Dodaj do ulubionych

jest do d....

04.03.11, 21:25
Tak właśnie..jest do d...przyszedł czas ze trzeba kupic własny kąt,co wiaze sie z kredytem-pętlą na szyje przez 30 lat.
po obliczeniu raty kredytu+opłat na życie zostanie mi...1000 zł. No i jak ja mam za taką kwote przeżyć?!przez 30 lat zyć na chlebie i wodzie?bez jakiejkolwiek perspektywy na lepsze życie?
stasznie to marnie wygląda...
a jak Wy radzicie sobie z takim obciązeniem jakim jest kredyt????
Obserwuj wątek
    • raohszana Re: jest do d.... 04.03.11, 21:25
      karmelowa7 napisała:

      > a jak Wy radzicie sobie z takim obciązeniem jakim jest kredyt????
      Płacimy, oszczędzamy na jednym coby mieć na drugie. Wot - chcelim to mamy.
      • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:27
        no...tylko na czym tu oszczędzić????
        • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:29
          karmelowa7 napisała:

          > no...tylko na czym tu oszczędzić????

          Nie myśl na czym oszczędzać tylko jak zarabiać!
          • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:31
            ha!jak zarobić...to dobre pytanie. i tak już pracuje po 10 godz dziennie a drugi etat mam w domu.i jestem sama zupełnie
            • ursyda Re: jest do d.... 04.03.11, 21:33
              jak jesteś sama i dali ci kredyt to tak źle u ciebie nie jest
            • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:38
              karmelowa7 napisała:

              > ha!jak zarobić...to dobre pytanie. i tak już pracuje po 10 godz dziennie a drug
              > i etat mam w domu.i jestem sama zupełnie

              Nie napisałem żeby więcej pracować tylko więcej zarabiać, a to nie to samo. A już na pewno nie to samo w tym kraju. Zarabianie pieniędzy jest taką samą umiejętnością jak każda inna.
              Każdy uczy się rzeczy tak mało przydatnych, jak umiejętność jedzenia za pomocą noża i widelca, natomiast uważa, że umiejętność zarabiania jest darem bożym i przyjdzie sama. A to błąd.
              • bijatyka Re: jest do d.... 04.03.11, 21:40
                Zarabianie pieniędzy jest taką samą umiejętnością jak każda inna.
                Każdy uczy się rzeczy tak mało przydatnych, jak umiejętność jedzenia za pomocą noża i widelca, natomiast uważa, że umiejętność zarabiania jest darem bożym i przyjdzie sama. A to błąd.


                To z podręcznika : "jak być mądrym szczęśliwym i bogatym w 5 minut" ?
                • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:43
                  bijatyka napisała:
                  >
                  > To z podręcznika : "jak być mądrym szczęśliwym i bogatym w 5 minut" ?

                  Po co ten sarkazm?
                  Z poradnika.
                  Napisało mi go życie.
                  • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:46
                    jesli masz jeszcze jakieś złote rady na temat tego jak nauczyć sie zarabiać nie będą przebojowym to chetnie przeczytam ;)
                    nie kazdy ma talent muzyczny tak jak i nie kazdy ma talent do zarabiania pieniędzy
                    • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:52
                      karmelowa7 napisała:


                      > nie kazdy ma talent muzyczny tak jak i nie kazdy ma talent do zarabiania pienię
                      > dzy

                      Do zarabiania pieniędzy nie jest potrzebny żaden talent, to jest rzemieślnicza, wytrenowana umiejętność, a nie sztuka.
                      • bijatyka Re: jest do d.... 04.03.11, 21:54
                        Do zarabiania pieniędzy nie jest potrzebny żaden talent, to jest rzemieślnicza, wytrenowana umiejętność, a nie sztuka.

                        Piotr, proszę, rozwiń.
                        • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 22:09
                          bijatyka napisała:

                          > Do zarabiania pieniędzy nie jest potrzebny żaden talent, to jest rzemieślnic
                          > za, wytrenowana umiejętność, a nie sztuka.

                          >
                          > Piotr, proszę, rozwiń.

                          Dwa lata temu pisałem na forach : ludzie sprzedawajcie wszystko co macie, domy, mieszkania, nawet żony i kupujcie dolary. Były po dwa złote. Śmiali się ze mnie i mówili, że dolary będą po złotówce. W 4 miesiące później były po 3,2.
                          60% zarobku w 4 miesiące. Gdzie Ty tu widzisz dar ? gdzie talent? To po prostu czysta logika. Jeżeli kawalerka na Mokotowie kosztowała więcej niż 140metrowy dom w Kalifornii to znaczy, że coś jest z przelicznikiem walut nie w porządku.
                  • bijatyka Re: jest do d.... 04.03.11, 21:47
                    Żaden sarkazm. Nie używam emotikonów. Tak sobie postanowiłam.
                    Umiejętność zarabiania pieniędzy jako rzecz, której można się nauczyć - nie rozumiem.
                    • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 22:02
                      bijatyka napisała:

                      > Umiejętność zarabiania pieniędzy jako rzecz, której można się nauczyć - nie roz
                      > umiem.

                      No to ja nie rozumiem czego Ty nie rozumiesz.
                      Trzeba się nauczyć patrzeć na wszystko co nas otacza pod kątem możliwości zarobienia pieniędzy. Wszystko co źle działa jest potencjalnym źródłem pieniędzy. A, że w tym kraju, tysiące rzeczy działa źle, to możliwości zarobku są praktycznie nieograniczone.
                      Nie miejsce tu na pisanie poradników, ale ja zrozumiałem te prawdę w 80roku gdy po upadku Gierka wstrzymano wszystkie "wielki budowy". Straciłem prace i jedyne źródło utrzymania.
                      Oczywiście mogłem iść do innej pracy, ale moje zarobki zmniejszyły by się powiedzmy 5krotnie. Nie chciałem się na to zgodzić, rzuciłem zatrudnienie, już nigdy do niego nie powróciłem. Zacząłem się uczyć zarabiania pieniędzy. Nie pracuje(w sensie zatrudnienia) do dzisiaj.
                      • bijatyka Re: jest do d.... 04.03.11, 22:15
                        , że w tym kraju, tysiące rzeczy działa źle, to możliwości zarobku są pra
                        > ktycznie nieograniczone.


                        W myśl tej logiki kraje najmniej rozwinięte powinny mieć najwięcej samodzielnych usatysfakcjonowanych przedsiębiorców.

                        A co doradziłbyś matce samotnie wychowującej dziecko (zrozumiałam, że koleżanka-wątkodawczyni taką jest) ? Jak ona mogłby korzystać z niedoskonałosci otoczenia ?
                        • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 22:29
                          bijatyka napisała:

                          > , że w tym kraju, tysiące rzeczy działa źle, to możliwości zarobku są pra
                          > > ktycznie nieograniczone.

                          >
                          > W myśl tej logiki kraje najmniej rozwinięte powinny mieć najwięcej samodzielnyc
                          > h usatysfakcjonowanych przedsiębiorców.

                          I tak jest.
                          Duzo łatwiej zrobić "byznes" w Polsce niż w USA. Problem jest w czymś innym.
                          "Miara" sukcesu jest odniesiona do rzeczywistości w której pracujesz.
                          Zależy do czego się odniesiemy. Jeśli do wartości bezwzględnych, to w USA szybciej zarobisz np 100tyś $. Ale jeśli zechcesz być "bogatsza" od 100tyś. pobratymców, to łatwiej tego dokonać w Polsce.

                          > A co doradziłbyś matce samotnie wychowującej dziecko (zrozumiałam, że koleżanka
                          > -wątkodawczyni taką jest) ? Jak ona mogłby korzystać z niedoskonałosci otoczeni
                          > a ?

                          Powiem Ci to co powiedział mi kiedyś ktoś mądry : Nie ma złych interesów, są tylko źle prowadzone. Jeżeli weźmiesz się za cokolwiek i robisz to w miarę porządnie, to musi to przynieść pieniądze. Ja niczego jej nie radzę, bo ona ma sposób myślenia, który nigdy nie pozwoli jej na zarabianie pieniędzy, ona całe życie będzie pracowała.
                          • bijatyka Re: jest do d.... 04.03.11, 22:41
                            Ja niczego jej nie radzę, bo ona ma sposób myślenia, który nigdy nie pozwoli jej na zarabianie pieniędzy, ona całe życie będzie pracowała.

                            Nie znam gospodarek, w których nie ma tych "zwykłych pracujących". Oni muszą być, aby ci zdolni przedsiębiorcy mogli realizować swoje biznesy. Twoja rada nijak się ma do rzeczywistości naszej koleżanki. Każda gospodarka ma swój wolumen. Nie wszyscy mogą być innowacyjnymi przedsiębiorcami. Nie zapominaj o tym.
                            • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 10:39
                              bijatyka napisała:


                              > Nie znam gospodarek, w których nie ma tych "zwykłych pracujących".

                              Oczywiście, że tak. Ale jest to wynik tego, że ludzie nie chcą się uczyć. To widać też na uczelniach. Ze 100ludzi na roku raptem dwoje, troje coś umie, reszta tylko "kończy studia".
                              Studiowałem na 4 uczelniach w dość dużym rozrzucie czasowym i nic się pod tym względem nie zmienia. Tak było 40 lat temu w latach 70 tak samo jest i dzisiaj.

                              na Oni muszą by
                              > ć, aby ci zdolni przedsiębiorcy mogli realizować swoje biznesy.

                              Nie zdolni tylko przedsiębiorczy. To nie są synonimy.

                              Twoja rada nija
                              > k się ma do rzeczywistości naszej koleżanki. Każda gospodarka ma swój wolumen.
                              > Nie wszyscy mogą być innowacyjnymi przedsiębiorcami. Nie zapominaj o tym.

                              Nie wszyscy mogą być bo nie ma ich kto szkolić. Ale ja odwrócę zagadnienie i powiem Ci, że jestem w stanie każdego wyszkolić do zarabiania pieniędzy(pomijając jakieś patologiczne przypadki idiotów).
                              • eastern-strix Re: jest do d.... 05.03.11, 12:36
                                Nie, społeczenstwo, w którym wszyscy trzaskają kasę to utopia. Bo jeśli np. Twoi pracownicy mieliby być równie bogaci co Ty, to nie wiem, kogo byś zatrudnił. Zawsze są osoby wykonujące gorzej płatne zawody.
                                • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 12:56
                                  eastern-strix napisała:

                                  > Nie, społeczenstwo, w którym wszyscy trzaskają kasę to utopia. Bo jeśli np. Two
                                  > i pracownicy mieliby być równie bogaci co Ty, to nie wiem, kogo byś zatrudnił.
                                  > Zawsze są osoby wykonujące gorzej płatne zawody.

                                  Nie widzę żadnej sprzeczności.
                                  Arystoteles twierdził( za Platonem), ze społeczeństwa w 90% składają się z idiotów. Zgadzam się z tym i uważam, że do dzisiaj nic się w tej materii nie zmieniło.
                                  Problem nie jest w tym ile jest idiotów, tylko dlaczego są i skąd się biorą.
                                  Otóż tu koleżanki uważają, że z powodu braków w talentach wszelakich, czyli inaczej mówiąc z powodu braku szczęścia. To wygodne twierdzenie bo tłumaczy niepowodzenia wszelkiej maści nieudaczników. Moim zdaniem jest to jednak twierdzenie nieuprawnione.
                                  Według mnie tak wysoki odsetek idiotów ma swe źródło w brakach w wykształceniu, a co za tym idzie, w intelekcie. Dwa tata temu studiowałem na SGH(obrót nieruchomościami).
                                  Powiem Ci, że młodzi ludzie, z wyższym wykształceniem(studia podyplomowe!!), maja mniejszą wiedzę ekonomiczną niż przeciętny uczeń chederu, w dniu barmictwy.
                                  Jeśli chcesz mnie przekonać, że to wrodzona zdolność do geszeftu naszych braci starszych w wierze, to mnie tylko rozśmieszysz :)
                                  • massaranduba Re: jest do d.... 05.03.11, 14:18
                                    > Problem nie jest w tym ile jest idiotów, tylko dlaczego są i skąd się biorą.
                                    > Otóż tu koleżanki uważają, że z powodu braków w talentach wszelakich, czyli in
                                    > aczej mówiąc z powodu braku szczęścia. To wygodne twierdzenie bo tłumaczy niepo
                                    > wodzenia wszelkiej maści nieudaczników. Moim zdaniem jest to jednak twierdzenie
                                    > nieuprawnione.

                                    Nie rozpedzaj sie.Nie kazdy,dla ktorego zarabianie pieniedzy jest celem nadrzednym jest od razu idiota.

                                    Dwa tata temu studiowałem na SGH(obrót nieruc
                                    > homościami).

                                    I co,nauczyles sie tam czegos?Bo mnie na studiach to zafundowali glownie zenujace powtorki z technikum.
                                    • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 15:58
                                      massaranduba napisała:
                                      >
                                      > Nie rozpedzaj sie.Nie kazdy,dla ktorego zarabianie pieniedzy jest celem nadrzed
                                      > nym jest od razu idiota.

                                      Nie czepiaj się słów bo nic takiego z moich wypowiedzi nie wynika.
                                      Idiota jest każdy kto nie potrafi "się realizować".
                                      Wszystko można robić dobrze lub źle.
                                      Tak samo godny szacunku jest dobry aktor, jak dobry adwokat, jak dobry biznesmen. Tak samo nie zasługuje na szacunek marny aktor, marny adwokat, marny biznesmen.
                                      I tylko o takich mówię, że to niedouczeni idioci.
                                      Nie wiem czy do bycia dobrym aktorem wystarczy praca czy konieczny jest jeszcze talent, nie znam się na tym. Ale na pieniądzach się znam i z całą odpowiedzialnością twierdzę, że nie jest konieczny żaden talent do ich zarabiania. Wystarcza dobre rzemiosło.
                                      >
                                      > Dwa tata temu studiowałem na SGH(obrót nieruc
                                      > > homościami).
                                      >
                                      > I co,nauczyles sie tam czegos?Bo mnie na studiach to zafundowali glownie zenuja
                                      > ce powtorki z technikum.

                                      Niczego się nie nauczyłem, ale jakiś srala-mądrala postanowił, że zawód pośrednika jest zawodem licencjonowanym, a do uzyskania tejże licencji konieczne są studia podyplomowe.
                                      • massaranduba Re: jest do d.... 05.03.11, 17:19
                                        Ale na pieniądzach się znam i z całą odpowiedzial
                                        > nością twierdzę, że nie jest konieczny żaden talent do ich zarabiania. Wystarcz
                                        > a dobre rzemiosło.

                                        I dobrego rzemiosla uczyles sie na czterech kierunkach studiow?Tak wolno przyswajasz wiedze? ;-)



                                        • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 17:28
                                          massaranduba napisała:

                                          >
                                          > I dobrego rzemiosla uczyles sie na czterech kierunkach studiow?Tak wolno przysw
                                          > ajasz wiedze? ;-)

                                          No na pewno nie błyszczę takim intelektem jak Ty. :(
                                          Uwolnię Cię od rozmów z głupkiem.
                                          >
                                          >
                                          >
                                          • massaranduba Re: jest do d.... 05.03.11, 18:08
                                            Nie gniewaj sie:-) przeciez zartowalam.
                                            Ot po prostu zauwazylam pewna niekonsekwencje w tym co napisales,stad moje prowokacyjne pytanie,czy nauczyles sie czegos na studiach.Mozesz sie ze mna nie zgadzac,ale biorac udzial w dyskusji powinienes sie liczyc,ze ktos moze miec inne zdanie,a Twojej prawdy nie musi przyjmowac za jedyna objawiona.
                                    • mumia_ramzesa Re: jest do d.... 05.03.11, 18:29
                                      massaranduba napisała:

                                      > I co,nauczyles sie tam czegos?Bo mnie na studiach to zafundowali glownie zenujace powtorki z technikum.

                                      Albo studia tak slabe, albo technikum tak dobre. Ja akurat na studiach nauczylam sie duzo, ale ja chodzilam do ogolniaka i wybralam na uczelni specjalizacje z dziedziny, w ktorej postep byl (i jest) najszybszy.
                                  • eastern-strix Re: jest do d.... 06.03.11, 01:11
                                    Arystoteles i Platon rozprawiali o utopii. Platon na przykład sądził,że artyści są szkodliwi dla społeczenstwa i powinni być eliminowani.

                                    Myślę, że zyesz w swoich 4 ścianach, mało bywasz w świecie, mało widziałes i stąd tak radykalne poglądy. Ktoś jeździ porsche ale ktoś to porsche musi zbudować i umyć. Bo jeśli nie, to top management musiałby sobie sam sklecać samochody w przydomowym ogródku w niedziele i święta, a to raczej mało prawdopodobne.

                                    Każdy biznes potrzebuje taniej siły roboczej. Dobrze to widać w Norwegii - tu prawa pracowników są bardzo dobrze chronione, pracownik kosztuje dużo i ceny sa nieporównywalnie wyższe. Bo nie ma takiego wyzysku jak gdzie indziej.

                                    Co do twierdzeń Arystotelesa i Platona, to znacznie upraszczasz. Poczytaj Tatarkiewicza, a potem pogadamy.
                                    • massaranduba Re: jest do d.... 06.03.11, 12:16
                                      eastern-strix napisal
                                      > Co do twierdzeń Arystotelesa i Platona, to znacznie upraszczasz. Poczytaj Tatar
                                      > kiewicza, a potem pogadamy.

                                      No wlasnie:-)Ciekawe,ze imperatyw kategoryczny Kanta tez go nie zainteresowal :-)
                                      • eastern-strix Re: jest do d.... 06.03.11, 22:34
                                        Z jego twierdzeniami na temat spoleczeństwa pełnego idiotów i specjalnego statusu tych 'wybranych', którzy posiedli tajemną wiedzę trzaskania kasy stawiałabym raczej na Nietzschego ;) Albo na alchemików ;) Ale to już nie Tatar ;)
                              • bijatyka Re: jest do d.... 05.03.11, 14:43
                                piotr_57 napisał:

                                > bijatyka napisała:
                                >
                                >
                                > > Nie znam gospodarek, w których nie ma tych "zwykłych pracujących".
                                >
                                > Oczywiście, że tak. Ale jest to wynik tego, że ludzie nie chcą się uczyć. To wi
                                > dać też na uczelniach. Ze 100ludzi na roku raptem dwoje, troje coś umie, reszta
                                > tylko "kończy studia".
                                >


                                Nie rozumiesz. W każdej gospodarce byli są i będą "zwykli pracujący", choćby mieli po 6 fakultetów. Abyś Ty mógł sprzedać cegłę, ktoś musi ją wypalić. Póki co nie przenieśliśmy całości produkcji na Daleki Wschód. Więc nie ma co gdybać, co by było, gdyby wszyscy byli zdolni i inteligentni.
                                Co do możliwości nauczania przez Ciebie czy przez kogokolwiek innego czystej umiejętności zarabiania - bajki.
                                • massaranduba Re: jest do d.... 05.03.11, 14:50
                                  > Co do możliwości nauczania przez Ciebie czy przez kogokolwiek innego czystej um
                                  > iejętności zarabiania - bajki.

                                  Zgadza sie:-)
                                  A czy to czasem nie nazywa sie "kombinowanie jakby tu zarobic i sie nie narobic?"
                                  • mumia_ramzesa Re: jest do d.... 05.03.11, 14:54
                                    Wiadomo, ze najlepiej zarabia sie prowadzac kursy, ktore komletnie niczego nie ucza.
                                  • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 15:50
                                    massaranduba napisała:

                                    > A czy to czasem nie nazywa sie "kombinowanie jakby tu zarobic i sie nie narobic
                                    > ?"

                                    Tak się to właśnie nazywa.
                                    A co widzisz w tym złego??
                                    Czasy, kiedy należało być gołodupcem i nosić swetry z łatami na łokciach szczęśliwie przeminęły.
                                    Chcesz się narobić i nie zarobić?
                                    Twój wybór, ja nie jestem taki ambitny a i napracowałem się już za 20$na miesiąc.
                                • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 16:05
                                  bijatyka napisała:

                                  > Co do możliwości nauczania przez Ciebie czy przez kogokolwiek innego czystej um
                                  > iejętności zarabiania - bajki.

                                  Właśnie takie przekonanie, wraz z werbalną pogardą dla "dorobkiewiczów" powoduje, że nie ma ani kto uczyć, ani chętnych do nauki.
                                  W tym kraju wystarczy być "wykształconym", umieć nic nie trzeba.
                    • margie Re: jest do d.... 04.03.11, 22:43
                      bijatyka, swiete slowa. Czasami mam wrazenie ze nasz 57 z racji wieku i "bogatego" doswiadczenia rosci sobie prawo do posiadania wiedzy wszelakiej.

                      Nie mozna sie nauczyc umiejetnosci zarabiania pieniedzy. Na te umiejetnosc sklada sie wiele czynnikow, glownie charakter, okolicznosci, kontakty, wiedza ogolna, determinacja i targeting ze sie tak wyraze z obcojezyczna.

                      Nauczyc to sie mozna jezyka a bieglosc wladania tymze zalezy od zdolnosci jezykowych, wieku, w ktorym zaczales sie uczyc, mozliwosci rozmawia z native'ami i calej masy innych czynnikow mniej lub bardziej sprzyjajacych. Tak samo jest z umiejetnoscia zdobywania pieniedzy.
                      • alpepe Re: jest do d.... 05.03.11, 08:55
                        czasem? Zawsze to właściwe słowo.
        • raohszana Re: jest do d.... 04.03.11, 21:31
          karmelowa7 napisała:

          > no...tylko na czym tu oszczędzić????
          A to zależy jak Ci się wydatki rozkładają.
    • ursyda Re: jest do d.... 04.03.11, 21:26
      ale płaczesz bo masz na utrzymaniu piątkę dzieci, czy jak
      • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:29
        nie...mam jedno ale przeraża mie to ze nie bede miała co do garnka włożyć
        • ursyda Re: jest do d.... 04.03.11, 21:33
          "po obliczeniu raty kredytu+opłat na życie zostanie mi...1000 zł."

          no to czegoś nie rozumiem
          • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:34
            czego nie rozumiesz? ze na zycie zostanie mi 1000 zł??a mam na utzrymaniu małe dziecko
            • ursyda Re: jest do d.... 04.03.11, 21:40
              nie postawiłaś przecinka i ze zdania wynikało że zostaje ci tysiąc złotych po opłatach i opłatach na życie.
              więc mi tu nie krzycz
              idz i poczytaj sobie ile kobietom zostaje na życie
    • izabellaz1 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:30
      karmelowa7 napisała:

      > po obliczeniu raty kredytu+opłat na życie zostanie mi...1000 zł. No i jak ja ma
      > m za taką kwote przeżyć?!przez 30 lat zyć na chlebie i wodzie?

      Jeden bochenek chleba dziennie to koszt 90 zł miesięcznie.
      Jeden wkład do filtra do wody cobyś zdrową piła to 20 zł miesięcznie.
      Razem daje 110 zł czyli jeszcze i manicure możesz zrobić :P
      • rotrdma Re: jest do d.... 04.03.11, 21:31
        Z czasem będziesz więcej zarabiać i rata kredytu nie będzie tak wielka, mimo ze ciągle ta sama.

        Zrobiłam tak: w grudniu 1997 r. dostałam spadek. Niewielki. Włożyłam to na jakieś konta, potem dolatam jeszcze trochę kasy po ojcu, następnie udało mi się sprzedać akcje, które nabyłam dużo wcześniej i tak będąc pełnoletnią miałam na 1/2 mieszkania. Upłynęło te 11 lat i teraz mając lat >27 kupuje mieszkanie bez kredytu. Za to male..
        • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:33
          ja niestety nie dostałam po nikim spadku...musze liczyc tylko na siebie
          • rotrdma Re: jest do d.... 04.03.11, 21:38
            karmelowa7 napisała:

            > ja niestety nie dostałam po nikim spadku...musze liczyc tylko na siebie

            a ja nie dostałam tak dużo, by cokolwiek za niego kupić, niemniej oszczędzałam i myślałam o tym, ze będę chciała mieć mieszkanie.. mieszkanie, dziecko, rodzinę..
            Ale ja zapobiegliwa jestem:)

            • simply_z Re: jest do d.... 04.03.11, 22:28
              i myślałam o tym, ze będę chciała mieć mieszkanie.. mieszkanie, dziecko, rodzin
              > ę..
              > Ale ja zapobiegliwa jestem:)
              >
              chcesz powiedziec ,że jako 14 letnie dziecko myslalas o kredycie i mieszkaniu?
        • silic Re: jest do d.... 05.03.11, 12:18
          > teraz mając lat >27

          A to ile jest tak bliżej ? 40 ?
          Wyobraź sobie też, że nie każdy dostaje spadek oraz kasę po ojcu.
    • horpyna4 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:34
      Zależy, ile osób ma przeżyć za te 1000 zł. Jeżeli tylko jedna, a opłaty już odliczone, to da się nie tylko na chlebie i wodzie.

      Co do perspektyw, to po prostu należy szukać lepiej płatnej pracy, lub dodatkowej.
      • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:37
        2 osoby...a lepszej pracy szukam już od 2 lat i nic :(
        • rotrdma Re: jest do d.... 04.03.11, 21:41
          karmelowa7 napisała:

          > 2 osoby...a lepszej pracy szukam już od 2 lat i nic :(

          przecież nie zawsze dostanie lepszej pracy oznacza tylko szukanie
          brane jest pod uwagę doświadczenie, edukacja itd...
    • six_a Re: jest do d.... 04.03.11, 21:41
      a gdzie mieszkałaś do tej pory?
      • six_a Re: jest do d.... 04.03.11, 21:41
        w sensie jakie koszty wynajmu czy tam dokładania się do czynszu.
        • karmelowa7 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:44
          do tej pory mieszkałam w małym mieszkanku wynajmowanym od znajomych,gdzie wszystkie opłaty mieściłam sie w 1000zł
    • funny_game Re: jest do d.... 04.03.11, 21:46
      Jeśli zakładasz, że przez 30 lat nie dostaniesz awansu, podwyżki, żadnej możliwości zarobienia więcej, to już przegrałaś, ju noł łot aj min? :)
      No i za tysiaka da się.
      • piotr_57 Re: jest do d.... 04.03.11, 22:33
        funny_game napisała:

        > Jeśli zakładasz, że przez 30 lat nie dostaniesz awansu, podwyżki, żadnej możliw
        > ości zarobienia więcej, to już przegrałaś,

        Dokładnie.
        Z takim nastawieniem nigdy niczego nie osiągnie. A i tego kredytu nie spłaci.
        >
        • funny_game Re: jest do d.... 04.03.11, 22:43
          I w ogóle zobacz, jak marzenia czy plany ludzkie się różnią.
          Aktualnie jak cholera bym chciała mieć kredyt na mieszkanie. Raz, że to by znaczyło, że w końcu "idziemy na większe", a dwa, że mam takie głupie przekonanie, że póki mam kredyt, to nie zdechnę, no bo nie jestem taką świnią, żeby Go samego z kredytem zostawić. A już ile by nam na miesiąc zostało, to już, pfff, pikuś :)
    • mumia_ramzesa Re: jest do d.... 04.03.11, 21:47
      Przeciez dziecka nie bedziesz utrzymywac przez 30 lat.
      Wez kredyt na 35-40 lat, wtedy raty beda mniejsze.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: jest do d.... 04.03.11, 21:49
      Rata+opłaty+1000 zł? No to wbrew pozorom nie taka najgorsza sytuacja. Serio. Ludzie ładują się w dużo gorsze.
    • soulshunter2 Re: jest do d.... 04.03.11, 21:52
      my nie posiadamy takiego balastu.
      • jan_hus_na_stosie Re: jest do d.... 04.03.11, 23:02
        my też nie posiadamy, ale solidaryzujemy się ze złością autorki nad niesprawiedliwością tego świata!
    • ind-ja Re: jest do d.... 05.03.11, 00:01
      hmm zarabiamy na remont kawalerki juz naszej,na zakup nowego mieszkania ok 70%ma byc wplacone,do reszty kredyt ewentualnie+slub ,wykup gospodarstwa(za male pieniadze) i jakies oszczednosci min 50 tys zl.Dlatego zmieniam prace,miejsce i mam nadzieje,ze wymoscimy sobie bezpieczna norke ciezka praca.Zatem w wieku srednim umoscimy w Polszy,oby oby .Plan jest dobry.Kilka lat kwiczenia,potem chwila rozluznienia
    • tarantinka Re: jest do d.... 05.03.11, 10:15
      biorąc pod uwagę warunki na jakich udzielane są kredyty hipoteczne w Polsce - to nie opłaca sie ich brać. Ja mieszkanie wynajmuję - mimo że po płaceniu tego ewentualnego kredytu zostałoby mi 3 razy tyle co tobie. Ale i tak uważam że na kredyt mnie nie stać. Nadwyżki inwestuję, sama jestem zasoczona, ze w przeciągu 5 lat mam mniej więcej na 1/2 mieszkania. Ale nie wydam tej gotówki na 4 ściany, wolę obracać tymi pieniędzmi i oszczedzać. Wynajmuję mieszkanie, mieszkam tam gdzie mi pasuje, nie przejmuję sie remontami, dla mnie same plusy, a mieszkań na rynku wynajmu jest tyle że płacąc za rok z góry płacę na poziomie 1200 zł - za mieszkanie które jest warte ok 500 tysięcy. Nie uważam sie za osobę o jakiś szczególnych predyzpozycjach biznesowych, po prostu zdrowy rozsądek a pewne wyliczenia mówią same za siebie.
      • piotr_57 Re: jest do d.... 05.03.11, 12:27
        To jest tak oczywiste, że aż boli.
        Ceny na rynku najmu musiałby wzrosnąć prawie 2krotnie(lub 2krotnie spaść ceny mieszkań) by zapewnić stopę zwrotu zapewniającą opłacalność inwestycji w mieszkanie.
    • a1ma Re: jest do d.... 05.03.11, 10:49
      Nie zadłużaj się na kwotę, która da Ci ratę wyższą niż 20-30% przychodów, inaczej jest niebezpiecznie, zwłaszcza jeśli jesteś sama.
    • yoko0202 karmelowa 05.03.11, 13:23
      karmelowa7 napisała:

      > Tak właśnie..jest do d...przyszedł czas ze trzeba kupic własny kąt,co wiaze sie
      > z kredytem-pętlą na szyje przez 30 lat.

      nie rozumiem dlaczego 'trzeba'
      taką 'pętlę' ma większość członków społeczeństw wielu państw, tyle że oni nazywają to po prostu kredytem hipotecznym i cieszą się, że mają gdzie mieszkać, i mogą sobie wbić gwóźdź tam gdzie chcą, nie pytając o zgodę właściciela mieszkania [tu: wynajmowanego, dla porównania]

      > po obliczeniu raty kredytu+opłat na życie zostanie mi...1000 zł. No i jak ja ma
      > m za taką kwote przeżyć?

      to daje 250 zł tygodniowo na osobę dorosłą + dziecko, nawet jak na stolicę będzie ciężko ale nie tragicznie

      !przez 30 lat zyć na chlebie i wodzie?bez jakiejkolwiek
      > perspektywy na lepsze życie?

      aha, rozumiem, że dostałaś jakiś dożywotni sądowy zakaz dalszego rozwoju, szukania lepszej pracy, innych możliwości zarobków, tak?

      > stasznie to marnie wygląda...
      > a jak Wy radzicie sobie z takim obciązeniem jakim jest kredyt????

      od 'zawsze' wychowuję samodzielnie córkę, mam od lat kredyt hipoteczny, + karty kredytowe (nad tym akurat ubolewam:), małe kredyciki konsumpcyjne (na lustrzankę + laptop), ZUS (prowadzę działalność), i ogólnie koszty stałe co miesiąc w wysokości prawie 5 tyś zł. Jak sobie radzę? zarabiam. Ostatnio było dennie, ale widać światełko w tunelu. Ogólnie wychodzę z założenia, że nawet jak jest bardzo źle, to teoretycznie może być i jeszcze gorzej, więc w zasadzie należałoby się aktualnie cieszyć :)
    • samentu Re: jest do d.... 05.03.11, 13:31
      > a jak Wy radzicie sobie z takim obciązeniem jakim jest kredyt????

      nie bierzemy kredytów
      1. ceny nieruchomości na rynku są kosmiczne
      jakieś 100 do 200% ponad europejską średnią (liczac parytetem siły nabywczej)
      na dłuższą metę nie do utrzymania
      2. oficjalne stopy niskie, ale przeca kredyty w WIBOrach a te wraz z wzrostem ogólnego zadłużenia musza rosnąc o rosnącą premię za ryzyko
      więc ta rata z czasem rosnąć będzie pochłaniając powoli te dzis wolne jeszcze 1000 PLN
      jednym słowem
      na obecnym etapie długoterminowego cyklu koniunkturalnego branie kredytów jest zwyczajnie nieopłacalne
      i osobiście radziłbym
      1. wynajem
      2. różnice między ceną wynajmu a ratą kredytu inwestować
      z tej róznicy za x lat gdy zycie się nam ustabilizuje kupić nieruchomość
    • nothing.at.all Re: jest do d.... 07.03.11, 12:24
      A może poszuaksz jakiś radości związanych z tym własnym mieszkaniem. Narzekanie nic nie da.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka