Gość: apple33
IP: 66.189.0.*
01.04.04, 00:21
witam wszystkich
Bedzie o zdradzie ale wlasciwie nie o niej samej tylko o mojej decyzji PO.
7 lat malzenstwa dwojka dzieci, podobno zajebista para z nas. Niedawno sie
dowiedzilam ze maz mnie zdradzil(dwa lata temu). Klasyczny scenariusz:
kolezanka z pracy mnie nie bylo dluzszy czas w domu, jego wyrzuty sumienia
ktote niestety zamiast zaowocowac poprawa przerodzily sie w dreczenie mnie.
Tak jakbym byla zywym wyrzutem sumienia ktory mowil mu zdradz mnie tez albo
odejdz.
Do kryzysu w naszym malzenstwie przyczynilismy sie oboje, do zdrady on sam
lamiac nie tylko obietnice mazenska, milosc ale co najwazniejsze moj jasno
postawiony na poczatku malzenstwa warunek: zdrady nie wybaczam.
Dowiedzialam sie o tym pol roku temu. Wtedy postanowilam mu wybaczyc bo moj
facet zmienil sie. I to nie na pozor ale naprawde przeszedl wielka przemiane.
U mnie jednak zamiast poprawy zaczelo sie pogarszac.
I teraz obecna sytuacja. Postanowilam odejsc, nie jestem masochistka nie
potrafie ani zapomniec ani wybaczyc. Moj maz zmienil sie w prawdziwego
mezczyzne wiem ze jest to sczzere i wiem ze kocha mnie bardzo mocno.
Ale moja refleksja jest taka:
Czy my kobiety nie przebaczamy zbyt latwo?
Czy tym samy nie dajemy furtki naszym facetom. NAwet jesli to ma sie zakonczy
na pierwszym i ostatnim razie czy mezczyzni nie sa zbyt pewni ze my po prostu
im wybazcymy? ze wzgledu np na dobro rodziny?
Ale do rzeczy. Pomimo ze maz sie bardzo zmienil i wiem ze robi o szczerze i
sprawia mu to przyjemnosc, ja postanowilam odejsc. Wielka decyzja ciezki krok
ale inaczej nie potrafie. uwazam ze osoba ktora pierwsz podjela te wielki
krok byl nim moj facet. Ale co mnie niesamowicie zaskoczylo to reakcja ludzi,
ktorzy w sumie mnie troche potepili. No przeciez facet sie zmienil kocha sie
strasznie mocno co ty jeszcze chcesz? To teraz przez ciebie rozwali sie twoje
malzenstwo. Nawet podobnie mysli moj maz, ktory uwaza ze to ja jestem temu
winna, lub moge byc winna, bo nie moge mu wybaczyc.
Wydaje mi sie ze nikt nie nazywa rzezcy po imieniu. Jesli ktos kogos zdradzil
rozwiazal umowe jak byla miedzy dwojgiem ludzi, obojetnie czy ustna czy
pisemna. Druga osoba idzie za torem tej pierwszej chyba ze oczywiscie chce
jej wybaczyc.
no coz zycie jest takie skomplikowane. Wierzylam swojemu facetowi na 100% i
nigdy NIGDY by mi nie przyszlo do glowy ze moze mnie zdradzic. Choc mielismy
powazny kryzys wydawalo mi sie ze zaden rozsadny facet nie bedzie za pare
chwil przyjemnego seksu stawial na szali szczescie swojej rodziny.
Deneruja mnie jego pytania:
I co teraz ze mna bedzie
Jak ja moge moge widywac swoja corke przez najblizsze 30 lat tylko w weekendy.
Nie wiem czy moja decyzja jest sluszna. Dowiem sie o tym jak ja podejme. Tak
samo jak bym sie dowiedziala gdybym z nim zostala. Paradoksalnie patrze tez
na dobro dzieci. Bo moje dzieci zasluguja na szczesliwa usmiechnieta matke a
nie na znerwicowanego potwora krzyczacego i wyzywajacego sie na nich.
Napradwe zycie jest piekne tylko my sami czynimi je sobie pieklem.
Pozdrawiam
Ania