trening w piwnicy

05.05.10, 14:32
pierwsza rzecz, to od zawsze w paluchach silna byłam, ze szyne bym skręciła. w
ogóle kończyny górne jakieś takie sprawne mam, może dlatego, ze jestem dość
żylasta, a to podobno związane jest z krzepą. już w dzieciństwie byłam
naczelnym odkręcaczem słoikow. siła fizyczna jest u mnie odwrotnie
proporcjonalna do sprawności umysłowej.to sprawa druga. mam coraz słabsza
pamięć. ostatnio zatrzasnęłam klucze w piwnicy. nie mam zapasowego klucza do
kłódki. mówie ojcu, co mi sie przytrafiło, a on dał mi taki brzeszczot i
powiedział, ze jak u mnie będzie, to mi kłódkę przepiłuje. No i był,
oczywiście "zapomniał" (brzeszczotem to sie zejdzie... diaksa by sie przydała,
bo tak piłką, bez uchwytu???). takoż poszłam dziś piłować. 10 minut.
przypuszczam, że mi siły przybyło (jeszcze przybyło!) od częstego gniecenia
ciasta kruchego. jak myślicie? i czy też tak macie?
    • maitresse.d.un.francais Re: trening w piwnicy 05.05.10, 22:41
      i czy też tak macie?

      Nie. Szyny bym nie skręciła, za to sprawność umysłową i fizyczną mam na podobnym
      poziomie.

      No i nie wiem, co to diaksa.
Pełna wersja