Dodaj do ulubionych

Ona z duzego miasta a on ze wsi

11.01.11, 11:35
Chcialam poruszyc temat, ktory ostatnio chodzi mi po glowie. Jestem w zwiazku z mezczyzna, niedlugo slub. Oboje mamy podobne zainteresowania, wyksztalcenie, oboje pracujemy. Ale widze ogromna roznice w naszym pochodzeniu.
Ja pochodze z duzego miasta, w mojej rodzinie nie ma osoby bez wyzszego wyksztalcenia, kobiety robia kariere (choc tez maja rodzine), mezowie na rowni z kobietami wykonuja obowiazku domowe; formy spedzania wolnego czasu to czytanie, teatr, wyjazdy do innych miast, krajow itp. U rodziny mojego partnera jest zupelnie inaczej: jego rodzina mieszka na wsi badz w malych miasteczkach, celem kobiety jest szybkie wyjscie za maz (przed 25 rokiem zycia), w domu panuje system patriarchalny (mezczyzni siedza przed TV a kobiety sa w kuchni), zas wolny czas spedzaja w domu, bo po co wyjezdzac; ksiazek tez nie czytaja. Ksiadz i religia (w tej kolejnosci) odgrywaja ogromna role w ich zyciu, bardzo czesto chodza do kosciola, udzielaja sie w roznych kolkach rozancowych (to dotyczy tez mlodego pokolenia). Jak u nich ostatnio bylam to przezylam szok: 18-letnia kuzynka wychodzi wlasnie za maz, byla z tego dumna i opowiadala mi tonem doswiadczonej kobiety, ze los kobiety to juz taki jest ze musi byc mezatka. Do tego jego ciocia (mama tej kuzynki) dlugo opowiadala o tym jak to ugoscila ksiedza i jak to jakas sasiadka ja wkurzyla, bo zrobila podobne ciasto dla ksiedza itp. To byly takie klimaty, ze ja sie zalamalam, bo nigdy nie chcialabym tak zyc.
Moj partner tak jakby byl podrzuconym dzieckiem, bo jest zupelnie inny niz jego rodzina. On nawet krytykuje swoja rodzine, ze jest taka i smieje sie z ich zwyczajow. Ale ja mam watpliwosci i nie wiem czy slusznie? Bo moze on jednak stanie sie z czasem taki jak oni: tu chodzi mi o ich patriarchalne podejscie do kobiet, dewocje. Wiecie dlaczego mam takie watpliwosci? Bo moja babcia byla taka miastowa dziewucha a moj dziadek pochodzil ze wsi. Malzenstwo bylo nieudane, moja babcia odczekala az jej dzieci dorosly i sie rozwiodla. Teraz ona mowi, ze na poczatku przed slubem to on byl mily ale ze po slubie wyszly takie rzeczy, ze traktowal ja jak kucharke i parobka w jednym, tak jak u niego w rodzinie na wsi bylo normalne. Ja u mojego partnera tego nie widze (jestesmy 5 lat razem, w tym 2 lata mieszkamy wspolnie) ale moze czegos nie zauwazam? Znacie takie zwiazki? Sa udane na dluzsza mete?
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 11:44
      formy spedzania wolnego czasu to czytanie, teatr, wyjazdy do innych miast, krajow itp.

      To brzmi tak samo przekonująco jak ta pani...
      www.youtube.com/watch?v=teMIf6fIIzo
    • brms Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 11:46
      Jeśli Oboje mamy podobne zainteresowania, wyksztalcenie, oboje pracujemy i decydujemy się na ślub, to znaczy, że jesteśmy w takim stanie, że różnice nam nie przeszkadzają. Zawsze jakieś są, w końcu nie wychodzisz za mąż za swojego brata.
      Zmiany po latach są naturalne i raczej nie upatrywałabym w nich powodów do konfliktów, jeśli ma się dobre intencje. A przy złych to i brak różnic nie pomoże.
      Ja wyszłam za osobnika z innego kręgu kulturowego, inne dzieciństwo, edukacja, postrzeganie rodziny... I nie widzę problemu, a meta jest dłuższa ;)
      • klementyna-dynia Do brms 11.01.11, 11:57
        brms napisała:

        > Jeśli Oboje mamy podobne zainteresowania, wyksztalcenie, oboje pracujemy
        > i decydujemy się na ślub, to znaczy, że jesteśmy w takim stanie, że różnice na
        > m nie przeszkadzają. Zawsze jakieś są, w końcu nie wychodzisz za mąż za swojego
        > brata.
        > Zmiany po latach są naturalne i raczej nie upatrywałabym w nich powodów do konf
        > liktów, jeśli ma się dobre intencje. A przy złych to i brak różnic nie pomoże.
        > Ja wyszłam za osobnika z innego kręgu kulturowego, inne dzieciństwo, edukacja,
        > postrzeganie rodziny... I nie widzę problemu, a meta jest dłuższa ;)

        Intencje sa dobre. Moze rzeczywiscie troche przesadzam. Sa rzeczywiscie ludzie ktorzy wychodza za maz za osoby nawet innej narodowosci, religii itp. i to jakos funkcjonuje. Jestem jeszcze po prostu w szoku po wizycie u jego rodziny. brms, nigdy nie bylo jakis konfliktow z tego powodu, ze wyszlas za osobe z innego kregu kulturowego? A jego rodzina? Nie probowala ingerowac w wasze zycie? Np. u nas widze juz konflikt, bo my chcemy tylko slub cywilny. I juz widze naciski ze strony jego rodziny, ktore on ignoruje.
        • brms Re: Do brms 11.01.11, 12:14
          Oczywiście, że konflikty się zdarzały i zdarzają. Ale uważam to za zupełnie naturalne, w końcu to dwie osobowości, ale skoro się kochają to i kompromis znajdą. Ostatnio po raz kolejny się przepychaliśmy, czy o północy w Sylwestra będziemy łykać winogrona, czy wystrzeli szampan ;) To jest tylko przykład, trzeba uważać, żeby małe rzeczy nie urastały do absurdu i żeby zauważać priorytety. Ale dzięki temu w takim związku (trochę porównuję) więcej się rozmawia, komunikuje swoje potrzeby i, powtórzę się, z pozytywnym nastawieniem, daje się uniknąć katastrofy. Chociaż bywa, że iskry lecą ;)
          Mimo ogromnego przywiązania do rodziny, zawsze byłam stawiana na pierwszym miejscu i to odczuwałam. A światopogląd rodziny? Ma prawo go mieć, a Wy macie prawo mieć własny. Być może ta ingerencja o której piszesz nie jest tak duża, może w gruncie rzeczy Twój partner też chce ślubu kościelnego, a łatwiej mu to przeforsować zasłaniając się rodziną? Może nie do końca rozumiem, o czym pisałaś, on zignoruje naciski rodziny i nie weźmie ślubu i powstanie konflikt? Nieważne, ślub bierzesz z nim i sami sobie macie prawo stworzyć własną rzeczywistość.
        • horpyna4 Re: Do brms 12.01.11, 11:11
          Odpowiem tak: znam tego rodzaju małżeństwo. Bardzo udane zresztą.

          Ona warszawianka z inteligenckiej rodziny, z doktoratem. On laborant (poznali się w pracy), z mieściny i rodziny o poglądach podobnych do tych, które opisałaś. Dodatkowy powód niechęci rodziny faceta do jego wybranki to jej wyznanie: ewangeliczka. "Z Niemkom sie chcesz łożenić?"

          Ale facet zdecydowanie odbijał od swojej rodziny i nadawał na jednej fali z dziewczyną. Kulturalny, oczytany... pobrali się i nic się nie zmieniło. Doszło do tego, że ona od czasu do czasu przypominała mu o konieczności odwiedzenia matki i sióstr, a on to robił, chociaż z dużym obrzydzeniem. Bo one cały czas mu dokuczały z powodu takiej, a nie innej wybranki.

          Tyle, że nigdy nie ma gwarancji tak udanego związku. Co jednym udało się, drugim nie musi. Ale nie ma też gwarancji na udane małżeństwo osób pochodzących z tego samego kręgu kulturowego, na pewno takie przypadki często widujesz.

          Najważniejsze jest, żeby śmiać się z tych samych dowcipów. Wtedy jest szansa.
          • intern-autka Re: Do brms 12.01.11, 11:16
            Również rodzina drugiej strony np. dziewczyny z zamożnej wykształconej rodziny może wytykać małżeństwo z "wieśniakiem". Bo on ze wsi, wielodzietnej rodziny, a jego matka jest sprzątaczką/kucharką/fryzjerką.
            A podobno mezalianse to przeszłość.
            • horpyna4 Re: Do brms 12.01.11, 14:37
              W tym przypadku najbliższa rodzina była w porządku. Ale jakaś ciotka coś tam dziamgała do matki dziewczyny, że "wydała córkę za wieśniaka", czy jakoś podobnie.

              Już pomijam fakt, że córka sama się wydała za mąż, a nie matka ją wydawała, to córka tej ciotki wyszła za warszawiaka, a jakże, mezaliansu nie było... za to chodziła z podbitymi limonami, bo mąż chlał i ją lał.
    • soulshunter Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 11:46
      "Ale to juz bylo, i nie wroci wiecej" - przynajmniej taka mielismy nadzieje. Przekop historie forum kochanienka, znajdziesz wszystkie mozliwe odpowiedzi. Nalezy sie pińdziesiot złotyk.
      • martishia7 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 11:50
        Parafrazując klasykę, zadaniem forum nie jest poszukiwanie wiedzy, tylko ciągła, wzniosła rekapitulacja.
    • teletoobis Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 11:51
      eh te zakompleksione Warwsiawianki, granatem od pluga 2 pokolenia temu oderwane...
      • klementyna-dynia Nie jestem Warszawianka 11.01.11, 11:58
        teletoobis napisał:

        > eh te zakompleksione Warwsiawianki, granatem od pluga 2 pokolenia temu oderwane
        > ...

        Nie jestem Warszawianka. W tym kraju jest wiele innych duzych miast z tradycjami.
        • teletoobis Re: Nie jestem Warszawianka 11.01.11, 12:05
          a co za roznica, czy z Warwsiawki, krakowka czu Breslau- mentalnosc i pochodzenie takie samo
          • zaklopotana87 Re: Nie jestem Warszawianka 11.01.11, 15:21
            Oj, Tubiś z Breslau trochę przesadziłeś :)
            • teletoobis Re: Nie jestem Warszawianka 11.01.11, 16:50
              No pewnie! Malo tam Karguli zza Buga?
          • erillzw Re: Nie jestem Warszawianka 12.01.11, 03:39
            teletoobis napisał:

            > a co za roznica, czy z Warwsiawki, krakowka czu Breslau- mentalnosc i pochodzen
            > ie takie samo

            Jakie Breslau, jakie Breslau?? Okupacja Niemiecka juz dawno za nami. Wrocław. Jak Cie tak boli to mozesz nawet wroclove jak Cie boli pisanie miast normalnie..
            • jack20 Re: Nie jestem Warszawianka 12.01.11, 10:03
              Co ma okupacja niemiecka wspolnego z Breslau?
              Breslau ma tradycje kilkusetletnie ... i absolutnie nie polskie .
              To wlasnie taka podobna jak tobis opisuje ludnosc naplywowa po wojnie weszla z buciorami zza buga w miasta z ktorymi nic wspolnego nikt z rodziny nie mial. i nigdy na mysl mu nie przyszlo wczesniej a nawet dlugo potem, ze to sa polskie miasta. Historia potoczyla sie jak potoczyla, ale negowac historie miasta i tworzyc mu nowa to nie tylko smieszne ale przypadek wyjatkowej obludy
            • grynder Re: Nie jestem Warszawianka 12.01.11, 11:25
              > Jakie Breslau, jakie Breslau?? Okupacja Niemiecka juz dawno za nami.

              Jaka okupacja? Przecież Breslau nie był okupowany, był pięknym niemieckim miastem, które o kilka klas wyprzedzało ówczesny Kraków, Łódź czy Poznań. Dziś Wrocław to pretensjonalna dziura.
            • teletoobis Re: Nie jestem Warszawianka 12.01.11, 16:59
              Przez 8 wiekow po chrzcie Polski byl to jednak Breslau, czy tego chcesz czy nie
        • venettina Re: Nie jestem Warszawianka 11.01.11, 16:40
          Ludzie, ratunku, w podstawowce bylo ze warszawianka czy paryzanka piszemy mala litera. Listosci, co to za wyzsze wyksztalcenie?! Kupiony licencjat w filii podrzednej uczelni, oddzial w Kaczych Dolach?
    • potworski Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 12:01
      klementyna-dynia napisała:

      formy spedzania wolnego czasu to czytanie...

      https://img220.imageshack.us/img220/9273/img4508ewaczytaogoszeni.jpg

      ...teatr...

      https://www.rememberingmaggiemay.org/Galleries/SeptemberPlayingAtHome/Mask2.jpg

      ...wyjazdy do innych miast, krajow itp.

      https://www.narol.pl/news//arch/2008_12/uploads/1229076442.jpg
    • real_mayer Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 12:02
      nie żebym się czepiała, ale mnie to by bardziej martwiło, że:
      "On nawet krytykuje swoja rodzine, ze jest taka i smieje sie z ich zwyczajow."
      • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:03
        A co w tym takiego niefajnego?
      • 0ion Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:36
        > nie żebym się czepiała, ale mnie to by bardziej martwiło, że:
        > [i]"On nawet krytykuje swoja rodzine, ze jest taka i smieje sie z ich zwyczajow
        To samo chciałem napisać:)
      • vandikia Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 22:27
        bo moze jest na tyle głupi, ze chce na sile błysnąć przed swoją oświeconą panną
        a może po prostu glupi jest bez dodatkowych intencji
    • soulshunter Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 12:16
      ale spojz na to z drugiej strony. Zawse mozesz liczyc na kope jajek od kury dziobiąco-grzebanej i pół świniaka na świeta, nie mowiac o pomidorkach podlewanych gnojówką i marchewką ekologiczną.
    • 10iwonka10 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 12:55
      Kurcze to co ja mam powiedziec jak moj maz jest Anglikiem mial inne dziecinstwo na innych bajkach sie wychowal , innych smakolykach i grach, kultura tez troche inna i jakos juz 8 lat sie dogadujemy. Przesadzasz i szukasz dziury w calym.

    • nople Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:05
      Znasz go, kochasz, mieszkasz z nim (więc chyba trochę go poznałaś) - masz możliwość obserwowania jego reakcji, podejścia do róznych spraw, sytuacji. Wyciągnij wnioski. Porozmawiaj. Powiedz, że boisz się/nie chcesz tradycyjnego podziału ról w rodzinie, zapytaj o zdanie odnośnie róznego rodzaju scenariuszy życiowych.
      Chyba na podstawie doświadczeń babci i ewentualnych wypowiedzi na forum w stylu: "rzuć go, z czasem na pewno stanie się takim facetem, z którym nie chcesz być" - nie rozstałabyś się z człowiekiem, którego kochasz?
      Trzeba mieć otwarte oczy i myśleć rozsądnie, ale zdanie i doświadczenia innych ludzi, nie muszą się potwierdzić w Twoim przyszłym życiu.
      A jeśli szukasz wymówki, żeby uciec z tego związku (bo i taka jest opcja) - przemyśl jeszcze raz to co czujesz i co widzisz.
      • 83kimi Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:40
        Mieszkacie razem? Jesli tak, to wiele po slubie zmienic sie nie powinno.
    • 0ion Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:39
      Najtrwalsze związki to takie z pantoflem. Jeśli udało Ci się zdominować męża to tak trzymaj.
      Minus taki, że wszystko na Twojej głowie. Jeśli pozwolisz mu samodzielnie podejmować decyzje może się to źle skończyć.
      • mahadeva Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 14:52
        dokladnie, moja kolezanka ma meza ze wsi, jakby go w domu nie bylo, ale pieniadze przynosi :)
    • aneta-skarpeta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:41
      ja jestem z duzego miasta, moj mąż ze wsi zabitej dechami

      nasze domu są totalnie rozne, obraz kobiety w nich takze

      na szczescie mezowi bardziej odpowiada model, który pasuje tez mi wiec wszystko gra
    • 0riana Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 13:48
      Przesadzasz! A wizyty u jego rodziny traktuj jak darmowy kabaret ;-)
    • akle2 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 15:09
      Moim zdaniem stwarzasz problemy na wyrost. Wiążesz się z nim a nie z nimi i jeśli jego 18 letnia kuzynka chce wyjść szybko za mąż, to tym lepiej dla niej. Wkrótce będzie młodą rozwódką z odchowanym dzieckiem i będzie mogła w facetach przebierać do woli (30-letnia rozwódka jest "normalna" a 30-letnia panna już nie). Wie dziewucha, co robi :)
      Wracając do Ciebie - tworzysz taki model życia rodzinnego, jaki Ci odpowiada. Na pytania teściowej, czemu nie siedzisz w kuchni, odpowiadasz, że dziś w kuchni jest dyżur Twojego męża bo Ty masz dziś fitness, ewentualnie że jadacie po pracy na mieście bo w ten sposób zaoszczędza się dużo czasu. Metoda zdartej płyty i ćwiczenie asertywności powinny pomóc. Nie radzę walczyć z jego rodziną krytykując ich model życia. Nikt Ci nie każe go powielać. Możesz i powinnaś stworzyć swój.
    • magnusg Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 15:15
      Ale ty nietolerancyjna jestes.Gardzisz innymi ludzmi, bo maja inne pochodzenie niz ty i odmienne poglady.Zostaw faceta-po co sie ma z toba meczyc?
    • kadfael Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 15:27
      Mezalians pani, mezalians. Jednym przeszkadza, że mąz ze wsi, innym, że wyższego wykształcenia nie ma i po cholerę te książki czyta...
      Chyba zacznę przemysliwać nad napisaniem nowej wersji Trędowatej. Oczywiście na podstawie zwierzeń na FK;)
    • zolla78 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 16:06
      Zgodzę się ze stwierdzeniem, że przy dobrej woli, można dojść do porozumienia i w przypadku związków z jeszcze bardziej oddalonych od siebie kręgów społeczno-religijno-kultorych niż opisany przez autorkę postu. Nie mniej jednak poczyniona przez nią obserwacja, moim zdaniem jest powodem do kontynuowania obserwacji. Po pierwsze, jak jest się młodym i bez obciążeń typu dzieci, nadmiar pracy, kredyty itd. to łatwiej nam przychodzą kompromisy. Ale jak zaczyna się szara trudna rzeczywistość dnia codziennego, to często właśnie wychodzi z ludzi pogląd na ich rozwiązanie wyniesiony z domu. Widzę to czasem u znajomych par, ale też w swoim związku. Np. znajoma jest z domu, gdzie kobieta lepiej zarządzała firmą niż domem. Jej M jest z takiego, że kobieta to była ozdoba męża, gospodyni domowa, a jeżeli już pracowała to w zawodzie "kobiecym". Znam ich tyle lat ile są razem czyli 7, zawsze wyrażał poglądy wręcz feministyczne i co. Dostała lepszą pracę niż on i mają kryzys. Tu jego feminizm się skończył, a zaczął być mu wstyd przed docinkami ze strony jego rodziny, że jak to jest na utrzymaniu żony. A kiedyś twierdził, że byłby zadowolony nawet z takiej sytuacji.
    • venettina Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 16:47
      Zalezy od was obojga, ale bardziej od twojego faceta. Jesli jest bardzo zwiazany z domem, czesto tam jezdzi, rodzice maja na niego duzy wplyw, to moze byc pod gorke.

      Jesli widzisz, ze jest odwrotnie, ty nadajesz ton, a z domem jest zwiazany luzno, odwiedziny - jak musi, to dacie rade, choc troche sie naogladasz i bedziesz musiala spokojnie wysluchiwac roznych madrosci i uwag przy okazji spotkan. Moze to byc fajny material do obserwacji jak zyja i co mysla inni ludzie.
    • poezja_smaku Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 22:07
      Twoja cała wypowiedź jest żałosna. A co Ty możesz powiedzieć, o jego rodzinie? Czy przebywasz z nimi na codzień? Na wsi jest zazwyczaj taki podział ról, że kobieta zajmuje sie domem, natomiast meżczyzna całą resztą, a to nie jest lekka praca, co w tym dziwnego, że facet chce sobie wieczorem usiąść i wiadomości obejrzeć? Czy matka Twojego chłopaka skarżyła sie Tobie? Właśnie mieszkasz w dużym mieście i pewnie w mieszkaniu, a, nie w domu. Czy wiesz ile pracy jest wokół takiego domu, niezależnie od pory roku? Wspomninasz o swoich rodzicach, rozumiem, że wspólne wykonywanie obowiazków polega na tym, że Twój ojciej skrobie marchewke, a matka obiera ziemniaki? Ciekawa jestem, czy Twoja matka poszłaby razem z ojcem kopać motyką ziemniaki, celem wspólnego wykonywania obowiazków. Nie wiedziałam, że czytanie, to jakaś wyższa forma spędzania wolnego czasu, a najlepsze są wyjazdy do innych miast:D A po co oni mają wyjeżdżąć, skoro mają wszytsko co im potrzebne, kawałek ogródka i pewnie rzeke i lad niedaleko. A Ty mieszkasz w domu z zapałek i nie masz na codzien nawet kawałka ziemi, aby dostać się gdzies na łono natury musisz wyjeżdżać. A odnośnie dziewczyny, kilka moich koleżanek wyszło za mąż właśnie na pierwszy roku studiów przez studia dziecko odchowały i teraz robią sobie swobodnie kariery. Są to tzw. dziewczyny z dobrych domów, pochodzące z rodzin wykształconych i majetnych. I powiem Ci jeszcze jedno, ten chłopak, z którym jesteś jest właśnie taki jaki jest, bo właśnie ta rodzina go wychowała.
      A Ty widać jaka jesteś dzieki tej wypowiedzi i widać jaka rodzina Cię wychowała. Różnica jest ogromna, nawet teatr nie pomógł :D. Współczuje mu, zostaw go i nie niszcz mu życia.
      • venettina Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 22:36
        Poezja, czy ty jestes ze wsi, ze tak sie unioslas?
        • poezja_smaku Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 08:30
          Nie, ale śmieszy mnie to, że autorka postu zauważa pewne różnice dopiero po jakimś czasie. Bo to jest post z serii, czy ona, jak już będzie małzeństwem, będzie miała powód do wstydzu za rodzinę swojego męża i co na to powiedzą jej znajomi i jej rodzina, to nie jest zdrowa sytuacja.
          Zastanawiam się dlaczego nikt tutaj nie pisze o patologiach takich, które zdarzają sie bardzo często np ojciej lub matka chłopaka lub dziewczyny są alkoholikami. To są naprawde poważne sprawy.
        • annjen Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 11:22
          na pewno nie jest. gdyby była, wiedziałaby, że na wsi dawno już nie kopie się ziemniaków motyką:)
      • simply_z Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 23:29
        ze są wyjazdy do innych miast:D A po co oni mają wyjeżdżąć, skoro mają wszytsko
        > co im potrzebne, kawałek ogródka i pewnie rzeke i lad niedaleko. A Ty mieszkas
        > z w domu z zapałek i nie masz na codzien nawet kawałka ziemi, aby dostać się gd
        > zies na łono natury musisz wyjeżdżać. A odnośnie dziewczyny, kilka moich koleż
        > anek wyszło za mąż właśnie na pierwszy roku studiów przez studia dziecko odchow
        > ały i teraz robią sobie swobodnie kariery. Są to tzw. dziewczyny z dobrych domó
        > w, pochodzące z rodzin wykształconych
        ale bzdury ,po pierwsze nie każda wies jest niczym z obrazka ,z lasami ,gorami itd.
        po drugie idiotyczna argumentacja o braku potrzeby wyjazdu ,ja sądzę ,że to jakis rodzaj ograniczenia. Moj tata jest ze wsi i zawsze wspominal ze smutkiem ,że rodzice nie zabierali go wiosce nie mieli wiekszego kontaktu ze światem . nawet nad polskie morze czy do jakiegos wiekszego miasta ,poniewaz pozamykani w swojej
        co do karier i rodzenia dzieci na pierwszym r studiow..cóz studia sa po to ,żeby sie czegos nauczyc (przynajmniej formalnie) ,a na dzieci zawsze przyjdzie czas. Nie jestem zwolenniczką chowania potomostwa w akademiku czy podrzucania do dziadkow ,zreszta na boga co 19 letnia dziewczyna moze wiedziec o partnerze .Jej przodkowie moze kojarzyli sie na zasadzie sąsiad zza miedzy ,polaczymy pola ale te czasy chyba minely..?
        i daruj sobie uwagi o niszczeniu życia. Rodzina partnera jednak ma znaczenie ,przeciez to ludzie z ktorymi ma się pozniej kontakty .
        • poezja_smaku Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 08:43
          Właśnie napisałaś Twój ojciec, ale które lata porównujesz? biorąc pod uwagę to, ze Twój ojciec ma lat 50 to wieś sie bardzo zmieniła przez te 30 lat. Zauważ, ze mnóstwo ludzi niby np "Warszawiaków" mieszka w różnych dziurach oddalonych do 30 km od Warszawy i nadal nazywa siebie Warzsawiakiem.
          Nie twierdze, ze rodzina partnera nie ma znaczenia, ale właśnie o to chodzi, oni nie znają sie od roku, tylko juz od kilku lat i ona dopiero teraz widzi ten problem, nad którym nota bene powinna zastanowic sie już jakis czas temu. Takich obserwacji można dokonać już co najmniej po roku bycia ze sobą.
          Moje znajome akurat miały już swoje własne mieszkania. Napisałam przecież, że pochodzą z majętnych rodzin. Chowanie dzieci w akdemiku to jakaś porazka. Ale właśnie nawiązując do tego miałam na myśli to, że każdy ma wybór i jeżeli ktos chce wziac slub w wieku 18 lat to drugiej osobie nic do tego.
          Kończąc uważam, że jeżeli autorka będzie widziała w swoim chłopaku, a potem mężu swoją rodzinę to zawsze będą niesnaski w małzeństwie. I będą wałkowane sprawy typu " Twoja rodzina to, a Twoja tamto".
          • aneta-skarpeta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 09:46
            a propos chowania dzieci w akademiku, przez mlode osoby iitd

            moja mama sie smieje, ze kiedys do posiadania dzieci potrzebne byly checi. ludzie mieszali z rodzicami, troche na kupie, bez auta, bez wypasionego tv itd i dzieci byly szczesliwe, rodzice kombinowali i jezdzili na wakacje pod namiot a nie do egiptu i tez bylo fajnie- ba moze nawet fajniej

            ludzie nie mieli ani pieniedzy, ani perspetyw i dzieci potrafili wychowac

            natomiast ci co nie dają rady wychowac dzieci to nie wychowają ich w zadnych warunkach, co najwyzej odchowają

            • simply_z Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:57
              > ludzie nie mieli ani pieniedzy, ani perspetyw i dzieci potrafili wychowac
              >
              >
              kiedys zycie bylo latwiejsze o prace bylo latwiej i nie stawalo sie w szranki z tlumami wyksztalconych ludzi . Poza tym dziecmi w sumie mniej sie przejmowano-wpadl pod traktor -zdarza się , zlamal noge-jego wina . A teraz?;) ,wchodzisz na internet i czytasz o zaniedbanych dzieciach.
          • simply_z Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 14:02
            > Właśnie napisałaś Twój ojciec, ale które lata porównujesz? biorąc pod uwagę to,
            > ze Twój ojciec ma lat 50 to wieś sie bardzo zmieniła przez te 30 lat. Zauważ,
            > ze mnóstwo ludzi niby np "Warszawiaków" mieszka w różnych dziurach oddalonych d
            > o 30 km od Warszawy i nadal nazywa siebie Warzsawiakiem.
            > Nie twierdze, ze rodzina partnera nie ma znaczenia, ale właśnie o to chodzi, on
            > i nie znają sie od roku, tylko juz od kilku lat i ona dopiero teraz widzi ten p
            > roblem, nad którym nota bene powinna zastanowic sie już jakis czas temu. Takich
            > ob
            po pierwsze ma więcej i owszem jego okolice ciężko nawet nazwać wsią ,to raczej miasteczko.
            Nie jestem z warszawy tak a'propos ,naprawde nie rozumiem i zawsze mnie to bawi ,ze w kraju o takiej liczbie ludności i wielkosci zawsze posądza sie wszystkich o bycie z Wawy ,miekszanie w Wawie albo emigracje do Wway-moze dlatego ,ze pol tego forum tam siedzi i zbija baki w pracy;)
            niestety wsie o mentalności wciaz z lekka dziwnej istnieją-przejedz się na Wschod czy na Podkarpacie.
            nie twierdzę ,że ta dziewczyna nie ma szans na zwiazek z chlopakiem stamtad-szczerze mowiac co mnie to obchodzi ale nie zgodzę się ,że pewnych roznic mentalnościowych miedzy nimi nie będzie. Chocby w podejsciu do obowiazkow domowych itd.Niech po prostu będzie czujna ,niech rozmawia itd
            • poezja_smaku Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 15:05
              Mnie po prostu dziwi, ze kobieta, która zna faceta od 5 lat, a mieszka od 2 tak mało wie o nim i jego rodzinie. Chyba powinna się nad tym zastanowić co namniej 2 lata temu przed wspólnym mieszkaniem, wiedziała w końcu skąd on pochodzi. Uda im się, jeżeli autorka nie będzie robiła facetowi wyrzutów co do zachowania jego rodziny, w innym wypadku zamieni ich życie w piekło.
              A odnośnie ludzi ze wsi, może oni mają inne przymioty, np mój kolega pochodzi ze wsi, rodzice są prosci, po teatrach nie chodzą, nie wyjeżdżają daleko,jak już gdzies to ewentualnie tylko w Polsce, ale na mieszkanie po ślubie dali mu kase (kupił 3 pokoje na mokotowie), natomiast jego żona z miasta, rodzice wykształceni, a nie dołożyli im nawet do umeblowania. Każdy ma inny sposób na życie.
    • vandikia Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 11.01.11, 22:25
      jak będziesz dalej tak zapatrzona w jedyny sluszny styl zycia swojej rodziny i z taką pogardą bedziesz sie wypowiadac o innych, o bliskich Twojego partnera, to chocby on swiety byl, to nie bedziecie mieli udanego zwiazku
      dojrzej
    • m-kow Nie mogiem już ... 11.01.11, 23:17
      Jest ostatnio jakiś wysyp postów z cyklu "oceńcie moje ryzyko, że książę z bajki jednak nie nadjedzie", czyli ludzie jestem najzajebiaszczczą królewną z dobrego domu ( z samymi magistrami ) a związałam się z mężczyzną "z buraków" i co z tym zrobić? Nic to, że ten "z buraków" jest miły, opiekuńczy, uczciwy, szanuje mnie i ( co nigdy nie jest powiedziane jasno, bo damie nie wypada ) dobrze posuwa, nic to bo może za rogiem czeka książę po Standfordzie i tylko czeka.... Zła wiadomość jest taka, że książę nie czeka, nawet jak go spotkasz to egzemplarze w Twoim stylu skreśla po kwadransie konwersacji, nie tylko dlatego że ma w czym wybierać, a nawet jak mu wciśniesz numer to go sprezentuje gościowi, który mu wymienia olej. Więc mama i tak nie będzie z Ciebie zadowolona więc się chociaż zastanów co zrobić żebyś Ty była zadowolona z życia.

      ---
      "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
      • heca7 Re: Nie mogiem już ... 12.01.11, 00:36
        Znam z bliska taki związek i niestety męczą się oboje już kilkadziesiąt lat:(
        Nie wszystkim się jednak udaje. Różnice, różnice. No bo co innego?
        • m-kow Re: Nie mogiem już ... 12.01.11, 02:20
          No bo co innego? Ztelenowelizowane oczekiwania. Obejrzenie 20 razy "Pretty Women" albo paczki romantycznych komedii ITI oraz wyciąganie z tego życiowych związków. Traktowanie obecnego związku, każdego obecnego związku jako wspólnoty łóżka i czynszu w oczekiwaniu na królewicza. I ślub nie przerywa tego oczekiwania. Większość tych rzeczy dzieje się w głowie, nie w realnym życiu.
          ---
          "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
    • intern-autka Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 08:22
      Ze wsi czy z miasta, co za róźnica? Można się urodzić w centrum Warszawy, Poznania, albo Wrocławia i być wieśniakiem, a można się urodzić w Gawronowie Dolnym, albo innej wsi i być świetnym człowiekiem. Ale faktem jest, że małe grajdoły "trącą" małomiasteczkową mentalnością, jak wczesne wyjście za mąż, czy zdziwienie, że ktoś chce studiować, albo uczyć się języka obcego. Bo w niby po co?
      Wszystko zależy od tego czy Twój mąż chce się wyzbyć tej małomiasteczkowości, czy chce być inny. Dużo u takiego człowieka wnoszą też studia. Bo widzi, że można się inaczej ubierać, zachowywać. Jeśli osoba chce się zmienić (pozytywnie) inaczej mówić-nie "jechać" gwarą, to wszystko jest na dobrej drodze-móc to chcieć :) Są jednak wyjątki, że taka osoba skończyła studia, wszystko by się wydawało ok, aż tu nagle otwiera usta i czar pryska. Bo mówi swoim językiem, dodatkowo wyraża te "wiejskie" poglądy. Wtedy gołym okiem widać, że człowiek nie wyzbył się tego czego mógł się pozbyć. Ale wszystko zależy od danej osoby i od tego co chce w życiu osiągnąć.
      • jack20 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 10:20
        qr.. , co za europejka cala geba .. w polskim wydaniu, jak zwykle charakterystycznie idiotycznym dla tego narodu.
    • takajatysia Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 08:28
      Ja nie rozumiem problemu. Piszesz, że macie podobne zainteresowania, więc chyba tak nagle mu się nie odmieni. Na wsi są inne rozrywki dostępne, to i inaczej się spędza czas. Moja rodzina ze wsi dużo czyta, a do kina czy do teatru nie chodzi, bo jest po prostu daleko. No i nie rozumiem co jest złego w kółku różańcowym. Choć też się z ciotek śmiejemy warz z kuzynostwem, że to zaaranżowane tylko po to, żeby po 30 min. modlitwy mieć wymówkę (w końcu patriarchat rulez) na 4h plotek i kawki i obżarstwo ciastem ;D Ty się pewnie tez koleżankami umawiasz gdzieś tam na kawę. Tyle, że babki na wsi nie mają pod ręką kawiarni.
      Poza tym niektórzy wychodzą poza schemat patriarchatu, przecież takie przemiany wszędzie się muszą zaczynać od pojedynczych osób.
      • annjen Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 11:27
        uśmiałam się, też znam takie kółko różańcowe;DDD
    • jack20 Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 10:15
      No w czasach gdy potomkowie rodzin krolewskich zawieraja malzenstwa z kims z ludu , ludzie w europie zawieraja malzenstwa z osobami roznych kregow kulturowych, religijnych, skrajnie roznych nacji to, ze mieszkanka miasta z 2 generacji wychodzi za chlopa ze wsi to typowo polskie zjawisko i polski nowokapitalistyczny kompleks.
      Popelnilas niewybaczalny w twoich kregach mezalians. Iidz i sie powies.
    • kombinerki.pinocheta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 11:14
      To teraz popatrzmy na to jak przyjezdza gosc z Francji czy jakis czarny z Afryki. Francuz moze pochodzic ze wsi, ale oczywiscie dla Polek polska wies, a francuzka to niebo, a ziemia, nie wpsominajac juz o czarnych, na przyjazd ktorych skladala sie cala wioska, a najwiekszy sukces czarnego czlowieka to wynalezienie dzidy. Gala i tak zostanie opier.dolona, wiec poleczki o wiejskiej mentalnosci przestancie pierd.olic te dyrdymaly o czytaniu ksiazek czy chodzeniu do muzeum, bo w przypadku obcokrajowcow o tym jakos zapominacie.
      • kombinerki.pinocheta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 11:18
        *francuska
      • kum-nye Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 12:46
        Skąd wiesz, że zapominamy?
        • kombinerki.pinocheta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:08
          Bo nie wyobrazam sobie zeby rozmawiac o teatrze czy ksiazkach na imprezie z obcokrajowcem.
          Bo oni tego nie potrzebuja by byc atrakcyjnymi dla polskich kobiet. Wystarczy ze SA OBCOKRAJOWCAMI.
          Bo Polki sa najwiekszymi hipokrytkami. Tutaj graja gwiazdeczki, a za granica maja opinie latwych. Zreszta jak mozna ciagnac komus tylko ze wzgledu na obywatelstwo? Przeciez to jest smieszne.
          • kum-nye Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:10
            kombinerki.pinocheta napisał:

            > Bo nie wyobrazam sobie zeby rozmawiac o teatrze czy ksiazkach na imprezie z obc
            > okrajowcem.

            A to dlaczego przepraszam?

            > Bo oni tego nie potrzebuja by byc atrakcyjnymi dla polskich kobiet. Wystarczy z
            > e SA OBCOKRAJOWCAMI.
            > Bo Polki sa najwiekszymi hipokrytkami. Tutaj graja gwiazdeczki, a za granica ma
            > ja opinie latwych. Zreszta jak mozna ciagnac komus tylko ze wzgledu na obywatel
            > stwo? Przeciez to jest smieszne.

            Większych bzdur dawno nie czytałam:) Jak często i gdzie dokładnie przebywasz za granicą, że takie opinie słyszałeś?
            • kombinerki.pinocheta Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:20
              > A to dlaczego przepraszam?

              A to dlatego, ze na imprezie o takich rzeczach sie nie rozmawia.

              Moj kolega mial znajomego z aiesec. Gosc na imprezach wyrywal takie towary, ze ja musialbym najpierw popisac sie krasomowstwem, zasobnoscia portfela, poczuciem humoru, pewnoscia siebie czy towarzyskoscia. On wpadal na impreze i nawet rozmawiac nie musial. Panny same na weekendy go zapraszaly. Przyjezdza z kraju, w ktorym musialby sprzedac swinie i krowy, by dostac zone, a tak jezdzi sobie po Polsce i zalicza.

              Zauwaz jak Polki same sie garna do obcokrajowcow. Na imprezach tacy maja najwieksze branie. Ch.uj tam z tym, ale jak poznej slysze, ze taka chce byc postrzegana jako kobieta z klasa i do tego ocenia Polakow to scyzoryk sie otwiera. Paszport, nawet w XXI wieku, sporo znaczy, szczegolnie dla rodaczek.

              > Większych bzdur dawno nie czytałam:) Jak często i gdzie dokładnie przebywasz za
              > granicą, że takie opinie słyszałeś?

              Duzo czytam.
              • kum-nye Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:30
                kombinerki.pinocheta napisał:


                >
                > A to dlatego, ze na imprezie o takich rzeczach sie nie rozmawia.

                A obcokrajowca to tylko na imprezie można spotkać? Nie kumam. A poza tym zdziwiłbyś się jakie tematy na imprezie można poruszać:)

                >
                > Moj kolega mial znajomego z aiesec. Gosc na imprezach wyrywal takie towary, ze
                > ja musialbym najpierw popisac sie krasomowstwem, zasobnoscia portfela, poczucie
                > m humoru, pewnoscia siebie czy towarzyskoscia. On wpadal na impreze i nawet roz
                > mawiac nie musial. Panny same na weekendy go zapraszaly. Przyjezdza z kraju, w
                > ktorym musialby sprzedac swinie i krowy, by dostac zone, a tak jezdzi sobie po
                > Polsce i zalicza.

                Może to jest jakiś jednostkowy przypadek, ale jakoś nie wspominasz też o tym jak bardzo przystojny jest, jak wygadany, jak dowcipny i ile tych rewelacji pt. "po 5 minutach zaprosiła mnie na weekend" to tylko przechwałki. Zwłaszcza że mowa o koledze kolegi.

                >
                > Zauwaz jak Polki same sie garna do obcokrajowcow.

                Przykro mi, ale jak żyję- nie zauważyłam. Powiedziałabym wręcz, że większość mojej żeńskiego otoczenia podchodzi do obcokrajowców z dystansem, bo wiązanie się z nimi od razu rodzi kilka problemów.

                Na imprezach tacy maja najwie
                > ksze branie. Ch.uj tam z tym, ale jak poznej slysze, ze taka chce byc postrzega
                > na jako kobieta z klasa i do tego ocenia Polakow to scyzoryk sie otwiera. Paszp
                > ort, nawet w XXI wieku, sporo znaczy, szczegolnie dla rodaczek.

                Czyli zakładasz, że jak kobiecie spodoba się obcokrajowiec to już od razu oznacza, że hipokrytka? Że pozbawiona klasy? No litości.. Poza tym możesz ewentualnie oceniać poszczególne osoby, dziewczyny, które tak "lecą" na obcokrajowców na tych twoich imprezach, ale nie rozśmieszaj tą generalizacją:)

                >
                > Duzo czytam.

                Ważne jest jeszcze co i gdzie się czyta.
              • raohszana Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 19:04
                A o czym się rozmawia na imprezie?
                Kombi, i co, on wchodził na imprę, pokazywał palcem na jakąś, którą widział pierwszy raz i już miał pannę na weekend? Jeździ sobie rekreacyjnie i zalicza? Gdzie Ty takich ludzi i takie dziewczyny spotykasz, zaraza, ja ani sztuki takowej nie znam, daj adres, chętnie popatrzę i poszerzę horyzonty o realnych ludzi z kombiowych opisów.

                P.s: Widziałeś realnie takie sytuacji, czy tylko "koledzy gadali"? Bo ja to chcę zobaczyć, a nie erotomanów-gawędziarzy słuchać!

                P.s2: Myślisz, że jako półnordyk mam szansę rwać laski na krzywy akcent? :D
          • m-kow Re: Ona z duzego miasta a on ze wsi 12.01.11, 13:14
            :D
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,119057447,119502308,Piszesz_scenariusz_sequela_Rejsu_.html
            ---
            "Statek coraz bardziej przecieka, pasażerowie jeszcze nie wiedzą, ale pierwszy oficer wie i po cichu ubiera kamizelkę ratunkową. Żeby pasażerowie nie zauważyli nalewającej się wody, to przelewa ją z sali balowej do maszynowni (czyli środki z OFE do ZUSu)." K. Rybiński
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka