Dodaj do ulubionych

wkraczjąca nuda między 2 ludźmi

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.02, 11:42
Co robicie aby nuda, codzienność, monotonia nie zabiła waszego związku z
partnerem? Przecież znacie się jak łyse konie i niczym już partnera nie
zaskakujecie.
Ciekawa jestem, która z płci bardziej się stara o uatrakcyjnienie związku.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • balbina2 Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi 21.02.02, 12:21
      Najgorzej to jak w ogóle wszystko w związku jest ustabilizowane - osiągnęło się
      wyznaczone cele, praca jest, kasy wystarcza, dzieci OK - i nie ma o czym
      rozmawiać. Dokąd coś się dzieje, do czegoś dążymy, mamy wspólne cele, coś na
      czym obojgu zależy, to o nudzie nie ma mowy. Następna rzecz - te same
      zainteresowania. Kiedy mąż tylko ogląda mecze, a żona czyta książki - to o czym
      mają rozmawiać? Brak wspólnych tematów.
      Teraz budujemy dom i oczywiście nie nudzimy się wcale - plany, narady,
      załatwianie tego wszystkiego....Poza tym kochamy zwierzaki, mamy ich dużo, a
      największa pasja to wyścigowe charty - te wszystkie sprawy strasznie łączą i
      nie pozwalają na nudę.
      Może to właśnie sprawia, że nawet jeśli zdarzy się całe popołudnie, kiedy nie
      zamienimy ani słowa ze sobą (np. ja czytam, on pracuje) to nie jest to wcale
      przykre ani męczące.
      • bukowski27 co to znaczy nie ma o czym rozmawiac? 21.02.02, 12:26
        wiem ze mlody jestem i tak dalej... zony nie mam i tak dalej... ale co to
        znaczy: nie mamy o czym rozmawiac??? i nie mowie tu o planach riozbudowy domu
        albo o kupni enowego samochodu.
        • aise_ Re: co to znaczy nie ma o czym rozmawiac? 21.02.02, 12:39
          no ja też nie rozumiem...

          to znaczy, że poza tym nie macie sobie nic ciekawego do powiedzenia?

          to chyba smutne, co?
        • balbina2 Re: co to znaczy nie ma o czym rozmawiac? 21.02.02, 12:53
          To znaczy, że w większości przypadków (nie mówię, że w 100%) po kilkunastu
          latach ludzie nie bardzo już potrafią dyskutować ze sobą na tematy ogólne, może
          nie tyle nie potrafią, co im się nie chce - wszystko już przedyskutowali i
          swoje poglądy znają na wylot. Dlatego jeśli jest coś co ich oboje pasjonuje, to
          zakres interesujących tematów od razu się powiększa, coś ich łączy, do czegoś
          razem dążą, a nie tylko przebywają ze sobą.
          • aise_ Re: co to znaczy nie ma o czym rozmawiac? 21.02.02, 12:59
            no może jestem idealistką, ale nie bardzo moge sobie wyobrazić, ze nie chce mi
            sie gadac z mężem...
      • Gość: Grzdyl Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.02, 15:43
        > Kiedy mąż tylko ogląda mecze, a żona czyta książki - to o czym
        > mają rozmawiać? Brak wspólnych tematów.

        Polecam w takich sytuacjach rozmowy o marynistyce czyli o tzw.
        dupie Maryni. Sa bardzo tworcze i interesujace. Slowo.
    • kasia28 Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi 21.02.02, 13:08
      No wlasnie te codzienne sprawy, pieniądze, dom, dzieci...Jest o czym
      rozmawiać. A my z mężem inwestujemy w nasz związek tzn ja i on. Dzieci są
      poza. Tzn. w dzień jesteśmy rodziną z dwójką dzieci, ale wieczorami zakochana
      parą. Wieczory są nasze: kolacja, film, rozmowy, przytulanie itd. często
      wychodzimy do kina, teatru i znów mamy okazje do pogadania-wymieniamy poglądy
      na temat filmu czy sztuki. Chodzimy często na spacery, np. wieczorem czy nocą,
      gdy dzieci śpią. Wychodzimy na kolację albo na piwo, spotykamy się ze
      znajomymi. Staramy sie wyjeżdżać często na dwa trzy dni bez dzieci (i wtedy na
      pewno się nie nudzimy:)). Nauczyliśmy naszą córkę (synek jest za malutki
      jeszcze), ze rodzic tez człowiek i ma prawo do szczęścia i ona już nie ma
      pretensji, ze mama z tata wychodzą bez niej, ze bawią się bez niej itd.
      Rozmawiamy ze sobą o wszystkim: o pracy, co nowego słychać, co przeczytałam,
      co jemu udało się zrobić. Rozmawiamy o różnych sprawch, min.na przykład na
      tematy poruszane na tym forum. Można by wiele pisać. Po prostu chcemy , by w
      przyszłości, gdy dzieci odejdą nie obudzić się pewnego dnia z przerazeniem, ze
      nie mamy o czym rozmawiać, ze odzwyczailiśmy się od siebie, że to co nas
      łączyło skończyło się -dom wybudowany i urządzony, finansowych problemów już
      nie ma , a dzieci odchowane. Dlatego ważniejszy dla nas jest nasz zwiazek niż
      cokolwiek innego i staramy się robić wszystko razem, duzo ze soba przebywać i
      dużo rozmawiać. I nie zgadzam się, ze jeśli mąż ogląda mecze, a żona czyta
      książki to nie mają o czym rozmawiać. W moim związku mój mąż to racjonalista,
      ścisły umysł, z wykształcenia inżynier. Ja natomiast jestem wrazliwa,
      humanista. On woli mecze, koncerty, politykę, ja czytam książki, rozprawy
      naukowe, trochę maluję i piszę itp.I zawsze mówię mu o tym co przeczytałam a
      potem rozmawiamy, albo on mówi o swoich rzeczach i też rozmawiamy. To tylko
      chęć wspólnej rozmowy i nic więcej. Owszem zainteresowania wspólne tez są ale
      bardzo niewiele. Poza tym ja go fascynuje moimi zainteresowaniami i talentami,
      jest dumny z tego, ze z dziedzin humanistycznych jestem taka dobra, mnie on na
      przykład imponuje, że potrafi wszystko w głowie obliczyć, przemierzyć jak
      komputer(dla mnie to jest nie do przejścia:)) Ogólnie potrafimy być dumni z
      siebie nawzajem i im bardziej jest coś dla nas odległe tym bardziej to
      podziwiamy.I jeszcze jedno dawniej więcej nas dzieliło, a przez takie wspólne
      rozmowy przekonalśmy jeden drugiego do wielu rzeczy, które mozemy teraz
      wspólnie robić. Np.mój mąż dużo mówił o polityce, wyrażał swoje poglądy,
      powtarzał co mówią jego koledzy z pracy, a ja słuchałam, słuchałam i... nic,
      bo polityką się nie interesowałam, do czasu...Pare miesięcy temu zaczęłam
      czytac min. "Politykę", "Newsweeka", "Wprost","Forum" itd. i musiałabyś
      zobaczyć minę mojego męża, jak to zobaczył, to było zaskoczenie:)))I znów mamy
      o jeden temat wiecej do dyskusji, czasem zażartych, bo już zaczęłam mieć
      własne zdanie, niekonieczne zgodne z mężem:)) Gotowych recept nie ma, kazdy
      musi sobie wypracować własne metody, ale naważniejsze wydaje mi się jest
      właśnie niezapominanie o związku, staranie się by było jak za dawnych lat. Nam
      sie udało i mam nadzieję, ze nawet jako staruszkowie nie będziemy sie nudzić.
      Juz mamy zresztą plany: podróze, sex i wnuki :)))))Pozdrawiam.
      • bukowski27 kasia 21.02.02, 13:16
        no i o to chyba chodzi:))) jako teoretyk mowie... ale jakos tak to widze...:)
        • aise_ Re: kasia 21.02.02, 13:26
          też tak to widze kasia
          ja to mam własną teorię i uzasadnienie: mąż jest osobą najbliższą, największym
          przyjacielem, wiec jak to jest, że nie ma o czym rozmawiać z największym
          przyjacielem? albo nudzić sie z najwiekszym przyjacielem?
          ale ja to idealistka jestem:)




          • kasia28 Re: kasia 21.02.02, 13:33
            Wcale nie jestes idealistką. Ja tez nie potrafie zrozumieć jak można się z
            najblizszym człowiekiem nudzić i nie móc się dogadać. Jesli tak jest, to moze
            to nie jest przyjaciel? Jakbym nie miała o czym gadać z przyjaciółką,
            nudziłabym się z nią to po grzyba taka przyjaźń? Pozdrawiam.
            • bukowski27 aise 21.02.02, 13:36
              normalnie jakbym nie to ze poznalem juz kobiete mojego zycia, to jeszcze bym
              cie podrywac zaczal... znaczy kasia ciebie tez, ale ty masz meza:))))
              • aise_ bukoś 21.02.02, 13:40
                :)
                jestem wzruszona:)))

                (p.s. tak po cichu - na mnie też już tu lejt, zaobrączkowana jezdem)
              • kasia28 Re:Bukoś 21.02.02, 14:36
                No to ja też odpowiem, ze jestem wzruszona, chociaż to:"znaczy kasia ciebie
                też" to taki komplement przy okazji, ale niech tam:)Pozdrawiam.
                • agick Re: kasia, aise, bukoś.. 21.02.02, 15:20
                  ja zaobrączkowana nie jestem ale mam partnera..
                  rozmawiamy ze sobą o wszystkim - często oglądając program, czytając felieton
                  kłócimy się zażarcie... ale nasz związek dzięki temu żyje... flauta by nas
                  zabiła.. on jest skorpionem ja koziorożcem... dwa przeciwstawne znaki a
                  jednak.. uwielbiam dyskusje z nim, przekomażania, droczenia... jest bardzo
                  inteligentnym facetem - poważnie... umysł ścisły - ja pełne rozpasanie
                  intelektualne. on spokój i wewnętrzna równowaga na codzień traci głowę w
                  sytuacjach kryzysowych... ja na codzień rozlatana - w kryzysie najbardziej
                  spokojny człowiek na ziemii,.. może to wszystko sprawia, że siedziąc w dzirze
                  zabitej dechami, bez TV i gazet - nie nudzimy się..? Zawsze któreś zapoda
                  temat - do dyskusji, opowieści.. albo pomilczeć razem..
                  nie umiem się z nim nudzić - to jest facet, który mnie fascynuje.. a ja jego.
      • Gość: Sylwia Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 13:50

        Kasiu, świetnie to powiedziałaś. Brawo.

        Ja od zawsze powtarzam, że dwoje ludzi oprócz miłości do siebie
        musi mieć jeszcze jakies swoje zainteresowania, by było o czym
        podyskutowac.
        Temat dzieci, pieniędzy, jest dość absorbujący, lecz nie wystarczający
        ( moim zdaniem) by dwoje ludzi na długo przy sobie utrzymać.

        Ale czasami tez cudownie jest pomilczeć, bedąc obok siebie.
        Sama obecność drugiej osoby, bliskiej, kochanej wystarczy by nie
        nudzic sie.
        Niby znamy się jak "łyse konie", ale nadal umiemy siebie nawzajem
        mile zaskakiwać, nie wysilając sie przy tym.
        Jakos samo przychodzi; kochamy życie, zwierzeta, przyrodę i pewne
        tematy same nasuwaja sie, bez specjalnego ich wyszukiwania.
        Nie znam uczucia nudy, całe szczęście. Pozdrawiam cieplutko.



        • kasia28 Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi 21.02.02, 14:33
          Zgadzam się co do tego milczenia. Kiedyś w liceum miałam przyjaciółkę, która
          kiedyś mi powiedziała, ze jestem wspaniałym przyjacielem, bo (oprócz uważnego
          słuchania) potrafie wspaniale milczeć razem z nią. Potrafiłyśmy czasem
          spacerowac godzinami nie odzywając się do siebie!!! Pozdrawiam.
          • Gość: Maria Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi IP: 217.99.1.* 21.02.02, 14:39
            Kochane dzieci, dobrze że jesteście takie pełne optymizmu i wiary. I oby nigdy
            się ona wam nie zachwiała. Wydaje się wam ze wasz złoty środek na udany związek
            jest najlepszy. Gdyby tak było, to powinno się go sprzedawać w aptekach.
            Czasami kochani można prze dzień zbudowac między dwojgiem ludzi taki mur, przez
            który nie przenikaja żadne słowa. Ave
            • Gość: kasia28 Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi IP: *.atol.com.pl 21.02.02, 14:55
              No wiec chodzi o to, by nie dopuszczać do zbudowania takiego muru. W końcu nie
              dzieje się tak z dnia na dzień "Mur" potrzebuje troche czasu. I dobrze, ze
              założycielka wątku o to pyta, bo widocznie zdaje sobie sprawę, ze należy temu
              przeciwdziałać. I przynajmniej ja nie czuję sie "dzieckiem", bo swoje w życiu
              przeszłam, nie raz dostałam "kopa" od życia, moje małżeństwo(10 lat) też od
              samego początku nie było różowe, ale ja potrafiłam się nauczyc czegoś od
              życia. I rady, które daję są moim osobistym doświadczeniem, wiec jest to
              wystarczający dowód na to , ze mozna. Tylko trzeba chcieć i
              próbować.Pozdrawiam.
            • Gość: Sylwia Re: wkraczjąca nuda .... Mario IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 16:35
              Gość portalu: Maria napisał(a):
              > Kochane dzieci, dobrze że jesteście takie pełne optymizmu i wiary. I oby nigdy
              > się ona wam nie zachwiała.>


              Dzieki Mario, ale moje najstarsze dziecię, jest już dorosłe.
              Moja wczesniejsza wypowiedż płynie z doświadczenia, wspólnego długiego
              życia, a nie z wiary, że tak ma być.
              Aczkolwiek i optymizmu, i wiary w dobro mi nie brakuje.


              > Wydaje się wam ze wasz złoty środek na udany związek jest najlepszy. >


              Mario, ja nie mówię o recepcie na szczęście, bo takowej nie ma,
              opowiedziałam jedynie dlaczego w moim małżeństwie nie ma NUDY.



              > Czasami kochani można prze dzień zbudowac między dwojgiem ludzi taki mur, przez
              > który nie przenikaja żadne słowa. Ave >

              To nie mozliwe, po prostu nie mozliwe Mario.
              Ciepło pozdrawiam.

              • kasiulek Re: wkraczjąca nuda .... 21.02.02, 23:46
                Moi rodzice sa ze soba juz ponad 30 lat i ja nie widze ani troche nudy w ich
                zwiazku. Oni ciagle maja o czym rozmawiac, czasem sie spieraja, mnostwo rzeczy
                robia razem, pomagaja sobie i po prostu jest im ze soba dobrze i sa szczesliwi.
                Maja po prostu dobre zycie. I ja tez tak chce... i wszystko wskazuje na to, ze
                ta wlasnie bedzie...
                • kasia28 Re: Do kasiulka 21.02.02, 23:53
                  Życzę Ci tego serdecznie!

                  Kasia
    • Gość: :) ta... Re: wkraczjąca nuda między 2 ludźmi IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.02.02, 12:27
      ... a my, kiedy się nudzimy... , gramy w REMIKA, albo wspólnie pieczemy faworki ! Sczególnie to drugie.., bardzo
      zbliza.. :-))) Ale wszystko i tak zależy od chęci przebywania we dwoje..., razem.. :-) Pozdrawiam !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka