jest.srednio
03.05.10, 19:32
tak. przyznaję. może to jest pierwszy krok do czegoś - mowię o tym na forum,
choć nikomu jeszcze wprost nie jestem w stanie tego powiedzieć. a może nie mam
racji, może przesadzam, histeryzuję, może po prostu "lubię wypić"?
tyle, że piję właściwie codziennie, choć nie upijam się; tylko na lekkim
rauszu czuję się dobrze. bez kilku kieliszków wina nie potrafię już nic
zrobić; sklecić kilku zdań; dłuższego służbowego maila, wykonać bardziej
złożonego zadania.
najlepsze jest to, że nadal świetnie funkcjonuję w pracy; całkiem dobrze w
małżeństwie. wyglądam dobrze - nigdy byście nie powiedzieli, że mijacie na
ulicy kobietę uzależnioną od alkoholu. z zewnątrz jestem kobietą sukcesu -
warszawską businesswoman w średnim wieku. w środku - kompletnie nie wiem już
kim...
wszystko ciągnie się od dobrego roku. tak więc mam już pewien staż. najgorsze
jest to, że czuję się taka cholernie żałosna, tak bardzo nie chcę żeby to do
kogokolwiek doszło, nic nie byłoby mnie w stanie bardziej poniżyć. dlatego nie
ma mowy o żadnym dłuższym odwyku, sanatorium, nic z tych rzeczy. także, jak
widzicie, jest naprawdę średnio.