olkazzielonejdoliny
11.12.10, 14:22
Słuchajcie, głupia sytuacja z moją mamą. Odkąd przeszła na emeryturę, przestała niestety dbać o siebie- wiecznie potargana, do fryzjera nie chodzi ( bo za dużo wyda), odrosty na pół głowy. Za to potrafi wiecznie krytykować mój wygląd, czy wygląd swoich koleżanek. Do tego ma kłótliwy, awanturniczy charakter- nie można jej zwrócić uwagi czy grzecznie coś powiedzieć, zaraz wybucha i przeraźliwie wrzeszczy. Dziś przyszła do mnie- niestety potargana, z rozmazanym makijażem, u fryzjera nie była chyba od lat. Postanowiłam z nią grzecznie na ten temat porozmawiac, po jakimś czasie- zacżełam naprawdę grzecznie i spokojnie rozmowę. Matka wpadła w szał, zaczęła krzyczeć na cały blok ( aż sie bałam, że sąsiedzi przybiegną), że " jak ja mogę" " jestem podła" " ona tyle dla mnie zrobiła" itd, po czym nie dokańczając herbaty, ani nic- porwała sie i wybiegła z mojego mieszkania ( a o 15 miał ją odebrać samochodem ojciec), krzycząc " że ja ją wyrzucam z domu".
Jak Boga kocham chciałam dobrze, siedzę tu teraz struta jak nieszczęście, ale przecież nie będę dzwonić z przeprosinami, bo nie czuję się winna. Tylko co zrobić? popsuła mi cały weekend.