x.ray.ed
22.08.10, 13:15
PUENTA
Nie wiem, czy mam w ogóle prawo wychylać się z moim subiektywizmami
.... ale chciałam wtrącić swój babski punkt widzenia.
Zatem pozwalam sobie na dygresję .. jak ja widzę 'ten świat' ?
Całkiem niedawno, podczas tułaczki, miejsce pewne znalazłam
i zalogowałam się na Sympatia.pl, ponieważ ciekawość osiadła na mnie
naprawdę niesamowita. Wykoncypowałam sobie, że: - 'internet jest
oknem na świat'.. tym samym równie dobrze może być rajskim miejscem
na Gwadelupie ;-) Absolutnie cudownym i smakowitym.
Zabezpieczyłam siebie w tabliczkę identyfikacyjną – konsekwentnie
punktując swoje niezliczone wady, wplatając przy tym tożsamość
ratunkową – i o jednej interesującej zalecie mojej wspomniałam.
Idąc dalej z ‘wizytą konsumenta’, naprędce oszacowałam osobisty twór
mężczyzny IDEALNEGO i spersonifikowałam obiekt {być może moje
marzenia stały się śmielsze i osiągnęły niewyobrażalny pułap
oczekiwań, być może mam wielkie wymagania, jakbym sama była Bóg wie
kim [Ech, my kobiety z potrzebami] - ale w życiu, nie godzę się
na bylejakość} i wierząc głęboko, czekałam na premierę jakiegoś
porządnego maila ;-) - jednocześnie wybrałam się w podróż dookoła
tej wyspy, zwiedzając ją jak kopalnię soli w Wieliczce. Zachłanna
na nowe, choć nigdzie nie pukałam, przesuwałam myszką po blacie,
klikając strzałką w ksywki, niki i awatary ...
To, co robiłam, było czymś więcej aniżeli zwiedzaniem tej
cyberprzestrzennej cywilizacji - zastanawiałam się, co takiego
niezwykłego jest w tym miejscu .. bo przecież nie młodzieniec młodszy
ode mnie o sześć lat, szukający finału swojej żądzy ...
Brak partnera, kontaktów płciowych .. Samotność, kompleksy.
Brak czasu na pracochłonne zdobywanie czyjegoś serca ..
Wąskie sumienie .. A może flirt ..
Otóż co się okazało – Inwazję z marsa miałam. Och, mówię Wam.
Mężczyźni otoczyli mnie mailowo - zrobili skok na moją skrzynkę,
w której zakwitło bogato jak kapitalizm, gwizneli mi 'MG',
zainstalowali satelity i zagnieździli się u mnie jak insekty.
Miałam oczy pięciogwiazdkowe i cała w słuch się zamieniłam …
Przedstawiciele Homo Sapiens, podnosząc swoje umiejętności do rangi
sztuki, uginali się w bałwochwalczych pokłonach, z lizusostwa
wciskali mi kity, iż jestem - 'Ósmy cud świata!'. {Pokręciło ich ?!}
Jezu! Daj mi więcej siły, abym znosić z godnością mogła tą
nieskończoną masę seryjnych podrywaczy, narcystycznych efekciarzy,
na widok których mdli mnie estetkę. Rozpędzeni w swoim bezwstydzie,
głosili, iż zanim jeden dotarł do podstawówki, był już ustawiony,
drugi - rekin biznesu {od sześciu boleści}, kolejny - ryba piła
handlu {pożal się Boże} i Robert Kubica wyścigu szczurów {robiąc
wrażenie co najwyżej na ‘Hiltonie’}. Nie zabrakło kogucików, którym
wydawało się, że trafili do kurnika. Irytujący w swoich łowach.
Dalej, równie niedorzecznie, obiecywali słodkie doznania podczas
spotkania {może żona na urlop wyjechała ?}. Pewien Pan z Woli mający
ksywkę jak makaron – umówić się chciał i pokochać, ten z Mokotowa
niebywale dociekliwy chciał mnie przestroić na efekt czytania
w myślach – aby Jego poglądy w zderzeniu z moimi były rzeczywistością
równą w ‘100%’. Z kosmiczną cierpliwością odpowiadałam na najgłupsze
pytania, mężczyźnie ze świadomością kury. Biorąc pod uwagę Jego styl
wypowiedzi i błędy językowe, mniemam, iż adresat ma IQ niższe nawet
niż mało rozgarnięta krewetka. A Irek z ADHD wyglądający jak klon
kolegi podał login na skype, rozkoszny Bartek tłusty jak dzik,
bynajmniej nie dziki, wyświadczając mi tę uprzejmość podał GG.
Krzysztof z brzuszkiem większym od głowy, oczom mym się ukazał
w slipach, rechocząc rubasznie {Chciałabym wiedzieć kto wymyślił You
Tube ?!!}.
Oddychałam głęboko, wykorzystując mój potencjał oddechowy,
co wywołało ów przyjemny i zbawienny masaż przepony zwany potocznie
śmiechem. No, po prostu kabaret! … albo ja jestem socjalistyczna ?
Z powyższej analizy wnioski nasuwają się same!
Na tej wyspie aż roi się od nieudaczników i przegranych wszelkiej
maści. Ów adresaci do mojego ‘osobistego Tworu’ mają się tak jak
‘Katyń’ do „Ziemi obiecanej’. Nic się nie trzyma kupy.
{Taa, mój IDEAŁ odwrócił się do mnie tyłkiem} Jedyną rzeczą, która
ratuje mnie przed zalewem depresyjnej czerni, to poczucie humoru ;-)
No więc, węzłowato i jak najesencjonalniej. Nie jestem - ruchomością,
którą nabywa się kontraktem. Natura nie stworzyła mnie na Wasz
użytek, abym robiła Miłemu koledze laskę. Nie potrzebuję niczyjej
obecności na co dzień, nie chcę ani Waszych ubrań w mojej garderobie,
ani Waszych rzeczy w mojej łazience. Wcale nie mam ochoty przeplatać
swojej codzienności z Waszą codziennością.
To tyle tytułem podsumowań ...
Pees
Dla uniknięcia nieporozumień, wyjaśniam, iż oberwałam od losu dwa
małe ale jakże istotne WYJĄTKI, które z wyżej wymienionym tekstem,
nie mają nic do rzeczy.