Dodaj do ulubionych

małżeństwo

12.05.10, 09:20
Ze wszystkich teoretycznych założeń najbardziej brutalnie i szczerze
istotę małżeństwa wykłada (o dziwo) kosciół katolicki - ten związek
to związek o charakterzez seksualnym, a więź fizyczna jest jego
podstawą. Do tej więzi dołozyc jeszcze trzeba decyzję o trwałosci
związku i stworzeniu stabilnej rodziny dla potencjalnych dzieci.
Tymczasem cała rzesza panienek hajta się bo miś jest taki dobry
opiekunczy, w łóżku żaden ogier, ale za to spokojny, to bedzie dobry
dla dzieci (a ten seks nie taki znowu ważny). Mam wysyp mniej więcej
trzydzietek, które chcą się rozwodzic "bo on taki dobry, dziecmi sie
zajmuje i pracowity, ale mają już dosc udawania orgazmów". W TV
mówili, że na sprawie rozwodowej przezywa się pierwszy orgazm czy
jak?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: małżeństwo 12.05.10, 09:24
      twojabogini napisała:

      > Mam wysyp mniej więcej
      > trzydzietek, które chcą się rozwodzic "bo on taki dobry, dziecmi sie
      > zajmuje i pracowity, ale mają już dosc udawania orgazmów".


      a podobno to faceci myślą penisem ;)
      • jan_hus_na_stosie Re: małżeństwo 12.05.10, 09:32
        gdyby kobiety decyzję o związku podejmowały na podstawie orgazmów to połowa
        populacji kobiet musiałoby zostać singielkami, wszak liczba mężczyzn
        potrafiących zadowolić w wystarczający sposób kobietę jest ograniczona :)
        • ritsuko Re: małżeństwo 12.05.10, 10:34
          A nie tak mały procent kobiet z anorgazmią pierwotną w ogóle musiałoby
          chyba sobie odpuścić małżeństwo. Dla mnie podstawą związku jest jednak
          coś innego- bałabym się opierać tak ważny wybór tylko na jednym
          czynniku jakim jest seks
    • ursyda Re: małżeństwo 12.05.10, 09:29
      żyzń takaja - jak mowią Franzuzi
      ja znam cały wysyp panienek, które wprawdzie orgazmują już na sam
      widok kolesia ale rozwodzą się bo pijak i zły ojciec
      nie ma reguły
      • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 09:44
        Kto sieje wiatr zbiera burzę, jak głosi Iching. Skąd przekonanie, że
        jak ogier w łózku to dziwkarz pijak i nieczuły typ, a dobrym mężem i
        ojcem będzie tylko fatłapa?
        Na przestrzeni lat miałam okazję obserwowac ludzi w kolejnych
        związkach i choc oni sami się wiele nie zmieniali, to ich postawa
        wobec kolejnych partnerów potrafiła przybierac skrajne formy. Wiele
        zalezało od oczekiwań i wymagań "przeciwnika".
        Nałogowaca z nałogu wyciagnąc cięzko, ale na nałóg za przyzwoleniem
        otoczenia - w tym współmałżonka, pracuje się całe lata. Wrona orłu
        nie dorówna, ale... mężczyźni na ogół lubią seks, wiec jeśli kobieta
        stopniowo wprowadzi zmiany pod swoim kątem, to jest duża szansa ze
        nauczy partnera jak to sie z nią robi.
        • jan_hus_na_stosie Re: małżeństwo 12.05.10, 09:54
          twojabogini napisała:

          > mężczyźni na ogół lubią seks, wiec jeśli kobieta
          > stopniowo wprowadzi zmiany pod swoim kątem, to jest duża szansa ze
          > nauczy partnera jak to sie z nią robi.

          no to załóż warsztaty dla kobiet ;)
          • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 10:08
            > no to załóż warsztaty dla kobiet ;)

            Nic to nie da - analizując patriarchat i wynikające z niego
            konsekwencje dla seksualnosci kobiet (zahamowania, przekonanie, ze
            seks nie jest istotny itp.) trafiłam na teorię o epoce Kalijugi.
            Jest to czas snu bogini: ludzie zyją ponizej stu lat, masowo zabija
            się krowy, wiekszośc kobiet nie jest rozbudzonych seksualnie i
            osiaga najwyzej trzeci stopień rozkoszy - wszystko się zgadza, czyz
            nie?
            A powaznie to problem kobiecej seksualnosci jest bardziej złożony,
            sa społeczeństwa, które nie zawracaja sobie głowy i kastrują kobiety
            fizycznie kawałkiem szkła, czy innego drutu, a są bardziej
            cywilizowane (jak nasze) - te kastrują psychikę kobiet w procesie
            zwanym wychowaniem.
    • annajustyna Re: małżeństwo 12.05.10, 09:55
      Wlasnie KK naucza, ze podstawa malzenstwa nie jest tylko seks :(. Stad
      nawolywanie do abstynencji w dni plodne etc.
      • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 10:19
        To powszechne przekonanie - i mylne. Odsyłam do dokumentów
        soborowych: Gaudium et spes, rozdział I Częsci II - poparcie nalezne
        godnosci małżeństwa i rodziny. Dostępne równiez w necie.
        Jak przebrniesz dowiesz się, że miłośc małżeńska wyraża się w aktach
        seksualnych, dzieci nie sa jedynym celem małżeństwa, dopuszczalne
        jest ze wzgledu na decyzję małżonków odłożenie decyzji o poczęciu
        (bez zrywania intymnego pozycia, bo takie zerwanie wiezi fizycznej
        okreslane jest jako zagrazające wiernosci i trwałosci związku). Jako
        naganne zachowania antykoncepcyjne wskazane jest jedynie spedzanie
        płodu i dzieciobójstwo - wbrew temu co sie powszechnie uważa Kosciół
        spędzania płodu nie traktuje jako zabójstwa i semsntycznie rozróznia
        te dwa pojęcia.

        • annajustyna Re: małżeństwo 12.05.10, 11:09
          MOja droga, ja te wszystkie dokumenty + ich interpretacje znam. I widze, ze
          mylisz pojecia. Spedzanie plodu jest czyms gorszym wedlug KK niz zabojstwo, stad
          kara ekskomuniki (aczkolwiek istnieja okolicznosci lagodzace). Gdyby tylko seks
          stanowil o malzenstwie, to KK nie dopuszczalby bialych malzenstw.
          • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 11:32
            Nie pisałam o gradacji, ale o tym ze kosciół wbrew powszechnemu
            przekonaniu nie utożasami obu pojęc (dzieciobójstwa, spedzania
            płodu)- to raz. Zatem chrzescijanie krzyczący o morderczyniach
            dzieciatek pozostaja w błędzie co do oficjalnego stanowiska
            koscioła, nawet jesli noszą sutanny i krzycza z ambony.
            Dwa - białe małżeństwa sa dopuszczone jako ofiara obojga małżonków -
            czyli że rezygnują oni z czegos istotnego. Istotna rola seksu w
            małżeństwie jest podkreslana w wielu dokumentach koscielnych. To ze
            kosciół ten seks próbuje regulowac w taki sposób, aby odpowiadał
            temu co uważa za "godne" to osobny temat.
            • annajustyna Re: małżeństwo 12.05.10, 13:50
              Spedzanie plodu jest wedlug KK czyms gorszym niz "proste" zabojstwo. Nie myl
              aktualnej nauki KK z nauka Tomasz z Akwinu w tej kwestii.
              • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 15:08
                A ty dalej swoje, nie chodzi o hierarchię co lepsze co gorsze, tylko
                o to, ze istnieje rozróżnienie pomiędzy jednym a drugim.
    • potworski hahaha 12.05.10, 09:57
      Uwaga baczność=twojabogini odkrywa kolejną nieznaną nikomu dotąd prawdę, która
      umożliwi ciemnemu ludowi przemyślenie swojego życia od nowa. Twojabogini za
      odkrycie epokowego faktu, że ludzie lubią się ruchać i że przez brak dobrego
      rypanka partnerzy się rozchodzą powinnaś dostać co najmniej Puchar Prezesa Gminy
      Biała, smycz z Orange i darmową wejściówkę na kolejną część Shreka plus kubełek
      popcornu i mała cola.
      • twojabogini Re: hahaha 12.05.10, 10:23
        Napiłabym się tej coli, ale honorowo zwracam nienalezną nagrodę.
        Odkrycie polega na tym, że są panienki, które myślą, że seks nie
        bedzie im w zyciu potrzebny (po twojemu - myslą, ze nie lubią i nie
        bedą lubiły sie ruchac a zreazlizują się w pieluchach i garach :).
        Kubełek popcornu zatrzymam - juz zjadłam.
        • kitek_maly Re: hahaha 12.05.10, 10:51
          > Odkrycie polega na tym, że są panienki, które myślą, że seks nie
          > bedzie im w zyciu potrzebny

          No doooobra. Ale co z tego?
          Bo oprócz tych panienek są panienki, które myślą, że miłość im w życiu
          nie będzie potrzebna, albo że dzieci nie będą potrzebne, albo że kasa
          wystarczy... A potem się okazuje, że nie dają rady.
          • twojabogini Re: hahaha 12.05.10, 10:59
            Ano to z tego, że jeszcze parę takich kretynek co to myslały, ze...i
            zacznę byc orędowniczką wychowania do zycia w rodzinie, nawet w tej
            kościelnej wersji, albo w druga mańkę - niech dziewczynki czytaja
            przymusowo cosmopolitany? Lepsze to niż edukacja na która składaja
            się komedie romantyczne i reklamy pampersów...
            • alpepe Re: hahaha 12.05.10, 11:04
              z ręką na sercu, ile cosmopolitanów czytałaś?
              • ritsuko Re: hahaha 12.05.10, 11:21
                Widać żadnego, bo na jaki numer bym nie trafiła (a często nie trafiam)
                to mamy instrukcję jak zrobić dobrze facetowi. Tak, niech czytają...
                • alpepe Re: hahaha 12.05.10, 11:27
                  no właśnie.
              • twojabogini Re: hahaha 12.05.10, 11:34
                Głownie okładki - jak osiagnąc orgazm, zaspokoic się na 1000
                sposobów, jak mu zrobic loda, wydłuzyc penisa/erekcję - po takiej
                indoktrynacji chyba żadna laska nie pomysli, ze seks nie jest
                istotny?
                • ritsuko Re: hahaha 12.05.10, 11:51
                  No nie, na pewno. Tylko będzie myślała, że od początku swojego życia
                  seksualnego musi być wyposażona w wibrator, kulki analne i ćwiczyć
                  głębokie gardło. No i oczywiście niech najlepiej na tym wibro ćwiczy
                  69 sposobów jak zrobić dobrze swojemu Misiowi. To ja dziękuję,
                  postoję.
                  Seks jest tak samo istotny w związku jak np. ustalenie celów,
                  podziału obowiązków czy kwestii posiadania dzieci. Ale spoiwem nie
                  jest i nigdy nie będzie, bo jest bardzo mocno związany z relacjami w
                  związku- będzie kicha na polu emocjonalnym, to będzie i w łóżku- mało
                  która para decydując się na wspólne życie myśli w kategoriach
                  bzykania dla przyjemności i tylko tego, bo do tego nie trzeba się
                  wiązać.
                  I niestety, ale jak napisałam wyżej, trochę kobiet na świecie nie
                  jest w stanie osiągnąć orgazmu w takiej formie jaką znamy- może
                  odczuwać pewną przyjemność ze stosunku, ale nie orgazm. I co, ma się
                  zamknąć w 4 ścianach? A co z osobami aseksualnymi? Oni wiążą się w
                  pary, teraz dzięki różnego rodzaju organizacjom zrzeszającym mogą
                  między sobą- nie podjęłabym się stwierdzenia, że mają gorszy związek
                  od mojego, bo ja mam dobrze w łóżku...
                  Owszem, masz rację- wiele kobiet nie bierze pod uwagę tego ważnego
                  aspektu, ale nie jest on aż tak ważny, by był filarem. Jest jedynie
                  składową
                  • ritsuko Re: hahaha 12.05.10, 11:52
                    Kurczę skupiłam się tak na jakiś przyziemnych aspektach związku.
                    Mniłość jest też ważna :D
                • alpepe Re: hahaha 12.05.10, 11:52
                  Ale ja myślałam, że ważne jest uświadomienie kobiecie SWOICH POTRZEB, a nie
                  potrzeb jej partnera łóżkowego. Cosmo wychowuje zaś laski jak z męskich snów,
                  komplementarnie do obrazków serwowanych w pornografii.
                  • ritsuko Re: hahaha 12.05.10, 11:59
                    Dokładnie. To gazetka, która ma na celu promowanie "bycia dobrą w łóżku
                    i zadbaną". Znajdziesz ciuchy, kosmetyki i instrukcje, ale nic nie
                    znajdziesz o samorozwoju czy przełamywaniu lęków. Już wolę Playboya,
                    ostatnio tam fajny felieton był, pisany zresztą przez kobietę o
                    robieniu loda. Mówiący wprost, ze wbrew ich wyobrażeniom przyjemność to
                    to nie jest.
                    • alpepe Re: hahaha 12.05.10, 12:08
                      co do przyjemności, to mam znajomą, która to uwielbia i była zdziwiona, jak jej
                      powiedziałam, że, mój mąż nie ma co liczyć. Laska jak z cosmo, choć raczej nie
                      czytelniczka.
                      • sweet_pink Re: hahaha 12.05.10, 12:23
                        Ja nie czytam cosmo, a lubię "kręcić lody" i też się dziwię tym co nie lubią
                        (nie w sensie dezaprobaty, tylko na zasadzie syty głodnego nie rozumie czy coś w
                        ten deseń). Jak dla mnie to skóra na penisie jest najmilsza w dotyku z całego
                        męskiego ciała, mniam. Mi to szkoda, że "w modzie" jest propagowanie "głębokiego
                        gardła", które absolutnie przyjemne nie jest (nie wiem co może być przyjemnego w
                        odruchach wymiotnych i bólu mięśni szczeki...albo może ja techniki nie znam) i
                        niektórym seks oralny tylko z tym się kojarzy, pewnie niektórzy na tym tracą. I
                        taka refleksja mnie naszła, że w filmach porno to niesprawiedliwie jest, bo
                        zazwyczaj kobietki biorą głęboko (i wyglądają przy tym jak gęsi karmione
                        bezpośrednio do żołądka, ja nie kumam czemu ten widok facetów podnieca), a same
                        lizane są tylko delikatnie po wierzchu.
        • six_a Re: hahaha 12.05.10, 13:46
          no jakby tak myślały, to po co miałyby się rozwodzić?
          dzieciak jezd, monsz jezd i czego chcieć więcej?
    • sweet_pink Re: małżeństwo 12.05.10, 10:31
      A mi na naukach przedmałżeńskich mówili takie coś (cytat pewnie niedokładny):
      Pod względem seksualnym każdy mężczyzna pasuje do każdej kobiety, natomiast pod
      względem psychicznym żaden mężczyzna nie pasuje do żadnej kobiety. Serio uczyli
      tam, że każda para może sie seksualnie dopasować nie zależnie od budowy
      narządów/temperamentu i upodobań. W kontekście tego, że mało kto biorąc ślub
      jest jeszcze dziewicą/prawiczkiem, to jest piramidalna bzdura....może sprawdzało
      sie dawniej gdy zachowywało się czystość i małżonkowie wchodzili w związek
      nieukształtowani seksualnie, razem wszystko odkrywali. Tak więc wedle mojej
      wiedzy kościół wygłasza inne rzeczy niż piszesz. Owszem mówi że seks jest ważny,
      ale wpaja że nie ważne że coś nie wychodzi, bo na pewno da się dopasować.
      Co do ważności seksu w związku to ja nie przykładam aż tak wielkiej wagi do
      tego, bo to dla mnie coś bardzo zmiennego...sama obserwuje zmiany mojego
      temperamentu na przestrzeni kilku lat i widzę że seks to nic pewnego. To co jest
      w seksie ważne to szczerość. Nie mieści mi się w głowie jak można udawać
      orgazmy, nie rozumiem po co to robić (z wyjątkiem sytuacji gdy rozpoczęcie
      udawania prowadzi do prawdziwego orgazmu), to po prostu obrzydliwe oszukiwanie,
      kłamstwo i ja się czymś takim brzydzę. Trzeba mieć w głowie trociny by latami
      udawać orgazmy i nie dać sobie szansy na orgazm prawdziwy.
      • twojabogini Re: małżeństwo 12.05.10, 10:47
        Na koscielnych kursach przedmałzeńskich bywa, ze głoszone są
        najprzerózniejsze herezje i bzdury. ja tam jednak w wiedzy o
        nauczaniu i doktrynie opierałabym się na oficjalnych dokumentach, a
        nie na tym, co się jakiejs pani z kółka rózańcowego przysniło.
        Co do seksualnego dopasowania kazdego z kazdym - podobną tezę
        zawiera kamasutra, podając nawet cenne wskazówki, jak dopasowac małe
        do duzego, sowę do słowika itd. Uwaga - kamasutra nie zakłada
        warunku czystosci przedmałzeńskiej. wspólczesna seksuologia tez nie
        uznaje terminu seksualne niedopasowanie, podaje za to terminy
        zahamowania, stłumienia, wyparcia, jak równiez sposoby niweleowania
        różnic w budowie anatomicznej, temperamentu itp.
        • sweet_pink Re: małżeństwo 12.05.10, 11:05
          Na tym moim kursie to i tak chyba mało herezji było.
          Weź pod uwagę, że żeby zasiąść do oficjalnych dokumentów, to trzeba mieć Twoje
          "warunki" (inteligencje, zainteresowanie tematem). Zwykłe zjadaczki chleba
          wiedzę kościelną biorą z nauk przed małżeńskich, pozostałą z mediów ewentualnie
          z literatury popularno naukowej (w sumie nie wiem jak się można uchować z
          poglądem, że seks nie jest ważny przy tym co serwuje kobieca prasa i wszystkie
          "sexy w wielkim mieście").
          Co do dopasowania to ja się zgodzę, że istnieją sposoby niwelowania różnic i
          problemów, tyle uważam że nie każdy "ma warunki" psychiczne by pracować nad
          sferą seksualną.
        • ritsuko Re: małżeństwo 12.05.10, 11:24
          A nie do końca :). Kamasutra wprost mówi o niemożliwości dopasowania w
          jednym bodajże przypadku- skrajne przeciwieństwa- kobieta słoń i
          mężczyzna łabędź bodajże
    • mamba8 Re: małżeństwo 12.05.10, 12:00
      W skrócie: jest chemia albo jej nie ma.
      • ritsuko Re: małżeństwo 12.05.10, 12:05
        Związek z mężczyzną jest jak sok marchwiowy: jak nie ma chemii, to masz
        jednodniowy, więc następnego dnia musisz sięgnąć po nowy :)
        • mamba8 Re: małżeństwo 12.05.10, 12:09
          Dobre. Z tym, że czasem chemia rodzi się po jakimś czasie i ma związek z tą
          oksytocyną, która się wydziela przy wspólnym przybywaniu i kochaniu. Ta zła,
          niedobra oksytocyna :P
    • kifaru24 Re: małżeństwo 12.05.10, 12:41
      Trudno zgodzic sie z twierdzeniami twojejbogini.
      Dlaczego wlasnie kosciol katolicki? Znakomita wiekszosc definicji
      malzenstwa (a nie jest latwo o uniwersalna definicje, chociaz
      malzenstwo jest uniwersalna instytucja) wlasnie wspolnote seksualna
      uwaza za absolutny warunek do nazwania danej wspolnoty malzenska.
      Nie kazda wspolnota seksualna moze byc nazwana malzenstwem, ale
      malzenstwo, w ktorym wspolnoty seksualnej nie ma? To zupelnie
      wyjatkowe, niezmiernie rzadko spotykane sytuacje.
      Nieporozumieniem jest rowniez kojarzenie patriarchatu z
      zahamowaniami seksualnymi kobiet.
      Okreslenia patriarchat nie niezmiernie czesto naduzywane, ale jesli
      juz musimy wszystkie kultury okreslac w takich kategoriach to nalezy
      stwierdzic, ze wszystkie obecne kultury sa patriarchalne - nie ma
      przeciez czysto matriarchalnych, chociaz sa takie np. z zasada
      matrylokalnosci.
      A przeciez nie we wszystkich kulturach i religiach wystepuja
      zahamowania seksualne kobiet. Jest wrecz przeciwnie.
      Kosciol na swojej dlugiej drodze misjonarskiej napotykal w
      wiekszosci kultury, w ktorych nie bylo zahamowan, wrecz przeciwnie -
      barzdo wysoko ceniono pozytywne doznania seksualne obu plci.
      To wlasnie kosciol wprowadzil tego typu podejscie do sfery
      seksualnej.
      To oczywiscie w duzym uproszczeniu - nie wszedzie i nie w rownym
      stopniu zaminy takie wystapily.
      Wszelkie uogolnienia w ocenianiu tej dziedziny sa powaznym
      naduzyciem.
      Pozdrawiam
    • skarpetka_szara Re: małżeństwo 12.05.10, 15:15
      Dlaczego KK? a w poznalas co mowia o malzenstwie w religji
      zydowskiej? hinduskiej?

      Bo moim zdaniem religjia zydowska wyklada lepiej.
    • kochanic.a.francuza Re: małżeństwo 12.05.10, 17:06
      Jej, powiedz gdzie Kosciol tak napisal, pokaze mamie!
    • dolina_issy25 Re: małżeństwo 12.05.10, 17:25
      daleko mi do małżeństwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka