kokieteryjna
06.04.04, 20:14
Jutro koncze 25 lat!!!! Nic madrego ani wielkiego jeszcze w zyciu nie
zrobilam. Jeszcze nic nie osiagnelam. Pieniedzy z konta na razie ubywa i nie
zapowiada sie by bylo lepiej. Mam faceta ale nie wiem czy chce z nim spedzic
reszte zycia: lecz boje sie ze na szukanie drugiej polowki juz za pozno. Na
dzieci i malzenstwo sie na razie nie zapowiada. W dalszym ciagu sie ksztalce.
Pracuje dorywczo. Na dodatek nie umiem sie za dlugo w jednej pracy utrzymac.
Rutyna powoduje ze mam ochot uciec w inny swiat, do innych ludzi. Perspektywa
typu praca-dom-weekendowa rozrywka-praca-dom powoduje ze dostaje bolu
brzucha. Poradzcie jak sie odnalezc. Jak uspokoic ducha. Jak przestac gonic
za nie-wiadomo-czym a umiec odnalezc sie na dluzej w jednym miejscu przy
jednym czlowieku w jednym zawodzie ? Wisze pomiedzy dwoma stanami: raz
szczesliwosci raz poczucia beznadziejnosci i bezsensownosci mej egzystencji.
Mam tak niestabilny charakter, ze decyzje podejmuje pod wplywem emocji, zas
jesli mnie cos zafascynuje musze-to-miec albo taka-wlasnie-byc. Za chwile mi
sie to znudzi i odnajduje inna fascynacje. Czasem wystarczy ze obejrze w tv
reportaz o jakims np zawodzie, hobby, kraju, osobie a momentalnie odczuwam
silna potrzebe zmiany w swoim zyciu, zmiany siebie, mej pracy, miejsca
zamieszkania. Pozniej popadam w dol bo rzeczywistosc daje sie we znaki. Wtedy
ze stanu euforii i sily do dzialan popadam w przygnebienie i moge calymi
dniami gapic sie bezmyslnie w tv badz po raz setny ogladac Titanica.
Poradzcie bo zwariuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!