Dodaj do ulubionych

Despotyczna miłość

22.02.04, 21:41
Czy kocham? Tak, ale nie mogę tolerować jego zachowań.
Jest 7 lat starszy(31), zawsze madrzejszy, bardziej zapracowany, obarczony
większą ilością obowiązków.
Moje niezadowolenie z ilości poświęcanego mi czasu to "fochy".
Jak się stawiam i upieram to i tak następnego dnia wszystko jest tak samo.
Zawsze znajduję w sobie cierpliwość, by próbować od nowa.

Wszystkie wakacje, wyjazdy na weekendy, czas poza pracą... jest cudownie.
Wtedy przelewa na mnie wszystkie swoje uczucia - jest taki jaki marzę żeby
był na co dzień.
Ale wakacje nie trwają wiecznie. Wiekszość czasu to przecież szare, zwykłe
dni.

Postawiłam się wczoraj i poszedł na ostatki sam.
Milcze. Nie dzwonie. Staram się być silna.
On też nie dzwoni. Znów chce, żebym to ja się złamała.
A potem już wszystko będzie dobrze. Powie: "No i co głuptasie? Po co było się
droczyć?"

To nasza pierwsza spedzana oddzielnie niedziela od miesięcy.

Nie, nie mogę zadzwonić. Kocham, ale muszę mieć honor.
Boże, ajkie cięzkie jest zycie z takim człowiekiem.
Czy można to wyleczyć?

Albo mnie z tej miłości, albo jego z tego despotyzmu?!
Obserwuj wątek
    • Gość: Jesus dziewczynko zycie to nie zabawa !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:50
      odstaw bajki i zacznij tolerowac prawdziwe zycie , dzisiejsze czasy to :
      praca , obowiazki , nie ma tu miejsca na ciagla zabawe.
      • aktin Re: dziewczynko zycie to nie zabawa !!! 22.02.04, 21:57
        Gość portalu: Jesus napisał(a):

        > odstaw bajki i zacznij tolerowac prawdziwe zycie , dzisiejsze czasy to :
        > praca , obowiazki , nie ma tu miejsca na ciagla zabawe.

        A'propos bajek - uważam, że wiele w nich mądrosci i piękna, ale niestety to nie
        czas żebym nimi zyła.
        Pracuję, studiuję, gotuję, wychodzę z psem i takie tam... Uwierz mi, że
        prawdziwego życia doświadczam jak każdy inny. I wcale nie chodzi mi o to, żeby
        ktos był księciem z bajki...
    • triss_merigold6 Z despotyzmu nie wyleczysz n/tx. 22.02.04, 22:24
    • zalotnica Re: Despotyczna miłość 23.02.04, 01:00
      aktin napisała:
      > Postawiłam się wczoraj i poszedł na ostatki sam.

      a dlaczego nie chcialas isc na te ostatki ? czy nie
      sadziesz, ze to bylo glupie...?
      • aktin Re: Despotyczna miłość 23.02.04, 10:20
        Nie poszłam bo było jak zwykle - on coś zaplanował, nic mi o tym nie mówiąc i
        musimy tak zrobic jak on chce.
        W piątek byliśmy na balu ostatkowym a w sobotę wieczorem mieliśmy spotkac się z
        moją siostrą i jej mężem /mieszkają na drugim końcu Polski i nie często zdarza
        się im przyjeżdzać do naszego miasta/ - wiedział o tym doskonale.
        Ale ni z gruszki ni z pietruszki wypalił, że idziemy do jego kolegi i tyle. Jak
        moja siostra chce może ewentualnie iść z nami. No cóż... oni nie za bardzo
        chcieli. Szykowali się na wieczór z nami, a nie w kupie nieznajomych osób.
        Każda moja próba podjęcia tematu zostawała odebrana jako tzw. FOCH! aż
        stwierdził, że on się umówił - nie zamierza teraz odwoływać - idzie, a ja mam
        robic co chce.

        No tak, z moją siostrą też byliśmy umówieni...

        Wyszło tak, że moja rodzina poczuła się niezręcznie i stwierdzili, że jednak
        zostaną sami w domu.

        On pojechał, a w odpowiedzi na mojego smsa o tym, że nie powinien sie tak
        zachowywać napisał: nie marudź, tylko przyjeżdzaj!

        Ujęłam się honorem
        • ormo.precz Re: Despotyczna miłość 12.03.04, 19:12
          Moim zdaniem słusznie postąpiłaś. Jeśli wiedział, że ma być Twoja siostra i mimo
          to bez żadnych konsultacji z Tobą zaplanował inną imprezę, to bardzo źle to o
          nim świadczy. Nie można ciągle ulegać dla świętego spokoju, bo prowadzi to tylko
          do jeszcze większego despotyzmu i nieliczenia się z drugą stroną.
          ormo precz
    • voodooman Re: Despotyczna miłość 12.03.04, 19:16
      Wyleczyć ? a niby poco?

      Wystarczy o tym porozmawiać, ja wychodzę z założenia, że każdy problem przy
      minimalnych chęciach można usunąć na zawsze....

      odwagi i powodzenia

      Net Voodooman
      • Gość: Triss Merigold Re: Despotyczna miłość IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 20:13
        Spróbuj porozmawiać z despotą tak żeby go przekonać. "Postawienie się" działa
        jeśli masz siłę przeczekać furię a potem zrobić to co zamierzasz. Można podejśc
        oględnie, przeczekać pierwszych sześć tekstów "nie, nie ma mowy, absolutnie, w
        żadnym wypadku.." i dalej próbować jest wtedy szansa. W licznych wypadkach, z
        jemu tylko wiadomych powodów, despota nie ustąpi za żadne skarby. Chyba, że
        zapomni.
        Akurat jestem typem despotycznym więc wiem co piszę. Z despotyzmu nie da się
        kogoś wyleczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka