Dodaj do ulubionych

Ciąża czyli metoda na zamążpójście....

IP: *.echostar.pl 15.02.02, 20:46
Ach ile moich kolegów zostało tak wrobionych.
Bo to albo się okres spóźnił, albo pigułki pomyliły.

A po tem płacz, że się w małżeństwie nie układa......
Obserwuj wątek
    • Gość: yak-ona Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.client.attbi.com 15.02.02, 20:50
      onie nie zostali wrobieni tylko sami sie wrobili!
      w cieze nie zachodzi sie samej-potrzebny jest samiec!
      poza tym jestem przeciwniczka wychodzenia na gwalt za maz tylko dlatego ze
      panna jest w ciazy- najpierw facet musi pokazac , ze sie rzeczywiscie nadaje
      na meza ( czyli troszczy sie i rzeczywiscie kocha ta kobieta) i na ojca
      (czyli naprawde chce tego dziecka)


      • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 15.02.02, 21:06
        No to inaczej, dali się wrobić bo byli zbyt ufni.
        To jest metoda na tych najbardziej porządnych i odpowiedzialnych.
        Na takich co nie powiedzą co to mnie obchodzi.

        Bo właśnie na takich się poluje......
        • suzume biedactwa.... 15.02.02, 21:13
          chociaż z drugiej strony, czy normalny dorosły facet powinien stosować
          prezerwatywy?
          wiadomo, że przecież od gumek mężczyźni dostają zielonych łusek na plecach.
          naukowo stwierdzone...
          • Gość: rokokoko Re: biedactwa.... IP: 62.89.78.* 18.02.02, 14:28
            ale mi w gumce opada :)
            poza tym, bez jest przyjemniej
            ponadto nastroj pryska przy zakladaniu
            a w ogole to pigulki sa pewniejsze :)
            • raisa Re: biedactwa.... 18.02.02, 15:47
              Gość portalu: rokokoko napisał(a):

              > ale mi w gumce opada :)
              > poza tym, bez jest przyjemniej
              > ponadto nastroj pryska przy zakladaniu
              > a w ogole to pigulki sa pewniejsze :)



              tya.....a potem sie kracze na kobiete,ze zapomniala,i w ogoel pigulki to
              zrzucenie calej odpowiedzialnosci na babke.
              o tabletkach,wbrew pozorom latwo jest zapomniec:-(((
              a co do wrabiania w dziecko,to zdarza sie to,oczywiscie,ale kobietom chyba
              glownie chodzi o bycie matka,a nie koniecznei o malzenstwo z tym facetem.gdyby
              kochala naprade i gdyby byl to uczciwy i szczery zwiazek to by nie bylo takich
              problemow

              • Gość: K-Muflon Re: biedactwa.... IP: 168.169.147.* 21.02.02, 14:40
                raisa napisał(a):

                > glownie chodzi o bycie matka,a nie koniecznei o malzenstwo z tym facetem.

                Jestes pewna?
                Po co w takim razie te 'pomylki'?
                Nie lepiej po prostu powiedziec
                facetowi zeby zrobil jej dziecko?
                Wprawdzie normalny / przyzwoity
                facet na takie cos raczej nie pojdzie.
                niech wtedy pojdzie do lozka z 'pierwszym
                lepszym' - przeciez jej tylko chodzi
                o zostanie matka...

                K-Muflon,
            • Gość: Do rokok Re: biedactwa.... IP: *.proxy.aol.com 20.02.02, 19:10

              Pigulki pewniejsze?
              Szczegolnie pewniej chronia przed AIDS.
            • Gość: Saskia Re: biedactwa.... IP: *.w.club-internet.fr 06.03.02, 19:11
              To zalezy, jak sie ich uzywa. Jesli pilnujesz godzin, to jest ok. Sprobuj brac
              np. witamine C kazdego dnia o tej samej porze, to porozmawiamy o przyjemnosci.
          • Gość: K-Muflon Re: biedactwa.... IP: 168.169.147.* 21.02.02, 14:36
            suzume napisał(a):

            > chociaż z drugiej strony, czy normalny dorosły facet powinien stosować
            > prezerwatywy?
            > wiadomo, że przecież od gumek mężczyźni dostają zielonych łusek na plecach.
            > naukowo stwierdzone...

            Przyjmijmy ze:
            - kobieta mowi facetowi ze bierze pigulki (ktore podobno sa duzo bezpieczniejsze). czy facet powinien zakladac prezerwatywe? niestety kobiecie pigulki sie 'pomylily'...
            - kobieta mowi, ze 'dzis jest bezpiecznie' (w tym przypadku moge sie zgodzic, ze jednak lepiej zalozyc gume :-) niestety kobiecie sie kalendarzyk 'pomylil'...

            Takie rzeczy chyba mial na mysli autor watku.

            K-Muflon,
        • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 15.02.02, 21:24
          ale dyrymalki opowaidasz. Co to znaczy dali sie
          upolowac? jak sie chce ruchac to trzeba wpierw ruchac
          glowa a nie penisem. Pakowac gdzie popadnie i mowic, ze
          sie jest porzadnym.
          • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 15.02.02, 21:34
            He,hehehe co za rozdwojenie jaźni ???
            W innym wątku "Jak szybko do łóżka" wszystkie (prawie) panie
            popierają sprawdzić jak najszybciej, ciekawe .....

            A tu jest rzecz nie o pilnowaniu penisa a o zaufaniu.
            • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 15.02.02, 21:46
              Gość portalu: XXL napisał(a):

              > He,hehehe co za rozdwojenie jaźni ???
              umowmy sie jak facet jest porzadny (abo sie za takiego
              ma) to nie spuszcza sie w pierwszej poznanej pannie. Jak
              panna nie chce miec dzieci (co jest niesluszne) to nie
              daje strzelac w vagine. Lapanie na dziecko jest wina obu
              stron facet bo gupek a abaka abo gupia abo wyrachowana.
              • Gość: yak-ona Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.client.attbi.com 15.02.02, 21:49
                paw_dady...nareszcie cos madrego!
                tym razem masz racje!bravo!
                • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 16.02.02, 15:01
                  no i tak trzymac
              • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 15.02.02, 22:16
                paw_dady napisał(a):

                > umowmy sie jak facet jest porzadny (abo sie za takiego
                > ma) to nie spuszcza sie w pierwszej poznanej pannie.

                A kto mówi, że w pierwszej poznanej ? To jest polowanie z nagonką.
                Jak baba jest cwana do dobrze wybierze zanim upoluje.

                > Jak panna nie chce miec dzieci (co jest niesluszne) to nie
                > daje strzelac w vagine. Lapanie na dziecko jest wina obu
                > stron facet bo gupek a abaka abo gupia abo wyrachowana.

                Jasne facet jest "gupek" bo się dał upolować, nie wierz nigdy kobiecie......
                Trzeba się zawsze mieć na baczności i nie wierzyć w słodkie słówka !
                A baba super wyrachowana, bo to ona jest myśliwym co szuka jelenia.

                • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 16.02.02, 15:05
                  > Jasne facet jest "gupek" bo się dał upolować, nie wierz
                  nigdy kobiecie......

                  a wiesz najlepiej woda wchodzi w czasie depresji jak
                  sluchasz starej budki suflera. To jest to facet.

                  > Trzeba się zawsze mieć na baczności i nie wierzyć w
                  słodkie słówka !
                  > A baba super wyrachowana, bo to ona jest myśliwym co
                  szuka jelenia.
                  Nie narzekaj jak chodzisz przez pol roku to wiesz czy
                  chcesz z nia byc czy wolisz inna. Jak chcesz byc to i
                  lepiej jak sie zdarzy dziecko. A jak nie to walisz w
                  kakao i nie ma dzieci ;-D

              • goga.74 Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 15.02.02, 22:36
                jesli juz to glupek a nie gupek
                a powaznie, wydaje mi sie tutaj mowa o innej sytuacji
                para jest ze soba jakis czas, ale jeszcze obie strony
                nie sa pewne ze to jest to i ze chca sie pobrac, w
                koncu takiej decyzji nie podejmuje sie po
                miesiacu,dwoch
                czy nawet pol rokunatomiast po tym czasie czesto juz
                sie seks uprawia i chyba to normalne
                mezczyzna ucziciwe deklaruje ze na bycie ojcem nie jest
                gotowy a kobieta twirerdzi ze bierze pigulki, anie
                bierze tylko chce przyspieszyc decyzje o malzenstwie
                taki scenariusz nie jest uczciwy i tyle
                oczywiscie ze do ciazy potrzebne sa dwie osoby, ale co
                innego bezmyslny mezczyzna uprawiajacy seks z kim
                popadnie z co innego facet w zwiazku, myslacy o tym
                zeby uniknac splowdzenia dziecka i wierzacy ze tak sie
                dzieje
                • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 16.02.02, 15:38
                  goga.74 napisał(a):

                  > jesli juz to glupek a nie gupek

                  kobieto przecie stoi napisane gupek.

                  >powaznie, wydaje mi sie tutaj mowa o innej sytuacji
                  > para jest ze soba jakis czas, ale jeszcze obie strony
                  > nie sa pewne ze to jest to i ze chca sie pobrac, w
                  > koncu takiej decyzji nie podejmuje sie po
                  > miesiacu,dwoch
                  > czy nawet pol

                  coooooooooooooooooo? a jak dlugo potrzeba, zeby
                  stwierdzic ze to ten/ta? jak z kims jestes pare miesiecy
                  i nie jestes pwena to rzuc palanta w diably bo na pewno
                  nie bedziesz z nim szczesliwa.

                  > mezczyzna ucziciwe deklaruje ze na bycie ojcem nie jest
                  > gotowy
                  do tego sie nie przygotujesz dzicko nie produkt. A jak
                  ktos chce popieprzyc bez zobowiazan to opowiada dyrymalki
                  jak to nie jest gotowy. Ja lubie sprawy stawiane jasno.

                  >a kobieta twirerdzi ze bierze pigulki, anie
                  > bierze tylko chce przyspieszyc decyzje o malzenstwie
                  > taki scenariusz nie jest uczciwy i tyle

                  zgadza sie. Albo sie nasluchala wrozki i co gorsza uwierzyla.

                  > oczywiscie ze do ciazy potrzebne sa dwie osoby, ale co
                  > innego bezmyslny mezczyzna uprawiajacy seks z kim
                  > popadnie z co innego facet w zwiazku, myslacy o tym
                  > zeby uniknac splowdzenia dziecka i wierzacy ze tak sie
                  > dzieje


                  to po co jest w zwiazku ? jaki sens ma zwiazek polegajacy
                  tylko na pieprzeniu ? oszczednosc na prostytutkach? chce
                  popieprzyc to niech idzie na seks party albo do pubu
                  ewentualnie moze zaplacic.
                  • Gość: john Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 12:14
                    paw_dady napisał(a):

                    > coooooooooooooooooo? a jak dlugo potrzeba, zeby
                    > stwierdzic ze to ten/ta? jak z kims jestes pare miesiecy
                    > i nie jestes pwena to rzuc palanta w diably bo na pewno
                    > nie bedziesz z nim szczesliwa.

                    Ciekawe rzeczy opowiadasz. Gdybys był kobieta to w organizacji
                    feministycznej "WIEDZMA" tworzybys frakcje radykalna. Chociaz kto wie? Moze biora
                    juz tam oswieconych facetow...
                    • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 17.02.02, 12:26
                      Gość portalu: john napisał(a):

                      > Ciekawe rzeczy opowiadasz. Gdybys był kobieta to w
                      organizacji
                      > feministycznej "WIEDZMA" tworzybys frakcje radykalna.

                      tak razem ze smerda-jajecznym

                      >Chociaz kto wie? Moze bio
                      > ra
                      > juz tam oswieconych facetow...
                      a facetem nie jestem oswieconym a ciemnym. A o tym, ze to
                      ta, moja zona dowiedziala sie po 3 tygodniach znajomosci
                      (spalismy ze soba od razu). I do dzis jestesmy ze soba,
                      calkiem szczesliwi.

                      z samczymi pozdrowieniami, caluski ;-D
                  • goga.74 Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 17.02.02, 17:16

                    > coooooooooooooooooo? a jak dlugo potrzeba, zeby
                    > stwierdzic ze to ten/ta? jak z kims jestes pare
                    miesiecy
                    > i nie jestes pwena to rzuc palanta w diably bo na pewno
                    > nie bedziesz z nim szczesliwa.

                    Nie wiadomo. Zreszta wiel eznanych mi par podejmuje
                    decyzje o seksie mimo iz jeszcze nie wiedzac czy to
                    ten/ta na cale zycie.

                    > to po co jest w zwiazku ? jaki sens ma zwiazek
                    polegajacy
                    > tylko na pieprzeniu ? oszczednosc na prostytutkach?
                    chce
                    > popieprzyc to niech idzie na seks party albo do pubu
                    > ewentualnie moze zaplacic.

                    Niekoniecznie niepewnosc czy to ten/ta swiadczy o tym, ze
                    w zwiaku chodzi tylko o pieprzenie.
              • Gość: mini Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.02, 01:46
                facet mozesz wyrazac sie po polsku ???
                • paw_dady Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 16.02.02, 15:02
                  przecie to kurna czysta polszczyzna ! tera siem
                  ludziska czepiaja
        • Gość: Aga Re: NAIWNI I ODPOWIEDZIALNI SIE ZENIA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.02, 22:21
          XXL dokladna, szczera prawda. To obraz sytuacji mojego brata. Nigdy nie
          chcialabym, aby dziewczyna dokonala aborcji, ale slub w sytuacji, kiedy
          dziewczyna doslownie poluje na meza to absurd. Moj brat nie mial tzw.
          doswiadczenia z dziewczynami. A ta jego obecna zona to i owszem z chlopakami
          byla oblatana.Poprzednie proby polowania jej nie wyszly, bo chlopcy byli cwani.
          Jej mama zwalniala jej chate jak chlopak przychodzil i piekla nam ciasteczka.
          Po miesiacu moj niezbyt madry w tym wzgledzie brat byl juz upolowany. Ja go nie
          rozgrzeszam, ale faktem jest, iz prosilysmy go z mama aby sprawe przemyslal,
          lozyl na dziecko i zajmowal sie nim, ale nie bral slubu, jesli jej praktycznie
          nie znal. On byl caly w szoku. Wiem to na 200% ze gdyby sie okazalo iz nie ma
          ciazy uciekalby gdzie pieprz rosnie. Czekal na te informacje jak na wyrok. No i
          sie ozenil. Nie ma z nia dobrego zycia, chociaz sam jest znakomitym ojcem i
          mezem. Nie wolno mu miec kontaktow z rodzina( jego) ani z zadnym jego kolega.
          Otoczony jest tylko jej rodzina i znajomymi. Jak raz postanowil zaprosic na
          weekend swoja mame i mojego syna (9 lat) bez konsultacji z nia, to kobita
          spazmy dostala i nie dala im ani jesc , ani pic, nawet szklanki herbaty,zadnej
          kolacji, ani sniadania na drugi dzien, dopiero cos na obiad. Restrykcje
          dotknely wszystkich lacznie z jej dziecmi. I o dziwo nawet te dzieci nie smialy
          wspomniec o jakiejs przekasce. To sie nazywa trening. Abuse jaki ona stosuje na
          nim to dobry temat na film. Jemu nawet nie przychodzi chyba na mysl rozwiesc
          sie. Napiszecie, ze to nieprawda, albo sam sobie winien itp. to jest
          najprawdziwsza prawda, a przyklady sa z tych delikatnych, sam ponosi
          konsekwencje. Chce wam tylko powiedziec , ze XXL ma racje. Sa mezczyzni, ktorzy
          bardzo powaznie traktuja dzieci i odpowiedzialnosc za nie. I wlasnie tacy
          naiwni i odpowiedzialni sa materialem najlepszym do polowania.
          • Gość: Ignac Stara! Coś słonawa ta zupa! Bedziesz na plakacie. IP: 195.94.207.* 18.02.02, 16:11
            Gość portalu: Aga napisał(a):
            > Nie wolno mu miec kontaktow z rodzina( jego) ani z
            zadnym jego kolega.

            Co znaczy "nie wolno"? Z wałkiem przy drzwiach czeka, czy
            jak?
            > To sie nazywa trening. Abuse jaki ona stosuje na
            > nim to dobry temat na film. Jemu nawet nie przychodzi
            chyba na mysl rozwiesc sie. Napiszecie, ze to nieprawda,
            albo sam sobie winien itp.

            No to chyba pora zarządzić, że zupa była za słona. Sorry,
            ale wydaje mi się, że brakuje tu trochę zdrowej przemocy
            w rodzinie.

            To się nazywa "dać sobie wejść na głowę"!
            • Gość: Aga Re: DO IGNACA - SLONE ZYCIE IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.02, 17:23
              Ignac masz racje, ze moj brat pozwolil sobie wejsc swojej zonie na glowe. Mysle
              rowniez , ze troche zdrowej przemocy z jego strony magloby polepszyc stosunki
              rodzinne. Zauwazylam, ze jak nieraz nie zgodzil sie z nia to babka troche,
              chwilowo luzowala. Mimo wszystko jednak sa ludzie wyjatkowi i ona do nich
              nalezy. Wedlug mnie jest damskim odpowiednikiem psychopaty. Myslisz, ze tak
              latwo jest przeciwstawic sie psychopacie? Mysle, ze znalazloby sie tu kilka
              osob , ktore moglyby ci cos na ten temat napisac. Szczegolnie trudna jest
              sytuacja, kiedy ofiara jest mezczyzna. Z racji zawodowej mialam okazje
              obserwowac rozne formy przemocy w rodzinie: przemoc nad dzieckiem,
              wspolmalzonkiem, nad osoba starsza. Przemoc fizyczna czy seksualna jest
              stosunkowo latwa do zdefiniowania, natomiast przemoc psychiczna , jaka ma
              miejsce w rodzinie mojego brata jest niezmiernie ciezka do udowodnienia. Blizny
              sa niewidoczne dla oka. Ofiara jest izolowana od srodowiska mu przychylnego,
              sama rowniez potrafi sie izolowac, aby nie podlegac presji z drugiej strony do
              dokonania zmiany. Nie chce rowniez aby ktos bliski mogl obserwowac jego
              bezradnosc. Tak , ze prosze cie nie wystawiaj nikogo na plakat jesli nie znasz
              dostatecznie sytuacji. Jesli cie zainteresuje dany temat raczej postaraj sie
              dowiedziec czegos wiecej. Polecam ci do przeczytania watek: niebezpieczna
              granica- awantury i klotnie na forum psychologia.Pozdrawiam
              • Gość: Ignac Zjesz beczke soli, nim poznasz IP: 195.94.207.* 20.02.02, 11:07
                > prosze cie nie wystawiaj nikogo na plakat jesli nie
                > znasz dostatecznie sytuacji.

                Nie no z tym plakatem, to był oczywiście żart. Jeśli
                uważasz go za niestosowny, to przepraszam.
                Nie zamierzam nikomu dawać dobrych rad, jak ma sobie
                ułożyć życie z żoną czy dziećmi. Jak czytałem Twój list,
                zrobiłem introspekcję i stwierdziłem, że chyba bym nie
                zdzierżył i wyszedł na słabego, zgodnie z maksymą, że
                siła to ostateczność, do której uciekają się tylko słabi.
                Kurczę, głupia sprawa z tym Twoim bratem...
                • Gość: Aga Re: Zjesz beczke soli, nim poznasz . Do Ignaca IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.02, 18:20
                  Ignac dzieki za list.Ciesze sie , ze sa na tym swiecie jeszcze ludzie, ktorzy
                  potrafia zrozumie drugiego czlowieka . Wiesz naprawde jest mi zal mojego
                  brata, bo kiedys to byl naprawde fajny chlopak , z polotem. Dzisiaj jest mocno
                  przygaszony i nie ma w jego oczach dawnego blasku. Przykro mi patrzec na to,
                  ale nic nie moge poradzic, on musialby znalezc w sobie sile aby cos chciec
                  zmienic, a to nie jest latwe. Pozdrawiam
              • Gość: Martyna Re: DO Agi IP: *.proxy.aol.com 20.02.02, 18:42


                Absolutnie nie biore strony dziewczyny (psychopatki i tyranki) ale z drugiej
                strony chyba musial byc jakijs powod dlaczego ona tak sie zachowuje.
                Przypuszczam, ze jej zachowanie wynika z samoobrony.
                Prawdopodobnie dziewczyna wiedziala o waszym ( matki i Twoim) stanowisku co do
                slubu a bedac w ciazy myslala o dziecku.
                Naprawde nie usprawiedliwiam jej zachowania ale gdybym byla w jej sytuacji
                czyli w ciazy a rodzina mojego meza probowala go odwiezc od zamiaru poslubienia
                mnie tez bym znienawidzila te rodzine. A jak wiadomo nienawisc doprowadza do
                takich skrajnych sytuacji.
                Gdyby matka mojego meza stala przed slubem na stanowisku , nie zen sie z nia to
                prawdopodobnie wogole bym nie chciala z nia rozmawiac ani jej widziec.
                • Gość: K-Muflon Re: DO Agi IP: 168.169.147.* 21.02.02, 14:47
                  Gość portalu: Martyna napisał(a):

                  > Gdyby matka mojego meza stala przed slubem na stanowisku , nie zen sie z nia to
                  >
                  > prawdopodobnie wogole bym nie chciala z nia rozmawiac ani jej widziec.

                  I przy zalozeniu, ze wczesniej pracowicie polowalas
                  na tego faceta. W takiej sytuacji rzeczywiscie mozna
                  sie wnerwic jak ktos na koniec polowania jeszcze
                  probuje Cie wygryzc!

                  K-Muflon,
                  • Gość: Martyna Re: DO Agi IP: *.proxy.aol.com 21.02.02, 19:49
                    Gość portalu: K-Muflon napisał(a):

                    > Gość portalu: Martyna napisał(a):
                    >
                    > > Gdyby matka mojego meza stala przed slubem na stanowisku , nie zen sie z n
                    > ia to
                    > >
                    > > prawdopodobnie wogole bym nie chciala z nia rozmawiac ani jej widziec.
                    >
                    > I przy zalozeniu, ze wczesniej pracowicie polowalas
                    > na tego faceta. W takiej sytuacji rzeczywiscie mozna
                    > sie wnerwic jak ktos na koniec polowania jeszcze
                    > probuje Cie wygryzc!
                    >
                    > K-Muflon,

                    Wyczulam w twoim poscie sugestie , ze niby to ja mialabym polowac?
                    Mylisz sie kochanie jestem mezatka od pol roku i nie jestem w ciazy i nawet nie
                    mam zamiaru byc przez kilka nastepnych lat.
                    A z drugiej strony nie jest latwo ocenic czy ktos polowal czy tez nie zawsze jest
                    to sytuacja ocenna.Dwoje ludzi idacych do lozka facet i dziewczyna musza oboje
                    byc odpowiedzialni. Nie chce tu moralizowac bo sama robilam bledy w przeszlosci i
                    dzieki Bogu nie skonczylo sie to ciaza ale wkurza mnie , ze wszyscy oskarzaja
                    kobiety. Oczywiscie w sytuacji gdy oklamuja one mezczyzne, ze biora pigulki co
                    nie jest prawde sa one w 100 procentach winne ale w innych sytuacjach wina lezy
                    po obu stronach bo kazdy facet wie czym skonczyc sie moze seks bez zabezpieczenia.
                    • Gość: K-Muflon Re: DO Agi IP: 168.169.147.* 22.02.02, 09:57
                      Gość portalu: Martyna napisał(a):

                      > > na tego faceta. W takiej sytuacji rzeczywiscie mozna
                      > > sie wnerwic jak ktos na koniec polowania jeszcze
                      > > probuje Cie wygryzc!
                      > >
                      > > K-Muflon,
                      >
                      > Wyczulam w twoim poscie sugestie , ze niby to ja mialabym polowac?

                      Zle wyczylas,

                      > dzieki Bogu nie skonczylo sie to ciaza ale wkurza mnie , ze wszyscy oskarzaja
                      > kobiety.

                      Bzdura,

                      > Oczywiscie w sytuacji gdy oklamuja one mezczyzne, ze biora pigulki co
                      > nie jest prawde sa one w 100 procentach winne ale w innych sytuacjach wina lezy
                      >
                      > po obu stronach bo kazdy facet wie czym skonczyc sie moze seks bez zabezpieczen
                      > ia.

                      TEN watek zaczal sie od dwoch typowych przypadkow.
                      Gdyby TEN watek zaczal sie 'dlaczego faceci sie nie
                      zabezpieczaja' albo cos w tym stylu, czepilbym sie facetow.
                      Ale w TYM watku mowa jest (tak mi sie zdawalo)
                      o tym jak kobiety robia facetow w bambus.

                      K-Muflon,
                • Gość: Aga Re: DO Martyny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.02.02, 17:55
                  Martyna rozumiem, ze wczulas sie w role dziewczyny, ktora zaszla w ciaze, a
                  brzydka rodzina twojego przyszlego meza odradza mu ozenek. Wyobraz sobie wiec,
                  ze jestes matka tego chlopaka. Czy napewno chcialabys aby twoj syn ozenil sie z
                  kims kogo praktycznie nie zna i w stosunku do kogo mialabys podejrzenie, ze nie
                  gra czysto? Nikt z mojej rodziny nie mialby nic przeciwko temu aby ozenil sie
                  pod wplywem wpadki, ale z kims , z kim laczyloby go uczucie, a nie tylko
                  poczucie obowiazku, bo dziewczyna w ciazy. Wierz mi my przyjelismy ja do
                  rodziny naprawde dobrze. A co do niej to mysle, ze jej problem wywodzi sie z
                  jej dziecinstwa. Zostala wychowana przez bardzo apodyktyczna ,samotna matke,
                  dla ktorej liczyl sie tylko syn, ktory jest jej miloscia zycia. Ona byla w domu
                  traktowana jak sluzaca( doslownie), nie bylo czasu aby mogla sie nawet
                  wyksztalcic, bo musiala zajmowac sie mama( nauczycielka) oraz bratem (
                  inzynier). Czesto jak byla dzieckiem, za kare mama nie dawala jej jesc, stad
                  chyba wywodzi sie zwyczaj glodzenia ludzi, ktorych glodzic moze np. wlasne
                  dzieci.Gdybys tylko mogla uslyszec z jaka nienawiscia i obrzydzeniem wypowiada
                  sie o innych niz swoje dzieciach zmienilabys szybko zdanie. Kiedys opowiadala
                  mi jak bedac panna pilnowala czyjes dzieci i jak chlopiec narobil w majtki,
                  oraz jak to mu sie wycisnelo az do szyji, gdy zjezdzal ze zjezdzalni. Glosno
                  sie przy tym smiala. Pamietam takie zdjecie z jej dziecinstwa ona z krotko
                  obcietymi wlosami i w spodniach, obok jej starszy brat w sukience, a na glowie
                  po dwoch stronach 2 kucyki z wielkimi kokardami, oraz rolada wlosow na srodku
                  glowy. Powiedz mi ktora matka ubiera chlopaka jak dziewczynke i odwrotnie? Ja
                  tak czasami mysle, ze ona teraz przejela role swojej matki i traktuje innych
                  jak kiedys sama byla traktowana. My wszyscy traktowalismy ja duzo lepiej niz
                  ona nas. Nikt nigdy nie sugerowal nawet mojemu bratu aby sie rozwiodl, wrecz
                  przeciwnie. Rozumiem , ze moze tym z was ktorzy nigdy nie zetkneli sie z taka
                  sytuacja moze sie to wydawac nieprawdopodbne, ale mnie kiedys rowniez trudno
                  byloby w to uwierzyc. Dzisiaj juz nic mnie nie dziwi. Co do tej samoobrony o
                  ktorej wspomnialas to ona nie ma sie przed kim bronic, bo my nie mamy z nimi
                  zadnego kontaktu, a wtedy kiedy mielismy to nikt jej zlego slowa nie powiedzial
                  i to prawdopodobnie byl blad.
                  • Gość: Martyna Re: DO Martyny IP: *.proxy.aol.com 21.02.02, 19:37

                    W takiej sytuacji jaka opisalas szczegolnie gdy chodzi o glodzenie dzieci to
                    srozwod jest jedynym wyjsciem . Mozna zastosowac jeszcze terapie malzenska ale
                    watpie, ze ona sie na to zgodzi.
                    Co do brata to powinien wziac sie w garsc nie chodzi nawet o niego ale bardziej
                    o dzieci. Glodzenie ich to material na sprawe kryminalna.
                    Moze brat moze pojsc na terapie , ktora pomoze mu uwierzyc w siebie i wziac
                    kontrole nad wlasnym zyciem i nad wlasnymi dziecmi.
                    Naprawde w tej sytuacji potrzebna jest interwencja ale trudno powiedziec kogo
                    policja sie nie chce wtracac , moze towarzystwo opieki nad dziecmi lub jakas
                    fundacja?
                    To bardzo delikatna sprawa, ale jak tak dalej pojdzie to dzieci sie zmarnuja
                    tzn stana sie ofiarami matki, ktora byla ofiara wlasnej matki.
                    • Gość: Aga Re: DO Martyny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.02.02, 16:46
                      Martyna naprawde musze przyznac , ze twoj list jest wyjatkowo dojrzaly, masz
                      ogromna racje, jesli chodzi o te dzieci. Mnie tez nie daje to spokoju i czasami
                      nawet mysle, ze popelniam blad nie wtracajac sie, ale ja naprawde mam juz
                      dosc calej tej sytuacji.Zreszta mysmy sie juz bardzo dlugo nie widzieli (kilka
                      lat). Zal mi mojego brata, bo on zachowuje sie naprawde inaczej niz jak go
                      pamietam z rodzinnego domu, jest taki przygaszony, najwyrazniej boi sie jej
                      napadow zlosci i kompromitacji na zewnatrz. Ja sama bylam kiedys swiadkiem jak
                      na niego wyskoczyla z buzia. Ich corka zranila kolano, on ja komfortowal zeby
                      sie uspokoila, a jego zona na sile chciala jej zdezynfekowac to kolano w tym
                      momencie, brutalnie wyrwala mu ja z objec i wykrzyczala:to moje dziecko, ty
                      mi tu nie bedziesz mowil co ja mam robic. A przeciez to dziecko jest i jego .On
                      sie nawet nie odezwal, a ja sie czulam jakby mi ktos dal w twarz. Podejrzewam,
                      ze to karanie dzieci glodem to tylko wierzcholek gory lodowej. Pytasz sie
                      Martyno jak to mozliwe jest w praktyce aby kogos glodzic. To ja ci napisze, tam
                      nie ma absolutnie zadnych zamkow na lodowce, ale jezeli istnieje zakaz to jest
                      to swiete i kazdy boi sie go zlamac,jakie stosuje kary kiedy nie ma swiadkow
                      nie wiem, mnie samej wystarczy jej wzrok Bazyliszka, ktorym moze zabic. Poza
                      tym ona potrafi sprawdzic czy czegos nie ubylo, lub czy nie zmienilo polozenia.
                      W przypadku , ktory opisywalam wczesniej, ani mnie, ani mojego meza nie bylo
                      wtedy u nich tylko moja mama i moj syn, ktorego moj brat bez zgody swojej zony
                      zaprosil na Halloween ( to taki zwyczaj chodzenia po domach przez dzieci w
                      przebraniu i zbieraniu cukierkow 31 pazdziernika), aby mogl chodzic razem z
                      jego dziecmi. To byl piatek, dzien w ktorym oni robia zakupy, a poniewaz brat
                      postapil tak brzydko to ona zarzadzila, ze zadnych zakupow nie bedzie. Kropka.
                      Nie brakowalo jednak napewno herbaty w ich domu, a mimo to nikt nie zrobil
                      nawet szklanki mimo iz wrocili zziebnieci i przemoczeni, bo padalo.Moja mama
                      nie chciala zadrazniac atmosfery i robila dobra mine do zlej gry. Kiedy jednak
                      wrocila z powrotem do mojego domu( byla u mnie wtedy gosciem) to sie tak
                      potwornie rozplakala i powiedziala, ze juz nigdy tam nie pojedzie. A ja bylam
                      na siebie taka wsciekla, ze pozwolilam im tam pojechac, bo to nie byl pierwszy
                      przypadek ponizania nas. Moj brat jest kompletnie ubezwlasnowolniony.Ja go nie
                      rozgrzeszam, ale nie do konca rozumiem dlaczego on to wszystko znosi? No i czy
                      taki dom napewno jest dobry dla dzieci? Nikt z nas nigdy nie sugerowal mu, ze
                      powinien sie rozwiesc, uwazam, ze nie mamy do tego prawa. Widzisz Martynko zeby
                      ktos taki jak moja bratowa zgodzil sie na terapie to musialby najpierw dojsc do
                      wniosku, ze ma problem, a ona tak na pewno nie mysli. Pozdrawiam cie serdecznie
                      i dzieki za list.
                      • porenn Do Agi 28.02.02, 22:28
                        Gość portalu: Aga napisał(a):
                        Moj brat jest kompletnie ubezwlasnowolniony.Ja go nie
                        > rozgrzeszam, ale nie do konca rozumiem dlaczego on to wszystko znosi? No i czy
                        > taki dom napewno jest dobry dla dzieci? Nikt z nas nigdy nie sugerowal mu, ze
                        > powinien sie rozwiesc, uwazam, ze nie mamy do tego prawa.

                        Ago, wydaje mi się, że Twój brat wymaga pomocy, jego dzieci też. Być może udałoby
                        Ci się zasugerować mu jakąś terapię - najlepsza byłaby rodzinna, ale na to raczej
                        nie ma szans, więc chociaż coś, co pomoże mu nabrać poczucia własnej wartości.
                        Przypuszczam, że jego może strasznie niszczyć świadomośc, że POZWALA żonie
                        traktować w ten sposób jego własną matkę, siostrę, nie mówiąc już o dzieciach i
                        nim samym. Dla faceta to ogromny problem, jeśli uważa, że ma za mało odwagi, żeby
                        bronić tych, których kocha. Jeżeli nie masz możliwości, żeby z nim spokojnie
                        porozmawiać bez świadków - napisz. Pisanie wymusza precyzyjnee i wyważone
                        formułowanie zdsań, a może jemu będzie łatwiej , gdy będzie mógł się zastanowić
                        bez świadków. Tu nie chodzi o to, żeby go na siłę rozwodzić, ale długo to on i
                        tak w ten sposób nie wytrzyma, tylko wcześniej będzie musiał sięgnąć dna
                        upokorzenia, a tego nikomu nie życzę. Albo dorobi się wrzodów. Spróbuj podsunąć
                        mu jakiś adres poradni, gdzie mógłby poszukać wdsparcia i pomocy.
                        Pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że uda mu się wyrwać z tego kręgu.
                        I wiesz co? Sądzę, że może jak będzie nieco bardziej stanowczy, to żona
                        przestanie tak nim pomiatać.
                        Jeszcze raz pozdrawiam.

                        • Gość: Aga Re: Do Porenna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.02, 03:38
                          Porenn dzieki serdeczne za post. Masz absolutna racje we wszystkim. Masz racje
                          nawet co do tych wrzodow zoladka i dwunastnicy, brat zostal juz z tym
                          zdiagnozowany.Terapia napewno duzo by dala i mojemu bratu i mojej bratowej, ale
                          ona nigdy sie na to nie zgodzi, bo wtedy nie moglaby wszystkich kontrolowac, w
                          szczegolnosci jego. Pomysl z listem jest dobry, ale nie w jej przypadku, ona
                          napewno by go przechwycila i wszystko przekrecila w druga strone. Wiesz moj
                          brat nie ma nawet prawa trzymac w swoim domu zdjec ze swojego dziecinstwa. Ona
                          stara sie jak moze zacierac wszelkie slady jego "zycia przed nia". Ja przez
                          dlugi czas sie szarpalam, bo to moj jedyny brat, siostry nie mam, wiec staralam
                          sie jak moglam jej przypodobac, ale to dawalo jej nawet jeszcze wieksza
                          satysfakcje, ze moze mnie zranic. Moj syn byl traktowany jak przestepca, nie
                          wolno mu bylo dotknac nawet zabawki w ich domu, byl dla niej potworem od
                          ktorego musiala odgrodzic swoje dzieci. Kazdy jego ruch byl krytykowany przez
                          nia, byl wedlug niej za gruby, podobnie jak ja (wazylam 59 kg.-162cm). Ja
                          dodatkowo jestem jeszcze stara wg. niej ( jestem od niej 6 miesiecy starsza).
                          Tak, ze nawet w wieku 24 lat bylam juz stara. Najbardziej jednak zal jest mi
                          moich rodzicow. Nawet nie wiesz ile oni dla niego i dla nich zrobili.To bardzo
                          kochajacy rodzice i wiem jak bardzo tesknia za swoim synem i wnukami.Wszystko
                          co ich spotykalo to upokorzenie i bol. Bratowa nie pozwolila nam wytworzyc
                          silnych wiezi z ich dziecmi. Przy kazdej probie zblizenia potrafila ich od nas
                          odciagnac. Nie mowiac juz o "tlumaczeniu " im jacy jestesmy glupi i podli. A o
                          moim bracie czesto mowi do swojej matki" debil"itp.Marzeniem moim jest aby
                          zycie mojego brata bylo lepsze, aby nabral tej pewnosci siebie i wiary, ze cos
                          moze zmienic. Masz absolutna racje, ze gdyby byl stanowczy to ona napewno nie
                          pomiatalaby tak nim, ani jego rodzina. Nikt nigdy nie sugerowal zadnego
                          rozwodu, to jest ich sprawa. A co do tego dna upokorzenia to mysle, ze on w nim
                          tkwi juz od bardzo dawna, ze nawet nie wie iz moglby jeszcze cos zmienic.
                          Zreszta i mnie sie juz wydaje, ze nic nie mozna zmienic. Napewno znowu
                          posypalyby sie na mnie gromy, zreszta jak ja mialabym to zrobic przeciez oni
                          nawet nie powitali w naszej rodzinie mojego mlodszego syna, a on ma juz 3
                          lata. 3lata i 5 km dystansu od naszych domow...
                          • Gość: Aga Re: Do Porenna IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.02, 03:42
                            Zapomnialam dodac ,ze twoj list jest wyjatkowo madry i gleboki i naprawde
                            czuje ,ze mnie zrozumiales(as). Dziekuje ci raz jeszcze i pozdrawiam goraco.
          • Gość: Martyna Re Jeszcze raz do Agi IP: *.proxy.aol.com 21.02.02, 19:54
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > > >
            > sie ozenil. Nie ma z nia dobrego zycia, chociaz sam jest znakomitym ojcem i
            > mezem. Nie wolno mu miec kontaktow z rodzina( jego) ani z zadnym jego kolega.
            > Otoczony jest tylko jej rodzina i znajomymi. Jak raz postanowil zaprosic na
            > weekend swoja mame i mojego syna (9 lat) bez konsultacji z nia, to kobita
            > spazmy dostala i nie dala im ani jesc , ani pic, nawet szklanki herbaty,zadnej
            >
            > kolacji, ani sniadania na drugi dzien, dopiero cos na obiad. Restrykcje
            > dotknely wszystkich lacznie z jej dziecmi. I o dziwo nawet te dzieci nie smialy
            >
            > wspomniec o jakiejs przekasce. To sie nazywa trening. Abuse jaki ona stosuje na
            >
            > nim to dobry temat na film. Jemu nawet nie przychodzi chyba na mysl rozwiesc
            > sie.

            Prosze wytlumacz mi jak to wygladalo lodowka byla zamknieta na klucz czy co ?
            troche tego nie rozumiem. Czy brat usilowal Was nakarmic i ona zabraniala?Czy
            brat byl przy tym obecny. Znam wiele sytuacji prawdziwych w ktore nikt by nie
            uwierzyl ale z tym glodzeniem to nie potrafie sobie wyobrazic od strony
            praktycznej.
            • Gość: Aga Re: Re DO MARTYNY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.02.02, 16:53
              Martyna odpowiedz na ten list i poprzedni zamiscilam troche powyzej.Pozdrawiam
        • Gość: Saskia Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.w.club-internet.fr 06.03.02, 19:09
          Polowanie! Rzeczywiscie! Boki zrywac!
    • Gość: roseanne Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.sympatico.ca 15.02.02, 21:48
      slyszylam o tej "metodzie", dawno temu. Tyle, ze stosowane w druga strone - co
      by dama nie odeszla, albo co gorsza, nie zechciala robic kariery
    • Gość: Debra Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: 62.233.167.* 15.02.02, 22:28
      I tutaj przyznaje XXL 100% racji!
      To naprawdę najczęściej stosowana metoda na zaciągnięcie mężczyzny do ołtarza.
      Znam osobiście kilka kobiet, które zaszły w ciąże specjalnie, z premedytacją.
      Skutki tego rzeczywiscie bywaja oplakane, chociaż nie zawsze. Jedna moja
      znajoma zaszła w ciąze, aby zmusić do zaobrączkowania faceta z którym mieszkała
      już od 3 lat. Cel swój osiągnęła, a małżeństwo na szczęście jest udane. Ale to
      wyjątek potwierdzajacy regułę.

      Debra
    • Gość: Kalina Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 23:01
      Wiecie, współczesna, wykształcona kobieta marzy tylko i wyłącznie o
      zamążpójściu bo nic ciekawszego na świecie na nią nie czeka. Ponieważ jest
      wyrachowana zachodzi w ciążę, oczywiście bez wiedzy faceta, który jako istota z
      natury porządna, rozważna, bogobojna musi sie z nią ożenić. I ma ta wredna baba
      co chciała - jest żoną (największe szczęście kobiety) i matką (przpraszam,
      szczęśćie jeszcze większe) a biedny facet musi teraz ciężko pracowac na
      utrzymanie rodziny i wciąż nie może ochłonąć - jak to się mogło stać?
      • goga.74 Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 15.02.02, 23:18
        Zdziwilabys sie jak wiele (niestety) kobiet o tym marzy.
        Pamietam kilka przyjezdnych panien ze studiow (!) ktore
        bardzo chcialy wyjsc za maz. Niemalze za kogokolwiek. I
        nawet sie z tym nie kryly- twierdzily ze to dla nich
        okazja zostania w miescie a jak wroca do siebie na wies
        to perspektywa nieciekawa- beda tam pewnie jedynymi
        osobami z wyszym wyksztalceniem a nie beda pewnie mialy
        ochoty na wysjcie za maz za rolnika. Poza tym wciaz
        presja srodowiska. A zostania miescie na wlasny rachunek
        nie braly pod uwage. Czemu- to juz pytanie nie do mnie.
        Coz, wiele sie jeszcze musi zmienic.
        • jackotb Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 16.02.02, 15:22
          > Zdziwilabys sie jak wiele (niestety) kobiet o tym marzy.
          > Pamietam kilka przyjezdnych panien ze studiow (!) ktore

          hmm... skoro znasz tylko kilka to czemu piszesz że wiele kobiet o tym marzy?
    • Gość: kasia28 Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.atol.com.pl 16.02.02, 15:21
      Ale chyba nie wszystkie takie są. Nie każde małżeństwo tak "rozpoczęte" musi
      być nieszczęśliwe. Ja też z moim obecnym mężem miałam "wpadkę" jeszcze w
      liceum. I nie było to ukartowane, tak wyszło. I nie ja naciskałam na ślub,
      wręcz odwrotnie. Powiedziałam mojemu mężowi(wtedy chłopakowi), żeby zastanowił
      się czy chce być ze mną z powodu dziecka czy dlatego, ze mnie kocha.
      Zastanowił się ,odpowiedział i zostaliśmy razem. Nigdy nie wyszłabym za faceta
      wiedząc, ze jest ze mną tylko z obowiązku, dlatego byłam przygotowana na
      samotne wychowywanie dziecka. I zgadzam się też z yak-oną, nie wzięliśmy
      ślubu. Mieszkaliśmy rok "na kocią łapę", urodziła się córeczka, a ja wciąż nie
      byłam pewna czy chcę wyjść za mąż. Zdecydowało życie: pojawiła się szansa na
      mieszkanie, ale musielismy być małżeństwem. Więc wzięliśmy ślub, choć ja bez
      przekonania. Dopiero po 2-3 latach wiedziałam, że to to. Dlatego trudno mi
      zrozumieć takie kobiety. Nie potrafiłabym szanowac ani siebie ani takiego
      faceta, gdybym tak zrobiła. Chociaż w małżeństwie takie "naciąganie" jest
      czasem wskazane, bo któreś z partnerów nigdy by się nie zdecydowało na
      dziecko. Ale generalnie kazde oszukiwanie jest złe i zwykle odbija się
      rykoszetem na samym oszukiwanym. Pozdrawiam.
      • Gość: Aga Re: DO KASI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 16.02.02, 22:39
        Kasiu napewno nie wszystkie dziewczyny takie sa. I ja nie potepiam w zadnym
        momencie ciazy przedmalzenskiej.Jesli tylko ludzi laczy uczucie i sa ze soba
        zwiazani, a ciaza jest wynikiem ich milosci, a nie podstepnego wyrachowania,
        jak to mialo miejsce w przypadku mojego brata( przeczytaj moj post powyzej) to
        napewno nie jest to zadne lapanie, tylko po prostu wpadka i tyle. Mialam okazje
        juz czytac kilka twoich postow i powiem szczerze jestes wspaniala i madra
        dziewczyna i chcialabym miec taka bratowa jak ty niezaleznie wpadkowa, czy
        niewpadkowa. Kazdy kto wspolzyje przed slubem moze byc ewentualnie wpadkowy.
        Mysmy tez z mezem w ciagu 2 lat przed slubem mogli wpasc,udalo nam sie jednak
        tego uniknac,mielismy szczescie.Mysmy sie czuli bardzo zwiazani ze soba i
        ewentualna ciaza przyspieszylaby tylko decyzje o slubie, a nie bylaby
        podstawa tej decyzji.
        • kasia28 Re: DO AGI 17.02.02, 00:01
          Trochę czuję się skrępowana tym co napisałaś, bo jestem bardzo nieśmiałą i
          trochę zakompleksioną osóbką i nie wiem, czy zasłużyłam na komplementy, ale
          jest mi bardzo miło. Nie przejmuj się ja nawet mężowi po 12 latach nie mogę
          uwierzyć w to co sądzi o mnie:))Cieszę się, że są jeszcze wspaniałe
          dziewczyny, bo odwiedzając to forum już zaczynałam mieć mętlik w głowie,
          zaczęłam się bać, że moje wyobrazenia o dobrych ludziach(tut.kobietach)są
          nieprawdziwe.Całuję i pozdrawiam. Jak masz chęć pogadać bardziej prywatnie to
          napisz.
          • Gość: Aga Re: DO KASI IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.02.02, 17:29
            Kochana Kasiu, ja nie mam zadnego powodu, aby pisac o tobie cos w co nie
            wierze. Tak wlasnie o tobie mysle. Ja rowniez nie spodziewalam sie znalezs tu
            wspanialych, madrych kobiet o wielkich sercach, ale sa tutaj, spotkalam je i
            jestem z tego powodu bardzo podbudowana. Ty jestes jedna z nich. Goraco cie
            poadrawiam Aga
    • mag_nolia Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 18.02.02, 15:07
      jak to ,,wrobionych", ktoś ich wrobił w uprawianie miłości?
      nie znali ewentualnych konsekwencji?
      sądzisz, że to po stronie kobiety zawsze leży obowiązek/ troska o
      zabezpieczenie się?
      Mężczyźni są uprzywilejowani, i nie muszą się o nic martwić?
      Co za egoizm?!
      • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 18.02.02, 15:23
        mag_nolia napisał(a):

        > jak to ,,wrobionych", ktoś ich wrobił w uprawianie miłości?
        > nie znali ewentualnych konsekwencji?

        No nie znali, ponieważ panna solennie zapewniała, że jest zabezpieczona na 100%.
        Zresztą kobiety mają 100 sposobów aby chłopa uwieść.
        Na pewno w tym są uprzywilejowane :-)))


        > sądzisz, że to po stronie kobiety zawsze leży obowiązek/ troska o
        > zabezpieczenie się?
        > Mężczyźni są uprzywilejowani, i nie muszą się o nic martwić?

        No właśnie tu jest mowa o tych, co to są odpowiedzialni i się martwią.
        To właśnie tacy są szczególnie pożądanym obiektem łowów.....

        • mag_nolia Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 18.02.02, 15:26
          łowów? hm, a ja miałam raczej wrażenie, że to mężczyźni sa łowcami, ale pewno
          prawda leży po środku...
          • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 18.02.02, 16:39
            mag_nolia napisał(a):

            > łowów? hm, a ja miałam raczej wrażenie, że to mężczyźni sa łowcami,

            Hmmmm, czasem im się tak wydaje...
            :-)))

            PS
            Nie doceniasz kobiet, tych słabych i niewinnych oczywiście.
            • Gość: daggy Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.chello.pl 19.02.02, 21:31
              XXL - opowiem ci w skrócie pewną historię. Mój znajomy miał dziewczynę, która
              zaszła z nim w ciążę. Usunęła. Po kilku latach miał kolejną narzeczoną, która
              również zaszła z nim w ciążę - też usunęła. Dziewczyna, która się obecnie z nim
              spotyka zdradziła mi, że NIGDY nie zatroszczył się z nią o antykoncepcję. Ona
              zadbała o siebie sama, ale to inna sprawa. Tacy idioci się niestety zdarzają
              częściej, niż mogłoby się wydawać. Biedaczek, takie wpadki mu się w życiu
              zdarzały. Złe kobiety to były, bo zachodziły z nim w ciążę. No, mądre to może
              faktycznie nie były. Ale co z męską odpowiedzialnością za antykoncepcję????
              Nawet doświadczenie niczego nie uczy? POzdrawiam
              • Gość: XXL Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.echostar.pl 19.02.02, 21:59
                Hmmm, ten facet był głupi, durny i nieodpowiedzialny, ale to
                nie bardzo się trzyma z tematem tego wątku......

                Ale, ale przypomniałaś mi pewną podobną historię !
                Pewien zawodowy żołnierz wynajmował pokój u pewnej
                młodej wdowy. No i w rezultacie zrobił jej dziecko.
                Nic nadzwyczajnego. Tyle, że kiedy ta poszła rodzić
                do szpitala ten zmajstrował kolejne dziecko jej córce
                16 - letniej. Obie urodziły. Wszystko zostało w rodzinie :-)
                Taak, życie płata pewne figle....
                pozdrowienia
    • kropka! Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 18.02.02, 16:16
      no pewnie, rewelacyjny sposób, tylko, że potem łzy i rozpacz nieuniknione,
      oczywiście w większości przypadków.
    • Gość: vienna Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.talnet.pl 20.02.02, 12:30
      Gość portalu: XXL napisał(a):

      > Ach ile moich kolegów zostało tak wrobionych.
      > Bo to albo się okres spóźnił, albo pigułki pomyliły.
      >
      > A po tem płacz, że się w małżeństwie nie układa......

      Jasne, jak się chciało pakować do końca to trzeba ponosić konsekwencje, a do
      małżeństwa nikt nie zmusza. Można tylk "łożyć".

    • Gość: Angel Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: 212.244.106.* 20.02.02, 15:41
      Widzisz , XXL , to jest tak , że jak dziewczyna chce koniecznie wyjśc za mąz
      toąłpie faceta na ciąże . Dla mnie jest to OHYDNE i sprowadza kobietę do roli
      inkubatora. Pozatym wsód moich koleżanek nie ma takiej która zaszłaby w ciazę
      tylko dla białej sukni i wesela. I jeszcze o tabletkach.... nie rozumiem Ciebie
      absolutnie. Istnieje cos takiego jak zasada ograniczonego zaufania - a więc ona
      bierze tabletki (albo tylko tak mówi) a Ty zakładasz prezerwatywę .
      • donjuan Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... 20.02.02, 19:20
        Ale za to jest gwarancja , ze malzenstwo nie pozostanie
        bezdzietne !. Kto narzeka niech zajrzy na forum o
        leczeniu bezplodnosci . Tak czy inaczej wazne jest , ze
        geny bystrych kobiet przetrwaja :-))))
        • Gość: Virge Re: Ciąża czyli metoda na zamążpójście.... IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.02, 11:46
          Do tego, aby powstało dziecko nie wystarczy sama kobieta. Potrzeba zarówno
          kobiety jak i mężczyzny. Jeżeli nie chcą mieć takich przyjemności niech
          zabezpieczają się oboje (zresztą facet też może pilnować, czy kobieta bierze
          tabletki - przypominać jej i takie tam).

          Przypadki łapania facetów przez kobitki na ciążę zapewne są, ale są również
          przypadki uziemiania kobitek przez facetów zrobieniem dzidziusia (nie będzie
          chodzić na imprezki, nikt inny nie zawróci jej w głowie itd. itp.) - tak
          właśnie trafiła moja znajoma - teraz siedzi biedaczka z brzuchem w domu, z
          głową przy kibelku, a facet jeździ po Europie (bo taką ma pracę) i dopiero
          ostatnio się skapnął, że jego kochanie troszkę się męczy.
        • mary_z_danii Re: Ciąża czyli metoda na ...donjuana 26.02.02, 18:26
          .. ktory *znow* madrzy sie bez sensu jak prawdziwy Zdzisio-Misio ;)
          I przede wszystkim - bez zadnej odrobiny Don Juana, buahhha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka