swie_tlik
17.10.10, 23:08
... teściową?
Witam miłe Panie!
Niedawno żaliłam się tu nad niesłownością mojej teściowej - chodziło o przekładany przez nią ciągle przyjazd do nas. Dostałam wówczas od niektórych osób po d...., że nie doceniam tego co mam i jestem ogólnie be ;-)
Tak więc przyjechała wreszcie, oburzona, że o co nam chodzi, przecież nic się nie stało.
Ale ja nie o tym.... siedzi już prawie miesiąc, miałam nadzieje, że na wszystkich świętych wróci do siebie, a tu n.i.e.s.p.o.d.z.i.a.n.k.a ze strony męża i mamusi. Siedzę sobie w pokoju, a ona w kuchni obok pyta mężą ile ma jeszcze u nas zostać. Moją obecnośc w domu zignorowała w tym momencie. On oczywiście wspaniałomyślnie, to zostań u nas jeszcze.... No ręce k... opadają. Ja na skraju nerwicy, bo gdzie my dwie, to już "mało fajnie", a tu się kolejny wspólny miesiąc szykuje.
Jestem wkurzona tym bardziej, że naprawdę u nas kiepsko teraz z kasą. A Ona molestuje mnie co dzień co na obiad, co na kolację, z czym ma zrobić mojemu mężowi kanapki do pracy (to że robi mu kanapki, to już oddzielna historia....) Czasem robi zakupy za swoje.
A mnie to krępuje.
Tak się zaczęłam zastanawiać, czy przypadkiem nie ograniczyć swoich zakupów do chleba, masła i ziemniaków. Może jak jej się kasa skończy, to wcześniej wyjedzie?