tanebo
11.05.10, 20:04
Opowiem wam historię:
Była sobie pewna singielka. 30 lat na karku. Mieszka z rodzicami. Nie
ma dzieci. Jej najdłuższy związek trwał dwa tygodnie. Co tydzień
chodzi do kościoła. Jednakowoż jest bardzo rozrywkowa. Zalicza
chłopów od 19-tki do 50-tki. Sęk w tym że jest bardzo wybredna. Żaden
jej nie pasuje. I wszystko to miałbym gdzieś gdyby... cały ten fun
nie zaczął się jej kończyć. Jęczy, narzeka a najgorsze jest to że
całe życie towarzyskie ogranicza się do mnie. Koleżanki się
wykruszyły - albo kogoś mają albo przeszły na zawodostwo. I co mam z
nią zrobić? Zeswatać? Ale ona nie chce męża - chce fun. Chce zaliczać
kolejnych...