klementyna-dynia
11.01.11, 11:35
Chcialam poruszyc temat, ktory ostatnio chodzi mi po glowie. Jestem w zwiazku z mezczyzna, niedlugo slub. Oboje mamy podobne zainteresowania, wyksztalcenie, oboje pracujemy. Ale widze ogromna roznice w naszym pochodzeniu.
Ja pochodze z duzego miasta, w mojej rodzinie nie ma osoby bez wyzszego wyksztalcenia, kobiety robia kariere (choc tez maja rodzine), mezowie na rowni z kobietami wykonuja obowiazku domowe; formy spedzania wolnego czasu to czytanie, teatr, wyjazdy do innych miast, krajow itp. U rodziny mojego partnera jest zupelnie inaczej: jego rodzina mieszka na wsi badz w malych miasteczkach, celem kobiety jest szybkie wyjscie za maz (przed 25 rokiem zycia), w domu panuje system patriarchalny (mezczyzni siedza przed TV a kobiety sa w kuchni), zas wolny czas spedzaja w domu, bo po co wyjezdzac; ksiazek tez nie czytaja. Ksiadz i religia (w tej kolejnosci) odgrywaja ogromna role w ich zyciu, bardzo czesto chodza do kosciola, udzielaja sie w roznych kolkach rozancowych (to dotyczy tez mlodego pokolenia). Jak u nich ostatnio bylam to przezylam szok: 18-letnia kuzynka wychodzi wlasnie za maz, byla z tego dumna i opowiadala mi tonem doswiadczonej kobiety, ze los kobiety to juz taki jest ze musi byc mezatka. Do tego jego ciocia (mama tej kuzynki) dlugo opowiadala o tym jak to ugoscila ksiedza i jak to jakas sasiadka ja wkurzyla, bo zrobila podobne ciasto dla ksiedza itp. To byly takie klimaty, ze ja sie zalamalam, bo nigdy nie chcialabym tak zyc.
Moj partner tak jakby byl podrzuconym dzieckiem, bo jest zupelnie inny niz jego rodzina. On nawet krytykuje swoja rodzine, ze jest taka i smieje sie z ich zwyczajow. Ale ja mam watpliwosci i nie wiem czy slusznie? Bo moze on jednak stanie sie z czasem taki jak oni: tu chodzi mi o ich patriarchalne podejscie do kobiet, dewocje. Wiecie dlaczego mam takie watpliwosci? Bo moja babcia byla taka miastowa dziewucha a moj dziadek pochodzil ze wsi. Malzenstwo bylo nieudane, moja babcia odczekala az jej dzieci dorosly i sie rozwiodla. Teraz ona mowi, ze na poczatku przed slubem to on byl mily ale ze po slubie wyszly takie rzeczy, ze traktowal ja jak kucharke i parobka w jednym, tak jak u niego w rodzinie na wsi bylo normalne. Ja u mojego partnera tego nie widze (jestesmy 5 lat razem, w tym 2 lata mieszkamy wspolnie) ale moze czegos nie zauwazam? Znacie takie zwiazki? Sa udane na dluzsza mete?