Dodaj do ulubionych

otarcie auta pod blokiem

18.06.10, 21:49
Witam, dzisiaj rano parkowalam samochod pod blokiem, bylo b.duzo
miejsca i nie wiem czemu pchalam sie tam gdzie nie bylo to
potrzebne. Podczas parkowania a wlasciwie wyrownywania do chodnika
musnelam auto sasiadki.Pisze "musnelam" poniewaz nie bylo to
zrobione z niewiadomo jaka predkoscia. Ona wyszla z domu, obie
obejrzalysmy auto i stwierdzila ze NIC NIE JEST, nie ma rysy,zadnego
wgniecenia czy odprysku.Poszla do domu, mowiac mi ze dobrze ze nic
sie nie stalo. Po 7 godzinach wrocil jej maz do domu, przestawil auto
( w zasadzie to nie wiem bo moze i gdzies wyjechali nim) po czym ona
zadzownila do mnie proszac abym zeszla bo jednak on cos znalazl.
Okazalo sie ze faktycznie po zupelnie drugiej stronie lekko zderzak
tak jakby sie obnizyl.Po 7 godzinach. Powiedziala ze proponuje zebym
znalazla sama blacharza- to byla jej propozycja. Blacharza
zalatwilam chociaz nie zamierzam jej za to placic bo nie uwazam zeby
to bylo z mojej winy, pozatym po 7 godzinach stwierdzenie ze cos
jest nie tak jest niepowazne, gdyz auto zostalo przestawione a w
czasie 7 godzin to ona mogla pojechac do Gdanska i wrocic. Dzisiaj
dzwonie aby powiedziec jej o tym blacharzu ktorego zalatwilam, na co
ona do mnie ze jej maz ma swojego znajomego i ze chca zeby jechac do
niego. ZGodzilam sie, ale wydaje mi sie to bardzo naciagane..Zderzak
sie nie rusza, od tych pierwszych ogledzin minelo 7, 8 godzin i mam
wrazenie ze probuje sobie naprawic auto moim kosztem. Ja jestem
ubezpieczona ale ona nie chciala nic pisac, wzywac pilciji ani nic z
tych rzeczy...
Obserwuj wątek
    • hrabia.barry.kent Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 21:52
      COOL STORY BRO!
    • izabellaz1 Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 21:55
      julcia_bleble napisała:

      > mam
      > wrazenie ze probuje sobie naprawic auto moim kosztem.

      Pewnie tak jest, skoro mówisz, że uszkodzenie jest z drugiej strony.

      > Ja jestem
      > ubezpieczona ale ona nie chciala nic pisac, wzywac pilciji ani nic z
      > tych rzeczy...

      To powiedz jej uprzejmie "dobranoc" i niczym się nie przejmuj, bo żadnych
      dowodów kobieta nie ma.
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 22:02
        Izabellaz1 ona nie ma zadnej rysy, NIC a NIC.JA tez zreszta nie mam.
        To wygladalo mniej wiecej tak, jakbym nie wiem..oparla sie o jej
        tyl. Najlepsze to jest to, ze jak meza nie bylo to mowila ze
        wszytsko jest ok- a po 7h zmienila calkiem zdanie bo pewnie mezulek
        ja odpowiednio nastawil. Ja nie przecze ze nie otarlam., bo otarlam
        ale ona nic nie ma,nie ma swiadkow, zadnego dowodu a po 7 godzinach
        to tak jakby sie obudzila z reka w nocniku. Dzisiaj bylam rano i
        porobilam fotki, a ona do mnie mowi " bo wiesz..ja wczesniej o 12
        nie zauwazylam tego". Znajomy mowi ze byc moze, jakies
        prawdopodobienstwo jest ze jak oparlam sie to jakos naprezenie
        spowodowalo ze ta druga strona mogla jej puscic tzn jakis zaczep
        mogl puscic bo zderzak jej nie wisi tylko jest ja wiem...taka
        szparka na patyczek od loda.Ot co.. ale glowy nikt nie da ze to moja
        wina, bo rownie dobrze ona mogla pierdyknac gdzies, albo mogla ot
        juz miec.
        • izabellaz1 Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 22:17
          Nawet jeśli, to mogła dokładnie się przypatrzeć, bo po tylu godzinach to już po
          ptakach.
          Mnie kiedyś stuknął w tyłek koleś. Śmiesznie, bo sam miał wgniecenie (kiepskie
          auto), a ja nawet rysy.
          Ale auto sprawdziłam bardzo dokładnie, pootwierałam bagażnik czy się nie zacina itd.
          Gdybym wówczas nie zrobiła tego skrupulatnie, wróciła, a wstała rano i
          stwierdziła: "ojeeeeeeeeeeej...jednak coś mi odpada", to po ptakach, bo już post
          factum.
          • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 22:21
            hmm no ja wiem, ale myslisz ze dac jej cos jakas kase? jak ich
            blacharz mi powie np. 400 zl czy nawet 150 to ja sie nie zgodze, bo
            niby z jakiej racji.Wtedy zechce jechac do mojego blacharza, albo
            moze najlepiej z gory powiedziec ze dac jej nie wiem..50zl czy 100
            zl i albo bierze i niech sie cieszy ze wogole cos daje, a jak nie
            zechce to niech spada
            • basiastel Re: otarcie auta pod blokiem 21.04.18, 00:04
              a te 50 - 100 zł. to na co ma starczyć?
    • paco_lopez Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 22:23
      może przestań odbierać telefony od nich. też mnie ktoś kiedyś tak
      chciał wozić.
    • conveyor Re: otarcie auta pod blokiem 18.06.10, 23:08
      Typowo polskie cwaniactwo, jak przejechalas komus po zderzaku w czasie parkowania to plac i nie zawracaj d.upy. Trzeba bylo patrzec gdzie sie jedzie.
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 06:50
        a moze przeczytaj sobie cwaniaku ze otarlam sie o zupelnie inny bok
        a sasiadka przyszla ze drugi bok jest niby lekko opadniety po 7
        godzinach. Dla Ciebie to normalne??rownie dobrze mogl;aby przyjsc za
        2 dni i powiedziec mi to samo. no to ja CI gratuluje.Pewnie gdyby
        trafili na Ciebie to byliby bardzo zadowoleni..
        • dystansownik Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 09:46
          Jeśli nie było czegoś widać na pierwszy rzut oka, ani na jej, ani na Twoim
          samochodzie, a tym bardziej nie było świadków, to trzeba było po prostu
          zaparkować z dala od jej samochodu i nabrać wody w usta. Czego oczy nie widzą,
          tego sercu nie żal.
          Obecna sytuacja zajeżdża mi próbą naciągnięcia na finansowanie napraw. Jeśli
          auto nie było trzymane w garażu, a jego właściciel nie ma skłonności
          pedantycznych, to praktycznie nie ma szans, żeby uniknąć drobnych uszkodzeń
          spowodowanych jego użytkowaniem, więc to uszkodzenie o którym mówisz mogło
          powstać wcześniej. Ba, sami sąsiedzi mogli go nie widzieć, gdy go nie szukali, a
          teraz gdy po oględzinach męża wypłynęło, przypisali je Tobie.
          • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:00
            Dziekuje za odpowiedz. Za 3 h mam jechac z nia do jej "znajomego
            blacharza" z gory wiem ze niezaleznie od tego jaka on kwota rzuci to
            i tak sie nie zgodze na pokrycie tego.Tak jak pisalam juz wczesniej,
            po pierwszych ogledzinach stwierdzila ze "nic sie nie stalo", a po
            7h ze jednak cos jest ze zderzakiem.No i nie wiem tylko co bedzie
            jak ja sie nie zgodze na pokrycie tego,a ona bedzie chciala zebym
            pokryla.Tak juz sobie mysle zeby np. dac jej jakies 50 czy 100 zl i
            niech spizdza na drzewo. Nie wiem czy wezwie mi rzeczoznawce,
            policje czy jakis inny organ;) tzn niech wzywa..moim zdaniem i tak
            jest na straconej pozycji hmm a Ty co myslisz dystansowniku - masz
            jakis pomysl jak to zalatwic? Bo ja zamierzam sie wypierac, i bede
            sie wypierac ze to zgloszenie zderzaka po 7 h to ich czyste
            naciagactwo.
            • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:04
              w zasadzie to teraz sobie mysle ze niepotrzebnie sie zgadzalam na to
              jechanie do blacharza, no ale nie bede juz odkrecac tego. tak
              ogolnie to ona wogole powinna sie cieszyc ze ja chce z nia gadac
              jeszcze na ten temat- tego zderzaka bo rownie dobrze moglabym
              powiedziec ze TERAZ po fakcie calym to mzoe mnie pocalowac...
              • miss.yossarian Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:08
                a dlaczego ty jej od razu nie powiedziałaś że już o tym rozmawialiście i tuż po
                stłuczce nic takiego nie było? teraz ciągasz się z nią po blacharzach, ona
                pewnie jest przeświadczona że zapłacisz, a u blacharza nagle się wyprzesz?
                • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:17
                  Ja jej powiedzialam pod blokiem ze co do tego boku to nie jestem
                  przekonana ze to moja wina. A ona swoje. Bylysmy umowione na tego
                  mojego blacharza aby zobaczyl co i jak bo sie strasznie uparla, ale
                  ona nagle zmienila zdanie ze chca do swojego ( bo napewno mezus ja
                  namowil). Zawolalam znajomego , obejrzal to i mowi ze oni sa niezle
                  porypani bo wg niego to auto moglo byc bite itp.Nikt nie dojdzie do
                  tego jak bylo naprawde. No ale faktycznie umowilam sie z nimi i
                  jedziemy, niech zobaczy ich blacharz co i jak, ale ja sie nie
                  poczuwam do pokrycia kosztow. To moja dobra wola ze jade z nia tam,
                  nie wiem..moze te 50 zl jej wrzuce i tyle.Powiem jej ze po 7
                  godzinach to sobie moze wciskac wszystko. Niedlugo mi powie ze
                  silnik jej sie zepsul albo rozrzad padl.Faktycznie Miss.. mialas
                  racje ze moglam sie wogole an to nie zgadzac, ale wiesz jak to
                  jest..ja myslalam ze skoro powiedziala ze OK to jest OK, gdziez
                  pomyslalabym ze mi przyjdzie za 6 h.. nie pomyslalam zwyczajnie
                  chyba przez to zaskoczenie.Wiesz.. z 2 strony niech sobie mysli i
                  sie nastawia ze jej zaplace- oni napewno obmyslili sobie ze caly
                  zderzak chca wymienic, a na nim nie ma rysy ani jednej
            • dystansownik Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:04
              Najlepiej się wyprzeć, choć lepszy czas na to był jak za pierwszym razem to
              pokazali. Trzeba też uważać, bo sąsiad to potencjalnie najgorszy wróg. Dziś
              wymigasz się od zapłaty, a jutro możesz znaleźć płytę chodnikową, która "wpadła"
              Ci przez przednią szybę do samochodu.
              • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:11
                Wiem wiem, dlatego zastanawiam sie czy nie dac im na odczepnego 50-
                100 zl, jak zechca to wezma, a jak nie bo beda sie upierac abym
                wszystko sfinansowala to im powiem co mysle i zostawie ich samym
                sobie.Po prostu to taka moja dobra wola ze wogole zgodzilam sie na
                partycypowanie w kosztach, jechanie do blacharza itp.Bo zaloze sie
                ze gdybym to ja powiedziala komus po 5 czy 6 godzinach ze mam cos
                uszkodzone a wczesniej powiedziala ze jest wszytsko ok to ktos
                mialby to centralnie w .... i nawet by sie nie zastanawial nad
                niczym.To ich auto jest uzywane, zdezelowane strasznie, wczoraj
                patrzylam sie ze ma straszny tyl obdrapany..wiem akurat nadarzyla im
                sie okazja to probuje ile moga.
                • potworski Nie rozumiem 19.06.10, 10:22
                  Nie rozumiem w ogóle o co te całe dywagacje.
                  Jest kwestia sporna=ty vs sąsiad. Ty masz swój punkt widzenia, sąsiad swój.
                  Jeśli sąsiad upiera się, że szkoda była wyrządzona przez ciebie, a ty
                  zaprzeczasz=to niech sąsiad idzie do najbliższego PZMotu i wynajmie
                  rzeczoznawcę. Rzeczoznawca może zaopiniować czy dana szkoda powstała w wyniku
                  określonego działania i masz rozstrzygnięcie na tacy=rozwiązanie możliwie
                  sprawiedliwe i nie pozostawiające wątpliwości.
                  • julcia_bleble Re: Nie rozumiem 19.06.10, 10:26
                    no tak ale powiedzmi teraz bo ja sie nie orientuje co taki
                    rzeczoznawca stwierdzi po 3 dniach od tego calego zdarzenia, kiedy
                    ona autem jezdzila sobie normalnie...nie ma papierka, swiadkow nic.
                    Tak naprawde mogla pierdyknac sama i tyle.
                    • potworski Re: Nie rozumiem 19.06.10, 10:38
                      julcia_bleble napisała:

                      > no tak ale powiedzmi teraz bo ja sie nie orientuje co taki
                      > rzeczoznawca stwierdzi po 3 dniach


                      No i właśnie dlatego on jest rzeczoznawcą a nie ty.
                      Masz do wyboru=podkładać się sąsiadom i robić z siebie niepotrzebnie ofiarę,
                      albo iść w zaparte i stawiać się, że to nie ty. Obie opcje są kiepskie, dlatego
                      potrzebny jest ktoś niezależny, kto rozsądzi. Jeśli twierdzisz, że uszkodzenie
                      nie miało prawa powstać z twojej winy i jeśli rzeczywiście tak było, to z
                      pewnością rzeczoznawca również to potwierdzi i masz sąsiadów z głowy. Opinię
                      blacharza sobie daruj, bo jeśli to znajomy sąsiadów to wiadomo co powie, a
                      rzeczoznawca to organ niezależny.
                      • julcia_bleble Re: Nie rozumiem 19.06.10, 10:46
                        to w takim razie niech wola rzeczoznawce po 3 dniach, tylko ze ja
                        wtedy zaznacze ze auto bylo ruszane- w zasadzie to wyjdzie na to
                        samo..ani on nie stwierdzi czy ona dupnela gdzie ani ze to moja wina
                        skoro poinformowala mnie o tym tak pozno. Nie wiem czy nie lepiej
                        tego polubownie zalatwic
                        • potworski Re: Nie rozumiem 19.06.10, 10:55
                          Tzn jak polubownie?=ustalić, że może uderzyłaś a może nie i podzielić się
                          pokryciem kosztów po połowie? Albo ustalić, że zniszczyłaś jej tylko pół
                          zderzaka? Absurd. Albo była twoja wina, albo nie była=tu nie ma półśrodków.
                          Mówisz sąsiadce grzecznie, że nie uciekasz od odpowiedzialności, ale
                          przedstawiasz swój punkt widzenia=szkoda mogła powstać np na parkingu pod
                          marketem już po twoim uderzeniu. Jak się sąsiadce nie podoba ta wersja=proszę
                          iść po rzeczoznawcę i jak on uzna moją winę to zapłacę. Amen. Asertywności trochę.


                          julcia_bleble napisała:

                          > to w takim razie niech wola rzeczoznawce po 3 dniach, tylko ze ja
                          > wtedy zaznacze ze auto bylo ruszane- w zasadzie to wyjdzie na to
                          > samo..ani on nie stwierdzi czy ona dupnela gdzie ani ze to moja wina
                          > skoro poinformowala mnie o tym tak pozno. Nie wiem czy nie lepiej
                          > tego polubownie zalatwic
                          • julcia_bleble Re: Nie rozumiem 19.06.10, 12:09
                            Polubownie- chodzi mi o to ze daje jej te 50 zl i niech spada, ani
                            ona nie ma potwierdzenia ze to akurat ja zrobilam, ani ja nie wiem
                            czy faktycznie to zrobilam. Nie bede sie przyznawac, ale te 50 zl
                            moze niech ma..ze niby cos sie dolozylam...chyba ze zrobie tak jak
                            Ty mowisz
    • six_a Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:17
      trzeba było zrobić zdjęcia, dać jej numer swojej polisy i niech sobie dochodzi
      odszkodowania. nie wiem dlaczego ludzie uważają, że najprościej jest płacić z
      własnej kieszeni i jeszcze się szwendać po blacharzach z CZYIMŚ samochodem.
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:22
        Ona nie chciala nic pisac, a to przeciez w zasadzie w jej interesie
        byloby nie wiem..wezwanie policji czy rzeczoznawcy. Nawet jesli
        teraz / dzisiaj by wezwala kogos to ktos ja wysmieje jak na moje
        oko. Masz racje, dlatego mowie ze to moja dobra wola ze wogole
        zamierzam z nia gdzies jechac.Myslicie ze dac jej te 50 zl na
        odczepnego? czy tam te 100?
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:24
        zdjec zaraz PO jej 1szych ogledzinach nie zrobilam bo powiedziala ze
        OK zreszta nie ma NIC, zadnej rysy . Nie przyszlo mi do glowy aby
        pstrykac skoro nic nie bylo w tym miejscu gdzie otarlam sie( czy
        odbilam).To o czym ona mowi to wyszlo z drugiej strony, dlatego
        wczorja juz mnie wqr i poszlam zrobic fotki na co ona do mnie " ze
        chyba nie mysle ze mnie zamierza wyrolowac na kase". Hah.. na co ja
        do niej "ze wlasnie tak mysle bo to jest mega dziwne"
        • marguyu Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:34
          Pierwszy powazny bad, to to, ze nie zrobilas zdjec natychmiast po
          incydencie.
          Poza tym zderzaki sa po to, zeby amortyzowaly zderzenie i jako takie
          musza byc solidnie zamocowane.
          Ilez razy zeby wyjsc z podluznego parkowania "na gazete" dotknelam
          cudzych zderzakow, a inni dotkneli moich, tego nawet nie policze.
          Przestan sie przejmowac i powiedz im, ze nigdzie nie pojedziesz, ze
          auta sa od jezdzenia, a zderzaki sa po to zeby je obijac.
          W koncu auto, to nie kapliczka.
          • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:41
            Wiem ze bylo to bledem,teraz mysle ze nawet mogla mi cos napisac na
            kartce takie ala oswiadczenie ze potwierdza ze nic sie nie stalo. No
            ale nie zrobilam fotek, bo skoro ona powiedziala ze ok to ja to
            przyjelam za pewnik. Ja ciagle bede sie wypierac tym ze po 7
            godzinach to ona teraz tak naprawde mogla zrobic wszystko z tym
            autem i przyjsc do mnie.Ogledzin dokonala powiedziala ze NIC NIE
            JEST. A ze jej sie co chwile odwiduje to mi tez sie odwidzialo i nie
            zaplace jej
            • marguyu Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:46
              julcia,
              brak fotek dziala takze na jej niekorzysc.
              A swoja droga, to ty ja zawolalas po tym gdy 'poglaskalas' jej
              zderzak czy to ona caly dzien waruje w oknie?

              Nie wiem, ludzie kupuja auta po to zeby nimi jezdzic i dziwia sie
              gdy zderzak wchodzi w uzycie. To tak samo jakby mieli do innych
              pretensje, ze zuzywaja sie opony.
              • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:49
                Oczywiscie ze ona warowala przy oknie.Jeszcze mi mowi ze to byla
                zawrotna szybkosc. Bardzo ciekawe, bo gdyby byla taka zwrtona to
                napewno miala wgniecenie czy uszkodzenie wiec pieprzy glupoty. Mogla
                myslec wczesniej i spisywac cos a nie teraz mysli ze znalazla
                naiwnego
                • potworski Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 10:57
                  julcia_bleble napisała:

                  > Oczywiscie ze ona warowala przy oknie.Jeszcze mi mowi ze to byla
                  > zawrotna szybkosc. Bardzo ciekawe, bo gdyby byla taka zwrtona to
                  > napewno miala wgniecenie czy uszkodzenie wiec pieprzy glupoty. Mogla
                  > myslec wczesniej i spisywac cos a nie teraz mysli ze znalazla
                  > naiwnego


                  Niekoniecznie. Zderzaki są czasem tak skonstruowane, że rozkładają siłę
                  uderzenia w taki sposób, że wgniecenia nie ma, a np wyrywają się zaczepy.
                • garraretka Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 15:41
                  julcia_bleble napisała:

                  > Mogla
                  > myslec wczesniej i spisywac cos a nie teraz mysli ze znalazla
                  > naiwnego


                  Ale ona właśnie znalazła naiwnego...
          • potworski Dobre 19.06.10, 14:50
            Nie masz się czym chwalić.
            Jak nie umiesz zaparkować lub wyjechać tak, żeby nie obić komuś samochodu to
            powinnaś się wybrać do odpowiednich szkół, gdzie uczą tej chytrej sztuki.
            Obijanie cudzego samochodu, bo samemu ma się takie a nie inne widzimisię na
            temat zderzaków to jeden z objawów chamstwa.

            marguyu napisała:

            > Pierwszy powazny bad, to to, ze nie zrobilas zdjec natychmiast po
            > incydencie.
            > Poza tym zderzaki sa po to, zeby amortyzowaly zderzenie i jako takie
            > musza byc solidnie zamocowane.
            > Ilez razy zeby wyjsc z podluznego parkowania "na gazete" dotknelam
            > cudzych zderzakow, a inni dotkneli moich, tego nawet nie policze.
            > Przestan sie przejmowac i powiedz im, ze nigdzie nie pojedziesz, ze
            > auta sa od jezdzenia, a zderzaki sa po to zeby je obijac.
            > W koncu auto, to nie kapliczka.
    • postponed Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 11:41
      idź do niej i przy mężu wyjaśnij że to uszkodzenie to nie Twoja wina i nie
      zamierzasz płacić. tylko najpierw się upewnij, że to nie Twoja wina, bo różnie
      może być
      • julcia_bleble Re: otarcie auta pod blokiem 19.06.10, 12:11
        ale tego sie nie wyjasni nigdy jak na moje oko.Nawet z rzeczoznawca
        skoro ona go teraz chcialaby wolac a incydent mmial miejsce 3 dni
        temu, ona autem jezdzila wiec mogla to sama sobie zrobic na swoje
        zyczenie.Kurde juz nie wiem co mam robic- bede sie upierac ze to nie
        moja wina
        • garraretka Dawaj foty. 19.06.10, 15:44
          Wrzuć zdjęcia tego zderzaka - wszyscy tu ocenimy i powiemy co robić ;)

          A na poważnie - jak to co robić? NIC!

          Nie jechać do żadnego blacharza, nie dawać ŻADNEJ kasy, nie wdawać się w
          dyskusje - o ile naprawdę jest tak, jak mówisz i nie ma śladu po tym, jak
          dotknęłaś ich zderzaka swoim.

          Proste jak konstrukcja cepa.
          • julcia_bleble I sie rozwiazalo 19.06.10, 19:57
            No i juz po. Bylam z nia u tego zakichanego blacharza. Wszytsko bylo
            kulturalnie do czasu. Powiedzialam ze nie poczuwam sie do tego aby
            jej za cos placic, poniewaz ..... (tu swoje powiedzialam- jak bylo)
            Na co ona odwrocila kota ogonem,WIC TO INACZEJ" haha ciekawe jak:
            jesli chcialabym spisac to wyszloby ze na 1szych ogledzinach
            wszytsko bylo ok. Ponadto zaczela sie wydzierac na mnie jak
            poparzona jak uslyszala ze nie poczuwam sie do obowiazku aby jej
            zaplacic, powiedzialam ze jelsi zrobilabym krzywde to jestesm w
            stanie normalnie pokryc szkode ale w tym wypadku niech spada. Ciagle
            zadawalm jej pytania, probujac ja przekrzykiwac " czy ona jest w
            stanie mi udowodnic ze to jest przeze mnie spowodowane" oczywiscie
            zero odpowiedzi czy tak czy nie, tylko jej puste gadki ZE ONA Z OKNA
            WIDZIALA,potem zaczela obracac wszystko do gory nogami ze przeciez
            ONA TAKA DOBRA I W ZYCIU NIE POMYSLALABY ABY MNIE OSZUKAC NA
            PIENIADZE. Mowie Wam- komiczne. A blacharz postukal, popukal i
            powiedzial jej ze nic nie bedzie robil bo wogole nie widzi
            potrzeby.Nie ma rysy, nic a nic obdrapania- wyszlo jeszcze ze maz
            przyznal sie ze to jest atrapa.
            NA co ona sie upewniala 100razy czy ABY napewno moze z tym jezdzic a
            on ja wysmial zwyczajnie.Teraz narobilam sobie wroga nr 1.. heh
            takze suma sumarum zrobila ze mnie materialistke, osobe ktora
            zwialaby z miejsca jakiegos wyimaginowanego wypadku a ze ona jest
            przeciez taaaka dobra.Nic tylko calowac po rekach.
        • basiastel Re: otarcie auta pod blokiem 21.04.18, 00:24
          ale usterkę zgłosiła po kilku godzinach, gdy mąż samochód obejrzał, nie po 3 dniach.
    • mitkuu Re: otarcie auta pod blokiem 18.04.18, 18:36
      witam doskonale cie rozumiem ale mam pytanie z innej gruszki czy mozesz mi powiwdziec jak mam napisac moj problem tzn gdzie bo zalogowalam sie i chcialabym tak jak ty na forum ale nie potrafie proszę o pomoc
    • sambolejro Re: otarcie auta pod blokiem 27.04.18, 15:04
      Mój też zarysowali pod blokiem i nic nie dało się zrobić, kamer brak...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka