Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty

    02.02.09, 15:49
    większość z was na tym forum jest od dłuższego czasu, może pora dostrzec ten
    niewielki szczegół, że nie mówi/pisze się UBRAŁAM COŚ tylko UBRAŁAM SIĘ W COŚ,
    natomiast jeżeli chodzi o słowo zakładać to można tylko i wyłącznie ZAŁOŻYĆ COŚ.

    podobnie nie mówi się zapoznałam kogoś tylko poznałam się z kimś

    to tak na przyszlość


    Obserwuj wątek
      • mechantloup Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:01
        Wreszcie! Już miałam sobie taką sygnaturkę walnąć, ale zwątpiłam, że do
        kogokolwiek dotrze. Na jednym z portali wystąpiłam z podobnym apelem, to się
        potem naczytałam, że, cytuję, "skoro się czepiasz, to jesteś bynajmniej
        ograniczona". Chciałbym przy okazji zauważyć, że "bynajmniej" nie znaczy
        "przynajmniej", nie ma czegoś takiego jak:
        - "bluzka na krótki/długi rękaw"
        - "spódnica w kolanko"
        - "koszula w stójkę/cekiny"
        Poza tym nie trzeba być polonistycznym geniuszem,żeby wiedzieć, że "wziąść" też
        w przyrodzie nie występuje. O trochę ortograficznej ogłady proszę.
        • nessie-jp Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:35
          Regionalizm regionalizmem, ale jednak przyjęło się, że na forach ogólnych mawia
          się polszczyzną ogólną, jeśli już nie literacką... Bo inaczej to zaraz jakiś
          Slązak zacznie pisać posty śląską gwarą i się wściekać, że mu nikt nie odpowiada
          na pytania o ancugi :)
          • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:38
            Nessie droga :) W duzym stopniu masz racje :) Ale jesli moj regionalizm nie
            zaburza komunikacji, to czemu mam go nie uzywac? Tym bardziej, ze nie jest
            niepoprawny:) Jesli Poznaniak spyta o laczki, to tez wszyscy zrozumieja. Co
            innego, jakby ktos zaczal o grulach mowic, grule jednak mniej popularne ;)
            Cumelek w sumie tez. Ale "ubrac buty" jest dosyc przejrzyste, wiec nie widze
            powodu, zeby sie czepiac, skoro gramatycznie nie szwankuje.
            Nikt tu nie pisze pelnymi regiolektami, a takie male elementy dodaja kolorytu
            lokalnego. Ja np dopiero tu, na forum, poznalam slowo "naramki" i teraz, jak
            ktos go uzywa, to od razu wiem, skad jest i to jest strasznie fajne :)
            • nessie-jp Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 17:18
              > Nikt tu nie pisze pelnymi regiolektami, a takie male elementy dodaja kolorytu
              > lokalnego.

              Myślę, że akurat ten nieszczęsny regionalizm budzi takie emocje dlatego, że w
              większej części kraju jest ewidentnym błędem, tępionym przez rodziców i
              nauczycieli jako brak kultury językowej. Naramki czy spódnice w kolanko to po
              prostu nazwy nowe, wcześniej nieznane
              • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 17:48
                A co ciekawe - tu, na tym forum, pamietam, jak ktos ochrzanial kogos wlasnie za
                "naramki". Ze to niby blad. Czesto niepoprawne wydaja sie nam formy, ktorych po
                prostu nie znamy albo nie uzywamy. A sama widzisz, jaki paradoks - ubrac buty
                jest tepione, chociaz poprawne, za to zalozyc buty uchodzi za poprawne, a jest
                bledne. I nie budzi emocji nigdzie.
                Ja juz przywyklam, ze sie krakowskie regionalizmy tepi, jakis resentyment
                wszyscy maja do Krakusow, czy jak :( Moja kolezanka non stop poprawia mnie za
                "wlancza", "kaplo" i "chodzzeee", chociaz tak sie u nas mowi, a ona jest ze
                Slaska. I to ona sie powinna dostosowac do mowy krakowskiej, a przynajmniej nie
                poprawiac mnie i innych.
                W kazdym razie - calkiem popieram dzialania na rzecz poprawnosci jezyka (vide
                LB), ale niech sie wypowiadaja osoby kompetentne, ktore znaja zasady, a nie
                wysmyslaja je ot tak.
                  • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 18:13
                    Nieno, ja nie twierdze, ze nagle wszyscy maja pisac "ubralam buty" :) Tylko nie
                    tepcie nas i tyle :) Sporo osob (w tym ja), nie zdaje, badz nie zdawalo sobie
                    sprawy, ze to jest regionalizm. Ja nie napisze "naramki" i nie bede tego tepic
                    :) Wiec niech nikt mnie nie tepi.
                    Jak sie zaczniesz zarazac, to Ci powiem :)
                • aiczka Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 11:40
                  > Ja juz przywyklam, ze sie krakowskie regionalizmy tepi, jakis resentyment
                  > wszyscy maja do Krakusow, czy jak :( Moja kolezanka non stop poprawia mnie za
                  > "wlancza",

                  "Włancza" się w całej Polsce (także w telewizji, radiu i podczas wykładów na
                  wyższych uczelniach) i w całej jest to tak samo niepoprawne. W przeciwieństwie
                  do różnych uroczych potocznych i regionalnych sformułowań, to jedno jest raczej
                  nie do obrony. Po pierwsze byłby to chyba jedyny w języku polskim przypadek
                  użycia nosowej głoski po francusku zapisywanej jako "an" a po polsku nie
                  zapisywanej (bo "ą" już zajęte). Po drugie byłby to przykład bardzo dziwacznej
                  odmiany - przecież nikt jakoś nie powie "włancz", "wyłancz", "włancznik",
                  "wyłancznie".
                • aiczka Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 11:50
                  > prostu nie znamy albo nie uzywamy. A sama widzisz, jaki paradoks - ubrac buty
                  > jest tepione, chociaz poprawne, za to zalozyc buty uchodzi za poprawne, a jest
                  > bledne. I nie budzi emocji nigdzie.

                  Czytałam linkowany niżej tekst z poradni językowej, w którym napisano że
                  słowniki poprawnej polszczyzny uznają "założyć" za błąd, ale warto zauważyc, że
                  słownik języka polskiego PWN (www.pwn.pl) dopuszcza już:

                  włożyć-wkładać
                  3. «ubrać się lub ubrać kogoś w coś»

                  założyć-zakładać
                  7. «ubrać się lub ubrać kogoś w coś»

                  i nawet:
                  nałożyć-nakładać
                  2. «ubrać się lub ubrać kogoś w coś»

                  Natomiast w przypadku ubierania wciąż jeszcze obowiązuje:

                  ubrać I — ubierać
                  1. «włożyć na kogoś ubranie, obuwie, nakrycie głowy itp.»
                  2. «kupić lub uszyć komuś ubranie»
                  3. «ozdobić, przystroić»
                  4. «przedstawić coś w sposób łatwy do wyrażenia lub bardziej atrakcyjny»
                  5. iron. «postawić kogoś w trudnej sytuacji»
            • zettrzy Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 18:57
              Ale jesli moj regionalizm nie
              > zaburza komunikacji,

              ten "regionalizm" zdecydowanie zaburza komunikacje, bo "ubrac buty"
              znaczy "nalozyc jakies ubranie na buty", natomiast "ubrac sie w
              buty" oznacza "ubrac nasze stopy w buty"
              ale akurat od klymynystry bym nie oczekiwala az takiej znajomosci
              jezyka, w koncu wedle stawu grobla
          • sankanda Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 18:17
            Regionalizm regionalizmem, ale jednak przyjęło się, że na forach
            ogólnych mawia
            > się polszczyzną ogólną, jeśli już nie literacką... Bo inaczej to
            zaraz jakiś
            > Slązak zacznie pisać posty śląską gwarą i się wściekać, że mu nikt
            nie odpowiad
            > a
            > na pytania o ancugi :)
            >

            gwara gwara, a regionalizm regionalizmem. to nie jest to samo :)
          • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:40
            A Tobie co? Oba posty przeczytalas? I jesli jestes taka purystka, to radze
            dobrze zaznajomic sie ze znaczkami typu ";" "," "." i duzymi literami. O
            diakrytykach nie mowie, bo sytuacje sa rozne, mozna ich nie miec na komputerze
            (jak ja i pare innych osob). Ale cala reszta jest niezbedna, ma chère :)
              • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:49
                Hehehe :DD Ale jestes smieszna :D Ze slownikiem tez nie dyskutuj i z poradnia
                jezykowa, bo po co :)))))))) O jezyku polskim i jego kulturze to Ty masz taka
                wiedze, jak ja o nawozach sztucznych, czyli, ze tak powiem powierzchowna. I zero
                pokory, zeby sie przyznac do bledu :))))
                Przecinki i inne znaki interpunkcyjne sa wazne, norma jest jedna dla calego
                kraju, pomijanie ich jest wiekszym bledem, niz uzywanie regionalnych smaczkow :)
                No, ale profesorowie wiedza mniej niz boska.marlena Autorytet Do Spraw
                Poprawnosci Jezykowej Ubierania Oraz Zakladania i Tepienia Wkladania, to ja
                pasuje :) Pa pa, marlenko, dodaj sobie poradnie do RSS, moze czegos sie jeszcze
                nauczysz. :)
                • sankanda Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 21:39
                  O jezyku polskim i jego kulturze to Ty masz taka
                  > wiedze, jak ja o nawozach sztucznych, czyli, ze tak powiem
                  powierzchowna.


                  Interpunkcja nie jest dobra ...
                  tak jak ja o nawozach sztucznych czyli (bez przecinka w tym
                  miejscu), ze tak powiem (przecinek, wiadomo, zdanie wtracone) ,
                  powierzchowna.

                  Przed "ze" przecinek pojawia sie regularnie i o tym kazdy wie,
                  nawet, gdy "mu sie zapomni", ale istnieje jeszcze interpunkcja
                  logiczna.
              • ryfka81 Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 16:52
                Co kto lubi. Mnie akurat drażni nieużywanie polskich znaków i ignorowanie zasad
                interpunkcji, za to regionalizmy i kolokwializmy wprost uwielbiam :)

                boska.marlena napisała:
                > celowo nie uzywam znakow bo to strata czasu- ludzie i
                >tak rozumieja co pisze.

                Jak ktoś pisze, że "ubrał buty", to ja go też rozumiem :)
              • masha_qrella Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 12:28
                > kolezanko celowo nie uzywam znakow bo to strata czasu- ludzie i
                tak rozumieja c
                > o
                > pisze. nie porównuj języka internetowego ze sformuowaniami z
                jezyka potocznego,
                > które ktos albo używa albo uzywa błednie.

                Ej, koleaznko, to normalnie biblijne! klode w oku innego a w swoim
                drzazgi nie zauwazy!
                Co lepszego jest w nieuzywaniu przecinków, kropek i wielkich liter,
                od uzywania regionalizmów?
                Takie samo ‘olewactwo jezykowe!’
                A do tego przecinek nie raz ulatwia zrozumienie, a ubieranie butów
                przynajmniej jest jasne;)


                Zaznaczam z góry ze moja klawiatura nie posiada polskich liter, a
                jedyna dostepna polska litera z ALT jest ó, którego jak widac, nei
                olewam;)

                A, ale robie literowki;)

                Swoja droga, Twoja gramatyka jest straszna jakas taka:/
        • black_magic_women Panno wszystko wiedząca 02.02.09, 18:48
          Post może i słuszny,bo i mnie cierpnie skóra na naramki,w kolanko itp,ale..
          Rada języka ustanowiła jakis czas temu formę "ubrać coś" uzusem,czyli mówiąc po
          ludzku -wprowadziła jako dopuszczalną formę gramatyczną,która z czasem może stac
          się alternatywą dla"włożyć coś na siebie"
          Ps.A tu o samym wytykaniu błędów...

          "Poradnia językowa UJ
          O POPRAWIANIU INNYCH
          Mam pytanie natury bardziej społecznej niż językowej. Jak pan prof.
          ustosunkowuje się do niepoprawnych językowo otaczających go osób? Z pewnością
          pan prof. jako pracownik Wydziału Polonistyki UJ nie ma w otoczeniu zbyt wielu
          osób mówiących/piszących niepoprawnie, ale zawsze się można na taką osobę
          natknąć. Czy pan prof. zwraca takim osobom uwagę czy pozwala im tkwić w błędzie?
          Czy można uznać wszystkie wypowiedzi dnia codziennego jako gwarę,język potoczny
          i nie kłopotać się z propagacją poprawności językowej? Z jednej strony drażnią
          mnie te drobne niepoprawności wyłapywane w codziennych rozmowach (a i tak
          zapewne nie wyłapuję połowy tego co pan prof.), lecz z drugiej strony nie
          chciałbym być postrzegany jako osoba przemądrzała i 'czepiająca się słówek'.

          Szanowny Panie,
          muszę powiedzieć, że bardzo ciekawy ten list. Co prawda szczególowe
          ustosunkowanie się do poszczególnych jego stwierdzeń wymagałoby długiej
          epistoły, na którą sobie tu pozwolić nie mogę. Więc tylko rzeczy najwazniejsze.
          Ja z zasady nie poprawiam ludzi, z którymi rozmawiam, ponieważ tego rodzaju
          działania byłyby po prostu niegrzeczne wobec rozmówców. Wyjątkiem jest sytuacja
          zajęciowa, kiedy z powodów oczywistych muszę zwracać uwagę studentom na błędy
          językowe, a przynajmniej na te "grubszego kalibru". Rozmaite błędy czy
          potknięcia w zwykłych codziennych rozmowach mnie nie drażnią, tym bardziej że i
          sam takowe robię. Natomiast inna sprawa w sytuacji mówienia oficjalnego,
          publicznego, a więc np. wykładu, wystąpienia w telewizji, w radiu, tekstu w
          gazecie. Tu jestem malo tolerancyjny, ponieważ mam prawo oczekiwać, że mówiący
          nie będzie zrażał sobie słuchaczy byle jakim językiem, błędami rozmaitego
          rodzaju i ogolnym niechlujstwem stylistycznym, dając dodatkowo w ten sposób zły
          przyklad innym

          prof. dr hab. Mirosław Skarżyński"
          • nessie-jp Re: Panno wszystko wiedząca 02.02.09, 18:57
            Dodam jeszcze jedną uwagę, dotyczącą samego pojęcia poprawności językowej.

            Otóż język to nie matematyka, fizyka czy chemia, w których to dziedzinach
            istnieją pewne niezmienne i niepodważalne prawdy. Przeciwnie: język to jest
            plastyczny, żywy organizm, który podlega bezustannym zmianom.

            Dlatego właśnie to, co kiedyś było błędem, wskutek częstego powtarzania i
            używania staje się formą __powszechnie akceptowaną__

            Językoznawcy zaś nie zajmują się wytyczaniem norm językowych, a jedynie ich
            OPISYWANIEM. Normę ustala bowiem większość użytkowników języka, a nie mniejszość.

            Dlatego właśnie formy rzadkie, niespotykane, regionalne mogą razić i brzmieć
            'błędnie' dla większości innych użytkowników języka. I obie strony mają świętą
            rację! To, co jest poprawne w Małopolsce, jest rażącym błędem na Mazowszu; to co
            jest normą na Mazowszu, będzie niekiedy brzmieć dziwacznie i być błędem w
            Małopolsce.
            • klymenystra Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 00:03
              Masz racje. Sa jednak jezykoznawcy, ktorzy zajmuja sie ustalaniem normy - gdyby
              nie oni, nie byloby slownikow i gramatyk. Inna sprawa, ze przewaznie nie
              nadazaja za rozwojem jezyka.
              Nie mozna wszystkiego zwalac na uzus (np. "poszlem"), bo pewne formy raczej nie
              beda zaakceptowane, jesli kloca sie z etymologia czy rozwojem historycznym.
              Tutaj wlasnie pole do popisu maja specjalisci.
              • nessie-jp Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 00:19
                Ale kształtowanie języka przez gramatykę preskryptywną to jednak pewna nowość --
                zaledwie od kilkuset lat się tak dzieje :) Zresztą, choćby dopuszczenie formy
                "weź tą torbę" jest przykładem, że najohydniejsze błędy potrafią się uzusem
                wkraść do normatywnego języka :)


                Co do 'lepca', z książek znana mi jest forma 'przylepiec', która w Warszawie
                wywoływała konsternację
                • klymenystra Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 00:51
                  A to wiem, niestety. Zastanawiam sie, czy Panini sie wtracal czy tylko opisywal
                  ;) Nie jestem za calkowita samowola, ale nie podoba mi sie tez podejscie
                  cementow np. z Akademii Francuskiej (niekotre akcje maja sensowne, ale tylko
                  niektore), ktorzy uwazaja, ze tylko oni maja wplyw na jezyk. Trza wyposrodkowac :)
                  Plaster bez opatrunku :) Piekne :)
              • black_magic_women Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 09:17
                klymenystra napisała:


                > Nie mozna wszystkiego zwalac na uzus (np. "poszlem"), bo pewne formy raczej nie
                > beda zaakceptowane, jesli kloca sie z etymologia czy rozwojem historycznym.
                > Tutaj wlasnie pole do popisu maja specjalisci.

                U
                • black_magic_women Poleciało:( 03.02.09, 09:20
                  klymenystra napisała:
                  > Nie mozna wszystkiego zwalac na uzus (np. "poszlem"), bo pewne formy raczej nie
                  > beda zaakceptowane, jesli kloca sie z etymologia czy rozwojem historycznym.
                  > Tutaj wlasnie pole do popisu maja specjalisci.

                  żeby jakieś sformułowanie zostało uznane za uzus musza sie na to zgodzic owi
                  specjaliści
                  • nessie-jp Re: Poleciało:( 03.02.09, 15:20
                    > żeby jakieś sformułowanie zostało uznane za uzus musza sie na to zgodzic owi
                    > specjaliści

                    Prędzej czy później nie mają wyjścia :)

                    Od jakiegoś czasu zresztą mówi się o tym, że nadmiernie preskryptywna rola
                    językoznawców bardzo szkodzi językowi i powoduje jego 'skamienienie', a utrudnia
                    rozwój.
            • lilly_marlenne Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 08:33
              Nie do końca jest tak, jak mówisz: choćbyś powtarzała dwieście razy dziennie "włanczam telewizor, włanczam telewizor...", to "włanczam" nie stanie się nagle poprawne, i RJP się nie spodoba.
              Żeby coś co jest uznawane za błąd przestało nim być, musi być innowacją językową zgodną z systemem.
                • lilly_marlenne Re: Panno wszystko wiedząca 03.02.09, 17:00
                  Weż "tą" torbę nie jest poprawne. To błąd fleksyjny. Błędy systemowe nigdy nie zostają zaakceptowane. Polecam dobry słownik, np. Markowskiego.

                  Mylicie uzus z poprawnością. To, że coś jest w uzusie nie znaczy, że jest poprawne. Poza tym - w wypadku języka pisanego, czyli wypowiedzi na forum, bez względu na to, czy coś jest w uzusie a nie jest poprawne, nie wypada użyć wątpliwej formy...
      • jagoda_pl Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 18:47
        Ulubiony językowy problem forumowy:D!

        Uwaga na temat poprawności językowej od Boskiej.Marleny to lekka kpina, bo an tej zasadzie śmiem twierdzić, że "ubrać" pisze się szybciej niż "założyc";)!

        Ja o tym, że to jest błąd dowiedziałam się z... FM. Serio. Nie wiedziałam dlaczego na posty zaczynające się od "Co ubrać... dziewczyny odpowiadają "choinkę". No ale co ja mogłam na to poradzić, że ja z podkarpacko-małopolskich ćwoków jestem:D! U mnie w rodzinie zwraca się na poprawność językową naprawdę dużo uwagi, nie mówimy "lód czekoladowy" , choć podobno już można itp. Ale ubieramy wszystko jak leci - ja to nawet podpaskę potrafiłam ubrać;)!

        Teraz staram się to ograniczyć. Chyba dlatego, że często bywam w Warszawie, a tam powiedzieć "ubrać buty" to wielki grzech, a nie chce mi się w dyskusje o lokalnym kolorycie wdawać. Choć "baniek choinkowych" bronię jak lwica i nie dopuszczam istnienia czegoś takiego jak "pantofle na obcasie";) jak już przy tym odzieżowym języku jesteśmy;).

        O! Założe zaraz wątek o pantoflach! LOL

        P.S. Klymenystra - z tymi "sznurówkami" to mnie zdziwiłaś. Jak inaczej? "Sznurowadła" (Jezu, co za koślawe słowo!). Pytam absolutnie serio. Aha! A "lepiec" znasz:D?
        • miska_malcova Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 02.02.09, 23:02
          Odpowiadasz na:
          jagoda_pl napisała:


          > P.S. Klymenystra - z tymi "sznurówkami" to mnie zdziwiłaś. Jak inaczej? "Sznur
          > owadła" (Jezu, co za koślawe słowo!). Pytam absolutnie serio. Aha! A "lepiec" z
          > nasz:D?

          jagoda.pl bliski jest mi to, co piszesz... Jestem ciekawa skąd pochodzisz :)
        • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 00:06
          Tak... sznurowadla:) Okropne, co?
          Lepiec to plaster, ale daaawno juz tej formy nie slyszalam (od momentu, jak
          poszlam na studia). Milo, ze mi ja przypomnialas :)

          Podobno my nie mowimy "rura" tylko cos bardziej jak "rua" :D Wsluchaj sie
          kiedys, ja bylam zszokowana, ze tak jest :))
          • jagoda_pl Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 00:18
            Jam z Podkarpacia, a rodzina, tak jak pisałam, podkarpacko-małopolska, więc... nieźle jest:D!

            Lepca nie znałam. Koleżanka z Limanowej mówi tak na taśmę klejącą, a niedawno nakryłam ojca (spod Gorlic), że tak właśnie mówi na plaster.

            Co do braku "r" się nie wypowiem, bo w mojej pięcioosobowej rodzinie tylko ja jedna wymawiam "r"! Ale pani logopeda przyuważyła, że czasem mi zanika. Zresztą sama się na tym łapię jak za długo z nimi przebywam;).

            P.S. Zagadka nr 2: a nakastlik:)?
            • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 00:54
              Nakastlik znam, ale sama nie uzywam :) Ja jestem Krakuska w pierwszym pokoleniu,
              ojciec tu mieszka od pietnastego roku zycia, mama od siedemnastego - bardzo duzo
              przejeli z naszej pieknej mowy, ale sporo sie nauczylam od innych dzieci, bo w
              domu sie nie uzywalo. A nakastlik to nawet dzieci nie mowily.
              Mi sie jeszcze durszlak po glowie kolacze, ale nie wiem, czy w zwiazku z
              Krakowiem czy innym miastem :)
              Aha - lepiec jako tasma klejaca - jak najbardziej. Tzn - lepiec znaczyl i
              plaster i tasme :)
            • miska_malcova Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 08:41
              jagoda_pl napisała:

              > Jam z Podkarpacia, a rodzina, tak jak pisałam, podkarpacko-małopolska, więc...
              > nieźle jest:D!

              to tak jak ja :) Nakastlik to szafeczka przy łóżku :) Moja babcia tak mówi,
              zresztą sporo w jej języku wtrętów niemieckich: szaflik, szabaśnik, waserwaga :)
                  • jeriomina O pochodzeniu słowa Szabat- ot 03.02.09, 20:35
                    Tak jak myślałam, Szabat ma pochodzenie hebrajskie - to ten prawdziwy i starszy
                    język Żydów a nie ta nowomowa jidysz;-)
                    Szabaśnik to piec, do którego wsuwano w piątek przed zachodem słońca czulent -
                    kaloryczną potrawę, którą potem jedzono w sabat czyli sobotę, żeby nie musieć
                    gotować (gotowanie - praca, sabat - dniem bez pracy). To się zapiekało przez
                    noc. Kto ciekawy, z czego się robi czulent, odsyłam do wiki. Ja jadłam, smaczny
                    ale dużo się zjeść nie da:)
                    • black_magic_women Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 11:35
                      jeriomina napisała:

                      > Tak jak myślałam, Szabat ma pochodzenie hebrajskie - to ten prawdziwy i starszy
                      > język Żydów a nie ta nowomowa jidysz;-)
                      > Szabaśnik to piec, do którego wsuwano w piątek przed zachodem słońca czulent -
                      > kaloryczną potrawę, którą potem jedzono w sabat czyli sobotę, żeby nie musieć

                      Okok,ale zauważ o czym my TU mówimy.O meblu,nie o piecyku,chyba,że żle
                      zrozumiałam wypowiedz miski_malcovej.
                      A jeżeli mówimy o mebelku(komódce,stutce ,czy jakimklowiek innym) to nie sądzę
                      żeby do jęz. polskiego polskiego przeszło przez hebrajski(jednak za daleko),a
                      przez znacznie bliższy nam jidysz.Ok?
                      • jeriomina Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 12:37
                        Źle zrozumiałaś miśkę, ona wymieniała kilka rzeczy. Szabaśnik jest piecem,
                        nakastlik szafką:)

                        Czy Tobie się wydaje, że Żydzi rozproszeni po świecie w diasporach (także i w
                        Pl) w ogóle nie używali języka hebrajskiego? Owszem, używali, m.in. przy
                        religijnych okazjach. Szabat to święto, zatem coś religijnego i dlatego jak
                        najbardziej do języka polskiego mogło to słowo przejść z języka hebrajskiego. OK?:)
                        • turzyca Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 13:17
                          Eeee, to jeszcze troche inaczej.

                          Owszem uzywali, ale po pierwsze tylko odpowiednio wyksztalceni, po drugie tylko
                          w okreslonych sytuacjach. Hebrajski byl jezykiem swietym, nie byl uzywany w
                          codziennych sytuacjach. Na co dzien zydowska matka do zydowskiej corki mowila w
                          jidysz (nazywa sie go zgola "jezykiem matczynym"). A jidysz jest jezykiem
                          opartym na niemieckim, ale z duza doza przymieszek z hebrajskiego i jezykow
                          slowianskich.
                          Nie mam na podoredziu odpowiedniej literatury fachowej (historia Zydow to nie
                          moja dzialka, oni mi sie tylko po obrzezu moich zawodowych zainteresowan
                          przewijaja), ale ide o zaklad, ze takie slowa jak szabat, pascha czy tez Tora
                          weszly do polskiego przez jidysz, a nie bezposrednio z hebrajskiego. Jest
                          bardziej prawdopodobne, ze te slowa zostaly przejete podczas sasiedzkich
                          pogwarek, gdy Zydowka mowila do Polki, ze w tym tygodniu to ich ciotka bedzie z
                          nimi w szabat albo gdy Zyd tlumaczyl sasiadowi Polakowi (a moze nie Polakowi, a
                          Niemcowi, Holendrowi czy Szkotu, w koncu RP to byl kociolek narodowosciowy), ze
                          nie moze mu w piatek wieczor mu pomoc przy pracy, bo to juz szabat, niz z
                          jakiegos podsluchiwania hebrajskich modlitw.
                          Mozemy spytac sie Verdany, ona sie zawodowo zajmuje Zydami w Polsce.
                          • jeriomina Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 13:31
                            turzyca napisała:


                            > przewijaja), ale ide o zaklad, ze takie slowa jak szabat, pascha czy tez Tora
                            > weszly do polskiego przez jidysz, a nie bezposrednio z hebrajskiego.

                            Może rzeczywiście nie bezpośrednio ale to SĄ słowa hebrajskie...:)
                          • black_magic_women Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 14:03
                            turzyca napisała:

                            > Eeee, to jeszcze troche inaczej.
                            >
                            > Owszem uzywali, ale po pierwsze tylko odpowiednio wyksztalceni, po drugie tylko
                            > w okreslonych sytuacjach. Hebrajski byl jezykiem swietym, nie byl uzywany w
                            > codziennych sytuacjach. Na co dzien zydowska matka do zydowskiej corki mowila w
                            > jidysz (nazywa sie go zgola "jezykiem matczynym"). A jidysz jest jezykiem
                            > opartym na niemieckim, ale z duza doza przymieszek z hebrajskiego i jezykow
                            > slowianskich., ale ide o zaklad, ze takie slowa jak szabat, pascha czy tez Tora
                            > weszly do polskiego przez jidysz, a nie bezposrednio z hebrajskiego. Jest
                            > bardziej prawdopodobne, ze te slowa zostaly przejete podczas sasiedzkich
                            > pogwarek, gdy Zydowka mowila do Polki, ze w tym tygodniu to ich ciotka bedzie z
                            > nimi w szabat albo gdy Zyd tlumaczyl sasiadowi Polakowi (a moze nie Polakowi, a
                            > Niemcowi, Holendrowi czy Szkotu, w koncu RP to byl kociolek narodowosciowy), ze
                            > nie moze mu w piatek wieczor mu pomoc przy pracy, bo to juz szabat, niz z
                            > jakiegos podsluchiwania hebrajskich modlitw.
                            >


                            Czyli jednak moje;)
                        • black_magic_women Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 14:01
                          jeriomina napisała:

                          > Źle zrozumiałaś miśkę, ona wymieniała kilka rzeczy. Szabaśnik jest piecem,
                          > nakastlik szafką:)


                          Poczekam na miske,niech powie co to u niej było z tym szabaśnikiem
                          >
                          > Czy Tobie się wydaje, że Żydzi rozproszeni po świecie w diasporach (także i w
                          > Pl) w ogóle nie używali języka hebrajskiego? Owszem, używali, m.in. przy
                          > religijnych okazjach. Szabat to święto, zatem coś religijnego i dlatego jak
                          > najbardziej do języka polskiego mogło to słowo przejść z języka hebrajskiego. O
                          > K?:)
                          >


                          Ok,ok,oczywiście,że używali,ale mimo to upierałabym się,żeby zapozyczeń sukac
                          blizej ,niz dalej.Miałam zreszta zajęcia z leksykologi więc trochę sie na tym znam;)
                          • miska_malcova Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 14:41
                            black_magic_women napisała:

                            > jeriomina napisała:
                            >
                            > > Źle zrozumiałaś miśkę, ona wymieniała kilka rzeczy. Szabaśnik jest piecem
                            > ,
                            > > nakastlik szafką:)
                            >
                            >
                            > Poczekam na miske,niech powie co to u niej było z tym szabaśnikiem
                            > >
                            > > Czy Tobie się wydaje, że Żydzi rozproszeni po świecie w diasporach (także
                            > i w
                            > > Pl) w ogóle nie używali języka hebrajskiego? Owszem, używali, m.in. przy
                            > > religijnych okazjach. Szabat to święto, zatem coś religijnego i dlatego j
                            > ak
                            > > najbardziej do języka polskiego mogło to słowo przejść z języka hebrajski
                            > ego. O
                            > > K?:)

                            > Ok,ok,oczywiście,że używali,ale mimo to upierałabym się,żeby zapozyczeń sukac
                            > blizej ,niz dalej.Miałam zreszta zajęcia z leksykologi więc trochę sie na tym z
                            > nam;)

                            W kwestii szabaśnika, to moja babcia używa tego określenia na:
                            a) taki garnek, który wkłada się do piekarnika z np. zapiekanką (inna nazwa to:
                            "gęsiarka")
                            b) piekarnik w piecu na węgiel, w którym podgrzewa potrawy

                            Z pochodzeniem z niemiecka, to się rozpędziłam, dotyczyło to szaflika i
                            wasserwagi :) Przypomniałam sobie jeszcze o używanych przez nią słowach:
                            wichajster, winkiel, strugaczka :)
                          • jeriomina Re: O pochodzeniu słowa Szabat- ot 04.02.09, 19:48
                            black_magic_women napisała:

                            > Ok,ok,oczywiście,że używali,ale mimo to upierałabym się,żeby zapozyczeń sukac
                            > blizej ,niz dalej.Miałam zreszta zajęcia z leksykologi więc trochę sie na tym z
                            > nam;)

                            Spoko, też się o tym uczyłam - na językoznawstwie na filologii:)
        • sankanda Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 09:13
          i tutaj sie z toba, thode, zgadzam. jak widzisz wszystko leci
          ciurkiem i na calym swiecie jest to zasada wirtualnej
          korespondencji. zadnych wielkich liter, co tutaj moze byc
          postrzegane jako brak szcunku.
          ale czasami trafi sie byk, ktory nawet umarlego postawi na nogi i
          wtedy trudno jest nie zareagowac, mnie takze sie to zdarza. nigdy
          natomiast nie poprawilabym osoby, ktora je borowki z tej samej
          michy, z ktorej ja jem jagody. to bylby wyraz ciemnoty, a nie
          wydumanej przez purystki standardu jezykowego, wyzszosci.
          w ogole nie lubie ludzi, ktorzy nachalnie pouczaja. capito ?;)
      • lilly_marlenne och, ach! ileż emocji! 03.02.09, 08:31

        Jak się rzuciły! Jak bardzo zbulwersowały!
        Strużki śliny z pianą zmieszanej pociekły na jedwabne koszulki i skórzane płaszczyki....
        O co Wam chodzi? Jej temat jest całkiem słuszny, pomijając "założyć", rzecz jasna. Z tym, że "założyć" nie razi tak uszu jak ubrać, które syntaktycznie jest absurdem w części obecnych tu wypowiedzi....
      • buka123 Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 03.02.09, 11:30
        ciekawe ile z Was pisze/mówi 'tu pisze' a nie 'tu jest napisane'; 'włączać' a
        nie 'włączać' etc. każdy popełnia jakieś błędy, nie macie o co bić piany już?
        poza tym zwrot 'ubrałam coś' tak wszedł w mowę potoczną jak zwrot 'tu pisze' i
        nie zmienicie tego ani tym jednym wątkiem ani stoma kolejnymi wątkami, więc nie
        ma co się burzyć - albo się przyzwyczaicie, albo skończycie takie gadki, bo one
        i tak do niczego nie prowadzą.
        [;
          • black_magic_women Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 11:37
            jagoda_pl napisała:

            > Rodzinie i chłopakowi zwracam uwagę. Jak widzę błąd w tekście znajomego też zwr
            > acam uwagę - lepsze to niż żeby ktoś obcy to publicznie robił.


            Ale obcym juz nie?
            Rozumiem powiedziec cos bliskim,czy znajomym,ale juz niektórym koleżankom w
            pracy nie mówie,chociaż mnie skręca;)Głównie wtedy jak przekręcają tzw"mądre"wyrazy
        • nessie-jp Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 01:03
          rhodeisland napisała:

          > Ja nikomu nie zwracam uwagi na bledy jezykowe. Zupelnie mnie to nie
          > obchodzi.

          A to brzydko. Nie trzeba zwracać uwagi, jeśli ktoś nie lubi, ale deklaratywne
          olewanie dbania o piękno własnego języka to już jednak lekka przesada.


          > A jesli Wasz rozmowca w realu robi bledy,

          Zależy, kim jest ten rozmówca. Jeśli jednak uparcie i wielokrotnie mówi
          "wziąść", to ja staram się z dużym naciskiem za każdym razem wymawiać to słowo
          dokładnie, żeby dać dobry przykład. A jeśli ktoś robi błędy językowe przy
          dzieciach, to poprawiam bez wahania.
          • rhodeisland Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 06:13
            Od poprawiania bledow jezykowych sa nauczyciele i tez tylko w
            trakcie lekcji. Gdybys spotkala swoja nauczycielke poza szkola,
            chcialabys zeby Cie nadal poprawiala?
            Jesli ktos robi bledy piszac cos w pracy, to pracodowca ma prawo
            zwrocic mu uwage.
            Czepianie sie bledow na forum o modzie, czy jakimkolwiek innym nie
            poswieconym jezykowi jest wlasnie czepianiem sie, niczemu nie sluzy.
            Czesto tez czytajac dyskusje na innych forach widze, ze sa
            niepotrzebnie przerywane uwagami na temat bledow, ktore ktos robi.
            • klymenystra Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 11:31
              Bo niektorym lezy na sercu dbanie o wlasny jezyk. Innym nie. Jednak jest to
              narzedzie naszej codziennej komunikacji - czy musi byc zapaskudzone? Kiedys
              czytalam ladne porownanie z kuflem piwa: jak ktos pisze niechlujne, to tak,
              jakbys dostala piwo w brudnym kuflu - nie zwrocilabys uwagi tej osobie? Piszesz
              nie dla siebie - tylko dla innych, szczegolnie na forach. I ja doskonale
              rozumiem i popieram zwracanie uwagi na bledy, bo chce zeby moj i cudzy przekaz
              byl jasny i estetyczny.
              Tylko ze zanim sie zwroci uwage, nalezy sprawdzic, jaki jest stan rzeczywisty. A
              nie jak autorka watku :/
            • nessie-jp Re: ubrałam spodnice a do tego ubrałam buty 04.02.09, 14:32
              > Czepianie sie bledow na forum o modzie, czy jakimkolwiek innym nie
              > poswieconym jezykowi jest wlasnie czepianiem sie,

              Ale przecież nikt się nie czepia. Założono jeden wątek, co chyba nie jest jakąś
              przesadną liczbą zważywszy na codziennie zakładane wątki czepialskie w stylu "Po
              co nosicie nieskórzane buty"...