from.blue
02.12.10, 00:19
Od pewnego czasu obserwuję, jak nasza koleżanka podbija do faceta mojej przyjaciółki. Odnoszę takie nieodparte wrażenie. Bo nie mieści mi się w głowie, może jestem z innej planety, żeby gładzić po włosach faceta, gdy obok stoi jego dziewczyna, która wg nas jest naszą "przyjaciółką". Nie tylko gładzić, ale ciągle go dotykać, zachwalać ubiór, fryzurę i zgadzać się z każdą jego wypowiedzią.
Generalnie nie trawię tej dziewczyny, choć udaje bardzo miłą.Robi mi się aż mdło, jak biegnie na mój widok, żeby mnie obuziaczkowywać na powitanie. Nie czuję takiej więzi z nią. Potrafi nieźle dociąć człowiekowi. Sama się o tym kiedyś przekonałam. Niby super przyjaciółka, kiedyś nawet się z nią kolegowałam, kolegowałam, a nie przyjaźniłam, ale poczułam jak mnie od niej odpycha, gdy najpierw podrywała mojego byłego już chłopaka, ale on zareagował wtedy prawidłowo. Gdyby on tego nie zrobił, to ja bym to zrobiła, bo nie wyobrażam sobie, zeby niby koleżanka wycierała rękę mojemu chłopakowi, tym bardziej, że nie jest on inwalidą. Potem gdy się z nim pokłociłam i przyjaciółka mnie pocieszała, to radośnie skomentowała: jakaś ty niedopieszczona przez faceta. Potem mi jeszcze docięła nt. figury(tu akurat trafiła jak kulą w płot, bo w przeciwieństwie do niej jestem szczupła), co sprawiło, że nie chcę mieć z laską nic wspólnego. Jak widzę, że zamierza mnie obcałowywać, to podchodzę do kogokolwiek z roku i z nim się witam i rozmawiam.
Kiedyś jak jeszcze się kolegowałyśmy, powiedziała mi w zaufaniu, że strasznie podoba się jej facet mojej przyjaciółki. Ponieważ wtedy zachowywała się normalnie, nie wisiała mu na szyi, nie dotykała czule jego włosów, to zachowałam to dla siebie, ale ostatnio obserwuję, jak się łasi do tego chłopaka. Moja przyjaciółka dzisiaj kazała mu odwołać wyjazd na imprezę, która ma miejsce w jej mieszkaniu. Myślę, że jest na nią po prostu wściekła.
Nie chciałam jej dzisiaj nic mówić, bo jej chłopak był cały czas z nami. Ale na pewno jej powiem, że ona nadmiernie przystawia się do niego, ale zastanawiam się, czy wyznać jej to, co obiecałam zatrzymać dla siebie. Moim zdaniem mogę jej powiedzieć prawdę, bo dziewczyna jej zagraża, zachowuje się nie fair, poza tym ona jest moją przyjaciólką i jestem jej to winna. Niby nasza koleżanka ma chłopaka, który mieszka wprawdzie kilkaset km stad, ale zachowuje się w moim przekonaniu nagannie. Jak to widzę, to mam ochotę ją wytarmosić za włosy, tak mi działa na nerwy, swoim przymilnym uśmieszkiem i deklaracjami o wielkiej przyjaźni.
Czy na moim miejscu powiedziałybyście przyjaciółce tylko to co widzicie, czy też powiedziały, co wiecie od koleżaneczki? Czy Waszym zdaniu sekretu należy dochowywać niezależnie od sytuacji, czy czasem można go zdradzić, jeśli widzimy niepokojące zachowanie? Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się wyjawić czegoś, co było powiedziane mi w zaufaniu, starałam się być lojalna, ale z drugiej strony teraz czuję się nielojalna wobec przyjaciółki, zwłaszcza po dzisiejszym zachowaniu koleżaneczki.