Dodaj do ulubionych

Systemy wartosci.

26.01.11, 11:09
Zainspirowany wątkiem guinevere.5 proszącej o rade w sprawie obiadu fundowanego przez rodziców, chciałbym zapytać czy też macie takie problemy.
Pytam dlatego, ze ja takich problemów nie mam i nigdy nie miałem.
Mam ściśle zhierarchiwizowany system wartościujący ludzi, relacje miedzy nimi, relacje miedzy nimi a mną, stosunek do poszczególnych sytuacji i nie muszę się zastanawiać w sprawach jednostkowych. To coś na kształt tabelki w ekselu, lub prościej, tabliczki mnożenia. Patrzysz w odpowiednia rubrykę i wiesz jak się zachować. Oczywiście każdy może sobie sam ułożyć odpowiednia tabelkę, ja podam swoja dla przykładu.
1. Żona, później długo, długo nic i ...
2. Dzieci później długo, długo nic i ...
3. Mama później długo, długo nic i ...
4. Przyjaciele później długo, długo nic i ...
5. Reszta rodziny, ale tylko ta z którą nie mam na pieńku później długo, długo nic i ...
6. Znajomi później długo, długo nic i ...
7. Reszta ludzkości.
Duże odstępy pomiędzy poszczególnymi grupami powodują, że nigdy nie mam wątpliwości kto przed kim stoi.
Mój system wartości jest znany rodzinie, przyjaciołom, znajomym. A to powoduje, że nikt nawet nie próbuje wtrybić" się w nieswoje miejsce.
To ogromnie ułatwia życie. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciągłych rozterek kto, z kim, gdzie, kiedy, po co, na co i dlaczego?
Obserwuj wątek
    • generation_p Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:13
      1) Dziecko, zaraz potem mąż, potem długo, długo nic.
      2) Moi rodzice, potem reszta rodziny
      3) Praca, potem długo długo nic
      4) Przyjaciele
      5) Znajomi
      6) Reszta ludzkości

      Podobnie.
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:21
        generation_p napisała:

        > 1) Dziecko, zaraz potem mąż, potem długo, długo nic.
        > 2) Moi rodzice, potem reszta rodziny
        > 3) Praca, potem długo długo nic
        > 4) Przyjaciele
        > 5) Znajomi
        > 6) Reszta ludzkości
        >
        > Podobnie.


        Niepodobnie.
        Stawiasz męża za dzieckiem, dla mnie to nie do przyjęcia!! To diametralna różnica.
        Reszta jest mniej ważna.
        • generation_p Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:34
          Chyba większość kobiet, tak uczyni.
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:48
            generation_p napisała:

            > Chyba większość kobiet, tak uczyni.

            Być może :)
            Dlatego ożeniłem się tylko z jedna kobietą, nie z większością :)
            • ladyhermiona Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 23:31
              I pewnie dlatego nigdy nie wyszłam za mąż. Nigdy jeszcze żaden mężczyzna nie znalazł się na szczycie mojej listy.
        • maitresse.d.un.francais Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:30
          Stawiasz męża za dzieckiem, dla mnie to nie do przyjęcia!!

          Straszne!!!
      • princessjobaggy Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:33
        > 1) Dziecko, zaraz potem mąż, potem długo, długo nic.

        O, to jest wlasnie to - u wielu kobiet maz jest na szczycie, dopoki nie spelni swojej roli zapladniacza. Pozniej przypada mu zaszczytne miejsce ZARAZ PO dziecku.

        Nigdy tego nie zrozumiem.

        • generation_p Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:39
          Mąż nigdy nie był na szczycie w mojej skali.

          Dopiero teraz mogę powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważny.
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:50
            generation_p napisała:

            > Mąż nigdy nie był na szczycie w mojej skali.
            >
            Na jego miejscu albo bym się z Tobą nie ożenił, albo czułbym się oszukany.

            > Dopiero teraz mogę powiedzieć jak bardzo jest dla mnie ważny. dla Ciebie "tak bardzo ważny", bo to tylko eufemizm. Ma być najważniejszy!!
            • dziewczyna_rzeznika Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:57
              Bez przesadyzmu, najważniejsza jest Bozia .
        • dziewczyna_rzeznika Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:55
          A ja wręcz przeciwnie, nigdy nie zrozumiem jak można stawiać faceta, obojętne, czy to mąż, czy konkubent, na pierwszym miejscu.
          Nie wiem, może u mnie to wynika z nieufności. Bo jednak rodzina to ta sama krew, wiesz, że jacy są, tacy są, ale zawsze będą po Twojej stronie. To samo dziecko, ciało z Twojego ciała itp. A facet? Zawsze będzie Obcy, nie wiadomo, jaki numer może wyciąć :D
          Dziwne, dopiero teraz to sobie uświadomiłam.
          Myślę, że na pierwszym miejscu postawiłabym siebie. I wcale nie nazwałabym tego egoizmem, po prostu zdrowym podejściem.
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:02
            dziewczyna_rzeznika napisała:
            Bo jednak rodzina to ta sama krew
            > , wiesz, że jacy są, tacy są, ale zawsze będą po Twojej stronie.

            :D:D:D:D:D

            To samo dzieck
            > o, ciało z Twojego ciała itp. A facet? Zawsze będzie Obcy, nie wiadomo, jaki nu
            > mer może wyciąć :D

            Z zona mogę mieć 20 dzieci, z żadnym dzieckiem nie mogę(nie powinienem!!) mieć żony.

            > Dziwne, dopiero teraz to sobie uświadomiłam.

            Traktuję to jako plus dodatni dla siebie :)


            > Myślę, że na pierwszym miejscu postawiłabym siebie.

            Tak naprawdę ,to ja na pierwszym miejscu stawiam rodzinę!! Rodzina jest pojeciem nadrzędnym.

            I wcale nie nazwałabym tego
            > egoizmem, po prostu zdrowym podejściem.

            Ja jednak pozostanę przy egoizmie :)
            • dziewczyna_rzeznika Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:18
              A ja nie. Co prawda, nie sądziłam, że kiedykolwiek powołam się na słowa tego pana ale de Mello coś tam kiedyś naskrobał, że tak naprawdę zdecydowana większość naszych działań (a może wszystkie?) ma na celu zaspokojenie NASZYCH potrzeb. Mogą to być najbardziej szlachetne czyny,a i tak robiąc coś dla kogoś, robimy to także dla siebie, np. żeby poczuć się lepiej. Kontrowersyjny pogląd, chciałoby się od razu zaprzeczyć ale podświadomość robi swoje.
              Tak więc wypieranie egoizmu może wynikać z nieświadomości lub...hipokryzji. Podejrzewam, że w Twoim przypadku to to pierwsze, ale nie będę się rozwodzić :)
              To tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:27
                dziewczyna_rzeznika napisała:

                > A ja nie. Co prawda, nie sądziłam, że kiedykolwiek powołam się na słowa tego pa
                > na ale de Mello coś tam kiedyś naskrobał, że tak naprawdę zdecydowana większość
                > naszych działań (a może wszystkie?) ma na celu zaspokojenie NASZYCH potrzeb. M
                > ogą to być najbardziej szlachetne czyny,a i tak robiąc coś dla kogoś, robimy to
                > także dla siebie, np. żeby poczuć się lepiej.

                Jest właśnie dokładnie tak!!!

                Kontrowersyjny pogląd, chciałoby
                > się od razu zaprzeczyć ale podświadomość robi swoje.

                Ja nie widzę w tym niczego kontrowersyjnego. Znam ten pogląd, tyle tylko, że wyraził go Platon.


                > Tak więc wypieranie egoizmu może wynikać z nieświadomości lub...hipokryzji. Pod
                > ejrzewam, że w Twoim przypadku to to pierwsze, ale nie będę się rozwodzić :)

                To w takim razie musimy zdefiniować egoizm. :)

                > To tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.

                To oczywista oczywistość.
                • tygrysio_misio Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 14:21
                  jak o mnie swiadczy to, ze nie znajac pogladow Platona na ten temat... ani innych.. sama doszlam do takiego wniosku obserwujac siebie i swiat? ;]
                  • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:07
                    tygrysio_misio napisała:

                    > jak o mnie swiadczy to, ze nie znajac pogladow Platona na ten temat... ani inny
                    > ch.. sama doszlam do takiego wniosku obserwujac siebie i swiat? ;]

                    Dobrze świadczy :)
                    >
                    >
              • tygrysio_misio Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 14:20
                to wcale nie jest kontrowersyjny poglad
                • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:07
                  tygrysio_misio napisała:

                  > to wcale nie jest kontrowersyjny poglad
                  >
                  > Też tak uważam.
            • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:58
              > Z zona mogę mieć 20 dzieci, z żadnym dzieckiem nie mogę(nie powinienem!!) mieć żony.

              Zone/meza mozna zmienic, dzieci nie.
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:10
                mumia_ramzesa napisała:

                > > Z zona mogę mieć 20 dzieci, z żadnym dzieckiem nie mogę(nie powinienem!!)
                > mieć żony.
                >
                > Zone/meza mozna zmienic,

                Zmienić to ja sobie mogę gacie albo skarpetki. Żonę ma się jedną.

                dzieci nie.

                Dzieci można wydziedziczyć, można sądownie rozwiązać pokrewieństwo, można zrobić wiele różnych rzeczy. (nawet jeśli nie w polskim systemie prawnym, to w europejskim już tak).
          • generation_p Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:10
            Kocham mojego męża, ale zgodzę się z Tobą całkowicie.
          • tygrysio_misio Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 14:19
            rodzina to zbior przypadkowych ludzi, ktory w normalnych sytuacjach czesto nie chcieliby sie znac

            maz to jest ktos kogo sie wybiera... kto ma stanowic 2 polowke naszych dzieci... kto ma byc wsparciem... ktos kto powienien pasowac do nas...
          • miss.yossarian Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 00:13
            dziewczyna_rzeznika napisała:

            > A ja wręcz przeciwnie, nigdy nie zrozumiem jak można stawiać faceta, obojętne,
            > czy to mąż, czy konkubent, na pierwszym miejscu.
            > Nie wiem, może u mnie to wynika z nieufności. Bo jednak rodzina to ta sama krew
            > , wiesz, że jacy są, tacy są, ale zawsze będą po Twojej stronie. To samo dzieck
            > o, ciało z Twojego ciała itp. A facet? Zawsze będzie Obcy, nie wiadomo, jaki nu
            > mer może wyciąć :D

            a to rodzina nigdy nie wycina numerów?
            poza tym, na faceta masz wpływ, bo go sobie wybrałaś żeby iść przez życie - zakładam że używa się do tego mózgu a nie motylków w jelitach. dziecko to wytwór mieszanki waszych genów (czasem wybuchowej)
            dziecko jest dla świata, a partner dla ciebie

            może to kwestia egzemplarza, ale ja nie wyobrażam sobie żeby domowa linia frontu przebiegała pomiędzy rodzicami.
    • pompeja Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:14
      Mogę skopiować tabelkę?
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:22
        pompeja napisała:

        > Mogę skopiować tabelkę?

        Prosiem bardzo :)
        • pompeja Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:35
          Ja to się zawsze przejmuję, że komuś będzie źle przeze mnie i tak brzydko mówiąc, chcę wszystkim zrobić dobrze. Zazdroszczę Ci postawy, to bardzo ułatwia życie.
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:47
            pompeja napisała:

            > Ja to się zawsze przejmuję, że komuś będzie źle przeze mnie i tak brzydko mówią
            > c, chcę wszystkim zrobić dobrze. Zazdroszczę Ci postawy, to bardzo ułatwia życi
            > e.

            Mnie babcia zawsze mówiła : psa nie boli jak go kijem straszysz.

            Myślę, że gdy ludzie znają Twój system wartości to nie czują się obrażani, za każdym razem gdy "postawisz" kogoś przed nimi. Natomiast boli ich gdy raz zdecydujesz tak, a innym razem inaczej. Taka uznaniowość jest obraźliwa, przynajmniej dla mnie. Podstawowym rysem charakterologicznym człowieka powinna być przewidywalność. Wtedy i Tobie łatwiej żyć i innym z Tobą też. Mojej mamie nawet do głowy by nie przyszło złożenie mi takiej propozycji, jaką złożyli rodzice tej młodej kobiecie, bo wie, że skończyło by się to natychmiastową i to kosmiczną awanturą.
            • pompeja Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:00
              Młoda jestem i głupia, sama się wychować musiałam, wzorca nie było, to i luki teraz są.
            • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:08
              Ja sobie chyba zacznę gdzieś zapisywać wszystkie cytaty Twojej babci :)
              Bardzo mi się podoba Twoje wyjaśnienie działania systemu, mądre to.
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:22
                sweet_pink napisała:

                > Ja sobie chyba zacznę gdzieś zapisywać wszystkie cytaty Twojej babci :)


                I zrobisz bardzo słusznie :D:D:D:D
                Moja babcia była najmądrzejszą osobą jaka spotkałem w życiu.
                Była nie tylko wszechstronnie wykształcona, ale też miała ogromny dar zdroworązsądkowego myślenia.
                • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:28
                  Sobie cały wpis skopiowałam, tak mi się spodobał...będę oprócz mądrości babcinych miała też Twoje ^^
                  • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:40
                    sweet_pink napisała:

                    będę oprócz mądrości babciny
                    > ch miała też Twoje ^^

                    No te są już duuuużo gorszej provenientis :D:D:D
                    >
                    • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:48
                      Te to maja inną rolę zupełnie...zwłaszcza, że z wieloma się ni w ząb nie zgadzam :) To będzie moja kolekcja pobudzaczy refleksji ;)
    • lernakow Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:16
      Czy przerwy są tak długie, że cała ekipa po przerwie się w nie mieści? Tj.: jeżeli masz sytuację żona kontra (dzieci + matka + przyjaciele + reszta rodziny + znajomi + reszta świata) to nadal wygrywa żona?
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:20
        lernakow napisał:

        > Czy przerwy są tak długie, że cała ekipa po przerwie się w nie mieści? Tj.: jeż
        > eli masz sytuację żona kontra (dzieci + matka + przyjaciele + reszta rodziny +
        > znajomi + reszta świata) to nadal wygrywa żona?

        Nigdy nikt i w żadnej konfiguracji, z niższej półki, nie może stanąć przed kimś z wyższej półki.
        > Z Żona nie wygra nikt, beż względu na to z kim wejdzie w układ.
        • lernakow Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:30
          OK, rozumiem już system.
          Mam inne pytanie - a co z racją? Powiedzmy sytuacja, w której żona obstaje przy czymś, dziecko przy czymś innym. Gdybyś dostał to na forum jako stanowiska obcych osób - postawiłbyś na zdanie dziecka. Kogo popierasz w domu?
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:39
            lernakow napisał:

            > OK, rozumiem już system.
            > Mam inne pytanie - a co z racją? Powiedzmy sytuacja, w której żona obstaje przy
            > czymś, dziecko przy czymś innym. Gdybyś dostał to na forum jako stanowiska obc
            > ych osób - postawiłbyś na zdanie dziecka. Kogo popierasz w domu?

            Oczywiście żonę. Z tym, że otwarcie mowie : Nie zgadzam się ze stanowiskiem żony, ale jest moją żona i 'stoję' przy niej.
            Z tym, że tak się dzieje tylko wówczas gdy sprawa nie wymaga ode mnie podejmowania decyzji istotnych dla dziecka lub całej rodziny.
            System decyzyjny jest bardziej skomplikowany (wchodzi element "dobra rodziny").
            >
            • lernakow Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:04
              piotr_57 napisał:

              > System decyzyjny jest bardziej skomplikowany (wchodzi element "dobra rodziny").
              >
              Opowiedz o tym. Bo samo stanie przy kimś to takie mało obciążające jest. System sprawdza się dopiero przy decyzjach.
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:17
                lernakow napisał:

                > Opowiedz o tym. Bo samo stanie przy kimś to takie mało obciążające jest. System
                > sprawdza się dopiero przy decyzjach.

                To znaczy się tak : nas jest (a ściślej mówiąc było) dwóch. Ja i głowa rodziny.
                Rodzina jest rzeczą nadrzędną, nad wszystkimi jej członkami. Każdy może mieć swoje zdanie w każdej, dotyczącej rodziny i poszczególnych jej członków sprawie. Można dyskutować do woli, decyzja w 99 przypadkach na 100, jest wspólna, "utarta" w ogniu polemik.
                W tym jednym przypadku na 100, gdy decyzji nie uda się podjąć wspólnie, do głosu dochodzi "głowa rodziny", i ona podejmuje ostateczną decyzje. W mojej rodzinie przyjęło się, że głową rodziny zostaje się w tym dniu, w którym zostaje sie ojcem, a przestajesz być gdy Twojemu synowi rodzi się dziecko. Ja byłem głowa rodziny 28 lat, przestałem być 10 miesięcy temu.
                Oczywiście, w fazie dyskusji, głos każdego członka rodziny "ważony" jest jego miejscem w hierarchii. Uprzedzając pytanie powiem, że "ważenie" następuje intuicyjnie i jest wskazówką dla "głowy rodziny", ale nie jest elementem wiążącym.

                >
                • lernakow Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:26
                  To o decyzjach rodzinnych, rozumiem, ciekawy system.
                  Ale ja pytałem o Twoje osobiste decyzje, często wychodzące poza rodzinę. Do mojego ostatniego pytania w miejsce dziecka podstaw przyjaciela - uważasz, że on ma rację (oceniając samą sprawę i abstrahując od osób), a żona nie ma. Musisz podjąć decyzję o pomocy (nawiązując do cudzego pytania). Nadal nie pomagasz?
                  • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:38
                    lernakow napisał:

                    > To o decyzjach rodzinnych, rozumiem, ciekawy system.
                    > Ale ja pytałem o Twoje osobiste decyzje, często wychodzące poza rodzinę. Do moj
                    > ego ostatniego pytania w miejsce dziecka podstaw przyjaciela - uważasz, że on m
                    > a rację (oceniając samą sprawę i abstrahując od osób), a żona nie ma. Musisz po
                    > djąć decyzję o pomocy (nawiązując do cudzego pytania). Nadal nie pomagasz?
                    >
                    To nie ma znaczenia czy żona ma rację czy nie. Jeśli wyraziła swoją wolę, jej zdanie jest dla mnie wiążące. Każde odstępstwo burzy system.
                    Oczywiście w takich sytuacjach staram się "nie dopuścić" do wyrażenia tejże woli:). Ale jeśli "przegram" etap przygotowań i negocjacji to sprawa jest zamknięta. Mogę Ci jednak powiedzieć, że nie pamiętam takiej sytuacji, chyba nigdy się nie zdarzyła.
                    Inna sprawa gdy chodzi o sprawy rodziny. Często decydowałem, jako głowa rodziny, wbrew zdaniu żony(ale to już omawiałem).
                    • lernakow Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:41
                      OK, dzięki za wyczerpujące informacje.
                      System - jak dla mnie - nie do przyjęcia, ale rozumiem, że może działać i wiele spraw ułatwiać.
                      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:14
                        lernakow napisał:

                        System - jak dla mnie - nie do przyjęcia,

                        Ja nikogo do niego nie mam nawet zamiaru przekonywać.

                        ale rozumiem, że może działać i wiele
                        > spraw ułatwiać.

                        To chyba pierwszy przypadek, że się w czymś zgadzamy.


                        >
            • berta-live Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:55
              A co w momencie jak żona sobie wymyśli, że syn ma tańczyć w balecie, bo jej marzeniem było mieć baletmistrza w rodzinie a syn ani myśli gibać się przy drążku i chce kopać w piłkę? I jest konflikt na jakie zajęcia go zapisać.
              • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:57
                berta-live napisała:

                > A co w momencie jak żona sobie wymyśli, że syn ma tańczyć w balecie, bo jej mar
                > zeniem było mieć baletmistrza w rodzinie a syn ani myśli gibać się przy drążku
                > i chce kopać w piłkę? I jest konflikt na jakie zajęcia go zapisać.

                :D
                • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:15
                  asystentka_prezesa_zarzadu napisała:
                  >
                  > :D

                  Nie wiem co Cię cieszy.
                  Sprawa jest banalna. Zanim wychowasz dwoje dzieci tak jak ja, to musisz rozwiązać kilka tysięcy takich "problemów".
                  • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:50
                    piotr_57 napisał:

                    >
                    > Nie wiem co Cię cieszy.

                    Berta! Berta mnie cieszy! Bardzo lubię dziewczynę.

                    > Sprawa jest banalna. Zanim wychowasz dwoje dzieci tak jak ja, to musisz rozwią
                    > zać kilka tysięcy takich "problemów".

                    Ale wiesz, że nie jesteś jedynym rodzicem na świecie? Oraz tak jak Ty to nie, wychowam inaczej;)
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:13
                berta-live napisała:

                > A co w momencie jak żona sobie wymyśli, że syn ma tańczyć w balecie, bo jej mar
                > zeniem było mieć baletmistrza w rodzinie a syn ani myśli gibać się przy drążku
                > i chce kopać w piłkę? I jest konflikt na jakie zajęcia go zapisać.

                Nie ma żadnego konfliktu. To są wydumane problemy. Żona nie może sobie "wymyślać" poczynań względem innych członków rodziny. Pytam syna o zdanie i staram się żonę przekonać. Jeśli nie dochodzimy do zgody, decyduję jako głowa rodziny(na 90% przychylam się do zdania syna).
                • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:20
                  Czyli generalnie jak ty uważasz, że stanowisko żony odnośnie dziecka jest niesłuszne decydujesz ty jako głowa rodziny.
                  • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:24
                    kum-nye napisała:

                    > Czyli generalnie jak ty uważasz, że stanowisko żony odnośnie dziecka jest niesł
                    > uszne decydujesz ty jako głowa rodziny.

                    Nie!, staram się doprowadzić do zgody. Staram się przekonać któraś ze stron. Dopiero gdy to nie pomaga decyduję jako głowa rodziny.
                    Ale tak jak napisałem, to wydumany problem. Dlaczego żona, która jest osobą rozsądną, miałaby chcieć dla dziecka czegoś, czego ono sobie nie życzy??? Nie przypominam sobie takiego przypadku.
                    • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:28
                      Nie wiem, sytuacje są czysto hipotetyczne.
                      No i moim zdaniem to co piszesz kłóci się jednak z postawą, że zdanie żony jest ważniejsze o od zdania dzieci:) Ciężko chyba odróżnić proces decyzyjny od pozostałych sytuacji ( bo pisałeś że rządzą się różnymi prawami).
                      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:39
                        kum-nye napisała:

                        > Nie wiem, sytuacje są czysto hipotetyczne.

                        Hipotetycznie możemy się zastanawiać w stronę którego cmentarza mamy się czołgać w przypadku ataku jądrowego, tylko po co ?

                        > No i moim zdaniem to co piszesz kłóci się jednak z postawą, że zdanie żony jest
                        > ważniejsze o od zdania dzieci:)
                        Ciężko chyba odróżnić proces decyzyjny od pozo
                        > stałych sytuacji ( bo pisałeś że rządzą się różnymi prawami).

                        To nie jest to samo.
                        "Zdanie" można mieć na etapie dyskusji, i tu zadnie żony "waży" zdecydowanie więcej niż zdanie dzieci. "Zdanie" można tez mieć w sytuacji konfliktu, pomiędzy dziećmi mi i żona, wtedy rację ma żona. Natomiast przedstawiony problem nie kończy się na "maniu" zdania, tylko wymaga decyzji. A decyzje powinny być po pierwsze racjonalne, a po drugie, w możliwie największym stopniu, zadowalające poszczególnych członków rodziny.
                        Nie może być tak, że jeden członek rodziny narzuca coś drugiemu dlatego, że ma taki kaprys!!
                        Oczywiście można dzieciom coś narzucić i przymusić, ale po pierwsze są to baaardzo wyjątkowe sytuacje, a po drugie muszą być gruntownie i wszechstronnie umotywowane. Samo "chcę" czy "wydaje mi się", a nawet "uważam" absolutnie nie wystarcza, by nawet małe dziecko do czegokolwiek przymuszać !!!
                        • berta-live Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 14:51
                          > "Zdanie" można mieć na etapie dyskusji, i tu zadnie żony "waży" zdecydowanie wi
                          > ęcej niż zdanie dzieci. "Zdanie" można tez mieć w sytuacji konfliktu, pomiędzy
                          > dziećmi mi i żona, wtedy rację ma żona. Natomiast przedstawiony problem nie koń
                          > czy się na "maniu" zdania, tylko wymaga decyzji.

                          Wreszcie załapałam o co w tym chodzi. Niezły cwaniak z ciebie, żonie przyznajesz rację a decyzje podejmujesz po myśli dziecka, czyli wilk syty i owca cała.

                          Żona mówi:
                          Synu, najlepsze co może spotkać młodzieńca to tańczenie w balecie. Podnosi mu to samoocenę i zwiększa prestiż wśród rówieśników. Zapisałam cię przeto na lekcje baletu do miejscowego domu kultury, tego obok twojego gimnazjum, żebyś nie musiał jeździć na drugi koniec miasta. Okna ze szkolnej pracowni komputerowej wychodzą wprost na okna sali z drążkami i na pewno nie raz widziałeś ćwiczących jak graliście z kolegami po lekcji w quake'a czy inną strzelankę. Na allegro zamówiłam dla ciebie paczkę, baletki i rajtuzy dopasowane w kroku.
                          Na co syn na prędce odnalazł na ulubionym forum ojca, zdjęcie jezuska i odrzekł:
                          Tato, tato, ja chcę grać w piłkę, powiedz coś.
                          I do akcji wkroczył Piotr:
                          Synu, matka ma rację, nie ma lepszego sposobu na awansowanie w grupie rówieśniczej niż tańczenie w balecie. Im bardziej dopasowane rajtuzy i więcej dziewcząt w grupie, tym pozycja wyższa. Ale zrobisz jak zechcesz, jeszcze dzisiaj mogę cię zapisać do sekcji piłkarskiej w osiedlowym klubie sportowym.

                          Piotr, nie jesteś ty przypadkiem jakimś politykiem?
                      • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:39
                        Mi się wydaje że ten system wcale nie oznacza, że zdanie żony jest z automatu ważniejsze niż dziecka...chodzi o bycie w pierwszej kolejności po stronie żony...w tym przypadku bycie po stronie żony to praca nad wybiciem jej z głowy działania, które jest szkodliwe dla niej i dla dziecka...to sprawa nad która trzeba tak długo pracować, aż się ją rozpracuje tak by nikt nie był skrzywdzony. To że ktoś jest wyżej na "liście" nie oznacza, że zgodzimy się na to by krzywdził tych którzy są niżej.
                        • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:46
                          sweet_pink napisała:

                          To że
                          > ktoś jest wyżej na "liście" nie oznacza, że zgodzimy się na to by krzywdził tyc
                          > h którzy są niżej.

                          Absolutnie nie zgadzamy się na to żeby kogokolwiek krzywdził. Więcej, nie zgadzamy się żeby na kogokolwiek wywierał presję w pojedynkę. Presję na członka rodziny można wywierać tylko wówczas gdy jest to "zdanie" reszty rodziny. Jeśli coś z żona postanawiamy względem dzieci to zawsze wspólnie! Nie wyobrażam sobie, żeby którekolwiek z nas postanawiało coś w sprawie dzieci nie informując drugiego i nie konsultując sprawy z zainteresowanym.
                          • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:00
                            O to to :)
                            Ja mam na razie prosto, bo jesteśmy tylko we dwoje, ale jak będę miała dzieci to będzie właśnie tak jak piszesz.
                    • tygrysio_misio Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:30
                      nie wszystkie zony sa rozsadne
                      nie dla wszytskich rozsadne jest cos, co rozsadne jest dla kogos innego

                      nie toleruje czegos takiego jak "glowa rodziny".. dzieci sa po rowno przynalezne do obu rodzicow i oboje maja takie samo prawo w decydowaniu

                      oboje partnerow tworzy zwiazek na takich samych zasadach... nie widze powodu,zeby jeno mialo glos nadrzedny
                      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:41
                        tygrysio_misio napisała:

                        > nie wszystkie zony sa rozsadne
                        > nie dla wszytskich rozsadne jest cos, co rozsadne jest dla kogos innego
                        >
                        > nie toleruje czegos takiego jak "glowa rodziny".. dzieci sa po rowno przynalezn
                        > e do obu rodzicow i oboje maja takie samo prawo w decydowaniu
                        >
                        > oboje partnerow tworzy zwiazek na takich samych zasadach... nie widze powodu,ze
                        > by jeno mialo glos nadrzedny

                        A gdy jednak nie udaje się osiągnąć konsensu to co ??
                        Pisz pan pozew rozwodowy??
                        Są sprawy w których nie daje się ani uzgodnić wspólnej płaszczyzny, ani zamieść sprawy pod dywan. Co wówczas ?

                        >
                        >
                        >
                        • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:08
                          U mnie też nie ma głowy rodziny, i ja i partner niesiemy tyle samo odpowiedzialności za to co się dzieje w naszej rodzinie. Owszem są drobne obszary w których jedno z nas ma ważniejszy głos, ale wynika to z Tego, że uznaliśmy, że jedno z nas jest w jakieś materii mądrzejsze i statystycznie działając z jego zdaniem zrobimy nam lepiej.
                          Poza tymi drobnymi obszarami zawsze musi być konsensus, ja jakoś nie umiem sobie wyobrazić sprawy nie do przepracowania, zawsze w końcu coś przeważy w którąś stronę, jedno przekona drugie...a w ostateczności możemy rzucić monetą ;)
                          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:20
                            sweet_pink napisała:

                            ja jakoś nie umiem sobi
                            > e wyobrazić sprawy nie do przepracowania,

                            Bo nie masz dzieci :)
                            99% problemów i kłótni jest albo z powodu rodziców, albo dzieci.
                            Dam Ci hipotetyczny przykład. Przychodzi do Ciebie 16 letnia córka i mówi, że jest w ciąży i chce Twojej zgody na zawarcie związku małżeńskiego z ojcem dziecka. Jedno z rodziców uważa, że to świetne rozwiązanie, że młodzi się kochają i dadzą sobie radę, a drugie, że oboje sa nieodpowiedzialni, bez żadnych szans i, że ślub będzie tylko następnym wielkim błędem w życiu 16 letniej dziewczyny.

                            zawsze w końcu coś przeważy w którąś
                            > stronę, jedno przekona drugie...

                            Nie przekona, bo to są różnice kulturowe. Jedno uważa że lepszy wróbel w garści, a drugie, że najpierw trzeba obejrzeć co się chce w rękę chwycić.

                            a w ostateczności możemy rzucić monetą ;)

                            A kto będzie ponosił odpowiedzialność za decyzje w ten sposób powzięte?? Moneta??
                            >
                            >
                            • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:34
                              Z tymi dziećmi to racja :)

                              Powiem Ci szczerze, że ja nie uważam, żeby ten hipotetyczny problem był nie do przekonania, jestem uparta jak osioł i szukałabym jakieś drogi (pewnie ucząc się przy tym sporo).

                              Co do monety, jak decyduje moneta to odpowiedzialność bierzemy wspólnie jako konsekwencję tego, że zbrakło nam mądrości na wspólną decyzję.
                • berta-live Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:34
                  To był faktycznie dosć abstrakcyjny przykład. I w momencie jak mamy do czynienia z żywą osobą, która może wyrazić własne zdanie i opowiedzieć się po którejś ze stron, to zadanie jest nieco ułatwione. A co z decyzjami dotyczącymi np domu albo samochodu, czyli rzeczy martwej, która sama z siebie niczego nie chce? Albo z pieniędzmi. Kto decyduje czy kupić nowy samochód, czy jeszcze dać szansę staremu i go remontować, czy pieniądze wydać na kino domowe czy zagraniczne rodzinne wakacje, czy zainwestować w akcje czy obligacje, czy kupić domek na przedmieściach czy apartament w centrum, czy spłodzić kolejne dziecko czy pozostać na tych co są, itp?

                  A co do ważności osób z otoczenia, to na pewno nerkę dałbyś żonie a nie dziecku jakby oboje byli w potrzebie i mieli z tobą zgodność tkankową?
                  • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:56
                    berta-live napisała:

                    A co z decyzjami dotyczącymi np domu
                    > albo samochodu, czyli rzeczy martwej, która sama z siebie niczego nie chce? Alb
                    > o z pieniędzmi. Kto decyduje czy kupić nowy samochód, czy jeszcze dać szansę st
                    > aremu i go remontować, czy pieniądze wydać na kino domowe czy zagraniczne rodzi
                    > nne wakacje, czy zainwestować w akcje czy obligacje, czy kupić domek na przedmi
                    > eściach czy apartament w centrum, czy spłodzić kolejne dziecko czy pozostać na
                    > tych co są, itp?

                    Nigdy nie mieliśmy takich problemów. Oboje jesteśmy minimalistami. Zawsze mieliśmy mniejsze potrzeby niż dochody. Tak, że ta część problemów jest mi obca.
                    >
                    > A co do ważności osób z otoczenia, to na pewno nerkę dałbyś żonie a nie dziecku
                    > jakby oboje byli w potrzebie i mieli z tobą zgodność tkankową?

                    Gdyby zagrożenie dla obojga było identyczne, to nie miałbym nawet sekundy zawahania.
                    • maitresse.d.un.francais Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:29

                      > Gdyby zagrożenie dla obojga było identyczne, to nie miałbym nawet sekundy zawah
                      > ania.

                      Niewątpliwie dzięki temu zachowałbyś spokój ducha, jednak nie dziwiłabym się twemu dziecku, gdyby potem nie chciało cię znać. "Nawet sekundy zawahania".
                      • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:58
                        Dalby 65-letniej zonie a nie 30-letniemu dziecku, nie mowiac juz o 5-letnim wnuku/wnuczce.
                        • maitresse.d.un.francais Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 15:32
                          mumia_ramzesa napisała:

                          > Dalby 65-letniej zonie a nie 30-letniemu dziecku, nie mowiac juz o 5-letnim wnu
                          > ku/wnuczce.

                          a wartość człowieka spada w miarę starzenia się?
                          • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:05
                            Kiedys tak bylo, ale tu chodzi tez o inne rzeczy. Lekarze majac sytuacje gdy jest 1 organ i 2 potencjalnych biorcow oceniaja prawdopodobienstwo odrzucenia przeszczepu, a to jest wieksze przy bardziej zaawansowanym wieku. Powyzej jakiegos wieku takich zabiegow sie nie wykonuje. Poza tym bez sprawnych nerek mozna zyc, chodzi sie na dializy.
                          • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:07
                            Kiedys gdy brakowalo jedzenia to ludzie najstarszy w rodzinie jedli jako ostatni. W "Na skalanym Podhalu" jest opowiadanie o babce wyniesionej do lasu, zeby tam umarla.
                            • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:09
                              Korekta: "Na skalnym Podhalu"
                              • permanentne_7_niebo Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:29
                                :D:D:D:D:D:D:D piękne!!
                            • maitresse.d.un.francais Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:30
                              mumia_ramzesa napisała:

                              > Kiedys gdy brakowalo jedzenia to ludzie najstarszy w rodzinie jedli jako ostatn
                              > i. W "Na skalanym Podhalu" jest opowiadanie o babce wyniesionej do lasu, zeby t
                              > am umarla.

                              Ale teraz podobno jesteśmy cywilizowani?
                              • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 14:19
                                Faktem jest np, ze starych ludzi leczy sie inaczej: stosuje sie leki, ktore nie sa uzywane w przypadku tych samych schorzen u ludzi mlodych, bo tak wyniszczaja organizm. Sprobuj tez wezwac karetke do osoby 80-letniej.
                                • maitresse.d.un.francais Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 20:35
                                  mumia_ramzesa napisała:

                                  > Faktem jest np, ze starych ludzi leczy sie inaczej: stosuje sie leki, ktore nie
                                  > sa uzywane w przypadku tych samych schorzen u ludzi mlodych, bo tak wyniszczaj
                                  > a organizm.

                                  Z tego wniosek: nery dla młodych?

                                  Sprobuj tez wezwac karetke do osoby 80-letniej.

                                  Nie przyjedzie - dyskryminacja.
                    • berta-live Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 14:56
                      > Gdyby zagrożenie dla obojga było identyczne, to nie miałbym nawet sekundy zawah
                      > ania.

                      Znaczy dzieciska wiedzą, że muszą o siebie dbać, nie pić, nie palić, zdrowo się odżywiać i uważać jak przez ulicę przechodzą, bo w razie czego nowej nery, wątróbki, ani niczego innego nie będzie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:22
      piotr_57 napisał:

      > Zainspirowany wątkiem guinevere.5 proszącej o rade w sprawie obiadu fundowanego
      > przez rodziców, chciałbym zapytać czy też macie takie problemy.

      Ale czy to jest hierarchia absolutna czy uwzględnia jeszcze współczynnik istotności sprawy?
      Czyli że jeśli masz do wyboru pomóc przyjacielowi albo przysłowiowe(tak, wiem nie ma takiego przysłowia :D ) kupienie bułki dla żony?
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:32
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        Ale czy to jest hierarchia absolutna czy uwzględnia jeszcze współczynnik istotn
        > ości sprawy?
        > Czyli że jeśli masz do wyboru pomóc przyjacielowi albo przysłowiowe(tak, wiem n
        > ie ma takiego przysłowia :D ) kupienie bułki dla żony?

        Postawiona przez Ciebie alternatywa jest "bezkonfliktowa":D
        Gdybyś chciał ja postawić w sposób konfliktowy to masz dwie możliwości :
        1. Pozwolić umrzeć z głodu żonie lub przyjacielowi.
        2. Pomóc przyjacielowi mimo sprzeciwu żony.
        W obu przypadkach nie pomagam przyjacielowi. Nawet jeśli miałoby to oznaczać koniec przyjaźni.
        >
        • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:34
          Podziwiam, serio:)
          Ja bym chyba nie umiała ustawić takiej hierarchii, bo dla mnie wszystko zależy od sytuacji, kontekstu, istotności potrzeb osób mnie otaczających itd. Na szczęście nigdy nie miałam żadnych dylematów ani problemów na tym tle.
          • six_a Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:45
            co jest w tym do podziwiania? serio pytam.
            kompletny brak elastyczności i jakieś sztuczne wytyczanie granic ważności?
            • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:50
              No właśnie, że można się doprowadzić do takiego stanu kompletnego braku elastyczności i pewnego rodzaju braku refleksji i trwać przy tym całe życie:)
              • permanentne_7_niebo Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:28
                I być z tego dumnym!
                Zaraz przeczytamy: nie jestem z tego dumny.... :D
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:54
              six_a napisała:

              > co jest w tym do podziwiania? serio pytam.
              > kompletny brak elastyczności i jakieś sztuczne wytyczanie granic ważności?

              Taki zdefiniowany system wartości wynika z samoświadomości tego co jest w życiu ważne i daje w rezultacie konsekwentne i jasne dla bliskich postępowanie.
              Nic nie ułatwia współżycia z ludźmi bardziej niż ich stałość i konsekwencja.
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:56
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
                > Taki zdefiniowany system wartości wynika z samoświadomości tego co jest w życiu
                > ważne i daje w rezultacie konsekwentne i jasne dla bliskich postępowanie.
                > Nic nie ułatwia współżycia z ludźmi bardziej niż ich stałość i konsekwencja.

                Dokładnie. Nic dodać, nic ując.
                >
              • six_a Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:11
                eeeetam. najbliżsi powinni być równoważni.
                taki system jak przedstawiony bardzo szybko prowadzi do absurdów;), np. przywieźć żonę z pracy, bo jest przyzwyczajona do bycia naj naj najważniejszą i jak nie podjedziesz o wyznaczonej porze, to strzeli focha;). czy wyjątkowo wsadzić żonę w taksówkę i pomóc dzieciakowi w stopięćdziesiątej w tym miesiącu awarii życiowej.

                otusz, kiedyś uczęszczałam na nauki kościelne:) i jeden z księży przedstawiał, jak ma wyglądać obiad. mianowicie tak, obiad ma wyglądać tak, że pierwszy jedzenie dostaje tatuś. bo tatuś jest głowa rodziny i należy mu się jak psu buda. o ile nie ma się służby w domu, to faktycznie podanie obiadu wszystkim równocześnie jest pewnym problemem. natomiast czepianie się, że nie dostało się jako pierwszy, drugi, czy dziesiąty, bo tak wynika z hierarchii, jest idiotyzmem i utrudnianiem sobie prostych w sumie rzeczy.
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:54
            kum-nye napisała:

            > Podziwiam, serio:)
            > Ja bym chyba nie umiała ustawić takiej hierarchii, bo dla mnie wszystko zależy
            > od sytuacji, kontekstu, istotności potrzeb osób mnie otaczających itd.

            Ale wtedy bierzesz na siebie rolę, a co za tym idzie i odpowiedzialność, Pana Boga. Skąd wiesz, że dokonujesz trafnych wyborów i jak radzisz sobie z odpowiedzialnością?

            Na szczę
            > ście nigdy nie miałam żadnych dylematów ani problemów na tym tle.

            A to teraz ja Ci zazdroszczę :) Ale taki system wartości przydaje się chociażby tylko jako "domyślny".
            • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:57
              piotr_57 napisał:

              >
              > Ale wtedy bierzesz na siebie rolę, a co za tym idzie i odpowiedzialność, Pana B
              > oga. Skąd wiesz, że dokonujesz trafnych wyborów i jak radzisz sobie z odpowiedz
              > ialnością?

              A skąd ty wiesz, że lata temu dokonałeś trafnego wyboru dokonując raz z ostatecznie takiego, a nie innego wyboru? I czym się różni twoja odpowiedzialność od mojej?
              • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:05
                kum-nye napisała:
                >
                > A skąd ty wiesz, że lata temu dokonałeś trafnego wyboru dokonując raz z ostatec
                > znie takiego, a nie innego wyboru?

                Sam fakt, że go dokonałem czyni go właściwym i ostatecznym .:)

                I czym się różni twoja odpowiedzialność od m
                > ojej?

                Ja zawsze mogę "zwalić" na swój system wartości, Ty nie :)
                Czyli moja odpowiedzialność dzieli się na 2, ja i system wartości.:D
                Ty pozostajesz z odpowiedzialnością sam na sam :)
                • kum-nye Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:09
                  piotr_57 napisał:

                  >
                  > Sam fakt, że go dokonałem czyni go właściwym i ostatecznym .:)

                  To już wiadomo kto się w Boga zabawia:)

                  >
                  > I czym się różni twoja odpowiedzialność od m
                  > > ojej?
                  >
                  > Ja zawsze mogę "zwalić" na swój system wartości, Ty nie :)
                  > Czyli moja odpowiedzialność dzieli się na 2, ja i system wartości.:D
                  > Ty pozostajesz z odpowiedzialnością sam na sam :)

                  Iiii, jest tyle rzeczy, na które można zwalić odpowiedzialność:)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:37
          > Postawiona przez Ciebie alternatywa jest "bezkonfliktowa":D
          > Gdybyś chciał ja postawić w sposób konfliktowy to masz dwie możliwości :
          > 1. Pozwolić umrzeć z głodu żonie lub przyjacielowi.
          > 2. Pomóc przyjacielowi mimo sprzeciwu żony.
          > W obu przypadkach nie pomagam przyjacielowi. Nawet jeśli miałoby to oznaczać ko
          > niec przyjaźni.

          Ok. teraz rozumiem.
    • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:33
      Ja mam takie uporządkowanie, tylko jednak nie tak dobre jak Twoje, bo niektóre osoby są na tym samym poziomie, więc nie wszystkie dylematy da się za pomocą tego systemu rozwiązać. U mnie wygląda to tak:
      1. Ja
      2. Partner
      3. Mama, tata, siostra
      4. Przyjaciele
      5. Znajomi, reszta rodziny
      6. Reszta świata

      Na razie mam problem gdzie na liście powinni być teściowie...na razie raz są na poziomie 5, a raz ze względu na wysoką pozycję partnera na poziomie 3...jeszcze muszę to dopracować.
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:47
        Moim zdaniem nie jest problemem to gdzie kogo postawisz(oprócz partnera!!).
        Nie jest bardzo ważne jak przedstawia się Twój system i na ile jest różny od mojego czy jeszcze tam kogo.
        Chodzi o to żebyś taki system posiadała, a co ważniejsze, ogólnie go komunikowała!!!
        • sweet_pink Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:00
          Czemu oprócz partnera (btw. nie wyobrażam sobie dla partnera innej pozycji niż zaraz po mnie)?
          Powiem że komunikowanie systemu idzie mi super, wszyscy moi bliscy go szanują :) Rodzinka i przyjaciele w planach zawsze uwzględniają mojego partnera, a partner wiedząc, że jest na pierwszym miejscu ze spokojem przyjmuje sytuacje gdy poświęcam dużo czasu komuś z dalszych pozycji listy (nawet gdy chodzi o tego przyjaciela co on go nie lubi). Od lat nie musiałam się użerać z żadnym konfliktem :) Moi rodzice ostatnio strasznie są skonfliktowani, ale żadnemu nawet przez myśl nie przechodzi, żeby mnie przeciągać na którąś stronę..każde utemperowałam przy pierwszej próbie.
          Tylko co z tymi teściami to nie wiem...:/
      • permanentne_7_niebo Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:33
        Zakładając, że tak jak teraz, wszyscy domagają się jednakowej attention:
        Praca
        Magisterka
        Rodzina
        Przyjaciele
        Reszta świata
        • permanentne_7_niebo Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 16:34
          * Rodzina (mama siostra pies)
          > Przyjaciele
          reszta rodziny
          > Reszta świata
    • six_a Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:33
      nocusz, jakbym miała taki wzorek tatusia, który se obmyślił jakieś sztywne hierarchie, to dostałby kopa w ramach analogicznej mojej hierarchii. rzecz jasna mało by go to obeszło, albowiem gdy ktoś uważa się za słońce, a rodzinę za krążące dookoła i rzadko odwiedzane planetki, to w sumie jest dość samowystarczalny, a hierarchia jest po to, żeby se nie dokładać problemów.
    • mmagi Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:42
      a Ty gdzie jestes w tym systemie?
    • dziewczyna_rzeznika Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 11:51
      piotr_57 napisał:

      > Zainspirowany wątkiem guinevere.5 proszącej o rade w sprawie obiadu fundowanego
      > przez rodziców, chciałbym zapytać czy też macie takie problemy.
      > Pytam dlatego, ze ja takich problemów nie mam i nigdy nie miałem.
      > Mam ściśle zhierarchiwizowany system wartościujący ludzi, relacje miedzy nimi,
      > relacje miedzy nimi a mną, stosunek do poszczególnych sytuacji i nie muszę się
      > zastanawiać w sprawach jednostkowych.


      Owszem, wszystko pięknie ale autorka tamtego wątku chyba na razie nie może pozwolić sobie na taki 'system'. Ty masz odciętą pępowinę, utrzymujesz się też sam. To całkiem inna sytuacja, więc nie wymagajmy od niej tak zdecydowanej postawy jak Twoja. W jej wieku taki problem jest całkowicie normalny.
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:49
        Z tym się absolutnie zgadzam. Toteż ja nie traktuję tego jako rady dla niej, mówiłem tylko o "zainspirowaniu" :)
    • a_nonima Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:05
      Jakiś czas temu brałam udział w warsztatach psychologicznych dla rodzin. Pani psycholog tłumaczyła jak winien wyglądać mechanizm w zwiazku. Na pierwszym miejscu winien być partner, a na kolejnym dzieci. Dzieje się tak ponieważ partner jest w naszym życiu zanim pojawią się dzieci i kiedy z niego odejdą tzn zaczną dorosłe życie bez rodziców. I to partner powinien być oparciem bo dzieci są, a jutro ...idą w świat!!!
      Często dzieje się tak, ze kobieta koncentruje się wyłącznie na dzieciach, dzieci z domu odchodzą, a kobieta zalicza załamkę bo odczuwa odejscie dzieci jako opuszczenie matki.
      • six_a Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:17
        mierzi mnie wszelkie "jak winien wyglądać".
        a w sytuacji, gdy partner odejdzie pierwszy, co zrobi taka żona i matka zafiksowana tylko na mężu?
        wątpię, by istotą związku jakiegokolwiek zresztą było opieranie się o drugą osobę jak o ścianę;)
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:51
        Nie cierpię psychologów, ale w tym przypadku zgadzam się z nimi .
        Dodatkowym elementem jest to, że partnera to ja sobie dobieram sam, a dziecka nie :)
        (jak w tym starym kawale o bracie-Związku Sovieckim).
    • poecia1 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:05
      Myślę, że problemy autorki wspomnianego wątku to jeszcze nic w porównaniu do tego co można przeczytać na forach rodzinnych lub zaobserwować w życiu. Szczerze przeraża ilu mężów ma problem w określeniu najważniejszej kobiety w swoim życiu, szarpią się pół życia między żoną i matką, często doprowadzając do odejścia tej pierwszej. Równie przerażające jest to ile matek rości sobie prawo do bycia najważniejszą osobą w życiu dorosłego już dziecka. Może taka tabelka rzeczywiście niektórym troche w głowie by rozjaśniła.
    • bimota Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:38
      Zalezy do czego ten system stosowac. Jesli podajesz przyklad tamtego watku to staram sie zadej hierachii nie stosowac. Rodzice zachowali sie nietaktownie (pewnie wlasnie probowali wykorzystac system wartosci) wiec staje po stronie faceta. A jesli mialbym ratowac np. z tonacego statku to tu juz trzeba kalkulowac. Jednak najpierw dzieci, pozniej babe, tu licza sie chyba wiezy krwi. Z dziecka moze baby nie zrobie, ale bab tez moge miec 20, choc fakt, ze moze nie takich, ale jesli dzieci sa udane to tez nie wiem czy pozniej sie takie trafia... No i najpierw chyba starsze dziecko (wiecej zainwestowane w wychowanie), pozniej mlodsze, albo najpierw zdrowe, pozniej chore... W jeszcze innej sytuacji niewykluczone, ze system by byl inny...
      • poppy_pi Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:41
        1. Ja i mój facet
        2. Przyjaciele i mama
        3. Reszta rodziny (tzn. tata, dziadek, babacia)
        4. Znajomi
        5. Reszta Świata
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:57
        No widzisz, czyli dumasz, kalkulujesz.
        A ja nie. Przez to mogę działać szybciej i nie stwarzam innym wrażenia, że mogą na mnie wpływać.
        To nie ma znaczenia kogo stawiasz wyżej, kogo niżej, a przynajmniej nie jest to znaczenie pierwszoplanowe. Najważniejszym jest, by wszyscy wiedzieli jaka jest hierarchia i że jest ona niezmienna. . Największa wartością takiego systemu jest niezmienność, a co za tym idzie przejrzystość.
        • bimota Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 22:28
          Ale ja szybko licze... :) Po co on maja wiedziec ?
    • zeberdee24 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 12:42
      Mój system jest prostszy:
      1. Ja
      2. Partnerka
      3. Rodzice
      Przyjaciół nie mam, znajomi są mi obojętni - lubię ich towarzystwo ale nie obchodzą mnie ich problemy i nigdy nikomu nie pomagam, więc nikt mi gitary nie zawraca swoimi sprawami.
    • chersona Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:27
      Niestety nie mam żadnej wytyczonej hierarchii wartości. Psychologowie podkreślają, że dla prawidłowego rozwoju dziecka rodzice powinni stać za sobą murem. Dziecko musi wiedzieć, że mama i tata są przed nim. Konflikty zdarzają mi się jedynie w podstawowej komórce - czyli w mojej najbliższej rodzinie - ja, mąż, syn.
      Dopóki mieszkałam z rodzicami, a nawet jeszcze do niedawna miałam podobne jak guinevere.5 historie. Wiem, że tego nie przeskoczę. Takich mam rodziców i nic się na to nie poradzi. Na szczęście mój facet nigdy nie stawiał sprawy na ostrzu noża.
      • chersona Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:38
        pomyliło mi się, chodziło mi o anieg1989 a nie guinevere.5
      • bimota Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 22:31
        czyli jak mamusia klamie jak najeta to tatus ma jej przytakiwac... No zajebista ta psychologia...
    • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 13:50
      To co przedstawiles nie jest systemem wartosci tylko hierarchia waznosci osob. Polecam poczytanie sobie co to sa wartosci.
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:18
        mumia_ramzesa napisała:

        > To co przedstawiles nie jest systemem wartosci tylko hierarchia waznosci osob.
        > Polecam poczytanie sobie co to sa wartosci.

        Czytanki polecaj swoim dzieciom, a nie dorosłym ludziom.
        • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:29
          Dorosli ludzie na ogol wiedza takie rzeczy, ale czego sie Jas nie nauczyl tego Jan nie bedzie umial. Gorzej, ze jest odporny na wiedze i wszelkie argumenty. Nie ma to jak otwarty umysl!
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:50
            mumia_ramzesa napisała:

            > Dorosli ludzie na ogol wiedza takie rzeczy, ale czego sie Jas nie nauczyl tego
            > Jan nie bedzie umial. Gorzej, ze jest odporny na wiedze i wszelkie argumenty. N
            > ie ma to jak otwarty umysl!

            Piszesz to już pode mną trzeci czy czwarty raz. Rozumiem, że masz mnie za kretyna którego należy non-stop pouczać i łajać. Z trudem, ale pogodziłem się z tym, nie stanowi to już dla mnie problemu. Zupełnie natomiast nie rozumiem po co tak światła osoba jak Ty wdaje się w rozmowę z takim kretynem jak ja ? Za stary jestem żebym teraz nauczył się podążać i nadążać za Twoim, światłym umysłem.
            • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:31
              To ja sie wdaje z Toba w rozmowe. Poinformowalam Cie tylko, ze to co wymieniles to nie sa wartosci. Jesli odebrales to jako pouczanie i lajanie to juz Twoj problem! Kompletnie nic nie mozna Ci napisac, bo natychmiast czujesz sie obrazany. Na tym polega dyskusja w Twoich watkach? Po co je zakladasz, zeby zbierac oklaski za swoje odkrywcze stwierdzenia?
              • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:32
                Mialo byc: To ja sie wdaje z Toba w rozmowe?
      • bimota Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 22:32
        Slusznie...
    • berta-live Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 14:01
      Nie mam żadnego systemu wartości, bo nie ma noc gorszego niż trzymanie się jakiś sztywnych zasad. Życie jest pełne niespodzianek, które w żadnej mierze nie podlegają żadnym odgórnym regułom. Trzeba być elastycznym.
      • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:20
        berta-live napisała:

        > Nie mam żadnego systemu wartości, bo nie ma noc gorszego niż trzymanie się jaki
        > ś sztywnych zasad. Życie jest pełne niespodzianek, które w żadnej mierze nie po
        > dlegają żadnym odgórnym regułom. Trzeba być elastycznym.

        Tu się różnimy co do samego meritum.
        Jestem zdania przeciwnego. Zero elastyczności w kontaktach, w hierarchii, w strukturze. Każdy musi znać swoje miejsce, które wyznacza mu i prawa i obowiązki.
        Ale rozumiem Twój pogląd. Zdecydowanie się z nim nie zgadzam ,ale rozumiem .
      • menk.a Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 15:28
        Bercik, ale właśnie te zasady wartości, drogowskazy pomagają zmagać sie z życiowymi niespodziewankami. Bo przypominają Ci, co dla Ciebie ważne.;)
        • berta-live Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:13
          Wiesz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? I to co dzisiaj jest ważne jutro może się okazać błahostką i na odwrót. ;)
          • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:24
            berta-live napisała:

            I to co dzisiaj jest ważne
            > jutro może się okazać błahostką i na odwrót. ;)

            Oczywiście, ale raz podjęte decyzje maja swoje następstwa. Trzeba ponosić za nie odpowiedzialność. A nie masz cudownego zwierciadełka, które by Ci podpowiadało co za x lat okaże się ważne a co błahostką.
    • tygrysio_misio Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 14:47
      ja rownierz uwazalm, ze partner powinien byc wazniejszy niz rodzina

      pisalam juz wiele razy: rodzina jest z przymusu, nawet jak normalnie tych ludzi nie chcialoby sie znac... partnera sie sobie wybiera, ma stanowic 2 polowe naszych dzieci to nie moze byc byle kto

      tyle, ze moj swiat jest bardzo biologiczny... pamietam jaki jest biologiczny cel wiazania sie w pary... w swiecie zwierzat niektory rodzice sa w stanie narazic siebie dla zycia dzieci... inne wola narazic dzieci, po to zeby moc sie dalej rozmnazac (z punktu widzenia reprodukcji dojrzaly do rozrodu jest bardziej cenny niz ten, ktory jeszcze nie jest i moze nigdy nie bedzie)

      inaczej niz w swiecie zwierzat (ktore odchowaja dzieci i wiecej nie interesuja sie nimi), czlowiek wytworzyl wiezi spoleczne... powstal taki twor jak rodzina, ktorej narzucono pewne cele/mozliwosci/korzysci z tego plynace

      to rodzina jako caly twor jest najwazniejsza... a w niej w zaleznosci od sytuacji, albo partner albo poszczegolne dzieci... np nie poswiecilabym wolnosci partnera, dla wolnosci dzieci.. natomiast moglabym na dalszy plan odstawic potrzeby partnera zeby pomoc np wyzdrowiec dzieciom... i na odwrot: zdrowie partnera bylo by wazniejsze od potrzeb dzieci

      dalej sa rodzice, ktorym duzo zawdzieczam i wiaze mnie z nimi duze poczucie wdziecznosci

      dalej byliby przyjaciele, tyle,ze zadni z moich niby przyjaciol nie okazali sie byc na tyle "wiekowi" zeby rzeczywiscie zasluzyc na to miano...

      reszta ludzi mnie nie obchodzi

      to wszytsko jest wzgledne jesli chodzi o waznosc sytuacji... oczywiscie w obliczu blahosci potrzeb partnera (np checi przejscia sie do parku) wielkie problemy rodzicow staja sie najwazniejsze....
      • bimota Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 22:35
        Bywaja rodziny, ktore chce sie znac..
    • piotr_57 Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 16:58
      Watek osiągnął 100postów, dziękuję wszystkim którzy chcieli się w nim wypowiedzieć.
      • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 17:36
        Czyzby niektorzy nie umieli przejsc do drugiej strony?
    • kolor_purpury Re: Systemy wartosci. 26.01.11, 22:45
      ok zatem w następującej sytuacji: żona chce żebyś z nią poszedł do kina, a w tym samym czasie przyjaciel chce żebyś go zawiózł i zaopiekował się nim przez 2-3 godziny bo będzie miał sesję chemioterapii i nie ma nikogo innego- wybierzesz zakupy z żoną, bo jest wyżej w tabelce?
      • chersona Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 06:59
        wydaje mi się, że na siłę podpuszczacie Piotra wymyślając historie, w stylu: no dobrze, ale jakby dawali ci 1500 milionów i wszystko, co chcesz, to zjadłbyś kupę? Myślę, że ludzie, którzy mają jasne zasady są zdrowsi psychicznie i bardziej przewidywalni niż inni. W konflikty popada każdy z nas, a ktoś z ustaloną hierarchią nie ma dylematów, czy dobrze zrobiłem?, jak mam postąpić? co byś zrobił na moim miejscu? etc. Jestem pewna, że Piotr ma wielu przyjaciół i utrzymuje kontakty z rodziną, i kolegami. Myślę, że mnie łatwiej byłoby się dogadać z kimś takim, jak on. Wiedziałabym, na czym stoję i czego mogę oczekiwać. Nie podoba mi się, mogę się z nim nie zadawać - na pewno by mnie nie molestował i nie zmuszał do niczego.
        Ja staram się tu nie zaperzać i NIE OCENIAĆ. Internet, to nie jest miejsce do poważniejszych dyskusji. Nie znamy człowieka, nie znamy kontekstu, a to generuje mnóstwo nieporozumień.
        • cus27 Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 07:22
          Pozostawcie "systemy wartosci"... dla bankierow !
        • kum-nye Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 08:36
          Ale to tylko takie "podpuszczanie" mające na celu dogłębne poznanie innego punktu widzenia i odmiennego podejścia do życia. Na tym też polega dyskusja.
          • cus27 Kum-nye... 27.01.11, 08:47
            Nie kazdy musi byc tak bardzo ..."kumajacy" ,jak Ty (chyle czapy), czy dobrze spalas,bo ja...wysmienicie !
            • kum-nye Re: Kum-nye... 27.01.11, 08:58
              Fatalnie spałam i źle się czuję od rana.
              • cus27 Re: Kum-nye... 27.01.11, 09:02
                Przesylam cieplutkie...pozdrowienia!
        • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 13:22
          chersona napisała:

          > Internet, to nie jest miejsce do poważniejszych dyskusji.

          Bardzo ciekawe! Juz wiem dlaczego Twoje wypowiedzi sa takie jakie sa.
      • chersona Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 07:28
        nie ma sensu wymyślać historii 'co byś zrobił, gdyby, wybrałbyś A, czy B. w praktyce wszystko wygląda inaczej. żona wiedząc o chorym koledze, nie stawiałaby sprawy na ostrzu noża i pewnie sama zaproponowałaby mężowi, żeby koledze pomógł. Piotr natomiast., wiedząc o chorym koledze i żonie chętnej na kino, spokojnie mógłby zgrać terminy tak, żeby wilk był syty i owca cała. I nie ma tu żadnego konfliktu hierarchii.
        • kolor_purpury Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 09:25
          w praktyce to wszystko się może zdarzyć i to nie jest 'wymyślanie scenariuszy' tylko wytykanie oczywistych dziur w rozumowaniu. pierwszą dziurą jest ograniczenie swojego systemu wartości do ludzi (może autorowi chodziło o system WAŻNOŚCI?) drugą dziurą jest odrywanie wszystkiego od kontekstu- autor wyraźnie napisał, że żona jest ważniejsza od przyjaciół i że nie robi wyjątków od swojego systemu. jeśli rzeczywiście tak jest to relacje Piotra muszą być mocno upośledzone.
    • kombinerki.pinocheta Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 15:41
      Nie krytykuje, ale nie rozumiem jak mozna stawiac zone/meza przed dziecmi.
    • sid-the-sloth Re: Systemy wartosci. 27.01.11, 20:08
      Wszystko zależy od podejścia i tego, jacy są ludzie wokół nas.
      Ja dzieci nie mam i nie chcę mieć, więc ta kwestia odpada. Za to mam fantastycznych rodziców, z którymi świetnie się rozumiem, w których zawsze miałam oparcie i na których mogę polegać. I nie wyobrażam sobie, żeby jakiś facet, "rzecz nabyta", mógł być ważniejszy od nich.

      Swoją drogą, ci co stawiają dzieci, na pierwszym, partnera/partnerkę na drugim, a rodziców gdzieś tam dalej, mogliby tak na to spojrzeć, że dla tych oczek w głowie oni jako rodzice mogą być na dalszych miejscach, za dziećmi, facetem i przyjaciółmi nawet.
    • qw994 Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 07:52
      Twoje przekonanie, że żona stawia ciebie przed dziećmi, jest, z całym szacunkiem, bardzo naiwne. Nawet jeśli ona tak deklaruje. Gdybyś ty i twoje dzieci były w zagrożeniu, to jestem absolutnie przekonana, że rzuciłaby się na ratunek dzieciom, a nie tobie.
      • karina_31 Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 08:02
        qw994 napisała:

        > Twoje przekonanie, że żona stawia ciebie przed dziećmi, jest, z całym szacunkie
        > m, bardzo naiwne. Nawet jeśli ona tak deklaruje. Gdybyś ty i twoje dzieci były
        > w zagrożeniu, to jestem absolutnie przekonana, że rzuciłaby się na ratunek dzie
        > ciom, a nie tobie.

        Przeczytałam cały watek, znalazłam kilka wypowiedzi dziwnych, klika głupich, ale Twoją muszę sprostować. On w wielu miejscach pisze, że stawia żonę wyżej od dzieci, natomiast nigdzie nie znalazłam twierdzenia, że jego żona stawia go wyżej od dzieci. Nigdzie też nie widać żeby on spodziewał się, czy wymagał od niej takich deklaracji.
        • qw994 Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 08:12
          Przeczytaj to:

          Re: Systemy wartosci.
          piotr_57 26.01.11, 11:21
          generation_p napisała:

          > 1) Dziecko, zaraz potem mąż, potem długo, długo nic.
          > 2) Moi rodzice, potem reszta rodziny
          > 3) Praca, potem długo długo nic
          > 4) Przyjaciele
          > 5) Znajomi
          > 6) Reszta ludzkości
          >
          > Podobnie.

          Niepodobnie.
          Stawiasz męża za dzieckiem, dla mnie to nie do przyjęcia!! To diametralna różnica.
          Reszta jest mniej ważna.

          *
          Re: Systemy wartosci.
          generation_p 26.01.11, 11:34 Odpowiedz
          Chyba większość kobiet, tak uczyni.
          o
          Re: Systemy wartosci.
          piotr_57 26.01.11, 11:48 Odpowiedz
          generation_p napisała:

          > Chyba większość kobiet, tak uczyni.

          Być może :)
          Dlatego ożeniłem się tylko z jedna kobietą, nie z większością :)
          • karina_31 Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 10:45
            Przepraszam, to przegapiłam.
            Sama jestem ciekawa czy ten jego system obowiązuje zawsze, czy może dopuszcza jakieś rozwiązania specjalne, na ekstremalne sytuacje. Jako prawnik wiem, że nie ma możliwości napisania takiego przepisu, który przewiduje wszystkie sytuacje. Zawsze pozostawia się pewne obszary do "zagospodarowania" przez sąd czy organ wykonawczy. Może w jego przypadku jest tak samo. System jest na co dzień, a w sytuacjach ekstremalnych postępuje tak jak uważa?
            • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 14:15
              Przeciez to tez napisal: jego system jest uniwersalny i dzieki temu oszczedza czas, bo nie musi podejmowac za kazdym razem decyzji.
              • outthereltd Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 14:57
                to ja chyba co innego rozumiem pod pojęciem "system wartości", bo dla mnie oznacza to po prostu jakieś idee, które właśnie stanowią mój system wartości, a nie ludzi, których hierarchizuję
                • mumia_ramzesa Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 15:25
                  Napisalam to juz Autorowi watku, za co sie smiertelnie na mnie obrazil.
                  • outthereltd Re: Systemy wartosci. 28.01.11, 15:28
                    trudno :) ale moim zdaniem to jest ogromna różnica :)
                    • qw994 Re: Systemy wartosci. 29.01.11, 06:32
                      Oczywiście, że tytuł wątku powinien brzmieć "hierarchia ważności" :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka