.
                    > o wierze nie będę tu pisać bo to nie jest wątek na ten temat - co
                    zapewne
                    > zauważyłaś.


                    ale ja o nijaką wiare nie pytam:)

                    > być może 30 lat temu nie słyszeli o antykoncepcji

                    ależ na pewno słyszeli - tylko nie wszedzie, nie wszyscy i nie było
                    tylu srodków, tak łatwo dostepnych.


                    ale o skrobankach słyszeli -
                    > jasne. (i kto tu ma bujnął wyobraźnię?


                    no na pewno nie ja :) o skrobankach słyszeli już znacznie
                    wczesniej :) polecam ci "Strachy" Ukniewskej np.:)

                    _)z tego co ja sie orientuje to
                    > jeśli niechciana ciąża zdarzyła sie 30 lat temu to te dzieci
                    bardzo czesto na
                    > świat przychodziły i były normalnie wychowywane z całą rodziną i
                    przy jej pomoc
                    > y.


                    ależ zapewne były i takie przypadki. Nikt tegobie neguje, ale 30 lat
                    temu aborcja była legalna w Polsce. A poz tym już widzę, jak cała
                    rodzina na wsi wychowuje radosnie nieślubne dziecko córki. To juz
                    predzej własnie dzis, niż wówczas.

                    > a życie znam pewnie lepiej niż ty i dlatego tak bardzo cenie
                    jego dar.
                    > ty ją rozumiesz a ja nie i mam do tego prawo.


                    A skad ty wiesz, jak ja znam?:)

                    Z tego co powyzej napisalas chyba za bardzo się nie orienmtujesz
                    jdnak :)
                    A nie rozumiec kogos masz prawo - oceniac nie, nie byłas na miejscu
                    tej osoby.
    • justysialek Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 09:19
      Starałabym się być w tej sytuacji osobą spokojną, tą "z zewnątrz", z
      obiektywnym spojrzeniem na sprawę, która pomogłaby ocenić sytuację,
      przegadać wszystkie za i przeciw, zastanowić się.
      Gdyby ona nadal chciała - tak, byłabym przy niej od poczatku do
      końca. Aczkolwiek nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą do takich
      spraw, bo prawdopodobnie bym zemdlała przy zabiegu.
    • figgin1 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 09:28
      Oczywiście, że bym była. Za uzasadnienie niech starczy "bo tak się robi"
    • sweet_pink Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 09:53
      Odpowiadam bez wahania, że tak. Wspieram swoja przyjaciółkę niezależnie od tego
      jak bardzo nie podobają mi się jej decyzje.
      • anwad Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:09
        Nawet w głupocie i złu - super z Ciebie "przyjaciółka".
        • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:16
          Ano właśnie.
          Po co komu przyjaciel który nie ma własnego rozumu i ślepo jak małpka
          wytresowana w cyrku zrobi dla nas wszystko. Dziś wyskrobie dziecko,jutro zadźga
          listonosza bo się spóźnił z przesyłką. Taaa wsparcie jak cholera:)
          • yoko0202 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:28
            ale pytanie brzmiało, czy będziesz obok przyjaciółki, w sensie trzymała ją za
            rękę i takie tam, a nie czy ją osobiście wyskrobiesz - no chyba że skierowane
            jest wyłącznie do ginekologów.
            • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:58
              Yoko czytaj szerzej, nie miałam na myśli wziąć i wyskrobać.Ani wziąć i zabić.
              Chodzi o to,że przyjaźń nie oznacza ślepo patrzyć jak w obrazek MB bez własnego
              rozumu. Mam zerwać przyjaźń bo przyjaciółka nagle ma inne zdanie?
              A nie... może jednak będę w każdej głupocie jej przytakiwać "bo tak trza".
              • princess_yo_yo Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 13:28
                kilka lat temu moja koleznka zrobila sobie dziecko z idiota i
                postanowila je urodzic, chociaz wg mnie nie byla to rozsadna
                decyzja, od tego czasu nastapily nastepne 'genialne decyzje' -
                ogolnie cala sytuacja teraz jest malo interesujaca dla matki jak i
                dla dziecka i na zmiany sie nie zanosi. i co? staralam sie okazac
                wsparcie jak moglam i nadal to robie, nie da sie podejmowac decyzji
                za kogos, mozna co najwyzej przedstawic alternatywny punkt widzenia
                albo lepsze wyjscie z danej sytuacji jesli takowe istnieje (akurat
                swojego wtedy nie przedstawilam bo wiedzialam jakie jest jej zdanie
                na temat aborcji).
                przytakiwalam w glupocie? do pewnego stopnia tak ale co innego
                mialam zrobic? czy moze tylko wsparcie jesli chodzi o decyzje o
                aborcji kwalifikuje sie jako wsparcie w glupocie bo tak to troche
                zabrzmialo?
                • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 13:46
                  Nie da się podejmować decyzji za osoby dorosłe. Ale nie widzę powodu dla którego
                  miałabym przyjaciółce nie powiedzieć co ja myślę i jak ja to widzę patrząc z
                  boku.Powiedziałbym też,że to jej decyzja i musi liczyć się z konsekwencjami
                  jakie mogę z tego wyniknąć.
                  Nigdzie nie napisałam ,że jestem przeciwna aborcji.Różne są sytuacje w życiu.
                  Piszę tu o "Wspieram bo tak trzeba".
                  • sweet_pink Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 14:03
                    Ja z kolej nie napisałam, że bym nie przedstawiła przyjaciółce swojego zdania
                    czy innych opcji (bo bym to zrobiła).
                    Jednak temat nie jest o wpływaniu na decyzje przyjaciół/pomaganiu w podjęciu
                    decyzji lecz o wspieraniu gdy ta decyzja została podjęta.
                    Gdy ktoś podjął trudne decyzje aborcja/rozwód/niemoralny związek/itp to i tak ma
                    przeciw sobie "cały świat", a ja jako przyjaciel jestem po to żeby stać po
                    stronie swoich przyjaciół.
                    • wacikowa Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 17:09
                      Takim sposobem spokojnie możemy do północy dywagować bez celu:)
        • sweet_pink Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:16
          Moi przyjaciele nie narzekają i wspierają wzajemnie.
          Ja sobie nie przypisuje patentu na wiedzę co jest dobre/złe, mądre/głupie dla
          moich przyjaciół.
        • erillzw Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 13:34
          Jasne. Promujmy dalej idee, ze kiedy ktos nam bliski z kim jestesmy
          zwiazny popelnia blad czy robi cos co nie do konca zgadza sie z
          naszymi pogladmai nalezy NATYCHMIAST, OSTRYM CIECIĘM USUNĄĆ TAKĄ
          OSOBĘ Z OTOCZENIA. Kompletnie nie rozumiem ludzi ktorzy odsuwaja sie
          od od przyjaciół którzy ich wspierali, akceptowali, kochali,
          dzielili czas i mysli; ktorzy sa po prostu bliscy, sa nasza opoka a
          my ich bo akurat przychodzi ten moment gdy jest trudno. To jaka to
          przyjazn byla ze sie w tak trudnytch chwilach od ludzi odcina? Gowno
          warta. O.
    • twojabogini Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:28
      Przyjaciółki w formie papuzki nierozłączki nie posiadam, mam jednak
      w otoczeniu i w rodzinie parę bliskich mi kobiet z którymi się
      przyjaźnię. Bez wahania zgodziłabym sie wesprzec w takiej sytuacji
      każdą z nich - upewniwszy się tylko, ze nie ulega panice, rozważyła
      wszystkie możliwosci i jej decyzja jest nieodwołalna. Wsparłabym w
      takiej sytuacji również kobietę z dalszego otoczenia - różni ludzie
      w róznych sytuacjach potrzebują pomocy i nie zawsze sa w stanie
      uzyskac ją od osób najbliższych.
      Dziwi mnie tylko, że nie poruszony jeszcze został aspekt prawno-
      karny zagadnienia. Kobieta poddająca się zabiegowi nie podlega
      karze, natomist osoba wykonująca, jak również osoba zachęcająca,
      pomogająca itd. karze podlega. Wspierająca psychicznie kobieta
      obecna przy zabiegu, czy to za drzwiami, czy trzymająca za rączkę,
      przez naszych świetojebliwych prokuratorów mogłaby zostac
      potraktowana jako pomocnik do przestepstwa.

      • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:32
        Też czekałam aż ten aspekt wypłynie.
        A jak oceniasz sytuację gdy rzecz dzieje się w domu metodą farmakologiczną? Tak
        samo jak asystowanie przy zabiegu w gabinecie?
        • twojabogini Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:09
          W mojej ocenie wpsrcie psychiczne, gładzenie po główce i trzymanie
          za rączkę w zadnym razie nie może byc kwalifikowane jak pomoc do
          przestępstwa. Nie wazne w domu czy w gabinecie. Sam pobyt na miejscu
          przestepstwa nikogo nie czyni winnym.
          Jednakże sprawadzenie środków, podanie ich, itp. jak najbardziej
          kwalifikuje sie jako pomoc. Kontrowersyjne jest jak myślę jedynie
          udzielenie informacji - nie traktowałabym tego jako pomocy, jako,
          że waga informacji o numerze do lakarza wykonującego aborcję albo
          link do tabletek moze zdobyc kazdy i nie sa to informacje
          trudnodostepne. Waga takiej informacji jest taka sama jak udzielenie
          informacji, że arszenik zabija i moze słuzyc do zbójstwa.
          Watpliwosci moze też budzic wykonanie telefonu do lekarza, który
          później wykonał lub miał wykonac zabieg.
          • martishia7 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:33
            Co do zasady się zgadzam. Też mam ogromne wątpliwości co do podania informacji.
            Wpadło mi w ręce orzeczenie SN swego czasu, zgodnie z którym przekazanie kartki
            z numerem telefonu lekarza, o którym osoba przekazująca wiedziała, że może
            wykonać aborcję, zostało uznane za pomoc. Moim zdaniem to wątpliwe. Natomiast
            przekazanie informacji o tym gdzie i jak zamówić tabletki, albo np. jak wypełnić
            przelew międzynarodowy żeby za nie zapłacić, to duża nadinterpretacja. Właśnie z
            tego powodu, który podałaś - informacja jest jawna, ogólnodostępna.
    • soulshunter Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 11:33
      gdyby to byla prawdziwa przyjaciolka, to sama zaszlaby w cize zeby tej drugiej bylo razniej.
      • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:25
        Ale taka najprawdziwsza przyjaciółka poradziłaby jej żeby urodziła, bo ona
        pomoże jej zająć się dzieckiem (jeśli matka nie chce dziecka, bo myśli, że jej
        na nie nie stać) albo je adoptuje :P
    • vivian.darkbloom nie 26.03.10, 11:50
      uwazam, ze nawet dobrzy przyjaciele maja prawo odmowic uczestnictwa. To nie to
      samo co wsparcie podczas operacji wyciecia migdalkow, kazdy ma prawo miec
      moralne skrupuly wobec aborcji i nie chciec sie w to mieszac.
      • la-bast zeby ominac 26.03.10, 12:02
        aspekt prawny, zalozmy iz przyjaciolka chce sie udac do jednego z
        krajow gdzie aborcja jest zalegalizowana.
        • twojabogini Re: zeby ominac 26.03.10, 12:16
          Zakupy w Londynie, w międzyczasie skrobanka, a potem po drinku na
          disco? Wykonanie zabiegu bezpłatnego za granicą jest bez sensu -
          trzeba zdobyc ubezpieczenie a wiec choc na moment sie legalnie
          zatrudnic, dochodzą koszt wyjazdu, w wielu przypadkach równiez
          bariera językowa. Do tego stres zwiazany z podróżą.
          Polskie podziemie aborcyjne jest rozległe i spokojnie można poddac
          się zabiegowi prózniowemu za około 2-3 tys. więc koszt w porównaniu
          z zagraniczna wycieczką jest porównywalny. Tabletki sa tańsze, choc
          pod kontrola lekarzą koszt pewnie porównywalny - brane w domu bez
          konsultacji z lekarzem zbyt obciążają psychicznie (ryzyko
          krwawienia, a co jesli ciąza jest pozamaciczna itp.), no i mało
          która kobieta bierze potem antybiotyk zapobiegajacy zakazeniu, a
          powinno się.
          • la-bast Re: zeby ominac 26.03.10, 12:22
            tylko, ze tutaj nie rozwazamy gdzie jest taniej i dlaczego.A tak w
            temacie w Niemczech zabieg kosztuje od 200do250euro.A wiec
            przyjmijmy tysiac zlotych polskich.Plus doajazd zamykamy sie w
            1500.Jednak da sie taniej i legalnie.
            • twojabogini Re: zeby ominac 26.03.10, 12:26
              Niemiecki system usług medycznych jest mi obcy. Za to niewiele Polek
              mówi po Niemiecku, więc szprechajaca przyjaciółka z pewnością by sie
              przydała. Gdybym mówiła po niemiecku - oczywiscie bym pomogła.
              • la-bast Re: zeby ominac 26.03.10, 12:33
                tam jezdzi tyle polek, ze nie musisz miec obaw, ze cie nie
                zrozumieja.W dodatku polskie pielegniarki sa wszedzie, takze w
                klinikach aborcyjnych.
                • twojabogini Re: zeby ominac 26.03.10, 12:48
                  Europa bez granic, nawet bariery językowe zanikają :)
                  • la-bast Re: zeby ominac 26.03.10, 16:23
                    no coz Europa dostosowuje sie do potrzeb Polek, ktorych nie spelnia
                    polskie prawodawstwo swymi zakazami.
    • sadosia75 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:37
      I tak i nie. Uznaje aborcje tylko w 3 przypadkach wymienionych w
      konstytucji i nie mam nic przeciw tabletkom. jesli przyjaciolka
      chcialaby usunac ciaze nie mogla by liczyc na moja obecnosc w
      czasie zabiegu. jesli potrzebowalaby pomocy po zabiegu to z
      pewnoscia bym byla przy niej.
      • rzeka.chaosu Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:43
        No właśnie. Chyba to wsparcie "po" jest najważniejsze. I nie chodzi o
        mówienie "wspaniale zrobiłaś, to było jedyne wyjście". Chodzi o pokazanie jej,
        że nadal jest wartościową osobą, że nadal ma prawo do normalnego życia, mimo
        tego, że zrobiła coś, co mogło nie być zgodne z jej wartościami.

        Przyjaciółka może się przydać, bo myśli bardziej trzeźwo. Wiadomo, tam gdzie są
        emocje i stres bardzo łatwo o jakąś głupotę czy błąd.
        • sadosia75 Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 12:48
          Dokladnie napisalas to co mi po glowie chodzilo ale nijak w slowa
          ulozyc sie nie chcialo.
          • lolcia-olcia Re: "w imie przyjazni" 27.03.10, 07:26
            Tak czytam co napisałyście i dołączam się do tego...Nie przyłożę ręki do samego
            "zabiegu", ale gdyby zaszła taka potrzeba po wszystkim będę ją wspierać i
            pomagać. Na tym polega przyjaźń.
    • madame.narf Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 13:10
      nie jestem aż tak dobrą przyjaciółką, żeby pomóc innej kobiecie
      pozbyć się własnego potomka na jakimkolwiek etapie jego rozwoju,
      nawet na takim, gdy potomek ten według zdania niektórych nie
      zasłużył jeszcze na miano dziecka.

      podobnie, nie wspierałabym jej, gdyby podjęła trudną decyzję
      o "przerwaniu" egzystencji męża, konkubenta, teściowej czy ciotki
      owej przyjaciółki.
    • plastelinka.czerwona Nie 26.03.10, 14:25
      Nie pomogłabym. Uznałabym, że nie jest moją przyjaciółką gdyby poprosiła mnie o
      coś tak bardzo gryzącego się z moimi poglądami.
    • sid.leniwiec Re: "w imie przyjazni" 26.03.10, 17:46
      Oczywiście, ale to głównie dlatego, że nie uważam aborcji za zło i olaboga.
      Gdyby sytuacja była negatywna według mnie - np. wspieranie w związku z facetem
      alkoholikiem i damskim bokserem - to oczywiście, że nie, raczej wolałabym pomóc
      i przemówić do rozumu. Przyjaźń nie polega na tym, żeby ślepo przytakiwać kiedy
      ktoś robi sobie krzywdę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka