gram.w.zielone
26.01.11, 18:38
Moj maz ma przyjaciela, takiego najlepszego, od dziecka. Razem mieszkali, razem podrozowali, sa bardzo blisko. Mieszkalismy w tym samym miescie. Ten przyjaciel poznal swoja obecna dziewczyne w maju zeszlego roku i na jesieni oboje wyprowadzili sie do innego miasta. Ja te dziewczyne poznalam i widzialam tylko dwukrotnie.
Pare tygodni temu przyjaciel zadzwonil do mojego meza i zapytal, czy moga u nas z ta dziewczyna nocowac w przyszly weekend, bo sa to jego urodziny i chcialby je spedzic w naszym miescie ze swoimi bliskimi znajomymi. Oczywiscie zgodzilismy sie, chociaz jest to utrudnienie, poniewaz ja szesc tygodni temu mialam operacje nogi i poruszam sie o kulach (choc calkiem sprawnie) a mieszkanie mamy male. Jestem o kulach, ale do pracy, knajp, restauracji chodze.
W tym tygodniu dziewczyna przyjaciela wyslala email z zaproszeniem na impreze-niespodzianke urodzinowa dla przyjaciela meza. Nie wyslala go do mnie, tylko do mojego meza z dopiskiem, ze zaplanowala jakas "aktywnosc" jako niespodzianke, ktora wiaze sie z aktywnoscia fizyczna gosci i niestety ja nie bede mogla w imprezie uczestniczyc, poniewaz jestem o kulach. Umawia wszystkich gdzies na miescie.
Przykro mi, bo mieli byc goscie i impreza a tu... Nie dosc, ze przyjezdzaja i bede miala klopot to bede sama w sobote w domu siedziec.
Maz jest oburzony, ale nie chce psuc przyjacielowi niespodzianki.
Co Wy na to?