Dodaj do ulubionych

syndrom drugiej żony

30.04.04, 11:15
Czy któraś z e-Kobiet ma podobny do mojego problem? Przy świadomości jego
bezsensowności? Każde zdjęcie pierwszej znalezione w domu, prześcieradło z
wyszytymi inicjałami, świadomość, że ona miała białą suknię, welon, a ja tego
NIGDY mieć nie będę,że pierwsza miłość jest największa,itp.Jednym słowem
poczucie bycia gorszą od tej pierwszej, rywalizowanie ze stworzonym samej
sobie jej obrazem.Czy jestem w tym uczuciu odosobniona?
I druga sprawa: jak Wy-drugie żony reagujecie na pomyłki męża w imieniu...
(tzn. gdy zdarzy im się zamiast waszego imienia użyć JEJ!!!-mąż twierdzi,że
to nic nie znaczy, bo każdy może się pomylić-może wypowie się jakiś
psycholog:))), gdy napatoczycie się w domu na "pamiątki" po pierwszej-czy
żądacie usunięcia wszystkiego, co ma z nią związek:zdjęcia, video,etc., czy
akceptujecie to w swoim domu uważając, że to przeszłość męża i ma do niej
prawo?Jest to męczące zarówno dla mnie jak i dla męża. Popełnił ten błąd, że
przed moim wprowadzeniem się nie uprzątnął mieszkania z "pamiątek" i
dosłownie natykałam się na nie na każdym kroku:niewykorzystane zaproszenia
ślubne,telegramy z gratulacjami, zdjęcia, filmy, itp.i teraz zamęczam i
siebie i jego...pseudopsychologicznymi dywagacjami:))
Czy ktoś się z tym uporał?W jaki sposób?
Zaznaczam,że mój mąż od wielu lat był rozwodnikiem-nie z własnej woli(a mimo
to trzymał w domu wiele "pamiątek"...i gdyby to dla mnie ją zostawił, może
nie miałabym tego problemu?), nie mamy żadnego kontaktu z tą panią-mieszka za
granicą, ale mamy dosyć bliski z jej rodziną, nasi znajomi są w przeważającej
większości ICH dawnymi znajomymi, więc mimo,że jej nie znam,jest w jakiś
sposób obecna w naszym życiu.
Obserwuj wątek
    • katja Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:30
      Maz ma prawo do pamiatek , tak samo jak pamiatek rodzinnych ,ale zdjecia ,
      rzeczy i inne drobiazgi po bylej powinny byc ladnie zapakowane w kartony i
      zniesione gleboko do garderoby lub innego pomieszczenia w ktorym przechowuje
      sie pamiatki rodzinne, listy, rzeczy po dzieciach etc.
      Wasze zycie powinno sie zaczac od "czystego" mieszkania i nie wyobrazam sobie
      zeby moj maz mylil moje imie??? To jest niedopuszczalne. Wyglada na to , ze ja
      nadal kocha i wowczas nie powinnien wchodzic w nowy zwiazek, moze ma juz
      demenceje starcza i powinnien sie zbadac?
      • dela32 Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:36
        Co do pomyłki w imieniu-twierdzi,że skoro przez 10 lat tak mówił, to teraz ma
        prawo się pomylić...
        • j_u Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:38
          No coz, mnie sie wydaje, ze to jest w pelni zrozumiale, moze dlatego, ze sama
          jestem roztargniona do granic przyzwoitosci... a moze juz nawet poza... ;)
          Czasem nawet do swojego przyjaciela zwracam sie uzywajac imienia swojego kota...
      • lukrecja8 Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:38
        Wyglada na to , ze ja
        > nadal kocha

        moim zdaniem to o wiele za daleko idąca interpretacja i wielkie, nieuzasadnione
        uproszczenie
    • mejson.e5 Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:36
      Człowiek ma prawo do wspomnień i powinnaś te pamiątki traktować jako coś
      zupełnie normalnego.
      To, że nie wyrzucił wszystkiego związanego z nią, raczej dobrze o nim świadczy.
      Nie wyrzeka się tego okresu w swoim życiu, wtedy było wszystko w porządku ale to
      już przeszłość.
      Jesteście dorosłymi ludźmi i nie trzeba pozwalać sobie na żadne fobie.
      Róbcie swoje, żyjcie szczęśliwie i nie szukaj problemu tam, gdzie go (jeszcze)
      nie ma.

      Współczuję Ci z powodu braku welonu, ale sama wiesz że to nie dlatego, że jestś
      gorsza tylko dlatego, że nie miałaś szczęścia być pierwszą.
      Ale zawsze możesz być tą ostatnią - tzn. zostać z nim do końca życia...

      Pozdrawiam,
      Mejson
    • lukrecja8 Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:37
      nie znam tego problemu z doświadczenia.

      ale uważam, że to jego przeszłość i ma do niej prawo. jeśli ta pani, jak o niej
      piszesz, nie zrobiła wam żadnego świństwa, po prostu się rozstali, nie ma
      powodu by wymazywać ją z życiorysu. jeśli na szafce nocnej stałoby ICH zdjęcie
      zamiast waszego, to byłaby to przesada. Ale organizowanie palenia wszystkiego
      co się z nią wiąże -to przesada w drugą stronę.

      jeśli on żywi w stosunku do niej pozytywne uczucia, to ty podkreślając, jak
      jej "obecność" ci przeszkadza stajesz w opozycji do niego. to wprowadza
      niepotrzebnie złą atmosferę i konflikty tak naprawdę o nic.

      jeśli zaczniesz tę sprawę ignorować, to umrze sama. ciągłe jątrzenie tylko
      powoduje że sprawa pierwszej żony staje się tematem naczelnym

      mam koleżankę, która jest rozwiedziona i bardzo przyjaźni się ze swoim ex, mimo
      że oboje mają już nowe związki. ponieważ mają dziecko, spotykają się dość
      często, nawet jeżdżą w trójkę na wakacje raz w roku (dla dziecka). ale oboje
      jasno deklarują, że nie chcą być parą, i nic poza przyjaźnią i dzieckiem ich
      nie łączy. i to jest prawda. nie jest łatwo ich partnerom, tak myślę, więc
      napisałam to na pocieszenie! :)
    • Gość: druga żona Re: syndrom drugiej żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 11:39
      nie mam takiego problemu. różnica wynika zapewnie z tego jak wyglądało pierwsze
      małżeństwo męża - był to "chłodny" związek.
      nigdy nie powiedział do mnie "pierwsza". nie ma żadnych pamiątek, w trakcie
      pierwszego małżeństwa nie nosił nawet obrączki (teraz tak).

      skoro rozwód był z jej woli, on tzryma miliony pamiątek, myli imiona etc, to
      widocznie był z nią b. emocjonalnie związany i masz trudniej niż ja.

      o przeszłość nigdy szcególnie nie wyptywałam, czasem cos wyniknie z prowadzonej
      rozmowy. o swoich poprzednich związkach też nie trąbię.
      wypytując o nią i (bez)wiednie porównując, stawiasz sie IMHO w gorszej sytuacji.

      pozdrawiam
      ps. plusem jest także to, że ja nigdy nie chciałam ślubu kościelnego,
      więc "welonu" mi nie brakowało i nie brakuje.
      • dela32 Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 11:50
        Myślę, że w moim przypadku sytuacja jest trudniejsza(dla mnie),że:
        1-była piękna-ja jestem przeciętna,
        2-była jego pierwszą kobietą(a on jest moim pierwszym mężczyzną "na serio"),
        3-nigdy go nie kochała, a on ją bardzo.
        4-mimo jej zdrad-próbował za wszelką cenę ratować małżeństwo, nawet już po
        rozwodzie...
        Wyłania mi się z całości obraz wielkiej, niespełnionej miłości.Z jednej
        strony:ONA-piękna, niezdobyta, a z drugiej-JA: pachnąca nie perfumami, ale
        mlekiem(mamy małe dziecko), zaniedbana(jak to przy małym dziecku i
        ograniczonych funduszach),etc. słowem-nic z romantyczności:))
        • Gość: druga żona Re: syndrom drugiej żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 12:04
          ale z tego, że jesteś inna nie wynika że gorsza od pierwszej :-)

          na Twoim miejscu zadbałabym o zwiększenie poczucia własnej wartości i nie
          przejmowała się tak tą panią ;-)

          > 1-była piękna-ja jestem przeciętna,
          cholera wie, jak wyglada teraz ;-))

          > 3-nigdy go nie kochała, a on ją bardzo.
          ale teraz Ciebie kocha i Waszego dzieciaczka

          > 4-mimo jej zdrad-próbował za wszelką cenę ratować małżeństwo, nawet już po
          > rozwodzie...

          no, ale pomyśl, że o Ciebie JESZCZE nie miał okazji walczyć, bo nie wspominasz
          o rozwodzie ;-). kto wie jak walczyłby o Ciebie?

          nie lepiej tak mysleć? po co się dołujesz. :-)

          PS. a te wkurzające pamiątki postaraj się zlikwidować - porozmawiaj z mężem, że
          to juz pzreszłość a Ty się ztym źle czujesz. w postach wyżej dziewczyny
          pisały, że mąż ma prawo do przeszłości, ale one tylko teoretyzują ;-), a my
          drugie mamy to w praktyce (punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, nie? ;-))
    • blanchet sydrom a la pani de Winter z "Rebeki" taki romansi 30.04.04, 11:40
      romansik kiedyś przeczytałam jako młoda romantyczna ...taka tam.
    • Gość: sosna Przeżywałam to samo IP: 195.116.161.* / 195.116.161.* 30.04.04, 11:45
      Miałam to samo i nie potrafiłam się z tym pogodzić. Dziś nie jestem z tym
      człowiekiem i jestem z tego powodu bardzo zadowolona bo znalazłam swoje
      szczęście gdzie indziej. Z eks mieszkałam przez rok w ich (kiedyś) mieszkaniu i
      nie miałam prawa nic przestawić ani zmienić, chciałam jakoś zaakcentować swoją
      obecność w tym mieszkaniu ale po za szczoteczką w łazience i kapciami w
      przedpokoju nie było żadnych oznak że to JA teraz jestem panią tego domu.
      Czułam się dość pewnie gdyż planowaliśmy wspólną przyszłość i legalizację
      związku. Dziś jestem szczęśliwa i wiem że będę tą pierwszą i jedyną (mam taką
      nadzieję ;-)))))))))
    • capa_negra brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 11:54
      Zostałam 2 zona tydzień temu.
      Temat pierwszej zony nie jest u nas w domu tabu .
      Przeprowadzając chlopa z jego mieszkania do mojego popakowalam wszystkie
      zdjęcia - była tez na nich jest i razem ze zdjęciami moich bylych nażeczonych
      wyniosłam na honorowe miejsce do piwnicy.
      Uzywam 2 pólmisków które mój mąż dostał od byłej zony jak wprowadzał sie na
      nowe mieszkanie i doprawdy nie gryzą.
      Zreszta na nasz ślub była przysłała kosz róż z pieknymi zyczeniami - róze stoja
      w moim salonie i tez nie gryzą, a kartka z zyczeniami lezy razem z innymi.
      Mój mąz tez nie ma syndromu moich byłych - z jednym i jego zona spotykamy sie
      towarzysko , a gdy chciałam pogadac przed ślubem z ostatnim moim byłym
      nażeczonym z którym znam sie doslownie z piaskownicy osobiście odwiózł mnie
      na "randke"
      To poprostu kwestia podejścia do tematu i wzajemnego zaufania.
      Zamartwianie się i nakręcanie "bo ja druga zona jestem" to za
      przeproszeniem "o kant d..py rozbić"
      Jesli chodzi o zmartwienia to owiele bardziej martwi mnie fakt, ze musze w
      najbliższy wtorek psa operować, niż fakt że jestem 2 zoną.
      • dela32 Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 11:58
        Myślę, że jest jednak różnica w problemie:gdy dwoje ludzi po prostu dochodzi do
        wniosku,że już się nie kochają i rozstają się za obopólną chęcią, to nie widzę
        przeszkód, ale chyba inaczej jest, gdy żona nigdy nie kochała, a maż kocha mimo
        zdrad i wciąż chce z nią być, ale rozwodzi się, bo skoro ona chce, to przecież
        siłą jej nie zatrzyma...Ta następna(czyli ja)zastanawia się:czy mnie też tak
        kocha, że dla mnie by tyle zniósł i tyle mi wybaczył?
        • sniyg Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 12:36
          Żeby się dowiedzieć, musiałyś zdradzić(;. Ale serio, po co ci ta wiedza? Żyj
          tym co tu i teraz, bo tylko na to masz wpływ. Zadręczanie się na temat
          poprzedniczek nie ma sensu. Każda miłość zostawia w człowieku jakiś ślad, tyle
          że jedni mniej, drudzy bardziej sentymentalnie do tego podchodzą. Nie twórz
          sobie w głowie mitu "pierwszej super żony " bo zapewne idealizujesz jej obraz
          (jest piękna a ty przeciętna), to twoje zdanie, wydaje mi się zresztą, że
          wynikające z jakiś twoich kompleksów. Koncentruj swoją aktywność na rodzinie,
          którą tworzysz, bo któregoś dnia może się okazać, że to ty myślisz więcej o
          pierwszej żonie, niż twój mąż. A któregoś dnia, sama nie będziesz wiedzieć
          kiedy, ICH znajomi staną się WASZYMI znajomymi.Niebezpiecznie może być, gdy
          twój mąż karze ci czesać się czy ubierać tak jak ona, a to że czasami myli
          imiona...mnie się to zdarza co najmniej raz na tydzień, najlepiej więc do
          wszystkich kobiet mówić np. kotku(;
        • capa_negra Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 13:12
          Czy ja napisałam chociaz słowo na temat ich małzenstwa ??
          Nie
          Wiec nie wyciagaj pochopnych wnioskow, ze rozstali sie polubownie i kto kogo
          bardziej kochał.
          Uwierz mi problem nie lezy w tym jakie bylo tamto małżenstwo - problem tkwi w
          was
          • dela32 Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 13:24
            Wiesz, może mój problem potęguje się przez to,że w bardzo bliskiej rodzinie mam
            taką sytuację:rozwodu chciała żona, z pierwszym mężem utrzymuje kontakty ze
            względu na wspólne dziecko.Tylko, że ona już sobie ułożyła życie na nowo(ma
            drugiego męża i dziecko), a on wciąż jest tak naprawdę sam, wprawdzie ktoś tam
            kręci się zawsze przy nim, ale gdy ma się spotkać z eks, to spędza pół dnia w
            łazience, leci jak skowronek, a wraca jak z pogrzebu.Potem kilka godzin leży
            gapiąc się w sufit, kilka dni snuje się posępny do domu, a potem znów wszystko
            wraca do normy...do następnego spotkania z byłą żoną...
            Ona chce utrzymywać z nim przyjacielskie stosunki, tyle,że moim zdaniem o
            przyjaźni można mówić, gdy uczucie wygasło Z OBU stron, a nie tylko z jednej.

            • capa_negra Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 13:40
              dela czy ty miałas pewność wychodząc za mąż że żeni się z tobą, a
              nie "zamiast"???
              Bo jesli nie - to nie mam nic do dodania
              Jeśli miałas to porozmawiaj co cię denerwuje i wyjaśnij sprawe na spokojnie
            • sniyg Re: brak syndromu drugiej żony 30.04.04, 13:42
              Zawsze jak będziesz chciała, to dostrzeżesz obok siebie przypadki
              potwierdzające twoją teorię. Na tym właśnie polega wybiórczość uwagi. Jeżeli
              dużą ilość energii wkładasz w swój problem, to możesz nie zauważać innych
              aspektów otaczającej cię rzeczywistości, jak choćby takich, że istnieją faceci,
              dla których pierwsze żony to przeszłość, tym odleglejsza im np. drugi związek
              okazuje się być udanym. Jeśli twój mąż, nie zaniedbuje ciebie i dziecka, np.
              nie wisi ciągle na telefonie, aby rozmawiać z pierwszą żoną, nie porównuje cię
              obsesyjnie do niej (na twoją niekorzyść), nie widzę problemu. To, że jesteś
              drugą, a nie pierwszą żoną – tego nie zmienisz. Postaraj się abyś była
              pierwszą, z którą będzie szczęśliwy.
          • liloom BARDZO WAZNE 30.04.04, 13:43
            capa_negra napisała:

            > Wiec nie wyciagaj pochopnych wnioskow, ze rozstali sie polubownie i kto kogo
            > bardziej kochał.
            > Uwierz mi problem nie lezy w tym jakie bylo tamto małżenstwo - problem tkwi w
            > was

            Przede wszystkim, to przepraszam bardzo, ale bzdura jest napisanie komus gdzie
            lezy problem po 2 przyczytanych postach autorki.
            Z jednym sie zgodze - nie wyciagaj pochopnych wnioskow, kazdy pisze tu swoje
            zdanie na bazie tego co SAM przezyl, u Ciebie moze byc calkiem inaczej!
            Buzka
    • aankaa Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 12:06
      > świadomość, że ona miała białą suknię, welon, a ja tego NIGDY mieć nie będę

      welon to raczej dziewice zakładają ...
      a biała suknia ? co ma piernik do wiatraka ???
      • liloom stare rzeczy trzyma sie schowane 30.04.04, 12:23
        sama nie odczulam jako ZONA, ale druga zona mojego ojca zazadala od niego
        zerwania kontaktu z poprzednia rodzina w tym ze mna - i on to zrobil.
        W tym kontekscie uwazam, ze czlowiek jak mu zalezy - zrobi wszystko.
        Trzymanie pamiatek po porzednim zwiazku uwazam za conajmniej dziwne. Co sie
        skonczylo to sie skonczylo. Postawcie sie sami w sytuacji gdy znajdujecie slady
        po poprzednim zwiazku swojego ukochanego/-nej. Moim zdaniem swiadcza one o
        nadal istniejacym stosunku emocjonalnym do przeszlosci. O nie zamknietej
        historii. Nie chodzi mi o pamiatki zamkniete w pudelku, ale o grzebaniu w tym
        pudelku. To oczywiscie przenosnia. Stare rzeczy trzyma sie w piwnicy lub na
        antresoli (tak to sie chyba kiedys nazywa). A jak ktos to trzyma na wierzchu to
        bede sie upierac, ze jest to niepokojace. A juz imie!!??!! No, wyobrazam sobie
        co by MOJ powiedzial gdybym nazywala go innym imieniem, albo moja reakcje gdyby
        on mowil do mnie XX (!).
        Wazne jest tylko czy mu sie RAZ wymsknelo czy zdarza sie czesciej???
        Calkiem popieram Twoj niepokoj. Czytalas KLIMATY? Przeczytaj.
        • dela32 do:lilom 30.04.04, 12:49
          o co chodzi z tymi Klimatami?
          • liloom Klimaty 30.04.04, 13:04
            Bohater mial 2 zony. Pierwsza on kochal bardziej (?) niz ona jego, druga zywila
            do niego takie uczucia jak on do pierwszej zony. Czy jest to roznica w uczuciu
            czy tylko w okazywaniu uczucia - mozna dyskutowac.
            Napisalam Ci o bylej zonie mojego ojca. To czasem tylko chorobliwa zazdrosc,
            kompleksy, niepewnosc (bo ta druga osoba okazuje uczucie inaczej niz by sie
            chcialo) powoduje, ze a)szukamy dziury w calym b)stajemy sie podejrzliwi etc
            etc.
            Zazdrosc niszczy gdy jest nieuzasadniona (i tak bywa), czasem jest wlasnie
            uzasadniona. Jak jest u Ciebie - wiesz tak naprawde tylko ty sama.
    • pom Re: syndrom drugiej żony 30.04.04, 14:10
      Pamiątki rozsiane po domu związane z byłą zona, którą się bardzo kochało -
      jezu, Dziewczyno, i Ty obijasz się o te pamiątki żyjąc we własnym domu na
      codzień? To jakaś paranoja!
      Co do imienia... hm, własnie próbuję sobie wyobrazić moją reakcję na zawołanie
      mnie imieniem byłej żony... byłoby to chyba dla mnie przejęzyczenie jedynie. O
      ile nie byłoby nagminne!

      Ale rzeczywiście, przestań się zadręczać. Jesteście razem, masz dziecko. To się
      liczy. Patrz do przodu, obserwuj co jest a nie to, co było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka