po-przejsciach
17.06.10, 13:22
Witam,
Mam problem nieco inny niż te, które ostatnio były na tapecie, tzn. mój
partenr chce ślubu, a ja niekoniecznie.
Jestem roziwedziona, nie mam dzieci, mam 30 lat. Mój partner był kiedyś
żonaty, potem się rozwiódł i przez 6 lat mieszkał z nową kobietą, mają 8
letniego syna. Ich związek się rozpadł zanim my się poznaliśmy, dziecko
zostało z matką, mój partner regularnie płaci alimenty, widuje się z dzieckiem.
Zawsze byłam zwolenniczką ślubów, bo uważam to za taką deklarację, że ktoś na
prawdę chce być z kimś do końca życia, a nie tak tyko gada aby gadać. Ale
teraz to ja nie chcę brać ślubu, bo nie chcę mieć na głowie jego syna. Boję
się, że np. jeśli się formalnie zwiążemy, to np. przy podwyższaniu alimentów
sąd weźmie pod uwagę moje zarobki (a ja nie chcę płacić na nie swoje
dziecko!), martwi mnie też kwestia dziedziczenia - jeśli będziemy maązeństwem
to wszystko co razem kupimy będzie wspólne, nawet jeśli to będzie w większości
zakup pokryty z mojej pensji. Planujemy kupno działki. I co? Za np. 40 lat,
jak już będziemy starzy, mój partner umrze (a że jest 10 lat starszy nż ja to
nie jest to takie nierealne), to część działki, którą w dużej mierze ja
finansowałam, o którą dbałam itd. będzie należałą do pasierba?!! Z jakiej racji?
Nie chcę brać ślubu, ale partner powiedział, że jeśli nie weźmiemy ślubu, to
nie będziemy mieli dzieci, bo on jak stwierdzil "dojrzał" i nie chce mieć
kolejnego dziecka w konkubinacie.