pieprz_i_sol
14.09.10, 15:10
Witam!
Na wstępie zaznaczam, że nie piszę tego po to, aby uzyskać współczucie czy, pocieszenie.
Zapewne zostanę z góry osądzona, wyszydzona, obrzucona obelgami.
Mam romans z moim przyjacielem.
Początkowo spotykaliśmy się wyłącznie na pogaduchach przy kawie.
Z reguły mówiliśmy o moich sprawach, ponieważ w tamtym czasie miałam mnóstwo problemów i potrzebowałam z kimś porozmawiać i poradzić się.
Niestety sprawy zaszły za daleko.
Częste spotkania, bardzo szczere rozmowy, niejednokrotnie wypełnione łzami, kończyły się przytuleniem czy całusem w policzek, czółko...
Skłamałabym, pisząc, że nie wiem jak to się stało.
Kochaliśmy się. To był raz. Przerwałam to. Przestałam się z nim spotykać. Nie odbierałam telefonów.
Czułam się źle, że pozwoliłam sobie na taki krok, zwłaszcza, że odchodząc zostawiłam jednocześnie przyjaciela i kochanka.
Minął prawie rok.
Próbowałam wówczas ułożyć sobie życie z kimś innym.
Mój związek początkowo idealny, z każdym dniem wygasał.
Rozstanie i problemy rodzinne wpłynęły na moje samopoczucie.
Stałam się kłębkiem nerwów.
Zadzwoniłam do niego.
Nie wiem czy z tęsknoty czy z przyzwyczajenia, że mnie wysłucha i "zaopiekuje się mną".
Trzymałam dystans.
Tylko rozmowa, najczęściej przez telefon.
Nie chciałam się spotykać, by nie stwarzać pokusy do zbliżenia.
Mijały kolejne miesiące.
Pewnego dnia zachorowałam.
Jedną nogą byłam na tamtym świecie i wtedy na moim łóżku siedział on.
Z jednej strony się ucieszyłam, z drugiej byłam wystraszona.
Znów zaczęliśmy się spotykać.
Długie rozmowy, przytulenia, pocałunki...
...i seks...
On ma rodzinę.
Z tego też powodu po każdym spotkaniu potrzebuję wylania lodowatej wody na głowę.
Chcę to skończyć.
To jest bez przyszłości. Rozmawialiśmy o tym, co się między nami dzieje. Powiedział, że czuje coś do mnie, ale nie jest to miłość i nie może wszystkiego dla mnie rzucić.
I choć w łóżku stara się za wszelką cenę sprawić mi przyjemność, to ja czuję się zbrudzona.
Jakbym płaciła własnym ciałem za przyjaźń.
Cieszę się, że mnie przytula i pieści, ale nie powinnam tego w ogóle otrzymać.
Napisałam o tym do Was, bo kocham go i nie potrafię poradzić sobie z całą tą sytuacją.