babcina rada....

29.10.10, 10:06
dostałam radę tą w prawdzie od byłej teściowej ale ona zaczerpnęła ją od swojej matki:


"mężczyźnie nie powinno pokazywać się całej dupy"

prawda to czy fałsz?

no i jak tu pokazać tylko pół? :P

ktoś pokusi się o interpretację tej myśli?
    • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:12
      Facet nie musi wiedzieć wszystkiego. Coś na wzór 'czego oczy nie widzą...' Słyszałam to od różnych kobiet. Może coś w tym jest.;)
      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:17
        tak... coś tak podobnie mi tłumaczyła
        nie musi wszystkiego wiedzieć
        najlepiej nie pokazywać, że nam aż tak strasznie zależy
        z tym, że ja jak sie angażuje to już na całego
        nie znoszę gier i udawania
        może życie to jest jednak teatr? :P
        • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:25
          Życie to premiera. Powtórki nie będzie.

          Hmm niekoniecznie chodzi o udawanie. Może raczej powściąganie czasem języka. I fakt: gry są męczące. Ciągle się trzeba pilnować, bo a nuż się coś wyda. Ale niech wiedzą, że nam zależy. Co wcale nie oznacza pozwolenia wejścia na głowę.:D
          • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:29
            wiesz mi bardziej chodziło o gre typu "skoro ona taki to ja mu pokaże, wezmę go trochę na przetrzymanie... podkręcę śrubkę..."

            • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:34
              To już chyba manipulacja.:>
              • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:42
                no bo np. Misio szczelił gafę
                Ty tłumaczysz
                on niby zrozumiał ale jednak dalej pojąc nie może boza jakiś czas kolejna taka sama gafa
                więc Ty stwarzasz taką sytuację by on poczuł się dokładnie tak jak Ty
                może wtedy zrozumie?
                wszak człowiek doświadczając najlepiej pojmuje :D
                • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:49
                  A to już krótka droga do sytuacji wet za wet. I wtedy nawalanka na całego.:D
                  Z niektórymi wadami partnera trzeba się pogodzić.:>
                  • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:54
                    menk.a napisała:


                    > Z niektórymi wadami partnera trzeba się pogodzić.:>

                    otóż to...
                    warte głębszego przemyślenia :)
                    wprawdzie chęć odwetu często się pojawia
                    jednak rozsądek czasami przetłumaczy to i owo :)
                    • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:11
                      Wydaje mi się, że wiele zależy od naszego doświadczenia, wewnętrznego spokoju, świadomości nas samych i jakiejś choćby małej wiedzy z zakresu psychologii. I umiejętności gradacji spraw na ważne, ważniejsze i pierdoły.;)
                      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:25
                        uważam, że masz racje
                        to wypadkowa zapewne tych wszystkich rzeczy o których wyżej napisałaś :)
                        czasami mam wrażenie jakby kilka osób we mnie siedziało i dyskutowało
                        być może to tylko doświadczenie, wiedza, świadomość i coś co dązy do wewnętrznego spokoju ze sobą rozmawiają ;)
                  • fotel_bujany Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:18
                    Z góry przepraszam, jeżeli to co napiszę kogoś urazi.
                    W miłości - w związku , rodzinie, z krewnymi i przyjaciółmi - nie może być wet za wet. Napisanie czegoś takiego było trochę bezmyślne, bezwładnie ktoś pozwolił myślom się ułożyć w najłatwiejszą stronę. Tam, gdzie ludzie się dotykają wrażliwymi emocjami ważne jest wyrównanie, także w złym. Powie ktoś - to źle! Ale czemu źle? Czy nie czujemy się źle, kiedy ktoś nam robi źle?
                    Jeżeli mąż robi żonie coś, przez co ona czuje się gorsza, upokorzona, wykorzystana itd., to ona powinna zrobić coś podobnego, żeby zachować równowagę. Może też jemu pokazać że coś takiego zamierza i zacząć to robić. Ale nie może dotrzeć do granicy "wyrównania", ani tym bardziej jej przekroczyć, bo zniszczy to, co było dobre. Dlaczego mąż powtarza zachowania które pogarszają samopoczucie żony? Bo chce ją szanować, a żeby tak było, musi mieć za co ją szanować. Jeżeli żona jemu pokaże (a nie tylko będzie gadać i marudzić godzinami), że z nią takie rzeczy nie uchodzą płazem, to mąż się dostosuje. Zdziwi się może, ale nie będzie miał przeciwko.
                    Pozdrawiam :)
                    • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:24
                      spoko nie czuje się urażona
                      myśl się zrodziła
                      ale nie doszło do realizacji :)

                      tak jak napisała Menka
                      niektóre wady trzeba zaakceptować i już :)
                  • maitresse.d.un.francais Re: babcina rada.... 29.10.10, 17:47
                    A to już krótka droga do sytuacji wet za wet. I wtedy nawalanka na całego.:D

                    A to zależy. Niektóry zrozumie.
          • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:25
            ooo, przypomniał mi się taki jeden starszawy film: "all that jazz", z którego ewidentnie wynikało, że życie to długaśna próba, a do premiery nawet nie docieramy.
            :)
    • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:13
      Bardzo mądra rada. Ja ją mam od mojej babci. Marguyu też ją zna. Ma ją od swojej teściowej.
      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:19
        he he
        to rodzaj spuścizny widzę :)
      • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:19
        Dobra, idę pod ostrzał ! :)
        Z moich obserwacji wynika, że te związki, w których zdaje się relację z całego dnia włącznie z informacją o gęstości kupy, wcale nie są takie mocne, jak określają je ich uczestnicy. Brak tajemnicy, odrobiny niepewności wcale nie przyczynia się do umacniania więzi. Często tu na forum piszą dziewczyny: mam wspaniałego męża, jest moim najlepszym przyjacielem, mówimy sobie o wszystkim, jesteśmy szczęśliwi. Dla mnie to prosta droga do nudy i rutyny.
        • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:27
          własnie z pozoru wydaje się, że to idealny związek... a potem okazuje się, że czegoś brakuje...
          rozmowy są faktycznie bardzo ważne... ale....
          sama z autopsji wiem, że jak się trochę powkurzam na partnera, bo on czegoś nie dopowie lub zachowa się nie tak jakbym sobie tego życzyła zaczyna zależeć mi bardziej, czasami potrzebne są spięcia i niedomówienia, troch zazdrości...


          • menk.a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:33
            Ale czymś innym jest nie dzielenie się informacjami na temat własnej fizjologii, a czymś innym fundowanie sobie i partnerowi huśtawki czy psucie harmonii albo stabilności, coby tylko nie stwierdzić, że jest nudno. Taka malutka uwaga. Uważka.;)
            • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:43
              menk.a napisała:

              > Ale czymś innym jest nie dzielenie się informacjami na temat własnej fizjologii
              > , a czymś innym fundowanie sobie i partnerowi huśtawki czy psucie harmonii albo
              > stabilności, coby tylko nie stwierdzić, że jest nudno. Taka malutka uwaga. Uwa
              > żka.;)

              kurde tak źle i tak nie dobrze
              a gdzie ten złoty środek? :)
          • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:34
            Ja mam w moim otoczeniu koleżankę "straszaka". Właśnie jest w trakcie rozwodu. Ona zajmowała się domem i dziećmi, on pracował, pracował, pracował. Po powrocie z pracy otrzymywał wykład-relację z dnia dzieci. Wiedział, co zostało zakupione w chemicznym i jakie ciekawe strony w internecie przejrzała żona. Potem relacja z wizytu u lekarza oraz informacje, co u koleżanek. Przed uśnięciem jeszcze wysłuchał, w którym miejscu strzyka żonę i wysłuchał pieśń o jej zagubieniu i problemach w koncetracji przy ćwiczeniu jogi.
            Długo to nie potrwało.
            • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:40
              no przecież nie rozwiedli się przez te jej opowiadania
              a jeśli tak twierdzi, to ściemnia:)
              • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:42
                Rozwodzą się, bo pan znalazł kobietę tajemniczą, intrygującą, która w prawdzie odsłaniała swoje tajemnice, ale te bardziej cielesne. Pan, o którym piszę, miał swą żonę jak na dłoni. Znudził się zabawką. Znał każdy jej trybik.
                • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:46
                  e tylko, że ta druga za jakiś czas też bedzie codzienna i nudna
                  ot odwieczny problem człowieka, nie piszę męczyzny bo kobiet też to dotyczy
                  dziś już jedna pisała, że brak jej dzikiego seksu z nowym facetem
                  może w ogóle idea monogamii jest zupełnie nie na miejscu
                  to nam ktoś kto to wymyślił krzyz niezły na plecy włożył :P
                • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:54
                  nieeeetam. nudzenie się leży w człowieku. kochanka też go znudzi. wystarczy szerszy dostęp.
                  • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:01
                    Zgadza się. Ale w tym konkretnym przypadku moja znajoma na prawdę przegięła pałę. Myśląc, że mąż jest jej najlepszym przyjacielem, wsparciem i lekiem na całe zło, raczyła go swymi wszystkimi problemami, przemyśleniami, wątpliwościami. Chłop nie wytrzymał. Najpierw zazgrzytało tu. Potem była kochanka.
                    • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:07
                      może po prostu zrobiła sobie z niego śmietnik emocjonalny, w który można wszystko wypluć
                      ciekawe czy działało to w dwie strony?

                      cholera chyba jeszcze sie taki nie urodził co by wiedział jak stworzyć udany związek :)
                      • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:15
                        Nie, on jej się nie zwierzał do trzewii.
                        Ja mam tak: wyrzygiwać się emocjonalnie to z przyajciółkami. One mają podobnie, więc zrozumieją.
                        • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:29
                          a mówią, że szczera rozmowa w związku to podstawa...
                          gdzieś jak doświadczenie nam pokazuje - istnieje granica poza którą wykraczać nie powinno się w tym szczerym komunikowaniu

                          a może po prostu każdy związek jest inny
                          i to rzecz dobrania czy dopasowania się...

                          • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:59
                            a może po prostu każdy związek jest inny
                            i to rzecz dobrania czy dopasowania się...


                            Pewnie tak. Ja też mogę mówić jedynie z własnej perspektywy. Nie chciałabym znać wszystkich myśli mojego faceta. Chcę, aby każde z nas miało nieco swojego życia, abyśmy mogli czasem opowiadając o nim zainteresować się nawzajem. Nie wyobrażam sobie, abym mogła mu powiedzieć o wszystkim, o problemach moich przyjaciółek, o ich romansach, sprawach intymnych. On mnie nie wypytuje o relacje z imprezy służbowej, ja jego. Nie tłumaczymy sobie wszystkiego, nie wyjaśniamy. Trenujemy tym samym akceptację siebie. Podoba mi się to. I nie przeszkadza nam taka relacja rozmawiać godzinami o filmie czy podróżach.
                            • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:25
                              bardzo fajnie napisane :)
                              i znowu zmierza ku akceptacji siebie takimi jakimi jesteśmy :)
                    • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:22
                      > jest jej najlepszym przyjacielem, wsparciem i lekiem na całe
                      > zło,

                      ale to źle, że tak myślała?
                      nie znam szczegółów, jak opowiadała o sraczce, to pewnie przegięła. chociaż nie sądzę, żeby brak opowiadania o sraczce zwiększał jej tajemniczość i zainteresowanie faceta.
                      • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:11
                        Ona oddała mu się w pełni. Według mnie obciążyła go sobą zbyt mocno. On był jedynym odbiorcą jej trosk, problemów, zwątpień w tematach wszelkich. Gdyby tą swoją emocjonalność rozłożyła na inne osoby, przyjaciółki, matkę, być może odciążyłaby nieco swoją relację z mężem. Do tego dochodzi fakt, że nie była nigdy optymistką i świergoczącą panienką. Zajęta domem, wychowaniem dzieci myślała, że mąż podzieli jej troski i zrozumie w pełni. Przeliczyła się.
                        Uważam, że w związku musi być trochę "powietrza", odrobinę nieznanych treści. Nigdy nie opowiem żadnemu facetowi wszystkiego o sobie.
                        • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:31
                          >Według mnie obciążyła go sobą zbyt mocno
                          znaczy mięczak jednorazowego użytku?;)

                          co ja tam wim zresztą, ja się nie wywnętrzam. ale do hodowli tajemnic też nie mam zacięcia.
        • martishia7 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:43
          Chyba mam niejasne przeczucie co do Twoich poglądów na temat wspólnego rodzenia... :-)
          • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:08
            ZONK ! Rodziliśmy razem ! ;) taki mały wyjąteczek !
            • martishia7 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:17
              Tom się przeliczyła :D Ja dopiero jakieś plany snuję na wodzie pisane, ale na dzień dzisiejszy wykluczam.No nie widzę tego, no...
              • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:38
                To jest akurat je.jebista przyjemność i radość, której nie chciałabym odebrać mojemu facetowi. Trudno. Ale u kosmetyczki już by nie mógł towarzyszyć ! :)
                • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:40
                  Za.jebista. SPieszę się okrutnie !
    • martishia7 Prawda 29.10.10, 10:24
      Zapamiętajcie mą radę
      dbałe o wygląd kobiety:
      „Nigdy w obecności mężczyzn
      nie róbcie toalety".

      Niechaj będą niewidzialne
      dla nich kosmetyków pudła.
      Inaczej - w ich sercach miłość
      bardzo prędko by wychudła.

      Wiele jest rzeczy, o których
      mężczyznom mówić nie można.
      O tym dobrze wiedzieć musi
      każda niewiasta ostrożna.

      (...)

      Każda ma jakąś usterkę.
      Tak już na tym świecie bywa...
      Każda niech swoją usterkę
      jak najstaranniej ukrywa.

      (...)


      I tak dalej i tak dalej...

      • sundry Re: Prawda 29.10.10, 10:35
        O, mój tata też tej rady mi udzielał:) Jak się dowiedział, że z chłopakiem do fryzjera poszłam, to się taak zdziwił:)
        • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 11:40
          U mnie też raczej tata ;)
          • sundry Re: Prawda 29.10.10, 12:09
            Tylko że ja z moim chłopakiem tyle lat się znałam, że nie było mowy o tajemnicy:) Byłoby dziwne, jak bym robiła problem z pokazania mu się bez makijażu, jak mnie czasem z imprez holował do domu;)
      • six_a Re: Prawda 29.10.10, 10:37
        > Każda ma jakąś usterkę.
        > Tak już na tym świecie bywa...
        > Każda niech swoją usterkę
        > jak najstaranniej ukrywa.

        hahaha. biedne, usterkowe kobiety. i tak całe życie schodzi na maskowaniu usterek.
        • iwona.ana1 Re: Prawda 29.10.10, 10:50
          a chirurdzy i kosmetyczki ręce zacierają :).... :D
          • six_a Re: Prawda 29.10.10, 10:57
            to też. gorzej, że misterny plan ukrywania wad i cielesności pada przy byle chorobie :)
            i co wtedy, jak się pokazać panu w nieładzie, gorączce i bez tapety? klops tak zwany.
        • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 11:08
          > hahaha. biedne, usterkowe kobiety. i tak całe życie schodzi na maskowaniu uster
          > ek.

          Na początek wystarczy owych usterek NIE eksponować. To w zupełności wystarcza i nie wymaga nakładu.
          • six_a Re: Prawda 29.10.10, 11:20
            otóż nie, na początek musisz uznać, że z zasady masz usterki, które potrzeba zamaskować.
            czyli nie malujesz się dla upiększenia, tylko dla zamaskowania.

            ja jestem bezusterkowa, nogi mam, ręce mam, olej wymieniam. a kto by się przejmował jakimiś kurde rysami na masce;)
            • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 11:39
              > otóż nie, na początek musisz uznać, że z zasady masz usterki,

              To oczywiste. każdy ma.Należy to przyjąć do wiadomości nie podchodząc do zagadnienia emocjonalnie.

              >które potrzeba zamaskować.
              Jak wspomniałam - co najmniej nie eksponować i to wystarczy

              > czyli nie malujesz się dla upiększenia, tylko dla zamaskowania.

              Nie. Niekoniecznie usterki dotyczyć muszą twarzy i dać się zamaskować makijażem.

              Eg. Jak się ma X-y to się nie nosi rurek, jak się ma pociągłą twarz, to się nie czesze w koński ogon, jak się mam duży biust, to się nie nosi golfów, etc. etc. etc.
              • six_a Re: Prawda 29.10.10, 12:39
                > To oczywiste. każdy ma.Należy to przyjąć do wiadomości nie podchodząc do zagadn
                > ienia emocjonalnie.
                eeee, to ci co maskują nie podchodzą emocjonalnie czy ci co nie maskują?

                > Nie. Niekoniecznie usterki dotyczyć muszą twarzy i dać się zamaskować makijażem
                no, mężczyźni jakoś się nie maskują w taki sposób przeważnie.

                > Eg. Jak się ma X-y to się nie nosi rurek, jak się ma pociągłą twarz, to się nie
                > czesze w koński ogon, jak się mam duży biust, to się nie nosi golfów, etc. etc
                to nie jest maskowanie. poza tym, jak mam fantazję uczesać się w koński ogon z końską twarzą, to się uczeszę. i co mnie obchodzi, kto z tym ma problem.

                poza tym zjeżdżamy już daleko poza pudła kosmetyków, których nie należy pokazywać mężczyźnie, żeby on nie wiedział, czym i że w ogóle maskujemy naturalną maszkarowatość i usterkowość.
                subtelna różnica.
                • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 12:52
                  > eeee, to ci co maskują nie podchodzą emocjonalnie czy ci co nie maskują?

                  Nie wiem kto podchodzi a kto nie podchodzi. Stwierdzam tylko, że moim zdaniem nie ma sensu podchodzenie do tego emocjonalnie.

                  > to nie jest maskowanie.

                  Owszem, to jest właśnie "nieeksponowanie", o którym wspominałam wcześniej.

                  > poza tym zjeżdżamy już daleko poza pudła kosmetyków,

                  Oczywiście, że tak. Mówimy o całokształcie.
                  • six_a Re: Prawda 29.10.10, 13:22
                    Stwierdzam tylko, że moim zdaniem n
                    > ie ma sensu podchodzenie do tego emocjonalnie.
                    no moim zdaniem, jeśli ktoś zaczyna ranek od maskowania usterek, byle nie pokazać się swojemu mężczyźnie w stanie naturalnym, to jego stosunek jest stricte emocjonalny.

                    > Oczywiście, że tak. Mówimy o całokształcie.
                    aha, bo ja się "mądrości" do wierszyka głównie odnosiłam.
                    • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 13:30
                      > no moim zdaniem, jeśli ktoś zaczyna ranek od maskowania usterek, byle nie pokaz
                      > ać się swojemu mężczyźnie w stanie naturalnym, to jego stosunek jest stricte em
                      > ocjonalny.

                      Rzecz oceny. I jak wspominałam kilka razy powyżej - wystarczy po pierwsze ich nie eksponować. Coś jak primum non nocere. W opozycji do stwierdzenia, że to się takk narobić jak w kamieniołomach trzeba.

                      > aha, bo ja się "mądrości" do wierszyka głównie odnosiłam.

                      Wierszyka. LOL. Toś klasykowi pojechała.
                      • six_a Re: Prawda 29.10.10, 13:38
                        primum non nocere nie ma w takiej sytuacji zastosowania, chyba że uważasz, znowu z zasady, że twój wygląd mógłby komuś sprawić przykrość. to już jest przesadne stawianie innych przed sobą i co w takiej sytuacji mieliby powiedzieć czy robić ze sobą ludzie, którzy mają oszpeconą twarz i nie da się tego ukryć?

                        >Toś klasykowi pojechała
                        nofakt, a powinnam klęknąć chyba, fopa normalnie;)
                        • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 13:41
                          Mam wrażenie, że nie rozumiesz, albo udajesz, że nie rozumiesz. Nie szkodzić samemu sobie.Primum non nocere = nie robienie czegoś co mogłoby nas oszpecać=nie robić tego co eksponuje nasze mankament. Cofnij o dwa posty do Xów i rurek.
                          • six_a Re: Prawda 29.10.10, 13:47
                            rzeczywiście, nie rozumiem, jak ktoś używa standardu w kompletnie innym znaczeniu i bez dodatkowego wyjaśnienia.

                            a w jaki sposób mam zaszkodzić sobie, zakładając te rurki? tylko konkret jakiś proszę.
                            przecie z twoich postów jasno wynika, że maskowanie jest po to, aby innych oczy nie bolały od patrzenia.
                            • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 14:00
                              Taki, że będziesz wyglądać źle? Ja wiem, że komuś to może nie przeszkadzać, ale jeżeli do kogoś babcina rada płynąca z pierwszego posta trafia, to raczej będzie wolał tego co najmniej unikać. Weźmie to co mu natura dała i będzie starał się to jak najlepiej zaprezentować. Między innymi, bo z "niepokazywaniem całej dupy" nie tylko o wygląd chodzi.
                              • six_a Re: Prawda 29.10.10, 14:15
                                >Taki, że będziesz wyglądać źle?
                                taktak wiem, mam być zdołowana za każdym razem, jak pojawi się odrost od farby, rozmazana szminka i pryszcz na nosie:)
                                idiotyczne jest, uważam to, że tak restrykcyjne podejście do estetyki i obowiązkowej piękności dotyczy tylko kobiet. facet może być jedynie ciut piękniejszy od diabła, a ty ewo, będziesz się musiała malować;)

                                hmm, a niepokazywanie dupy to nie bardzo czuję, bo pierwszy raz widzę na oczy, ale kojarzy mi się z ograniczaniem dostępu do siebie. w taki czy inny sposób, i jakimiś gierkami niewartymi świeczki i niegwarantującymi sukcesu.
                                • martishia7 Re: Prawda 29.10.10, 14:32
                                  > idiotyczne jest, uważam to, że tak restrykcyjne podejście do estetyki i obowiąz
                                  > kowej piękności dotyczy tylko kobiet. facet może być jedynie ciut piękniejszy o
                                  > d diabła, a ty ewo, będziesz się musiała malować;)

                                  Restrykcje i oczekiwania w tym zakresie są takie, jakie każdy sobie sam narzuci. Jeżeli ktoś ma takie jak opisałaś powyżej... to niech sobie ma. Mnie to nie wadzi w niczym. Natomiast wydaje mi się normalnym i naturalnym, że jak ktoś ma do wyboru wyglądać lepiej lub gorzej przy porównywalnym nakładzie środków i czasu, to wybierze lepiej.

                                  > hmm, a niepokazywanie dupy to nie bardzo czuję, bo pierwszy raz widzę na oczy,
                                  > ale kojarzy mi się z ograniczaniem dostępu do siebie. w taki czy inny sposób, i
                                  > jakimiś gierkami niewartymi świeczki i niegwarantującymi sukcesu.

                                  Mniej więcej. Ja uważam, że w pewnym zakresie ma to sens.
    • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:31
      iwona.ana1 napisała:


      "mężczyźnie nie powinno pokazywać się całej dupy"

      Dlatego pan bog wymyslil stringi
      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:36
        faktycznie kawał dupy zasłaniają :)
        zimą to tylko majtki z golfem się nosi :P
        • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:38
          tak.... uwielbiam zima rozbierac kobiete z barchanow :)
          • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:48
            to widać z nie tej epoki pochodzisz
            dziś nawet przy -20 nosi się nery na wierzchu
            kiedyś to dopiero było co rozbierać.... spódnice, falbany, majty... napięcie rosło :P
            • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:50
              Staram sie rozbierac takie, co sie zdrowo prowadzaja :)
              • dziewczyna_rzeznika Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:53
                Jej, a ja przy moim całkiem nagusia latam :D
                • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:56
                  Odbierasz mu wiele przyjemnosci :)
                • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:57
                  szybko weź się popraw i majty z golfem zakładaj
                  bo gotów Cię rzucić dla tej co ma na sobie dużo do ściągania :P
                  • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:59
                    nie przesadzej, bo gotowa pas cnoty z czystej perwersji zalozyc :)
                    • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:05
                      skoro się babcin rad nie słucha i z całą gołą dupą paraduje
                      to niech teraz kombinuje jak może :P

                      • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:32
                        Jak jeszcze moze, chcialas pewnie powiedziec :)
                        • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:29
                          mam wrażenie, że poszła się siłować z tym pasem cnoty
                          bo wyparowała jak kamfora :P
                          • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:31
                            z tym pasem nie ma sie co silowac. nalezy miec pasujacy wytrych :)
                            • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:38
                              trzeba jeszcze umieć się wytrychem odpowiednio posługiwać :P
                              • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:42
                                no jasne.... wszak w rekach dobrej gospodyni kazde ciasto rosnie :)
                                • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:57
                                  ciasto rośnie w misce :P
                                  • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:58
                                    ewentualnie w piekarniku :)
                                    • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:00
                                      tylko pod warunkiem, ze owa misska ma wymiary 90-60-90
                                      Alternatywa jest 90-90-45
                                      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:29
                                        jesteś nieco do tyłu
                                        spójrz na misski, które się teraz promuje i odejmij przynajmniej po 10 cm :P
                                        jak tak dalej pójdzie to ciasta w ogóle jeść nie będziemy bo nie będzie miało w czym wyrastać :P

                                        kiedyś ciasto się zagniatało w dużej misce a jakie dobre było.... :)
                                        • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:34
                                          dlatego idealem staje sie drugi z podanych przeze mnie modeli
                                          • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:36
                                            wiesz kobiety mają problem z wyobraźnią przestrzenna
                                            nie umiem takiej miski sobie wyobrazić :P
                                            • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:38
                                              A to takie proste:
                                              90 lat
                                              90 mln na koncie
                                              45 stopni goraczki :)
                                              • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:43
                                                he he
                                                dobre...

                                                ale obawiam się, że z podanych wyżej składników co najwyżej zakalec wyjść może :)
                                                • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:46
                                                  nie zakalec, ale zaczyn pod nowy wypiek, kiedy ten czerstwy zostanie unicestwiony :)
                                                  • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:53
                                                    chyba straciłam apetyt na ciasto :P
                                                    jestem na diecie zajmę się więc marchewką :)
                                                  • teletoobis Re: babcina rada.... 29.10.10, 13:55
                                                    tylko uzywaj tej marchewki zgodnie z przeznaczeniem :)
                                                  • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 14:51
                                                    spoko dam sobie rade duża dziewczynka już ze mnie :)
      • bijatyka Re: babcina rada.... 29.10.10, 10:36
        :D
    • alpepe Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:12
      to rada dobra dla starodawnych małżeństw, a jeśli dostałaś ją od eks-teściowej, to albo się nie stosowałaś, albo się stosowałaś i rada okazała się do niczego.

      Dla mnie bez sensu.
      • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:23
        hahahah, oj bingo:)
        • six_a Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:28
          a jeszcze te wszystkie matrony, co rad udzielają, przeważnie same mają takie związki, że pożal się pambuk, jedyne co w nich robi wrażenie, to staż - głównie w kontekście pytania: jak on z nią/ona z nim tyle wytrzymała?
          • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:36
            Six racja!

            czytałam niedawno zbiór felietonów J. Szczepkowskiej
            jeden opowiadał o tym jak to na tarasie w restauracji pewna kobieta poucza autorkę jak to męża trzeba krótko trzymać (mąż siedział przy niej) i nie pozwalać na wiele, jak to ona umie postępować ze swoim mężem... i takie tam...
            w pewnym momencie na ulicy pojawia się zgrabna kobieta z pieskiem.... pies wyrywa jej się wraz ze smyczą, w te pendy do tego Pana wskakuje na kolana i go oblizuje... merda ogonem... no nic zna tego Pana, to jest pewne!
            pytanie skąd? skoro żona go tak krótko trzyma? :D
          • alpepe Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:05
            Każdy ma swoją prawdę na temat związku. Najbardziej mnie śmieszyło, że kiedy ja byłam zdania, że mojej małżeństwo się właśnie de facto rozpadło, mój mąż był zachwycony jakością związku, bo wreszcie byłam wyluzowana i się go nie czepiałam, chłe chłe.
            • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:27
              alpepe napisała:

              > Najbardziej mnie śmieszyło, że kiedy ja byłam zdania, że mojej małżeństwo się właśnie de facto rozpadło, mój mąż był z achwycony jakością związku, bo wreszcie byłam wyluzowana i się go nie czepiałam , chłe chłe.


              coś w tym jest Alpepe...
              ja gdy za mocno się angażuje w związek za bardzo jestem spięta i wszystko chciałabym żeby było ekstra i po mojej mysli
              wtedy wszystko zaczyna się sypać
              w momencie gdy coś się skończy.... znowu lgną do mnie bo wrzucam na luz

              gdzieś wyczytałam, ze miłość jest jak garść pisku na dłoni
              gdy za mocno ja ściskasz ucieka Ci między palcami
              gdy trzymasz ją w otwartej dłoni... ciągle na niej zostaje

              pora chyba z tego wyciągnąć jakieś wnioski :)
              • alpepe Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:41
                jeśli sądzisz, że ja mam wyciągnąć wnioski, to dziękuję, ale nie skorzystam.
                Małżeństwo to ćwiczenie z dojrzałości, a jeśli facet się zachowuje niedojrzale i w związku z tym sądzi, że z faktu niegderania jego żony wynika, że ona jest zadowolona z małżeństwa, to tylko źle o nim świadczy. Nie rozumie, że małżeństwo przeszło w inny etap, w taki, na którym jego żona już pogrzebała myśl o byciu razem, że się z nim wewnętrznie rozstała, więc rozmawia jak kulturalny człowiek rozmawiałby z obcą osobą.
                • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:49
                  raczej myślałam o sobie pisząc o tych wnioskach ;)
                  nie śmiem Ci mówić co masz robić, sama najlepiej wiesz :)

                  w tym cały ambaras oby dwoje chciało naraz ... pracować nad związkiem
                  • alpepe Re: babcina rada.... 29.10.10, 14:11
                    to w porządku. Pewnie, że sama wiem najlepiej, nawet mój mąż tego nie wie ;-)
      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:31
        alpepe napisała:

        > to rada dobra dla starodawnych małżeństw, a jeśli dostałaś ją od eks-teściowej,
        > to albo się nie stosowałaś, albo się stosowałaś i rada okazała się do niczego.

        nie stosowałam... i ona uważała to za błąd
        teraz gdy stoje na progu nowego związku taką radę mi zafundowała
        /utrzymujemy dość dobre stosunki z ex-teściówką/

        > Dla mnie bez sensu.

        ta rada bez sensu?
        • simply_z Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:53
          moja babcia była damą i nie używała słowa dupa..ale tak cos w tym jest ,warto zachować odrobinę tajemnicy w związku.
          • lonely.stoner Re: babcina rada.... 29.10.10, 11:59
            hm, to chyba zalezy od stanu intelektualnego partnerow- jesli rozmowy sprowadzaja sie do gadania o gestosci kupy i co bylo w chemicznym do kupienia to nie jest to brak tajemniczosci a brak zainteresowan, mozna gadac rownie dobrze o astronomii i przeczytanej powiesci. Ale to juz kwestia indywidulanych zainteresowan.
        • alpepe Re: babcina rada.... 29.10.10, 12:03
          są ludzie popieprzeni, co bez fajerwerków i wodotrysków nie mogą żyć. Mam wrażenie, że są to ludzie puści, nudni. Dlatego potrzebna im tajemnica.
          • lonely.stoner Re: babcina rada.... 29.10.10, 14:16
            alpepe napisała:

            > są ludzie popieprzeni, co bez fajerwerków i wodotrysków nie mogą żyć. Mam wraże
            > nie, że są to ludzie puści, nudni. Dlatego potrzebna im tajemnica.

            otoz to, chyba ujelas w troche inny sposob to co sama mialam na mysli- szkoda tylko ze niekotrym tajemniczosc lub raczej jej brak kojarzy sie glownie z nie gadaniem o wlasnej kupie lub o zakupach w chemicznym... padaka hahaha
    • to.niemozliwe Re: babcina rada.... 29.10.10, 21:36
      A ja nie chcę wszystkiego wiedzieć...;)
      rw0006.wrzuta.pl/audio/9kBp4czLFYB/anna_serafinska_i_jonasz_kofta_-_nieobecni_-_01._pytasz_mnie
      • iwona.ana1 Re: babcina rada.... 29.10.10, 23:11
        to.niemozliwe napisał:

        > A ja nie chcę wszystkiego wiedzieć...;)
        > rw0006.wrzuta.pl/audio/9kBp4czLFYB/anna_serafinska_i_jonasz_kofta_-_nieobecni_-_01._pytasz_mnie

        i słusznie :)
        nie ma to jak odrobina tajemnicy ;)
    • rzeka.chaosu Re: babcina rada.... 29.10.10, 21:37
      "mężczyźnie nie powinno pokazywać się całej dupy"

      Jeżeli chodzi o wygląd to nie mam przed nim tajemnic: widział mnie i odstawiona na maksa i chora, w gorączce, wymęczoną.


      Jeśli chodzi o charakter i przemyślenia, przeżycia: nie dzielę się z nim wszystkim, powody swoje mam.


      prawda to czy fałsz?

      Zależy od przypadku, stażu w związku. :)
    • andreowa Re: babcina rada.... 30.10.10, 14:22
      Tu chodzi o to żeby mu nie pokazywać całej siebie, żeby dbać o siebie cały czas a nei np. chodzić przy nim w wałkach na głowie. I jest w tym trochę racji, zawsze kobieta powinna być dla mężczyzny tajemnicą, bo przestanie być atrakcyjna :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja