rozwazna35
09.05.10, 00:09
Jestem z moim facetem prawie rok. Mam dziecko z poprzedniego
małżeństwa, rozwód wzięłam kilka lat temu, potem byłam z kimś w
dłuższym związku. W obydwu przypadkach to ja odchodziłam. Mój eks
mąż był kompletnie nieodpowiedzialny, wszystko było na mojej głowie.
Następny partner był owszem odpowiedzialny, ale tylko za samego
siebie. Wiele razy się na nim zawiodłam, nie dawał mi w ogóle
poczucia bezpieczeństwa. Nie mogłam liczyć na niego w żadnych
sytuacjach, a tym bardziej finansowo.
Dlatego nie wytrzymałam tego.
Teraz znów jestem szczęśliwa. Ale chyba nie potrafię do końca
zamknąć przeszłości i boję się, że znów będę źle traktowana.Ciągle
coś podejrzewam, ciągle nie potrafię zaufać. Choć po ostatnim
rozstaniu obiecałam sobie, że nie dam się tak więcej, że będę dużo
wymagać, to pewnie nie zawsze mi się to udaje.
Obecny mój partner jest dla mnie bardzo dobry, dba o mnie i pomaga.
Chyba się zakochał, mówi, że chciałby mieć ze mną dziecko.
Kochaliśmy się ostatnio nawet bez zabezpieczenia. Ja z jednej strony
też bym chciała mieć dziecko, ale jak tak na trzeźwo pomyślałam o
wszystkim to wkurza mnie to, że ja jeszcze za dobrze go nie znam,
nie znam jego rodziny (pochodzi z innego miasta), a ze znajomych
tylko jednego przyjaciela. On się deklaruje, że jakby co to od razu
musimy razem zamieszkać i że by się mną zajmował i opiekował. Po
prostu wszystko by się przyspieszyło.
I sytuacja z wczoraj. On dzwonił do mnie do pracy ok. 15, nie mogłam
rozmawiać, więc potem oddzwoniłam przed 17. Nie odbierał,
zadzwoniłam jeszcze ok. 20.00, 22.00. Też nic. On się odzywa po 22
na gg jakby nigdy nic. Okazało się, że naprawiał samochód i
zapomniał telefonu. Ok, zdarza się. Ale ja mu zrobiłam awanturę z
innego powodu. Bałam się po prostu, że mogło się coś stać, była
wielka burza, denerwowałam się. No i mu wygarnęłam, że za mało o nim
wiem, że jakbym tak zaszła w ciążę, to nawet nie znam telefonu do
jego rodziny i że nie mogę sobie pozwolić na takie lekkomyślne
działania. On zapewnił mnie, że niedługo poznam jego mamę, że taki
był zresztą plan, dał mi tel. do pracy (duża firma), ale powiedział
też, że trochę przeraża go moje czarnowidztwo.
Mój tata zmarł jak miałam 8 lat, drżałam o mamę do dorosłości, żeby
jej się nic nie stało. Potem też nie miałam oparcia w mężczyznach.
Może stąd te moje lęki?
Czy jednak mam rację,że chcę działać trochę bardziej rozsądnie. Jak
myślicie?