Dodaj do ulubionych

zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka

    • skarpetka_szara Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 17:24
      "ojej nie rozpraszaj mnie, bo spowoduje wypadek i Twoja dziewczyna
      bedzie musiala cie odwiedzac w szpitalu"

      hehehe, wiem, chore.
      • pendzacy_krolik "wejdziemy glebiej w temat" - bezcenne nt 10.05.10, 20:58
      • biala24 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 00:48
        Alez sie on wygina... Ciągle o tym wyginaniu;) To kot jakis.
      • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:39
        wrecz przeciwnie , mnie sie podoba. Jednak wole zrobic inne dochodzenie, ktore
        juz jest wszęte.. Agenci FBI w miescie juz rozpracowuja ''Mission Instructor's
        Girlfriend' :) pare dni i będę wiedziec.. :)
    • coppermind Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 21:28
      znaczy jajniki powiedziały, że możesz bez wyrzutów sumienia
      dać instruktorowi doopy za egzamin, bo ma na tyle dobre geny,
      żeby połączyć interes reprodukcyjny z prozaicznym interesem
      dotyczącym prawa jazdy ?

      Ach jakie te dziewczęta są sprytne i potrafią wytłumaczyć
      sobie wszystko i w dowolnej konfiguracji, żeby dać ciała
      i osiągnąć realizację interesów.

      a co to jest to "zakochanie" ?
      chemia seksu ? Wola realizacji interesu reprodukcyjnego ?
      Czysty egoizm ?
      • izabellaz1 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 21:52
        coppermind napisał:

        > znaczy jajniki powiedziały, że możesz bez wyrzutów sumienia
        > dać instruktorowi doopy za egzamin

        A Ty skąd się urwałeś? Od kiedy instruktor jazdy na kursie robi za egzaminatora
        dla tej samej osoby?
        • coppermind Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 08:18
          logika jajników jest inna niż logika mózgu.

          jajniki mówią jej, że ona chce dać dooopy "w sprawie"
          albo "dla dobra sprawy".
          jajniki nie wnikają w to, kto podejmuje decyzję o oblaniu
          egzaminu. To instynkt płacenia seksem za usługę.
          W przyrodzie powszechna sprawa, więc nie wiem co się
          tak samiczki wzburzacie ?
          • izabellaz1 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 08:53
            coppermind napisał:

            > logika jajników jest inna niż logika mózgu.
            >
            > jajniki mówią jej, że ona chce dać dooopy "w sprawie"
            > albo "dla dobra sprawy".
            > jajniki nie wnikają w to, kto podejmuje decyzję o oblaniu
            > egzaminu. To instynkt płacenia seksem za usługę.
            > W przyrodzie powszechna sprawa, więc nie wiem co się
            > tak samiczki wzburzacie ?

            Jeśli piszesz "jej", to pisz w liczbie pojedynczej a nie mnogiej odnosząc
            wypowiedź do wszystkich.
            Widocznie u Ciebie logika prostaty wpływa na zdolności językowe:)
      • dz0nu Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 22:04
        coppermind zastanów się co piszesz ! póki co w Polsce instruktor uczy a nie
        egzaminuje kursantów. Także Twoja wyborna teoria jest o kant dooopy potłuc. Myśl
        człowieku
      • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 00:25
        a ja nie rozumiem, czemu instruktorów i ew. dawanie im dupy wiąże się
        powszechnie ze zdaniem egzaminu? jaki wpływ ma na to instruktor? :) przeleci
        panienkę, a egzaminator i tak ją obleje ;)
        tak naprawdę, to instruktorzy niewiele mogą załatwić... a nawet jesli moga, to
        wolą nie ryzykować.
    • le_rouge ach... 10.05.10, 21:45
      ajk ja lubię te romantyczne historie...

      a złap go kiedyś za..... i wrzuć jedynkę! po reakcji zobaczysz czy
      jest Tobą zainteresowany....

      masssakra
    • kgsz Etam, to będzie łatwe ;) 10.05.10, 21:54
      Wygląda na to, że i Ty nie jestes mu obojętna - żartobliwie powiedz, że jeśli
      zdasz egzamin, to zapraszasz na zwycięskie piwo w ramach podziękowania :)

      (jeśli Ci się nie uda zdać i tak do niego zadzwoń i smutno powiedz, że musisz
      sie upić,a nie masz z kim :) )
    • fo.xy Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 22:39
      nauka jazdy nie trwa wiecznie. Ile zostalo Ci jeszcze do egzaminu? raczej
      niewiele, wiec moja rada odczekaj do egzaminu, zdaj, a potem juz droga wolna.
      Bedziecie sie mogli rozpraszac do woli ;)

      Jesli tez jest Toba zainteresowany, a jak wspomnialas jazdy sa profesjonalne, to
      moze on czeka, az zdasz egzamin? Dla niektorych moze byc niezreczne umawianie
      sie z kursantka/studentka/uczennica czy jak to jeszcze nazwac. Ale kiedy ta
      relacja sie konczy, to mozna spokojnie sprobowac czegos innego.
      • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 12.05.10, 00:05
        jeszcze ma do wyjezdzenia 18 godzin, tj 9 spotkan po 2 h, na teorie czekam 2
        tyg, na praktyke 2 tyg, egz za 1,5 miesiaca.
    • akle2 Jazdy doszkalające 10.05.10, 22:50
      Zapytaj się, czy możesz wziąć u niego jazdy doszkalające przed egzaminem i zaobserwuj reakcję. Jeśli powie że tak, chętnie, to wszystko w ...Twoich rękach.
      A jeśli skieruje Cię do kolegi, to pozostaje zimny prysznic.
      PS. Jeśli koleś wolny, to trzymam kciuki. Miłość to fajna sprawa.


      -------
      Zwycięzca bierze wszystko.
      • agaciarianka222 Re: Jazdy doszkalające 12.05.10, 00:06
        bezapelacyjnie niniejszym uczynię :)
    • lovecosmetics Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 10.05.10, 23:06
      daj spokój... to takie banalne...
    • kinkygirl Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 01:27
      czekam na kolejne odcinki z cyklu kocham instruktora:

      O Boze, pojechalam na narty - troche obciach
      Jejciu, ucze sie zeglowac - to chyba tragedia
      Poszlam na wieczorowy kurs ksiegowosci - happy end ze slubem ;)
    • lucys13 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 10:08
      Bylam w takiej samej sytuacji.Dokladnie rok temu zapisalam sie na
      kurs.Instruktor ... ideal zakochałam sie przeżylam to samo co ty.Nie
      mogłam doczekać się kolejnych lekcji.Tak jak to opisujesz wypytywał
      sie o wszystko ja nie byłam dłużna więc też pytałam wiedziałam o nim
      wszystko a on o mnie ale nigdy nie dałam po sobie poznać co
      czuję.Nasze relacje wyglądały bardzo przyjacielsko.Pracuję w sklepie
      zdarzało się że przyjeżdżał codziennie do mojej pracy ot tak żeby
      pogadać.Nadszedł dzień egzaminu sam zaproponował że osobiście mnie
      tam podwiezie.W samochodzie panowała totalna cisza jakby miał być
      koniec świata.Dojechaliśmy, wyszłam z elki on za mną popatrzył mi w
      oczy i tak mnie przytulił i trzymał i trzymał nogi miałam jak z
      galarety. Uwolniłam sie z objęć życzył powodzenia i pobiegłam na
      egzamin.I może to dziwne ale w tym momencie miałam mieszane uczucia
      co będzie jak zdam? Nie zdałam ale nie było mi przykro nie uroniłam
      ani jednej łezki dziwiłam się innym że ryczą jak bobry.Na drugi
      dzień był u mnie w pracy gadu gadu umówiliśmy się na kolejne
      jazdy,minęly 3 mies i znów egz.Zdałam.Nadal przyjeżdża lubię z nim
      rozmawiac ale z perspektywy czasu wiem że to było tylko
      zauroczenie.Już mi serce nie podskakuje na jego widok,nie czuje
      motylków w brzuchu to magia elek sprawia wrażenie bliskości,wiem,
      wspaniale jest jak dotknie dłoni by pomóc przy zmianie biegu ale to
      minie.Może w Twoim przypadku będzie odwrotnie? Życzę powodzenia...
      • monikaaleksandra Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 10:20
        Skup się kobieto na egzaminie, bo jak będziesz myślała o duperelach,
        to Wydasz tyle na egzaminy i jazdy dposzkalające, że Ci ten
        instruktor zacznie wychodzić uszami. Dla ochłodzenia mózgownicy
        przypomnij sobie wypadek, który zdarzył się na egzaminie nauki
        jazdy, w ktorym kursantka zabiła dwie osoby. Może uspokoi to Twoje
        szalejące hormony.
        W ogóle wyglądasz jakbyś miała d...pę zamiast głowy. A już mówienie
        o sobie jako o intelektualistce jest równie wiarygodne jak wykłady
        śp. Kołakowskiego o hermeneutyce na Pudelku.
      • kitek_maly Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 15:13
        to magia elek sprawia wrażenie bliskości,wiem,
        > wspaniale jest jak dotknie dłoni by pomóc przy zmianie biegu

        O_O
        Szczęka opada.
        Wszystko opada. :D
      • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 15:19
        taaa... swoją drogą, ciekawe czemu dziewczyny mają takie odczucia tylko w
        przypadku tych "młodych, przystojnych, prężących ciałka"... gdyby instruktor był
        w średnim wieku, to zaraz byłby posądzony o molestowanie, próbę gwałtu i bóg wie
        co jeszcze. a na pewno zostałby nazwany starym zboczeńcem :)
    • mgrek Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 10:24
      no to gimnastykuj punkt g raz.. a możne n razy, jak się znudzi ocenisz co
      dalej.. tylko się nie żeń od razu i pamiętaj o gumce
      • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 13:35
        Czytam wasze posty, za wszystkie dziekuje. Kazdy z Was ma troche racji po
        trosze. Po weekendzie ochlonelam, podeszlam do sprawy na luzie, dla bardziej
        czepliwych dodam,ze nie moduluje juz glosu itp. Mialam chyba wysokie stezenie
        estrogenu wydzielajacego przez mojego cialko zoltegoz racji owulacji:) ( jedyne
        biologiczno-chemiczne wytlumaczenie ), bo w zeszlym tygodniu przyzywalam jakis
        SZAŁ PAŁ :)
        Niemniej jednak zajmujemy sie nadal jazda, skrzynia biegow opanowana, łuk sie
        udaje 7/10 razy, wjazd po gorke 5/5. Tak wiec kocnentracja pelna i sa efekty.
        Estrogen spadl, progesteron wzrosl, niemniej jednak jestem pod wrazeniem tego
        instruktora-rowiesnika w dalszym ciagu, bez wzgledu na stezenie moich hormonow
        plciowych :)))

        PS . Nie gimnastykuje zadnych punktow g,ani nie nastawiam sie na sex...
        No nawet kboieta nie mzoe miec wizji seksualnych w czasie jajeczkowania, tozto
        skandal :)
        • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 15:31
          A widziałaś to? http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,7868414,Kursantka_nie_ponosi_winy_za_wypadek__elki_.html?fbc_channel=1#%7B%22id%22%3A0%2C%22sc%22%3A%22http%3A%2F%2Fwww.connect.facebook.com%2Fxd_receiver_v0.4.php%22%2C%22sf%22%3A%22fbfanIFrame_0%22%2C%22sr%22%3A2%2C%22h%22%3A%22iframeOuterServer%22%2C%22sid%22%3A%220.815%22%2C%22t%22%3A0%7D%5B0%2C%22iframeInnerClient%22%2C%22setCanvasHeight%22%2C%22338px%22%2Cfalse%5D
          • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 15:49
            aleś linka zapodał(a)...
            no i czego to dowodzi? nie zmienia to faktu przecież, że zginęły dwie osoby...
            w ogóle, co to za argument w tej dyskusji? to byl wypadek, każdemu się może
            zdarzyć. przecież nie zdarzył się dlatego, że kursantka rozszerzała źrenice do
            instruktora, a on prężył ciało na fotelu... ;)
            • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 16:17
              To było raczej w formie ciekawostki, a nie dowodzenia czegokolwiek. Ogólnie cały wątek jest dla mnie pozytywny. Niech dziewczyna próbuje, co ma do stracenia, życzę jej jak najlepiej. po prostu po przeczytaniu tego artykułu, od razu skojarzył mi się z tym wątkiem, ponieważ autorka pisała, że o mało kogoś nie przejechała, taka była rozkojarzona. Na szczęście ten instruktor wydaje się być dość rozsądnym człowiekiem.
          • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:22
            Uwazam,ze ten rpzypadek to wina instruktora. To on decyzuje kiedy jechac w
            miasto,a kiedy pozostac poza obszarem zabudowanym. zanim rozszerzylam zrenice do
            mojego instruktora, juz wiedzialam jak sie hamuje (nie scierając klocków), ale
            fakt faktem, mnostow ludiz ida cna kurs w zyciu nie siedzieli za kolkiem i na
            instruktorze spoczywa obowiazek pilowania. Mimo,ze mam 12 godzine jazdy, mojemu
            ciagle lataja nogu po sprzeglach i pedalach, symulujac jedncozesnie,ze naciska
            hamulec czy sprzegflo razem ze mna i upominajac mnie czasem ''wcisniej sprzeglo
            jeszcze 2 cm'' ...
            Przeczytajcie inne fora, jak instruktorzy sobie ucinaja drzemki, gadaja caly
            czas przez telefon, ziwerzenia kursantek, ktore wpadly do rowu, bo instruktor
            zaczal chrapac.. TAKICH NALEZ SIE BAC!
            A nie mlodych, ambitnych, pieknych, pachnacych i do tego ambitnych
            bożyszczów-instruktorow, jak moj xD tadaaaaaaam!!!!!!! :)
            • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:28
              No właśnie moja siostra mi dziś opowiadała, bo z nią na ten temat rozmawiałam (a ona miesiąc temu zdała w końcu egzamin), że jej instruktor opowiadał, jak niedawno jedna kobieta zginęła w wypadku (kursantka to była). Jechała dopiero 2 raz w życiu, a ten już ją zabrał na ruchliwą drogę, ona ledwo co panowała nad kierownicą, a ten sobie pisał smsy i biedna kobieta wjechała pod tira. Zginęła na miejscu, a najgorsze jest to, że udało mu się wymigać od jakiejkolwiek kary, nawet nie stracił możliwości bycia instruktorem.
              • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:51
                No wlasnie, i to jest skandal.Moj bożyszcze potrafil mnie opierniczyc jak
                jechalam 20 km/h i nie raczylam JESZCZE PRZYHAMOWAC przed tzw''leżącym
                policjantem''.
                Instruktor widzi, kogo mzoe wypuscic w miasto i po ktorej godzinie. Moj
                bozyszcze twierdzi,ze były osoby, które wporwadizl na miasto po 8 godiznie jazdy
                dopiero, poniewaz do 8 godziny te osoby na prostej drodze jechaly slalomem. Coz,
                nie kazdy ma predyspozycje, a kazdy za to ma lęki. ja sie panicznie boje tirow.
                Wymijjaac sie na drodze,zawsze zamykalam oczy. On mnie uspokajal,zatrzymal
                samochod, zapytal lagodnieco mnie przeraza w tirach, czy mam jakas traume.ze to
                nic takiego nie jest, tylko wielki samochod wygladajacy jak wielki ogorek :)))
                hahaha i pomoglo :)3 lekcja byla w miescie :)
                • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 18:01
                  a matko, to co robili przez te 8 godzin??!! jak mozna się nauczyć jeździć NIE
                  JEŻDŻĄC? :)
                  jak instruktor ma sprawdzić, kogo moze "wypuścic na miasto", kiedy NIE jeździ po
                  mieście? nie rozumiem takiej nauki...
                  oj, coś czuję, że ten Twój bożyszcze nie nauczyłby mnie jeździć ;)
                  • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 18:09
                    Może np. jechać kawałek po jakimś placu, sprawdzać, czy ten ktoś potrafi skręcać, czy panuje nad kierownicą, czy nie mylą mu się nogi, gaz, hamulec, zmiana biegów, użycie sprzęgła. Może po prostu oswajać z samochodem powoli. Dla niektórych to ważne, bo nie każdy ma predyspozycje i nie każdy jest odważny. Jedni łapią szybciej, a inni potrzebują więcej czasu.
                    Miasto miastu też nierówne, nawet różne dzielnice czy ulice miasta to zupełnie inny stopień trudności. Dla mnie na początku mogłaby być jazda po jakiejś małej, spokojnej uliczce, ale jakbym miała wyjechać do centrum wielkiego miasta, gdzie jakieś ronda, skrzyżowania, to chyba zeszłabym na zawał :)
                    Z tego, co opisuje autorka, to bardzo fajnie szkoli ten jej instruktor, pomaga zredukować lęki, obracając je w żart. Inny mógłby się wydrzeć i wyśmiać cudze lęki.
                    • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 19:06
                      no nie, no mój też oswaja, ale od razu w mieście. i myśle, że ma rację, myślę,
                      że takie jeżdżenie po placu albo po osiedlowych uliczkach, to strata czasu.
                      ja też się bałam, nie umiałam zmieniac biegów. wiedziałam tylko, ktory pedał
                      jest który :) ale co z tego, kiedy nie umiałam ich używac. ale taki wstęp trwał
                      3 minuty - wciśnij sprzęgło, przekręć kluczyk, dodaj gazu, obserwuj obroty,
                      zejdź z obrotów, popuszczaj sprzęgło, dodaj gazu - jedziemy :)
                      stopniowo przyszedł czas na płynną zmianę biegów, na lusterka... pewnie, że
                      poczatkowo zdarzyło się raz czy dwa nie zmieścić w zakręt, ale myśle, że nie
                      nauczyłabym się tego na żadnym placu czy bocznej uliczce.

                      a wracając do wątku - zaczyna mi pachnieć cienką prowokacją :) no, ale życzę
                      autorce powodzenia - zwłaszcza na egzaminie :)
                      • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 19:10
                        No widzisz, ja się na początku uczyłam jeżdżąc po swoim mniejszym mieście i z tego się cieszę. Mogłoby być tak, że gdyby od razu wywiózł mnie do centrum np. Warszawy i kazał jechać, to nie wiem czy w pewnej chwili nerwy by mi nie puściły i nie poryczałabym się, albo wysiadła i nie wróciła :) No chociaż może i nie, bo ja zawzięta i dumna jestem, ale myślę, że mogą istnieć osoby, które się mogłyby zniechęcić.
            • a_lex Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:37
              ja też wyjechałam na ulice, a nigdy wcześniej nie siedziałam za kierownicą -
              nawet tak "na sucho" :) i co? nie mielismy żadnej akcji z nagłym hamowaniem,
              paniki za kółkiem itd. oczywiście na pierwszą godzinę wyjechaliśmy poza miasto,
              no ale najpierw musieliśmy z tego miasta wyjechac. a później wrócić. uważam, że
              taki sposób nauki jest najlepszy. bo niby jak inaczej? nie chodziłam nawet "na
              teorię", wszystkie wykłady odbywały się w aucie, w czasie jazdy. dzięki temu
              głupie "murzynki" na testach to był pikuś ;)
              i mój instruktor nigdy nie musiał symulowac wciskania hamulca czy sprzęgła,
              kiedy było to konieczne, to po prostu to robił.
              • e.i.t.h.e.l Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:43
                Mój na szczęście też miał jako takie wyczucie, bo nawet jak się zagadał i myślałam, że myślami jest zupełnie gdzie indziej, to potrafił nagle zrobić coś, co pewnie uratowało mnie przed niejedną głupotą. Niestety nie wszyscy się do tego nadają. No ale temat jest nie o tym, tak jak już pisałam, w formie ciekawostki wkleiłam ten link.
                • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 11.05.10, 17:54
                  No i gitez malinez :)
                  • oliwka-and-more Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 18.05.10, 18:56
                    No i jak tam po weekendzie sprawy się mają? Strrrrasznie ciekawa jestem :)
                    • agaciarianka222 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 02.06.10, 11:57
                      nijak :((( okazalo sie,ze ma narzeczona :(((
                      • kadfael Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 02.06.10, 12:51
                        No cóz. Rzeczywistość czasem weryfikuje nasze wyobrażenia.
                        Ale spójrz na to ze strony pozytywnej. Zyskałaś wiedzę, że to, iż
                        facet się usmiecha i miło rozmawia, nie oznacza zawsze, że to już
                        miłość...
                        • mysia-mysia Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 02.06.10, 22:52
                          może zerwie? nie takie rzeczy dzieją się na świecie!
                      • lonely.stoner Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 02.06.10, 23:02
                        agaciarianka222 napisała:

                        > nijak :((( okazalo sie,ze ma narzeczona :(((

                        blehehehe, no sorry ale inaczej sie tego skomentowac sie, tyle migdalenia,
                        wypinania cialka, cuda na kiju, maslane oczka, juz sobie pewnie nawet caly wasz
                        romans w glowie ulozylas a tu masz ci babo placek...dzizas, rozwalaj mnie takie
                        niunki co sobie nawkrecaja cos o facecie bo ma taki gleboki glos, i bo jak mnie
                        instruuje takim glosem to na pewno ze mna flirtuje ...hahah, no ale masz tez
                        lekcje- ze niektorzy sa po prostu uprzejmi i nie znaczy to zaraz ze sa zakochani
                        albo napaleni.
                        • kasiapil Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 03.06.10, 20:13

                          Rok temu zdawalam na prawko w Warszawie.
                          Oestatni dwie godziny doszkalajace przed zdanym egzaminem mialam z cud miód
                          chłopakiem. Dwie godziny to troche malo czasu, by zauroczyc sie, ale miło
                          wspominam do dziś. Pozdrawiam przystojnego instruktora z Radarowej! )
                        • akle2 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 03.06.10, 23:43
                          A Ty, lonely.stoner, wogóle nie umiesz się wczuć w czyjąś sytuację. Okazał się zajęty, trudno, takich okazji jeszcze wiele będzie i na pewno znajdzie tego jedynego. A twoim zdaniem jak ludzie się poznają jeśli nie przez wzajemne stroszenie piórek? Czasy ustawiania związków przez rodziców już dawno minęły.

                          ------
                          Zwycięzca bierze wszystko.
                      • akle2 Re: zakochałam sie w instruktorze jazdy - załamka 03.06.10, 23:39
                        agaciarianka222 napisała:

                        > nijak :((( okazalo sie,ze ma narzeczona :(((


                        Szkoda. Bardzo Ci kibicowałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka