szurszur
23.04.04, 15:56
witam Panie
moja ukachana jako wieczna pesymistka przy kazdej moizliwej okazji wzdycha
jecząc ze niegdy nie bedzie miała domu samochodu i takich tam innych dóbr
materailnych (cóż, miłosci jej nie brakuje, dbam o to ;) wiec po stdudicach
mężnie zabrałem sie też za zapewnienie jej takze wszelkich wygód i luksusów
staram sie jak mogę, biore dawa etaty fuchy i wogóle zeby jakos na pozycje
zapracowac wyrobic kontakty i nazwisko, kuć zelazo puki gorące jednym słowem
ale nagle okazuje sie ze zle, bo mój skarbek jest niedopiesczony i trzy
spotkania w tyggodniu to za mało i jestem okropny wogóle o Niej nie myśle
tylko wiecznie obowiązki i Ona biedna zawsze ma niedobrze :-)))
a perspetywa wspólnego mieszkania i ustabilizowania sytuacji za rok dwa Jej
nie uspokaja :-)
i jak tu dogodzic hehem juz sam nie wiem chyba lepiej byc biedakiem studentem
bezrobotnym i być na kazde wezwanie! tylko ską braz na zycie oj nie wiem
moja Kochana na pewno wie! hihi
eee no zartuje
moi drodzy pozartujmy z takich słodkich adsurdalnych niemozliwych do
spełnienia ządań kobiet (lub męzczyzn)
sorki za literówki
pozdrawiam