Dodaj do ulubionych

Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują

    • tarantinka Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 18:25
      o to cię "pocieszę" potem to dopiero jest sajgon, moja córka ma
      teraz 10 lat, do szkoły jeździ autbusem, potrafi zrobić prosty
      obiad, prasować czy napompowac dętkę w rowerze. Pilnuje codziennej
      gimnastyki (ma wadę postawy), z własnej inicjatywy co drugi dzień
      biega, lekcje odrobione, w pokoju porządek. Od taki mały smodzielny
      człowiek co i uwagę ze szkoły przyniesie ale i przeprosi jak trzeba.
      Możesz wierzyć albo nie ale żeby to osiągnąc to w pierwszej
      kolejności musisz byc gotowa na opinię, że nie dbasz o dziecko i
      usłyszysz to wiele razy z wielu stron. Owszem, teraz to się zmienia
      bo widzą samodzielnego człowieka, potrafiącego i się bawić i słuchać
      rodziców. Także warto, warto dziecko wychowywać a nie tylko się o
      niego troszyć bo to nie jedno i to samo !. A w konkursie na najepszą
      matkę nie startuję, wystarczy mi usmiech mojej córki i radość z tego
      jak się rozwija.
      • m00nlight Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 19:22

        Superpost :)

        Utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze, nawet jeśli wszyscy
        naokoło będa mi wciskać moją 'wyrodność' :)

        Chowanie dziecka pod kloszem jest tak amo szkodliwe jak totalne
        zaniedbanie, ale ludzie teraz chyba zapomnieli o zasadzie 'złotego
        środka'. Niestety, będę musiala nastawic się na wieloletnią walkę z
        motłochem :P
    • m00nlight Pytanie za 100 punktów ;) 20.08.10, 19:23

      A jak zjem 'Pawełka', to urodzę dziecko z FASem? :>
      • nenes22 Re: Pytanie za 100 punktów ;) 31.08.10, 15:41
        Tak! :)))))))))))
        m00nlight - dawno się tak nie uśmiałam. Nie z powodu Twojego postu, ale późniejszych wypowiedzi. Ale sama tego chciałaś :)
        Ty mówisz - nie piję, nie palę, nie ćpam, a parę postów niżej - pij, pal, ćpaj, to zobaczysz co będzie się działo...
        Litości!!
        m00nlight - widzę, że masz tyle lat, że faktycznie możesz wszystkim innym odpowiedzieć - Czy TY za mnie urodzisz to dziecko? Czy TY będziesz ponosić konsekwencje wyboru pomiędzy zjeść krewetkę czy nie?
        Faktycznie - można całą ciąże żyć w zgodzie z wszystkimi zasadami i urodzić chore dziecko. I kto wtedy będzie ponosił konsekwencję? Ty czy doradzający? TY.
        Można całą ciąże od czasu do czasu "poszaleć", wypić lampkę wina czy zjeść krewetkę i urodzić zdrowe dziecko. I kto będzie wtedy ponosił tego konsekwencję? TY.

        W ciązy szlalałam - nie piłam, czy nie paliłam, ale wypiłam od czasu do czasu pepsi, zjadłam pizzę, pojechałam na 2 dniowy biwak pod namiot..
        Ciąża była rewelacyjna, dziecko zdrowiutki i karmię piersią, mimo, że w mojej rodzinie nikt tego nie robił :) Jak i Twoja mama - moja od czasu do czasu wypiła, karmiła mnie butelką, "ekspozycję na gluten" (buahahaha) rozpoczęła od 3 miesiąca. Przywiozła mnie do domu przy minus 20 stopniach autopbusem (zima stulecia 1979r) i żyję. I jestem tak samo okazem zdrowia.

        I nikt się nie dowalał do mnie, bo wiedział, że zaraz otrzyma konkretną ripostę.

        Zatem nadal życzę Tobie tyle zdrowego rozsądku, ile przejawiasz, szukanie "zdrowego środka", ciąży bez komplikacji i zdrowego dziecia. I totalną olewką wszystko wiedzących :) Bowiem NIE MA REGUŁ, tylko same wyjątki :)))
        • aneta-skarpeta Re: Pytanie za 100 punktów ;) 31.08.10, 19:45
          nenes22 napisał:


          > Można całą ciąże od czasu do czasu "poszaleć", wypić lampkę wina
          czy zjeść krew
          > etkę i urodzić zdrowe dziecko. I kto będzie wtedy ponosił tego
          konsekwencję? TY


          a tak naprawdę to dziecko:)

          > .
          >
          > W ciązy szlalałam - nie piłam, czy nie paliłam, ale wypiłam od
          czasu do czasu p
          > epsi, zjadłam pizzę, pojechałam na 2 dniowy biwak pod namiot..
          > Ciąża była rewelacyjna, dziecko zdrowiutki i karmię piersią, mimo,
          że w mojej r
          > odzinie nikt tego nie robił :)

          ale od sania pod namiotem FAS nie dostanie.nie chodzi oto, zeby calą
          ciąże przeleżec na pierzynie, tylko o nie picie , nie palenie i nie
          cpanie. tyle
          jesli autprka wątku pisze, ze 30 lat temu było fajniej bo kobitka
          mogła sobie winka pociągnąć, albo fajeczke zapalić i było git to nie
          dziwie się ze sa ataki. Bo to, że kiedys było to dozwolone, nie
          oznacza że jest to właściwe dla dziecka. a badania odnosnie FAS są.
          Jest to powazny problem we Francji, gdzie kultura picia jest wysoka
          i ciezarne jak wodę pija wino, bo przeciez dobre



          Jak i Twoja mama - moja od czasu do czasu wypiła
          > , karmiła mnie butelką, "ekspozycję na gluten" (buahahaha)
          rozpoczęła od 3 mies
          > iąca. Przywiozła mnie do domu przy minus 20 stopniach autopbusem
          (zima stulecia
          > 1979r) i żyję. I jestem tak samo okazem zdrowia.

          i większosć osob jest zdrowych, ale niektore nie są. jako matka 8
          latka sobie mysle, ze wole nie wypic przez 9 m-cy i miec z głowy
          jeden problem. poza tym jednak to co ja jem, je moje dziecko- a nie
          chcialabym zeby piło:)
          wiem, że to nie gwarantuje ze dziecko bedzie okazem zdrowia, ale
          przynajmniej mogę ( jakby co) miec czystrze sumienie



    • gku25 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 19:30
      Ja pierdzielę, same specjalistki od ciąż się tu zebrały. A mój lekarz to już
      całkiem głupi był, bo normalnie pozwalał mi piwko imbirowe w ilościach
      zdroworozsądkowych na mdłości popijać. No ale wy tu wszystkie mądrzejsze jesteście.
      • kadfael Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 20:12
        ma do rzeczy to twoje piwko imbirowe, hę?
        • kadfael Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 20:22
          *Co ma
    • lacido Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 20.08.10, 21:18
      m00nlight napisała:

      > A potem zeżrę 2 kapsulki lokomotivu, na wypadek gdyby mnie zemdlilo,
      > i chociaz na opakowaniu pisze 'niewskazane dla kobiet w ciąży' to
      > niby jak dziecku ma zaszkodzic imbir?

      w ten sposób zabezpieczają się producenci leku, załóżmy że zjesz, porzygasz się,
      zemdlejesz, strzelisz o podłogę, tracisz dziecko - kto jet winien?? oczywiście
      producent bo nie ostrzegł, że nie nadaje się dla kobiet w ciąży. Nikt nie będzie
      testował leku na ciężarnych, która matka z reszta zgodziłaby się na to?

      Czy to że jeste w ciąży
      > oznacza że nagle mam się odmóżdżyć i ślepo słuchać mamusiek,
      > przyjaciółeczek, lekarzy i głupich gazet i podręcznikow?

      masz swój rozum? kieruj się nim, masz okazję do ćwiczenia asertywnej postawy :)
    • jendza1 Pekniecie 21.08.10, 20:40
      Rownowaga?
      Zdaje sie, ze ja wlasnie postulujesz.
      Ale ona jest wzgledna. Dla Ciebie bedzie jej wyrazem np. zostawienie maluszka
      samego na dwadziescia minut, by wyjsc do sklepu, a dla kogos, komu niekoniecznie
      pozostawione dziecko zmarlo (slynna smierc lozeczkowa np.), bedzie to zbrodnia.
      Panie, ktore zostawiaja dzieci same w samochodach, nazywasz slodko 'idiotkami',
      a sama sie wkurzasz, gdy ktos osmieli sie dac CI jakas rade... nawet grzecznie -
      do obrzucenia CIe podobnym epitetem brakuje lat swietlnych...

      Powiedz, widzisz w tym odrobine konsekwencji?
      A moze zwalimy jej brak na hormony ciazowe?

      Wiem, ten watek mial byc 'zabawowy', ale gdy sobie poczytalam skumulowane
      jedynie Twoje wypowiedzi, przestalo mi byc do smiechu...


    • szadoka Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 14:21
      jak ja Cie rozumiem... nienawidzilam byc w ciazy. Patrzylam na
      siebie w lustrze i zastanawialam sie jak moglo mi sie cos takiego
      przytrafic. Teraz , jak emocjonalnie doroslam zeby swiadomie miec
      dziecko to juz jest troche za pozno, chlop nie chce, kapusty nie ma
      gdzie posadzic bo chodzenie w ciazy jawi mi sie jak najgorszy
      koszmar.
      Co do tego nieszczesnego wina co sie wszyscy uczepili. Moj siostra
      wypijala kieliszek dziennie ( zalecenie lekarza). Dzieci ma wybitnie
      zdolne...
      • mumia_ramzesa Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 15:41
        Ja chodzilam po lodowcu bez asekuracji. Zyje i jestem zdrowa. Czy to jest dowod
        na to, ze takie chodzenie jest bezpieczne i ze na pewno nikomu nigdy nic sie nie
        stanie na lodowcu?
    • pszczolaasia Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 14:38
      a ja wypilam szampanskoje na sylwka w ciazy bedac:) i mloicilam piwo
      bezalkoholowe karmiac. i wpieprzalam drozdzowe ciasto tonami. potem sie
      dowiedzialam ze i tu i tu jest jaks tam witamina B iles tam odpowiedzialan za
      produkcje pokarmu ktorego mialam ciagle malo.
      nie daj sie zwariowac.
    • sasetka.2 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 14:48
      Witaj w klubie. Ja też jestem w ciążt i mam to samo. Mój facet wie
      lepiej od lekarza co mi wolno a co nie buuu ... jest to strasznie
      denerwujące chociaż wiem, że robi to z troski o mnei a nie po
      złości. Mi lekarz powiedział tylko, ze mam się trzymać z dala od
      alkoholu i papierosów. A co do reszty to dobrej ciąży nic nie
      zaszkodzi, a złej ciąży może zaszkodzić wszystko to było jego
      stwierdzenie, które swojądrogą uważam za słuszne.
    • magda.ogonk Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 14:51
      Myślałaś, że masz problem z najbliższym otoczeniem, przyszłaś na forum i jeszcze Ci dowalili:) Olej to wszystko. Mądra babka jesteś i dobrze wiesz, co robisz. Głowa do góry, trzymam kciuki, żeby było łatwiej:) I żeby inkubowanie dobrze poszło;)
    • extrafresh Odejdź od komputera!!! 31.08.10, 14:59
      .




      Odejdź od komputera!!!







      .
    • nazwakontajuzzajeta Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 15:12
      Pij, pal, zryj leki garściami, tylko jak ci się urodzi potworek z jednym okiem i
      połowa mózgu albo ciężko chore fizycznie lub upośledzone umysłowo dziecko to nie
      wracaj i nie płacz na forum. I nie waż się zakładać fundacji i żebrać po
      ludziach na jego leczenie.
    • samson.miodek Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 15:45
      CZytajac post autorki watku jak i inne wypowiedzi tutaj stwierdzam ze
      trafilo mi sie na normalna rodzine normalnych lekarzy i normalnych
      przyjaciol.
    • ratman_forever Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 15:46
      Wiesz Moonlight, na mnie jakoś Twój post podziałał odświeżająco. Ja
      byłam wychowywana podobnie jak Ty (tylko moja mama nie piła, nie
      paliła) i miałam fajne dzieciństwo, szybko się usamodzielniłam, nie
      mogę narzekać.

      Rozumiem Twoje wkurzenie wszeobecnym "ja wiem lepiej co dla ciebie
      dobre"... Mało fajny był tylko Twój komentarz dotyczący kobiet
      starających się (ja jestem jedną z nich). Wiesz, planuję ciążę, co
      miesiąc wypatruję tych dwóch pasków, bo czekamy na to z mężem już
      długo... Może nam się kiedyś uda. Ale nie o tym. Chodzę sobie
      czasami po portalach dla mam, typu e-mama i takie tam i czytam, co
      te kobiety (nie wszystkie od razu uprzedzam wypisują). Jak jedna
      powie, że wolno używać pampersów, to zaraz 20 się na nią rzuci, że
      lepsze tetrowe. Jak któraś stwierdzi, że nosidełko jest cool, to 50
      powie, że chusty są zdrowsze, a nosidełka be...

      Powiem Ci szczerze, że ja jak zajdę w ciążę to zamierzam wyłączyć
      fora, nie czytać tego wszystkiego, bo się będę denerwować. Teraz to
      mam z tego trochę śmiechu, ale jakbym była w ciąży to dostałabym
      chyba hopla.

      I tak - zamierzam wychowywać dziecko jak moja mama - ze zdrowym
      rozsądkiem, a nie kierując się kolorowymi czasopismami.
      • mikad00 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:20
        Polska to kraj patryiarchalny.
        Kobiety są na cenzurowanym, a ich seksualność (dzietność)"musi" być
        kontrolowana. A najlepiej kontrolują inne kobiety, oceniają,
        krytykują, bo przecież przyszla matka jest tak głupia, że sama nie
        wie co robić i co jest dobre.
        Tak więc antykoncepcja jest tematem publicznym a nie prywatnym,
        aborcja, reklamy nawołują do rodzenia dzieci w imię dobra ojczyzny i
        zus-u (a nie własnych potrzeb), ułatwianie sobie życia jest egoizmem.
        W takim kraju żyjemy, ale nie musimy się z tymi poglądami zgadzać
        (chociaż mamy prawo się wkurzać).

        Doskonale rozumiem autorkę wątku.
        Jestem w 9 misiącu ciąży, świadomie w nią zaszłam, mam prawie 37 lat.
        Najpierw są naciski, że dobiegasz do 30-stki, więc już najwyższy
        czas.
        Musiałam uświadomić otoczenie, że to ja zdecyduję, kiedy będzie dla
        mnie czas. I niech nikt mnie menopauzą nie straszy. Najwyżej
        adoptuję.
        Co do chorób - są badania prenatalne (mimo chisterii na punkcie
        amiopunkcji, uparłam się na nią, zrobiłam, bolało mniej niż pobranie
        krwi, nie miałam żadnych komplikacji, dziecko okazało się zdrowe)
        A poza tym mój brzuch to MOJA SPRAWA.
        Co do płodności - w ciążę zaszłam w pierwszym cyklu "starania się".

        O ciąży babcie dowiedziały się w 6-tym miesiącu. Dzięki temu miałam
        spokój od głupich rad i przesądów.
        Moja pierwsza lekarka (kobieta po 60-tce), powiedziała, że w ciąży
        jemy za jedno nie za dwoje, i jemy to, na co mamy ochotę, a nie to
        co powinnyśmy. Dzięki temu unikniemy mdłości.
        Może to nie reguła, ale u mnie się to sprawdziło.
        Mdłości to dolegliwość ciążowa, której uniknęłam i nie ograniczając
        sobie niczego, przytyłam 8 kg.
        Inne dolegliwości mnie nie oszczędziły i wściekałam się strasznie na
        nie (mam do tego prawo), i tak jak wcześniej ktoś napisał, dowalę
        każdemy kto mi powie, że ciąża to nie choroba.
        Co do suplementacji - każdy lekarz mówi co innego, trzeba wybrać to,
        co nam odpowiada.
        Ja wybrałam dobre witaminy, zamiast zmuszania się do jedzenia czegoś
        na co nie mam ochoty.
        Zaznaczam, że zawsze odżywiałam się w miarę zdrowo i nie brałam
        niepotrzebnie witamin, ale w ciąży to się zmienia.
        Z nabiału moge pić tylko niezdrowe mleko, bo od moich ulubionych
        jogurtów mam zgagę, a uwielbiane dotąd twarożki mi nie wchodzą i już.

        Nigdy nie paliłam i nie palę. Natomiast jak mam ochotę na coś
        innego, to sobie nie odmawiam.
        I tak, w ciągu ostatnich 9 miesięcy jakieś 3-4 razy miałam ochotę na
        wino. Wystarczyło 1/3 kieliszka, żeby tę ochotę zaspokoić.
        Ostatnio piwo. Po wypiciu 50 ml miałam już dosyć i byłam szczęśliwa.
        Nikt mi nie wmówi, że to zaszkodzi mojemu dziecku.
        To samo z pleśniowymi serami.
        Nie przesadzajmy z tymi ograniczeniami. Nasze dobre samopoczucie też
        jest ważne.

        Co do toksoplazmozy - całe życie miałam doczynienia z kotami,
        różnymi,a z badań wyszło,że nigdy się z ta chorobą nie zetknęłam.
        Surowe mięso natomiast kroję w rękawiczkach, bo taki mam zwyczaj.
        Jeśli już, to ono może być niebezpieczne, nie koty.
        Aha, no i zdażyło mi się jeść raz w ciąży sushi.
        Codziennie rano pije kawę. Słabą, bo taką lubię.

        Leki są dla ludzi, tych w ciąży też.
        Jak coś ma wyraźnie w ulotce napisane, że nie nadaje się dla
        ciężarnych, to proszę o zamiennik nadający się.
        Zawsze coś jest.
        Antybiotykoterapię też przeszłam po drodze. Jak choruję ja, choruje
        tez moje dziecko. Jemu też może być ten antybiotyk potrzebny.
        Sa antybiotyki, które można brac w ciąży, jeśli jest taka
        konieczność.
        Ale chyba nikt nie bierze ich bez konieczności.

        Za 2 tygodnie mam termin cc (taki sposób wybrałam i nikomu nic do
        tego), kupiłam już butelki, sterylizator i mleko początkowe, bo nie
        planuję karmić piersią. Chyba, że mi się coś zmieni, ale to będzie
        moja decyzja, a nie naciski otoczenia.
        Zaopatrzyłam się też w leki hamujące laktacje. W razie czego.
        Nie czytam kolorowych czasopism dla mamusiek, jak mi lekarz nie
        odpowiada, to szukam innego. To też są tylko ludzie, a ich prywatne
        poglądy nakładają się na wiedzę medyczną.

        Moje rady dla autorki wątku?
        - nie daj się
        - nie przejmuj się krytykującymi cię ludźmi, spławiaj ich, nawet
        ostro, oni zawsze zauważą co masz w koszyku, ale nikt nie zauważy,
        że stoisz w kolejce w sklepie czy w autobusie ;)
        - ciąża nie jest fajna, co tydzień nowe dolegliwości, ale ponieważ
        okłamano nas, że dzieci przynosi bocian, to jak się chce mieć
        dziecko, trzeba przez to przejść
        - życie w ciąży trzeba sobie ułatwiać, nie utrudniać, a nikt nie
        zatroszczy się o ciebie lepiej niż ty sama
        - to co nie jest zabronione, jest dozwolone ;)
        - to nieprawda, że w ciąży trzeba koniecznie puchnąć, mieć krosty,
        problemy z oddychaniem i tracić zęby. We Francji kobiety nie puchną,
        są na to odpowiednie środki dozwolone dla ciężarnych. Francuskim
        dzieciom nie szkodzą. Sa również u nas, trzeba tylko "przycisnąć"
        lekarza. Albo zmienić na innego.
        - nie daj się sprowadzić do roli inkubatora. Ja swojemu partnerowi
        na początku powtarzałam, że nie jestem kobietą w ciązy, tylko
        CZŁOWIEKIEM W CIĄŻY. Śmiał się z tego strasznie (razem ze mną), ale
        w końcu załapał o co chodzi ;)
        - polecam film "Ciąża dla opornych pierwszy trymestr" - można
        zobaczyć, jak do tych spraw podchodzą Amerykanie. Niby to samo, a
        jednak inaczej ;), bez misjonarstwa.

        Życzę ci przetrwania tych niełatwych 9 miesięcy.
        Powodzenia.

        Aha, moja matka też paliła całą ciążę (czego nie popieram). Jej
        koleżanki również. Wiedziały, że to szkodzi, ale wtedy inne było
        podejście do macieżyństwa. Poprostu nie przyznawały się do tego. No
        i nie był to żaden "margines społeczny".






        • ratman_forever Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:26
          Fajny post :) Pozdrawiam i życzę Ci fajnego i zdrowego dzieciaka :DDD
        • m00nlight Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 18:15

          Dzięki za ten post!

          Rozsądny, sensowny i poprawil mi humor :)

          Nie dajmy się, wszystkiego dobrego :)
        • iluminacja256 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 11:37
          Mika, napisałaś najrozsądniejszy i najlepszy post w tym watku!
          Madra z ciebie kobieta i zycze ci, aby twój syn/ córka odziedziczył
          tę mądrość.

          PS. Co i chyba sama rozumiesz, ze zycze córki :D
    • puza_666 Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 16:21
      Niestety, mamy społeczeństwo ograniete jakąś histerią ciążowo-
      porodową i najgorsze jest to ze napędzają je oprócz tak
      zwanej "policji ciążowej" same matki.
      Więc uwaga terrorystki, jestem w 5 meisiącu ciąży, mam już
      zaplanowane CC na własne życzenie i nie obchodzą mnie argumenty, ze
      poród sn jest lepszy , czuje się więź z dzieckiem i takie inne
      bzdety. Ja zmaierzam urodzić przez cc które będzie zaplanowane i
      oszczędzi mi iluś tam godzin bólu plus ryzyka niedotlenienia. Mam
      pewność że będąc w lepszej kondycji psychicznej po porodzie łatwiej
      mi będzie zaakceptować nową sytuację. Uwaga! Zdarza mi się wypić
      kieliszek wina i o mój Boze jem sery pleśniowe! Poza tym pracuję po
      9 godizn dziennie od początku ciąży i codzennie ćwiczę na
      stacjonarnym rowerze pół godziny aż pot leje się ze mnie
      strumieniami.Straszne prawda? Proszę się o poronienie. Nie prowadzę
      pogawedek z dzieckiem, nie puszczam mu łagodnej muzyki i nie
      zwalniam tempa. Po macierzynskim zmaierzam wrócić normalnie do pracy
      i oddać dziecko pod opiekę niani a potem wysłać do przedszkola. Będe
      wyrodną matką!
      Prowadze normalny intensywny trub zycia i zgadnijcie co? Moja ciąża
      przebiega idealnie, usg genetyczne idelane, wyniki badan idealne,
      nie tyję jak szlaona, jestem w doskonałej kondycji psychicznej
      pomimo że ciąża była nieplanowana.Nie zamierzam zmieniac się w jedną
      z tych mamusiek które od poczatku stają się jakimś odmóżdzonym
      zombie i uzywają na wszytsko zdrobnień: maluszek, brzuszek,
      lipcówczka etc (poczytajcie fora). Nie będę się ze soba cackać ani
      popadać w histerie i rozczulać się nad sobą. Jestesmy ludzmi a nie
      jakimiś swietymi krowami które trzeba całować po stopach bo są w
      ciązy. A te wszytskie baby bo idą na L4 bo nie chce im sie pracować
      w ciąży to powinno sie karać bo robią w bambuko całe społecznstwo,
      które płaci podatki na ich utrzymanie podczas gdy one pasą tyłek
      przed tv chociaż nie ma medycznych wskazań na zwolnienie.
      • ocean-1 Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 16:45
        Droga puza_666 nie do końca się z Tobą się zgodzę. Też pracowałam dużo bo po 12
        godzin dziennie a zdarzało się i nawet 16 godzin. Taki okres był akurat w pracy.
        Czułam się dobrze. Badania miałam ok. W 5 miesiącu też wszystko było ok. Ale w
        już w 6 m-cu wylądowałam w szpitalu ze skurczami porodowymi. Kroplówki i te
        sprawy. Więc do końca jeszcze nie wiesz. Do końca leżałam na L4. Więc sorry ale
        uwaga o L4 nie jest sprawiedliwa. Co do cesarki tez miałam. z tymże nie na
        życzenie tylko z musu. Miałam nawet termin uzgodniony i co z tego jak Młody
        wyszedł wcześniej. Do tej pory też odczuwam skutki cc. I bardzo zazdrościłam
        dziewczynie, która rodziła normalnie, że może z dzieckiem posiedzieć i w ogóle a
        ja tylko mogłam leżeć przez 24 godz. po znieczuleniu zewnątrzoponowym. A potem
        tez nie jest różowo bo boli. Po macierzyńskim wróciłam od razu do pracy. Z
        młodym była babcia. I wiesz co. Miałam okres gdzie pracowałam przez pół roku w
        domu. I ten okres był najlepszy. Mogłam być z moim dzieckiem. Cały dzień z nim
        siedziałam i bawiłam a pracowałam w nocy bo mi było szkoda czasu. Więc nie wiesz
        co Cie jeszcze czeka :).

        Pozdrawiam gorąco
        • puza_666 Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 16:59
          Decyzję o cc podjełam świadomie i wiem z czym to się wiąże, zresztą
          moją decyzję poparła moja przyjaciółka ginekolog. Nie zamierzam wyc
          z bólu kilkanaście godzin. Wiem że wcale tak nie musi być ale nie
          chcę się w to pakować. Raz jeszcze mówię ze decyzja jest świadoma i
          wiem ze po cc też nie jest różowo. Co do L4 to nie podoba mi się ze
          duzo kobiet idzie na L4 z czystego lenistwa - chyba nie do konca
          przeczytałaś mojego posta - a nie ze względu na wskazania medyczne.
          Są w ciąży to wychodzą z złożenia, ze nalezy im się po prostu. A
          potem się dziwią że pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet. Nie wiem
          co bedzie przez kolejne 4 mieisące ciązy ale na razie o tym nie
          myslę, na razie dobrze się czuję i jestem w dobrej kondycji. Wole
          nie uprawiac czarnowidztwa typu - Ojej co to bedzie. Bedzie dobrze.
          Pozdrawiam
      • ratman_forever Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 16:49
        Haha, no wiesz co?! Nie unikasz serów pleśniowych?!?! SKANDAL!

        A tak na serio - trzeba mieć do wszystkiego zdrowe podejście... Tak
        a propos alko - moja przyjaciółka raczyła się na przyjęciach
        większych rozcieńczonym winem (pół na pół z wodą), dzieciom (już
        starsze są) nic nie jest, nie są nadpobudliwe, to normalne, fajne
        dzieciaki.

        Ja co prawda w ciąży piwa / wina pić nie zamierzam, ale to dlatego,
        ze i teraz unikam.

        Ale co do zwolnien - ok, niektore przesadzaja, ale sa i takie, ktore
        ciążę mają zagrożoną, albo znoszą cholernie źle. Mieliśmy w pracy
        taką bohaterkę, co to nie chciała iśc na zwolnienie, aż ją szef sam
        do domu wykopał. Latała po całej firmie blada, mdlejąca i ogólnie
        wyglądająca jak zombie i szczyciła się, ze pracuje... Ale ile
        popelnila bledow przez (prawdopodobnie) zle samopoczucie to tylko my
        wiemy...
      • m00nlight Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 18:23

        Podpisuje się pod tym!

        Ja dodam ze wlasnie zakladam własna firme, i nie zamerzam czekac, jak mi juz
        sugerowano aż 'urodze i odkarmie' bo niby dlaczego? Skoro planowalam to od
        jakiegos czasu a ciążę też planowalam,jedno nie przeszkadza drugiemu.

        Tez jestem bardzo aktywna i robie co aktualnie mam ochote, a ciąża i wyniki
        książkowe.

        Fakt, rozumiem l4 w przypadku zagrożonej ciąży (choc ciężko mi zrozumiec takie
        sztuczne podtrzymywanie ciąży za wszelką cenę), natomiast l4 z czystego lenistwa
        jako wykorzystywanie okazji wydaje mi sie dosc dziwne. Ale w sumie, ile razy w
        zyciu jest sie w ciąży? raz? dwa? to chyba nie jest az takie straszne obciążenie
        dla systemu. Juz bardziej potępiam 'bezrobotnych' na zasilkach o łoją na czarno
        aż miło ;) Ale coz, takie polskie kombinatorstwo...
        • ocean-1 Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 18:39
          m00nlight napisała:
          > Fakt, rozumiem l4 w przypadku zagrożonej ciąży (choc ciężko mi zrozumiec takie
          > sztuczne podtrzymywanie ciąży za wszelką cenę)...

          Wiesz co. trzymałam Twoją stronę. Bo też nie histeryzowałam w ciąży. Ale teraz
          mnie przeraziłaś tekstem o sztucznym podtrzymywaniu ciąży.
          • m00nlight Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 18:54

            Dlaczego? Mam problem ze zrozumieniem, bo ja bym sie nie zdecydowala na leżenie
            9miesięcy pod kroplówką i drżeć ze strachu na każde ukłucie czy skurcz. Jakaś
            męczarnia, i naprawdę wspolczuję kobietom ktore przez to przechodzą, to musi byc
            wielka determinacja, desperacja wręcz... mi daleko do heroizmu :)
            • ocean-1 Re: Odmóżdżenie i umamusiowienie 31.08.10, 18:58
              Bo ja akurat pisałam o moim przypadku i o tym L4 parę wątków wyżej. A byłam
              wtedy w 6 m-cu. I nie wyobrażam sobie, żeby się poddać. I mimo, że jestem osobą
              bardzo aktywną i dla mnie to był koszmar leżeć, wolałam leżeć niż urodzić martwe
              dziecko czy roślinkę.
    • conena Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:00
      eeee, na serio aż tak Cię dręczą?
      ja muszę tylko każdego poranka "u nasz w biurze" odpowiadać na pytanie jak się
      czuję. oraz okazjonalnie, przy spotkaniach z rodziną męża potwierdzać, że tak,
      jeszcze pracuję i mimo tego dziecko ma się dobrze:-)

      nie wiem jak bardzo jesteś zaawansowana z ciążą, ale przygotuj się, że jeszcze
      czeka Cię wybrzydzanie otoczenia na wybrane imię dla dziecka oraz opisy porodów.
      u mnie okazała się bardzo cenna umiejętność szybkiej zmiany tematu i uporczywe
      trzymanie się nowego tematu.

      ale fakt faktem, ciężarówa to się nasłucha za wszystkie czasy.
      pozdrawiam:-)
      • mikad00 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:29
        Polska to kraj patryiarchalny.
        Kobiety są na cenzurowanym, a ich seksualność (dzietność)"musi" być
        kontrolowana. A najlepiej kontrolują inne kobiety, oceniają,
        krytykują, bo przecież przyszla matka jest tak głupia, że sama nie
        wie co robić i co jest dobre.
        Tak więc antykoncepcja jest tematem publicznym a nie prywatnym,
        aborcja, reklamy nawołują do rodzenia dzieci w imię dobra ojczyzny i
        zus-u (a nie własnych potrzeb), ułatwianie sobie życia jest
        egoizmem.
        W takim kraju żyjemy, ale nie musimy się z tymi poglądami zgadzać
        (chociaż mamy prawo się wkurzać).

        Doskonale rozumiem autorkę wątku.
        Jestem w 9 misiącu ciąży, świadomie w nią zaszłam, mam prawie 37
        lat.
        Najpierw są naciski, że dobiegasz do 30-stki, więc już najwyższy
        czas.
        Musiałam uświadomić otoczenie, że to ja zdecyduję, kiedy będzie dla
        mnie czas. I niech nikt mnie menopauzą nie straszy. Najwyżej
        adoptuję.
        Co do chorób - są badania prenatalne (mimo chisterii na punkcie
        amiopunkcji, uparłam się na nią, zrobiłam, bolało mniej niż pobranie
        krwi, nie miałam żadnych komplikacji, dziecko okazało się zdrowe)
        A poza tym mój brzuch to MOJA SPRAWA.
        Co do płodności - w ciążę zaszłam w pierwszym cyklu "starania się".

        O ciąży babcie dowiedziały się w 6-tym miesiącu. Dzięki temu miałam
        spokój od głupich rad i przesądów.
        Moja pierwsza lekarka (kobieta po 60-tce), powiedziała, że w ciąży
        jemy za jedno nie za dwoje, i jemy to, na co mamy ochotę, a nie to
        co powinnyśmy. Dzięki temu unikniemy mdłości.
        Może to nie reguła, ale u mnie się to sprawdziło.
        Mdłości to dolegliwość ciążowa, której uniknęłam i nie ograniczając
        sobie niczego, przytyłam 8 kg.
        Inne dolegliwości mnie nie oszczędziły i wściekałam się strasznie na
        nie (mam do tego prawo), i tak jak wcześniej ktoś napisał, dowalę
        każdemy kto mi powie, że ciąża to nie choroba.
        Co do suplementacji - każdy lekarz mówi co innego, trzeba wybrać to,
        co nam odpowiada.
        Ja wybrałam dobre witaminy, zamiast zmuszania się do jedzenia czegoś
        na co nie mam ochoty.
        Zaznaczam, że zawsze odżywiałam się w miarę zdrowo i nie brałam
        niepotrzebnie witamin, ale w ciąży to się zmienia.
        Z nabiału moge pić tylko niezdrowe mleko, bo od moich ulubionych
        jogurtów mam zgagę, a uwielbiane dotąd twarożki mi nie wchodzą i
        już.

        Nigdy nie paliłam i nie palę. Natomiast jak mam ochotę na coś
        innego, to sobie nie odmawiam.
        I tak, w ciągu ostatnich 9 miesięcy jakieś 3-4 razy miałam ochotę na
        wino. Wystarczyło 1/3 kieliszka, żeby tę ochotę zaspokoić.
        Ostatnio piwo. Po wypiciu 50 ml miałam już dosyć i byłam szczęśliwa.
        Nikt mi nie wmówi, że to zaszkodzi mojemu dziecku.
        To samo z pleśniowymi serami.
        Nie przesadzajmy z tymi ograniczeniami. Nasze dobre samopoczucie też
        jest ważne.

        Co do toksoplazmozy - całe życie miałam doczynienia z kotami,
        różnymi,a z badań wyszło,że nigdy się z ta chorobą nie zetknęłam.
        Surowe mięso natomiast kroję w rękawiczkach, bo taki mam zwyczaj.
        Jeśli już, to ono może być niebezpieczne, nie koty.
        Aha, no i zdażyło mi się jeść raz w ciąży sushi.
        Codziennie rano pije kawę. Słabą, bo taką lubię.

        Leki są dla ludzi, tych w ciąży też.
        Jak coś ma wyraźnie w ulotce napisane, że nie nadaje się dla
        ciężarnych, to proszę o zamiennik nadający się.
        Zawsze coś jest.
        Antybiotykoterapię też przeszłam po drodze. Jak choruję ja, choruje
        tez moje dziecko. Jemu też może być ten antybiotyk potrzebny.
        Sa antybiotyki, które można brac w ciąży, jeśli jest taka
        konieczność.
        Ale chyba nikt nie bierze ich bez konieczności.

        Za 2 tygodnie mam termin cc (taki sposób wybrałam i nikomu nic do
        tego), kupiłam już butelki, sterylizator i mleko początkowe, bo nie
        planuję karmić piersią. Chyba, że mi się coś zmieni, ale to będzie
        moja decyzja, a nie naciski otoczenia.
        Zaopatrzyłam się też w leki hamujące laktacje. W razie czego.
        Nie czytam kolorowych czasopism dla mamusiek, jak mi lekarz nie
        odpowiada, to szukam innego. To też są tylko ludzie, a ich prywatne
        poglądy nakładają się na wiedzę medyczną.

        Moje rady dla autorki wątku?
        - nie daj się
        - nie przejmuj się krytykującymi cię ludźmi, spławiaj ich, nawet
        ostro, oni zawsze zauważą co masz w koszyku, ale nikt nie zauważy,
        że stoisz w kolejce w sklepie czy w autobusie ;)
        - ciąża nie jest fajna, co tydzień nowe dolegliwości, ale ponieważ
        okłamano nas, że dzieci przynosi bocian, to jak się chce mieć
        dziecko, trzeba przez to przejść
        - życie w ciąży trzeba sobie ułatwiać, nie utrudniać, a nikt nie
        zatroszczy się o ciebie lepiej niż ty sama
        - to co nie jest zabronione, jest dozwolone ;)
        - to nieprawda, że w ciąży trzeba koniecznie puchnąć, mieć krosty,
        problemy z oddychaniem i tracić zęby. We Francji kobiety nie puchną,
        są na to odpowiednie środki dozwolone dla ciężarnych. Francuskim
        dzieciom nie szkodzą. Sa również u nas, trzeba tylko "przycisnąć"
        lekarza. Albo zmienić na innego.
        - nie daj się sprowadzić do roli inkubatora. Ja swojemu partnerowi
        na początku powtarzałam, że nie jestem kobietą w ciązy, tylko
        CZŁOWIEKIEM W CIĄŻY. Śmiał się z tego strasznie (razem ze mną), ale
        w końcu załapał o co chodzi ;)
        - polecam film "Ciąża dla opornych pierwszy trymestr" - można
        zobaczyć, jak do tych spraw podchodzą Amerykanie. Niby to samo, a
        jednak inaczej ;), bez misjonarstwa.

        Życzę ci przetrwania tych niełatwych 9 miesięcy.
        Powodzenia.

        Aha, moja matka też paliła całą ciążę (czego nie popieram). Jej
        koleżanki również. Wiedziały, że to szkodzi, ale wtedy inne było
        podejście do macieżyństwa. Poprostu nie przyznawały się do tego. No
        i nie był to żaden "margines społeczny".
        • deczko Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:38

          > Za 2 tygodnie mam termin cc (taki sposób wybrałam i nikomu nic do
          > tego), kupiłam już butelki, sterylizator i mleko początkowe, bo
          nie
          > planuję karmić piersią. Chyba, że mi się coś zmieni, ale to będzie
          > moja decyzja, a nie naciski otoczenia.
          > Zaopatrzyłam się też w leki hamujące laktacje. W razie czego.
          > Nie czytam kolorowych czasopism dla mamusiek, jak mi lekarz nie
          > odpowiada, to szukam innego. To też są tylko ludzie, a ich
          prywatne
          > poglądy nakładają się na wiedzę medyczną.

          Nie wiem czy jestes trollem, ale jeszcze tak glupiej, egoistycznej
          wypowiedzi nie czytalam w tym temacie. Po co Ci kobieto dziecko???
          Nie lepiej kupic/wziasc psa, kota? Tego typu kobiety jak Ty,
          najlepiej zajmuja sie zwierzetami, nie dziecmi. A wiesz dlaczego? Bo
          te zwierzeta wychowuja suki i kotki, karmia je cycem i rodza
          naturalnie.

          > I tak, w ciągu ostatnich 9 miesięcy jakieś 3-4 razy miałam ochotę
          na
          > wino. Wystarczyło 1/3 kieliszka, żeby tę ochotę zaspokoić.
          > Ostatnio piwo. Po wypiciu 50 ml miałam już dosyć i byłam
          szczęśliwa.
          > Nikt mi nie wmówi, że to zaszkodzi mojemu dziecku.

          Czy podasz wino noworodkowi, tak lekkomyslnie jak podalas je swojemu
          dziecku w brzuchu?


          Aha, moja matka też paliła całą ciążę (czego nie popieram). Jej
          > koleżanki również. Wiedziały, że to szkodzi, ale wtedy inne było
          > podejście do macieżyństwa. Poprostu nie przyznawały się do tego.
          No
          > i nie był to żaden "margines społeczny".

          I pewnie szybciutko zaczela Cie karmic butelka. Nie dziwie sie tego
          typu kobietom jak Ty, skoro Twoja matka miala Ciebie gleboko w
          dupie, a nie tylko w swojej macicy i robila co chciala, czyli
          normalnie trula Cie przez dziewiec miesiecy.
          • mikad00 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:45
            Widźę, że coś cie bardzo ubodło. tylko co? To że nie traktuję ciąży
            jak okazji do umartwiania się?
            Owszem, moja matka szybko przeszła na butelkę, jak większość matek z
            początku lat 70-tych. A twoja karmiła cię do trzeciego roku życia?
            • ratman_forever Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 17:50
              Haha, moja mama nigdy nie karmiła piersią (gronkowiec), a rodzeństwo
              i ja jesteśmy okazami zdrowia :)) I - o zgrozo - nie mamy nawet
              alergii!
            • deczko Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 18:21
              mikad00 napisała:

              > Widźę, że coś cie bardzo ubodło. tylko co? To że nie traktuję
              ciąży
              > jak okazji do umartwiania się?

              Wiem, ze istnieja takie kobiety jak Ty, ale nadal nie rozumiem po co
              sie rozmnazaja?? Po co im dzieci??? Podczas ciazy pija, albo pala,
              rodzic naturalnie nie chca, karmic piersia nie chca, wychowywac nie
              chca, bo czas wracac do pracy, wiec sie pytam po jaka ch... Wam
              dzieci??
              Czemu chcecie ominac ten wazny dla Waszych dzieci etap?? Moze
              najwazniejszy, bo wtedy dzieci potrzebuja najwiecej opieki i staran.


              > Owszem, moja matka szybko przeszła na butelkę, jak większość matek
              z
              > początku lat 70-tych.

              Nie dziwi mnie wiec, ze dla swojego dziecka zaplanowalas zimny
              wychow. Cesarka na zimno, butla, potem niania, a moze zlobek, pewnie
              jak bedzie ryczec, to metoda na wyplakanie tez Ci bedzie odpowiadac.
              Pozazdroscic podejscia- "dzieciak jako dodatek do pracy, chlopa i
              mieszkania".
              • the.black ja nie wiem 31.08.10, 21:22

                >
                > Nie dziwi mnie wiec, ze dla swojego dziecka zaplanowalas zimny
                > wychow. Cesarka na zimno, butla, potem niania, a moze zlobek, pewnie
                > jak bedzie ryczec, to metoda na wyplakanie tez Ci bedzie odpowiadac.
                > Pozazdroscic podejscia- "dzieciak jako dodatek do pracy, chlopa i
                > mieszkania".
                >
                >


                cholera jasna, co się ludziom ubzdurało??? co ma butla i cesarka [z wyboru]
                wspólnego z późniejszą nianią i zimnym wychowaniem???
                polecam trochę ochłonąć przed pisaniem postów...
              • puza_666 Do deczko 31.08.10, 21:26
                Deczko
                Powiedz mi łaskawie co jest złego w świadomej decyzji podejmowanej przez
                kobiety dotyczacej cc? Co jest złego w tym, ze kobieta chce sobie
                oszczędzić bólu, nie chce być nacinana w kroczu i męczyć się kilkanascie
                godzin? Czy mamy swoje ciała zacząć traktować jak inkubator właśnie?
                Przestać w ogóle mysleć o swoim komforcie psychicznym i fizycznym jeżeli
                mamy wybór? Co jest takiego strasznie złego w karmieniu butelką czy
                oddaniu dziecka pod opieke niani po macierzynskim? Czy to,że kobeita
                chce wrócoć do pracy po tych 22 tygodniach to powód do napiętnowania i
                mówienia że jest złą matką? Przecież kobiety wracają bo pracy bo chcą
                zapewnić byt rodzinie i godne warunki dziecku! Wyobraź sobie ze nie dla
                wszytskich kobiet posiadanie dziecka jest JEDYNYM celem w zyciu i nie
                wszytkie kobiety wyobrażają sobie całkowite poświęcenie się
                macierzyństwu. Dlaczego to ma być zimny chów? Czy rodzenie dziecka przez
                cc, karmienie butelką, żłobek lub niania oznaczają automatycznie brak
                miłości?
    • ratman_forever M00nlight - Twój inny post 31.08.10, 17:55
      Łoooo... Ale biorąc pod uwagę Twój wcześniejszy wątek to
      Twoja "sprawa" przybiera inny obrót ;)

      forum.gazeta.pl/forum/w,210,115321829,,Boje_sie_macierzynstwa_
      .html?v=2
      • ratman_forever Re: M00nlight - Twój inny post 31.08.10, 17:56
        Jeszcze raz, bo się link urwał:

        forum.gazeta.pl/forum/w,210,115321829,,Boje_sie_macierzynstwa_.html?v=2
        • m00nlight Re: M00nlight - Twój inny post 31.08.10, 18:17

          E spoko, to byl wyraz pierwszej paniki :)

          To chyba każdy przeżył, niby radość z rodzicielstwa ale od razu strach czy sobie
          poradze w nowej roli? Jakby nie bylo to olbrzymia zmiana, do tego
          nieodwracalna. Ale, ja postanowilam byc dobrej mysli i wyluzowac.
          • wkkr Będziesz dokładnie taka sama jak 31.08.10, 19:23
            twoja mamusia.
            Szczerze współczuję twojemu dziecku... Ma przerąbane.
            • ratman_forever Re: Będziesz dokładnie taka sama jak 31.08.10, 20:48
              Właśnie to samo mi przyszło do głowy ;)
    • ruby.blue Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 18:11
      m00nlight! To im po prostu powiedz prosto z mostu żeby się odczepili
      i że nie jesteś "inkubatorem";) Kobieta w ciąży ma swoje humoru i nie
      może się denerwować, więc powinni szybko się odczepić;)

      Aha, i w imieniu kota - zostaw go na Boga w spokoju! Jak mnie to
      denerwuje - ludzie nie wiedzą prawie nigdy nic konkretnego, tylko
      proste skojarzenie kot-toksoplazmoza-poronienie, i temat straszy jak
      czarna wołga! po pierwsze, toksoplazmozą można się zarazić tylko
      przez kontakt z kocim KAŁEM, a nie z samym zwierzęciem. Więc po
      prostu nie czyść kuwety, omijaj kocie kupy, myj ręce. A po drugie,
      90% ludzi jest na toksoplazmozę uodporniona (przechodzi się ją
      bezobjawowo, raz w życiu, jak ospę; albo nie przechodzi się wcale).
      Więc jeżeli miałaś kontakt z kotem (kotami) jeszcze przed ciążą, to
      dlaczego akurat teraz miałabyś ją złapać (zakładając, że twój kot w
      ogóle ją przenosi)? to właśnie osoby które całe życie izolują się od
      zwierząt łapią takie świństwa... Nie rób mruczkowi krzywdy, kobieto;)

      Pozdrowienia, nie daj się zwariować. Ciąża to nie choroba, nie trzeba
      myć się w wodzie święconej;) Bardziej szkodzą ci chyba te
      niepotrzebne stresy i sianie paranoi przez rodzinkę;)
    • smartbonnie Na toxo jest prosty test. 31.08.10, 18:15
      Idziesz do lekarza i każesz sobie zrobić test na przeciwciała na
      toksoplazmozę - niektóre gabinety robią. Jest duża szansa, zwłaszcza
      skoro masz koty, że już ją przechodziłaś. Jeżeli przechodziłaś, to
      wyjdą przeciwciała, dostaniesz papierek i będziesz mogła nim
      radośnie wymachiwać przed oczami rodziny, żaden kot nie będzie
      straszny. Niektórzy wręcz zalecają "zakocenie się" w wieku
      przeddziecięcym.
      • m00nlight Re: Na toxo jest prosty test. 31.08.10, 18:29

        I tak lekarz zleca standardowo :)

        I co, wyszlo jak na dloni ze przechorowalam, jestem uodporniona. Tak samo jak na
        rozyczke i cytomegalie. Duzo krzyku o nic a kot i tak by się ostał, w koncu to
        moj ukochany zwierzak.

        Ale ciii, mam teraz wymowke zeby gonic chłopa do sprzatania kuwety, bo przeciez
        mi nie wolno ^^
    • bzdety_kotlety Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 18:37
      Mnie ostatnio sąsiadka powiedziała, że nie powinnam patrzeć na autystycznego
      chłopca który podszedł "bo się zapatrzę".... Ciśnienie mi skoczyło do 190 i
      odpowiedziałam, że powinna zmienić wartę na Krakowskim Przedmieściu. Następnego
      dnia przyszła i przeprosiła. To jest dopiero chore....
      • m00nlight Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 18:55

        No tak, Kórwin-Mikke tez kiedys powiedzial ze w integracyjnym pedszkolu dziecko
        moze się zarazic zespolem downa albo porażeniem mózgowym ;)

        Ale na idiotyzm nie ma lekarstwa, nie przejmuj sie.
        • mikad00 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 19:11
          Droga deczko, albo jesteś bardzo sfrustrowaną kobietą, albo masz
          duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
          Jakie kobiety jak ja?
          Czy ja gdzieś napisałam, że palę. Wprost przeciwnie, napisałam, że
          nie znoszę palenia, ani czynnego, ani biernego.
          Jestem alkoholiczką? Napisałam dokładnie jakie ilości wina i piwa
          wchodziły w grę. A wiesz, że zjadając jabłko, również dostarczasz
          organizmowi niewielkich ilości alkoholu?
          Po co mi dziecko?
          Wybacz, to pytanie bardzo nie na miejscu. Na pewno nie po to, żeby
          się niepotrzebnie umartwiać.
          Dalej puszczasz wodze fantazji, jak mam zamiar wychowywac swoje
          dziecko. Przecież nic na ten temat nie napisałam, a poza tym nic
          tobie do tego.
          Owszem , mam zwierzęta, staram się zapewnić im wszystko, czego
          potrzebują. Czy to znaczy , że będę złą matką.

          Masz aspirację na przywódcę duchowego, czy jak?
          Czy każdy kto postępuje wbrew twoim „nakazom” jest godzien
          potępienia.
          Chcesz mi wmówić, że kobiety rodzące przez cc są gorszymi matkami od
          tych, rodzących Sn?
          Nie rozśmieszaj mnie.
          A co do mojej matki. Chyba nikt nie popiera swojej matki w 100
          procentach, i nie o to tu chodzi. Chciałam tylko pokazać, że ta
          zbiorowa histeria na punkcie ciąży to wymysł ostatnich lat.
          Jeżeli tego nie rozumiesz, to już twój problem i nieszczęście.
          Mimo wszystko nikt nie dał ci prawa do obrażania mojej matki, a
          słowa „skoro Twoja matka miala Ciebie gleboko w
          dupie, a nie tylko w swojej macicy i robila co chciala, czyli
          normalnie trula Cie przez dziewiec miesięcy” świadczą tylko o twoim
          braku kultury.

          A może tak najpierw policzyła byś do 10, pomyślała i dopiero potem
          napisała?
      • wkkr fakt 31.08.10, 19:18
        jak ona mogła ciebie przepraszać.
      • aneta-skarpeta Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 19:52
        bzdety_kotlety napisała:

        > Mnie ostatnio sąsiadka powiedziała, że nie powinnam patrzeć na
        autystycznego
        > chłopca który podszedł "bo się zapatrzę".... Ciśnienie mi skoczyło
        do 190

        no ja nie wiem, ale czy Wy naprawdę sie przejmujecie takim gadaniem?
        stąd może moje niezrozumienie przesłania wątku?

    • wkkr oj tam cóż to za problem 31.08.10, 19:17
      najwyżej dzieciaka oddasz do przytułku jak bedzie miał jakiś feler.
      • ejana dobrymi radami... 31.08.10, 19:20
        Wracajac do podtematu,
        "co kiedys kobiety robily i jak bylo sper (pily, palily itp)"
        to nie mam statystyk pod reka, ale jaka byla smiertelnosc niemowlakow ?
        I nie pisze tego, aby straszyc mlode mamy, bo uwazam,
        ze kazda myslaca kobieta ma instynkt i sama wie najlepiej,
        co jest dobre dla niej i jej dziecka, ale odrobina edukacji w tematach tez nie
        zaszkodzi.
        A z dobrymi rodzinnymi radami trzeba asertywnie i do tego jeszcze mloda mama
        musi byc przygotowana na to, ze z przyjsciem na swiat dziecka przybedzie tez
        dobrych rad :))
        • bir.ke Re: dobrymi radami... 31.08.10, 21:04
          kiedys rowniez robiono rtg kobietom w ciazy, podawano rowniez rozne lekarstwa,
          zanim sie okazalo, ze cale pokolenie sie urodzilo bez konczyn (niemcy).
          po to ma sie mozg (matka) by go uzywac i doceniac stan wiedzy, ktorym
          dysponujemy (np. fakt, ze nie zaleca sie kobietom w pierwszym trymestrze
          korzystania z sauny i czym grozi podniesienie temp. do 38 stopni nawet przez
          krotki czas).
          posiadanie dziecka to bylo moje widzimisie, wiec w mojej gestii lezy to, aby
          zapewnic plodowi jak najlepsze warunki do prawidlowego rozwoju. howgh.
          ___________________________
          Boy [boi].: a noise with dirt on it
          • iluminacja256 Re: dobrymi radami... 01.09.10, 11:53
            >fakt, ze nie zaleca sie kobietom w pierwszym trymestrze
            >korzystania z sauny i czym grozi podniesienie temp. do 38 stopni
            >nawet przez krotki czas).


            Saune w ogóle mało kto lubi, zwłaszcza w ciazy, ale druga częsc tego
            zdania jest o wiele ciekawsza -"czym grozi podniesienie temp. do 38
            stopni >nawet przez krotki czas)" Obecnie nastał durny trend wg
            którego kobietom przeziebionym i goraczkujacym, nie podaje się leków-
            b o jeszcze dziecku zaszkodzi - w kontekscie tego co napisałaś, to
            jest dopiero skó...syństwo.
    • the.black problem polega na tym 31.08.10, 21:05
      ze będąc w ciąży stajesz się niejako dobrem i własnością publiczną. Każdy, ale
      to naprawdę każdy uzurpuje sobie prawo do mówienia Ci co wolno, a czego nie.
      dużo dystansu i zdrowego rozsądku potrzeba, by nie zwariować. pamiętam jak będąc
      już w widocznej ciązy nabrałam ochoty na Colę - chryste, kobieta leciała za mną
      pół ulicy krzycząc że jestem 'błogosławiona' i mi nie wolno... fakt faktem,
      mimo, że jestem zatwardziałą palaczką w ciąży fajek nie tknęłam, alkoholu też
      nawet nie powąchałam, bo uważam że przez 9miesięcy to naprawdę można się
      wstrzymać, zwłaszcza, że skutki picia mogą być naprawdę różne i
      nieprzewidywalne. czasami można pić całą ciążę i nic się nie stanie, a może się
      okazać że jedna kropla wyrządzi ogromną krzywdę. wszystkie tabletki również
      konsultowałam z lekarzem - ale z lekarzem, z nikim innym.
      i masz rację, później będzie jeszcze gorzej. ja wybrałam butelkę i też się
      nasłuchałam jaką to krzywdę małej robię, a jak laska karmi piersią i
      kilkumiesięcznemu maluchowi daje monte, albo prowadzi 2latka do McDonalda to już
      jest ok, bo przecież dała mu to, co najlepsze. dużo cierpliwości życzę i
      powodzenia :)
    • pandzik Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 22:14
      Jak na razie wydaje mi się, że masz bardzo egoistyczne podejście do ciąży.
      Sorry, ale ciąża to nie spacerek po parku, twój organizm musi wykonać ciężką
      robotę, a dziecku wewnątrz tez nie jest łatwo. Ale cóż cię to obchodzi,
      nieprawdaż, ty masz ochotę walnąć kielicha.
      Oczywiście, zrobisz jak zechcesz, ale ja powiem ci jedno - w ciąży nie dbałam o
      siebie jakoś przesadnie, pilnowałam podstaw, ale zdarzało mi się zjeść w macu
      czy posiedzieć dłużej w pracy i bez nerwów. Dwa miesiące przed terminem na
      chwilę położyli mnie do szpitala. Nic groźnego, ale woleli poobserwować. Na
      początku miałam podejście - a niech się nawet urodzi wcześniak, żaden dramat.
      Ale w tym szpitalu zobaczyłam, co się może z wcześniakiem stać. Potem
      zobaczyłam, jak rodzą się dzieci, i ile to trzeba mieć szczęścia - tak,
      szczęścia - żeby ciąża skończyła się dobrze. Twoja matka sobie bimbała i
      urodziłaś się zdrowa - lucky you. Życzę ci tego samego, w przeciwnym bowiem
      wypadku gwarantuję ci, że tego bezstresowego podejścia nie wybaczysz sobie do
      końca życia.
      • oldbay Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 15:43
        Podoba mi sie twój post.
        Te 9 miesięcy "wyrzeczeń" dla dorosłej osoby to na prawdę nie jest
        koniec świata. A poza tym właśnie strach przed wyrządzeniem dziecku
        krzywdy sprawia, że nie zaryzykowałabym w ciąży pewnych zachowań.
        Opinie sa różne, jedni mówią, że coś wolno, inni, ze nie wolno, ale
        konsekwencje ewentualnego mojego błędu poniesie na końcu tylko
        dziecko i ja.
    • phalene0 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 31.08.10, 23:44
      Padło wam na mózg wszystkim. Dziewczyno nie daj się zastraszyć te wszystkie panny nie czytają Twojego postu. Rany, po prostu brak słów... Dbaj o zdrowie ale najważniejsze - nie daj się zwariować
    • management4u Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 00:02
      Witaj, w swojej karierze urodziłam już co najmniej 12 razy, wiec chyba
      Cię rozumiem. Co prawda ja rodzę projekty consultingowe, ale w fazie
      ich inkubowania wszyscy wokół Ci "mądrzejsi" też mi mówią co i jak, bo
      oni lepiej wiedzą. Mimo tego zawsze robię po swojemu i moje "dzieci"
      szczęśliwie przychodzą na świat... Pozdrawiam, trzymaj się :)

      --
      www.management4u.blox.pl
      • izak31 Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 07:57
        Ja chcialam jeszcze wtracic cos do tematu odnosnie alergii. Nie
        czytalam wszystkiego wiec moze to juz było. czy zauwazyłyscie,ze
        wiecej alergików jest wsrod dzieci karmionych piersią? W moim
        pokoleniu wyrosłym na niebieskim mleku w proszku alergia na całe
        zycie to rzadkosc. widze tez po dzieciach w mojej rodzinie - te
        czesciej chorujace to piersiowe.
        Moja siostra ma trojkę dzieci - w ciazy popalała, piła kawę, trójka
        na butelce - okazy zdrowia, energia nie do wytracenia, nie jedza
        tylko żrą ;), rozpiętosc wieku od 3 lat do 15 wiec to raczej nie
        przypadek, takze rózne geny bo ostatnie z innego ojca. Zadnego
        dmuchania nie było. Siostra tytanem porzadku nie byla i scieranie
        kurzu i odkurzanie bylo raz na tydzien albo na 10 dni.
    • ditchdoc Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 08:35
      moonlight sluchaj lekarza, nie pal, nie pij alkoholu i nie jedz tego czego nie
      powinnasc jesc

      cos bedzie z dzieciakiem nie tak i tylko siebie bedziesz mogla za to winic. Znam
      matke ktora palila podczas ciazy, dzieciak ma astme, dosyc ciezka, lekarz
      powiedzial ze od tego.

      Kaman, 9 miesiecy + polog + karmienie, powstrzymaj sie. Warto.

      Ludzi olej, sluchaj lekarza, a najlepiej 2-3 bo wsrod nich tez jest wielu idiotow.
      • ditchdoc Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 08:36
        na toxoplazmoze jest jakies szczepienie. Skoro kot moze miec to gowno to na ch...
        ryzykowac zdrowiem dziecka? No po co?
        • ditchdoc Re: Jestem w ciąży- wszyscy mnie terroryzują 01.09.10, 09:35
          wogole kot przy takim malutkim dziecku, jak juz sie urodzi, to zly pomysl.
          Zawsze to zwierze, syf na sobie nosi, moze podrapac. Ja bym kota oddal, moj
          kumpel mial pitbulla i przed narodzinami dzieciaka pies out. Slusznie.
          • m00nlight Bez przesady! oddac kota?! 01.09.10, 10:13

            Żartujesz?

            Oddac kota?

            Ja sie cale życie chowalam z kotami, psami etc, w domu od zawsze byl jakis
            zwierzak. I ja mysle ze to jest wręcz wskazane, dziecko od malego uczy sie
            opieki i obowiązku, że o zwierza trzeba dbac, karmic, etc. A kot przeciez nie
            podrapie malego dziecka, chyba ze juz w pozniejszym etapie rozwoju zostanie
            zmolestowany ;) Ale to nawet jakby, dziecko sie nauczy ze kota sie za ogon nie
            ciąga. Mysle że jak zwierzak jest czysty i zadbany, to zadnego 'syfu' nie
            przenosi a pozbywanie sie zwierząt tylko dlatego ze ma sie pojawic dziecko to
            czyste barbarzyństwo. Moj tekst o wyrzuceniu kota byl ironiczny, nigdy w zyciu
            bym go nie oddala. Wiem ze moze byc zazdrosny o dziecko i zlosliwy na poczatku,
            ale bez przesady, krzywdy dziecku nie zrobi chyba. Co do pitbuli sie zgodze- to
            niebezpieczna rasa, taki psi psychopata i tez bym sie bala z takim potworem
            dziecko zostawic... Ale oddawanie zwierzęcia toitak nie jest dobre rozwiązanie,
            kupując zwierzaka trzeba pamietac ze on pozyje min 10-15 lat i uwzglednic zmiany
            jakie w tym czasie mogą sie pojawic w naszym życiu. Mysle ze 25-30 letni koles
            byl w stanie wyantycypowac ze w ciągu 10 lat dorobi sie dziecka i pomyslc co w
            takim razie z psem, dojsc do wniosku ze razem ni hu-hu i z psa zrezygnowac... a
            tak zwierze cierpi. Nawet oddane w tzw 'dobre ręce' przeciez tęskni za
            wlascicielem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka