smutas & iskierka

IP: *.provider.pl 24.03.04, 08:28
Jetem energiczną dziewczyną, raczej wesołą i z temperamentem. Moj chłopak
jest... mruczkiem. Jest bardzo wrażliwy, czuły, ale wciaż ... wciaż coś mówi,
jak mu źle, jak mu smtuno. Zawsze taki był. Po prostu lubi się dołować, lubi
się smucić, komplementy do niego nie docierają, ma całą masę kompleksów i
zahamowań.

Bardzo go lubię, bardzo mi na nim zależy - ale to jest dla mnie trudne.
Chlopak - murczek będzie bardzo smutny i zamknęty gdy mu sie coś nie uda,
rzadko ma dobry humor - jest bierny, jest jak dziewczynka (!).

Mnie akceptuje, raczej mnie lubi, ale nie jest mną zachwycony, jest ze mna
chyba dlatego, że jestem pierwszą dziewczyną, która chce być z nim (ma 26 lat)

Co robić? Czasem chciałabym odejść, do kogoś, kto się bedzie mną cieszył, o
kogo nie będę musiała zabiegać...
Dodam, że ja z kolei mialam wielu różnych chłopaków, ciągnie mnie do ludzi, a
do mruczka mam po prostu słabość.
    • blanchet czy on czasami nie jest Koziorożcem? 24.03.04, 08:33
      posępny charakter, smutek, depresyjność, sztywmość, chore ambicje, pracocholizm
      to jedne z wielu wad które często mają Koziorożce. Jedyną dla nich radą jest to
      sobie uświadomić i z tym zawalczyć, mając do wyboru biernośc lub aktywność. On
      niestety wybrał bierność. Wiem coś o tym bo sama jestem Koziorożcem i
      oczywiście jestem bardzo z siebie dumna:))) to jednak najczęściej smutna..ale
      coraz skuteczniej z tym walcżę! i żal mi wszystkich kozioroźców- pozdrawiam
      koziczki:))))))
      • Gość: iskierka Re: czy on czasami nie jest Koziorożcem? IP: *.provider.pl 24.03.04, 08:42
        Nie, on nie jest koziorożcem. Chorych ambicji też nie ma, ani nie dolega mu
        pracoholizm.
        Ma bardzo fajny charakter, tylko że jest dość bierny i lubi się smucić. Jest
        otwarty na swiat, choć jest sztywniakiem często. Ma po prostu dużo, zbyt dużo
        kompleksów... no i niestety całą inicjatywa jest po mojej stronie. To ja dyktuje
        gdzie iść itd..
        Nie chcę go zdominować, nie chcę zrobić z niego pantoflarza, zawsze się go
        pytam, ale mój smutasek nie potrafi podejmować decyzji szybko, źle czuje się w
        roli "szefa" itd.

        Po prostu dla mnie jest to trudne - bo.. tak na prawde to wyglada jakbysmy się
        rolami płciowymi zamienili ... I nie wiem, czy to dobre.

        On mnie za to uspokaja, czuję się przy nim i dla niego łagodniejsza, tym
        bardziej, że czesto zwraca mi uwagę żebym była miła itd.
        • Gość: mała_mi podobieństwo IP: 195.94.207.* 24.03.04, 09:20
          Wiesz, u mnie jest kilka podobieństw. Tylko, że smutaskiem jestem ja i często
          słyszę od mojego partnera, czemu jestem smutna, a ja po prostu mam taki smutny
          charakter. Nie oznacza to, że nie umiem się cieszyć. Cieszy mnie wiele rzeczy i
          wiele drobiazgów. Ale często mój wyraz twarzy jest odbierany jako dość smutny.
          Może powinnam popracować nad mimiką, ale uważam, że nic na siłę. Z drugiej
          strony jestem totalnym nerwusem. Szybko się denerwuję i złoszczę, a mój partner
          potrafi mnie uspokoić i sprowadzić na ziemię spokojnym, czułym słowem. Dużo nie
          mówi, rzadko się rozgada w rozmowie ze mną, chyba że temat dotyczy komputerów.
          Natomiast zupełnie inaczej jest jak spotyka znajomych. Usta mu się nie
          zamykają, a ja tak sobie wtedy stoję i milczę. Zastanawiam się czy to ja jestem
          taka nudna, że nie ma o czym ze mną pogadać, a tak kompletnie się zmienia w
          towarzystwie innych osób - twarz się rozjaśnia, oczy błyszczą i ... jest mi
          przykro, bo myślę, że może jestem mało interesującym kompanem do rozmów. Choć
          nie widzę powodów. Nie lubię babskich plotek, więc nie należę do osób, które
          godzinami plotkują o telenowelach, kuchni, dzieciach, facetach. Tematyka ta
          mnie nie interesuje. Lubię pogawędzić o historii czy o sztuce. Kurczę, przecież
          na początku tyle na te tematy rozprawialiśmy.

          Ja myślę, że to jest kwestia zaakceptowania partnera takim jaki jest. Jeśli
          jedno nie akceptuje jakichś cech u drugiego, mogą wynikać problemy. Ja w pełni
          akceptuję mojego mężczyznę, ale myślę, że on chciałby mnie zmienić, zmniejszyć
          moją nerwowość i otworzyć na ludzi. Ale to nie tędy droga...
    • blanchet jeśli potrafisz odejść - to odejć od niego 24.03.04, 08:49
      ja za długo jestem z moim facetem i mimo że nie pasujemy do siebie totalnie to
      jesteśmy od siebie uzaleznieni a nasze stosunki są wojenne- slowem ciągłe
      debaty, dyskusje- woda i ogień, gdybyśmy wiedzieli wcześniej- nie brnelibyśmy w
      to- choć z drugiej strony zakochaliśmy się w sobie jak idioci od razu. w każdym
      razie jak potrafisz to radzę zerwać- w przeciwnym razie się sobą zamęczycie.
      • Gość: iskierka Re: jeśli potrafisz odejść - to odejć od niego IP: *.provider.pl 24.03.04, 09:03
        Potrafię. Tylko znowu? Nigdy nie byłam z kimś dłuzej niż 3 miesiące. Chłopacy
        sami rezygnowali - głownie z powodu mojego temperamenu - powody: jestem
        zaborcza, za dużo chcę ich widzieć, że jestem jak wulkan i oni przy mnie nie
        mogą, no i... w łożku też bym problem - bo oni byli znacznie bierniejsi ode mnie.

        Poza okresami wypalenia jestem bardzo aktywna, bardzo energiczna, życie dla mnie
        jest zbyt wolne, ludzie jacyś tacy niemrawi.

        Moj smutas mnie jakoś znosi, mam do kogo wracać...A znowu żyć samej -
        oczywiście, że potrafię, tylko po co?
        • blanchet Re: jeśli potrafisz odejść - to odejć od niego 24.03.04, 09:06
          myślisz, że to tlko o ten twój temperament chodzi? a z drugiej strony jeśli
          jesteś taka aktywna no to i masz duże szanse znalezienia kogoś nowego.
          • Gość: iskierka Re: jeśli potrafisz odejść - to odejć od niego IP: *.provider.pl 24.03.04, 09:12
            Może czegoś nie dostrzegam....
            • blanchet a naczym polega ten twój wulkan, hiperaktywność 24.03.04, 09:18
              tak dokładnie? co robisz że tak się określasz?
              • Gość: iskierka Re: a naczym polega ten twój wulkan, hiperaktywno IP: *.provider.pl 24.03.04, 09:29
                1. Potrzebuję mało snu - około 4,5 godzin, czasem 6
                2. Mimo uprawiania wyczerpujących sportów (pływanie, biegi, siłownia) mam dużo
                energi
                3. Chętnie wyjeżdzam w wiele różnych miejsc - nie męcza mnie podróże
                4. Robię dużo rzeczy (studia, jezyki, dodatkowe kursy, korepetycje z jeszcze
                innej działki, czasami praca)
                5. Bardzo często odwiedzam różnych znajomych, bez względu na to gdzie mieszkają
                (wszędzie dotrę)
                6. Myślę równolegle - np. stawiając wodę na poranna kawę idę umyć zeby, myjąc
                zeby ze szczoteczką w ustach wyciaam ubrania itd. (Nakladam na siebie czynnosci
                by minimalizować czas na ich wykonanie)
                7. Bardzo rzadko czuję się zmęczona.

                8. Cierpię, gdy każe mi się czekać.
                9. Bardzo szybko się nudzę i lubię ubarwiać rzeczywistość.


                Kiedyś chciałam się nauczyć cierpliwości. W tym celu postanowiłam liczyć ziarnka
                maku... moją pierwszą myślą było: mogłabym nawet liczyć te ziarnka na czas.


                • blanchet Re: a naczym polega ten twój wulkan, hiperaktywno 24.03.04, 09:33
                  może cię uraże- ale z tym myśleniem ze jesteś taka aktywna przesadzasz- ja
                  również studiuje(podyplomowe), uczę się jężyka-angielski, uprawiam sport-
                  siłownia, biegi, śpię 4 godziny nawet w weekend, poza tym nie pracuje jak ty
                  czasami- ale na stałe- jedym słowem nie mam czasu sie nudzić a mam nawet na to
                  ochotę. Założe sie że wielu forumowiczów jest rownie "AKTYWNA" jak ty.
                  • Gość: iskierka Re: a naczym polega ten twój wulkan, hiperaktywno IP: *.provider.pl 24.03.04, 09:44
                    Droga Blanchet, ja nie twierdzę ze jestem bardziej aktywna od innych ludzi,
                    wrecz przeciwnie - daleko mi do wielu. (to Ty nazwałąś mnie "hiperaktywna")

                    Moja aktywnośc - czy też nieaktywność nie jest dla mnie powodem do dumy, nie
                    czuję się w niczym lepsza od innych ludzi, uważam, że jestem wręcz przecietna.

                    Ja mówię jedynie o tym, jak jestem ODBIERANA przez ludzi (szczególne chłopaków)
                    i jak POSTRZEGAM świat wokół mnie. Mówię o tym co WIDZĘ, nie o tym jak JEST.

                    Jestem w pełni świadoma tego,że istnieją, istnieli przede mną ludzie, którzy
                    dokonali wielu rzeczy, o których wciaz jest głośno, którzy są wręcz tytanami pracy.

                    Piszę jednyne o tym, jak odbiera mnie moje bezpośrednie otoczenie z którym mam
                    styczność i jak odbierali mnie chłopacy, którzy mnie zaakceptowali (nie jestem
                    atkrakcyjną dziewczyną). I problem przedstawiony na forum tylko tego się tyczył.

                    Krótko: chodziło o róźnicę temperamentów oraz postrzegania
                    swiata(pesymizm/optymizm) - i wpływ na przyszłosć związku.

                    Mogę owszem sobie o tym poczytać, ale zależalo mi na opinii ludzi, którzy być
                    moze maja doświadczenia, ale być moze internet i forum nie jest wiearygodnym
                    źródlem informacji.

                    • blanchet Re: a naczym polega ten twój wulkan, hiperaktywno 24.03.04, 09:51
                      byc może źle cię zrozumiałam Myślalam, że skoro jako powod zrywania poprzednich
                      związków podałaś to że jesteś jak wulkan w różnych sferach życia, i że ty
                      jesteś energiczna i z temperamentem a on bierny- to że tu lezy problem.
                  • Gość: Gość Do blanchet IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 09:48
                    A czy ty nie jesteś czasem psychologiem, bo naprawdę nasz interesujące
                    przemyślenia.
                    • blanchet Re: Do blanchet 24.03.04, 09:54
                      blisko:)
                      a ty -czy ironizujesz?- czasami takie pytania budzą we mnie niepewność- kobiety
                      są dobre w werbalnym oszukiwaniu ale niestety to one najczęściej na oszukiwanie
                      się łapią
                      • Gość: Gość Re: Do blanchet IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 10:13
                        Nie ironizuję, tylko od pewnego czasu z zainteresowaniem czytam twoje
                        wypowiedzi na tym forum.
    • Gość: Paweł Czy przedstawiłaś mu Twoje wątpliwości... IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 25.03.04, 05:56
      ... równie otwarcie, jak tutaj? Jeśli rzeczywiście Ci na nim zależy, moim
      zdaniem - powinnaś.

      Daj mu szansę się zmienić dla Ciebie; nie będzie w stanie tego zrobić, jeżeli
      nie będzie wiedział, co konkretnie Ci nie odpowiada. Najlepiej wytłumacz mu to
      jak chłopu na miedzy, dając mu i sobie czas, aby się przekonać, czy to pomoże.
      Inaczej dasz mu bardzo realny powód do dołowania się i depresji.

      Jeśli faktycznie postanowisz spróbować, nie mów mu wyłącznie, że "on zawsze
      cośtam", są spore szanse, że nie domyśli się, o co Ci chodzi, i zacznie się
      czuć jak Józef K. w "Procesie". Zamiast tego, gdy kiedyś zacznie narzekać,
      powiedz mu, że dla Ciebie to właśnie jest to narzekanie, które Ci przeszkadza.
      I zrób to w tym konkretnym momencie, podczas tej rozmowy.
      • Gość: baba Re: Czy przedstawiłaś mu Twoje wątpliwości... IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 16:05

        Czytalam opis Twojego chlopaka i bardzo mi przypomnial moja licealna milosc.
        Z tym, ze moj chlopak nie byl smutasem w sensie narzekan i spodziewania sie
        wszystkiego najgorszego- mial zawsze dosc wywazony stosunek do rzeczywistosci.
        Mial mnostwo innych zalet- moj syn ma na imie tak jak on, co swiadczy chyba o
        duzym sentymencie.
        Dlaczego zatem nie wyszlo ?
        Czasem jest tak ze ludzie, jak kolory, nie pasuja do siebie.Ja bylam
        dziewczyna bardzo , zywiolowa, gadatliwa i towarzyska, podobnie jak Ty, ktore
        to cechy bardzo mu sie podobaly, bo sam posiadal je w malym stopniu.
        Poczatek naszej znajomosci mial miejsce w ramach kilkuosobowej paczki, a na
        randkach ja bylam strona aktywna i upojona uczuciem, nie nudzilam sie wcale.
        Problem zaczal sie gdy paczka zaczela sie rozpadac, a rozowe okulary staly sie
        mniej rozowe.
        Szybko poczulam sie jak w dwuosobowej lodce, gdzie tylko ja wiosluje (nie
        moje).Chcialam miec kogos, z kim mozna normalnie pogadac o maryninej
        sempiternie-czasem o znajomych, filmie czy artykule (nie pozuje tu na
        intelektualistke), a nie tylko o sprawach technicznych.Mimo moich prob
        zaktywizowania facia, okazalo sie to niemozliwe- rozkleilo sie.

        Dzis uwazam, ze taki uklad na dluzsza mete moze funkcjonowac nawet niezle,
        jesli chlopak ma duzo innych zalet, pod warunkiem, ze doceniajac je nie
        bedziemy zadac od krowy by latala i po duszam pogawarimy u bliskiej
        przyjaciolki.
        Nie kazdej kobiecie to pasi.
        Pozdrawiam

Inne wątki na temat:
Pełna wersja