Dodaj do ulubionych

plusy i minusy bycia jedynakiem

IP: *.protonet.pl 01.03.04, 13:02
No, właśnie, jak to jest? Czy dziecko nie mające rodzeństwa jest bardziej
szczęśliwe?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 13:36
      Ogólna teoria jest taka, ze jest bardziej nieszczesliwe, ze norma powinno byc
      posiadanie rodzenstwa.
      Z reguły jedynacy czuja, ze cos z zycia stracili(wieź z rodzenstwem), ale wg
      mnie to poczucie bierze sie tylko z tego, ze zawsze najbardziej tesknimy za
      tym, czego nie mamy.Nie ma gwarancji, ze byliby szczesliwsi, gdyby tymi
      jedynakami nie byli.
      • ernest_linnhoff Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 13:57
        lola211 napisała:

        > Z reguły jedynacy czuja, ze cos z zycia stracili(wieź z rodzenstwem), ale wg
        > mnie to poczucie bierze sie tylko z tego, ze zawsze najbardziej tesknimy za
        > tym, czego nie mamy.
        > Nie ma gwarancji, ze byliby szczesliwsi, gdyby tymi
        > jedynakami nie byli.

        Dobrze ujęte. Z reguły tęskni się za tym co jest niespełnieniem. Gwarancji tez
        nie ma zadnych. Duzo zalezy od wychowania - naroslo wiele "dogmatow": "...a
        jedynak... tak, egocentryk, zaborczy itd".
        Ps. sam jestem jedynakiem.
      • kini Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 13:58
        Nie wiem, czy mając rodzeństwo byłabym szczęśliwsza, ale na pewno byłoby to dla
        mnie lepsze.
        • lola211 Re: kini 01.03.04, 15:26
          A pod jakimi wzgledami lepsze, napisz jesli mozesz, bo mnie ten temat
          interesuje.
          Ja ze swojego doswiadczenia moge napisac tylko to, ze posiadanie rodzenstwa nie
          gwarantuje silnych wiezi rodzinnych, spotkan przy róznych okazjach w szerokim
          gronie, pomocy.Mozna miec rodzenstwo, ale w wieku dorosłym jakby go nie miec.
          • kini Re: kini 01.03.04, 15:45
            Moja rodzina jest malutka, nie mam nawet dużo kuzynostwa. I trochę rzeczywiście
            mi tego brakuje. Ale to najmniej ważny aspekt tej sprawy - bardziej przygnębia
            fakt, że kiedyś będę zdana raczej na siebie. Osoby, które mają rodzeństwo,
            zawsze mogą liczyć na ich pomoc. Nawet mimo jakichś tam konfliktów.

            Poza tym myślę, że mając rodzeństwo, byłabym trochę innym człowiekiem. Jedynacy
            nie uczą się dzielenia z innymi, bo wszystko jest ich, mają więc z tym problemy
            w dorosłym życiu. I to dostawanie wszystkiego skutkuje również tym, że jedynacy
            nie są nauczeni walczyć o swoje. Ja mam problemy z asertywnością, ze
            stanowczymi żądaniami. Będąc dzieckiem byłam bardzo nieśmiała, miałam problemy
            z nawiązywaniem kontaktów z równieśnikami, nie umiałam się bronić.
            • lola211 Re: kini 01.03.04, 16:11
              Coz, to wcale nie musi wynikac z jedynactwa.Wiele takich cech sama posiadam, a
              wychowywałam sie w domu, w którym było nas 5- ja, dwojka moich braci i 2
              kuzynostwa.
              Co prawda nie mam problemu z dzieleniem sie, ale juz z asertywnoscią jak
              najbardziej, tak samo nie walcze o swoje, byłam niesmiała.
              Obecnie mimo ze mam 2 braci tylko z 1 widuje sie i to sporadycznie, równiez
              jestem zdana tylko na siebie.O silnej wiezi mowy nie ma, takze miedzy mną a
              kuzynka z która mieszkałam do 16 roku zycia pod 1 dachem.Po prostu drogi nam
              sie rozeszły i spotykamy sie raz na 2 lata, zachowujac dystans.
              No i co mam z rodzenstwa? A takie same przykłady spotykam na codzien, nie
              jestem wyjątkiem.
            • kociamama Re: kini 02.03.04, 13:06
              Tez jestem jedynaczka, mam podobna sytuacje do opisanej przez Kini, malo
              kuzynostwa, i jeszcze mieszkaja daleko.

              Ale nie uwazam, ze jedynacy nie sa nauczeni sie dzielic, z racji tego, ze sa
              jedynakami. Ja sie zawsze dzielilam z moimi rodzicami, gdy cos dostalam (np.
              slodycze).
              Co do asertywnosci i wlaczenia o swoje, to zawsze mialam wpajane poczucie, ze
              jestem zdana tylko na siebie, i musze o siebioe zadbac i zawalczyc o wlasne
              prawa, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.

              POzdrawiam,
              KOciamama.
    • glonik Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 18:44
      Jak byłam dzieckiem, nie odczuwałam braku rodzeństwa, natomiast teraz...
      Teraz widzę starzejącą się i chorującą Mamę, pamiętam zawały i śmierć Taty,
      i tęsknię do rodzeństwa, choćby z tego powodu, ze kiedy Mama zachoruje
      ostatecznie będę z Nią sama, bo nawet kochający i wspierający partner
      nie będzie umiał mi pomóc. Myślę, że brat, czy siostra zdjęliby ze mnie
      część tego niedobrego. Może idealizuję, ale tak sobie wyobrażam dobre
      niejedynactwo.
      Jedynacy są bardziej samotni i introweryczni, jednak bardziej egoistyczni,
      mniej kontaktowi. Częściej wychowywaniu wśród straszych, a zatem ich rozwój
      emocjonany bywa opóźniony w stosunku do intelektualnego. Piszę o sobie,
      więc wiem, co piszę, bo na pewno odezwą się jedynacy "dusze towarzystwa",
      otoczeni mnóstwem znajomych, ale to inna "wersja" jedynaka.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Jaśmina Re: plusy i minusy bycia jedynakiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 19:01
        Zgadzam się z Glonikiem (też jestem jedynaczką), z tym że ja zawsze chciałam
        mieć rodzeństwo. Nie uważam się też za bardziej od innych egoistyczną.
        Moje spostrzeżenie jest takie, że jedynacy są mniej spontaniczni w towarzyskich
        kontaktach, zachowują większą rezerwę wobec ludzi.
        • Gość: Jeru Re: plusy i minusy bycia jedynakiem IP: 195.245.217.* 01.03.04, 19:20
          Jak byłem młodszy i mieszkałem z rodzicami, to bardzo się cieszyłem, że nie mam
          rodzeństwa skaczącego po głowie. A teraz myślę odwrotnie - powody są te same,
          które wymieniła Glonik.
          Poza tym niestety w 100% pasuję do stereotypu: nieśmiały, introwertyczny etc. Z
          mojego aktualnego punktu widzenia zatem bycie jedynakiem ma same minusy.
        • melmire Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 19:21
          Czy ja wiem? Znam i ludzi spontanicznych, znam zamknietych w sobie, a w obu
          grupach sa i jedynacy, i ludzie z rodzenstwem.
          Nie ma jednej recepty na szczescie, a juz na pewno sam fakt posiadania/braku
          rodzenstwa szczescia nie gwarantuje. Mysle ze to czy dzieci sa szczesliwe
          zalezy bardziej od rodzicow niz od braci czy siostr :)
          Ja tam jestem szczesliwa jedynaczka, rodzenstwa nigdy nie chcialam. Pewnie ,
          tez sie martwie, bo mama w Polsce a ja "na obczyznie" i w razie czego trudno by
          mi bylo przy niej byc, ale jakos to bedzie :)
    • tibby Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 19:29
      Nie doczekasz się jednoznacznej odpowiedzi: co człowiek, to recepta na
      szczęście. Ja jestem jedynaczką, dobrze mi z tym, bo zbyt silną mam potrzebę
      samotności, żebym zniosła czyjąś obecność 24 h na dobę; inny jedynak może z
      powodu samotności cierpieć straszliwie. A ja widzę w jedynactwie same plusy.
      • glonik Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 20:16
        tibby napisała:

        Ja jestem jedynaczką, dobrze mi z tym, bo zbyt silną mam potrzebę
        > samotności, żebym zniosła czyjąś obecność 24 h na dobę; .

        O, i to jest mój problem. Potrzebuję bardzo dużo przestrzeni fizycznej i
        psychicznej. Mój partner z kolei jest "przylepą", lubi okazywać uczucia,
        mnie to czasem krępuje. Czasem chcę być kompletnie sama, wyłączyć telefon
        nie istnieć społecznie. I też mam problemy "towarzyskie", trudno
        nawiązuję kontakty, a do szczęścia nie potrzebuję tłumu wokół siebie.
        Lubię być sama i nigdy nie czuję się samotnie. Czytam mnóstwo, a ludzie...
        mogą nie istnieć. No, przesadzam, eremitką nie jestem, ale są to kontakty
        rzadkie i mało stadne. Nie lubię spędów rodzinno-towarzyskich i źle się
        wtedy czuję. To rzeczywiście brak treningu z dzieciństwa.
        Jedynak, to jednak nieco odmienna forma życia ;).
        Pozdrawiam - odmieniec.
        • Gość: melmire Re: plusy i minusy bycia jedynakiem IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 01.03.04, 20:47
          Pytanie tylko czy gorszy jest "wzgledny samotnik" nie potrzebujacy calodobowego
          towarzystwa, czy osoba ktora piec minut nie moze wytrzymac sama i przesiaduje
          dniami i nocami u znajomych . A znam takiego "typa"!
          Ja dobrze czuje sie z ludzmi (w granicach rozsadku), ale nie schne jak ta
          lelija bez wody jezeli nikogo przez trzy dni nie widze. Najwazniejsza w zyciu
          jest rownowaga :)
        • tibby Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 23:07
          Zerknęłam na Twój post powyżej, ten o braku rodzeństwa w sytuacji krytycznej.
          Ja też, jak Ty, mam ciężką sytuację w domu, ojciec poszedł precz, mama pół roku
          temu zachorowała na raka i niełatwo było to znieść. Wtedy po raz pierwszy
          pomyślałam, że żałuję, że nie mam rodzeństwa. Ale następną myślą było to, że
          być może byłoby tak, że oprócz sprawowania opieki nad mamą musiałabym uspokajać
          rozhisteryzowaną siostrę albo podtrzymywać na duchu brata-pierdołę. Rodzeństwo
          nie zawsze oznacza wsparcie (spotkałam się z taką sytuacją kilka razy).
          Druga sprawa - mój partner, jak na złość, też jest przylepką straszną :) Bardzo
          go kocham, ale czasem chciałabym, żebyśmy przez kilka dni poprzestali na
          kontakcie telefonicznym i żebym mogła sobie w spokoju poczytać albo poleżeć do
          góry kołami, sama, sama, sama. Moi przyjaciele i znajomi są fajni, kochani,
          dobrzy, czuję się z nimi dobrze, ale równie dobrze, a czasem nawet lepiej czuję
          się bez nich. Mojej mamie, osobie, której ludzie są niezbędni do życia, wydaje
          się to chore i 'zdziczeję' i nijak nie mogę jej wyjaśnić, że mam inny sposób na
          życie. I nie tylko jej...
          pozdr - zdziczała Tibby
    • reniatoja Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 01.03.04, 20:57
      Zdecydowanie korzystniej jest miec brata. Ja bez brata nie mialabym
      pozalatwianych mnostwa waznych rzeczy w Polsce, on jest moja prawa reka tam,
      gdyby nie on to moje sprawy lezalyby i kwiczaly, chyba . No i jest doatkowy
      czlowiek do kochania :)) No i jakby co to nerki, śpiki, pół wątroby, te
      sprawy... A jak byl w Grecji to nieraz zabral siostrzeniczke do parku czy na
      lody, na czym korzystali wszyscy : dziecko bo mialo ekstra przyjemnosci w
      tygodniu, ja z mezem, bo mielismy chwile dla siebie, no i moj brat, bo
      zaskarbial sobie jeszcze wiecej mojej wdziecznosci :))) Dla niego tez lepiej,
      ze ma siostre, zawsze ma od kogo pozyczyc kaske :))

      Inna sprawa, ze jak byl maly to sie wiecznie bilismy, ile mi nerwow zezarla
      bestia to nawet ja juz nie pamietam.
      Ale tak jak kocha sie wlasnego brata to jest calkiem inny kosmos. Jakos nie
      wyobrazam sobie mojego zycia bez braciaka.
    • maika7 do kini, glonika i nie tylko :-) 01.03.04, 21:55
      kini napisała:
      >bardziej przygnębia fakt, że kiedyś będę zdana raczej na siebie. Osoby, które
      mają >rodzeństwo, zawsze mogą liczyć na ich pomoc. Nawet mimo jakichś tam
      konfliktów.

      Kini, nie ma reguł. Wśród rodzeństwa często są bardzo "poszarpane" układy. Nie
      zawsze mozna liczyć na pomoc. Czasem mozna liczyć tylko na "psychiczne rany".

      >Poza tym myślę, że mając rodzeństwo, byłabym trochę innym człowiekiem.
      >Jedynacy nie uczą się dzielenia z innymi, bo wszystko jest ich, mają więc z
      tym >problemy w dorosłym życiu.

      Kini, jedynak nie żyje w separacji od innych ludzi. Uczymy się dzielić z
      rodzicami, kuzynami, kolegami, koleżankami, przyjaciółmi.......całe życie :-)

      >I to dostawanie wszystkiego skutkuje również tym, że jedynacy nie są nauczeni
      >walczyć o swoje. Ja mam problemy z asertywnością, ze stanowczymi żądaniami.
      >Będąc dzieckiem byłam bardzo nieśmiała, miałam problemy
      >z nawiązywaniem kontaktów z równieśnikami, nie umiałam się bronić.

      Tego tez chyba nie można uogólniać. Co jedynak to inny i inne ma problemy - jak
      każdy człowiek. Mam poczucie, że akurat ja (jedynaczka) umiem walczyc o swoje,
      że potrafię się dzielić z innymi, że - chociaz nie nawiązuję kontaktów bardzo
      łatwo, to te, które nawiązuję są przeważnie trwałe i mocne. Myślę, że nie
      wszystkie problemy, z jakimi się borykają jedynacy wynikają z ich jedynactwa :-
      ))

      Glonik napisała:
      >Teraz widzę starzejącą się i chorującą Mamę, pamiętam zawały i śmierć Taty,
      >i tęsknię do rodzeństwa, choćby z tego powodu, ze kiedy Mama zachoruje
      >ostatecznie będę z Nią sama, bo nawet kochający i wspierający partner
      >nie będzie umiał mi pomóc. Myślę, że brat, czy siostra zdjęliby ze mnie
      >część tego niedobrego. Może idealizuję, ale tak sobie wyobrażam dobre
      >niejedynactwo.

      Jestem w podobnej sytuacji, ale patrzę w przyszłość w ufnością, że poradzę
      sobie z opieką nad chorującą i starzejącą się Mamą, że rodzeństwo może by
      pomogło, a może nie (Mama pochodzi z wielodzietnej rodziny, ale to ona
      właściwie głównie opiekowała się swoja Mamą, w rodzeństwie nie znalazła wtedy
      wsparcia). Jedynactwo to także klarowność "powinności". Wiadomo, że są rzeczy,
      których nikt za jedynaka nie zrobi (żaden brat, siostra) i trzeba w pojedynkę
      stanąć "oko w oko" z losem. To hartuje :-))

      >O, i to jest mój problem. Potrzebuję bardzo dużo przestrzeni fizycznej i
      >psychicznej. Mój partner z kolei jest "przylepą", lubi okazywać uczucia,
      >mnie to czasem krępuje. Czasem chcę być kompletnie sama, wyłączyć telefon
      >nie istnieć społecznie.

      Niejedynacy też czasem są samotnikami :-)) To chyba nie jest cecha jedynaków
      wyłącznie :-))

      >I też mam problemy "towarzyskie", trudno nawiązuję kontakty, a do szczęścia
      nie >potrzebuję tłumu wokół siebie. Lubię być sama i nigdy nie czuję się
      samotnie. >Czytam mnóstwo, a ludzie...mogą nie istnieć. No, przesadzam,
      eremitką nie jestem, >ale są to kontakty rzadkie i mało stadne. Nie lubię
      spędów rodzinno-towarzyskich i >źle się wtedy czuję. To rzeczywiście brak
      treningu z dzieciństwa.

      Mój mąż też nie lubi spędów rodzinnych (niejedynak!), oboje lubimy spotkania w
      wąskim gronie, gdzie można spokojnie pogadać, zastanowić sie nad światem,
      podyskutować, a unikamy jak ognia wszelkich spędów. Może to znów nie "wina"
      jedynactwa, tylko charakteru???

      >Jedynak, to jednak nieco odmienna forma życia ;).
      >Pozdrawiam - odmieniec.

      A dlaczego - Samotniku- buszujesz po forum w takim razie ? Każdy z nas jest
      odmienną formą życia (aj, ten bagaż biologiczny i nieskończoność kombinacji
      połączeń genów.....) niezależnie od wielkości rodziny :-)))

      Plusy i minusy bycia jedynakiem? Dla każdego chyba inne - tylko czy wynikające
      napewno z faktu bycia jedynakiem? Czy nie jest to taki wytrych - jestem
      nieśmiała bo jestem jedynaczką, jestem przebojowa bo jestem jedynaczką, umiem
      nawiązywać kontakty z innymi bo jestem jedynaczką, nie umiem - bo jestem
      jedynaczką.....

      Pozdrawiam serdecznie - jedynaczka zadowolona ze swojego jedynactwa
      (żródło wad i tęsknot nieznane...)
      M.

      • glonik Re: do kini, glonika i nie tylko :-) 02.03.04, 03:52
        maika7 napisała:



        > A dlaczego - Samotniku- buszujesz po forum w takim razie ?

        A buszuję, zresztą nie tak bardzo intensywnie, bo mogę wejść
        i wyjść z Forum, kiedy chcę, bez usprawiedliwiania się i bez
        okrzyku: o cholera!!!!! zostawiłam włączone żelazko!!!! ;-).
        Serio, Net daje mi poczucie swobody i sterowania swoją osobą
        wedle mojego życzenia. Bez tłumaczenia się i poczucia winy,
        że nie uczestniczę w czymś bez chęci na dłuższy kontakt.
        Egoistyczne pozdrowienia ;-).






        • maika7 Re: do glonika 02.03.04, 08:32
          Aaa, to trochę podobnie do mnie :-))
          Zaciekawiłam się przyczynami Twojej obecności na forum, bo napisałaś, że
          kochasz książki i, że inni ludzie mogą nie istnieć. Ale potrzeba kontaktu chyba
          w Tobie istnieje, skoro tu jesteś?

          Hm... od słowa "egoistyczne" zaczęła się nam (mnie i mężowi, który też od czasu
          do czasu zagląda na forum) bardzo sympatyczna znajomość. Od tego czasu czuję
          sentyment do tego słowa :-))

          Serdeczności
          M.

      • kini Re: do kini, glonika i nie tylko :-) 02.03.04, 09:31
        > >bardziej przygnębia fakt, że kiedyś będę zdana raczej na siebie. Osoby, któ
        > re
        > mają >rodzeństwo, zawsze mogą liczyć na ich pomoc. Nawet mimo jakichś tam
        > konfliktów.
        >
        > Kini, nie ma reguł. Wśród rodzeństwa często są bardzo "poszarpane" układy.
        Nie
        > zawsze mozna liczyć na pomoc. Czasem mozna liczyć tylko na "psychiczne rany".

        Oczywiście, że nie ma reguł, ale będąc jedynaczką, mam gwarancję na to, że będę
        musiała sobie radzić sama. A mając rodzeństwo miałabym przynajmniej nadzieję,
        że mogę na kogoś liczyć :)



        > Kini, jedynak nie żyje w separacji od innych ludzi. Uczymy się dzielić z
        > rodzicami, kuzynami, kolegami, koleżankami, przyjaciółmi.......całe życie :-)

        To prawda, ale część nawyków z dzieciństwa czasami się ujawnia :)



        > Tego tez chyba nie można uogólniać. Co jedynak to inny i inne ma problemy -
        jak
        >
        > każdy człowiek. Mam poczucie, że akurat ja (jedynaczka) umiem walczyc o
        swoje,
        > że potrafię się dzielić z innymi, że - chociaz nie nawiązuję kontaktów bardzo
        > łatwo, to te, które nawiązuję są przeważnie trwałe i mocne. Myślę, że nie
        > wszystkie problemy, z jakimi się borykają jedynacy wynikają z ich
        jedynactwa :- ))

        To prawda, ale ja jednak upatruję tutaj jakąś korelację.
        • Gość: maika7 Re: do kini, IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 11:36
          >Oczywiście, że nie ma reguł, ale będąc jedynaczką, mam gwarancję na to, że
          będę musiała sobie radzić sama. A mając rodzeństwo miałabym przynajmniej
          nadzieję, że mogę na kogoś liczyć :)

          Ta gwarancja i klarowność moich "praw i obowiązków" jest dla mnie bardzo
          pozytywną wartością :-)) Bardzo wyraźnie wiem na co mogę liczyć i czego ode
          mnie się oczekuje. Z rodzeństwem nie wiem jak by było. Lepiej, gorzej? Diabli
          wiedzą :-))

          >To prawda, ale część nawyków z dzieciństwa czasami się ujawnia :)
          >To prawda, ale ja jednak upatruję tutaj jakąś korelację.

          Ujawnia się i są pewnie korelacje pomiędzy warunkami w jakich się wychowujemy,
          ale czy są jakieś nawyki i problemy charakterystyczne TYLKO dla jedynaków?? W
          to właśnie wątpię.

          Może jest tak, jak pisze niżej lola211, że jedynactwo się demonizuje? I
          upatrujemy źródła naszych problemów i kompleksów w byciu jedynakiem?? Może to
          mit?
          :-)
          M.

          • kini Re: do kini, 02.03.04, 12:26
            > Ta gwarancja i klarowność moich "praw i obowiązków" jest dla mnie bardzo
            > pozytywną wartością :-)) Bardzo wyraźnie wiem na co mogę liczyć i czego ode
            > mnie się oczekuje. Z rodzeństwem nie wiem jak by było. Lepiej, gorzej? Diabli
            > wiedzą :-))

            Też prawda! :)



            > Może jest tak, jak pisze niżej lola211, że jedynactwo się demonizuje? I
            > upatrujemy źródła naszych problemów i kompleksów w byciu jedynakiem?? Może to
            > mit?

            Chyba nie tylko mit, chociaż zgadzam się, że zwalanie wszystko na brak
            rodzeństwa to przesada :)
            • Gość: maika7 Re: do kini, IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 14:00
              >Chyba nie tylko mit, chociaż zgadzam się, że zwalanie wszystko na brak
              rodzeństwa to przesada :)

              Są jakieś badania mówiące o cechach jedynaków, najstarszego dziecka w rodzinie,
              średniego, najmłodszego itp. Taka próba uchwycenia zależności od "kontekstu"
              rodziny i miejsca w niej. Ale to daleko idące uogólnienia. Chyba każdy problem
              każdego z nas może mieć inną przyczynę. Dla mnie poszukiwanie cech wspólnych
              jedynaków to trochę tak, jak poszukiwanie cech wspólnych np. rudowłosych (poza
              kolorem włosów oczywiście) :-))

              M.
    • kiitek Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 08:39
      Gość portalu: Madzia napisał(a):

      > No, właśnie, jak to jest? Czy dziecko nie mające rodzeństwa jest bardziej
      > szczęśliwe?

      Raczej szczęście nie jest od tego zależne,ale myślę,że brak rodzeństwa jest
      czymś nie za dobrym dla człowieka.
      • lola211 Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 09:38
        > Raczej szczęście nie jest od tego zależne,ale myślę,że brak rodzeństwa jest
        > czymś nie za dobrym dla człowieka.

        To samo mozna powiedziec o posiadaniu rodzenstwa- czasem nie jest to korzystne.
        Ja uwazam, ze jedynactwo sie demonizuje, oskarza o wszelkie zyciowe
        niepowodzenia, w głowach jedynaków tli sie idyllyczny obrazek fajnego brata czy
        siostry, a rzeczywistosc wyglada czesto nie tak ciekawie- rodzenstwo skłocone
        lub sobie obce, to dopiero boli, gdy masz rodzine, a jakby jej nie było.
        • zabka000 Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 10:10
          No właśnie, u mnie jest dosyć smutna sytuacja. Co prawda mam siostrę ale jakoby
          jej nie było. Od początku byłyśmy wychowywane oddzielnie: ja z rodzicami a
          siostra z dziadkami- tak wyszło i tyle.
          Od kiedy pamiętam zawsze była kreowana między nami atmosfera rywalizacji: w
          szkole, w wyglądzie, itp. Jesteśmy rodzeństwem ale mamy i tak życie jedynaczek:
          widzimy się bardzo rzadko i rozmawiamy o bardzo ogólnych tematach bo właściwie
          nie ma między nami 100 % więzi. Rodzice i dziadkowie chcieli dobrze ale teraz
          wiem że wyrządzili nam krzywdę.
          Obydwie zawsze byłyśmy traktowane przez otoczenie jako dziwaczki, klasowe
          pierdoły, strasznie nieśmiałe. Życie już dało nam w kość a teraz mamy takie
          kompleksy wyniesione z dzieciństwa że baaaaardzo trudno jest nam nawiązać
          kontakt z ludźmi. Ja już teraz mam trochę dość i nie bardzo radzę sobie sama ze
          sobą. Czasami naprawdę nie mam już siły. Ale nikogo nie winię. Tak wyszło.
          Przepraszam wszystkich za taki depresyjny nastrój, ale miałam ogromną potrzebę
          wygadania się..
        • kiitek Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 13:08
          lola211 napisała:

          > > Raczej szczęście nie jest od tego zależne,ale myślę,że brak rodzeństwa jes
          > t
          > > czymś nie za dobrym dla człowieka.
          >
          > To samo mozna powiedziec o posiadaniu rodzenstwa- czasem nie jest to
          korzystne.
          > Ja uwazam, ze jedynactwo sie demonizuje, oskarza o wszelkie zyciowe
          > niepowodzenia, w głowach jedynaków tli sie idyllyczny obrazek fajnego brata
          czy
          >
          > siostry, a rzeczywistosc wyglada czesto nie tak ciekawie- rodzenstwo skłocone
          > lub sobie obce, to dopiero boli, gdy masz rodzine, a jakby jej nie było.

          Ale zawsze to rodzina,najbliższa jakby nie było....
          • lola211 Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 13:32
            > Ale zawsze to rodzina,najbliższa jakby nie było....

            No ale co z tego wynika na codzien? Kompletnie nic.Nie ma kontaktu, nie ma
            pomocy, nie ma rozmów, nie ma spotkan.Co mi ze swiadomosci, ze mam brata, skoro
            wiem, ze jestesmy sobie obcy, nie mamy o czym ze soba rozmawiac? Ze w razie
            problemów z rodzicami nie usiadziemy przy stole i nie dogadamy sie, jak im
            pomóc?
    • mantha Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 11:53
      Przeczytalam wiekszosc postow i w ogole sie nie zgadzam z teza dosyc
      uogolniającą, ze jedynacy to introwertycy, a ci, ktorzy maja rodzenstwo
      ekstrawertycy.
      mam brata i siostre (mlodsi ode mnie) i jestem podrecznikowym wrecz przykladem
      introwertyczki, zamknieta w sobie z wielka trudnoscia nawiązująca kontakty z
      innymi - to samo ma moj brat, siostra juz nie (inny ojciec) i smiem twierdzic,
      ze jest to sprawa bardziej genetyczna niz fakt posiadania lub nieposiadania
      rodzeństwa.
      Moj partner - jedynak - otoczony niesamowita iloscia znajomych, lubiacy byc w
      centrum uwagi, ekstrawertyk, od czasu do czasu twierdzi, ze mu rodzenstwa
      brakuje, ale chyba na tej zasadzie, jak tutaj ktos juz opisal, ze zawsze chcemy
      czegos, czego miec nie możemy.
      Zrobilam tez w myslach szybki przeglad znanych mi lepiej jedynaków - co ich
      łączy? - meczący sposob bycia, namolność i ciagla potrzeba bycia w centrum
      uwagi - to cechy rzucające sie w oczy akurat mi - osobie uwielbiającej swiety
      spokoj, nie narzucającej sie nikomu i nie znoszącej opowiadac głownie o sobie.
      Reasumując - chyba jednak gorzej maja jedynacy i jednoczesnie sa bardziej
      męczący dla otoczenia. Tak wynika z moich doswiadczen i obserwacji.
      pozdrawiam

      • tibby Re: plusy i minusy bycia jedynakiem 02.03.04, 13:40
        Zrobilam tez w myslach szybki przeglad znanych mi lepiej jedynaków - co ich
        > łączy? - meczący sposob bycia, namolność i ciagla potrzeba bycia w centrum
        > uwagi - to cechy rzucające sie w oczy akurat mi - osobie uwielbiającej swiety
        > spokoj, nie narzucającej sie nikomu i nie znoszącej opowiadac głownie o sobie.
        > Reasumując - chyba jednak gorzej maja jedynacy i jednoczesnie sa bardziej
        > męczący dla otoczenia. Tak wynika z moich doswiadczen i obserwacji.
        Widzisz, z moich obserwacji wynika coś dokładnie przeciwnego: znani mi jedynacy
        są cisi i pokornego serca, a ci, którzy rodzeństwo posiadają, są upierdliwi,
        ciągle gadają o sobie i są usposobieni towarzysko, co jest nad wyraz męczące.
        Ale nie wysnuwam z tego wniosku, że ci, co mają rodzeństwo, mają gorzej, a
        jedynacy żyją w luksusie samotności, bo to bzdura. Ja jestem introwertykiem,
        ale nie wiążę tego z moim statusem (jedynaczka). To, o czym piszę, nie ma być
        kontrą, ale raczej próbą pokazania, że każda generalizacja w sprawie 'jedynak
        vs rodzeństwo' jest bezsensowna.
        pozdr
      • Gość: maika7 Re: plusy i minusy bycia jedynakiem IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.04, 14:03
        >Zrobilam tez w myslach szybki przeglad znanych mi lepiej jedynaków - co ich
        łączy? - meczący sposob bycia, namolność i ciagla potrzeba bycia w centrum
        uwagi - to cechy rzucające sie w oczy akurat mi - osobie uwielbiającej swiety
        spokoj, nie narzucającej sie nikomu i nie znoszącej opowiadac głownie o
        sobie....

        Też zrobiłam w myślach przegląd znajomych, którzy według mnie są męczący dla
        otoczenia (czyli mnie...). Nikt z tego grona nie jest jedynakiem.
        Hm.. ale popatrzę jeszcze czy u znajomych nie widać przypadkiem oznak zmęczenia
        mną :-)
        M.
    • mickey.mouse Wprost przeciwnie 02.03.04, 17:23
      Gość portalu: Madzia napisał(a):

      > No, właśnie, jak to jest? Czy dziecko nie mające rodzeństwa jest bardziej
      > szczęśliwe?

      Mniej
      • lola211 Re: Wprost przeciwnie 02.03.04, 18:56
        > Mniej
        A skad to wiesz? Masz porównanie bycia najpierw jedynakiem a nastepnie nie-
        jedynakiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka