Dodaj do ulubionych

Gdy związek utknie w martwym punkcie

08.08.10, 19:58
i nic już się nie chce, nie widzi się przyszłości, woli się spędzać czas samemu i dość ma się wszystkiego...

... to warto jeszcze o to powalczyć i dać sobie szansę, czy jak się ma takie myśli, to znaczy, że jednak nie warto?
Obserwuj wątek
    • mmagi Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 19:59
      chcesz to uwierz,nie to nie ale nie warto:/
      a sobie szanse daj z kimś innym:)
      • damka9 Cafem 08.08.10, 20:17
        niby prawda to oczywista i niepodważalna, ale wiemy również,że rozsądkowi bywa
        nie po drodze do serca no i wtedy właśnie powstają takie wątki :)
        • cafem Re: Cafem 08.08.10, 20:21
          > niby prawda to oczywista i niepodważalna, ale wiemy również,że
          rozsądkowi bywa
          > nie po drodze do serca no i wtedy właśnie powstają takie wątki :)

          Zdaje sobie sprawe. Sama nie raz w takiej sytuacji bylam i rowniez
          rozstanie odwlekalam... To tez strach przed zostaniem sama...
          Ale patrzac z boku na sytuacje - nie warto.
    • cafem Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:09
      Nie warto.
      Tylu fajnych facetow na tym swiecie, a dobrowolnie rezygnowac juz z
      motylkow...?
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:19
        Ale numer, myślałam, że mi ktoś napisze, że warto, no halo :D !!!
        • cafem Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:25
          A Ty uwazasz, ze warto?
          Widzisz jeszcze szanse na motylki? :)
          • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:35
            Potencjalnie może i widzę, ale szanse nie są duże. Zresztą w tym związku chyba nigdy nie czułam żadnych motylków, po prostu jeszcze jakiś czas temu było mi fajnie, a teraz średnio.
            Tylko tak od razu rzucać to wszystko w cholerę? :)
            • cafem Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:43
              > Zresztą w tym związku chyba
              > nigdy nie czułam żadnych motylków, po prostu jeszcze jakiś czas
              temu było mi fa
              > jnie, a teraz średnio.

              Wiec nad czym sie zastanawiac?

              > Tylko tak od razu rzucać to wszystko w cholerę? :)

              A zmarnowac kolejnych kilka lat, zeby nie bylo od razu?
              • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:58
                cafem napisała:

                > Wiec nad czym sie zastanawiac?

                No wiesz, to jest taka raczej poważna decyzja... Jeśli zwątpisz choć jeden raz, to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę - powrotów nie będzie...
                • nutka07 Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:02
                  Eeee ale to sie tyczylo malzenstwa z dzieckiem ;)
        • mmagi Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:35
          no sorki i ponizej dobra odpowiedz,co z motylkami?:)
          jak nie spróbujesz nie bedziesz wiedziała, ja z paru doświadczeń
          wiem ze nie warto,nie udaje sie,to juz nie jest to co byś
          chciała:0,odpada
    • sundry Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:31
      Ja walczyłam, nie było warto:/
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:37
        Ha, ale gdybyś nie walczyła, to resztę życia mogłabyś mieć do siebie pretensję, że tego nie zrobiłaś.
        • sundry Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:43
          Nie, bo powinnam była już dawno zauważyć,że walka nie będzie miała efektu.A tak
          wykończyłam się emocjonalnie na długo:/
    • rzeka.chaosu Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:31
      Może warto przeczekać kryzys albo odpocząć trochę od siebie. Sama musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć - nikt tu nie zna dokładnie waszych relacji, uczuć i potrzeb.
    • nutka07 Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 20:52
      Jezeli masz meza i dzieci to bylabym sklonna powalczyc, jezeli nie to
      zakonczylabym zwiazek.
    • kitek_maly Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:04
      Selica, nie kłam. Nie jest Ci średnio w tym związku. Tyle razy pisałaś o
      rozstaniu, ile razy już zrywaliście?
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:18
        Ani razu Kitek :D ale myślałam o tym milion pińcet razów.
        • cafem Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:21
          > ale myślałam o tym milion pińcet razów.

          eh...
          skoncz to czym predzej.
          Chyba nie chcesz byc jedna z tych, co z braku laku...?
          • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:23
            Najgorzej będzie jak on przeczyta ten wątek i dowie się z forum :D
            • cafem Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:25
              To powiedz mu teraz, od razu, zeby nie wyszlo gorzej niz jest:P
    • zmienna_elfka Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:09
      Ja bym walczyła... chociażby po to, że jak już i tak się nie uda to chciałabym
      mieć pewność, że zrobiłam wszystko co mogłam aby ratować związek. Inną rzeczą,
      że nawet jeśli się wygra tę walkę to i tak relacje nie cofną się do tych co były
      zanim w związku zaczęło się psuć... i wówczas albo się człowiek godzi z tym albo
      rozstaje.
    • enith Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:27
      > i nic już się nie chce, nie widzi się przyszłości, woli się spędzać czas samemu
      > i dość ma się wszystkiego...

      Właśnie w takiej sytuacji zdecydowałam w końcu o zerwaniu ponad 4-letniego związku. Walczyłam przez ostatnie pół roku, a potem zdecydowałam się odejść. Patrząc z perspektywy czasu, była to jedna z najdojrzalszych decyzji w moim dorosłym życiu. Oczywiście nie wiedziałam tego w momencie zerwania, targały mną okrutne wątpliwości, bałam się, że popełniam największy błąd w życiu. Cóż, czas pokazał, że zakończyć ten związek powinnam znacznie wcześniej, oszczędziłoby mi to zdrowie psychiczne. Koniec końców wyszłam na swoje, czyli poznałam kogoś, z kim nigdy nie doszłam do...
      > i nic już się nie chce, nie widzi się przyszłości, woli się spędzać czas samemu
      > i dość ma się wszystkiego...
    • menk.a Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:33
      Martwy punkt, nic się nie chce, to chyba jasne co dalej.;)
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 21:40
        Mogę poleżeć i poczekać ;)
    • 7kobieta Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 23:33
      Porozmawiać z nim o tym co czujesz...Może on czuje to samo.I razem podejmiecie
      decyzję:warto jeszcze próbować czy nie..
      • twoja_przelozona Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 08.08.10, 23:55
        hm, mialam podobnie, zwiazek prawie 7 letni, od pewnego czasu nic
        mi sie nie chcialo z facetem robic - od wspolnych wyjsc do seksu ;)
        wolalam siedziec sama u siebie w pokoju na kompie niz np z nim na
        kanapie przed tv. Wychodzilam odwiedzic siostre, ale nie spedzalam z
        nim juz czasu - nawet nie mielismy o czym gadac, tylko zwykle "co
        tam", "jak w pracy". Nie jestesmy juz razem, on znalazl prawie ze
        natychmiastowe pocieszenie z inna, ja skupiam sie na sobie o to byla
        dobra decyzja, mimo ze nie mam pojecia, czy znajde sobie kogos w
        zyciu.
        • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 09.08.10, 00:50
          To wyżej było do siódmej.

          Też mi nie są obce takie dylematy, bo już się kiedyś zbierałam do odejścia prawie rok, po czym i tak następny rok dochodziłam do siebie, a dziadyga od razu wprowadził się do baby. Ale trochę jest inaczej niż u Ciebie, bo czas to ja może nawet i chciałabym spędzać wspólnie, ale te skrawki, które są mi wydzielane z uwagi na inne ważniejsze obowiązki, niż jakiś tam związek, budzą tylko moją wściekłość. Więc co, dwie godziny wspólne na dobę, czy nie szarganie sobie nerwów jakimś wiecznym oczekiwaniem na nie wiadomo co?
          Tylko, ze zawsze zostaje ten cholerny dylemat czy to, co będzie później na pewno będzie lepsze? W tamtym przypadku wiem na pewno, że było, ale w tym, mimo wszystko, nie byłabym tego taka pewna...
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 09.08.10, 00:39
        Rozmów rozpoczynałam już z milion i żadna nic nie dała, z kolejnej zatem raczej też nic nie wyniknie...
    • gobi05 Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 09.08.10, 07:47
      > ... to warto jeszcze o to powalczyć i dać sobie szansę

      Zależy, czy to małżeństwo (warto), czy tylko q.stwo (nie warto).
      • szalenstwo.mam.we.krwi Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 09.08.10, 08:22
        gobi05 napisał:

        >
        > Zależy, czy to małżeństwo (warto), czy tylko q.stwo (nie warto).
        >
        Czy według Ciebie można jedynie być w małżeństwie albo się q. rwić?
        Nie ma nic pomiędzy?

        Do autorki. Myślę że zawsze warto próbować naprawić związek. Jeśli
        się jest z kimś trochę czasu to ciążko się rozstać i trochę szkoda
        związku. Jasne że warto próbować, ale to jaki skutek przyniosą próby
        naprawcze zależy od Was oboje, oboje musicie chcieć. Jeśli sytuacja
        się nie polepszy, wtedy się rozstać - nic na siłę.
      • selica Re: Gdy związek utknie w martwym punkcie 09.08.10, 08:53
        gobi05 napisał:
        >
        > Zależy, czy to małżeństwo (warto), czy tylko q.stwo (nie warto).
        >
        Masz dla mnie jeszcze jakąś radę, wuju?
    • blue_oczko_1 no taaak... 09.08.10, 15:53
      Właśnie mam ten sam problem.
      Czas spędzany razem jest czasami męczarnią. Mój partner wciąż narzeka na cały
      świat... a ja muszę tego słuchać chyba że zakleiła bym mu usta taśmą
      samoprzylepną...
      Gdy chcę z nim porozmawiac na temat naszego związku, on mówi że On już taki jest
      i koniec i się nie zmieni, więc... wtedy zaczyna mnie chyba prowokować
      mówiąc:... jeżeli ludzie nie mogą siebie zaakceptować to się wtedy rozstają,
      zapominają szukają sobie nowych partnerów.

      Po takiej przemowie mojego partnera szlag mnie trafia i nie mam ochoty na niego
      patrzeć. Czuję się jakby mu na mnie nie zależało. Przez jego przerośniete EGO on
      jest przekonany o tym że ja kocham go nad życie i i tak nie zostawię... i nic
      nie robi ze sobą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka