Dodaj do ulubionych

temat stary ja swiat - zdrada

IP: 66.189.0.* 01.04.04, 00:21
witam wszystkich

Bedzie o zdradzie ale wlasciwie nie o niej samej tylko o mojej decyzji PO.
7 lat malzenstwa dwojka dzieci, podobno zajebista para z nas. Niedawno sie
dowiedzilam ze maz mnie zdradzil(dwa lata temu). Klasyczny scenariusz:
kolezanka z pracy mnie nie bylo dluzszy czas w domu, jego wyrzuty sumienia
ktote niestety zamiast zaowocowac poprawa przerodzily sie w dreczenie mnie.
Tak jakbym byla zywym wyrzutem sumienia ktory mowil mu zdradz mnie tez albo
odejdz.
Do kryzysu w naszym malzenstwie przyczynilismy sie oboje, do zdrady on sam
lamiac nie tylko obietnice mazenska, milosc ale co najwazniejsze moj jasno
postawiony na poczatku malzenstwa warunek: zdrady nie wybaczam.
Dowiedzialam sie o tym pol roku temu. Wtedy postanowilam mu wybaczyc bo moj
facet zmienil sie. I to nie na pozor ale naprawde przeszedl wielka przemiane.
U mnie jednak zamiast poprawy zaczelo sie pogarszac.
I teraz obecna sytuacja. Postanowilam odejsc, nie jestem masochistka nie
potrafie ani zapomniec ani wybaczyc. Moj maz zmienil sie w prawdziwego
mezczyzne wiem ze jest to sczzere i wiem ze kocha mnie bardzo mocno.

Ale moja refleksja jest taka:
Czy my kobiety nie przebaczamy zbyt latwo?
Czy tym samy nie dajemy furtki naszym facetom. NAwet jesli to ma sie zakonczy
na pierwszym i ostatnim razie czy mezczyzni nie sa zbyt pewni ze my po prostu
im wybazcymy? ze wzgledu np na dobro rodziny?

Ale do rzeczy. Pomimo ze maz sie bardzo zmienil i wiem ze robi o szczerze i
sprawia mu to przyjemnosc, ja postanowilam odejsc. Wielka decyzja ciezki krok
ale inaczej nie potrafie. uwazam ze osoba ktora pierwsz podjela te wielki
krok byl nim moj facet. Ale co mnie niesamowicie zaskoczylo to reakcja ludzi,
ktorzy w sumie mnie troche potepili. No przeciez facet sie zmienil kocha sie
strasznie mocno co ty jeszcze chcesz? To teraz przez ciebie rozwali sie twoje
malzenstwo. Nawet podobnie mysli moj maz, ktory uwaza ze to ja jestem temu
winna, lub moge byc winna, bo nie moge mu wybaczyc.

Wydaje mi sie ze nikt nie nazywa rzezcy po imieniu. Jesli ktos kogos zdradzil
rozwiazal umowe jak byla miedzy dwojgiem ludzi, obojetnie czy ustna czy
pisemna. Druga osoba idzie za torem tej pierwszej chyba ze oczywiscie chce
jej wybaczyc.

no coz zycie jest takie skomplikowane. Wierzylam swojemu facetowi na 100% i
nigdy NIGDY by mi nie przyszlo do glowy ze moze mnie zdradzic. Choc mielismy
powazny kryzys wydawalo mi sie ze zaden rozsadny facet nie bedzie za pare
chwil przyjemnego seksu stawial na szali szczescie swojej rodziny.
Deneruja mnie jego pytania:
I co teraz ze mna bedzie
Jak ja moge moge widywac swoja corke przez najblizsze 30 lat tylko w weekendy.

Nie wiem czy moja decyzja jest sluszna. Dowiem sie o tym jak ja podejme. Tak
samo jak bym sie dowiedziala gdybym z nim zostala. Paradoksalnie patrze tez
na dobro dzieci. Bo moje dzieci zasluguja na szczesliwa usmiechnieta matke a
nie na znerwicowanego potwora krzyczacego i wyzywajacego sie na nich.

Napradwe zycie jest piekne tylko my sami czynimi je sobie pieklem.
Pozdrawiam
Ania
Obserwuj wątek
    • Gość: apandinus Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.plusgsm.pl 01.04.04, 00:33
      No to podjęłaś tę decyzję, czy dopiero ją podejmiesz?
      Raczej nie spodziewałbym się, że facet w trakcie "tego" myślał w kategoriach
      chwila przyjeności vs. szczęście swojej rodziny (o ile w ogóle wtedy myślał),
      Ponieważ nie mam moralnego prawa, ze względu na swoje doświadczenia,
      powstrzymam się od dalszych komentarzy.
      A
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 01.04.04, 00:40
        podjelam
      • Gość: iga Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.04.04, 23:14
        Droga Aniu!
        Wesołych Świąt dla Ciebie i dzieciaków!
        Jesteś fajną, silną kobietą. zazdroszczę, bo sama jestem tąktóranieodeszła.
        Kochałam bardzo, on zdradził, ja wybaczyłam i zostałam.
        I niby wszystko ok, ale to nieprawda, ja jestem inna, inaczej się uśmiecham,
        patrzę na świat, odczówam. I ta szalona miłośc do niego i wiara w niego
        ulatuje ze mnie z każdym dniem jak z przekłutego balonika. Spoglądam na niego a
        on się pyta: kochasz mnie jeszcze? a ja nie wiem, przyzwyczaiłam się. Zdradził
        mnie 4 lata temu, za miesiąc będziemy obchodzili 10-lecie ślubu.
        Nigdy nawet w największej złości nie wykrzyczałam mu, nie przypomniałam jak
        bardzo mnie zranił. Czytając twój list zrozumiałam dlaczego "ostygłam" , gdzie
        się podziała tamta dziewczyna, dlaczego odeszła. Pewnego dnia na jego
        pytanie "kochasz mnie jeszcze?" odpowiem "nie", a on wogóle nie skojarzy tego
        ze swoją zdradą, bo to przecież tyle czasu, a on się tak starał, a ja nic nie
        mówiłam, nie kłócimy się , ogólnie sielanka.
        P.S. I wkurza mnie gadanie typu: faceci nie łaczą sexu z miłością, genetycznie
        nastawieni na rozsiewanie swojej spermy wkoło, ple ple ple. Co za kosmiczne
        bzdury
        I następna bzdura p.t. dla dobra dzieci, sama jako dziecko namawiałam bitą i
        poniżaną matkę w czasie którejś tam nocnej ucieczki z domu do rozwodu z ojcem
        • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 10.04.04, 00:01
          do Igi:

          To ja bardzo mocno cie podziwiam. Bez wzgledu na decyzje jaka podjelas bardzo
          cie podziwiam. Rozumiem tez doskonale kiedy mowisz o "ostygnieiu". wlasnie ja
          tak styglam prze te kilka miesiecy kiedy dowiedzialam sie o tym i zostalismy
          razem. Tak gdzie podziala sie ta rozesmian dziewczyna cieszaca sie z byle czego.

          Masz racje ze gadki o facetacg i ich genetycznym uwarunkowaniu to bzdura. Mam
          33 lata i mozna policzyc na palcach jednej reki kolezanki ktore sa wierne w
          moim wieku swoim mezom.

          esli chodzi o dzieci to wlasnie dla nich to robie. Maja widziec nasze klotnie,
          nasze ostygle poprawne stosunki? Jaki to przyklad dla mojej corki.

          Jesli masz ochote napisz na priva: nick jest ten sam apple33@gazeta.pl

          pzdr
          Ania
        • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 19:37
          Dziewczyny, az mi lzy stanely w oczach jak to czytalam. Post autorki watku i
          igy. :((( Kobiety, nie dajcie zadnemu, ZADNEMU facetowi przez jego myslenie
          penisem sprawic aby Wasz ogien zycia, prawdziwa milosc i nadzieja zmarly,
          zgasly, odeszly. To takie smutne :((( Kiedy te najpiekniejsze rzeczy umieraja,
          po co wogole zyc z kims kto to zniszczyl ? Jestem moze jeszze niedoswiadczona,
          ale wiem ze odeszlabym i znienawidzila mezczyzne ktory by mnie tak skrzywdzil.
          Moglabym pojsc i mieszkac na dworcu ale byc wolna a nie zniewolona przez
          czlowieka ktorego nienawidze.
          • Gość: rayback Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.vline.pl / 217.76.112.* 29.05.04, 11:19
            Mimo ze jestem facetem zgadzam sie z Toba,masz zwyczajnie racje!B3!
    • black-jack-1 Re: 01.04.04, 16:22
      Nie można Cię potępiać - to on zdradził. Żal na pewno Waszego związku, żal
      dzieci, tego, co Was łączyło. Ale jeśli rzeczywiście nie możesz zapomnieć, to
      chyba nie ma innego wyjścia.
      Nie chciałbym być na jego miejscu. Za żadne skarby. Męczyć się będzie
      przeraźliwie, za jedno głupie posunięcie będzie płacił całym życiem...
      • kokieteryjna Re: 10.04.04, 19:41
        black-jack-1 napisał:

        > Nie chciałbym być na jego miejscu. Za żadne skarby. Męczyć się będzie
        > przeraźliwie, za jedno głupie posunięcie będzie płacił całym życiem...

        Trzeba bylo myslec wczesniej. A zdradzil nie tylko cialo swej zony, ale
        jednoczesnie to co przysiegal, obiecywal, o czym oboje nie raz rozmawiali. Wbil
        gwozdzie we wlasne gniazdo ktore latami oboje budowali. Z milosci, wiary i
        nadziei zostaly popioly. Niech placi cale zycie, sam sobie taki los zgotowal..
    • Gość: hallo Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.174-136-217.adsl.skynet.be 01.04.04, 17:06
      To tylko moje doswiadczenie:
      Tez zostalam zdradzona ( kilka lat temu ). zostalam z mezem ze wzgledu na dobro
      dziecka, naturalnie bolalo ale przeszlo, nie zaluje gdyz dziecko jest
      szczesliwe, ma usmiechnieta mame i kochajacego ojca. Wszystko jest, powiedzmy
      ok, tylko ten moj usmiech nie jest prawdziwy...Nie potrafilam zapomniec i wiem,
      ze nie zapomne
      • Gość: gościuwa Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.class144.petrotel.pl 06.04.04, 19:11
        To podobnie jest u mnie.
        pozdrawiam
        • Gość: facet Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.toya.net.pl 10.04.04, 21:53
          za zdradę trzeba ujebać leb w lesie o pułnocy
    • Gość: nebbia Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 01.04.04, 17:12
      Przemyśl jezszcze raz swoją decyzję. Może uda Ci się spojrzec na to inaczej -
      to taka próba Waszych uczuć. Przecież zdrada była 2 lata temu, on się zmienił.
      Nie niszcz tego. Jesteście rodziną. ON ślubował wierność, a Ty, że będziesz z
      nim na dobre i złe... Macie dzieci. Pomyśl o nich.
      • Gość: ala Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.crowley.pl 01.04.04, 17:22
        Przestan ja nawracac i namawiac do cierpietnictwa w imie szczescia dzieci!
        One nie beda szczesliwe, jak beda widzialy falsz, oblude i zaklamanie.
        Same potem nie beda wiedzialy, co to znaczy szanowac siebie, co to znaczy
        uczucie, lojalnosc...
        Bo skoro w domu, takie gierki faceta przechodzily na sucho, to skad beda
        wiedzialy, co dobre, a co zle?
        dzieci wola mame usmiechnieta i zadowolona, a nie skwaszona zolze, ktora ze
        lzami w oczach przeczy samej sobie.
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 01.04.04, 22:31
        On slubowal wiernosc i on te sluby zlamal.
        Ja natomiast nie slubowalam mu ze zostane z nim jak on te sluby zlamie.
        • petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 14:45
          Gość portalu: apple33 napisał(a):

          > On slubowal wiernosc i on te sluby zlamal.
          > Ja natomiast nie slubowalam mu ze zostane z nim jak on te sluby zlamie.

          A nie ślubowałaś czasem "na dobre i na złe"

          Gdy dowiedziałaś się, ze Cię zdradził wykazałaś się dużą siłą - podjęłaś
          decyzję o tym, że będziecie razem. Wiem co przeżywasz, wiem ze to trudne
          (jestem w takiej samej sytuacji). Ale przecież najtrudniej było na początku.
          Jeśli Go nie kochasz to rzeczywiście nie ma sensu żyć z Nim. Jeśli patrzysz na
          Niego z obrzydzeniem. Ale On i tak nie zniknie z Twojego życia, będzie się
          widywał z dzieckiem. A jeśli Go kochasz to czy tak bardzo ciężko jest poukładać
          to zycie? Wiem, że są chwile zwątpienia (sama w takich napisałam na forum) ale
          one mijają. Przestałaś Go kochać?

          pozdrawiam petrela
          • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 19:48
            petrela napisała:

            > A nie ślubowałaś czasem "na dobre i na złe"

            A ja myslalam, ze na dobe i na zle odnosi sie raczej sytuacji zyciowych ktore
            nan nas spadaja niezaleznie od nas. Choroba, upadek, bieda, wojna itp.. Aby sie
            wspierac w trudnych chwilach, w tych dobrych i w tych ciezkich czasach. A nie
            aby tolerowac lamanie przysiegi wiernosci meza. Po co przysiegal ? Do oltarza
            go nikt sila nie zaciagnal do cholery jasnej !!
            A ty kochana jak takas solidarna, zaloz burdel w domu, niech maz ma rozrywke w
            tych jakze ciezkich czasach i po ciezkim dniu zarabiania na chleb.
            Rety... jakie niektore kobety durne i niesolidarne sa !!
            • Gość: petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.04.04, 20:03
              Nie wyzywaj mnie od durnych kobiet. Bo nic o mnie nie wiesz.
              • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 20:05
                Gość portalu: petrela napisał(a):

                > Nie wyzywaj mnie od durnych kobiet. Bo nic o mnie nie wiesz.

                Wybacz, przepraszam. Nie powinnam. Po prostu bardzo sie unioslam. Wypowiedzi
                zdradzonych, przemawiajacy z nich smutek i bol tak mnie zasmucily, ze stracilam
                lekka kontrole nad emocjami. Nie powtorzy sie mam nadzieje :)
          • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 10.04.04, 22:24
            do Petrela:

            Podjelam taka decyzje z kilku wzgledow.
            Po pierwsze maz mi przestawij lekko oslodzona wersje.
            Ze zdarzylo sie to duzo wczesniej i ze byl to TYLKO JEDNORAZOWY przypadek.
            Potem wyszlo na jaw troche wiecej rzeczy duzo bardziej bolesnych.

            Wiem ze on nie zniknie zmojego zycia i ja wcale tego nie chce. Mamy dzieci
            laczy nas jescze wiele innych spraw. Ale to nie o to chodzi. Podejmujac taka
            decyzje moge uczciwei spojrzec sobie w lustro i powiedziec:
            jest mi cholernie smutno, jestem biedna jak mysz koscielna ale pomimo wszystko
            SZCZESLIWA. Nie moge zyc z czlowiekiem ktory mnie oszukal choc przyznaje sie ze
            do kryzysu wnieslismy rowny podzial. Ja juz mam taka nature ze nie potrafie
            postepowac wbrew sobie. Po prostu nie moge. Wole go uczciwie zostawic niz
            znienawidziec i te nienawisc pielegnowac do konca zycia. Ta nienawisc ( tak to
            jest nienawisc)sprawilaby ze stalabym sie zgorzkniala kobieta rozgladajaca sie
            w kolo czy aby jakas kolejna mlodsza bardziej atrakcyjna kobieta znowu mu nie
            zawroci w glowie. Stalabym sie chora starzejaca sie jedza wypalona w srodku.
            Zwiazek polega na zufaniu (oczywiscie na wielu jeszcze rzeczach innych)ALe
            zaufanie to podstawa. Ufalam mu bo zawsze twierdzilam ze jak sie nie upilnuje
            sam to nikt tego nie zrobi za niego. I mialam racje.

            Poza tym dla tych wszystkich ktorzy tylke mowia o wybaczeniu mam jedno pytanie:
            CZY WYBACZYLI tez TYM OSOBOM Z KTORYMI ICH PARTNER JE ZDRADZIL?

            Pzdr
            Ania
            • Gość: petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: w3cache.* / *.2-0.pl 11.04.04, 12:11
              Na Twoje pytanie mogę uczciwie powiedzieć, ze nie wybaczyłam kochance mojego
              męża i nie wybaczę. Jesli chodzi o wybaczenie męzowi to wciąż nad tym pracuję.
              Ale pewności nie mam zadnej.
      • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 19:44
        Gość portalu: nebbia napisał(a):

        > Macie dzieci. Pomyśl o nich.

        dzieci urosna i odejda w swiat. A Ona zostanie sama, zgorzkniala, niekochajaca
        i smutna u boku faceta ktory skrzywdzil i do ktorego czasem czuje sie niechec,
        obrzydzenie. Nie bedzie mogla sie wtedy jemu nawet wygadac, bo on powie "to
        trzeba bylo wtedy odejsc a nie teraz wypominac" Swietna perspektywa..
      • Gość: kobieta Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.sp4net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.04, 10:03
        Nire możesz wymagać aby ktoś pod wpływem czyjegoś przesłania o przemyślenie
        zmieniał swoje granice wytrzymałości , tolerancji na dobro i zło w małżeństwie.
        Każdy człowiek indywidualnie znaczy swoje granice w swoim odczuciu aby nie
        stracił szacunku do siebie. Każdy człowiek bez względu na to czy jest kobietą
        czy męższczyzną winien postąpić tak jak sam czyje. Szacunek do siebie i innych
        to prawie wszystko co nam zostaje w tej rzeczywistości. Można wyrażać swoje
        zdania ale nie można nakłabniać człowieka do stałego myślenia i regulowania
        granicami dobra i zła w małżeństwie . To niemoralne. Ja popełniłam błąd. Teraz
        go naprawiam. Kosztuje mnie więcej a niż kiedyś by kosztował. Moje dzieci
        dorosły i mają pretensje, że nie zrobiłam tego kiedyś. Jak mam patrzeć im w
        oczy. Czym usprawiedliwić swój krok. Pozornie było wszystko w normie. Ale
        prawda okazała się gorsza. Zamiast dawać nam jeść chodził ............ Do tego
        doprowadził nadmiar dobroci i tolerancji. Niech każdy robi jak czuje. To bardzo
        odpowiedzialne decyzje nie tylko dla naszego ciała i duszy ale dla dusz naszych
        dzieci. Z tego będą się leczyć latami. To gwałt na ich duszy. Pomyśl........
    • monopri Re: temat stary ja swiat - zdrada 01.04.04, 17:34
      Wiem , co czujesz, przechodzę przez to samo. Zdrada męża to szkok, trauma,
      żal , ból , gonitwa myśli i jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi: "
      dlaczego?", " po co?", " czy warto było?". Wybaczyłam, ale nigdy nie zapomnę.
      Pocerowałam swoje złamane, pęknięte serce grubą nicią i na okrętkę, ale ono
      nadal krwawi. Codziennie o tym myślę, nie potrafię przestać, rozważam różne
      warianty i sytuacje, faluję raz w dół, raz w górę, odbijam się od ściany do
      ściany.Jak teraz żyć z człowiekiem, do którego mam ocean żalu i straszne
      poczucie krzywdy, stracone zaufanie, brak wiary. Próbujemy na nowo ułożyć nasze
      małżeństwo.Tylko kto mi odpowie na następujace pytanie" dlaczego ja (
      zdradzona )muszę teraz włożyć w odbudowanie tego związku tyle pracy, wysiłku,
      chociaż nie moją winą było jego psucie? Zostałam przez los podwójnie ukarana: z
      jednej strony zdradzona i oszukana, z drugiej zaś w imię ratowania małżeństwa
      niejako zmuszona do wyrzeczenia się swoich uczuć, dumy, godności.
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 01.04.04, 22:36
        Dlaczego sie tak meczysz?
        Czy zycie w sumie tylko jedno i to bardzo ktortkie jest tego warte.
        A czy dzieci sa wystarczajacym powodem? Co bedzie jak dorosna i usamodzielnia
        sie?
        Kazdy kuje swoj wlasny los. Nawet nie wiesz jak bardzo cie rozumiem.
        Moze brakuje nam kobietom zwyklej odwagi, moze za bardzo boimy sie nowego?
        W kazdym razie trzymaj sie
        Usmiechaj sie czesciej
        • Gość: marina Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.aster.pl 01.04.04, 22:55
          apple33,

          Ja eż tak kiedyś zrobiłam. Wprawdzie nie byliśmy małżeństwem, ale mieliśmy
          takie plany.
          Najpierw wybaczyłam, niemalże 'z miejsca'.
          On się zmienił, stał się bardziej czuły, opiekuńczy, starał się o mnie na
          każdym kroku. Ale 'to' we mnie tkwiło.
          I pewnego dnia powiedziałam "Nie mogę, to już koniec, za bardzo boli..."

          A jego reakcja - "No co ty?!! Przecież się staram, jest dobrze, minął już
          prawie rok, nie zapomniałaś?"
          Nie mógł zrozumieć, nasi znajomi też nie.
          Wszyscy byli w szoku. A ja co? Nie mam prawa do szczęścia - pełnego?

          Mam.

          Więc się spakowałam i wyniosłam.

          A teraz kocham tak bardzo, że aż boli i z wzajemnośćią :)))
          • Gość: Max Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 23:14
            Jesteś głupia i zostaniesz sama z dwójką dzieci na karku
            • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 01.04.04, 23:52
              A od kiedy to zostanie z dwojka dzieci swiadczy o glupocie?
              dzieci sa jakas skaza, wrzodem na dupie a moze sa dla ciebie smrodem ktory
              ciagnie sie przez cale zycie.
              Jesli twoje dzieci siedza ci na karku to pewnie uwazasz je za taki smrod.
              • Gość: .................. Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.dialup.sprint-canada.net 02.04.04, 01:50
                Mnie praktycznie nie interesuje co Ty zrobisz. Pisza tu niektorzy, ze
                dzieci chcialyby miec mame usmiechnieta itp. Kto da gwarancje, ze po
                odejsciu mama bedzie usmiechnieta i szczesliwa? Czy wszystkie kobiety,
                chodzi o te niezdradzone, sa usmiechniete? Czy dzieci bez ojca na
                codzien moga byc usmiechniete i szczesliwe? O nich te mocno "opiekuncze
                i pomocne" swa rada jakos nie bardzo chca pamietac. Dzieciom w koncu
                nie mowi sie o wszystkich sprawach rodzicow. Rozumiem problem, a raczej
                staram sie go zrozumiec. Jednak jestem bardziej za utrzymaniem
                malzenstwa w tym przypadku kiedy facet sie zmienil, niz za jego
                rozwaleniem, szczegolnie w przypadku gdybys miala plany wiazac sie
                kolejny raz z innym mezczyzna, byc moze podobnym. Zdrady, zgodnie tu
                z amerykanskimi sondazami wystepuja w okolo 80% malzenstw i dotycza jak
                wiadomo obu plci. Moze sie pomodl i popros o sile wybaczenia, bo
                kto wie czy kiedykolwiek sama nie znajdziesz sie w takiej sytuacji
                jak obecnie Twoj maz. Zycie jest tylko zyciem, a slabosc ludzka
                dotyczy nas wszystkich. Postaraj sie go, a raczej jego moment slabosci
                jakos zrozumiec. To Ci powinno pomoc.
                • Gość: Ale Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.crowley.pl 02.04.04, 10:51
                  No wlasnie. Ciebie "praktycznie nie interesuje" co zrobi zdradzona kobieta.
                  Widac, jaki masz stosunek do osoby piszacej o problemie. Ale pozostawmy to bez
                  komentarza...
                  Co do gwarancji, ze mama po rozwodzie bedzie usmiechnieta - oczywiscie, ze ich
                  nie ma.
                  Ale w takiej sytuacji, jaka jest teraz, NA PEWNO nie bedzie usmiechnieta!

                  Namawianie do zycia wbrew swojemu kregoslupowi moralnemu jest glupota. Zasady,
                  ktore wyznajemy sa bardzo mocno zakorzenione. Zycie wbrew nim, z zaklamaniu i z
                  zalem do osoby najblizszej powoduje zgniusnialosc. Pojawiaja sie uszczypliwe,
                  zloscliwe docinki, zlorzeczenie, podswiadome dzialanie na szkode partnera i
                  zwiazku.

                  Co do dzieci: one wyczuwaja brak milosci, gniew, zlosc, wscieklosc.
                  I biora cala wine za to na siebie. Mysla "mamusia/tatus jest zla, to moje wina".
                  Wiem cos o tym z wlasnego doswiadczenia.
                  I jako dziecko z takiego wlasnie domu powiem ci jedno: zawsze wydawalo mi sie,
                  ze zycie polega na udawaniu! Zeby tylko wszyscy sie nie dowiedzieli!
                  A z poczuciem winy uporalam sie dopiero w wieku 26 lat. Zawsze wydawalo mi sie,
                  ze to cos za mna bylo nie tak. Przyklady: za malo sie ucze, jestem nie
                  dostatecznie grzeczna, ladna, mila, sympatyczna, pracowita...
                  Takie dziecinstwo to koszmar, z ktorym walczy sie potem przez dlugi czas. A ile
                  to kasy pochlania! (kosztowna psychoterapia uswiadamiajaca, ze mam prawo zyc i
                  byc).
                  • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 02.04.04, 13:16
                    do Ale

                    Bardzo cie szanuje co napisalas/es:
                    Namawianie do zycia wbrew swojemu kregoslipowi maralnemu jest glupota.
                    Zgadzam sie. I powiem ci wiecej. Raz je zlamalam w maszym malzenstwie.
                    Nie chodzi o zdrade meza. Zdradzilam siebie i pomimo ze jestem totalnym
                    niewierzacym w boga osobnikiem, wzielam slub koscielny. Wydawalo mi sie ze dla
                    mojego meza to jest wazne. popelnilam blad bo jak sie okazalo w niecale dwa
                    lata potem zlalam przysiege wobec boga w ktorego wierzy.

                    Nasz coreczka ma dopiero 7 lat a doskonale rozumie cala sytuacje. Obserwuje
                    mimowolnie nasze klotnie a ja mam tego dosc. Ide z dziecmi na spacer i buch
                    wszystko sobie przypominam.Zaczynam automatycznie krzyczec na nie, wyrzywac sie
                    na nich. A dlaczego to robie?
                    Nie dlatego ze to on mi zrobil ale dlatego ze moglabym zostac z takim
                    czlowiekiem. Wtedy zalew mnie fala zlosci agresji itd.

                    • petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 15:00
                      Gość portalu: apple33 napisał(a):
                      Ide z dziecmi na spacer i buch
                      > wszystko sobie przypominam.Zaczynam automatycznie krzyczec na nie, wyrzywac
                      sie
                      >
                      > na nich. A dlaczego to robie?
                      > Nie dlatego ze to on mi zrobil ale dlatego ze moglabym zostac z takim
                      > czlowiekiem. Wtedy zalew mnie fala zlosci agresji itd.
                      >


                      Nawet jak się z nim rozstaniesz będziesz pamietać te rzeczy. Zapisz sobie to co
                      powiedziałaś i sprawdź czy rzeczywiście przestaniesz wyrzywac się na dzieciach
                      jak mąż odejdzie.
                      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 10.04.04, 22:27
                        Do Petreli:

                        Oczywiscie ze nie zapomne. Nigdy tego nie zapomne do konca zycia.
                        Ale nie bede sie tez z nim kladla obok, nie bede sie z nim kochala, nie bede go
                        piescic i nie bede sie przytulac do niego. Czy czujesz roznice?

                        Pzdr
                        Ania
                        • Gość: petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: w3cache.* / *.2-0.pl 11.04.04, 11:55
                          ...czuję! nawet za bardzo. Naczytałam się wczoraj za dużo "odczuć innych
                          kobiet" na forum i mam dzisiaj doła ogromnego. Mąż mnie nazwał dzisiaj zimną i
                          chyba nie kojarzy tego faktu z tym, ze wróciły mi wspomnienia....jego igraszek
                          pozamałżeńskich.
                          Eh, dziwny ten swiat.
                          Pozdrawiam Cię i zyczę szczęścia. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. Napisz
                          za kilka miesięcy co u Ciebie.
                          • apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada 11.04.04, 13:49
                            Do Petrela:

                            Wiesz co Petrelo?
                            Jestes fajna babka. Mam nadzieje, ze rozumie tez to twoj maz i docenia jaka
                            kobiete ma przy boku.

                            Ja musz uczciwie napisac, ze dopiero jak podjelam ostateczna decyzje o
                            rozstaniu spadl mi ciezar z piersi. Chociaz moj facet staral sie jak szalony (
                            i ja rowniez uwierz mi, nie tylko muslac ze moge mu wybaczyc, ale zmieniajac
                            sie, szczerze z nim rozmawiajac itd), im bardziej sie staral tym bardziej ja
                            pograzalam sie. Najbardziej marzylam o takim pstryczku wylaczam go i mam swiety
                            spokoj. Poza tym tak zupelnie sczzerze to ja do konca nie mam pewnosci czy on
                            powiedzial mi wszystko. Jaka jest prawda wie tylko On i Ona.

                            Mam 33 lata, nie tak dawno zdawalam mature, konczylam studia w Polsce, jakby
                            wczoraj. Minela chwila i mam dwojke dzieci, zaczelam nowe zycie poza Polska,
                            znowu studiuje, pracuje itd. Zycie leci tak szybko. Nie chce przezyc tego
                            kawalka zycia w poczuciu ze robie cos i sie potwornie mecze. Minie nastepna
                            chwila bede miec 40 lat potem 50 i moge co nieco z zycia zalowac. Dzieci
                            dorosna zaloza wlasne rodziny, co w przypadku mojej coreczki stanie sie za 12-
                            15 lat jak wyfrunie z domu na studia albo w swiat. I ja zostane z czlowiekiemm
                            ktoremu nie moglam kiedys wybaczyc. Dla mnie to jest przerazajaca perspektywa.

                            Moze i jest taka prawda ze ludzie sie zdradzaja tylko lepiej lub gorzej sie
                            kryja. Kazdy sadzi wg siebie samego a wg mnie mozna przezyc zycie z drugim
                            czlowiekiem nie raniac go, nie krzywdzac go zdrada.

                            A najbardziej Petrelo chcialabym abysmy mogly sie spotkac za kilka lat i
                            powiedziec sobie ze obie podjelysmy dobre decyzje, zcego tobie i sobie
                            serdecznie zycze.

                            Pzdr
                            Ania

                            P.S. To chyba najsmutniejsze a zarazem najbardziej szczesliwe swieta w moim
                            zyciu
                            • petrela Do Ani: 12.04.04, 19:00


                              Ja również chciałabym, żebyśmy obie za kilka lat mogły szczerze powiedzieć, że
                              dokonałyśmy dobrego wyboru. Ty odchodząc od swojego męża a ja zostając z moim.
                              Życzę Ci powodzenia i wytrwałości w swoich postanowieniach. Wierzę, że będziesz
                              szczęsliwa jeśli robisz to czego naprawdę chcesz.

                              Powodzenia i trzymam kciuki.
                • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 19:54
                  Gość portalu: .................. napisał(a):

                  Moze sie pomodl i popros o sile wybaczenia, bo

                  Retyy... jakie ty durnoty pleciesz. Niech odowi 3 zdrowaski i przejdzie.
                  Jasne... Co kolejny twoj wpis, to durniejszy. Starej daty jestes. Praktyczny do
                  bolu i bez zaru milosci.
              • bukfa Re: temat stary ja swiat - zdrada 02.04.04, 02:20
                Apple, rozumiem Cie bardzo dobrze, sama borykam sie z dokladnie tym samym
                dylematem (z ta roznica ze nie mamy dzieci) i nie wiem jeszcze co zrobie, i
                strasznie sie mecze nie mogac podjac decyzji. Moi przyjaciele ktorym zwierzylam
                sie ze swoich dylematow tez sa w szoku: "no przeciez sie poprawil"... ale ja
                nie wiem. Gratuluje Ci podjecia decyzji. Kazda decyzja jest lepsza od tkwienia
                w niepewnosci.
          • Gość: rayback Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.vline.pl / 217.76.112.* 29.05.04, 11:23
            WOW!!!!Jestem pelen meskiego podziwu!!!!
        • monopri Do apple 02.04.04, 13:52
          Nie tak łatwo i prosto jest przekreślić jedną decyzją o odejściu kilkanaście
          lat swojego małżeńskiego życia.To jest głównym powodem tego,że tkwię nadal,
          mimo bólu, w tym związku.W nasze małżeństwo włożyłam wiele lat życia( młodość),
          pracy. Zainwestowałam swoje uczucia, lojalność, zaangażowanie, plany,
          marzenia.Rozpad małżeństwa to nie tylko tragedia dla obu małżonków, to dramat
          dla całej rodziny: dzieci, rodziców ( dziadków).Ja mimo wszystko kocham swego
          męża, a prawdziwa miłość nie unosi się pychą , potrafi zrozumieć, wybaczyć i
          dać szansę.Gdybym podeszła do całej sprawy egoistycznie, mając na względzie
          tylko swoje uczucia,urażoną dumę, dawno bym odeszła.
          • Gość: apple33 Re: Do apple IP: *.ma.charter.com 02.04.04, 14:18
            Ale kto przekreslil decuzje o twoim malzenstwie?
            Twoj maz swoja zdrada czy ty?
            A jesli chodzi o rodzicow dziadkow rodzine znajomych, nie obchodzi mnie to
            kompletnie. Czy moja kolezanka zyje z moim mezem?
            Czy moja tesciowa zdradzil moj maz?

            Wierze jednak ze to jest bardzo trudna decyzja moze najtrudniejsza jaka mozemy
            podjac w zyciu.
            A wiec wyrzeklas sie swoich uczuc aby zostac z mezem. Jesli jest ci z tym choc
            troszeczke lepiej to bardzo cie podziwiam.
            Prawdziwa milosc przebacza i owszem, ale czy wg twojej definicji prawdziwa
            milosc pezbaczylaby np molestowanie twojego dziecka?
            Jesli nie to gdzie sa granice prawdziwej milosci?
            Moje otoczenie po cichu potepilo mnie wslasnie za te niedanie drugiej szansy.
            Wszyscy naokolo sa strasznie pesymistycznie nastawieni co do mojej przyszlosci.
            Jak ty sobie poradzisz, myslisz ze jak znajdziesz nastepnego faceta to bedzie
            ci wierny itd. Nie wiem, choc wiem jedno ze daleko mi do szukania
            jakiegokolwiek faceta, co wcale nie oznacza ze znienawidzilam wszystkich
            mezczyzn. Wierze ze sa gdzies ci co moga nie zdradzic ale to juz inna bajka.

            serdecznie cie pozdrawiam
          • Gość: lilo Re: Do apple IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 23:07
            sory ale jedyna osoba ktora jest tu egoista to Twoj maz ktory przelecial inna
            ciekawe czy nadal mu sie oddajesz hehe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 14:48
        jak Was czytam to przestaję wierzyć w to, że mnie się uda. Wrócę tu za kilka
        miesięcy i zobaczę czy są we mnie zmiany...

        życzę Wam wszystkim Dużo Szczęścia.
        petrela
        • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 10.04.04, 22:29
          do Petreli

          Pamietaj ze na nic nie ma zasady. To ze postepujesz inaczej nie znaczy ze
          gorzej. Po prostu inaczej.

          Jestem ostatnia osoba ktara by cokolwiek doradzala chyba tylko w przypadku
          gdyby partner znecal sie fizycznie nad rodzina albo nie daj boze uzywal
          przemocy seksualnej

          Ania













          • Gość: petrela Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: w3cache.* / *.2-0.pl 11.04.04, 12:04
            Dzięki. Wydawalo mi się ze mam plan, staram się go trzymać,ale za często
            przychodzą chwile zwątpienia. Muszęprzyznać choc sama przed sobą nie chcę, że w
            tym co napisałaś jest b.dużo prawdy i czesto czuję podobnie tylko staram się z
            tym walczyć. Może się okazać, że w moim przypadku- to nie ja odejdę od męża ale
            on ode mnie bo nie wytrzyma ze mną któregoś dnia.
      • kokieteryjna Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 19:51
        monopri napisała:

        > Wiem , co czujesz, przechodzę przez to samo. Zdrada męża to szkok, trauma,
        > żal , ból , gonitwa myśli i jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi: "
        > dlaczego?", " po co?", " czy warto było?". Wybaczyłam, ale nigdy nie zapomnę.
        > Pocerowałam swoje złamane, pęknięte serce grubą nicią i na okrętkę, ale ono
        > nadal krwawi. Codziennie o tym myślę, nie potrafię przestać, rozważam różne
        > warianty i sytuacje, faluję raz w dół, raz w górę, odbijam się od ściany do
        > ściany.Jak teraz żyć z człowiekiem, do którego mam ocean żalu i straszne
        > poczucie krzywdy, stracone zaufanie, brak wiary. Próbujemy na nowo ułożyć
        nasze
        >
        > małżeństwo.Tylko kto mi odpowie na następujace pytanie" dlaczego ja (
        > zdradzona )muszę teraz włożyć w odbudowanie tego związku tyle pracy, wysiłku,
        > chociaż nie moją winą było jego psucie? Zostałam przez los podwójnie ukarana:
        z
        >
        > jednej strony zdradzona i oszukana, z drugiej zaś w imię ratowania małżeństwa
        > niejako zmuszona do wyrzeczenia się swoich uczuć, dumy, godności.


        Okropnie smutno mi sie teraz zrobilo :((((((
        Podziwiam Cie, ja bym tak nie potrafila. Nie wiem czy Twoj maz zasluzyl na taki
        skarb jak TY. Trzymam mocno kciuki za Ciebie i za jutro.. niech bedzie pelne
        wiary, ciepla i harmonii.
        • monopri Do kokieteryjnej 13.04.04, 09:29
          Dziękuję za słowa otuchy i wsparcia.
          Najtrudniej jest walczyć samej z sobą.
    • Gość: kret Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ichf.edu.pl 02.04.04, 11:12
      A ja myśle ze jeszcze powinnaś rozważyć wszystkie za i przeciw . Nie podejmuj
      decyzji pochopnie . Jeśli męza kochasz myślę ze z czasem jesteś w stanie
      zapomnieć ( coś o tym wiem ) jeśli nie kochasz rzeczywiście nie dasz rady . I
      nie chodzi tu o dzieci ( chodz też kiedyś mogą mieć zal ze za pochopnie
      podjęłas decyzję ) , ani o znajomych , o rodzinę co powie , czy o finanse (
      które są niestety tez wazne nie oszukujmy się ) . Ale najważniejsze czy kochasz
      Jeśli jeszcze kochasz to nie znaczy ze po rozstaniu będziesz szczęśliwa i
      uśmiechnieta . Przemyśl to na spokojnie .Kazdy moze kiedys popełnić błąd jeśli
      był on jednorazowy i on tego załuje moze nalezy dać mu szanse . Ale jeśli ją
      dasz pamiętaj - musisz przestać o tym myśleć bo zadręczysz siebie , jego i
      otoczenie .
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 02.04.04, 13:09
        Witaj krecie

        problem w tym ze zdrady nie da sie zapomniec i co tu oszukiwac pamietac sie o
        niej bedzie zawsze. Oczywiscie ze nikt mi nie zagwarantuje ze po rozstaniu bede
        szczesliwa. Ale tym bardziej nie mam takich graracji w wypadku zostania z nim.

    • oltynka1 Re: temat stary ja swiat - zdrada 02.04.04, 11:18
      Trudno jest tu cokolwiek radzić. Sama znasz tą sytuacje najlepiej, wiesz co
      czujesz, co czują Twoi bliscy. To smutne... wspólne życie, wspólne plany i
      nagle, no właśnie - chwila słabości (to chyba za łagodne określenie). Nie wiem
      co o tym mysleć, nie wiem jak ja zachowałabym się na Twoim miejscu, wiem tylko,
      że czułabym się bardzo zraniona i że nic nie byłoby juz tak samo. Ale wiem też,
      że mężczyzni trochę inaczej to wszystko traktują... mniej poważnie (?), dla
      nich sex nie musi oznaczać uczucia.
      Mówisz, że Twój mąż złamał obietnicę małżeńską - racja, zrobił to i to w
      najbardziej podły sposób, ale Ty też chcesz zrobić coś takiego, przecież
      przyrzekaliście nie tylko wierność, ale również "na dobre i na złe". Odchodząc
      Ty również złamiesz ta obietnicę (zasada "jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie"?).
      Małżeństwo to duża odpowiedzialnośc, nie tylko za dom i dzieci, ale również za
      siebie nawzajem, może to jakaś próba dla Ciebie...
      Mówisz, że chcesz, aby Twoje dzieci miały szczęśliwą uśmiechniętą mamę, czy po
      rozstaniu taka będziesz? Jaki będzie wtedy ich świat? Przecież wszystko się
      zmieni, czy wtedy będziesz taka szczęśliwa mając w sobie świadomość, że
      decyzja o rozstaniu była Twoja (wiem, że nie wymyśliłaś sobie bzdurnych
      powodów). Pisałam wcześniej o odpowiedzialności za tego drugiego człowieka w
      małżeństwie, a co z odpowiedzialnością za dzieci i ch uczucia? Wiem, że
      pozostanie w tym związku będzie Cię bardzo dużo kosztowało, ale spróbuj,
      przecież kiedyś coś Was łączyło (myślę, że nadal tak jest inaczej byłoby Ci
      teraz łatwiej). Ale przede wszystkim porozmawiaj z mężem, powiedz mu o
      wszystkim, o swoich uczuciach, o wściekłości, niech zrozumie jak Ty to czujesz.
      Proszę spróbuj, jakoś tak wierzę, że wszystko może być jeszcze dobrze :)

      Pozdrawiam

      Ola
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 02.04.04, 13:32
        witaj oltynka1

        Chwila slabosci jest skuszenie sie na cukierka albo na wiekszosc ilosc kartofli
        i umierania potem w meczarniach z przejedzania i wlasnych wyrzutach sumienia ;-)

        Jesli chodzi o zdrade to wytlumacze ci bardzo brutalnie:
        Czy jego slaboscia bylo to ze spodobala mu sie inna i zaimponowal mu inna
        kobieta?
        Czy jego slaboscia bylo do jechanie innego miasta i wynajecie hotelu?
        Czy jego slaboscia bylo sciagniecie majtek z wlasnej dupy by uprawiac seks?
        A mozy jego slaboscia bylo tego kiedy w nia wchodzil?
        Bo raczej moment orgazmu nie wlicza sie do momentu slabosci?

        Sory to troche hamskie ale jakie prawdziwe. Zdrada to wyrachowane postepowanie
        i that's it.
        sex zawsze oznacza jakies uczucia. Kobieta przeciez musi mu sie podobac z
        kaszalotem nie wyladuje w lozku. Poza tym to jak ludzie traktuja seks nie
        zalezy od ich plci. Ludzie nie dajmy sobie tego w mowic.

        Nie zgdadzam sie z toba ze ja tez chce zlamac obietnice slubna.
        Czy wiesz ze w Biblii, jesli to jakies dla ciebie znaczenie, istnieja dwa
        powody do rozwodu: smierc partnera, lub cudzolostwo.

        Zle w malzenswie to nie jest nie wybaczenie. Zlem moga byc katastrofalne
        warunki finansowe, choroba partnera, przykucie go do lozka itd....
        Gdybym szla zasada jak kuba bogu tak...... to zdradzilabym go teraz. ALe wiesz
        co? On nie jest wart mojej zdrady.

        Jesli chodzi o odpowiedzialnosc o dzieci to moj maz byl pierwsz osoba ktora
        zrzekla sie tej odpowiedzialnosci.


        • oltynka1 Re: temat stary ja swiat - zdrada 03.04.04, 18:06
          Bardzo obrazowo opisałaś zdradę :o). Taaaak.
          Hmm, ciekawe tylko gdzie Ty znalazłaś taką interpretację słów z Biblii, chyba w
          Starym Testamencie, ale Nowy bardziej przystaje do naszych czasów :o). Nie ma
          czegoś takiego jak rozwód w Biblii, jest unieważnienie i z pewnością powodem
          nie może tu być zdrada partnera!
          Co do dalszych Twoich słów też muszę się nie zgodzić. "Na złe" w małżeństwie to
          te wszystkie sytuacje, które powodują, że mamy ochotę zrezygnować, odejść. Tak
          jak w Twojej sytuacji.
          Cóż, nie wiem czy warto jeszcze Cię przekonywać, mam wrażenie, że Ty decyzję
          już podjęłaś. Czytając Twój pierwszy mail myślałam, że jeszcze coś da się
          uratować... Teraz myślę inaczej.
          Pozdrawiam i życzę dużo siły, będzie Ci ona teraz potrzebna.

          Ola
      • Gość: kiara Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.242.81.adsl.skynet.be 07.04.04, 16:18
        to niesamowite , jak z kobiet robicie takie ofiary losu ,mezczyzni inaczej
        traktuja sex??z ktorego wieku jestes , jestem 100 procentowa kobieta , a jakos
        sex nie angazuje mnie psychicznie , moich kolezanek studentek tez nie ,poza
        tym z kims ci kolesie zdradzaja , wiec kobiet prawdopodobnie tez nie angazuje ,
        zapytac nalezaloby dziewczyne z ktora zdradzil nasza romantyczna bohaterke ,
        pewnie nie za wiele sie dla niej facet liczy , c est la vie
        dla mnie wazne jest to , czy sie druga osobe kocha , a wymiar fizyczny jest
        dosc plytki , a juz w dzisiejszych czasach nie liczcie na to , ze sie da
        przezyc 50 lat , bez pokus , wiec cieszcie sie zyciem , i robie to samo ,
        zamiast nakladac na siebie bzdurne zakazy!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: lampion3 Dobrze IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 02.04.04, 12:27
      ja zrobiłam taj jak Ty. Muałam poparcie u swojej mamy i ojca. Oni sa po
      rozwodzie ale w sprawach moich i moego brata rozmiawiają zesobą (poza tym
      wogóle). mama została z ojcem razem ze względu na nas i to był błąd (jak sie
      potem okazało). Faktycznie było jak piszesz. Dzieci zasługuja na uśmiechnięta
      matke amoja płakała po katach, byla znerwicowana,itp. Ze mną zanim sie
      rozwodłam (w wieku 30 lat) było podobnie. Kompleksy, nerwy, krzyki na dziecko.
      Teraz mam 34, wyszłam za mąż poraz drugi i jestem nieziemsko szczęśliwa. 1 maż
      zdradził mnie gdy byłam w ciąży, potem szło mu coraz szybciej, zawsze stosował
      metodę ,ze najlepszą obroną jest atak. tzn., gdy ja zaczynałam rozmowę -
      dlaczego tak późno wracasz lub coś w tym stylu- on na to - a bo ty.........!!!
      Patrzyłam na niego i mialam go dosć, a zaraz potem na mojego małego Łukaszka i
      nie miałam siły tego przerwać (znajomi, rodzina, koleżanki). Udało się. Więc
      jesli już wiesz, że idąc z nim do łóżka myslisz o tym jak on to robil z inną,
      czy ją wszędzie całował a ona jego(tak było ze mną) to pamiętaj. Tej myśli czas
      nie uleczy, to jest taka skaza jak na szkle. I jeszcze jedno. Jeśli już
      podejmiesz jakąkolwiek decyzję zawsze staraj sie utwierdzac w przekonaniu, że
      była słuszna. Bo jesli zaczniesz myśleć"po co ja to zrobiłam" to już koniec .
      Psycha Ci siądzie i będziesz zgorzkniała
      • Gość: apple33 Re: Dobrze IP: 66.189.0.* 02.04.04, 13:41
        do lampiona3

        bardzo serdecznie coie pozdrawiam.
        Tak samo jest ze mna i z moim mysleniem. Nie musze ci tlumaczyc dobrze wiesz o
        co chodzi.
        Ja walcze tylko o swoje prawo do szczescia.
        Wiem ze moj maz tez walczy o prawo do szczescia.
        Tyle ze jego prawo kloci sie z moim prawem.
        Kiedy podjelam te decyzje zrobilo mi sie smutno ale poczulam niewyslowiona ulge
        i przyplyw energii. Wiem ze to ja bede w duzo gorszej sytuacji. Jestesmy za
        granica nie mam tu zadnej rodziny, mam dwojke malych dzieci, studiuje strasznie
        czasochlonny kierunek, a za jedyne utrzymanie sluzy mi weekendowa praca. Ale
        wiesz co nie zalamuje sie, staram sie teraz poswiecic jak najwiecej czasu
        dzieciom, nie boje sie samotnosci jesli nawet mialabym zostac samotna matka do
        konca zycia. Zycie jest zbyt piekne i zbyt krotkie.
        • Gość: hm Re: Dobrze IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.04.04, 21:22
          miałam nie pisac ale coś mnie podkusiło bo nie mogę uwierzyć aż w taką naiwność
          ludzką!
          KOBIETO!!
          Ludzie zdradzaja sie wzajemnie, tak BYŁO!JEST! i niestety BĘDZIE! a jedyna
          różnica polega na tym czy ktoś się przyzna czy nie!
          Twojemu mężowi należy zarzucić całkowitą głupotę.
          Zdrada wystepuje w różnym wieku, u niektórych wcześniej u niektórych pózniej, a
          nie zdradzają jedynie Ci których nikt nie chce! którym nie trafiła sie okazja.
          Wiem że podniesie się zaraz tumult głosów potępiających moją wypowiedz, ale
          uwierz mi , pisze to kobieta pracujaca tylko z facetami 20 lat.Uwierz że
          jeszcze nie trafiłam na takiego któremu się to nie zdarzyło.
          Zdrade nalezy wpisac wkalkulowac w swoje zycie i zapewniam Cie ze nie jest to
          najgorsze co moze Ci sie przytrafic.MOje wkalkulowanie nie oznacza głośnego i
          jawnego ZA zdrada, lecz psychiczne przygotowanie ze TO sie moze zdarzyc i ze TO
          nie jest koncem swiata.Bo ludzi oprócz tyłka musi łączyc coś jeszcze.
          Jeśli wasze małżeństwo to tylko układ zależnosci i przynależności seksualnej to
          selavi!
          Jeśli Ty tak bardzo kochasz samą siebie ( bo czymże innym jest brak
          umiejętności wybaczenia) to idz do dobrego lekarza on z pewnoscią Ci pomoże , a
          przyda Ci sie taka umiejetnosc w przyszłosci bo ludzie sa tylko ludzmi , nie
          byli i nie beda chodzacymi idealami.
          NIe warto odbierac dzieciom rodziny, nie warto liczyc ze inny bedzie lepszy ,
          bo nie bedzie albo Ci sie do tego nigdy nie przyzna.
          pozdrawiam i radze nie podejmowac pochopnych decyzji.
          Jeszcze jedno wybaczanie trwa, zabiera czas!

          • iceye Re: Dobrze 03.04.04, 21:58
            A ja jestem "tą trzecią". Po zerwaniu z nim powiedziałam jej. Nie wiem
            dlaczego, chyba poprostu chciałam to z siebie zrzucić. Ona jemu wybaczyła, mnie
            nie. Uważa, że to moja wina, mimo tego, że to on mnie zaciągnął do swojego
            łóżka za to ja skończyłam ten układ - nie odwrotnie. Ja się nie czuję winna na
            100%, nawet nie na 50%.
          • zalotnica Re: Dobrze ? 04.04.04, 00:19
            Gość portalu: hm napisał(a):

            >uwierz mi , pisze to kobieta pracujaca tylko z facetami 20 lat.Uwierz że
            >jeszcze nie trafiłam na takiego któremu się to nie zdarzyło.

            tez mnie smiesza te dziewczyny, ktore tak wierza w milosc 20-latka...
            gdyby one tylko wiedzialy to co Ty wiesz ;o

            Wydaje mi sie, ze w malzenstwie autorki postu, nie jest zbyt dobrze,
            ta zdrada to tylko pretekst.

            • Gość: .................. Re: Inna strona medalu IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.04.04, 03:12
              Chce zapytac te wszystkie, ktore doradzaja odejscie, wraz z autorka
              tego postu, jak widza role zdradzonego meza, ktorego wlasnie zdradzila
              zona. Co on wg. Was powinien zrobic? Przeciez tez facet moze na
              swoj sposob te zdrade przezywac. Dzieci beda widzialy niezadowolenie
              ojca (i cala reszte jak Wy to ujmujecie). To w koncu kobieta
              zdradzila, wiec dzieci powinne pozostac przy niewinnym w tym przypadku
              ojcu. Dzielic majatku tez po polowie w tym przypadku nie pasuje,
              szczegolnie wtedy, kiedy kobieta nic lub prawie nic do domu nie
              wniosla. Szanuje wszystkie wypowiedzi ktore rozumieja i potrafia
              wybaczyc. Chrystus wybaczyl prostytutce, a byl przeciez bez grzechu i
              mogl zabic ja kamieniem, wcale nie naruszajac prawa, a raczej je
              wypelniajac. Powolywanie sie wiec na slowa Starego Testamentu sa tylko
              w tym przypadku dla wlasnej wygody, mowiac ze zdrada jest powodem do
              przekreslenia malzenstwa. Nie mowie ze nie jest. Trzeba pamietac, ze
              Chrystus zmienil zakon "kamienny" (na kamieniu pisany) i nas dzisiaj
              obowiazuje raczej zakon serca. Jezeli ktos nie potrafi lub nie chce
              przebaczyc, to z jaka twarza moze wystepowac i prosic o przebazenie?
              Pytam sie - z jaka??? Bez grzechu nikt z nas w koncu nie jest. Ktos
              kto ma nienawisc w sercu i brak mu milosci by przebaczyc wg. mnie
              nie nalezy do chrzescijan, a raczej do sily diabla. Jakos autorka
              ominela tez sprawe dlaczego on ja zdradzil, ale to jest juz mniej
              wazne, bo jakby nie patrzec nie powinien tej przysiegi skladanej
              przed Bogiem naruszac.
              • Gość: mania Re: Inna strona medalu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 15:24
                ja doskonale rozumiem autorkę wątku. Dlaczega miałaby pozostać w związku, jeśli
                kłóci się to z poczuciem własnej godności. Dlaczego trzeba się tak poświęcać w
                imię rodziny, bo już o miłości nie będę nawet pisać. Widzę, że cały czas
                kultywowany jest przez wiele osób wzorzec męczennicy, której obowiązkiem jest
                wybaczać mężowi, i znieść wszystko dla dobra dzieci.
                • katja Re: Inna strona medalu 04.04.04, 15:40
                  Wlasnie! O ile mi wiadomo jeszcze zaden mezczyzna nie wybaczyl zdrady!
                  Wystarczy ,ze kobieta tanczy za dlugo z kims innym , to juz ma sie wymowki od
                  meza...a co dopiero klasyczna zdrada? Nie, milosc , gdy jest prawdziwa jest
                  bezkonkurencyjna , nie dopuszcza zdrady, a jesli zdrada nastepuje to znaczy ,
                  ze cos w zwiasku nie tak jak trzeba, prawda??????
                  Ja nawet gdybym wybaczyla, to uczucie ,ze zostalam oszukana zostalo na zawsze i
                  wlasciwie juz nie moglabym calkowicie zaufac a co to za zwiazek?
                  • Gość: .................. Re: Inna strona medalu IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.04.04, 20:47
                    Juz samo pisanie, ze ktos komus musi wybaczac mija sie ze zdrowym
                    rozsadkiem pojmowania sedna wybaczania. Otoz tego nikt nigdy nikomu
                    nie musial robic. Wybaczenie powinno nastapic dobrowolnie, nie z musu,
                    inaczej nie jest ono zadnym wybaczeniem. Osobiscie uwazam, ze wszyscy
                    ci, ktorzy nie sa w stanie wybaczac powinni troche nad soba
                    popracowac, bo to swiadczy duzo o czlowieku, o jego ogolnej
                    wartosci. Jest mowa tu o szczesciu. Jakos nie bardzo mi sie chce
                    wierzyc w to, ze kobieta ktora nie jest w stanie wybaczyc, a raczej
                    odwrotnie -szukajaca czesciowo zemsty, egoistka w pewnym stopniu (bo
                    wlasnie tylko jej szczescie jest najwazniejsze, i nie wazne np. jak
                    reszta jej najblizszej rodziny to przezyje, lacznie z wujkami itp)
                    moze byc szczesliwa. Czy sie myle?
          • Gość: iza Re: Dobrze IP: *.pai.net.pl / 212.191.172.* 12.04.04, 21:18
            Swięte słowa.mam 31 lat i jeszcze nie spotkałam wiernego chłopa.pamiętajcie-
            kobiety,by uprawiac seks muszą mieć powód,a faceci miejsce.pozdrawiam
        • Gość: brum Re: Dobrze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.04, 23:02
          Jabłuszko 33 drogie,
          gratuluję Ci podjęcia decyzji .Nie wiem czy jest ona dobra ,czy zła.Ale
          ważne ,że ją podjęłaś ,a nie trwasz w zawieszeniu.Pamiętaj ,że odchodząc od
          męża dajesz nie tylko sobie ,ale także i jemu szansę na rozpoczęcie nowego
          życia. Pozdrawiam i podziwiam za wielką odwagę B.
    • Gość: nabisa Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.infocoig.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:19
      Gdy pokłócę się z mężem i wypominam mu grzechy, ma pretensje do mnie że ciągle
      je pamiętam. A mnie najbardziej denerwuje, gdy mi ktoś proponuje amnezję na
      resztę życia. Tu nie ma dobrego wyjscia. Może to herezja, ale uważam, że
      facet, jak chciał się poprawić, to powinien to zrobić i nie zwierzać się żonie
      ze swojej chwili słabości. No bo co ona teraz niby ma zrobić? Rzucić
      poprawionego? Wybaczyć? Zawsze można potem liczyć na kolejne wybaczenie.Mógł
      sam rzyć z tym jarzmem. Doprawdy, nie wiem, co powiedzieć.Jednak nie można nie
      myśleć o dzieciach, zwłaszcza, gdy jest dobrym ojcem.Kochasz go?Jeśli tak, to
      wybacz i pilnuj, by znów cię nie zranił.Rodzina jest najważniejsza.
      • Gość: to tu Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:28
        A mnie najbardziej denerwuje, gdy mi ktoś proponuje amnezję na
        > resztę życia. Tu nie ma dobrego wyjscia. Może to herezja, ale uważam, że
        > facet, jak chciał się poprawić, to powinien to zrobić i nie zwierzać się żonie
        >
        > ze swojej chwili słabości.

        Prawda zawsze wyjdzie na jaw.Lepiej ,gdy się dowie od niego ,a nie przy
        jakiejś tam okazji.Z cudzych ust boli bardziej.

        No bo co ona teraz niby ma zrobić? Rzucić
        > poprawionego? Wybaczyć?

        To poważna decyzja.Powinno się wybaczyć ,ale to zależy od okliczności.
        Jakieś tam warunki trzeba spełniać ,by przynajmniej dalej nie ranić.

        Zawsze można potem liczyć na kolejne wybaczenie.Mógł
        > sam rzyć z tym jarzmem. Doprawdy, nie wiem, co powiedzieć.Jednak nie można
        nie
        > myśleć o dzieciach, zwłaszcza, gdy jest dobrym ojcem.Kochasz go?Jeśli tak, to
        > wybacz i pilnuj, by znów cię nie zranił.Rodzina jest najważniejsza.

        Zgoda,ze rodzina najważniesza.Zwłaszcza jezeli to była "dobra "rodzina.
      • zalotnica Re: temat stary ja swiat - zdrada 04.04.04, 21:57
        Gość portalu: nabisa napisał(a):
        >Kochasz go?Jeśli tak, to wybacz i pilnuj, by znów cię nie zranił.

        no to jeszcze w takim razie wyjasnij na czym to pilnowanie ma polegac ????
        • Gość: Anka Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.gorzow.mm.pl 12.04.04, 10:59
          ja tez bym chciała wiedzieć na czym to pilnowanie ma polegać?
    • Gość: Wojtek do Apppleeeeee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:37
      cieszy mnie Apple ze Ty nigdy sie nie mylisz, na pewno w zyciu brak
      popelnionych bledow jest Twoim atutem, mowisz ze nie mozesz zapomniec, ale
      chyba jednak nie chcesz tego zrobic, na pewno nie masz zadnego innego powodu
      aby odejsc? chlopak zrobil powazny blad i doskonala okazja aby go skreslic,
      traktujesz ten zwiazek na zasadzie ja dopelnilam umowy a on nie to narazie, a
      to chyba chodzi o cos wiecej, zrozumial swoj blad, nie chce Cie stracic ,
      czlowiek uczy sie na bledach ale chyba zapomnialas o tym
      • Gość: to tu Re: do Apppleeeeee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 21:51
        --------------------------------------------------------------------------------
        cieszy mnie Apple ze Ty nigdy sie nie mylisz, na pewno w zyciu brak
        popelnionych bledow jest Twoim atutem, mowisz ze nie mozesz zapomniec, ale
        chyba jednak nie chcesz tego zrobic, na pewno nie masz zadnego innego powodu
        aby odejsc? chlopak zrobil powazny blad i doskonala okazja aby go skreslic,
        traktujesz ten zwiazek na zasadzie ja dopelnilam umowy a on nie to narazie, a

        to chyba chodzi o cos wiecej, zrozumial swoj blad, nie chce Cie stracic ,
        czlowiek uczy sie na bledach ale chyba zapomnialas o tym

        Podobno miłośc zaczyna sie tam,gdzie znajduje się koniec własnego nosa.
    • Gość: lilo Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 22:55
      droga Aniu!
      calkowicie popieram Cie w Twoim postepowaniu!bardzo slusznie postapilas
      Jak ja moge moge widywac swoja corke przez najblizsze 30 lat tylko w weekendy.
      >
      SAM SOBIE NA TO ZASLUZYL I ZAPRACOWAL
      BO ON NIE SKRZYWDZIL TYLKO CIEBIE ANIU TAK JAK TU PISZESZ ALE ROWNIEZ DZIECI
      KTORE MU TEGO NIE WYBACZA
      jestes super babka tak 3maj i uwolnij sie od tego egoisty bo inaczej nigdy nie
      bedzie Cie szanowal
      pozdr
    • Gość: lilo do kreta IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 23:10
      ktos kiedy powiedzial ze jesli ktos cie naprawde KOCHA to wlasnie zawsze bedzie
      pamietal....bo taka jest wlasnie milosc
      jest odwrotnie niz napisales:(

      a do osoby ktora napisala ze odejscie w takim przypadku jest postepowaniem
      egoistycznym to powiem ze jedynym egoista jest twoj maz ktory przelecial inna a
      ty pewnie nadal z nim sypiasz
    • Gość: lilo do hm!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 23:13
      gratuluje sredniowiecznych pogladow
      do ktorego klasztoru nalezysz?przyjde cie obejrzec
      • Gość: .................. Re: IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.04.04, 23:29
        Niektore jednak sa bez grzechu.
    • Gość: aga Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.fastres.net 06.04.04, 18:07
      a ja tak z ciekawosci do apple (ktora calkowicie popieram i mysle, ze w jej
      sytuacji zachowalabym sie identycznie) i do wszystkich innych. czy maz
      zdradzajacy swoja zone nadaje sie na swiadka na slubie swojego mlodszego brata?
      nas zmusili do tego rodzice meza. co kosztowalo wiele lez i stresow wiele osob,
      bo nagle w brudy jednego malzenstwa zaangazowanych zostalo kilka par. my z
      mezem nie chcielismy go na swiadka, bo uznalismy, ze osoba, ktora lamie
      przysiege malzenska nie powinna swiadkowac nikomu niczego nigdy.
      do czego daze, to to, ze postapilismy wbrew sobie w koncu ulegajac i do dzisiaj
      konsekwencje tej decyzji ponosimy, bo mnie nieustannie przesladuje delikatna
      obawa. w koncu moj maz wychowal sie w rodzinie ktora zdrade akceptuje...
      mam nadzieje juz nigdy nie postapic wbrew swojemu sumieniu
      a uniwersalnych sposobow myslenia i postepowania nie ma
      • Gość: Kuku do Apple Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.chello.pl 06.04.04, 19:24
        Rozumiem i podziwiam Cie, nie każdy (każda?) ma tyle odwagi. A tak naprawdę Ty
        wiesz, co zrobić, prawda? :)Twój umysł to wie.
        Życzę Ci, żebyś odzyskała spokój i była szczęśliwa. Masz do tego pełne prawo.
        Pozdrawiam, Kuku
        • Gość: myszy Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 212.* / *.cza.warszawa.supermedia.pl 07.04.04, 10:36
          apple ;-) tak trzymaj,
          zyjac z kims wbrew sobie i wbrew swoim idealom nigdy nie zdolasz przekazac
          otoczeniu ze jestes godna szacunku, bo sama tego szacunku do siebie miec nie
          bedziesz
          nawet jesli zdrada byla wynikiem "psucia sie" waszego zwiazku, czyli "tylko"
          objawem, to nie nalezy jej usuwac z pamieci. w koncu rzadko sie zdarza bysmy
          zapomnieli urazy fizyczne - a urazy psychiczne sa wielokrotnie ciezsze...
          aha, a zapomniec nie znaczy przebaczyc. to dwie zupelnie rozne kwestie.
          i jeszcze jedno : ktos w tym watku napisal o uzasadnieniu sobie samej tej
          decyzji w taki sposob, zeby jej nie zalowac, zeby nie pozostac ze swiadomoscia
          ze nie warto bylo :-)) to najwazniejsze : zebys mogla popatrzec w oczy
          dzieciom, i sobie samej, i powiedziec sobie : mialam racje, nawet jesli jest
          ciezko
          ja sama rozstalam sie z mezem - on zdradzil - tez przyszedl z tym do mnie -
          jeszcze w trakcie, ale potem zrezygnowal z pracy nad nami, nad zwiazkiem,
          zaczal mnie obwiniac, jednym slowem klasyczny przypadek obrony przez atak. ja
          wybaczylam - bo uwazalam ze warto, jednak (!), dla dobra calej rodziny
          popracowac nad tym... rozpoczelismy terapie grupowa, kazde swoja, zgodnie z
          zaleceniem terapeuty, ale robilo sie coraz gorzej - w koncu poprosilam go zeby
          sie wyprowadzil. mialam dosc wymowek, sarkazmu, zlosci, demonstracyjnego uporu,
          braku porozumienia, i przede wszystkim traktowania mnie jak zla koniecznego...
          zima byla koszmarnie dluga, ciezko bylo zniesc kazdy kolejny dzien, ale dalam
          rade. ty tez dasz rade, bo jesli decyzja jest sluszna, i za taka ja uwazamy, to
          moze byc tylko lepiej.
          i pamietaj: nasze dzieci uczymy uczciwosci - wlasnym przykladem. i to my,
          rodzice, dajemy im poczucie wlasnej wartosci, swiadomosc niepowtarzalnosci,
          pokazujac ze sami siebie akceptujemy, ze z poniesiona glowa realizujemy wlasne
          decyzje zamiast kulic ogon pod siebie i okazywac bardziej lub mniej urojone
          wyrzuty sumienia... warto o to zawalczyc - bo to, czego je nauczymy, posluzy im
          przez cale zycie...
          polecam ci dwie ksiazki : "dobra milosc" samson, eichelberger i sosnowska, oraz
          tego samego wydawnictwa (wyd. ego) "zwiazki i rozwiazki milosne czyli rzecz o
          zdradzie" wisniewski i grochola. ta ostatnia do przetrawienia nawet dla osob
          nie znoszacych grocholi... a mi bardzo pomogly - bo nie sa to poradniki w
          pelnym tego slowa znaczeniu, raczej ukazuja pewne mechanizmy, zaleznosci
          funkcjonowania ludzkiej psyche... warto sie nad nimi zamyslic
          a co do dzieci - one bardzo przezywaja odejscie ojca, to ze z nami nie mieszka,
          nie wolno tych uczuc negowac czy wypierac, wrecz przeciwnie nalezy z nimi o tym
          rozmawiac, bo one maja prawo tak czuc. trzeba im to uswiadomic, pokazac ze
          szanuje sie ich uczucia, starac sie im pomoc. ale jednoczesnie pokazac im,
          uswiadomic, ze nie mozna tego robic kosztem siebie i swoich uczuc.
          pozdrawiam cie cieplo,
          magda
          ps. troche to chaotyczne, ale mostwo tych mysli ciagle we mnie...
      • Gość: .................. Re: do agi IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.04.04, 20:39
        Kim Ty jestes aga, zeby osadzac kto sie nadaje na swiadka a kto nie?
        Rozumiem pojecie wybrania sobie swiadka, ale nie rozumiem "nadawania"
        sie na niego. Moze trzeba szukac zupelnie osob bezgrzesznych?.
        Swiadek jest tylko swiadkiem, ktory potwierdza w pewnym sensie Twoja
        tozsamosc i sklada podpis na papierze, ze dwie osoby o
        nazwiskach.... zawarly ten zwiazek. Skoro juz Ciebie tak boli jego
        "grzech", to moze bys tak o sobie pomyslala i odpowiedziala np. na
        proste i podstawowe pytanie z Twoim "czystym" slubem zwiazne. Otoz,
        czy cnotliwa bylas stojac na slubnym kobiercu???? Bozia dopuszcza
        tylko seks w malzenstwie. Moze zanim zaczniesz innych opluwac
        zaczniej od siebie. Ja tu Ciebie w niczym nie obwiniam, nie zrozum mnie
        tak. Ja ogolnie sugeruje niektore pojecia.
    • Gość: Dzidek Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 12:43
      Zastanawiałem się trochę na Twoim problemem Apple33 i nad tym co piszą ludzie
      na forum. Nie chcę sie rozwodzić i oto moje przemyślenia:
      - Jeżeli kochasz tego faceta, nie odchodź od niego.
      - Wymacz mu, ale zaznacz że nie zapomnisz tego co on Ci zrobił i że przy kazdej
      wymianie zdań (kłótni) możesz mu to w gniewie wypomnieć (przypomnieć).
      - Jeżeli go nie kochasz, mozesz odejść.
      Bardzo psychologicznie był rozpisany moment zdrady itp.
      Jestem facetem i nie zdradziłem swojej kobiety, ale wydaje mi się że u mężczyzn
      (u mnie nie wiem) funkcjonuje mechanizm: sex z miłości oraz sex dla sportu.
      Twój facet sobie wypił, ogarnęła go "pomroczność jasna" i poszet w tango.
      Neguję jego zachowanie, bo trudno sobie wyobrazić że może robić to gość króry
      ma kochającą żonę, dziecko rodzinę. Ale od razu nasuwa mi sie analogia do Boga
      i grzechu. Jesteśmy grzeszni, wiemy że robimy cos źle. W sakramencie pokuty
      zostajemy rozgrzeszani po czym dalej robimy to samo. Sam nie mogę tego
      zrozumieć, ale najdosadniej można by opisać, że taka jest natura ludzi.

      Aniu trzymam kciuki za słuszną decyzję.
      Przed podjęciem tego kroku proponuję obejrzenie wspólne z mężem filmu video ze
      ślubu i wesela (jeśli taki posiadacie) lub zdjęć ze ślubu i wesela i
      powspominac te piękne chwile i słowa przysięgi.
      Jeżeli to nie pomoże to proponuję przeczytać z Bibli Hymn Miłości z listu do
      Koryntian (bodajże 13 rodział). o przeczytaniu proponuje ponowne tylko zamiast
      słowa "miłość" czytać imiona swoje i męża.

      Życzę powodzenia i czekam na odpowiedź (a propos odpowiedzi podoba mi sie to,
      ze prawie każdemu chcesz jej udzielić).

      Uf, mam nadzieję, że się za bardzo nie rozpisałem
      Dzidek
      • Gość: apple33 Re: Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? IP: *.ma.charter.com 07.04.04, 18:10
        Do Dzidek:

        Witaj.
        Moj facet nie zrobil tego raz tylko kilka razy. Z jego wersji wynika ze
        zauroczyl sie wtej dziewczynie. Z jego wersji wynika tez ze to ona wskoczyla
        mu do lozka ( nie neguje ze moglo tak byc). Przerwal to po 3 tygodniach bo jak
        stwierdzil: okazala sie zwykla k....wa ( choc nie wiem kto okazal sie wieksza
        jak ona miala "tylko chlopaka" a on mial "az" zone i dziecko), czul ze brnie w
        straszne gowno i robi zle, mial wyrzuty sumienia.
        Ja ze swej strony nie bylam tez az tak kochajaca zona poniewaz przyznaje,
        mialam duzo udzialu w naszym kryzysie.
        Od kiedy dowiedzialam sie minelo pol roku. Zmienil sie niesamowicie. Dojrzal do
        tego stopnia ze odkrylam nowego czlowieka. Stal sie moim partnerem. Mowil o
        potrzebie zrozumienia naszych wzajemnych potrzeb, zrozumienia drugiej osoby,
        kupil nowe obraczki, abysmy mogli wziac w boze narodzenie symboliczny nowy slub.
        Powiedzial ze bedzie walczyl o nas (o rodzine) i nigdy sie nie podda. Ze
        zrozumial zbyt duzo i odnalazl na nowo swojego przyjaciela.
        Ale...tu istnieje wlasnie to ale. Gdy on byl w kryzysie ja tez w nim bylam i
        nigdy przenigdy nie pomyslam o zdradzie. Gdyby powiedzial wtedy ze sie
        rozstajemy i zwiazal sie z nia, byloby to na oewno okrutne ale przynajmniej
        bardziej uczciewe niz zdrada.
        Czy mam to zaliczyc na poczet meskich slabosci?
        Czy mam wytlumaczyc tym jego pozniejsze zachowanie bardzo oktutne i msciwe -min
        to ze w kilka miesiecy zaszlam potem w ciaze i kazal mi ja usunac ( czego
        oczywiscie nie zrobilam i z czego oboje bardzo sie teraz cieszymy)?
        Ze upokarzal mnie, pil, klocil sie ze mna tak jakby calym soba dawal mi znak:
        tak zdradzilem cie! idz sobie , odejdz! I ze trzeba bylo dwoch lat na to bym
        sie o tym dowiedziala i tym samym zmienila jego samego?

        zdrada to bardzo okrutna rzecz obojetnie czy sie dzieje w mniejszym czy
        wiekszym kryzysie.

        Ania
        • miriammiriam Re: Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? 07.04.04, 21:38
          Gość portalu: apple33 napisał(a):

          > Do Dzidek:
          >
          > Witaj.
          > Moj facet nie zrobil tego raz tylko kilka razy. Z jego wersji wynika ze
          > zauroczyl sie wtej dziewczynie. Z jego wersji wynika tez ze to ona wskoczyla
          > mu do lozka ( nie neguje ze moglo tak byc). Przerwal to po 3 tygodniach bo
          jak
          > stwierdzil: okazala sie zwykla k....wa

          szczyt impertynencji
          o tobie pewie tak samo mówił tamtej

          > Czy mam wytlumaczyc tym jego pozniejsze zachowanie bardzo oktutne i msciwe -
          min
          >
          > to ze w kilka miesiecy zaszlam potem w ciaze i kazal mi ja usunac ( czego
          > oczywiscie nie zrobilam i z czego oboje bardzo sie teraz cieszymy)?
          > Ze upokarzal mnie, pil, klocil sie ze mna tak jakby calym soba dawal mi znak:
          > tak zdradzilem cie! idz sobie , odejdz! I ze trzeba bylo dwoch lat na to bym
          > sie o tym dowiedziala i tym samym zmienila jego samego?

          w świetle tych danych, fakt że kogoś tam bzyknął na boku wydaje się całkiem
          błahy
          • Gość: Dzidek Dla Miriammiriam: Co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 18:44
            Odpowiadasz na :
            miriammiriam napisała:

            > Gość portalu: apple33 napisał(a):
            >
            > > Do Dzidek:
            > >
            > > Witaj.
            > > Moj facet nie zrobil tego raz tylko kilka razy. Z jego wersji wynika ze
            > > zauroczyl sie wtej dziewczynie. Z jego wersji wynika tez ze to ona wskocz
            > yla
            > > mu do lozka ( nie neguje ze moglo tak byc). Przerwal to po 3 tygodniach bo
            >
            > jak
            > > stwierdzil: okazala sie zwykla k....wa
            >
            > szczyt impertynencji
            > o tobie pewie tak samo mówił tamtej

            Szczyt feminizmu:
            skąd taka pewność ??

            >
            > > Czy mam wytlumaczyc tym jego pozniejsze zachowanie bardzo oktutne i msciwe -
            > min
            > > to ze w kilka miesiecy zaszlam potem w ciaze i kazal mi ja usunac ( czego
            > > oczywiscie nie zrobilam i z czego oboje bardzo sie teraz cieszymy)?
            > > Ze upokarzal mnie, pil, klocil sie ze mna tak jakby calym soba dawal mi
            znak:
            > > tak zdradzilem cie! idz sobie , odejdz! I ze trzeba bylo dwoch lat na to
            bym
            > > sie o tym dowiedziala i tym samym zmienila jego samego?
            >
            > w świetle tych danych, fakt że kogoś tam bzyknął na boku wydaje się całkiem
            > błahy

            Z ciekawości sie pytam skąd ksywka MIRIAM i czy wiesz co to oznacza ??

            Dzidek


        • Gość: Dzidek Re: Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 18:37
          Dzięki za odpowiedź.
          Żeczywiście masz rację. Kilka tygodni "tanga" z inną kobietą (z docelowym
          zamiarem odejścia do niej - na to wskazuje logika) to nie to samo co 1 numerek
          na kacu (a myślałem że tak właśnie było).
          Aczkolwiek w tym wszustkim widziałbym dobre aspekty tego co sie stało. Zdrada i
          późniejsze przewidzenie podziałało na niego jak walnięcie obuchem w łeb.
          Faktycznie sama tak to opisujesz że "przejrzał" "zrozumiał" "dojrzał" itd
          (Powiedzial ze bedzie walczyl o nas (o rodzine) i nigdy sie nie podda. Ze
          zrozumial zbyt duzo i odnalazl na nowo swojego przyjaciela).

          Czyli ze złego faktu (czyt. zdrada) wypłynął dobry efekt-wniosek (czyt. zaduma
          nad sobą, rodziną i w konsekwencji poprawa).

          Piszesz o męskich słabościach (Czy mam to zaliczyc na poczet meskich
          slabosci?). Nie wiem czy zdajesz sobie spawę, ale kobiety są silniejsze od
          mężczyzn. To właśnie męska słabość, ze facet w akcie rozpaczy, desperacji czy
          wręcz złości (czyt. a masz!!) decyduje sie na pójście z obca kobietą do łóżka.
          Kobieta (mam nadzieję) tak nie robi. Ona jest za silna i nie pozwala sobie na
          załatwienie sprawy w ten sposób (tzn. nie pozwala sobie na zdradę). Jedynym
          wytłumaczeniem (jeśli można uzywać takiego zestawienia słów) zdrady i to chyba
          zarówno u mężczyzn jak u kobiet jest chęć zemsty na partnerze albo "pomrozność
          jasna" po sporzyciu alkoholu. Aczkolwiek sam nie wiem czy wybaczyłbym partnercę
          jakakolwiek zdradę.

          Nie wiem bardzo o czym dalej pisać bo jestem zmęczony po całym tygodniu pracy,
          ale powtórzę kwestie z poprzedniego listu:

          Aniu, jeśli go kochasz zostań z nim.
          Nie niszcz tego dorobku co macie (miłość, dzieci wspólne wspomnienia) oraz tego
          co morzecie jeszcze razem przeżyć i zdobyć.

          Sama piszesz że cieszycie się ze swojego dziecka oraz o tym, że ta zdrada
          zmieniła jego samego (rozumiem z kontekstu listów że na dobre).

          Bardzo mi przykro, że musiało dojśc do zdrady aby on przejrzał na oczy.
          Drugim moim lekarstwem dla Ciebie jest wybaczenie (proszę nie mylić z
          zapomnieniem).

          Przypomina mi sie tu scenka z serialu "Na dobre i na złe" jak to lerzała
          pacjentka w szpitalu z choroba weneryczną przeniesiona od męża, bo on tam
          kiedys poszedł sobie w "tango". Jak sie wszytkiego dowiedziała od niego (bo tak
          o to poprosił lekarzy) kobitka przeżyła załamkę i standardzik: separacja-
          odejście-rozwód itp. I wszystko rozgadała (czyt. wytłumaczyła jej) Mariolka
          (wg. mnie super salowa - fajnie gra tę rolę). Że niech trzyma chusteczkę w
          którą płakała dowiedziawszy sie o zdradzie i przy każdej nadarzającej sie
          okazji (czyt. planowanym wybryku czy kłutni męża) machac mu ta chustezką
          przypominając: Oj Juziu, ty jusz sie wyszalałeś.

          Miłego weekendu i czekam na odpowiedź.

          Dzidek
          • Gość: apple33 Re: Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? IP: 66.189.0.* 16.04.04, 20:17
            Witaj

            W pierwsze czesci posty zgadzam sie z toba prawie we wszystkim.
            Ale poczawszy od tych slabosci.... zglaszam veto.
            Widzisz zdrada nastapila po 5 latach malzenstwa w chwili slabosci, a jak
            myslisz ile jeszcze tych chwil slabosci jest przed nami?

            Czy ja mam w kazdym jego kryzysie obawiac sie o kolejny wyskok w bok. Daj
            spokoj. To rola dla cierpietnicy!

            Kocham go ale nie moge narzucic sobie czegos czego nie moge przyjac i
            zaakceptowac. zycie jest tylko jedno i to na dodatek bardzo krotkie. Ani ja sie
            nie bede meczyc z nim ani on ze mna. Boje mamy szanse ulozyc sobie zycie na
            nowo.

            pzdr
            Ania

            • Gość: Dzidek Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 00:16
              > A jak myslisz ile jeszcze tych chwil slabosci jest przed nami?

              Jeśli chodzi o takie chwile słabości w wykonaniu Twojego męża to pierwszy i
              ostatni raz w związku. 2 raz nie może się wydarzyć.

              Pozdro
              Dzidek
        • Gość: jędza Re: Zdrada? Wybaczyć czy nie? Co dalej? IP: 194.146.248.* 17.04.04, 21:27
          >Z jego wersji wynika tez ze to ona wskoczyla
          >mu do lozka ( nie neguje ze moglo tak byc). Przerwal to po 3 tygodniach bo jak
          >stwierdzil: okazala sie zwykla k....wa
          Wiesz co? Trzepie mnie jak takie cos czytam. ONA wskoczyła mu do lóżka? To
          mógł wtedy z tego łóżka wyjść bo ma rodzinę. Zrobił źle i nawet nie ma na tyle
          odwagi zeby się przyznac do swojej winy tylko zrzuca odpowiedzialnosć na kogos
          innego? Moze go jeszcze "omotała"?
          A jeśli został w tym łóżku i skwapliwie skorzystal z okazji to jest nie
          mniejszą k...wą niz ona.
          .
          Tym bardziej ze ona jest osobą bez formalnych zobowiązan ( pisałas ze ma tylko
          chlopaka).
          Najwyraźniej jest to taki typ człowieka który powie i zrobi wszystko, żeby
          tylko swój tyłek ochronić i wybielic a i o swoje przyjemnosci, bez względu na
          konsekwencje zadbać.
    • aiszka4 Re: temat stary jak swiat - zdrada 07.04.04, 13:14
      Nie mnie oceniać decyzję autorki wątku. Myślę, że nie tego oczekiwała.
      Chciałam jednak poruszyć kilka spraw, które przewinęły się w postach.
      1. To, że ludzie zdradzali, zdradzają i pewnie będą zdradzać, nie oznacza,
      że muszę to akceptować. Tak samo, jak kradzieży, oszustwa, morderstwa. Ja tak
      nie postępuję, swoje poglądy i oczekiwania wyjaśniłam na początku związku.
      2. To, że ktoś jest wierny, nie oznacza, że tylko dlatego, że nie miał
      okazji do zdrady. Nie jest sztuką nie ulegać pokusie, kiedy jej nie ma w
      pobliżu.
      3. Nie istnieje pstryczek, którym można wyłączyć wybrany obszar pamięci.
      Chociaż bardzo chciałabym, żeby był.
      4. Dlaczego od strony zdradzonej oczekuje się, że „jak naprawdę kocha, to
      wszystko (jednorazową zdradę, przelotny, albo długotrwały romans) wybaczy”? A
      dlaczego nie wymagać od potencjalnego zdradzającego: „jak naprawdę kocha, to
      zapanuje nad chwilowym przypływem żądzy i nie zdradzi”?
      5. Zastanawiam się, czy czasem wybaczenie nie jest jakby przyzwoleniem na
      powtórzenie postępowania? Wystarczy się lepiej kryć, a jak sprawa wyjdzie na
      jaw, to „pomarudzi, ale znowu wybaczy”.

      Podjęłam inną decyzję, niż Apple. Nie oczekuję ani pochwały, ani komentarza.
      Obie, za jakiś, może nawet dłuższy okres czasu, przekonamy się, czy
      postąpiłyśmy słusznie. I oby tak było, czego Jej i sobie życzę.
      A wszystkim, mimo wszystko – Wesołych Świąt:))
      • Gość: apple33 Re: temat stary jak swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 07.04.04, 18:22
        witaj aiszka4:

        Tak na wstepie to bylabym ostatnia osoba, ktora moglaby w ogole skomentowac
        twoja decyzje. Kazda sytuacja jest inna i ty wiesz najlepiej jak postapilas a
        zycze ci aby twoja decyzja byla ta sluszna, i abys byla szczesliwa.

        To co napisalas wypadaloby opatrzyc w ramki i powiesic na scianie.Szczegolnie
        pkt 4. Dla mnie wlasnie to tlumaczy sens milosci i ewentualnego wybaczenia w
        malzenstwie. tak samo jak pkt 1

        ze swojej strony zycze ci jak najlepiej
        powodzenia t tzrymaj sie bardzo cieplo

        Ania
      • Gość: is Re: temat stary jak swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 08:25
        Czytam te wszystkie wypowiedzi z olbrzymim współczuciem dla wszystkich którzy
        mają zniszczone życie przez zdradę swojego partnera. Jestem ze swoją żoną nieco
        dłużej niż rok, ślub wzięliśmy 10 miesięcy temu, tak więc bardzo trudno dzisiaj
        powiedzieć jak dalej potoczy się nasze życie i czy dotrzymamy obietnic które
        złożyliśmy sobie przed ołtarzem. Dzisiaj oczywiście jesteśmy przekonani że tak,
        bo bardzo się kochamy, bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, nie ma u nas "cichych
        dni" mimo że były do nich okazje. Ale na zasadzie "nigdy nie mów nigdy" tylko
        głupiec by wierzył że tak będzie zawsze. Oczywiście mamy bardzo dużą szansę że
        tak będzie zawsze i że obietnic złożonych przed ołtarzem dotrzymamy jeżeli
        nasze uczucie będziemy umieli podtrzymać, z tym większą siłą im dłużej będzie
        trwało nasze małżeństwo. Moja żona jest dla mnie pierwszą partnerką, przed
        związkiem z nią nie miałem żadnej kobiety. Ja dla mojej żony jestem drugim
        partnerem, przede mną miała chłopaka, z którym sypiała. Postawiła sprawę bardzo
        uczciwie, powiedziała mi o tym niedługo po zaręczynach jakby chciała dać
        sygnał: "jeżeli to dla Ciebie zbyt ciężkie to się wycofaj...". Nie chciałem się
        wycofywać, pobraliśmy się. Fakt że moja bujna wyobraźnia podsuwała mi czasem
        bolesne obrazy, wyobrażałem sobie, co ze sobą robili ale upływający czas jakoś
        te obrazy zaleczył. Wiadomo że moja żona mnie nie zdradziła, gdy sypiała ze
        swoim chłopakiem to ja jeszcze dla niej nie istniałem. Ale tym bardziej
        rozumiem co przeżywają ci wszyscy którzy naprawdę zostali zdradzeni. Brzydzę
        się zdradą i jednocześnie czytając te posty boję się. Czy z upływem czasu
        będzie we mnie i w mojej żonie wystarczająco dużo sił żeby obecny stan rzeczy.
        Moja żona jest dla mnie śliczną kobietą, czy wg innych jest śliczna - nie
        obchodzi mnie to. Dla mnie inne kobiety - poza moją żoną - które mijam na
        ulicy są tylko obrazkami - ładnymi albo mniej ładnymi. Mam nadzieję że moja
        żona tak samo to traktuje. Mam nadzieję że tak będzie zawsze, bez względu na
        przemijającą urodę. Mam nadzieję.
        • Gość: Mamon Re: temat stary jak swiat - zdrada IP: *.qld.bigpond.net.au 08.04.04, 09:12
          Czy was wszystkich naprawde pogielo czy co?
          Ludzie o czym wy pitolicie????? Monogami nie istnieje. Wiernosc to chroniczny
          brak okazji. A caly temat to owoc religii w naszym zyciu dlaczego tyle dramatow
          nie o to w zyciu przeciez chodzi!!!
          Troche rozsadku a po za tym cos co stalo sie lata temu tak roztrzasac to lekka
          przesada jezeli nie debilizm
          • Gość: is Re: temat stary jak swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.04, 11:20
            Ciągnąć dalej... natura przystosowała kobietę psychicznie i fizycznie do
            rodzenia i wychowywania dzieci a facetów do zaliczenia jak największej liczby
            partnerek w jak najkrótszym czasie. Tak patrząc na sprawę rzeczywiście można
            zadawać sobie pytanie: "Ludzie o co chodzi. Przecież zdrada to normalka. O co
            robić dramaty?" Po coś jednak cywilizowany świat wprowadził instytucję
            małżeństwa i normy moralne. A to że niektórzy nic sobie z tych norm nie robią
            to wcale nie jest powód do dumy.
            • Gość: Ankh Re: temat stary jak swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 05:57
              Zgadzam sie, natura przystosowala kobiety do rodzenia i wychowywania dzieci
              a facetow do zaliczania jak najwiekszej ilosci partnerek.
              A instytucja malzenstwa powstala w czasach troche mniej cywilizowanych,
              kiedy to kobieta sama z dzieckiem nie bylaby w stanie przetrwac w otaczajacym
              je srodowisku. Z punktu widzenia gatunku (ludzi) oznaczaloby to skazanie sie na
              wymarcie. Normy moralne zostaly dorobione troche potem, po to zeby kolejne
              pokolenia nie musialy wymyslac wszystkiego od poczatku. Wstarczy postepowac
              wedlug wczesniej sprawdzonego gotowca i sukces w rozmnazaniu murowany.
              Ot i cala geneza malzenstwa.
    • Gość: Jacoluc Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.netforia.pl 08.04.04, 11:44
      ...zdradził.? cóż ....przegrał z tobą..odejdź..zastanów sie dobrze i
      odejdź..jak sama mówisz nie ma juz szans na....nie rób mu nadzieji ... no chyba
      że chcesz sie MŚCIĆ.;-)...powiedz to jasno....bo jak sama widzisz temat jak
      rzeka i ile ilu ludzi tyle poglądów i zdań..nie przedłuzaj bo bardziej będzie
      bolało ..obydwie strony ...wszystkie strony..podejmij męską decyzje..chyba że
      nie umiesz...;-)

      moja refleksja(e) jest taka:
      przebaczyć nie jest łatwo..aczkolwiek można...aczkolwiek nie wszyscy
      i dlatego tak jest j\w
      zdradził raz..zdradzi i drugi...no chyba że :
      to była zwykła k...a ;-) żart ....chyba że zrozumiał..jesli nie zrozumiał to
      wyszłaś za mąż za głąba a to juz twoja głupota slepota..co zrozumiał?? co jest
      ważne a co nie jest....Ty wiesz co jest..mimo to ....On wie co jest
      wazne ...mimo to całkowicie błądzi....dziwne nie?...a miał być hero..????
      Bóg Honor Ojczyzna ...za długo juz polske omijały chyba wojny ..;-) bohaterowie
      ludzie honoru..(o księzach nie mówię;-))) )wymarli a jednostki które zostały z
      tymi cechami chowaja się po kątach ( zresztą kobiety w pewien sposób to
      wymusiły u meżczyzn..;-))kasa praca praca pogoń nie tylko za pięniądzem..gdzie
      tu miejsce dla zasad..? bądź facetem ci mówią....posadź drzewo...heh..przytul..
      taaaa..ekhmm do roboty więc..;-) do krwi ostatniej..może pózniej jakaś
      panienka z okienka chociaż ucałuje;-)) znaczy o żonie pisze...raz na wozie a
      raz koniom lżej.;-)
      Reasumując..
      Twoja i wyłacznie twoja sprawa to jest .. ale dzieci których matka rozwaza
      sprawę w tych kategoriach ..nie boi sie samodzielnie mysleć i rozważa za i
      przeciw i mimo bardzo niekorzystnych wiatrów płynie pod prąd ??? (raczej
      pozytyw!)oraz podejmuje sie podejmować takie decyzje uff..będą uśmiechnięte.i
      szcześliwe.. tego Ci zresztą życze ..nawet w to wierze mimo że jestem
      facetem........J\W i nie bohaterem ..o nie!! ;-)




    • Gość: bliźniak Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 14:16
      Głupio robisz.. głupio pewnie też wyjdzie. Cóż mogę dodać?
      Hmm... To dla mnie jest przykład takiego twardego myślenia...
      Rozumiem poczucie krzywdy, poczucie zdrady.. Ale nigdy nie zrozumiem
      wyrachowanej zemsty. To prowadzi do nikąd. Tak sądzę?
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 66.189.0.* 08.04.04, 14:56
        do blizniaka:

        A gdzie ty u licha widzisz wyrachowana zenmste?
        Gdzie ty widzisz tu w ogole jakakolwiek zemste?

        Ania
    • mejson.e5 Nie chciałbym drugiej szansy 08.04.04, 15:25
      Jesteśmy z żoną już kilkanaście lat po ślubie i nie zawsze była to idylla.
      Były ciche dni/tygodnie, były jakieś pretensje, spory.
      Ale nigdy nie było nawet krzyku nie mówiąc o zdradzie.

      Dużo mądrych wypowiedzi padło już wcześniej, bardzo szanuję ludzi, którzy z
      pokorą pisali o swojej nieznanej przyszłości w zupełnie świeżym jeszcze związku
      i tych, którzy z ogromnym doświadczeniem wyniesionym ze swoich długich związków
      mają bardzo kategoryczne i jednoznaczne zdanie na temat zdrady.

      Pisano tu o rozgraniczeniu miłości i seksu, nie tylko u facetów ale i u kobiet.
      Może to i prawda, że seks dla facetów jest krótkim odlotem, o którym się
      zapomina wkrótce po. Mogę tylko robić analogie do przygód przedmałżeńskich ale
      nie wyobrażam sobie takiego zdarzenia w małżeństwie.

      Okazja do zdrady połączona z kryzysem w małżeństwie nie jest żadnym
      wytłumaczeniem dla samej zdrady.
      Zdrada jest zaprzeczeniem całego podejścia do życia, jakie łączy się z
      małżeństwem - 100% zaufania i żadnych podejrzeń ani sprawdzania.
      Ani zapach eleganckich papierosów ani obcych perfum ani obce włosy na ubraniu
      nigdy nie wzbudziły podejrzeń ani u mnie ani u niej.

      Jeśli jednak zabrnąłbym kiedyś w takie błoto, nawet tylko raz, to nie mógłbym
      ani z tym żyć ani domagać się wybaczenia.
      Oznaczałoby to złamanie zasad, o których naginaniu nawet nie może być mowy.
      Koniec i kropka!
      Ani dzieci, ani majątek nie moga być pretekstem do przedłużania takiego związku.

      Szanuję Cię apple33 za Twoją decyzję i mam nadzieję, że w życiu Ci się ułoży i
      nie będziesz miała nigdy wątpliwości, że postąpiłaś słusznie.

      Jako facet nie chciałbym mieć drugiej szansy.

      Chyba, że w zupełnie innym związku, z kimś innym, ale byłaby to zupełnie nowa
      karta w życiu a nie pomięta płachta z cuchnącymi plamami.

      Pozdrawiam,
      Mejson.

      --
      O kurdę - gdzie ja trafiłem?
      Forum "Kobieta"!
      Koniec świata...
      • Gość: balbina Re: Nie chciałbym drugiej szansy IP: *.bredband.comhem.se 08.04.04, 17:41
        szanuje cie za ten post, chcialabym wierzyc , ze istnieja mezczyzni przez
        duze"M"...dawno takiego nie spotkalam ,az lza zakrecila sie w oku...
    • Gość: apple33 Wnioski IP: *.ma.charter.com 08.04.04, 20:40
      Powiem Wam szrzerze co postanowilam i jest decyzja ostateczna:

      Wybaczam mu, bo go kocham i nie chce zywic do niego zadnych urazow. Wybaczam mu
      jako, przede wszystkim jako zona. Ale nie moge z nim zostac.
      Do tych wszystkich co mowili wiele pieknych slow o wybaczeniu:
      Macie racje zdrade mozna wybaczyc( albo raczej wybaczyc czlowiekowi ktory
      takiej zdrady sie dopuscil), ale mylicie sie jesli myslicie ze w kazdym wypadku
      mozna zyc dalej z takim czlowiekiem.

      Pzdr
      wszystkich serdecznie

      Ania
      • Gość: .................. Re: Wnioski IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.04.04, 22:22
        Mozna tez dojsc do wniosku ze najpewniej jest zyc samemu. Zdrady sa
        obecnie naprawde mocno powszechne.
        • Gość: apple33 Re: Wnioski IP: 66.189.0.* 08.04.04, 23:02
          zgadza sie tak samo jak powszechna jest oszustwo kradziez, narkomania i przemoc
          seksualna wobec dzieci. I co ztego? Mam tez to zakceptowac?
          • Gość: felicita Re: Wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 09:43
            Myślę Apple, że Ty nie kochasz swojego męża. To nie była wielka miłość od
            początku. Natomiast on kocha Cie naprawdę. A teraz sie nie denerwuj, wytłumaczę
            ci dlaczego tak myślę.
            Zdrada, której się dopuścił uświadomiła mu, jak ważną osobą jesteś w jego
            życiu. Jednak Cię nie zostawił i nie odszedł do tamtej, chociaż mężczyźnie jest
            zawsze łatwiej odejść.
            Twoje uczucie też została poddane próbie i tej próby nie wytrzymało. A
            dlaczego? Dlatego, że Twoja miłość do męża jest zbyt słaba.
            Pozdrawiam i życzę spokonych, rodzinnych świąt.
            • Gość: lena_zienkiewicz Re: Wnioski IP: 81.219.117.* 09.04.04, 09:58
              --------------------------------------------------------------------------------
              Myślę Apple, że Ty nie kochasz swojego męża. To nie była wielka miłość od
              początku. Natomiast on kocha Cie naprawdę. A teraz sie nie denerwuj, wytłumaczę
              ci dlaczego tak myślę.
              Zdrada, której się dopuścił uświadomiła mu, jak ważną osobą jesteś w jego
              życiu. Jednak Cię nie zostawił i nie odszedł do tamtej, chociaż mężczyźnie jest
              zawsze łatwiej odejść.
              Twoje uczucie też została poddane próbie i tej próby nie wytrzymało. A
              dlaczego? Dlatego, że Twoja miłość do męża jest zbyt słaba.

              Co wy ludzie, zarzucacie jej zbyt słabą miłość do męża?Czy wy powariowaliście?
              Więc żeby się przekonać jak kocha się drugą połowę, trzeba się pieprzyć z
              innymi, by później uświadomić sobie że ta połowa jest jednak ważniejsza?

              Oczywiście, że jej nie zostawił, nie odszedł do innej, był to tylko przelotny
              romans.
              Miałam 18 lat jak przyszła na świat nasza córka, rok później się pobraliśmy.Co
              roku rozstaje się z moim mężem na okres kilku miesięcy, ponieważ wyjeżdża do
              pracy do Włoch.Bardzo, bardzo go kocham i nigdy bym go nie zdradziła.NIGDY.Jest
              to dla mnie najgorsza rzecz i niewybaczalna.Łukasz też twierdzi, że mnie nie
              zdradził nigdy, że bardzo mnie kocha.Mam nadzieję, że jest to prawda, ufam
              mu.Ale przysięgam, że jeśli kiedykolwiek dowiem się, że wędrował między udami
              innej kobiety, to w tym samym momencie się spakuję i odejdę.

              Oczywiście apple, że kochasz męża, tyle czasu cierpisz.Dość tego, zostaw
              gnojka, bo taka osoba nie jest warta życia z tobą.
            • Gość: ale Re: Wnioski IP: *.nagraj.pl 09.04.04, 09:58
              Apple napisala: "Moj facet nie zrobil tego raz tylko kilka razy. Z jego wersji
              wynika ze zauroczyl sie wtej dziewczynie. Z jego wersji wynika tez ze to ona
              wskoczyla mu do lozka ( nie neguje ze moglo tak byc). Przerwal to po 3
              tygodniach bo jak stwierdzil: okazala sie zwykla k....wa " - wiec gdyby trafil
              na "nie-ku..." to kto wie czy by przerwal?

              felicita -nie piernicz ze on ja "naprawde kocha" ... uswiadomil sobie ze nie
              bylo warto z tamta panienka i ze gdzie mu bedzie tak dobrze jak u zony...i to
              ma byc obiaw Wielkiego Uczucia ??

              Skoro Apple nie jest w stanie sobie z zlymi uczuciami poradzic - lepiej zeby
              sie rozstali, nie tylko dla Jej dobra-ale paradoksalnie dla dobra Rodziny.
              Jesli to byla Ta Milosc- to rozwod jej nie przekresli, a kiedy opadna emocje i
              zle mysli, to nawet za kilka lat moga znow ze soba byc.. w milosci, nie w
              gryzacym poczuciu krzywdy,winy,goryczy..
              • Gość: apple33 Re: Wnioski IP: 66.189.0.* 09.04.04, 14:24
                no wlasnie co by bylo gdyby trafil na inna?
                Sam powiedzial ze by odszedl. Bo wtedy podobno nie kochal mnie juz i czul sie
                ze mnie zdradza. HM.......Jak on szybko rozwiazal laczace nas malzenstwo.
                Tylko ze trafil na dziewczyne, ktora po pierwsze miala stalego chlopaka, o
                statusie duzo wyzszym niz moj maz, po drugie szukala jak on to mowi, po prostu
                kochanka, bo jej chlopak byl kiepski. Ale zanim mu to powiedzila uwodzila go na
                calego. Sam sie przyznal ze omamila go i zdawalo mu sie ze z tala dziewczyna
                moglby byc.
                Gdyby mnie kochal kiedykolwiek to zachowalby resztki uczciwosci i po prostu
                powiedzilaby pa kochanie. To rozumiem. Ludzie nie sa przypisani do siebie do
                konca zycia. Ale nie on wraca. w kilka tygodni potem ja zachodze w ciaze A on
                mowi Wiesz co moze usuniesz te ciaze

                TAk po prostu usun ciaze.
                Wiesz jaki ty masz gruby tylek
                Wiesz jaka ty jestes zyciowo niezaradna
                wiesz co ty jestes zyciowym pasozytem.
                wiesz co ty nie masz zadnych przyjaciol

                A ja w z jednym malym dzieckim z drugiem w poczatkowej ciazy rycze jak wol i
                zastanawiam sie co do cholery ja robie. Wierze ze w kazdym malzenstwie sa
                kryzysy. Mam nadzieje ze to minie. Ale nie mija jest coraz gorzej.

                kilka miesiecy temu dowiaduje sie. I nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej
                rozdzki moj maz sie zmienia. Kochany szczery czuly prawdziwy ale........
                najpierw wybaczam mu z miejsca a potem mecze sie i mecze i mecze.
                dochodzi do tego gdy sie kochamy wzbnudza we mnie fizyczne obrzydzenie, wstret

                Szkoda tylko ze przez takie idiotyczne posuniecie jak seks z kolezanka z pracy,
                moj maz rozpieprzyl nasze malzenstwo. Zadna zdrada nie tlumaczy kryzysu i zadna
                poprawa strony, ktora zdradzila nie obliguje do wybaczenia strony zdradzonej

                Ania
                • Gość: MałgorzataMistrza Re: Wnioski IP: 213.25.162.* 09.04.04, 14:51
                  Nie chciałabym się wymądrzać, bo nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem,
                  jaka byłaby reakcja. Czy wyrzuciłabym go od razu, czy pozwoliła znaleźć lokum.
                  Ale jedno wiem na pewno - nie wybaczyłabym zdrady, perfidnego kłamstwa (to, że
                  nie powiedział od razu, nie znaczy, że nie kłamał żyjąc z Tobą nadal). Jednak
                  na Twoim miejscu nie krytykowałabym tak tej dzieczyny. Nie znasz jej, a tonący
                  brzytwy się chwyta. Powiedział to, co mu było na rękę, żebyś tylko wybaczyła.
                  Nigdy nie można powiedzieć,że się wie dokładnie, kiedy słyszysz wersję tylko
                  jednej strony. Wiem, że łatwiej osądzać kogoś, zwalać winę na wszystkich wokół.
                  Czasami jednak trzeba się zastanowić, dlaczego do tego doszło. Myślę, że gdyby
                  partnerzy więcej ze sobą rozmawiali, większość problemów byłoby rozwiązanych w
                  mniej przykry sposób. No, chyba, że ktoś ma zdradę "we krwi".
                  • Gość: apple33 Re: Wnioski IP: *.ma.charter.com 09.04.04, 15:08
                    Do malgorzata mistrza

                    Ale nie zrozumialas mnie w ogole.
                    Czy ja ogolnie mam cos do niej. Przeciez ja jej nawet nie znam.
                    Jestem ogolnym przeciwnikiem zwalania winy na kochanki bo to czysta glupota i
                    przerzucanie winy z meza na strone kogos innego. pewnie pomaga w wybaczeniu
                    meza i usprawiedliweieniu go.
                    Nie dla mnie. Zawsze staralam sie pisac ze wg niego, ze wg jego relacji. Prawda
                    jest tak ze gdyby byla nawet najwieksza kurwa, a moj facet powiedzialby NIE,
                    nie wyladowaliby w lozku.
                    Wiec reasumujac to moj fazet okazal sie takim jakim sie okazal.
                    To wszystko

                    Ania
                  • kokieteryjna Re: Wnioski 10.04.04, 20:39
                    Gość portalu: MałgorzataMistrza napisał(a):

                    > Nie chciałabym się wymądrzać, bo nie byłam w takiej sytuacji, więc nie wiem,
                    > jaka byłaby reakcja. Czy wyrzuciłabym go od razu, czy pozwoliła znaleźć
                    lokum.
                    > Ale jedno wiem na pewno - nie wybaczyłabym zdrady, perfidnego kłamstwa (to,
                    że
                    > nie powiedział od razu, nie znaczy, że nie kłamał żyjąc z Tobą nadal). Jednak
                    > na Twoim miejscu nie krytykowałabym tak tej dzieczyny. Nie znasz jej, a
                    tonący
                    > brzytwy się chwyta. Powiedział to, co mu było na rękę, żebyś tylko wybaczyła.
                    > Nigdy nie można powiedzieć,że się wie dokładnie, kiedy słyszysz wersję tylko
                    > jednej strony. Wiem, że łatwiej osądzać kogoś, zwalać winę na wszystkich
                    wokół.
                    >
                    > Czasami jednak trzeba się zastanowić, dlaczego do tego doszło. Myślę, że
                    gdyby
                    > partnerzy więcej ze sobą rozmawiali, większość problemów byłoby rozwiązanych
                    w
                    > mniej przykry sposób. No, chyba, że ktoś ma zdradę "we krwi".


                    Calkowita racja. Utrzymywalam przez pare tygodni kontakt z mezczyzna 34 letnim,
                    ktory niby byl po przejsciach i po rozwodzie. Okazalo sie jednak, ze ma zone,
                    ktora po prostu wyjechala na jakis kurs jezykowy czy praktyke do innego kraju.
                    Wycofalam sie predko, ale jestem pewna ze gdyby owy klamca mowil o tym zonie, z
                    pewnoscia jego wersja bylaby w stylu: rzucila sie sama na mnie - omotala mnie -
                    to zwykla puszczalska dziwka itd.. A robil nadzieje, mowil o wspolnych
                    wakacjach, planach na weekendy. W lozku byl taki czuly i moznaby
                    powiedziec "kochajacy". Az mnie skreca jak pomysle ze ma zone. Czuje
                    obrzydzenie i moglabym mu jego mordke obic.
                • Gość: jędza jakie omamienie? IP: 194.146.248.* 17.04.04, 21:38
                  >Sam sie przyznal ze omamila go i zdawalo mu sie ze z tala dziewczyna
                  >moglby byc.
                  Kiedyś rozmawiałam z moim osobistym Panem i Władcą na temat jak to jest z tym
                  omamieniem i omotaniem meżczyzny przez kobietę. I wiesz co powiedział?
                  Nie ma czegoś takiego. Jest wspólna decyzja dwojga dorosłych osób, decyzja o
                  spotkaniu i "dalszym ciągu".Jak powiedział; omamic to by mogła dojrzała kobieta
                  jakiegoś szesnastolatka, który nie zna życia a hormony buzują. Ale nie
                  dorosłego mężczyznę.
                  Przeczytałam też kiedyś na kafeterii zdanie, też na temat omotania, które mi
                  sie spodobało; nie ma chyba omotania od pierwszego wejrzenia, więc przynajmniej
                  mąż jeden z drugim na początku działa swiadomie, niech więc nie zrzuca swojej
                  niewatpliwej winy tylko na tę drugą osobę, tylko niech będzie na tyle dorosły,
                  zeby wziąć na swoje barki odpowiedzialnosć za to co zrobił.
            • Gość: apple33 Re: Wnioski IP: 66.189.0.* 09.04.04, 14:44
              do felicita

              Czy trzeba zabic wlasne dziecko zeby przekonac sie jak bardzo sie je kocha?
              Mam mu byc wdzieczna ze mnie nie zostawil i nie odszedl do innej??
              Na litosc boska dziewczyno!
              Czy ja mam sie zadowolic okruchami, resztkami po kims?
              Wlasnie to najbardziej mnie wk........a

              Moje uczucie zostalo wystawione probie?
              Kiedy? Wtedy kiedy z daleka od domu ciezko pracujac i nawet nie myslac o innych
              facetach, bylam mu wierna az do bolu, a on w tym czasie posuwal kogos w
              hotelowych pokojach albo w naszym samochodzie myslac ze znalaz milosc swojego
              zycia?

              hm.............cos tu nie tak
          • Gość: .................. Re: Wnioski/ Do apple IP: *.dialup.sprint-canada.net 09.04.04, 19:38
            Kradziez, oszustwo itd., podobnie jak tez zdrada nie sa ogolnie
            akceptowane. Jednak wyboru dosc czesto nie mamy. Musimy to akceptowac
            z KONIECZNOSCI. Co wiec zrobisz, jezeli sie np. dowiesz, ze Twoj syn
            kradnie? Zabijesz go? A moze sie go wyrzeczesz i odejdziesz jak
            odchodzisz od meza? Co wiec przez to osiagniesz?
            • Gość: apple33 Re: Wnioski/ Do apple IP: *.ma.charter.com 09.04.04, 20:26

              tylko pomijasz maly fakt ze milosc do partnera a milosc do dziecka to
              kolosalnie dwie rozne rzezcy. Dziecko kocha sie ZA NIC, tylko dlatego ze jest
              twoim dzieckiem. Z partnerem jest tak ze musi miec on cos w sobie aby sie w nim
              zakochac a pozniej pokochac.
              Z mezem wiaze mnie pewien zwiazek bardziej lub mnief formalny, z dzieckiem
              jest to zwiazek krwi.
              • Gość: .................. Re: Wnioski/ Do apple IP: *.dialup.sprint-canada.net 10.04.04, 05:17
                Tak wlasnie myslalem, ze z mezem Ciebie wiaze nie milosc, dlatego
                go zostawiasz. W tym przypadku slusznie robisz. Tak bedzie lepiej
                dla Ciebie i jego. Kochac na sile sie nie da. Zreszta, po co.
                • Gość: apple33 Re: Wnioski/ Do apple IP: *.ma.charter.com 10.04.04, 06:01
                  mylisz sie, wiaze mnie milosc. I to jest najgorsze. Bo jest mi strasznie smutno
                  pomimo wszystkiego i wiem ze trace, odchodzaca od niego. Trace jego, trace w
                  miare dostatnie zycie materialne i trace kogos do ktorego moglam sie zawsze
                  przytulic.

                  A co do tej matki to tylko wyjatek potwierdzajacy regule.

                  Ania
              • Gość: .................. Re: Wnioski/ Do apple IP: *.dialup.sprint-canada.net 10.04.04, 05:21
                I jeszcze jedno. Z tym zwiazkiem krwi tez roznie bywa. Znany jest
                zapewne Ci przypadek z Ameryki, gdzie to kobieta zabila (utopila w
                jeziorze) w samochodzie swoje wlasne dzieci, by wyjsc za maz za
                bogatszego faceta, bo byly one czesciowo na drodze ku temu jej
                "szczesciu".
        • Gość: v.s.o.p. Re: Wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.04, 09:45
          a mnie zastanwaia tylko, dlaczego dopiero po dwoch latach dojrzalas do tej
          decyzji? gdybys ko kochala tak mocno, jak on ciebie, to 2 lata jest dlugim
          okresem zeby zleczyc rany, a ty ciagle jatrzysz.
          • Gość: apple33 Re: Wnioski IP: 66.189.0.* 09.04.04, 14:02
            witaj V.S.O.P

            Dwa lata to sie temu stalo.
            Ja wiem to od kilku miesiecy

            Ania
            • Gość: jędza Re: Wnioski IP: 194.146.248.* 17.04.04, 21:47
              > Ja wiem to od kilku miesiecy
              Czyli Ty "zrobilaś swoje" Nie wystawiłaś walizek za drzwi impulsywnie od razu
              jak sie dowiedziałaś, tylko najpierw probowałas ratować rodzinę. Jeśli nie
              potrafisz z tym zyc to to nie ma sensu. Ale na pewno nie Ty tu ponosisz winę za
              rozpad rodziny. Nawet jesli teraz odejdziesz.I nie daj sobie tego wmowić.
    • Gość: Bronek. Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 09.04.04, 11:37
      W życiu jest jedna stara zasada jak oczy nie widzą i nic się nie udowodni to
      sercu nie żal.Każdy człowiek ma coś z ;psa ogrodnika;sam nie zje i drugiemu nie
      da.Nieraz trzeba zdradzić żeby poczuć się wyluzowanym i ze ma się jakąs wwrtośc
      dla innych.Jak się mądrze robi to się nie wpada. A statystyka mówi sama za
      siebie ,ze około 60% mężczyzn zdradza swoje partnerki a tylko 45% kobiet zdradza
      swych partnerów ,jednym słowem trzeba mieć głowę na karku.A jak kto bezmyślnie
      naważy sobie piwa to niech go sam wypije!
      • Gość: is Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.04, 11:49
        Bardzo mądre ;-) Ludzie zdradzajcie się ile wlezie byle się nie wydało!
    • Gość: zdradzona Apple IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 09:33
      Czytam Twoje posty i nie mogę oprzeć się wrażeniu, jakby sama je napisała. To
      tylko pogłębia mój smutek. Zdrada - sprawa banalna aż do bólu. Tyle cierpimy i
      nawet nie możemy poszukać jakiegokolwiekj pocieszenia chociażby
      z "wyjątkowości" naszej sytuacji, bo zdrada stała się już tak powszechną
      sytuacją, ze aż normalną.

      Ojciec mojego dziecka (nie jest moim mężem), zdradzał mnie przez rok. Dopiero
      niedawno się o tym dowiedziałam. Nasz związek był, podobnie jak Wasz, niezbyt
      udany. Podobnie jak u Ciebie mój nie-mąż wyładowaywał na mnie swój stres
      związany z ukrywaniem zdrady. Podobnie jak Ty byłam wtedy w ciąży.

      I podobnie jak Ty, po dowiedzeniu się o wszystkim, byłam gotowa przebaczyć.
      Dopiero potem zrobiło się miejsce na moje prawdziwe uczucia.
      To prawda, wybaczyłam mu zdradę. Z mojego punktu widzenia nawet była
      usprawiedliwiona - przez cały ten czas nie kochaliśmy się przez moją ciązę i
      połóg, a potem nie robiliśmy tego, bo ja nie potrafiłam zapomnieć tego jak mnie
      traktował podczas ciąży. Zamknięte kółko...
      Nie potrafiłam wybaczyć i zrozumieć tego, że mnie okłamał i oszukał. Nie mogę
      oprzeć się wrażeniu, że był ze mną tylko i wyłącznie dla pieniędzy (raz
      pracował, raz nie), dla wygody. Dwa razy chciałam od niego odejść, ale on
      błagał, bym tego nie robiła, a jednocześnie mnie zdradzał z inną...
      Nigdy nie będę pewna, jak było naprawdę.
      Jeszcze jedno: nie mogę zrozumieć, jakim sposobem zdradził mnie z osobą tego
      pokroju. Mężatka, z dzieckiem. Podobnie jak u Ciebie najpierw go mamiła, potem
      nie ukrywała, że szukała tylko seksu. Cały czas wiedziała o mnie i o mojej
      ciąży:-( Jak to o nim świadczy?! Wolałaby już, gdyby znalazł prawdziwą miłość z
      jakąś miłą dziewczyną... Naprawdę byłaby w stanie to zrozumieć, bo nasz związek
      był tego wart. Ale ze zwykła k....?! (przyznała się, ze oprócz niego miała w
      tym samym czasie innych). A on twierdzi, że ją nadal kocha...

      Mimo to błagął mnie o wybaczenie, przyznał że jest tchórzem i kłamcą. Błagał o
      szansę. Chciał ze wszystkim zerwać i rozpocząć wszystko na nowo...

      Po 2 tygodniach pojechał do niej. 600 km.

      Dziś nie wiem, czy dobrze postąpiłam odchodząc od niego. Mogłam zostać, bo
      wcale nie czułam się ofiarą - sama też nie byłam bez winy (choć nigdy go nie
      zdradziłam, chocdzi raczej o mój charakter...). Byliśmy niejako równorzędnie
      winni zaistniałej sytuacji.

      A czy ty jesteś pewna, że dobrze postąpiłaś odchodzac o dniego?
      Pozdrawiam
    • Gość: oki Do apple IP: 62.233.169.* 10.04.04, 17:01
      Wydaje mi sie, ze podjelas bardzo madra i odwazna decyzje o odejsciu. Rozumiem
      Ciebie, poniewaz wiem, ze sama tez nigdy bym nie umiala wybaczyc facetowi
      zdrady. Wydaje mi sie, ze po to mamy rozum zeby z niego korzystac, a nie
      zachowywac sie jak zwierzatka i isc za jakims glupim popedem. Twoj maz nie byl
      po prostu Ciebie wart.

      Poza tym pomysl w tym wszystkim tez o sobie. Jezeli teraz zrobisz cos wbrew
      sobie, dla tzw "dobra dzieci", to jak sie bedziesz pozniej z tym czula? Dzieci
      kiedys odejda z domu, ale Ty w nim juz na zawsze pozostaniesz. Zreszta dzieci
      prawdopodobnie tez czuja, ze teraz nie jestes szczesliwa. Smutne to wszystko.

      Nie daj sobie tylko wmowic, ze zdrada to cos normalnego. To nie jest normalne,
      to jest obrzydliwe i nie robi sie tego komus, kogo sie kocha. To nie fair.

      Pozdrawiam Cie i zycze duzo sily
    • Gość: Mieta Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: 213.17.179.* 10.04.04, 19:27
      No coż ? Odnoszę wrażenie iż sama zdrada (wszystko jedno juz teraz, czy to ona
      zrobi czy on) to przysłowiowy gwozdz do trumny.Gwozdz sie wbija gdy juz lezy
      trup. Ale zanim dojdzie do tego, wczesniej dzieja sie rzeczy złe. W odniesieniu
      do małzenstwa to "zło" lub zło było od samego poczatku bagatelizowane. Zdajesie
      że przez obie strony, na tej zasadzie że ano jakos tam bedzie. No i jest.
      Zdrada. Ale przecież nie jestem absolutnie za tym. W moim odczuciu jest to
      tylko chwilowe odniesienie "sukcesu". Przecież tu nie chodzi o mnie ktory
      zdradza, tylko o drugą stronę na zasadzie: "Ja ci pokażę". Oczywiscie jesli sie
      miało jakis zal do drugiej strony, zas do siebie w mniejszym stopniu bądz
      wcale. W opisywanym przypadku odnosze wrazenie iż każda ze stron ma cos na
      sumieniu wzgledem drugiej osoby. Nie znajdując potwierdzenia siebie u drugiej
      osoby, zdradzają się (choc nie rownoczesnie), a jednoczesnie robia sobie
      wyrzuty odnosnie faktu wykrycia zdrady. Nie wierze w autentycznosc zaskoczenia
      tym faktem, bo im mniej się stara człowiek o utrzymanie własnego małzenstwa
      wczesniej , tym
      mniej płacze przy jego rozpadzie. Jaki jest zatem motyw? Na pewno nie
      religijny, jest to pewnie zwykły odruch ludzki, najbardziej pospolity. Człowiek
      moze sie przyzwyczaic do wszystkiego, nawet do niewygod małżenskich. I
      rzeczywicie bedzie potem żałował że nie zrobił wszystkiego kiedy jeszcze była
      mozliwosc. Zatem odradzam zdrade obu stronom, zas po powrocie zycie potraktowac
      na serio, no a przede wszystkim siebie samych.
      • Gość: apple33 Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.ma.charter.com 10.04.04, 22:38
        do Mieta

        Masz racje mowiac ze zdrada moze byc gwozdziem do trumny.
        Mielismy i my kryzys i nie chcielismy za bardzo przylozyc sie do ratowania
        malzenstwa. Ale mylisz sie jesli mowisz ze nie bylam zaskoczona zdrada.
        Bylam i to tak bardzo ze na kilka tygodni przestalam istniec. przestalam jesc
        myc sie sprzatac. Moja kolezanka zawozila dzieci sprzatala mi wyciagala na sile
        z domu. I jescze ten bol czysto fizyczny bol, od ktorego mozna zwariowac. Ma
        sie wtedy tylko jedno pragnienie. Aby przezyc nastepny dzien tydzien miesiac.

        Ale kazde malzenstwo przechodzi kryzysy mniejsze wieksze. Jesli za kazdym razem
        trzeba byloby sie ratowac zdrada to wiecej by sie nam przytrafilo zdrad niz par
        butow w szafie.

        Pzdr
        Ania
        • triphop600 Re: temat stary ja swiat - zdrada 10.04.04, 23:40
          Do Ani-Jabłuszka33
          przeczytałem właśnie za jednym zamachem ponad 100 wypowiedzi odnosnie Twojego
          watku. Nie bede oryginalny z pewnoscia piszac, ze podjelas wlasciwa decyzje o
          odejsciu. Uwazam, ze skoro zycie jest tylko jedno, nalezy przezyc je jak
          najlepiej i w zgodzie z wlasnym sumieniem. Skoro Ty nie czulabys sie dobrze w
          zwiazku z tym czlowiekiem, nie ma sensu na sile tego ciagnac.
          Swiat sklada sie z kobiet i mezczyzn, ktory lacza sie w pary i to dosc czesto.
          Skoro przydarzyla Ci sie tak przykra historia w zwiazku z Twoim partnerem,
          skoro w dodatku nie czujesz juz nic, co moglo by przewazyc na decyzji Twojej o
          pozostaniu, jedynym wyjsciem jest chyba nastepny zwiazek. Prawdopodobnie
          jedynym remedy na twoj bol bedzie - czego Ci zycze - intensywne szczescie w
          nowym zwiazku z innym facetem. Zaloze sie ze gdybysmy spotkali sie tu kiedys za
          rok-dwa, napisalabys ze wlasnie jestes szczesliwa, bo spotkalas kogos, kto
          sprawia ze wszystko jest inne, lekkie, piekne i dobre. I tak pewnie bedzie.
          Bedziesz kochac i bedziesz kochana. Intensywnosc pozytywnych wrazen pozwoli Ci
          myslec o przyszlosci i stopniowo gniesc te kartke papieru, w ktorej zapisalas
          przeszlosc. Nigdy tej kartki nie wyrzucisz. Ale z czasem zapomnisz, ze ja
          mialas i to chyba wlasnie jest sedno...
          No i mam dla Ciebie pytanie, pytanie o porade.moze potrafisz na nie
          odpowiedziec. Jestem w zwiazku z parterka dosc dlugo (ponad 5 lat).Problem
          polega na tym, ze od 3 lat nasze kontakty w sferze sex sa niemal zerowe, co
          wplywa na moje postrzeganie swiata i zwiazku,zwalszcza w kontekscie
          watpienia...:(.Gdy rozmawiamy o sferze uczuc - jest OK. Zadne z nas nie ma
          watpliwosci, ze sie kochamy, ze jedno bez drugiego wyschlo by wkrotce. Ze zycie
          osobno nie ma sensu. A jednak. O poradzie lekarza i jakiejkolwiek wizycie u
          niego nie chce slyszec. I to od tylu lat. Pomiedzy nami rzadko dochodzi do
          kontaktow sex. To po prostu jej nie bawi. Mam niestety inny temperament. Taki
          syndrom niedobrania. I to tragiczny, bo jest nam dobrze razem, kochamy sie i
          chcemy spedzic razem zycie. Jednak jestem facetem ponadtrzydziestoletnim,
          a "ta" sfera jest jednak dla mnie wazna. Dla mojej ukochanej nie. Wielokrotnie
          nawiedziaja mnie "zle" mysli zwiazane z seksem z inna kobieta, bo mi
          argumentacja juz sie skonczyla, pomimo ze chcialbym poprawic sytuacje. No i co
          mam zrobic? Masz jakis pomysl? i to w kontekscie swoich doswiadczen?To nie tak,
          ze upatrzylem sobie usprawiedliwienie dla ew.zdrady. Ale w koncu gdybym chcial
          celibatu, zostalbym ksiedzem. Moze wiesz, jak pogodzic ogien z woda?
          pozdrawiam
          • Gość: ??? Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 23:59
            Sorry że się wtrącam - jeszcze na dodatek jako facet a ty chcesz odpowiedzi od
            kobiety. Sam mam temperament znacznie większy od temperamentu mojej żony i
            chwytam się różnych sposobów żeby namówić ją do zbliżenia - jednocześnie
            oczywiście wg zasady że nic na siłę. Nigdy nie mam do niej żalu ani pretensji
            że nie ma ochoty - wiem że to nie jej wina że ma mniejsze libido ale to
            idiotyczne uczucie gdy zostajesz sam na sam ze swoim pożądaniem... eeeech.
            Jakimś sposobem jest wspólne oglądanie filmów porno - gdy pierwszy raz
            próbowałem tego sposobu to bałem się jak cholera że moją żonę urażę samą
            propozycją, że jeszcze bardziej jej opadnie ochota. Ale zadziałało, okazało się
            że moja żona potrzebuje bodźców właśnie tego rodzaju - sama nie zdawała sobie
            wcześniej z tego sprawy. Jeżeli jeszcze nie próbowałeś takiego sposobu i
            jednocześnie nie masz oporów moralnych to może warto spróbować. Jeżeli nie
            trafiłem ze swoją radą to z góry przepraszam.
            • ametyst007 Re: temat stary ja swiat - zdrada 11.04.04, 00:51
              Gość portalu: ??? napisał(a):


              > Jakimś sposobem jest wspólne oglądanie filmów porno - gdy pierwszy raz
              > próbowałem tego sposobu to bałem się jak cholera że moją żonę urażę samą
              >propozycją, że jeszcze bardziej jej opadnie ochota. Ale zadziałało, okazało się
              >że moja żona potrzebuje bodźców właśnie tego rodzaju - sama nie zdawała sobie
              > wcześniej z tego sprawy.

              To jest tylko na krotko, wiec sie tak bardzo nie ciesz, potem
              tylko pozostanie u niej niesmak. Juz Cie widze jak sie do tego zabierasz.
          • Gość: oki do triphop600 IP: 62.233.169.* 11.04.04, 19:39
            Sorry, ze sie wcinam, ale moze popytaj sie tych tzw "zimnych" kobiet co by je
            rozgrzalo i moze to cos rozgrzeje tez troche twoja zone. Byc moze na Forum
            Cosmopolitan bylo cos o tym, a byc moze nie, ale tam predzej niz na FK.
            Ogladania filmow porno raczej nie polecam.

            Niektore kobiety tez maja taki problem:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=11221373
            A tak w ogole rozejrzyj sie troche po tych "babskich" forach. Moga sie tam tez
            zdarzyc podobne problemy do twojego.

            Pzdr
          • Gość: mała Re: temat stary ja swiat - zdrada IP: w3cache.* / *.2-0.pl 12.04.04, 19:20
            Powiem co pomaga mi. Często nie mam ochoty na seks gdy pyta ale gdy zacznie się
            do mnie dobierać moje zmysły sie rozbudzają i nabieram ochoty. Jest jeszcze
            jedna mozliwośc, która u mnie zadziałała pozytywnie dawno temu, aczkolwiek nie
            byłoi to do końca prawdą: mąż kiedyś powiedział mi, że mężczyżni zdradzają gdy
            brak mu seksu. Fakt, ze on mi to powiedział odebrałam bardzo poważnie.
            Przypominałam sobie te słowa ilekroć nie bardzo miałam ochotę na seks (
            nieprzespane noce, małe dziecko). No cóż nie kazdy jednak starał się tak samo.
            Ja starałam sie uszczęśliwić jego a on siebie i wiele innych.... ale ja za to
            bardzo polubiłam seks ;o) jak to sie mówi trening czyni mistrza.
        • venefica Re: temat stary ja swiat - zdrada 11.04.04, 21:31
          apple33, zazdroszczę Ci, minęło 6 lat aj się męczę jakby to było wczoraj... po
          świętach koniec, podjęłam decyzję!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka