Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie NIE zdradzają?

06.01.11, 18:58
Wątków pt "dlaczego mężczyźni/ kobiety/ ludzie generalnie zdradzają?" pojawia się mnóstwo. Zawsze któraś frakcja przekonuje że (szczególnie w przypadku panów) to naturalne, bo się nie wyszalał, bo chce się sprawdzić, bo poligamia jest biologiczną normą, etc. No to skoro ludzie są istotami tak słabymi, to dlaczego nie zdradzają w sytuacjach, w których zdradzić mogą? Co ich od tego powstrzymuje? Kiedy np. mężczyzna dostaje jednoznaczne znaki od pięknej kobiety, a decyduje się być wierny? Albo kiedy kobieta ma okazję zaszaleć i wie, że nigdy nie wyjdzie to na światło dzienne, a mimo wszystko nie korzysta z sytuacji? Czy tylko wpajane od dziecka normy moralne, strach że "wyjdzie" czy po prostu zwykła uczciwość?
Obserwuj wątek
    • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:13
      nie zdradzają ci, którzy okazji do zdrady nie mają
      jeśli takie okazje się pojawiają, to nawet przy bardzo silnej woli w końcu każdy się ugnie, taka jest moja opinia
      • menk.a Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:18
        allerune napisał:

        > nie zdradzają ci, którzy okazji do zdrady nie mają
        > jeśli takie okazje się pojawiają, to nawet przy bardzo silnej woli w końcu każd
        > y się ugnie, taka jest moja opinia
        >

        Okazje są wszędzie. Ile razy się ugiąłeś? Lub złamałeś?
        • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:33
          no widzisz, to albo jestem brzydki jak kupa, albo pachnę jak kupa (kto wie, może oba), bo jak jadę na delegację to do mojego pokoju hotelowego nie przychodzą półnagie super seksowne koleżanki z paczką kondomów w jednej ręce i lubrykatem w drugiej....
          ...skoro inni takie okazje mają takie okazje wszędzie, to im tylko zazdroszczę :P
          • menk.a Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:51
            Oj oj... Każdy ma takie albo inne okazje. Okazja to możliwość seksu z obcą babą lub facetem, podczas gdy legalna druga połówka pewnie łzy wypłakuje. I nieważne czy ta okazja jest półnagą laleczką, Pita Bratem czy jest mniej niż przeciętna w skali potencjalnego zdrajcy lub zdrajczyni. To jedno.:P
            A dwa: jak mi kiedyś jeden 'znawca' napisał: skoro tak o sobie piszesz to na bank wyglądasz dobrze albo lepiej. Allerune, nie ściemniaj z ta qpą, bo kity to w okna wciskaj.:P
            • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 13:47
              > Okazja to możliwość seksu z obcą babą
              > lub facetem,

              dla mnie "okazją" byłoby to co opisałem wyżej, coś co nie wymaga żadnego wysiłku z mojej strony, nawet więcej, coś co pokonuje mój mniej lub bardziej zdecydowany sprzeciw...

              > A dwa: jak mi kiedyś jeden 'znawca' napisał: skoro tak o sobie piszesz to na ba
              > nk wyglądasz dobrze albo lepiej. Allerune, nie ściemniaj z ta qpą, bo kity to w
              > okna wciskaj.:P

              niezależnie od tego jaki jestem, to okazji nie mam, a sam ich stwarzać nie będę, bo w przeciwieństwie do wielu, nie oszukuję się że w sytuacji opisanej na 100% bym odmówił, ale z drugiej strony robię wszystko aby do takiej "próby ostatecznej" nie doszło
          • zawsze-soffie Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 11:54
            1. No popatrz, mi tez nic samo nie przychodzi ani nowe buty, ani dodatkowe pieniądze ani jedzenie, wpierw muszę zamówić, postarać się o to itd. Mówiąc jaśniej żeby X koleżanka przyszła z paczką kondomów wypadałoby wpierw się zakręcić koło niej, zbajerować ją i takie tam bzdety.

            2. Niektórzy ludzie nie zdradzają bo maja zasady i takie tam a nie dlatego, że okazji nie mają.

            • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 13:55
              > 1. No popatrz, mi tez nic samo nie przychodzi

              no widzisz, mi też nie, więc nie zdradzam :)
              • sanna.i Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 17:37
                Aaa, czyli z lenistwa ludzie nie zdradzają...
      • kawka.z.mleczkiem Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:20
        nie każdy, nie każdy...
        to jest jakieś chore tłumaczenie z tym brakiem okazji. tak samo jak tłumaczenia pt. "jestem tylko człowiekiem", "byłem (-łam) pijany (-ana)", "mam swoje potrzeby" itp. itd.

        problem, jak związek tworzy osoba, dla której zdrada nic nie znaczy i taka, dla której oznacza ona koniec. dlatego takie sprawy (i inne kluczowe sprawy) powinno się omówić przed totalnym zaangażowaniem. byłoby mniej rozwodów i bolesnych rozstań.
        • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:37
          > nie każdy, nie każdy...
          ...nie każdy zrobi to celowo, z planem i z rozmysłem. Moim zdaniem każdy jest natomiast zdolny ulec przy odpowiedniej ilości czynników sprzyjających. To ogromna różnica.
          • pompeja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 10:09
            Niektórzy dotknięci zdradą od bliskiej osoby zwyczajnie myślą co robią. Tu jest różnica. Okazji było sporo, brzydka jak qpa nie jetem (chyba) i niczym podobnym nie pachnę :)
            • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 13:49
              kobiety mają więcej okazji niż faceci, bo to one są zaczepiane, podrywane, więc może i podejście jest nieco inne... ale można to łatwo zamknąć w stwierdzeniu, że potencjalny kandydat na zdradę nie był po prostu wystarczająco dobry...
              • pompeja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 14:02
                Będzie to idealizowanie swojego partnera.
      • erillzw Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:35
        Ja myśle, ze zdradza się bo się może. Zaś uzależnianie tego od tego, że przy każdej okazji sprawia, że człowiek zostaje sprowadzony do rzadzonego chuciami zwierzęcia.

        Jęsli chce, może to to zrobi. Jesli nie chce to nie zrobi. Nawet żeby nie wiem jak wiele pokus było.
      • aneta-skarpeta Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:42
        > nie zdradzają ci, którzy okazji do zdrady nie mają
        > jeśli takie okazje się pojawiają, to nawet przy bardzo silnej woli w końcu każd
        > y się ugnie, taka jest moja opinia
        >


        chodzi wlasnie o to, zeby nie dopuszczac do pewnych sytuacji

        np widze ze podobam sie jakiemus facetowi, sama tez uwazam ze jest atrakcyjny i fajny - pewnie w sprzyjajacych warunkach cos by z tego było- jednak wiedzac ze nie chce to po prostu nie przekraczam pewnych granic flirtu, zartu, chodzenia na samotne drinki- zeby nie kusic

        jest to jakas forma obrony przed zdradzaniem;)
        • allerune Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 13:49
          > chodzi wlasnie o to, zeby nie dopuszczac do pewnych sytuacji

          brawo! jedna mądra :]
      • eda076 Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 08.01.11, 21:36
        Ja akurat miałam mnóstwo okazji. I nie zdradzam, bo mój mąż jest zajebisty w łóżku. To nigdzie mnie nie ciągnie.
    • kawka.z.mleczkiem Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:17
      a czy ludzie muszą zdradzać? :)
      niektórzy (np. ja) nie wyobrażają sobie związku po zdradzie.
      nie byłoby tolerancji ani tej w moim wykonaniu, ani dla tej w jego. oboje się zgadzamy w tym względzie i ustaliliśmy to już na samym początku.
      a poza tym - po co mam zdradzać, jak mam fantastycznego chłopa? :)
    • teletoobis Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:24
      Proste. Bo to nie jest frajda. Konczy sie w najlepszym przypadku moralniakiem.
      Agstrahuje juz od takich przezytkow jak lojalnosc, wiernosc, przyzwoitosc. Moze nie dla wszystkich jest to anachronizmem
      • reniatoja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 23:37
        Ale moralniak to jest chyba własnie dlatego, ze przyzwoitość, wiernosć i te inne przeżytki wąłśnie nie są przeżytkami i nie wyginęły. Tak mi się wydaje. Ktoś, kto nie ma za grosz przyzwoitości nie będzie miał moralniaka po zdradzie.
    • minasz ja nie zdradzam bo 06.01.11, 19:26
      nie chce miec dodatkowego zawracania głowy
      - zawsze potem kobiety czegos beda od ciebie chciały
      jakby juz
      wolałbym jakas kurtyzane - ale do kurtyzany nie pojde bo boje sie hiv

      no wiec jestem wierny hehehe
      • karmmi Re: ja nie zdradzam bo 06.01.11, 19:33
        Czyli zimna kalkulacja pt.: co mi się bardziej opłaca.
        • minasz Re: ja nie zdradzam bo 06.01.11, 19:37
          plus zasada wzajemnosci- nie chciałbym byc zdradzony wiec tez nie zdradzam
          • karmmi Re: ja nie zdradzam bo 06.01.11, 19:40
            To wciąż kalkulacja, ale ok:)
    • kobieta_z_polnocy Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:32
      A czemu niby mają zdradzać?

      Naprawdę nie każdy ma tak wielką ochotę na seks, by się dać uwieść osobie trzeciej. Jedni mają ochotę, ale również silną wolę bądź po prostu rozum. Inni zaś nie uważają w ogóle takich podniet za interesujące.

      Nie róbmy już z siebie takich bezwolnych słabeuszy.
    • hipna Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:34
      Nie zdradzają bo kochają naprawdę-uczciwie i bezwarunkowo.
      • karmmi Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:39
        Bezwarunkowo można kochać tylko dzieci. Partnera/partnerkę wybierasz właśnie ze wględu na pewne interesujące cię psycho-fizyczne warunki. Jeśli zaszłaby jakaś istotna zmiana w zachowaniu mojego męża, wyszła na jaw niepożądana cecha charaktetu, dla mnie nie do zaakceptowania - odeszłabym. Dziecka nie opuściłabym nigdy, niezależnie od tego co zrobi.
        • busqueros Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 08.01.11, 09:37
          > Bezwarunkowo można kochać tylko dzieci

          > Kochamy warunkowo. Bezwarunkowa miłość to wobec dzieci.;)

          ależ to głupie!
      • menk.a Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:40
        hipna napisała:

        > Nie zdradzają bo kochają naprawdę-uczciwie i bezwarunkowo.

        Kochamy warunkowo. Bezwarunkowa miłość to wobec dzieci.;)
    • 0riana Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:36
      Bo nie umialabym spojrzec ukochanej osobie w oczy po czyms takim. I w lustro z reszta tez nie. Wiec w sumie z przyczyn egoistycznych.
      A poza tym po co mi super-ekstra ciacho bez gwarancji na udana noc, skoro mam na podoredziu moja seks-maszyne? :-)
      • marzeka1 Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:41
        Jestem w udanym związku, nie rozwala się czegoś, co udało się fajnego stworzyć przez lata, dla chwilowych emocji.
        I takie słowa jak uczciwość nie muszą być anachronizmem.
        • kota_behemota Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:49
          Bo jak coś się klei to chcę tu zostać... jak śpiewał Sidney Polak. :) Kwestia sumienia, lojalności, uczciwości, uczuć., wychowania (?), wpojonych zasad i moralności (?). U mnie. Nie wiem w sumie jak wytłumaczyć.
    • hotally Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:43
      bo mamy dobry seks w domu i nie ryzykujemy rozczarowaniem. Poza tym szkoda by było stracić taki DIAMENT z własnego wyra :)))
      • minasz Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:47
        akurat to srednie p[oprównanie kiedys kobiety cos takiego podobno wkładały zeby okaleczyc smiertelnie gwałciciela
        • hotally Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:53
          que?
          • minasz Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:56
            w wietnamie czy gdzies w azji
            (wiedza na podstawie filmów wojennych)
            • hotally Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:03
              co wkladaly????
              • cherry-cherry Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 11:52
                hotally napisała:

                > co wkladaly????
                >

                Hehe, ja to zrozumialam tak, ze ubogie (!!!) kobiety z wietnamskich wiosek wkladaly sobie diamenty (o!!!) do cipki zeby okaleczyc penisa ewentualnego oprawcy na wypadek gwaltu ;D
                Ale moze zle zrozumialam, wiec tez czekam na rzetelne wyjasnienie... ;)
    • potworski Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 19:52
      Są na etapie zakochania bądź nie mają dobrej okazji.
    • kiira_korpi Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:44
      Ja mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo nigdy nie zdradziłam MMŻeta przez te ładne parę lat bycia razem, chociaż okazji w zasadzie bywało aż nadto, jako, że jestem całkiem atrakcyjnym dziewczątkiem.
      Dlaczego nie zdradzam? Hmmm, po pierwsze dlatego, że kocham i wiem, iż jestem kochana, a seksualnie jestem zaspokojona aż nadto. Jesteśmy dobrze dobrani pod każdym względem z MMŻetem, także seksualnie, dobrze nam razem w łóżku, a MMŻet nie ma oporów, aby realizować w zasadzie każdą moją fantazję:).

      Poza tym nigdy nie ukrywałam, że we wczesnych latach młodości nie byłam jakoś specjalnie grzecznym dziewczątkiem i miałam zdecydowanie więcej niż kilku partnerów seksualnych w życiu.
      Tak więc można by powiedzieć, że się wyszalałam, wiem też, co potrafią mężczyźni, może dlatego też tym bardziej doceniam to, co udało nam się zbudować z MMŻetem i nie zrobię nic, co mogło by to zniszczyć.
      Zawsze gdy znajduję się w sytuacji potencjalnie niebezpiecznej, która mogłaby się skończyć jakimś one night standem, uderzam w niewidzialny mur, którego nie jestem w stanie przekroczyć i wycofuję się z takiej sytuacji. Czy powoduje mną uczciwość? Miłość? Poczucie, że nie warto dla przelotnego romansu niszczyć dobrze funkcjonującego związku? A może normy moralne?
      Cóż, pewnie wszystko po trochu. Grunt, że działa:)
      • menk.a Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:48
        kiira_korpi napisała:

        > Poza tym nigdy nie ukrywałam, że we wczesnych latach młodości nie byłam jakoś s
        > pecjalnie grzecznym dziewczątkiem i miałam zdecydowanie więcej niż kilku partne
        > rów seksualnych w życiu.

        Pragnę szanownej koleżance wypomnieć, iż zgodnie z definicja co niektórych kobieta mająca zdecydowanie więcej niż kilku partnerów seksualnych, nie nadaje się w żadnym razie na stałą partnerkę. Na partnerkę na życie. Na żonę. I na matkę dzieci. Nie. I kropka. '.'
        ;0
        • kiira_korpi Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:56
          menk.a napisała:

          Pragnę szanownej koleżance wypomnieć, iż zgodnie z definicja co niektórych kobi
          > eta mająca zdecydowanie więcej niż kilku partnerów seksualnych, nie nada
          > je się w żadnym razie na stałą partnerkę. Na partnerkę na życie. Na żonę. I na
          > matkę dzieci. Nie. I kropka. '.'

          No ba! Wiadomo, że taka to się do niczego nie nadaje;). Tak w ogóle to powinna skończyć jako bezdomna, bezzębna alkoholiczka, sprzedająca swe wątpliwe wdzięki na Poznańskiej czy gdzie tam się teraz sprzedaje (bo ja trochę niezorientowana jestem)
          A już obowiązkowo powinna wyglądać na 20 lat starzej, niż by to wynikało z metryki.
          I umrzeć w samotności, zjedzona przez koty (dopuszczalny jest także wariant z owczarkami alzackimi).
          :)
          • menk.a Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:02
            Ni mniej ni więcej właśnie tak.;)
        • erillzw Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:38
          Pozostaje takim "coponiektórym" współczuć tego jak ograniczeni umysłowo są ;)
          • josef_to_ja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:42
            A nie pomyślałaś, że może to faceci co seksu bez związku nie uznają? Po co np. prawiczek ma marzyć o kobiecie, która miała partnerów?
            • erillzw Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:53
              a co jak sie okaze, ze tych kilku-kilkunastu to jednak byly zwiazki? Co zwiazek to taki co trwa iec lat, mieszkaja ze soba? Mogla tworzyc polroczne czy roczne zwiazki od 18 roku zycia i w ciahu 10 lat miec miedzy 8 a 20 partnerow.

              I nie chodzi q woli scislosci o marzenia a raczej o ograniczenia takiego czlowieka ktory skresla osobe ktora zna swoja seksualnosc. To problem z osoba ktora skresla osoby aktywne i z tym jak bardzo niskie jest poczucie jej wartosci ze przeszkadza jej seksualna przeszlosc.. najprawdopodniej lek przed ocena i gorszym wypadnieciem na tle innych jest na tyle parazlizujacy ze nalezy takie kobiety nie dosc ze skreslic to jeszcze dyskredytowac..
              • josef_to_ja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 23:07
                Ale ja np. nie mam 30 lat. Moim zdaniem trzeba do siebie pasować , także pod względem podejścia do seksu
              • josef_to_ja Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 21:59
                A z tym strachem przed porównaniem to moim zdaniem straszny mit
        • josef_to_ja Nadaje się dla podobnego faceta 06.01.11, 22:39
          On będzie dla niej najlepszy :P
      • hotally Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:49
        lubię to :)
    • happy_time Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:55
      > ? Kiedy np. mężczyzna dostaje jednoznaczne znaki od pięknej kobiety, a decyduje
      > się być wierny? Albo kiedy kobieta ma okazję zaszaleć i wie, że nigdy nie wyjd
      > zie to na światło dzienne, a mimo wszystko nie korzysta z sytuacji?

      Dlaczego ma korzystać z każdej sytuacji? Może chce być uczciwa w stosunku do partnera. Nie dla każdego najważniejsze jest to czy wyjdzie na światło dzienne czy nie.
      • potworski Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:11
        Facet, będący w związku, ale już nie na etapie wstępnego zakochania=dobry kochający mąż. Wyobraźmy sobie sytuację, że takiemu dobremu facetowi wślizguje się wieczorem do łóżka kobieta, która jeśli chodzi o seksapil i fizyczność jest absolutnym ucieleśnieniem jego marzeń. Wyobraźmy sobie dodatkowo, że nasz obiekt ma 100% pewności, że jeśli do czegokolwiek dojdzie, to nic nie wyjdzie na światło dzienne.
        Stawiam tezę, że w takiej sytuacji z okazji nie skorzystają jedynie geje oraz ci, którzy zamiast wacka mają ślimaka winniczka. Można więc roboczo uznać, że skuteczność takiej sytuacji wynosi 100%=czyli zdradzi każdy, ale tylko pod warunkiem, że suwaki "okazja", "atrakcyjność" oraz "ryzyko wpadki" są również ustawione na 100%. Każdy człowiek ma jakąś swoją kombinację suwaków, przy której zdradzi=niekiedy wystarczy kobieta atrakcyjna na 70% i ryzyko wpadki "pół na pół", niekiedy mniej, niekiedy więcej. Wielu ludzi nigdy swojej kombinacji nie osiągnie i to stąd wynika brak zdrady w ich przypadku.
        • allerune Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:44
          ładnie to wyraziłeś, wszyscy co twierdzą inaczej, kłamią

          tak jak mój kolega, który kiedyś powiedział podczas jednej z naszych filozoficznych o małżeństwach i takich tam, "można żyć pełnią życia, dobrze się bawić nie zdradzając swojej kobiety", po czym na którejś kolejnej imprezce widziałem go obłapiającego jakąś cycatą niunię...
          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:48
            allerune napisał:

            > ładnie to wyraziłeś, wszyscy co twierdzą inaczej, kłamią


            Niekoniecznie kłamią. Wielu z nich wierzy w to co mówi. Niestety często później wiara ta ulega weryfikacji w konfrontacji z realną sytuacją, z jaką przychodzi się czasem zmierzyć.
            • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:50
              Zdziwił byś się. Nie wiem jak to jest z facetami, ale u mnie, kobiety to jest tak, że po prostu mogę nie mieć ochoty na innego faceta nie wiem jak byłby super. I nie oszukuje samej siebie: zwyczajnie chemia nie teges. ;P
              • menk.a Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:55
                A jeśli chemia teges?
                • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:58
                  No własnie mnie się nie zdarzyło, żeby chemia z innym teges. Dla śmiechu owszem, ale nic na serio.
                  • menk.a Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:02
                    Czyli nie wszystkie warunki do stworzenia okazji zostały spełnione. Trudno zatem powiedzieć: nie, ja bym nigdy...;)
                    • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:05
                      Rozumując tak jak potwór wszystkie. Ktoś mógł mi się cholernie podobać, mogło i być nawet dyskretnie, itp., itd. ale nie było takiej ostatecznej iskry. ;)
                      • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:13
                        rzeka.chaosu napisała:

                        > Rozumując tak jak potwór wszystkie. Ktoś mógł mi się cholernie podobać, mogło i
                        > być nawet dyskretnie, itp., itd. ale nie było takiej ostatecznej iskry. ;)


                        No właśnie nie wszystkie skoro nie było tej iskry.
                        • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:17
                          Zapewniam, ze wszystkie: atrakcyjność - 100%, nawet intelekt - 100%, dyskrecja - 100% - i nic na poważnie. ;P
                          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:22
                            rzeka.chaosu napisała:

                            > Zapewniam, ze wszystkie: atrakcyjność - 100%, nawet intelekt - 100%, dyskrecja
                            > - 100% - i nic na poważnie. ;P


                            No ale sama napisałaś, że nie było iskry. Iskra w mojej tezie zawiera się w pojęciu atrakcyjności, a w związku z tym atrakcyjność nie była na 100%.
                            • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:25
                              A ja iskry do atrakcyjności nie wliczam, bo dla mnie to coś innego. Zupełnie innego. ;) Coś z pogranicza pożądania, zaufania i po prostu chęci na oddanie kawałka siebie tej drugiej osobie.
                              • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:25
                                Iskra może być między dwiema osobami i nie sprowadza się tylko do atrakcyjności jednej z nich.
                              • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:34
                                rzeka.chaosu napisała:

                                > A ja iskry do atrakcyjności nie wliczam, bo dla mnie to coś innego. Zupełnie in
                                > nego. ;) Coś z pogranicza pożądania, zaufania i po prostu chęci na oddanie kawa
                                > łka siebie tej drugiej osobie.


                                Czepiasz się semantyki. Przecież gdybym chciał opisać to, co sprawia, że ludzie idą ze sobą do łóżka to nie starczyłoby mi tu miejsca, bo musiałbym wymienić milion elementów łącznie ze świeżym oddechem, intelektem, zaufaniem, umiejętnością robienia faworków itp. Ująłem to pod jednym pojęciem "atrakcyjność" bo to najprostsze określenie tego co sprawia, że chcemy się przespać z drugą osobą. Iskra to też zestaw jakichś elementów psychofizycznych, który sprawia, że masz ochotę na drugą osobę. To czy do mojego pojęcia atrakcyjności wrzucisz pojęcie iskry, czy umiejętność cytowania poezji Prousta to już kwestia indywidualna.
                                • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:40
                                  No to nie uogólniaj następnym razem i pisz mnie tu wykłady na pinć stron! ;P

                                  A ja nadal będę twierdzić swoje: iskra do atrakcyjności ma się nijak: to coś takiego co sprawia, że kobiety idą do łóżka z brzydalami i nie jest to kasa. :D Bliższe to wspomnianej psychologii niz atrakcyjności nawet najszerzej rozumianej. ;P
                                  • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:43
                                    Nigdzie nie pisałem, że "atrakcyjny" oznacza miss/mister universum w sensie obiektywnym.

                                    rzeka.chaosu napisała:

                                    > No to nie uogólniaj następnym razem i pisz mnie tu wykłady na pinć stron! ;P
                                    >
                                    > A ja nadal będę twierdzić swoje: iskra do atrakcyjności ma się nijak: to coś ta
                                    > kiego co sprawia, że kobiety idą do łóżka z brzydalami i nie jest to kasa. :D B
                                    > liższe to wspomnianej psychologii niz atrakcyjności nawet najszerzej rozumianej
                                    > . ;P
                  • chersona Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 23:01
                    Podobno Sobieski tak miał. Że mógł tylko z Marysieńką. Nie to, że nie chciał z innymi, ale normalnie mu nie sztywniał. Ona natomiast, flądra jedna, jak chodzą słuchy, zaraziła go kiłą.
              • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 21:56
                rzeka.chaosu napisała:

                > Zdziwił byś się. Nie wiem jak to jest z facetami, ale u mnie, kobiety to jest t
                > ak, że po prostu mogę nie mieć ochoty na innego faceta nie wiem jak byłby super
                > . I nie oszukuje samej siebie: zwyczajnie chemia nie teges. ;P


                Nie rozumiem dlaczego miałbym się dziwić. Nie napisałaś nic sprzecznego z tym co ja wcześniej napisałem.
                • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:03
                  Nie każdy kto twierdzi, że nigdy nie zdradzi musi zdradzić. Nie każdy oszukuje samego siebie lub zdradza. Twoje dwa posty na to się złożyły przynajmniej tak to zrozumiałam. Tak jakbyś nie uwzględniał tego, że można nie czuć nic do innych facetów/kobiet i zawsze będzie albo zdrada, chęć zdrady albo oszukiwanie siebie.
                  • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:11
                    rzeka.chaosu napisała:

                    > Nie każdy kto twierdzi, że nigdy nie zdradzi musi zdradzić. Nie każdy oszukuje
                    > samego siebie lub zdradza.


                    Nie zrozumiałaś mojego posta powyżej lub go nie przeczytałaś. Ułatwię ci przykładem:
                    Wyobraź sobie osobę, która JEST PEWNA, że gdyby zdarzyło jej się być świadkiem wypadku drogowego - natychmiast udzieliłaby pierwszej pomocy. Była szkolona, wie co trzeba robić, czuje, że taki ma charakter. Tymczasem dochodzi do takowego wypadku, osoba ta znajduje się w pobliżu, ale na widok prawdziwej krwi dostaje kompletnej blokady i nie robi nic. Czy w takim wypadku należy stwierdzić, że mówiła nieprawdę i oszukiwała? Nie - wierzyła głęboko, że postąpi tak a nie inaczej, jednak w obliczu realnej sytuacji jej mózg zadziałał nie tak jak się tego spodziewała.
                    Inny przykład to rozwody - czy uważasz, że wszystkie pary po rozwodzie kłamały lub oszukiwały stojąc przed sobą na ślubie i obiecując miłość do końca życia?
                    • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:16
                      Ok, ale mój post dotyczył dwóch wypowiedzi. W pierwszej z nich chodziło tez o to, że gdy ktoś w 100% jest dla ciebie atrakcyjny i w 100% nie ma szans na wpadkę to tylko facet z małą pałą by na taka laskę nie poleciał, a kto twierdzi, ze by nie poleciał... [tu to co napisałeś powyżej].

                      A ja pisałam o sytuacji w której warunki z pierwszego posta są spełnione i zdrady nie ma, bo… no własnie – bo nie. :)
                      • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:19
                        rzeka.chaosu napisała:

                        > Ok, ale mój post dotyczył dwóch wypowiedzi. W pierwszej z nich chodziło tez o t
                        > o, że gdy ktoś w 100% jest dla ciebie atrakcyjny i w 100% nie ma szans na wpadk
                        > ę to tylko facet z małą pałą by na taka laskę nie poleciał, a kto twierdzi, ze
                        > by nie poleciał... [tu to co napisałeś powyżej].
                        >
                        > A ja pisałam o sytuacji w której warunki z pierwszego posta są spełnione i zdra
                        > dy nie ma, bo… no własnie – bo nie. :)


                        Piłka nożna=kojarzysz taką grę?
                        Często komentatorzy używają stwierdzenia, że dany piłkarz nie wykorzystał "stuprocentowej" sytuacji. To wyrażenie jest bzdurą, bo zgodnie z nazwą - sytuacja stuprocentowa to TYLKO taka, która została wykorzystana.
                        Ty miałaś świetną sytuację, ale skoro z niej nie skorzystałaś to oznacza, że nie była stuprocentowa, czyli nie osiągnęłaś odpowiednich poziomów swoich suwaków (choć tobie może się wydawać, że tak właśnie było).
                        • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:23
                          Czyli warunki, o których piszesz są w rzeczywistości dużo trudniejsze do spełnienia. A ci którzy nie korzystają z okazji to nie tylko miękkie pały i geje.
                          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:27
                            rzeka.chaosu napisała:

                            > Czyli warunki, o których piszesz są w rzeczywistości dużo trudniejsze do spełnienia.


                            Ale przecież tak właśnie napisałem w pierwszym poście=jednemu wystarczy wszystko na 50%, inny musi mieć na 70%=zależy od człowieka.
                            Być może w twoim przypadku są trudniejsze. Trudniejsze jednakowoż nie oznacza "nie do spełnienia".
                            • rzeka.chaosu Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:29
                              Być może w twoim przypadku są trudniejsze. Trudniejsze jednakowoż nie oznacza "
                              > nie do spełnienia".



                              Może.
            • six_a Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 12:48
              potworski, to so jawne bzdury:), jak czegoś nie tolerujesz, to nie zeżresz. proste.
            • allerune Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 13:51
              > allerune napisał:
              >
              > > ładnie to wyraziłeś, wszyscy co twierdzą inaczej, kłamią

              >
              > Niekoniecznie kłamią. Wielu z nich wierzy w to co mówi.

              wiara w kłamstwo nie zamienia go automatycznie w prawdę. Sądzę że okłamywanie samego siebie jest jeszcze gorsze niż innych.
        • erillzw Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:44
          Czyli co, wszystko się sprowadza do amtematyki i slynnego powiedzenia "tyle o nas wiemy na ile nas sprawdzono"?

          A czy nie mozemy zalozyc wersji, ze sa ludzie ktorzy takich suwaczkow nie posiadaja jesli chodzi i zdrade bo nie?
          Dlaczego musimy zakladac ze czlowiek zrobilby cos zlego jakby tylko konfiguracja byla odpowiednia podczas gdy nie zaklada sie jedoczesnie ze nie robi czegos wlasnie z uwagi na inna konfiguracje.
          Dziurawe jest dla mnie zakladanie czegos tylko w jedna strone. Takie mechanizmy nigdy nie dzialaja w jednym kierunku.
          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:51
            erillzw napisała:

            > Czyli co, wszystko się sprowadza do amtematyki i slynnego powiedzenia "tyle o n
            > as wiemy na ile nas sprawdzono"?


            Coś w tym stylu.

            > A czy nie mozemy zalozyc wersji, ze sa ludzie ktorzy takich suwaczkow nie posia
            > daja jesli chodzi i zdrade bo nie?


            Stawianie sensownej tezy na stwierdzeniu "bo nie" jest jak szycie wyjściowego garnituru z worka po kartoflach.
            • erillzw Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 22:56
              swietnie mozemy zatem postawic hipoteze, ze nie zdradzam poniewaz nie chce, nie czuje takiej potrzeby, jest to niezgodne z moimi pogladami i potrzebami i ze moje suwaczki ukladaja sie wlasnie w takie konfiguracje.
              O to mi chodzi.

              Ze Ty zakladasz hipoteze jednostronna. Ludzie zdradza jesli..
              a ja dobijam do tego, ze nie zdradza jesli..
              w obu przypadkach mamy konkretna kombinacje suwaczkow jakby na to nie spojrzec a nie ograniczamy czlowieka dfo istotny zlej z natury ktore to zlo czeka tylko by sie uwolnic..
              • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 23:12
                erillzw napisała:

                > swietnie mozemy zatem postawic hipoteze, ze nie zdradzam poniewaz nie chce, nie
                > czuje takiej potrzeby,


                To jak najbardziej zawiera się w mojej tezie. Nie chcesz i nie potrzebujesz, ponieważ twoja konfiguracja "moich" suwaków nie została osiągnięta. Ewentualnie jesteś na etapie zakochania w swoim partnerze, ale tę sytuację wyłączyłem.

                > Ze Ty zakladasz hipoteze jednostronna. Ludzie zdradza jesli..
                > a ja dobijam do tego, ze nie zdradza jesli..
                > w obu przypadkach mamy konkretna kombinacje suwaczkow jakby na to nie spojrzec
                > a nie ograniczamy czlowieka dfo istotny zlej z natury ktore to zlo czeka tylko
                > by sie uwolnic..


                Ależ oczywiście, że możesz postawić swoją tezę na zasadzie odwrócenia. Z tym, że jeśli ją postawisz do w żaden sposób nie wykluczysz mojej. Jeśli ja powiem, że do ugotowania jajka potrzebna jest wrząca woda, ty możesz powiedzieć, że aby jajko się nie ugotowało wystarczy nie uruchamiać palnika.
                • erillzw Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 00:51
                  potworski napisał:
                  > To jak najbardziej zawiera się w mojej tezie. Nie chcesz i nie potrzebujesz, po
                  > nieważ twoja konfiguracja "moich" suwaków nie została osiągnięta. Ewentualnie j
                  > esteś na etapie zakochania w swoim partnerze, ale tę sytuację wyłączyłem.

                  Albo konfiguracja innych suwaków odpowiedzialnych za chce byc z tym czlowiekiem, mam konkretne zasady, pewnych zachowan u siebie nie akceptuje i nie stosuje zostala wlasnie osiagnieta.
                  Ty sie upierasz, ze zawsze jest odpowiednia konfiguracja by kazdy jednen czlowiek zdradzil. ja zas mowie, ze sa ludzie ktorzy suwakow odpowiedzialnych za zdrade nie maja i maja za to inne.

                  > Ależ oczywiście, że możesz postawić swoją tezę na zasadzie odwrócenia. Z tym, ż
                  > e jeśli ją postawisz do w żaden sposób nie wykluczysz mojej. Jeśli ja powiem, ż
                  > e do ugotowania jajka potrzebna jest wrząca woda, ty możesz powiedzieć, że aby
                  > jajko się nie ugotowało wystarczy nie uruchamiać palnika.
                  >

                  Ale ja wcale nie zamierzam wykluczac Twojej hipotezy a jedynie uzupelnic ja o druga. Bo uwazam, ze Twoja jest zbyt jednostronna i zakladajaca konkretne jedno rozwiazanie. A gdy mowimy o "obiektywnym" wyniku to zakladamy hipoteze ktora zarowno potwierdza nasze zalozenia (czyli Twoje suwaki na zdrade) jak i ja podwazajace (czyli moje, ze sa ludzie ktorzy tych zdradowych suwakow nie maja a maja inne).
                  • potworski Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 09:37
                    erillzw napisała:

                    > Ty sie upierasz, ze zawsze jest odpowiednia konfiguracja by kazdy jednen czlowi
                    > ek zdradzil. ja zas mowie, ze sa ludzie ktorzy suwakow odpowiedzialnych za zdra
                    > de nie maja i maja za to inne.


                    To trochę tak jakbyś próbowała mnie przekonać, że są osoby, które zamiast krwi mają etylinę 98, a zamiast jedzenia podłączają się do ładowarki od Nokii. W żaden sposób tym zdaniem nie udowodniłaś, że się mylę.

                    > Ale ja wcale nie zamierzam wykluczac Twojej hipotezy a jedynie uzupelnic ja o d
                    > ruga. Bo uwazam, ze Twoja jest zbyt jednostronna i zakladajaca konkretne jedno
                    > rozwiazanie. A gdy mowimy o "obiektywnym" wyniku to zakladamy hipoteze ktora za
                    > rowno potwierdza nasze zalozenia (czyli Twoje suwaki na zdrade) jak i ja podwaz
                    > ajace (czyli moje, ze sa ludzie ktorzy tych zdradowych suwakow nie maja a maja
                    > inne).


                    No to zaraz=najpierw piszesz, że nie podważasz mojej hipotezy a na końcu jednak to robisz pisząc, że "są ludzie, którzy zdradowych suwaków nie mają".
                    • erillzw Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 13:26
                      potworski napisał:
                      > To trochę tak jakbyś próbowała mnie przekonać, że są osoby, które zamiast krwi
                      > mają etylinę 98, a zamiast jedzenia podłączają się do ładowarki od Nokii. W żad
                      > en sposób tym zdaniem nie udowodniłaś, że się mylę.

                      Nie to tak jakbym probowala udowodnic, ze skoro mamy noc to musi byc tez dzien.
                      Poza tym ja Cie nie probuje do niczego przekonywac, bo wiem, ze sie nie da. Wykazuje jedynie ze moim zdaniem strasznie stronniczo patrzysz i ukladasz rzeczywistosc pod postawiona hipoteze odrzucajac wszelie argumenty mogace ja zweryfikowac w sposob inny niz zakladasz..

                      > No to zaraz=najpierw piszesz, że nie podważasz mojej hipotezy a na końcu jednak
                      > to robisz pisząc, że "są ludzie, którzy zdradowych suwaków nie mają".

                      Bo to jest cos czego w swoim zalozeniu nie bierzesz zpod uwage. Zakladasz jednostroonie, ze mamy tylko noc - tj. ludzie przy odpowiedniej konfiguracji zdradza. I kazda jedna wypowiedz bombarddujesz (mimo, ze ktos Ci opisuje doswiadczenia, wyszczegolnia powody i istnienie konkretnych suwakow ktore moga wskacac, iz Twoje nie u kazdego istnieja) wedle jednego slusznego zalozenia jakie dales, ze pewnie ktos jeszcze sie nie przekonal ze zdradzi, albo byc moze nie wie, ze partner go zdradzil albo cokolwiek inngego byle tylko nie przyjsc, ze jednak postawiles zalozenia jednokierunkowo i upierasz sie przy tym bo tak ;)
                • fuks0 Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 00:57
                  Wtrącę się...

                  > Ależ oczywiście, że możesz postawić swoją tezę na zasadzie odwrócenia. Z tym, ż
                  > e jeśli ją postawisz do w żaden sposób nie wykluczysz mojej.

                  Wykluczy. Dlaczego? Ano dlatego, że przy spełnieniu tych warunków:

                  > nie zdradzam poniewaz nie chc
                  > e, nie
                  > > czuje takiej potrzeby,[/i]

                  czy też dodatkowo przy spełnieniu np. tych:

                  - zdrada jest sprzeczna z zasadami wyznawanymi przez jednostkę
                  - dana osoba nie ma problemów z panowaniem nad sobą, własnymi emocjami i/lub popędami

                  uzyskanie konfiguracji przy której dana jednostka się dopuści zdrady jest po prostu ... niemożliwe, ponieważ cały czas przynajmniej jeden z warunków (czy też zespołu warunków) na "nie" będzie spełniony.
                  • potworski Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 09:28
                    fuks0 napisał:

                    > - zdrada jest sprzeczna z zasadami wyznawanymi przez jednostkę
                    > - dana osoba nie ma problemów z panowaniem nad sobą, własnymi emocjami i/lub po
                    > pędami


                    Hahahaha=nie rozśmieszaj mnie. Uważasz, że wtrącając słowo "zasady" zastosowałaś słowo-klucz obalające moją teorię? A co to takiego te zasady?=masz na myśli regułki jakie sobie narzuca człowiek aby ich przestrzegać? Ten sam ułomny i niedoskonały człowiek, który je potem łamie?
                    Zapytaj np na tym forum kto wyznaje zasadę, że nigdy nie zdradzi=jestem pewien, że odpowie ci niemal 100% nicków. A potem powstają jednorazowe nicki, które piszą, że złamały zasadę taką to a taką i szukają wytłumaczenia/pocieszenia/porady.
                    Fakt istnienia zasady o niczym niestety nie przesądza=człowiek to nie komputer, który raz zaprogramowany będzie wykonywał dany rozkaz do oporu choćby się świat walił. Zasady często podlegają próbom i jest pewna granica, przy której próba ta skończy się na ich niekorzyść. Niekiedy ta granica jest daleko, niekiedy całkiem blisko, ale ta granica JEST i jest wymierna. Przykładowo ktoś może mieć zasadę jazdy zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Może mu się to udawać całe życie, ale np w obliczu pilnej potrzeby zawiezienia swojej ciężarnej żony do szpitala jego zasada prawdopodobnie ulegnie weryfikacji.
                    Jeśli ktoś mi mówi, że ma taką to a taką zasadę=to owszem=mam świadomość, że może mówić prawdę i święcie w to wierzyć, natomiast mam ciągle z tyłu głowy świadomość, że przy pewnym splocie określonych okoliczności zasada ta ulegnie erozji. Fakt istnienia osób, które danej zasady nie złamały wynika z tego, że nie został osiągnięty ten wymagany splot okoliczności.
                    • fuks0 Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 11:11
                      > Zapytaj np na tym forum kto wyznaje zasadę, że nigdy nie zdradzi=jestem pewien,
                      > że odpowie ci niemal 100% nicków. A potem powstają jednorazowe nicki, które pi
                      > szą, że złamały zasadę taką to a taką i szukają wytłumaczenia/pocieszenia/porad
                      > y.

                      Ależ ja nie napisałem, że wszyscy, którzy wyznają taką a taką zasadę nigdy jej nie złamią.

                      Kluczowa w tym wszystkim jest również kwestia osobowości, dlatego też dodałem w nawiasie "konfiguracja", a pod zasadami dodałem umiejętność panowania nad sobą i nie ulegania emocjom/popędom.

                      > które pi
                      > szą, że złamały zasadę taką to a taką i szukają wytłumaczenia/pocieszenia/porad
                      > y.

                      Kwestia złamania swojej zasady przy późniejszym szukaniu miliona wytłumaczeń/usprawiedliwianie się jest dosyć powszechnym zjawiskiem. Wydaje mi się, iż również Ty obecnie, próbując udowodnić, iż KAŻDY jest zdolny zdrady chcesz usprawiedliwić tym sposobem min. samego siebie.


                      > Niekiedy ta granica jest daleko, niekiedy ca
                      > łkiem blisko, ale ta granica JEST i jest wymierna. Przykładowo ktoś może mieć z
                      > asadę jazdy zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Może mu się to udawać całe życi
                      > e, ale np w obliczu pilnej potrzeby zawiezienia swojej ciężarnej żony do szpita
                      > la jego zasada prawdopodobnie ulegnie weryfikacji.

                      Różnica w jednej (dopuszczenie się zdrady) i drugiej sytuacji (przekroczenie np. dozwolonej prędkości) mają diametralnie różne podłoże. Kwestia oceny moralnej obu sytuacji jest również diametralnie rożna, nieprawdaż?

                      Do pierwszej sytuacji posuwa zwykły hedonizm (czy też właśnie w/w nieumiejętność zapanowania nad własnymi emocjami/popędami), do drugiej natomiast troska o czyjeś dobro (owa osoba może się kierować swoją zasadą troski o najbliższych, która po po prostu wyżej stoi w hierarchii własnych zasad niż zasada przestrzegania przepisów drogowych).

                      Błędnie zakładasz, że poczynione przez ciebie obserwacje zachowań iluś tam osób możesz ekstrapolować na wszystkich ludzi. Są ludzie, którzy:

                      - zasad nie mają (albo też ich zasada brzmi: najważniejsze jest moje dobro i moje przyjemności)
                      - są ludzie, którzy mają zasady, ale pod wpływem pewnych czynników czasami je łamią (z premedytacją bądź nie)
                      - ale są także ludzie, którzy zasady mają i ich nie łamią niezależnie od sytuacji (tych jest zapewne najmniej, ale są).
                      • potworski Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 11:37
                        fuks0 napisał:

                        > - ale są także ludzie, którzy zasady mają i ich nie łamią niezależnie od sytuac
                        > ji (tych jest zapewne najmniej, ale są).


                        Z całej twojej wypowiedzi kluczowa jest właśnie ta. Zadam ci zatem podstawowe pytanie: A na jakiej podstawie twierdzisz, że dana osoba na 100% nie złamie określonej zasady?
                        • fuks0 Re: Wyobraźmy sobie 09.01.11, 05:02
                          Na podobnej, na jakiej Ty twierdzisz, że złamie :)

                          Tak na poważnie natomiast: na podstawie posiadania odpowiedniego charakter.
        • pauladonata Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 23:36
          A jeśli się mylisz?
          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 23:37
            pauladonata napisała:

            > A jeśli się mylisz?


            A jeśli nie?
            • bijatyka Re: Wyobraźmy sobie 06.01.11, 23:58
              potworski napisał:

              > pauladonata napisała:
              >
              > > A jeśli się mylisz?

              >
              > A jeśli nie?
              >

              :D
              • pauladonata Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 00:37
                W grudniu mieliśmy 21 rocznicę ślubu.
                Żartujemy dalej? :)
                • potworski Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 09:30
                  pauladonata napisała:

                  > W grudniu mieliśmy 21 rocznicę ślubu.
                  > Żartujemy dalej? :)


                  Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że to co powyżej napisałaś to miał być jakiś argument przeciwko tezie, którą postawiłem?
                  • niuniek63 Re: Wyobraźmy sobie 08.01.11, 01:48
                    Wyobraź sobie że jestem mężem Paulki, tym od 21 rocznicy i twoje argumenty wydają mi się zabawnymi.Dlaczego ? Sprawa jest prosta wykluczasz swoim mechanistycznym pojęciem moją wolną wolę, mogę znaczy chcę.Jak lubisz kontrowersyjną literaturę to polecam Biblię Szatana, tam znajdziesz ciekawych klasyków którzy twierdzą że człowiek to zwierze i jego wolna wola to mit i pomyłka.Ale tak nie jest i oceniasz mnie tylko poprzez pryzmat własnych doświadczeń.Mam możliwości o których wspominasz i nawet żądzę o której jakoś na forum przy żonie wolę za dużo nie opowiadać. Ale ci powiem coś osobistego, że chyba bym wolał załatwić sprawę "własnoręcznie" niż z kobietą której nie kocham.Przeżyłem takie rzeczy w kawalerstwie więc wiem czego chcę a czego nie chcę.Jak cię bawią takie hipotetyczne klimaty to zapoznaj się z chłopakami z mizoginizmem w lekkiej formie którzy pozbyli się żądzy i uprawiają seks z chęci intelektualnej a nie z brutalnej żądzy, choć nie do wszystkich to dociera że można pogrywać z dziewczynami ich własną bronią.No, co za dużo to niezdrowo.Pozdrawiam.Wojtek.
            • pauladonata Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 00:30
              Mogę mieć tylko nadzieję:)
        • qw994 Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 00:42
          Mam to samo zdanie.
        • takajatysia Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 11:30
          Stawiałbym jednak, że nie wszyscy. Choć pewnie ogromna większość by na to poszła, mimo moralniaka za moment.

          Nie każdy zabiera zawartość znalezionego portfela, nawet jak jest wybitnie atrakcyjna i nigdy nie wyjdzie na jaw kto go znalazł.
          • potworski Re: Wyobraźmy sobie 07.01.11, 11:39
            takajatysia napisała:

            > Nie każdy zabiera zawartość znalezionego portfela, nawet jak jest wybitnie atra
            > kcyjna i nigdy nie wyjdzie na jaw kto go znalazł.


            Kto nie weźmie? Znajdź mi taką osobę, a ja ci powiem co musiałoby się znaleźć w portfelu, aby jednak wzięła.
            • fuks0 Re: Wyobraźmy sobie 09.01.11, 04:54
              www.fakt.pl/Taksowkarz-znalazl-i-oddal-fortune,artykuly,91626,1.html
              www.tvn24.pl/-1,1638037,0,1,taksowkarz-znalazl-58-tysiecy-i-oddal,wiadomosc.html
              wiadomosci.wp.pl/kat,1019393,title,16-latek-znalazl-32-tys-euro-i-oddal-je-policji,wid,10590348,wiadomosc.html
              Hmmmm...?
    • xolaptop Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 20:59
      Nie zdradzają ci, którzy potrafią dobrze wybrać i wiedzą, czego chcą od życia.
    • soulshunter Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:04
      a co to jakis przymus jest ze trzeba zdradzic? Nie chce, nie zdradzam, wszystko na ten temat.
      • kobieta_z_polnocy Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:39
        Też się nad tym zastanawiam.

        Sposób pisania o zdradzie w tym wątku przypomina sytuacje pod ścianą z której uratować się można z olbrzymim trudem i niemalże bohatersko.
        • lonely.stoner Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 23:51
          czytajac wypowiedzi tych co sie upieraja ze kazdy zdradzi przy sprzyjajacych okolicznosciach zaczynam myslec ze pewnie, zgadzam sie z tymi teoriami wszystkimi- pod waruniem ze to beda jacys desperaci ktorzy sie wiaza na sile z byle kim, zadne tam 100%. No i nagle sie zjawia bostwo ktore sie wslizguje pod koldre, sytuacja sie nie wyda wiec zdradzaja, dzizas, co za filozofia desperacka. Godne podziwu.
    • firlefanz kwestia osobowości a nie tylko moralności 06.01.11, 21:07
      uważam, że niezdradzania nie da się wyjaśnić tylko brakiem okazji czy wysokimi standardami moralnymi. To też kwestia osobowości.
      Jedna osoba łatwo ulega fascynacjom (seksualnym czy uczuciowym), inna nie. Jedna po jakimś czasie nudzi się jednym partnerem, inna potrzebuje stabilizacji.
      Jeśli ktoś jest nieśmiały i wolno nawiązuje relacje, nie ma talentu do podrywania to nawet nie będzie umiał stworzyć okazji do one night standu.




      • kadanka Re: kwestia osobowości a nie tylko moralności 06.01.11, 21:27
        a ja uwazam ze tylko dupki i zlamasy zdradzaja. jak w zwiazku jest zle, to sie go konczy. i biadolenie ze dzieci costamcostam to zwykle tchorzostwo.
        jezeli facet ma ochote na romans i czyni ku temu konkretne kroki, jesli juz ma romans, to znaczy ze w zwiazku jest na tyle zle i nie warto go ciagnac.
        zdradzanie to robienie partnerki w konia, robienie z niej idiotki. trzeba byc totalnym dupkiem zeby zdradzac, i tyle. po prostu sa pewne zasady ktorych sie nie lamie. nie krzywdzi sie bezbronnych, nie krzywdzi sie bliskich. trzeba totalnie nie miec charakteru, albo miec skurxxwialy charakter zeby zamiast stanac przed partnerka i powiedziec jej prawde, ze sie juz jej nie kocha, zdradzac ja, wystawiac na posmiewisko.
        oczywiscie to dotyczy obu plci. ten, kto zdradza, jest zwyklym tchorzem i dupkiem. howgh.
      • rzeka.chaosu Re: kwestia osobowości a nie tylko moralności 06.01.11, 21:38
        Nom. Prawda.
    • rzeka.chaosu Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:34
      strach że "wyjdzie" czy po prostu zwykła uczci
      > wość?


      A może zwykły brak ochoty na obce ciałko?
    • lacido Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 21:46
      bo nie mają okazji ;) a okazja czyni złodzieja

      a tak na poważnie to chyba jeśli jest im dobrze to nie ma potrzeby tego zmieniać
    • vandikia Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:04
      nie zdradzają, bo się boją
    • jeriomina Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:07
      - Bo mają zasady
      - Bo nie chcą robić świństwa osobie, która od lat jest najbliższa
    • josef_to_ja Zdrada jest dla słabych. Obrzydza mnie 06.01.11, 22:36
      Nigdy bym się z nie związał z kobietą, która zdradziła kogoś. Sam bym zdrady nie przebaczył. Porządni ludzi nie zdradzają
      • vandikia Re: Zdrada jest dla słabych. Obrzydza mnie 06.01.11, 22:37
        josef_to_ja napisał:

        > Porządni ludzi nie zdradzają

        a kobiety na traktory!
        • josef_to_ja Re: Zdrada jest dla słabych. Obrzydza mnie 06.01.11, 22:44
          Ale zabawne i związane z tematem. Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale nie to że np. młoda dziewczyna już zdążyła zdradzić. Niech się taka wiąże z ostatnim babiarzem
    • aneta-skarpeta nie zdradzają, bo... 06.01.11, 22:37
      ... mają zbyt duzo do stracenia. nie chodzi nawet o sam szacunek do drugiej osoby czy milosc

      po prostu czasem ludzie sobie zdaja sprawę ( po doswiadczniach innych), ze w najmniej odpowiednim moemencie moze im to pieknie namieszac w zyciu, co im sie nie oplaca

      osobiscie jestem zdania, ze oczywiscie wielu facetow moze zauroczyc, ale mam swiadomosc ze to dlatego ze są nowi...jakbym ich poznala blizej to z pewnoscią byliby po stokroc gorsi od mojego- ze to taka godowa gra, pozory- wtedy jakby czar mocno pryska

      pozatym ja sie napatrzylam na nieszczescia przez takie romansiki i jak ludzie mowią- nie było warto

      tak wiec poza szacunkiem i miloscia do drugiej osoby jest jeszcze wiele przeciw
      • jeriomina Re: nie zdradzają, bo... 06.01.11, 22:39
        Podpisuję się pod tym.
      • rzeka.chaosu Re: nie zdradzają, bo... 06.01.11, 22:45
        osobiscie jestem zdania, ze oczywiscie wielu facetow moze zauroczyc, ale mam sw
        > iadomosc ze to dlatego ze są nowi...jakbym ich poznala blizej to z pewnoscią by
        > liby po stokroc gorsi od mojego



        Ja się z tym zgadzam. Faceci w uwodzeniu są lepsi od kobiet. Najpierw heros, orzeł, a potem piwo i TV. :D
        • aneta-skarpeta Re: nie zdradzają, bo... 06.01.11, 22:50
          dokładnie:D

    • trelemoreleee Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 22:44
      No ja jakoś nigdy nikogo nie zdradziłam :) Ludzie nie zdradzają bo: mają to czego potrzebują. Proste ja drut.
    • chersona Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 06.01.11, 23:07
      także z powodu niewielkich potrzeb seksualnych.
    • yoko0202 bo nie wszyscy myślą du*pą 07.01.11, 00:56
      bo mają w życiu pewne zasady
      bo nie chcą robić świństwa bliskiej osobie i jej krzywdzić
      bo lubią wstać rano i umieć spojrzeć sobie w lustrze w twarz

      i wiele innych powodów
    • rozczochrany_jelonek Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 09:43
      No to skoro ludzie są istotami tak słabymi, to dlaczego n
      > ie zdradzają w sytuacjach, w których zdradzić mogą?

      nie zdradzają z miłości :)
      • chersona Re: Dlaczego ludzie NIE zdradzają? 07.01.11, 09:57
        W sumie to ciekawa sprawa, zebrać reprezentatywną grupę mężczyzn (nie kobiet) i wydusić z nich, dlaczego nie zdradzali/nie bzykali na boku (i jak bardzo żałują, że się nie udało). Ale to niewykonalne, bo jak mężczyzna udowodni, że poza swoją połowicą nie miał żadnych kochanek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka