Dodaj do ulubionych

Nie miewam wyrzutów sumienia

IP: 213.77.38.* 24.03.04, 10:26
Witam wszystkich.

Czytam sobie wątki dotyczące "porwania" cudzego męża i przyszła mi do głowy
pewna myśl: NIGDY nie byłoby mi przykro, że rozbiłam komuś rodzinę.
Niedawno rozstałam się z facetem, który się rozwodzi już drugi rok i ma
dwójkę dzieci. Dlatego nie wiem, jak to jest gdy się komuś
faktycznie "rozbija" rodzinę, ale i tak nie było mi przykro, że zamiast z
dziećmi jest ze mną i robiłam, co mogłam, by mi poświęcał najwięcej czasu.
Fakt, starał sie trzymać dwie sroki, ale jedna mu jakoś umknęła, no nic.

Może myslę tak, bo nikomu nigdy nikogo nie zabrałam i nikt przeze mnie nie
cierpiał (nie piszcie, że cierpiały dzieci, bo on z nimi mieszkał a ja byłam
z tzw. doskoku) Chciałabym prosić panie albo panów, które wkroczyły w cudzy
związek i związały się z partnerem z "odzysku". Czy kiedykolwiek mieliście
wyrzuty?
Pozdrawiam, licząc na treściwą dyskusję.
Obserwuj wątek
    • Gość: mała_mi naprawdę? IP: 195.94.207.* 24.03.04, 10:39
      Co innego facet z "odzysku", rozwodnik. A co innego facet JESZCZE żonaty i
      dzieciaty, choć uczucia może już nie być. Czy naprawdę rajcowałoby Cię to, że
      on jest z Tobą w momencie, gdy np. mógł iść z maluchami do kina czy jakiegoś
      centrum zabaw? A jeśliby ów facecik nie chciałby się rozwodzić, bo tak naprawdę
      kochałby swoją żonę, a chciałby mieć i Ciebie i ją? Czy cieszyłaby Cie taka
      sytuacja - rola tej mniej ważnej?
      • Gość: Magda Re: naprawdę? IP: 213.77.38.* 24.03.04, 10:48
        A chyba że tak. Gdybym miała byc "drugą" kochaną, to w ogóle wolałabym być nie
        kochana.Boże, przecież to poniżające- usunęłabym się, bo by mi honor nie
        pozwalał tkwić w czyms takim, ale NIE dlatego, że miałabym wyrzuty.

        Nigdyby mnie nie "rajcowało,że on jest ze mną w momencie, gdy np. mógł iść z
        maluchami do kina czy jakiegoś centrum zabaw? " Ale wyrzutów bym nie miała.Po
        prostu nic by mnie to nie obchodziło, że cudze dzieci nie mają z kim pójść do
        kina. Jedyne, co by mnie bolało, to to, ze przez to mógłby cierpieć mój
        kochany. Ale, z tego, co widzę, wcale przy mnie nie cierpiał....
      • tilia25 Re: naprawdę? 24.03.04, 10:51
        ale dlaczego od razu zakladasz czarny scenariusz? jesli facet wieje z domu od
        wlasnych dzieci to znaczy, ze ktos w tym domu daje mu niezle popalic albo tez,
        domu dawno juz nie ma i te dzieci to WIDZA. lepiej chyba aby widzialy co
        innego, prawda? rozwod to nie zadna pieprzona patologia! patologia to
        wykanczanie sie nawzajem w imie tego, co powiedza sasiedzi.


        Gość portalu: mała_mi napisał(a):

        > Co innego facet z "odzysku", rozwodnik. A co innego facet JESZCZE żonaty i
        > dzieciaty, choć uczucia może już nie być. Czy naprawdę rajcowałoby Cię to, że
        > on jest z Tobą w momencie, gdy np. mógł iść z maluchami do kina czy jakiegoś
        > centrum zabaw? A jeśliby ów facecik nie chciałby się rozwodzić, bo tak
        naprawdę
        >
        > kochałby swoją żonę, a chciałby mieć i Ciebie i ją? Czy cieszyłaby Cie taka
        > sytuacja - rola tej mniej ważnej?
        • Gość: mała_mi od dzieci nie powinien wiać IP: 195.94.207.* 24.03.04, 11:15
          Od kobiety, z którą się nie dogadał może sobie wiać, ale czemu od Bogu ducha
          winnych dzieci? Nie komentuję tego, czy Magda "rozbiłaby" rodzinę czy nie. To
          byłaby sprawa dorosłych. Myślę w tej sytuacji o dzieciakach, które być może
          chciałyby w tym momencie spędzać dużo czasu z ojcem, nie dlatego że nie ma komu
          z nimi gdzieś pójść, dlatego że tego ojca właśnie wtedy (gdy rodzina się
          rozpada) naprawdę potrzebują. To jest oczywiście założenie, jeśli w ogóle
          dzieci są. Co innego, jeśli tatuś nie kochałby dzieci i chciałby od nich uciec.
          Wtedy nie znajduję zrozumienia dla takiego "tatusia" i mężczyzny w ogóle. W
          innym przypadku facetowi zależałoby na dobru jego pociech (jeśliby mamuśka
          okazała się osobą nieodpowiedzialną) i chciałby ich widywać możliwie
          najczęściej. Czy Magda by to zaakceptowała? Czy też by ją to w ogóle nie
          obeszło?

          A tak z drugiej strony, zawsze zakładam tę gorszą stronę sytuacji, bo kiedyś
          tam się sparzyłam i moi bliscy też mieli nieciekawe doświadczenia, wolę teraz
          dwa razy przemyśleć niż cos zrobić i potem żałować.
          • Gość: Magda Re: od dzieci nie powinien wiać IP: 213.77.38.* 24.03.04, 11:36
            Mała mi
            Chyba bym to zaakceptowała, bo tkwiłam w takiej sytuacji jakiś czas. Z facetem,
            który olewa dzieci w ogóle bym sie nie zadawała, bo to żałosny dupek. Ale z
            drugiej strony z facetem, który nie umie zarządzać swoim czasem i każdą wolną
            chwilę poświęca dzieciom też nie, bo do dupy takie życie.

            Popatrz na post Leny. Napisała Ci, że używasz "prostackiego" słownictwa (chodzi
            o słówko "rajcować" którego Ty użyłaś a ona w swojej głębokiej zadumie i
            analizie tematu przypisała mi).

            Małą Mi. Ja też się sparzyłam i mam nadzieję, że będę dzięki temu mądrzejsza.
            Ale i tak wolę zrobic i żałować niż na odwrót. No cóż, podobno człowiek całe
            życie się uczy i głupi umiera.
            Pozdrawiam
            • Gość: mała_mi do Magdy... IP: 195.94.207.* 24.03.04, 14:14
              Kurczę, Magda, masz rację. Przeczytałam dalsze posty, zwłaszcza Leny, i
              faktycznie, moje "rajcować" przypisała Tobie. Widać, nie przeczytała uważnie
              dziewczyna. Czesto denerwują mnie takie drobiazgi słowne. Jesteśmy na forum
              anonimowo i możemy sobie darować pewną poprawność. A z drugiej strony użycie
              słowa "rajcować" było celowe, by wprowadzić nutę ironii w stosunku do sytuacji.
              Bowiem sama sytuacja, którą opisałaś o tym, że nie miałabyś wyrzutów sumienia
              będąc z facetem żonatym... itd., wydaje się być wręcz CHORA.
    • Gość: Lena Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 80.48.96.* 24.03.04, 11:16
      Nie wiem ile masz lat ale to co piszesz jest głupie i prymitywne. Takie na
      poziomie dziewuszki z gimnazjum z niedorozwojem emocjonalnym. Określenie *"nie
      rajcowało mnie", że jest ze mną a nie idzie z dzićmi do kina* świadczy o tym
      najdobitniej że ubogie masz nie tylko słowinctwo. Nawet to co piszesz, że nie
      boli, że zabierasz cudzego ale boli i poniża, że twój miałby inną świadczy o
      miałkości i płytkości - mam nadzieję, że tylko przemyśleń bo jakąś
      uczuciowośc /może autouczuciowość/ wykazujesz. To w prostym językunazywa
      się "filozofią Kalego".
      Wiesz, bywają ludzie którzy jak nie doświadczą to nie pojmują bo nie myślą i
      nie czytają a co za tym idzie i nie czują. Całe życie przed tobą.
      • tilia25 Re: Nie miewam wyrzutów sumienia / do Leny 24.03.04, 11:40
        droga Leno pozwole sobie na krotki komentarz. Jesli ktos pisze, ze go cos "nie
        rajcuje" to nawyrazniej go nie rajcuje i nie ma to wiele wspolnego z bogactwem
        slownictwa. Rozumiem jednak, ze kultura jakze masowa i jakze wzorowana na
        niedoscignionych w bogactwo emocjonalne brazylisjkich tasiemcach, nakazuje
        skupiac sie na formie, zamiast, na interesujacej nas w tym przypadku - tresci.
        Dupa pisana przez "u" czy przez "ó" zawsze bedzie li tylka dupą, jednak pozwole
        sobie zauwazyc, ze to od inteligencji drugiej strony czesto zalezy, czy strona
        ta zrozumie, o co chodzi w temacie, czy tez pod pretekstem swojej watpliwej
        wyzszosci utonie w krytyce malo znaczacych dupereli / dópereli. Szkoda jednak
        porzucac tak pasjonujacy temat, jakim jest zaleznosc gimnazalistek od
        racjcowania sie, wiec dorzuce na koniec (chyba sluszna) uwage, ze rzeczona
        gimnazjalistka napisalaby zapewne, ze facet byl za malo cool lub cos tym stylu.
        Rajcuja sie troche starsze dupki / dópki. Pozdrawiam serdecznie zyczac wiecej
        zamilowania do tresci i nie przesadzania z lektura poswiecona jakze
        niedocenianemu w dzisiejszych i podlych czasach zjawisku empatii.


        tilia


        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Nie wiem ile masz lat ale to co piszesz jest głupie i prymitywne. Takie na
        > poziomie dziewuszki z gimnazjum z niedorozwojem emocjonalnym. Określenie
        *"nie
        > rajcowało mnie", że jest ze mną a nie idzie z dzićmi do kina* świadczy o tym
        > najdobitniej że ubogie masz nie tylko słowinctwo. Nawet to co piszesz, że nie
        > boli, że zabierasz cudzego ale boli i poniża, że twój miałby inną świadczy o
        > miałkości i płytkości - mam nadzieję, że tylko przemyśleń bo jakąś
        > uczuciowośc /może autouczuciowość/ wykazujesz. To w prostym językunazywa
        > się "filozofią Kalego".
        > Wiesz, bywają ludzie którzy jak nie doświadczą to nie pojmują bo nie myślą i
        > nie czytają a co za tym idzie i nie czują. Całe życie przed tobą.
        • Gość: Lena Re: Nie miewam wyrzutów sumienia / do Leny IP: 80.48.96.* 24.03.04, 12:47
          Napisałaś dużo i bez sensu.Nie chcę wnioskować, że jesteś specjalistką od
          razylijskich tasiemców i empatii prezentowanej w jaiejkolwiek produkcji
          tasiemców. Ja nie oglądem seriali w ogóle -mam wiecej czasu na czytanie i
          myślenie. Może stąd i moje słowinctwo /dla mnie gdy ktoś używa słów
          nieadekwatnych do sytuacji świadczy to o małym zasobie słowictwa, bo o czym ma
          świadczyć?/
          Oceniłam Magdę ostro by sprowokować ją do tego co zrobiła - wykazała jakieś
          uczucia wyższe /vide: facet musi interesować się własnym dzieckiem!!/ Bo to, że
          ona nie wie jak się rozbija rodzinę - widać, nie rozbiła choć facet rozwodził
          się dwa lata. Może być rozżalona na niego ale powinno ją to czegoś nauczyć i
          dać do myślenia. To TV prezentuje czasem programy "po trupach do celu i bez
          wyrzutów sumienia" ale normalny człowiek i w realu coś tam ma w między żebrami
          i czasem coś mu zakołacze.
          Trochę szkoda, że cie zrozumiałaś tego co napisałam, sama skupiłając się na
          formie.
      • Gość: mała_mi do Leny... IP: 195.94.207.* 24.03.04, 14:23
        Pozwól, że skopiuję tutaj post, który zamieściłam powyżej do Magdy:

        "Kurczę, Magda, masz rację. Przeczytałam dalsze posty, zwłaszcza Leny, i
        faktycznie, moje "rajcować" przypisała Tobie. Widać, nie przeczytała uważnie
        dziewczyna. Często denerwują mnie takie drobiazgi słowne. Jesteśmy na forum
        anonimowo i możemy sobie darować pewną poprawność. A z drugiej strony użycie
        słowa "rajcować" było celowe, by wprowadzić nutę ironii w stosunku do sytuacji.
        Bowiem sama sytuacja, którą opisałaś o tym, że nie miałabyś wyrzutów sumienia
        będąc z facetem żonatym... itd., wydaje się być wręcz CHORA".

        To tyle z postu do Magdy. Nie skupiajmy się na detalach słownych. Tu chodzi o
        brak wyrzutów sumienia u Magdy w sytuacji, którą opisała (nawet jeśli
        teoretyzuje). Co porabiają sobie dorośli ludzie, mało mnie obchodzi. Natomiast,
        gdy w związku są dzieci, to one najbardziej dostają w kość, gdy są poważne
        problemy między rodzicami lub gdy pojawia się jeszcze osoba trzecia, która
        nakłania matkę lub ojca do zerwania więzów rodzinnych. I to tyle na razie.
    • Gość: kwinto juz samo to ze romansowalas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.04, 12:24
      z zonatym stawia cie w zlym swietle. blerwa jestes i tyle!
      • Gość: Magda nie romansowałam, do diabła IP: 213.77.38.* 24.03.04, 13:11
        Szanowni forumowicze
        Nie założyłam tego wątku, by się stawiać w jakimkolwiek świetle. (Ładna
        jestem,to w każdym swietle mi dobrze ):-)
        Nie mam też 15 lat, zeby mnie do czegoś zmuszać, np. do ludzkich odczuć. Swoje
        sumienie mam i nic Wam, przepraszam bardzo, do tego. Nie Wam je oceniać.
        Dlatego olałam post Leny, bo był zwyczajnie chamski.

        Liczyłam jedynie na jakąś wymianę doświadczeń, uwag, opinii, racji. Najchętniej
        od osób, które przeżyły "rozbijanie" związku z której-bądź strony.
        Słyszałam kiedyś od jakiejś doświadczonej kobiety na forum (ale innym niz to)w
        czasach, kiedy mój "związek" rozwijał się w najlepsze, że moje szczęście
        powinno być dla mnie priorytetem i pomyślałam sobie, że chyba najwyższy czas
        zacząć myśleć o sobie a nie o cudzych dzieciach i o tym, że jak ich mamusia się
        dowie, że tatuś ma nową, młodszą panią, to będzie mu utrudniać kontakty.
        Dlatego z nim zerwałam, bo było mi zwyczajnie niewygodnie w takim układzie, bo
        wreszcie zaczęłam mysleć o sobie. I właśnie TO skłoniło mnie do refleksji:
        jakie mogą być motywy, dla których kobiety w sytuacji, takiej jak moja decydują
        się na rozstanie. Jedne twierdzą, że z miłości bliźniego, ja- że z miłości
        własnej.
        Statystyki napewno nie przeprowadzą, ale może poznam opinie innych "kochanek".
        pozdrawiam
        • alcoola Re: nie romansowałam, do diabła 24.03.04, 14:03
          Magdo,
          no więc ja "rozbiłam" małżeństwo. I powiem Ci że nie miałam specjalnych
          wyrzutów sumienia, że odbijam komuś faceta. I moje motywy zawsze były takie, że
          chcę walczyć o moje szczęście. W decydującym okresie, kiedy on zaczynał kroki
          rozwodowe, ona miała poważny wypadek samochodowy, uszkodziła kręgosłup.
          Pożyczyłam mu samochód, żeby do niej pojechał (wypadek był w drugim końcu
          Polski), potem korzystając ze swoich znajomości, załatwiłam transport do
          specjalistycznego szpitala i super fachową rehabilitację (bez jej wiedzy
          zresztą). Cały czas miałam świadomość, że nie robię tego tak naprawdę dla niej,
          tylko dla siebie, żeby już szybciej wyzdrowiała i żeby on mógł ją zostawić. Co
          też się w końcu stało.
          Nie miałam wyrzutów, byłam szczęśliwa, że wreszcie jesteśmy naprawdę razem.
          • Gość: Magda Re: nie romansowałam, do diabła IP: 213.77.38.* 24.03.04, 14:12
            Dziekuję za głos. Czy nadal jesteś z tym mężczyzną?
            • alcoola Re: nie romansowałam, do diabła 24.03.04, 14:16
              Owszem, już 15 lat :))
        • mary_ann Re: nie romansowałam, do diabła 24.03.04, 18:26
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          Nigdyby mnie nie "rajcowało,że on jest ze mną w momencie, gdy np. mógł iść z
          maluchami do kina czy jakiegoś centrum zabaw? " Ale wyrzutów bym nie miała.Po
          prostu nic by mnie to nie obchodziło, że cudze dzieci nie mają z kim pójść do
          kina.


          Chyba sie przesłyszałam...CUDZE dzieci??? Dzieci faceta, którego kochasz
          (kochałaś), krew z krwi, kość z kości??
          A gdyby nawet cudze, to jednak Ty byłaś w tym czasie - sorry za wyrażenie -
          konkurencją dla ich kina z ojcem. To ci zupełnie obojetne? Smutne.


          > Szanowni forumowicze
          > Nie założyłam tego wątku, by się stawiać w jakimkolwiek świetle. (Ładna
          > jestem,to w każdym swietle mi dobrze ):-)


          ... Skromność Twoją mocną cechą?:-))... Tak, wiem, emots na końcu... Z Twoich
          postów przebija jednak niesłychane samozadowolenia i pewnośc siebie - to mylne
          wrażenie, czy coś jest na rzeczy?


          > Nie mam też 15 lat, zeby mnie do czegoś zmuszać, np. do ludzkich odczuć.
          Swoje
          > sumienie mam i nic Wam, przepraszam bardzo, do tego. Nie Wam je oceniać.


          Pisząc na forum, i do tego nie o dacie wysiewu pietruszki, tylko o sprawach w
          powszechnym odbiorze moralnie nieobojętnych, dajesz automatycznie obcym prawo
          oceniania Twojej osoby (i sumienia). W każdym razie musisz mieć to
          wkalkulowane. Ale prawdziwy problem polega na tym, że pewnie innego typu
          odpowiedzi się spodziewałaś?

          Z pozdrowieniami, choć smutno mi się Ciebie czyta
          Mary_ann
          • Gość: Magda Re: nie romansowałam, do diabła IP: 213.77.38.* 25.03.04, 10:07
            CUDZE dzieci??? Dzieci faceta, którego kochasz (kochałaś), krew z krwi, kość z
            kości??A gdyby nawet cudze, to jednak Ty byłaś w tym czasie - sorry za
            wyrażenie - konkurencją dla ich kina z ojcem. To ci zupełnie obojetne? Smutne.

            Jego dzieci były dla mnie rywalami. Obce dzieci bawiące się w parku wzbudzały
            we mnie przyjemne uczucia, cieplejsze od uczuć moich do dzieci mojego faceta.
            Do tych dzieci czułam niemalże strach, wstręt i głęboką niechęć. I piszcie
            sobie, co chcecie wy, któr nawet przez minute w takiej sytuacji nie byłyście.
            Hipokrytki- teoretyczki.
          • gizzela Re: nie romansowałam, do diabła 25.03.04, 11:48
            mary_ann napisała:
            >
            > Chyba sie przesłyszałam...CUDZE dzieci??? Dzieci faceta, którego kochasz
            > (kochałaś), krew z krwi, kość z kości??
            > A gdyby nawet cudze, to jednak Ty byłaś w tym czasie - sorry za wyrażenie -
            > konkurencją dla ich kina z ojcem. To ci zupełnie obojetne? Smutne.
            > ... Skromność Twoją mocną cechą?:-))... Tak, wiem, emots na końcu... Z Twoich
            > postów przebija jednak niesłychane samozadowolenia i pewnośc siebie - to
            mylne
            > wrażenie, czy coś jest na rzeczy?

            > Pisząc na forum, i do tego nie o dacie wysiewu pietruszki, tylko o sprawach w
            > powszechnym odbiorze moralnie nieobojętnych, dajesz automatycznie obcym
            prawo
            > oceniania Twojej osoby (i sumienia). W każdym razie musisz mieć to
            > wkalkulowane. Ale prawdziwy problem polega na tym, że pewnie innego typu
            > odpowiedzi się spodziewałaś?
            >

            > Z pozdrowieniami, choć smutno mi się Ciebie czyta
            > Mary_ann


            czy to pisze ta sama Mary_ann dla ktorej niezobowiązujące pieprzenie
            pozamałżeńskie jest godną pochwały i bardzo pożądaną sprawą ?
            • Gość: Magda Re: nie romansowałam, do diabła IP: 213.77.38.* 25.03.04, 11:50
              A, to ciekawe by było...
            • mary_ann Re:nie ta sama 25.03.04, 15:02
              > czy to pisze ta sama Mary_ann dla ktorej niezobowiązujące pieprzenie
              > pozamałżeńskie jest godną pochwały i bardzo pożądaną sprawą ?


              Nie, nie ta sama. Wrzuć mój nick do wyszukiwarki, to poznasz moje poglądy. Może
              napisał to ktoś z podobnym nickiem (ja piszę pod swoim od 2 lat i nigdy pod
              żadnym innym). Był juz wypadek zaistnienia klonów:-)), np. mary-ann (z
              myslnikiem), którą poprosiłam o zmianę "imienia" i poszła mi na rekę. Wczoraj
              pojawiła sie tu niejaka mary_an(jedno "n")** Zwróciłam się do niej z podobną
              prośbą. Jesli nic z tego, sama bedę musiała zmienić nicka (choć bardzo bym nie
              chciała, bo z zasady jestem wielonickowosci przeciwna, a poza tym parę osob na
              kilku forach z tym starym mnie już kojarzy)

              Życzę owocnego śledztwa
              Mary_ann


              **oczywiscie zadnej z w/w nie przypisuję zacytowanych przez Ciebie słów
              • mary_ann Re:ps 25.03.04, 15:06
                Poproszę jeszce uprzejmie o link do wątku w ktorym rzekomo sformułowałam
                przytoczone przez Ciebie poglądy (cf. "Mary_ann dla ktorej niezobowiązujące
                pieprzenie pozamałżeńskie jest godną pochwały i bardzo pożądaną sprawą ")
        • lola211 Re: nie romansowałam, do diabła 26.03.04, 09:38
          Mysle, ze takich wyrzutów nie maja(boc rzadko)osoby, ktore nie maja wlasnych
          dzieci i nie potrafia kompletnie sobie wyobrazic, jak dzieci przezywaja pewne
          sprawy.Do czasu zostania mamą ,dzieci to abstrakcja, potem to sie diametralnie
          zmienia.
    • morgana_le_fay Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 24.03.04, 14:19
      Gość portalu: Magda napisał(a):
      > Nie miewam wyrzutów sumienia.

      Pozwól Magdo na takie oto zabawne skojarzenie:
      Magda - "MAGDONALDZ": tu poziom moralny, tam kulinarny; tu etyczny tam
      gastronomiczny. Trudno. Takie życie.
      • Gość: Magda Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.77.38.* 24.03.04, 14:50
        Super! dziekuję za wnikliwą analizę.
      • Gość: ona Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.04, 14:51
        A moj tata odszedl do innej pani i nie chcial nas znac, alimenty tez przestal
        wkrotce placic, bo urodzily mu sie nowe, lepsze dzieci, a ja z siostra
        bylysmy "be". Ta pani, powiedziala kiedys Mamie, ze ona zrobi wszystko, aby jej
        maz nie placil zadnych pieniedzy, bo swoich dzieci okradac nie da, ani z forsy,
        ani z cennego czasu, a o spadku nie wspomne. Mama uniosla sie honorem i
        przestala upominac sie o cokolwiek. A mi brakowalo taty, w roznych momentach
        mojego zycia: kiedy bylam b. chora i lezalam w szpitalu, kiedy zdalam mature na
        samych piatkach, kiedy skonczylam studia, i w tysiacach innych momentow, mniej
        spektakularnych. I tak sie zastanawiam, jak on mogl byc dobrym dla innych
        swoich dzieci, skoro wyrzekl sie nas? A ona? Nie miala wyrzutow sumienia.
        Mysle, ze zaakceptowalabym rozwod rodzicow, ale rozwod i pozbawienie nas ojca
        to juz inna sprawa. I teraz mysle, ze ten facet dla mnie nie ma juz znaczenia,
        niegdy nie byl ojcem a jedynie rozplodnikiem.
        Magdo, nie oceniam Ciebie, nie chce wypowiadac sie na temat wyrzutów sumienia,
        wiem tylko, ze po tym, co doswiadczylam nigdy nie zdecydowalabym sie na
        zwiazanie z facetem zonatym, dzieciatym, po przejsciach. Kazdy z nas dazy do
        swojego szczescia, to naturalne, i nie wiem, czy ja potrafilabym sprostac
        takiej sytuacji, bo czasami musialabym odstawic swoje wlasne szczescie i
        przyjemnosci na rzecz np.jego dzieci, bo wiedzac, ze one moga cierpiec na brak
        ojca, po tych moich przejsciach, byloby nie do przyjecia. Nie wszystkie
        przypadki sa tak skrajne, jak moja, wiem o tym, ale zaden z nich nie jest
        latwy, bo wszedzie tam, gdzie wchodza w gre czyjes uczucia moze narodzic sie
        dramat. A ja nie chce tego typu klopotow i juz, nie chce roztrzasac, bic sie z
        myslami itd. Moze tak byc, ze moj mąz mnie zostawi, ze nie bedzie chcial ani
        mnie, ani naszego syna. Nie wyobrazam sobie tego, wydaje mi sie,ze znam go na
        tyle dobrze, ale wiadomo, zycie pisze swoje wlasne scenariusze. A ja jestem
        optymistka.
        • Gość: Magda Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.77.38.* 24.03.04, 15:04
          Dobrze, że potrafisz się cieszyć życiem po takim dzieciństwie, i że tworzysz
          udany związek. I z takim nastawieniem wszystko będzie dobrze.

          Ja też już wiem, że związek z facetem po przejściach jest nie dla mnie, bo nie
          potrafię się dzielić moim facetem. Zwłaszcza dzielić się nim z jego
          przeszłością. Po prostu w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie mamy
          wspólnych celów, gorzej! nasze cele są rozbieżne, bo każdy ciągnie w swoją
          stronę. Ale to nie ważne. Ważne, że rozstałam się z egoizmu i dbania o własne
          dobro, bo życie z takim facetem to spory problem. Wolałam poświęcić tę miłość
          niż wzglęny spokój, jaki przynosi związek z facetem bez zobowiązań.
    • bukfa Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 25.03.04, 00:36
      Watki takie jak ten zaczynaja mnie juz oslabiac. Ciagle tylko: "moj
      facet", "moje zycie", "moje szczescie", MOJE! MOJE! MOJE! MOJE! JA! JA! JA! JA!
      Czy juz dla nikogo nie liczy sie klasa, zasady, przyzwoitosc? Jak widac tysiac
      lat chrzescijanswta nie zostawilo glebszych sladow w psychice narodu :)
    • Gość: becia Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 11:23
      Ja też nie mam wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie jestem z siebie dumna i
      zadowolona, że dałam mocno popalić, podobnej do ciebie Madziu, q..ie, tak,że
      żonatych będzie omijać szerokim łukiem.
      • Gość: Magda Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.77.38.* 25.03.04, 11:49
        Gratuluję Ci, Beciu. I współczuję temu facetowi, dla którego robiłaś z Siebie
        idiotkę, bo prosta z Ciebie kobicina
        • elizabeth7 Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 25.03.04, 12:28
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          > Gratuluję Ci, Beciu. I współczuję temu facetowi, dla którego robiłaś z Siebie
          > idiotkę, bo prosta z Ciebie kobicina


          A na co ty u diabla mozesz liczyc.Na kulture osobista,takt i inteligentne
          rozmowy z kims takim jak ty?Chcialabys liczyc na to ze porzucona zona wykaze
          klase ktorej ty nie masz za grosz.Moze ona mialaby liczyc sie z twoimi
          uczuciami ktorych nie masz?Taka jak ty nalezy wytrzaskac po gebie z klasa i
          taktownie zrzucic ze schodow a faceta przywolac do porzadku.Bo to ze polecial
          za swieza d..a to do faceta podobne ale ze d..a nawet nie zauwazyla ze jest
          tylko d..a to wstyd.Jesli kobieta nie broni swojej rodziny to widocznie jej nie
          zalezy a nawet chetnie pozbywa sie faceta.
          • gizzela Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 25.03.04, 12:39
            elizabeth7 napisała:


            > A na co ty u diabla mozesz liczyc.Na kulture osobista,takt i inteligentne
            > rozmowy z kims takim jak ty?Chcialabys liczyc na to ze porzucona zona wykaze
            > klase ktorej ty nie masz za grosz.Moze ona mialaby liczyc sie z twoimi
            > uczuciami ktorych nie masz?Taka jak ty nalezy wytrzaskac po gebie z klasa i
            > taktownie zrzucic ze schodow a faceta przywolac do porzadku.Bo to ze polecial
            > za swieza d..a to do faceta podobne ale ze d..a nawet nie zauwazyla ze jest
            > tylko d..a to wstyd.Jesli kobieta nie broni swojej rodziny to widocznie jej
            nie> zalezy a nawet chetnie pozbywa sie faceta.


            oglądalam ostatnio film "Malena", spodobał mi się.
            co prawda czasy były wtedy inne ale mentalność ludzi nic się nie zmieniła jak
            widać.
            więc moje drogie żony- matrony trzaskajcie sobie po gębie i rzucajcie ze
            schodów kochanki swoich neiświadomie błądzących niewinnych mężów, tzw.opinia
            publiczna na pewno wam przyklaśnie i zasługi w niebie mieć będziecie

            • Gość: Magda Nadal nie mam wyrzutów IP: 213.77.38.* 25.03.04, 13:02
              ..i jak tylko trafi się okazja, to zabawię się kosztem takiej powabnej
              Elizabeth lub Beci i nadmucham jej męża moimi seksownymi usteczkami, ha, ha,
              ha. Cudownie jest być młodą i piękną, kobietą, ale Wy tego nie rozumiecie,
              szanowne żony, prawda? Mam gdzieś Was i Wasze dzieci a Wasi mężowie i tak
              kiedys wpadną w sidła takich q...ew jak ja. Zostaną wydoijeni z kasy a jak się
              znudzą to zostaną puszczeni z powrotem na Wasze zmęczone porodami łona a Wy
              przyjmiecie ich z pobłażliwym uśmiechem i skwitujecie to: "wrócił do mnie,
              znaczy mnie kocha.: BULLSHIT. Aleście mnie ubawiły, dewoty.
              • gizzela oj Madziu -nie przeginaj 25.03.04, 13:07
                wiesz jak jest: nosil wilk razy kilka poniesli i wilka.
                a jesli ogladalas film to chyba niedokladnie ?
                • Gość: Magda Re: oj Madziu -nie przeginaj IP: 213.77.38.* 25.03.04, 13:21
                  Jaki film....? To nie ja pisałam o filmie. Czasami zastanawiam się, czy moje
                  zycie nie jest scenariuszem jakiegoś thrilera erotycznego....
                  • gizzela Re: oj Madziu -nie przeginaj 25.03.04, 13:25
                    acha. juz wiem, tobie sie marzy kariera w czyms mocniejszym niz Rozowa
                    landrynka ale ci e nie przyjeli wiec trenujesz gdziekolwiek zeby z formy nie
                    wypasc. najwazniejsze odnalezc zawod w ktorym laczysz prace i to co lubisz
                    najbardziej.
              • Gość: Kuku Re: Nadal nie mam wyrzutów IP: *.chello.pl 25.03.04, 13:58
                Oj Madzia, Madzia, żeby ci sie tylko termin ważnosci za szybko nie skończył...
                bo nic na starość nie odłożysz i z ręką w g... zostaniesz.
              • Gość: becia Re: Nadal nie mam wyrzutów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 14:02
                no, wreszcie Madziu prawdziwe intencje ukazałaś i swój charakterek.
                Ale z łaski swojej nie zapomnij, że młodość szybko przemija i uroda. A co CI
                zostanie...naiwość, impertynencja i bezgraniczna głupota. Chyba też nie
                doceniasz facetów, oni doskonale wiedzą z kim i po co się zadają.Z przyzwoitymi
                żenią się , z podobnymi do Ciebie tylko z doskoku, w wolnej chwili dupczą.
                Gratuluję, że masz takie wzięcie , tylko gdzie to branie .Oj samotna Ty ,
                samotna.
                • lamia_reno Re: Nadal nie mam wyrzutów 26.03.04, 22:33
                  Gość portalu: becia napisał(a):

                  > no, wreszcie Madziu prawdziwe intencje ukazałaś i swój charakterek.
                  > Ale z łaski swojej nie zapomnij, że młodość szybko przemija i uroda. A co CI
                  > zostanie...naiwość, impertynencja i bezgraniczna głupota. Chyba też nie
                  > doceniasz facetów, oni doskonale wiedzą z kim i po co się zadają.Z
                  przyzwoitymi
                  >
                  > żenią się , z podobnymi do Ciebie tylko z doskoku, w wolnej chwili dupczą.
                  > Gratuluję, że masz takie wzięcie , tylko gdzie to branie .Oj samotna Ty ,
                  > samotna.


                  Smiac mi sie chce jak czytam podobne posty!! Pobozne zyczenia roztylych bab
                  kweczacych nad swoimi mezulkami! hahaha!
                  No i pytanie samo sie nasuwa, czy jestes przyzwoita kobieta, a twoj w wolnej
                  chwili dupczy na boku. Mysl mysl.
                  • Gość: Magda Re: Nadal nie mam wyrzutów IP: 213.77.38.* 29.03.04, 09:30
                    Miałam takie same odczucia po przeczytaniu tego wulgarnego postu, jak Ty Lamio,
                    ale go olałam. Bawi mnie to ględzenie "ty też kiedyś będziesz stara". To niby
                    co? Mam w wieku 20+ lat latać do kościoła i modlić się o spokojna starość?
                    Ten "argument" po prostu powala mnie na kolana swoją siłą persfazji.
                    Zanim się zestarzeję to jeszcze pobawię sie kosztem takich stetryczałych bab a
                    potem wyjdę za mąż i będę...wzorową żoną i matką.
                • rehcot Re: Nadal nie mam wyrzutów 27.03.04, 13:00
                  impertynencja!to pasuje bardziej do ciebie
            • Gość: derena Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.17.140.* 25.03.04, 13:04
              do gizzeli

              Bardzo prostacko odczytalas mysl z tego filmu... niestety
              • gizzela Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 25.03.04, 13:08
                Gość portalu: derena napisał(a):

                > do gizzeli
                >
                > Bardzo prostacko odczytalas mysl z tego filmu... niestety

                o? wyzsze sfery przyszly?
          • lamia_reno Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 26.03.04, 22:19
            elizabeth7 napisała:

            > Gość portalu: Magda napisał(a):
            >
            > > Gratuluję Ci, Beciu. I współczuję temu facetowi, dla którego robiłaś z Sie
            > bie
            > > idiotkę, bo prosta z Ciebie kobicina
            >
            >
            > A na co ty u diabla mozesz liczyc.Na kulture osobista,takt i inteligentne
            > rozmowy z kims takim jak ty?Chcialabys liczyc na to ze porzucona zona wykaze
            > klase ktorej ty nie masz za grosz.Moze ona mialaby liczyc sie z twoimi
            > uczuciami ktorych nie masz?Taka jak ty nalezy wytrzaskac po gebie z klasa i
            > taktownie zrzucic ze schodow a faceta przywolac do porzadku.Bo to ze polecial
            > za swieza d..a to do faceta podobne ale ze d..a nawet nie zauwazyla ze jest
            > tylko d..a to wstyd.Jesli kobieta nie broni swojej rodziny to widocznie jej
            nie
            >
            > zalezy a nawet chetnie pozbywa sie faceta.


            Szanowna Elizabeth wlasnie wykazala wlasna klase: bicie po mordzie, zrzucanie
            ze schodow i glaskanie faceta ktory gwizdze na nia. Czego sie nacpalas ze takie
            pierdoly tu opowiadasz? Ludzkie odruchy? Poszukaj ich w sobie! Jak znajdziesz
            to wroc i grzecznie przepros za powyzszy wpis. Zrozumiano?
        • Gość: becia Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 13:13
          dziękuję za gratulację. Tak, należy współczuć mojemu facetowi, bo się z takim
          wielkim g..em zadał, aż trudno się było tego pozbyć .Wolę być uczciwą, żyjącą
          zgodnie z zasadami moralnymi "kobieciną", niż dupdajką.Przeze mnie cudze dzieci
          i żony nie będą płakać, że im tatusia ( męża) zabrałam. Pozdr.
          • Gość: mała_mi do beci... IP: 195.94.207.* 25.03.04, 13:20
            Jak przegoniłaś tę sukę?
            • Gość: Magda Re: do beci... IP: 213.77.38.* 25.03.04, 13:23
              "Jak przegoniłaś tę sukę?"
              Wyszczerzyła kły....
              • Gość: becia Re: do Madzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 13:48
                skąd wiedziałeś,że tak było. Zęby to ja mam wszystkie, równe, białe i zdrowe w
                przeciwiństwie do jej próchnicy - to jak je zobaczyła to od razu odpuściła,
                hahahaha.
                • Gość: Magda Re: do Beci IP: 213.77.38.* 25.03.04, 14:08
                  A może, ja poczuła....?
        • Gość: Kuku Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.chello.pl 25.03.04, 14:01
          Gdzie jej tam do ciebie! Pod względem prostoty oczywiście. No ale w du...e nie
          ma chyba za wiele komórek mózgowych, więc faktycznie nie można od ciebie za
          dużo wymagać.
          • Gość: Kuku Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.chello.pl 25.03.04, 14:03
            To powyżej jest do madzi względem postu beci, of kors.
    • Gość: mała_mi Oops... Madzi nerwy puszczają! IP: 195.94.207.* 25.03.04, 13:21
      • Gość: Magda Co by tu napisać... IP: 213.77.38.* 25.03.04, 14:19
        ...żeby was jeszcze bardziej rozjątrzyć. Świetnie się bawię.

        Otóż może kilka słów na mój temat:
        Mam dłuugie nogi, jędrny zadek, śliczną twarz i krągłe, sprężyste piersi. Nic
        dziwnego, że wasi męzowie lecą do mnie jak do ula ( a ja tak lubię wyrafinowany
        seks...) Skończone dwa fakultety i praca, która oferuje mi możliwość częstych
        wyjazdów na konferencje nauczyły mnie odpowiedniego podejścia do tych
        śliniących się panów. Reszte sobie dośpiewajcie, a ja się pośmieję....
        • Gość: Kuku Re: Co by tu napisać... IP: *.chello.pl 25.03.04, 14:23
          Oj madzia, widzę, że masz lusterko z pamelą :) ale ty jesteś po drugiej
          stronie! Tylko powoli obracaj, żebyś z przestrachu czkawki nie dostała...
        • Gość: becia Re: Co by tu napisać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 14:40
          skoro Madziu jesteś taka "śliczna" , to dlaczego musisz podrywać zajętych,
          przechodzonych i na dodatek dzieciatych facetów? Czyżby nie było wolnych,
          majętnych, dobrze ustawionych i chętnych na Twą przecudną urodę mężczyzn?
          Ja ,będąc, na Twoim miejscu lepiej urządziłabym sie w życiu, np. tak jak Iwona
          Tramp, B. Piasecka- Jonsson. Mając takie" walory " sprzedałabym się bardzo,
          bardzo drogo .
          • Gość: Magda Re: Co by tu napisać... IP: 213.77.38.* 25.03.04, 15:01
            A kto Ci powiedział, że:
            1. to ja podrywam facetów
            2.że są to WYŁĄCZNIE faceci żonaci?

            Żonaci lepiej nadają się do pewnych celów. Taki wolny od razu chce mnie do
            ołtarza prowadzić, a mi sie jeszcze nie spieszy.
            • lolyta Tia, a swistak zawija.... n/t 26.03.04, 05:07

    • Gość: magda010 Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 80.48.238.* 25.03.04, 14:19
      Nie mam slow na ciebie Magda. Ty chyba nie masz serca. Jestes potworna i
      wyrahowana egoistka. Nie zycze ci, zebys sie przekonala na wlasnej skorze co
      tak naprawde robisz.
    • mary_ann Re: Nie miewam wyrzutów sumienia 25.03.04, 15:23
      Magdo,
      przy ktoryms kolejnym Twoim poście zaświtała mi myśl, ze to tylko prowokacja.
      Teraz już oczywiście nie sztuka być tego pewnym.
      Masz satysfakcję, że poruszyłaś innych, wywołałaś silną reakcję? Parę osób
      (nawet na tym forum) już takie szopki urządzało, nie jesteś oryginalna. Może
      sądzisz, ze osmieszyłaś odpowiadających? Nie, nie osmieszyłas. Bo wiesz, co w
      tym wszystkim jest najsmutniejsze? Niewazne, czy Twoja historia się
      rzeczywiście wydarzyła, czy rozmawiamy z Magdą, czy tylko postacią literacką.
      Najsmutniejsze jest to, że ta historia MOGŁA się wydarzyć, że Twoje słowa dla
      wielu osób zabrzmiałały bardzo prawdopodobnie, bo takie Magdy NAPRAWDĘ
      istnieją...:-((((

      I jeszcze jedno - nie zarzucaj innym pochopnie hipokryzji, bo nie o ich zyciu
      nic. Może były w Twojej sytuacji i wyciągnęły wnioski? A może należą do osób,
      które mają dość siły i uczciwości, by w takie układy się nie pakować? Nie mierz
      innych miara swojego literackiego alter ego:-))


      "..i jak tylko trafi się okazja, to zabawię się kosztem takiej powabnej
      Elizabeth lub Beci i nadmucham jej męża moimi seksownymi usteczkami, ha, ha,
      ha. Cudownie jest być młodą i piękną, kobietą, ale Wy tego nie rozumiecie,
      szanowne żony, prawda? Mam gdzieś Was i Wasze dzieci a Wasi mężowie i tak
      kiedys wpadną w sidła takich q...ew jak ja. Zostaną wydoijeni z kasy a jak się
      znudzą to zostaną puszczeni z powrotem na Wasze zmęczone porodami łona a Wy
      przyjmiecie ich z pobłażliwym uśmiechem i skwitujecie to: "wrócił do mnie,
      znaczy mnie kocha.: BULLSHIT. Aleście mnie ubawiły, dewoty."
      • Gość: Magda Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.77.38.* 25.03.04, 15:39
        Same tego chciały. WYRAŹNIE zaznaczyłam, że nie życzę sobie uwag pod moim
        adresem. Chciałam tylko, żeby ktos podzielił się ze mną swoimi doświadczeniami
        na ten temat, który PRZYPOMNĘ brzmi: "z jakich powodów kobiety, które uwikłały
        się w romans z facetem z przeszłością (niekoniecznie czudzym mężem)ten związek
        zrywają". I tyle. Nie chciałyście dyskutować na mój temat, to ja się
        dostosowałam i zaczęłam tańczyć pod waszą melodię. Dlaczego się wobec tego
        czepiasz?

        Jesli są to kobiety, które były w moim przypadku, niech go opiszą i powiedzą,
        jakie nauki z tego wyniosły a nie mądrzą się i wyzywają mnie od najgorszych nie
        doczytawszy do końca o, co w ogóle chodzi w tym wątku. Tylko, że mi się
        wydaje,że większość z tych najgłośniej piejących i rzucających kamienie na
        grzeszną Magdalenę, po prostu NIGDY nie była kochanką i nie przeżyła tych
        wszystkich wątpliwości i miotań się.

        • Gość: baba Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.acn.waw.pl 25.03.04, 16:31
          Czy uwazasz, ze kazda mloda kobieta, podrywana przez zonatego faceta,
          jest sklonna od razu brac go pod uwage jako kochanka ?
          A moze sa osoby z bardzo skutecznie dzialajaca blokadka, ktora dziala czas
          jakis, najczesciej wystarczajacy zeby pan sie zniechecil ?
          Ta blokadka to wynik wychowania, niekoniecznie religijnego zreszta.
          Dziala automatycznie, jak w przypadku bliskich krewnych i powinowatych(choc sa
          przypadki patologiczne, kiedy i tu nie dziala).
          W to, ze nie mialabys wyrzutow sumienia, wierze oczywiscie- sa ludzie o
          niewielkim stopniu wrazliwosci na innych, wiec dlaczego mialabys wspolczuc
          komus, kto Cie nie obchodzi ?
          Gdyby nie klopoty, moglabys byc bardzo szczesliwa z wyszarpanym mezem.
          Zreszta, wrazliwosc to tez kwestia wychowania w duzym stopniu, badz zatem
          pewna, ze i na starosc wyrzuty sumienia nie dreczylyby Cie, wbrew temu, co
          szlachetnie ustosunkowanych do zycia osob(dobrze, ze sa) tu twierdzi.
          Pozdrawiam
    • Gość: parsenta ja miewam ale IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.03.04, 16:48
      z obranej trasy zrzuca mnie to tylko bodajze na moment
    • Gość: parsenta ja miewam ale IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.03.04, 16:49
      z obranej trasy zrzuca mnie to tylko bodajze na moment to sumieniue znaczy sie
    • Gość: mmm Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.waw.pl 25.03.04, 17:42
      sa ludzie ktorzy maja wyrzuty sumienia kiedy zrobia cos zlego. i sa tacy,
      ktorzy ich nie maja a ich jedyne obawy wiaza sie z tym, zeby za uczynione zlo
      nie musiec placic z wlasnej kieszeni. skrotowo mowiac - sa ludzie bardziej lub
      mniej wrazliwi moralnie (dobrzy). ty nalezysz do tych mniej wrazliwych. i nikt
      cie nie przekona ze zle postepowalas krzydzac innych (dzieci kochanka, jego
      zone) bo tobie z tym bylo dobrze (do czasu az sie nie znudzilas). ale pomysl
      sobie - skad sie biora nieszczescia na swiecie - czy jednak nie wynikaja w
      duzym stopniu z braku moralnosci ludzi? tacy jak ty wychowuja dzieci na swoje
      podobienstwo wiec nie zdziw sie ze jesli bedziesz miala dzieci to pewnego dnia
      bedziesz rozczarowana ich stosunkiem do siebie (np. wyladujesz wrzytulku a
      dzieciaki zgarna majatek). tak samo nie dziw sie kiedy twoi "przyjaciele"
      okazuja sie nie byc prawdziwymi przyjaciolmi, bo otaczasz sie ludzmi podobnymi
      do siebie. nikt moralnie wrazliwy sie z toba nie zaprzyjazni bo uwaza cie za
      niemoralna. ludzie tacy jak ty nie sa zdolni do prawdziwej przyjazni ani
      milosci wiec po pewnym czasie wokol siebie znajdziesz pochlebcow (jesli ci sie
      powodzi materialnie, jestes mloda, atrakcyjna) lub nikogo (w razie problemow
      finansowych, kiedy sie troszke zestarzejesz i zbrzydniesz). moim zdaniem takie
      zycie nie jest wiele warte ale rob sobie jak chcesz, mnie to w gruncie rzeczy
      malo obchodzi.
      • Gość: j.j. Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.03.04, 19:17
        Nie da sie tego lepiej wyrazic. Wlasnie tak! I nie mysl sobie, ze krytykuja cie
        jedynie stare, zdradzane zony!! Twoj stosunek do zycia i ludzi budzi jedynie
        smutek i niesmak.
      • Gość: pinkponk Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.03.04, 21:02
        wypracowanko n9iczym pisanina jakiegos mlodego klerykala

        wyrazanie takich opini jak powyzsza nie uchodzi moralnie w moich oczah albowiem
        jest oparta na jakims domniemaniu a priory.
        po pierwsze niedopuszcza mozliwosci zmiany a po drugiej skreslenie z jakiejs
        listy poprzedza wydanie sadu
        co jest mozliwe po wielogodzinnym wysluchaniu kogos racji obronnych.

        a skoro jest krzywda jest tez bol wywolany brakiem mozliwosci dojscia vengeance

        i to jest frustracja i niezaspokojenie mentalne,

        ja juz zreszta powiedzialem ze przeklinam pirackich wyssysaczy idei.
        banda zlodzieji ma ludzki rozum.
        • Gość: baba Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.acn.waw.pl 26.03.04, 21:11

          Bardzo ciekawa opinia. Szkoda, ze niezbyt ortograficznie wyrazona.
          Nie bardzo rozumiem, o co chodzi, ale madrze wyglada.
    • Gość: Gal Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 62.29.135.* 27.03.04, 00:19
      Pewnie można się zakochać w żonatym mężczyźnie (choć niektóre kobiety mają
      blokady, a w przypadku Twoim chyba nie można mówić o miłości), ale bardziej
      interesujący wydaje się Twój stosunek do dzieci tego mężczyzny. Że dzieci
      Twojego kochanka to "obce" dzieci, "konkurenci" - też zrozumiałe, tak działa to
      w przyrodzie - lew obejmujący harem lwic po pokonanym władcy haremu, przede
      wszystkim zabija jego potomków, wszak najważniejsze jest, by zapewnić dominację
      swoim genom.

      Wydawałoby się jednak, że wśród ludzi (a może zwłaszcza kobiet), działa to
      inaczej. To ograny dowcip SzMŚ mówi;
      "Nie uderzę dziecka na ulicy... A nuż moje...?"

      Jasne, że Jego dzieci z całą pewnością nie są Twoje, ale czy te parę tysięcy
      lat cywilizacji naprawdę nie zrobiły na Tobie wrażenia? Niektórzy ludzie (nawet
      mężczyźni) nie uderzą dziecka na ulicy z inych powodów niż "A nuż to moje".

      Chyba przyjemniej żyć wśród takich ludzi.

      Gal
      • Gość: Magda Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: 213.77.38.* 29.03.04, 09:47
        Wierz mi, że straszną batalie stoczyłam sama ze sobą w kwestii jego dzieci.
        Zanim nie weszłam w temat głębiej, nie widziałam problemu. Pomyślałam
        sobie: "tak go kocham, że te dzieci zupełnie mi nie przeszkadzają i napewno sa
        to słodkie stworzenia- po takim wspaniałym ojcu". Ale te teorie szybko
        zmaterializowały się jako samotne weekendy, wakacje i ciągłe wciskanie mi kitu,
        że to się zmieni. Zapałałam do tych dzieci niewyobrażalną niechęcią, za co
        winie właśnie jego, bo spieprzył to wszystko ewidentnie. Moje odczucia
        ewoluowały: od pozytywnych pt. "dam radę", do złości, niespełnienia itd.Przez
        każdy etap przeszłam sama, na początku miałam takie poglądy, jak Wasze, ale mi
        przeszło. Nie mam żadnych innych dowodów, musicie mi uwierzyć na słowo.
        Wiem, że wiele kobiet tkwi w takich związkach, nieniawidząc dzieci swojego
        partnera. Ja postanowiłam sie nie poniżać i odejść, mimo najczulszych uczuć,
        jakie zywiłam do tego człowieka.

        A teraz? Na niczym mi nie zależy. Podrywają mnie różni panowie, nie pozostaje
        mi nic innego, jak pobłażliwie się usmiechnąc i pomysleć: drogi panie, masz pan
        lustro? Ale zwodzę ich, ni tak ni siak i ...cieszy mnie, że ktoś wreszcie
        przeze mnie cierpi.
    • parsenta [...] 29.03.04, 03:23
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: marzyciel Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.dyn.optonline.net 29.03.04, 09:02
      Gość portalu: Magda napisał(a):

      > Witam wszystkich.
      >
      > Czytam sobie wątki dotyczące "porwania" cudzego męża i przyszła mi do głowy
      > pewna myśl: NIGDY nie byłoby mi przykro, że rozbiłam komuś rodzinę.
      > Niedawno rozstałam się z facetem, który się rozwodzi już drugi rok i ma
      > dwójkę dzieci. Dlatego nie wiem, jak to jest gdy się komuś
      > faktycznie "rozbija" rodzinę, ale i tak nie było mi przykro, że zamiast z
      > dziećmi jest ze mną i robiłam, co mogłam, by mi poświęcał najwięcej czasu.
      > Fakt, starał sie trzymać dwie sroki, ale jedna mu jakoś umknęła, no nic.
      >
      > Może myslę tak, bo nikomu nigdy nikogo nie zabrałam i nikt przeze mnie nie
      > cierpiał (nie piszcie, że cierpiały dzieci, bo on z nimi mieszkał a ja byłam
      > z tzw. doskoku) Chciałabym prosić panie albo panów, które wkroczyły w cudzy
      > związek i związały się z partnerem z "odzysku". Czy kiedykolwiek mieliście
      > wyrzuty?
      > Pozdrawiam, licząc na treściwą dyskusję.

      Ja tez nigdy bym nie mial wyrzutow sumienia kiedy zabilbym taka jak ty.
      Ale jescze nigdy mi sie to nie przytrafilo.
      :(
      • Gość: baba Re: Nie miewam wyrzutów sumienia IP: *.acn.waw.pl 29.03.04, 19:02

        Nie rozumiem, dlaczego mialbys zabijac takie jak Magda czy kogokolwiek.
        Magda, gdyby nie klopoty, odebralaby meza innej kobiecie i dzieciom kontakt z
        ojcem bez wyrzutow, niemniej nie sadze, zeby kogos chciala zabic czy tez
        zaslugiwala na cos podobnego.
        Blizsza bylabym wspolczuciu, albowiem mimo iz wrazliwosc nieraz w zyciu
        przeszkadza, w ogolnym rozrachunku lepiej ja miec, co nie do konca zalezy od
        nas.
        Pzdr

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka