szklana.gora
22.09.10, 18:53
no właśnie. zdecydowałąm sie na coming out po poście kaliny :-) wyszło jak wyszło, w liceum nie miałam ciśnienia na seks, zresztą byłam na tyle asertywna zeby nie robić tego tylko dlatego że 'bo koleżanki...' na studiach miałam dwóch facetów. jeden był religijny (ja wtedy zresztą też byłam bardziej religijna) więc poprzestawaliśmy na macankach, a drugi był zdesperowanym prawiczkiem i w sumie nie kochałam go tak bardzo. do tej pory jak koleżanki rozmawiały o seksie to ja udawałam damę, która sprawy sypialni zachowuje tylko dla lubego ewentualnie dla ginekologa, ale jestem uż trochę zmęczona... mam 22 lata, jadę na stypendium i jestem hmmm... otwarta na nowe doświadczenia. nie chcę iść do łóżka z pierwszym lepszym, (bo mądrość ludowa głosi, że po dwydziestym trzecim roku życia wianek wiednie), ale liczę się z tym, że się zakocham.
dlatego mam dwa pytania, natury praktycznej:
- piguły czy gumki? czy na pół roku jest sens ingerować w gospodarkę hormonalną organizmu? (tak, wiem mam iść z tym do gina, ale tak tylko pytam, może macie coś do powiedzenia)
- druga kwestia jest trochę bardziej eee... nietypowa. spytam wprost: golić? depilować? próbowałam jednego i drugiego, szczypało jak cholera, były krostki i zaczerwienienia - koszmar. od tego czasu dla własnej wygody zapuszczam swe ogrody. ale jak facet obeznany z zachodnioeuropejskimi standardami ma mnie wyśmiać albo się zniesmaczyć to niefajnie. profesjonalna depilacja u kosmetyczki odpada ze względów finansowych, nie mam wolnej stówy raz na trzy tygodnie, tam gdzie jadę jest zresztą drogo.
gdyby ktoś miał wątpliwości: nie jestem trollem, chociaż to jednorazowy nick.