julcia_bleble
18.06.10, 21:49
Witam, dzisiaj rano parkowalam samochod pod blokiem, bylo b.duzo
miejsca i nie wiem czemu pchalam sie tam gdzie nie bylo to
potrzebne. Podczas parkowania a wlasciwie wyrownywania do chodnika
musnelam auto sasiadki.Pisze "musnelam" poniewaz nie bylo to
zrobione z niewiadomo jaka predkoscia. Ona wyszla z domu, obie
obejrzalysmy auto i stwierdzila ze NIC NIE JEST, nie ma rysy,zadnego
wgniecenia czy odprysku.Poszla do domu, mowiac mi ze dobrze ze nic
sie nie stalo. Po 7 godzinach wrocil jej maz do domu, przestawil auto
( w zasadzie to nie wiem bo moze i gdzies wyjechali nim) po czym ona
zadzownila do mnie proszac abym zeszla bo jednak on cos znalazl.
Okazalo sie ze faktycznie po zupelnie drugiej stronie lekko zderzak
tak jakby sie obnizyl.Po 7 godzinach. Powiedziala ze proponuje zebym
znalazla sama blacharza- to byla jej propozycja. Blacharza
zalatwilam chociaz nie zamierzam jej za to placic bo nie uwazam zeby
to bylo z mojej winy, pozatym po 7 godzinach stwierdzenie ze cos
jest nie tak jest niepowazne, gdyz auto zostalo przestawione a w
czasie 7 godzin to ona mogla pojechac do Gdanska i wrocic. Dzisiaj
dzwonie aby powiedziec jej o tym blacharzu ktorego zalatwilam, na co
ona do mnie ze jej maz ma swojego znajomego i ze chca zeby jechac do
niego. ZGodzilam sie, ale wydaje mi sie to bardzo naciagane..Zderzak
sie nie rusza, od tych pierwszych ogledzin minelo 7, 8 godzin i mam
wrazenie ze probuje sobie naprawic auto moim kosztem. Ja jestem
ubezpieczona ale ona nie chciala nic pisac, wzywac pilciji ani nic z
tych rzeczy...