Dodaj do ulubionych

mój chłopak się ożenił

24.03.11, 13:30
Jak miałam 12 lat zakochałam się na zabój w pewnym wyrzutku społecznym.
Fascynował mnie niezmiernie.
Gbur, brudas i nieuk, wybitnie uzdolniony w jednej, mojej ulubionej dziedzinie.
Odkrywanie jego ukrytych dobrych cech, pochłaniało mnie niezmiernie.
Nasz namiętny romans zaczął się od wspólnych szkolnych "projektów", ciągania za włosy, przezywania i wzajemnego szpiegowania.
Później były pierwsze flirty, kłótnie i obrażanie.
Potem chodzenie za rączkę i całowanie w ciemnych uliczkach , przeplatane z walką o dominację, udowadnianiem komu mniej zależy i takie takie.
W sumie jakieś 8 lat.
Aż poszłam na studia, a on oznajmił mi pewnego dnia że "woli jeść gó... sam niż ciastko z kolegami".
Wkrótce po tym, znalazł sobie dziewczynę z którą, ku mojej zgrozie, szybko wziął ślub.

Tak się ostatnio złożyło, że nasze drogi życiowe zeszły się znowu, w celach pracy.
Razem z nami pracuje jego żona, która jak się okazało, jest w ciąży.
Obserwuje tak ich sobie, obserwuje i mam zwątpienie.
Bo oni tak sobie całkiem ciepło żyją, wspierają się, kochają. Takie to jakieś takie świeże.

I teraz z jednej strony mam głębokie poczucie, że mam przecież dopiero 25 lat i czuje się zbyt młoda, żeby fundować sobie koniec życia jakim jest ślub i dzieci.

Z drugiej jak tak sobie na nich patrze, to mam wątpliwości, czy ślub w czasach kiedy miłość jest jeszcze świeża i entuzjastyczna, potem rozmnażanie i dopiero za jakiś czas będziemy się zastanawiać co dalej, nie jest przypadkiem lepszą wersją niż czekanie, aż się "dojrzeje" do jakichkolwiek zobowiązań (np. wspólnego mieszkania) i długotrwałe życie w związku, z którego w każdej chwili można sobie bezpiecznie uciec, prowadzące do coraz większego cynizmu i wyrachowania (i coraz mniejszej ochoty na stały związek).

Proszę o opinie.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:38
      widze po sobie.. jak sie dlugo zwleka to pozniej przychodzi refleksja, ze skoro mozna tak zyc to po co zmieniac?

      a jak jeszcze po zamieszkaniu z facetem zacznal sie przepychanki o byle gowno to czlowiekowi calkiem odchodzi ochoda do chajtania sie
      • simply_z Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:40
        ochoda?:DD
        • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:43
          nie czepiaj sie... mam taka klawiature, ze wiecej uwagi skupiam na to jak klepie, a nie w co
      • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:51
        no właśnie
        o oni se tak na świeżo wszystko
        trochę jakby pozazdrościłam
        jakby.. :D
        • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:07
          tylko, ze jak mi np wyjdzie jednak po latach scierania sie, to po prostu wezme cicha legalizacje coby kredyt wziac i po sprawie... jak nie wyjdzie to sie po prostu rozstane...

          u nich rozstnie moze wiazac sie z gleboka trauma... zreszta moga miec tez wiecej motywacji zeby pozostac ze soba, nawet w nieszczesciu (wszak drogi i nadal w spoleczenstwie lekko wstydliwy rozwod, to jest jakis tam powod do starania sie)
          • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:33
            ale...
            oni skorzystali z romantyzmu wynikającego z niewielkiego doświadczenia, a my już raczej nie :D
    • mysz0lec Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:44
      Nie rozumiem sensu tego wątku... No bo przecież rozstaliście się, gdy szliście na studia, czyli jakieś 6-7 lat temu. Przez te kilka lat żyłaś sobie po swojemu i teraz nagle się przejęłaś, że wziął ślub? Sądzę, że się przejęłaś, skoro piszesz: "ku mojej zgrozie, szybko wziął ślub".

      I kolejna sprawa. piszesz:
      > I teraz z jednej strony mam głębokie poczucie, że mam przecież dopiero 25 lat i
      > czuje się zbyt młoda, żeby fundować sobie koniec życia jakim jest ślub i dziec
      > i.

      Ja co prawda dzieci nie mam, ale mam męża, a jestem w twoim wieku. Ba, mam męża od 2 lat. I wcale nie uważam, żeby moje życie się skończyło. Tak samo moje znajome, które mają dzieci nie wykazują objawów końca czegokolwiek. O ile dzieci coś jednak zmieniają, to ślub z kimś z kim mieszka się od jakiegoś czasu nie zmienia praktycznie nic. A jak się zostaje przy nazwisku panieńskim to nie trzeba nawet zmieniać dokumentów.
      • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 13:58
        mysz0lec napisała:

        > Nie rozumiem sensu tego wątku...

        da się zauważyć...

        No bo przecież rozstaliście się, gdy szliście
        > na studia, czyli jakieś 6-7 lat temu. Przez te kilka lat żyłaś sobie po swojemu
        > i teraz nagle się przejęłaś, że wziął ślub? Sądzę, że się przejęłaś, skoro pis
        > zesz: "ku mojej zgrozie, szybko wziął ślub".

        wątek nie jest o rozpaczy z powodu ślubu byłego chłopaka, tylko o wątpliwościach dotyczących wyborów życiowych


        > Ja co prawda dzieci nie mam, ale mam męża, a jestem w twoim wieku. Ba, mam męż
        > a od 2 lat. I wcale nie uważam, żeby moje życie się skończyło. Tak samo moje zn
        > ajome, które mają dzieci nie wykazują objawów końca czegokolwiek. O ile dzieci
        > coś jednak zmieniają, to ślub z kimś z kim mieszka się od jakiegoś czasu nie zm
        > ienia praktycznie nic. A jak się zostaje przy nazwisku panieńskim to nie trzeba
        > nawet zmieniać dokumentów.

        echh..
        przepraszam, jakoś nie mam dzisiaj zacięcia, żeby łopatologię stosować
        może jutro...
        • mysz0lec Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:03
          > wątek nie jest o rozpaczy z powodu ślubu byłego chłopaka, tylko o wątpliwościac
          > h dotyczących wyborów życiowych

          Ale to są jego wybory życiowe. Jeśli autorka uważa małżeństwo i dzieci za koniec życia to nikt jej (chyba) nie zmusza, żeby za mąż wychodzić, czy się reprodukować.
          • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:10
            odmawiasz ludziom prawa do patrzenia na zycie innych i zastanawianie sie nad swoimi wyborami?

            odmawiasz prawa do uczenia sie na bledach i sukcesach innych?

            nie mozna juz widzac, ze innym zycje sie fajnie, zastanowic sie czy to niejest lepsza droga?
            • mysz0lec Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:14
              A czy ja coś takiego powiedziałam?
              • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:21
                wypisujesz banialuki o bezsensownosci watku.. a wiec i o bezsensownosci rozwazan
          • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:26

            > Ale to są jego wybory życiowe. Jeśli autorka uważa małżeństwo i dzieci za konie
            > c życia to nikt jej (chyba) nie zmusza, żeby za mąż wychodzić, czy się reproduk
            > ować.

            <ściana>
            Może są jakieś kursy czytania ze zrozumieniem , na twoim miejscu poszukałabym.

            Nie są dla mnie problemem wybory wyżej wymienionego osobnika.
            Ponieważ jednak była to osoba bardzo mi bliska, skłoniło mnie to do rozmyślań na temat własnych wyborów.

            Rozumie ?? Czy nic jej nie pomoże??
      • mozambique Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:00
        Aż poszłam na studia, a on oznajmił mi pewnego dnia że "woli jeść gó... sam niż ciastko z kolegami".

        zupełnie nie rozumiem jak po takim dictum autorka jeszce chciala spedzic z nim choc jedną sekunde w tym samym pomieszczeniu
        • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:12
          :D
          zwierzenie to miało miejsce podczas spaceru i po pijaku
          a miało na celu określenie mania dość stanów ciągłej zazdrości,
          złamał mi serce mówiąc, że woli jednak gó.wno, ale nie poczułam się obrażona :D

          obraził tymi słowy niechcący, tylko swoją obecną żonę :P
      • martka_5 Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:24
        Czegi nie rozumies? Trolle z reguly nie pisza sensownie.
    • szuflada_pelna_grozy Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:10
      swego czas też miałem "przyjemność" obserwować, jak moja szkolna miłość (która mnie porzuciła ze względu na brak zdecydowania w pewnych kwestiach, mniejsza o to) układała sobie życie z kimś innym i ciężko było mi powstrzymać się od wobrażenia siebie w roli wybranka. ba, do dziś zastanawiam się, jak mogłoby wyglądać moje życie w takim wariancie. dziwne uczucie. aczkolwiek z perspektywy upływu czasu nie żałuję, a nawet cholernie cieszę się, że moje życie potoczyło się innymi torami. i to chyba jest najważniejsze: nie żałować i żyć w zgodzie z samym sobą.
      tego życzę wszystkim czytającym.
      • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:29
        Otóż to!
        Też chyba nie wybrałabym inaczej, ale... :D
        • mariela1987 Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:38
          Chłopak z ktorym byłam ponad 2 lata - ożenił się poł roku temu
          Chłopak w ktorym była zakochana bez wzajemności.. w sumie łączyl nas 1 pocałunek( długa historia)- ma chyba narzeczoną.

          Nie rozpaczam z tego powodu bo ja tez ułozyłam sobie zycie. Zawsze pozostanie sentyment:)
    • mama.zuzanki Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:45
      Hmm, mam niecałe 23 lata, męża i córkę, czyli jestem tą drugą stroną z Twoich rozważań. Też miałam taką swoją pierwszą miłość, trwała ona krócej, acz była podobna. Mój były chłopak ma dziewczynę, ale mieszkają osobno, prowadzą tryb życia sądzę podobny do Twojego, czyli czekają aż dojrzeją. Ja i mój mąż szybko się pobraliśmy i jak na razie muszę powiedzieć, że ślub wyszedł nam na dobre. Scementował nasze uczucia i decyzje. Kochamy się, przeszliśmy ze sobą już wiele i chcemy dzielić ze sobą całę życie. Ot, to tyle ode mnie.
    • stephanie.plum Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:47
      jeśli dane wyjściowe są takie, że się kogoś kocha z wzajemnością,
      jest się w stanie znieść wady drugiej osoby (z wzajemnością),
      widzi się w trwałym związku wartość, tak, że ma się chęć go budować, nawet pewnym kosztem (i to także z wzajemnością)

      to dlaczego, u licha, nie można wziąć ślubu mając 25 lat, a nawet, o zgrozo, urodzić dziecka przed trzydziestką?

      taka postawa jest chyba bardziej konstruktywna, niż do czterdziestki tchórzyć, zasłaniając się "odpowiedzialnym podejściem", i tkwić samemu tylko dlatego, że się uwierzyło plotkom, głoszącym iż ślub i dzieci to koniec życia.

      (nie namawiam tu bynajmniej do wychodzenia za mąż na siłę albo bez przekonania.
      uważam jednak, że postawa pod tytułem "wyjść za mąż zaraz po studiach - to wielka nieodpowiedzialność, bo co będzie, jeżeli jedno z nas dostanie ciekawszą pracę w innym mieście" jest megagłupia.)

      fakt, ślub i założenie rodziny wiąże się z ryzykiem. ale można i wiele wygrać - o, to na przykład:
      > Bo oni tak sobie całkiem ciepło żyją, wspierają się, kochają. Takie to jakieś t
      > akie świeże.

      fajna i miła obserwacja.
      :~)
      • tygrysio_misio Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 14:57
        wszytsko jest zalezne od tego "jesli"

        bo powiem Ci, ze gdybym ja sie ohajtala ze swoim facetem wczesniej... gdybysmy nie zaczeli zyc razem prawie jak malzenstwo... ale mialabym ten felerny swistek, ktory odcisnal by pietno na calym moim zyciu... to bylabym teraz najnieszczesliwasza osoba na swiecie

        i choc teraz jest pewna nadzieje,ze da sie wszytsko wyprostowac.. i ten strach przed zostaniem samemu ze swoja deprecha... to nie wiem jakbym poradzila sobie z tym, gdybym zamiast myslenia "niedlugo jak nic sie nie zmieni to odejde" mila wizje rozwodu, tlumaczen sie przed innymi, nawet gdybym nie miala sie tlumaczyc to stawienia sie przed osobami pytajacymi.. pewnie bylabym w gorszym stanie psychicznym niz teraz
        • stephanie.plum Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 15:20
          no fakt,
          ryzyko jest.

          ja bym za pierniki nie wyszła za mąż za faceta, którego nie zdążyłabym dobrze poznać przedtem (choć mówiąc "poznać" nie mam chyba na myśli tego, co niektórzy,

          który miałby drastycznie innne niz ja podejście do małżeństwa (na przykład parłby do ślubu bezkrytycznie, lub wygłaszał autorytatywne sądy na temat tego, jak powinno wyglądać wspólne życie, o roli kobiety itp.,

          z którym bym nie przetrenowała kilku co najmniej apokaliptycznych awantur,
          i z którym nie czułabym nici porozumienia nawet w czasie trwania owych awantur...
          przy którym czułabym sie w jakikolwiek sposób zagrożona

          nie mówiąc oczywiście o tym, że musiałby mi się podobać i takie tam.

          rozumiem strach i niepewność przed podpisaniem cyrografu "na całe życie", ale uważam, że choć w pewnym stopniu jest to zdrowe (świadczy o poważnym traktowaniu "cyrografu"), nie należy przesadzać, głosząc, że jeśli ktoś wziął ślub w wieku 25 lat, to zmierza wprost ku zatracie.

          ja miałam właśnie 25 jak się chajtłam, i mam wrażenie, że okropnie dużo bym straciła, gdybym się na to nie zdecydowała wtedy.
          • piataziuta Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 15:30
            stephanie.plum napisała:

            > ja miałam właśnie 25 jak się chajtłam, i mam wrażenie, że okropnie dużo bym str
            > aciła, gdybym się na to nie zdecydowała wtedy.

            co np.?
            • stephanie.plum Re: mój chłopak się ożenił 24.03.11, 15:46
              dziesięć lat życia z pewnym panem :~)
              dziesięć lat poznawania człowieka w rozmaitych, mniej i bardziej zabawnych sytuacjach,
              dziesięć lat włóczenia się wspólnie po różnych drogach i opłotkach,
              no i dziesięć lat fajnego seksu.

              napiszesz może, że bez ślubu podobnie mogłoby być. ale nie tak samo, bo odpadłaby świadomość, że oboje podjęliśmy decyzję, iż ten związek jest dla nas ważniejszy niz wszystkie potencjalne inne związki, i że zrobiliśmy to ze względu na siebie nawzajem.
    • jack20 Re: mój chłopak się ożenił 25.03.11, 12:22
      chyba w ocenie malzenstwa psycholodzy sa zgodni:
      w malzenstwie NIC nie wiaze tak silnie obu partnerow jak wspolne dziecko.
    • sid-the-sloth Re: mój chłopak się ożenił 25.03.11, 18:45
      Ja, tak na szybko, kojarzę trzy związki, gdzie ludzie są mniej więcej w moim wieku, razem od lat, hajtnięci. U jednych facet miał romans, u drugich pojawiło się dziecko i okazało się, że życie to nie tak jak w serialach pokazują, a trzecia para zatrzymała się na poziomie nastolatków - siedzą rodzicom na głowie, raz pracują raz nie, jak piwo to za 3 zł na ławce w parku itp. Szkoda, bo dziewczyna niegłupia i ambitne, ale dopasowała się do kolesia. O, jeszcze jedni, mój kuzyn z żoną, ale jak tak dalej pójdzie, to się rozwiodą. Reasumując - osobiście nie znam ani jednego przypadku, gdzie wczesne ustatkowanie się pociągało za sobą szczęśliwe, cudowne życie.
      • sid-the-sloth Re: mój chłopak się ożenił 25.03.11, 18:48
        I jeszcze jedno - trawa często bywa bardziej zielona po drugiej stronie płotu.:)
    • karmmi Re: mój chłopak się ożenił 25.03.11, 19:04
      Nie ma reguł. I to jest piękne:) Staż przedmałżeński nie jest czynnikiem determinującym jakość i długość pożycia małżeńskiego. Szybki ożenek jednym wychodzi na zdrowie innym bokiem, dla pocieszenia dodam, że te "przechodzone" pary mają dokładnie tak samo:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka