Dodaj do ulubionych

Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...?

09.03.04, 09:09
...partnera/partnerki/-ów/-ek?
Czy coś zmieniło się w Waszym życiu odkąd jesteście razem?
Czy nie dziwią Was te zmiany?
A gdybyście się rozstali (no, nie życzę...), czy coś wróciłoby do starego
zwyczaju?..Tak mnie to dziś zastanawia...
Obserwuj wątek
    • kini Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 09.03.04, 09:14
      Stałam się większą domatorką. I jestem bardziej aktywna fizycznie. I odpowiada
      mi to.
      • aguszak Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 19:52
        kini napisała:

        > Stałam się większą domatorką. I jestem bardziej aktywna fizycznie. I
        odpowiada
        > mi to.

        No nie Kini, papugujesz ;-P Ja też tak mam :)))
        Pozdrowionka :)
    • tribeca Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 09.03.04, 12:54
      ja pod wpływem ostatniego partnera zainteresowałam sie sztuka współczesną, w
      ogóle jakos inaczej na wiele rzeczy spojrzałam. Myślę, że to naturalne, że
      pewne rzeczy się zmieniają pod wplywem bliskiej osoby, jakoś się człowiek
      wzbogaca wewnętrznie. Nie jesteśmy juz razem, zainteresowania pozostały,
      wróciłam za to do starego, cudownego zwyczaju wstawania w weekend dopiero
      wtedy, kiedy się wyśpię:)
    • mobypussy Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 09.03.04, 17:45
      z ex nauczylam sie robic dwa obiady gdy bylo trzeba.
      byla pomidorowa to jemu robilam spaghetti (nie lubi p.)
      dzieki owczesnemu slucham lepszej muzyki, gotuje jeden obiad, slucham czesciej
      wiadomosci, i najgorsze: probuje nauczyc sie zasypiac przy wlaczonym TV. ale
      chyba predzej to ja go oducze gasic przed zasnieciem.
      • lola211 Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 09.03.04, 22:55
        probuje nauczyc sie zasypiac przy wlaczonym TV. ale
        > chyba predzej to ja go oducze gasic przed zasnieciem.

        To paskudny zwyczaj.Ja nie mogac go wytepic razu pewnego wzielam pod pache
        poduszke, oblekłam poszewka druga koldre i urzadziłam sobie sypialnie w drugim
        pokoju.Nie to nie,łaski bez(jak mówia dzieci).I nareszcie wysypiam sie jak
        nalezy.
        • undyna Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 12:59
          Komplenta degrengolada w zakresie żywienia-regularne posiłki.
          Słuchanie muzyki do snu - szlaban.
          Pierwsze to w pewnym sensie +, drugie z mojego punktu widzenia -, reszta po
          staremu.:)
    • Gość: alicjaalicja Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.04, 14:34
      słucham radiowej Trójki
      mam zdrowe oko ;)
      nauczyłam się gotować
      zmieniłam pracę
      stałam się domatorką
      dużo zmian, niektóre z nich zdecydowanie na lepsze:)
      pozdr
      Ola
    • Gość: Chmurka Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.242.81.adsl.skynet.be 10.03.04, 17:37
      Zmienilam kraj a zatem otoczenie,znajomych /nie nie zmienilam,ale mam nowych,a
      to niestety nie to samo/.
      Rowniez tryb zywienia na minus-ogromne,celebrowane do polnocy kolacje z
      potwornymi ilosciami wina /rezultat +4 kg/.
      Baaaardzo szybko nauczylam sie jezdzic autem /z musu niejako/.
      Zmienilam sposob spedzania weekendow pozna jesienia. Jezdze na
      polowania,towarzysze /bron Boze nie strzelam! Jeden swir w domu wystarczy/
      To takie najpowazniejsze!
    • Gość: janowa Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.40.3.213.cust.bluewin.ch 10.03.04, 18:19
      1. Rzucilam palenie!
      2. Uprawiam wiecej sportu
      3. Zdrowiej sie odzywiam (i ucze sie gotowac)
      4. Mnostwo, mnostwo podrozuje (zawsze chcialam :-)
      5. poznaje mase ludzi (j.w.)

      Mysle, ze gdybysmy sie rozstali, to mnie by nie bylo... Tfu, tfu! Ale tak sie
      nigdy nie stanie! :-))

      Pozdrawiam
    • aguszak Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 19:59
      nauczyłam się śpiewać parę piosenek szantowych,
      więcej śpię,
      pozbyłam się kompleksów,
      bardziej ufam i kocham ludzi,
      stałam się opiekuńcza i "cieplejsza",
      jeżdżę na rowerze,
      jem spagetti,
      ... itp... itd...

      A gdybyśmy się rozstali, to... nic nie byłoby już tak jak dawniej... mnie by
      nie było...
      • wilk11 Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 20:30
        już lubię jogurt wiśniowy
        oraz zgodzę się pójść na Władka Pierścieni
        i już chcę do końca życia
        i oswojony
    • vaporetto Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 20:35
      Wstyd się przyznać, ale spojrzałam nieco inaczej na swoje tak zwane
      przyjaciółki. I mówiąc szczerze, nie podoba mi się to,co zobaczyłam :-( A poza
      tym, podobnie ,jak parę innych dziewczyn tutaj, zaczęłam się trochę ruszać :-)
      • spainq Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 10.03.04, 20:41
        Hej, a co zobaczyłaś?..
        Dla lubiących teatr polecam jako nadobowiązkowy "Kształt rzeczy" w Powszechnym
        (Wawa)
        Ja też poznałam na nowe smaki (dosłownie...) i bardzo podoba mi się moje
        udomowienie.. I szczerość, do której wreszcie dorosłam.
        • vaporetto koleżanki 12.03.04, 14:49
          Parę rzeczy :( Pewną drobiazgowość, złośliwość, rozmemłanie, niezdecydowanie i
          płytkość zainteresowań oraz konwersacji. I jeszcze- rozpaczliwą , choć
          baaaardzo skrzętnie ukrywaną chęć złapania jakiejś pary spodni.
    • Gość: Mrufka. Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 10.03.04, 22:32

      1.Nauczylam sie prosto wbijac gwozdzie.
      2.Nauczylam sie opanowywac, kiedy mam ochote przestawic
      jedna czy dwie sciany.
      3. Zrozumialam, ze :
      a/ nie mozna samej przenosic 150-litrowego akwarium.
      b/ spodnie do pracy powinny byc prasowane na kanty, a nie na placek.
      c/ fakt, ze kaktusy dobrze znosza susze, nie znaczy, ze nalezy je
      podlewac tylko raz w roku.
      d/ plukanie wlosow w piwie jest marnotrawstwem.
      e/ piwo zle znosi temperature +20°C.
      f/ mezczyzna zle znosi temperature piwa +20°C.
      g/ placz kobiety moze byc przez mezczyzne uznany za szantaz.
      h/ placz mezczyzny moze oznaczac drzazge w jego palcu.
      i/ ganianie sie z mezczyzna wokol stolu moze doprowadzic
      do ciazy.
      j/ niektorych nieogolonych mezczyzn mozna sie wystraszyc.
      k/ nie nalezy sie drzec na mezczyzne, lepiej poskarzyc
      sie jego mamie.
      l/ yoga moze okazac sie pomocna w przyzwyczajaniu sie
      do widoku uniesionej deski w ubikacji :))

      Mrufka.

      • aguszak Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 11.03.04, 11:20
        Mrufko Kochana :)))
        śmieję się po przeczytaniu Twojego postu i to trochę głupkowato wygląda w
        pracy... :))))))))))))
    • Gość: Triss Merigold Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 22:52
      Największa zmiana: stałam się monogamiczna. Reszta to drobne detale.
      Gdybyśmy się rozstali to po okresie cierpienia i opłakiwania rozpadu związku
      wróciłabym do starych zwyczajów, bo w sumie dlaczego nie.
    • muszek0 Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 12.03.04, 16:30
      chm...
      1.higiena. nie zdarza się już dzień dziecka wieczorową porą, kiedy z
      nagromadzoną dzienną porcją potu i kurzu mościłem się w wyrze.
      nie moszczę się juz w brudnym wyrze, tylko świerzym i pachnącym.
      moszczę się w tym czystym wyrze na trzeźwo, a nie ogłupiony alkohololem.

      2.nałogi. po trzech piwach jestem alkoholikiem. po paru machach trawy - ćpunem

      3.pucuś - glancuś. w sobotę ochoczo zabieram się do generalnych porządków.

      4.spacerowicz - psia jego mać. w niedzielę staję się amatorem nieskończenie
      długich spacerów na świerzym powietrzu.

      to chyba tyle...

      czasami, szczególnie kiedy jest źle, kiedy napięcie iskrzy i wydaje się, że
      najlepiej byłoby to wszystko rzucić, robię sobie test. na kuchennym stole
      ustawiam kartki: czerwoną - za małżeństwem i czarną - przeciwko małżeństwu.
      następnie ściągam obraczkę, robie ją młynka na stole i czekam na którą kartkę
      wskarze slepy los. złota otoczka wprawiona w ruch staje się przez chwilę
      blyszczącą kulą. czekam na wynik. po jakimś czasie obrączka przestaje się
      kręcić i z brzękiem pada na powierzni stołu. i jaki wynik? ano nijaki. nie ma
      konkretnego wyniku. i tak źle i tak, kurwa, niedobrze. zakładam ją z powrotem i
      wracam do zwyczajnych, prozaicznych czynności, zwanych życiem. po jakim czasie
      jednak odkrywam, że fajnie jest się zestarzeć razem, fajnie całą niedogodność
      prostaty przeżyć razem. i strzykanie w kościach przeżyć razem. i zadyszkę. i
      wiercące się wnuki. i wzruszenie na ślubie syna. i niedołężny spacer nad
      morzem, kiedy nie wiadomo kto kogo prowadzi. i fajnie byłoby umrzeć razem. no,
      może 30 sekund wczesniej niż ONA, żeby nie cierpieć przez te cholerne 30
      sekund.
      • aguszak Muszku... 12.03.04, 16:54
        ... wzruszyłam się... z powodu tych 30 sekund :)
        Pozdrowionka :)
        • muszek0 Re: Muszku... 12.03.04, 17:33
          aga, jak dla ciebie możemy zmienić na 15 sekund ;))
          pozdrówka również.
    • cylia9 Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? 12.03.04, 16:36
      zamki w drzwiach.
    • Gość: liloom Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.117.11.vie.surfer.at 12.03.04, 20:52
      najpierw nic
      potem nazwisko
      potem miejsce zamieszkania
      potem obywatelstwo
      - to zart bo jaki stary zwyczaj??? jakos nie wydaje mi sie bym z czegos
      zrezygnowala (przez duze Z) lub naginala sie do czegos
      • Gość: liloom Re: Co zmieniłyście w swoim życiu pod wpływem...? IP: *.117.11.vie.surfer.at 12.03.04, 21:04
        Tak czytam innych i mysle , ze gotowac, ruszac sie itp tzn to co napisalyscie
        wszystkie wczesniej to jest jakby oczywiste, ale tak diametralnie czegos innego
        w sobie nie zauwazylam, wydaje mi sie ze to sie dzieje tak malymi kroczkami i
        jest tak naturalne, ze nawet trudno ujac w slowa. Zycie sobie plynie a ja PRZED
        i TERAZ to calkiem 2 rozne osoby i po prostu nie ma powrotu do tego PRZED.
        Ewnetualne rozstanie (czego zreszta sobie nie wyobrazam) nie wrocilo by mnie do
        stanu PRZED i rownie trudno jest mi powiedziec ile "nowej mnie" wynika z NIEGO,
        ale ile ze zmian w samym zyciu...
        W sumie ten poprzedni zart nie jest chyba zartem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka