Dodaj do ulubionych

Czy przesadzam?

09.05.10, 00:09
Jestem z moim facetem prawie rok. Mam dziecko z poprzedniego
małżeństwa, rozwód wzięłam kilka lat temu, potem byłam z kimś w
dłuższym związku. W obydwu przypadkach to ja odchodziłam. Mój eks
mąż był kompletnie nieodpowiedzialny, wszystko było na mojej głowie.
Następny partner był owszem odpowiedzialny, ale tylko za samego
siebie. Wiele razy się na nim zawiodłam, nie dawał mi w ogóle
poczucia bezpieczeństwa. Nie mogłam liczyć na niego w żadnych
sytuacjach, a tym bardziej finansowo.
Dlatego nie wytrzymałam tego.
Teraz znów jestem szczęśliwa. Ale chyba nie potrafię do końca
zamknąć przeszłości i boję się, że znów będę źle traktowana.Ciągle
coś podejrzewam, ciągle nie potrafię zaufać. Choć po ostatnim
rozstaniu obiecałam sobie, że nie dam się tak więcej, że będę dużo
wymagać, to pewnie nie zawsze mi się to udaje.
Obecny mój partner jest dla mnie bardzo dobry, dba o mnie i pomaga.
Chyba się zakochał, mówi, że chciałby mieć ze mną dziecko.
Kochaliśmy się ostatnio nawet bez zabezpieczenia. Ja z jednej strony
też bym chciała mieć dziecko, ale jak tak na trzeźwo pomyślałam o
wszystkim to wkurza mnie to, że ja jeszcze za dobrze go nie znam,
nie znam jego rodziny (pochodzi z innego miasta), a ze znajomych
tylko jednego przyjaciela. On się deklaruje, że jakby co to od razu
musimy razem zamieszkać i że by się mną zajmował i opiekował. Po
prostu wszystko by się przyspieszyło.
I sytuacja z wczoraj. On dzwonił do mnie do pracy ok. 15, nie mogłam
rozmawiać, więc potem oddzwoniłam przed 17. Nie odbierał,
zadzwoniłam jeszcze ok. 20.00, 22.00. Też nic. On się odzywa po 22
na gg jakby nigdy nic. Okazało się, że naprawiał samochód i
zapomniał telefonu. Ok, zdarza się. Ale ja mu zrobiłam awanturę z
innego powodu. Bałam się po prostu, że mogło się coś stać, była
wielka burza, denerwowałam się. No i mu wygarnęłam, że za mało o nim
wiem, że jakbym tak zaszła w ciążę, to nawet nie znam telefonu do
jego rodziny i że nie mogę sobie pozwolić na takie lekkomyślne
działania. On zapewnił mnie, że niedługo poznam jego mamę, że taki
był zresztą plan, dał mi tel. do pracy (duża firma), ale powiedział
też, że trochę przeraża go moje czarnowidztwo.
Mój tata zmarł jak miałam 8 lat, drżałam o mamę do dorosłości, żeby
jej się nic nie stało. Potem też nie miałam oparcia w mężczyznach.
Może stąd te moje lęki?
Czy jednak mam rację,że chcę działać trochę bardziej rozsądnie. Jak
myślicie?
Obserwuj wątek
    • coralina1982 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 00:22
      Jesteście rok czasu, a Ty nie znasz, że tak powiem jego otoczenia?

      Przecież poznanie znajomych czy rodziny nie oznacza od razu ślubu. Jest to
      kwestia naturalna i dziwi mnie, że nic o nim nie wiesz.

      Tak z własnego doświadczenia i wątków tu pisanych... żebyś później sama nie
      zakładała tu wątku typu "nie powiedział że ma żonę", bo Ci wtedy każdy wygarnie,
      że nie miałaś rozumu.

      A co do czarnowidztwa... daj spokój kobieto. Jak się coś układa to po cholerę to
      niszczyć durnym zachowaniem i aferami.
      • rozwazna35 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 00:27
        On pochodzi z innego miasta, ale przyjechał do mojego 5 lat temu, bo
        tu dostał dobrze płatną pracę. U niego w domu byłam, mieszka sam na
        100%. Nie ma żony, ani innej dziewczyny. Jego rodziny po prostu nie
        poznałam z takich przyczyn, że mieszkają 300 km stąd. Zresztą mają
        tu przyjechać niedługo i wtedy mamy się poznać, tak jest ustalone.
        No, a z tym czarnowidztwem to właśnie pytam, czy przesadzam, czy
        jednak lepiej być przezornym, ale ubezpieczonym?
        • marguyu Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 00:38
          z tym czarnowidztwem to właśnie pytam, czy przesadzam, czy
          > jednak lepiej być przezornym, ale ubezpieczonym?


          Ubezpieczona od czego? Przeciez juz i tak jestes w zwiazku wiec nie
          psuj go pesymizmem, ktory jesli cos zmieni to tylko na gorsze i to z
          twojej winy. Nie masz innego wyjscia, musisz zaufac albo do konca
          zycia bedziesz na emocjonalnej hustawce, co wcale nie jest lepsze od
          nastepnego oparzenia.
          Odpowiedz jest - przesadzasz!
        • coralina1982 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 00:40
          Gwarantuje Ci, że Twoja przezorność wcale nie stanowi żadnego zabezpieczenia
          przed ewentualnym ciosem.

          Nie unieszczęśliwiaj się na siłę. Skoro jest dobrze, delektuj się tym szczęściem.

          Są takie słowa Paula Coelho, które powinny Ci towarzyszyć:
          "Tyle straciłam z obawy przed utratą."
          albo
          "...są w życiu chwile, w których trzeba podjąć ryzyko i dać się ponieść szaleństwu."
          • rozwazna35 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 01:14
            Dzięki, macie rację. Powinnam podchodzić bardziej optymistycznie.
            Ale to, że chciałam nr do niego do pracy lub kogoś z jego bliskich
            nie jest chyba przesadą?
            Oczywiście nie z zamiarem wydzwaniania jak on tylko nie odbierze,
            ale tak na wszelki wypadek. Powiedziałam mu zresztą, że nie
            skorzystałabym z tego telefonu przed upływem 48 godz.:)
        • mahadeva Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:40
          przesadzasz z tym niepokojem, ze cos moglo mu sie stac w czasie burzy, to
          absurdalne :)
          a rodzine poznaj - gdy przyjedzie, ja zawsze przyjaznie sie z rodiznami moich
          chlopow - dopiero potem mysl o dziecku
    • mahadeva Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:13
      ja naprawde tego nie rozumiem - czy nie mozna miec milosci, fajnego zwiazku bez
      dziecka?? po co Wam sie tak do tego dziecka spieszy? nie lepiej najpierw
      wszystko miedzy Wami poukladac?? przeciez juz jeden rozwod z dzieckiem mialas...
    • jan_hus_na_stosie Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:18
      rozwazna35 napisała:

      > No i mu wygarnęłam, że za mało o nim
      > wiem, że jakbym tak zaszła w ciążę, to nawet nie znam telefonu do
      > jego rodziny i że nie mogę sobie pozwolić na takie lekkomyślne
      > działania.


      typowa kobieta, awantura o nic... wy byście pierdolca dostały gdybyście od czasu
      do czasu nie mogły się wyżyć na swoim facecie...
    • sid.leniwiec Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:18
      Cóż, widocznie dwa nieudane związki to dla ciebie za mało żebyś "się nauczyła" i
      trzeci raz musisz dostać po tyłku.
      Nie znasz rodziny i znajomych faceta, nie jesteś przekonana co do związku, a od
      razu chcesz strzelać sobie dziecko? Poza tym podzielam powyższy wpis Mahadevy.
    • margie Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:23
      przesadzasz, ale to efekt pzreszlosci.. Chyba bym ci polecila psychologa....
      • alpepe Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:35
        jw
    • lew_ Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 11:36
      Margie jak tam twoj mlodszy kochanek??
      • margie Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 15:48
        rozstalismy sie 3 lata temu. A co?
    • ola.42 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 12:51
      działać rozsadniej i nie planowac od razu dziecka
      • rozwazna35 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 14:04
        Wiem, ze najlepiej byłoby dać sobie sporo czasu i poukładać najpierw wszystko. Z
        drugiej strony jestem już sporo po trzydziestce, więc czasu na dziecko pozostało
        mi niewiele i z własnego doświadczenia wiem również, że to jaka jest naprawdę
        druga osoba może wyjść dopiero po kilku latach. Stąd może moje nie do końca
        przemyślane działanie...
    • izabellaz1 Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 14:11
      rozwazna35 napisała:

      > Obecny mój partner jest dla mnie bardzo dobry, dba o mnie i pomaga.

      Ludzki pan...

      > Chyba się zakochał, mówi, że chciałby mieć ze mną dziecko.
      > Kochaliśmy się ostatnio nawet bez zabezpieczenia.

      Zróbcie od razu trójkę...
      • zawszezabulinka Re: Czy przesadzam? 09.05.10, 15:42
        uwazam ze przesadzasz. czy musisz cala rodzine poznac i pociotkow zeby sobie z
        nim zycie ulozyc?

        to sobie wyobraz taka sytuacje moja siostra mieszka za granica, rozmawialysmy
        tylko z nia przez telefon. poznawala swoich mezczyzn i ich otoczenie. natomiast
        mezczyzni nie poznali naszej rodziny. moja siostra wziela slub z czlowiekiem
        ktory nie poznal naszej rodziny . jak my przyjechalismy to odbywal sie falszywy
        slub (dla rodziny jej meza - nasza rodzina o tym wie. bo rodzina tz nie
        wiedzieli ze sie za wczesnie hajnteli)

        jak masz problem to chyba masz telefony do swoich znajomych, przyjaciol i
        bliskich. czy potrzebna ci do tego tez mamusia tz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka