Gość: redelbow
IP: *.ip.netia.com.pl
02.05.11, 15:46
Muszę opisać swoją historię, bo wstydzę się o tym mowić nawet najbliższej przyjaciółce, a sama nie potrafię sobie poradzić z tym co się dzieje teraz w moim życiu. Dwa miesiące temu mój dotychczasowy świat się rozpadł, a ja zmieniłam się tak bardzo, że prawie nikt nie jest w stanie ze mną wytrzymać. Pracuję w centrali firmy, która ma wiele oddziałów w całym kraju. Jakiś czas temu musiałam wyjaśnić trudną sprawę, która zdarzyła się w Pile, wtedy pomógł mi kolega z tego oddziału. Załatwianie tematu trwało kilka dni (telefonicznie), tak więc musieliśmy się ze sobą dość często kontaktować. Jak juz się udało, to mój kolega na koniec rozmowy powiedział: "szkoda, że już się udało, bo będzie mi brakowało twojego seksownego głosu", trochę mnie to zaskoczyło, ale jestem kobietą, więc potraktowałam to jako komplement i przeszłam nad tym do porządku dziennego. Od tego momentu zaczął codziennie do mnie dzwonić, jak widziłam jego numer to nie odbierałam. 8 marca mój mąż (od 10 lat jestem mężatką, mamy syna) zapomniał o dniu kobiet, do tego rano posprzeczaliśmy się, więc jak znowu zadzwonił mój natarczywy "kolega" odebrałam i powiedziałam mu, że bardzo się cieszę że zadzwonił. Dzwonił z życzeniami.
Wieczorem dostałam od niego smsa "czy lubię R.E.M.?" i sama nie wiem czemu odpisałam. Pisaliśmy cały wieczór o muzyce, okazało się, że mamy wspólne zainteresowania i świetnie się dogadujemy. Następnego dnia juz czekałam na jego telefon, no i się zaczęło telefony, smsy do drugiej w nocy (z mężem nie chodzimy spać o tej samej porze). Na początku rozmawialiśmy o codzinnych sprawach, o rodzinach (on jest w trakcie rozwodu), potem o niezrealizowanych marzeniach (okazało się że mamy podobne), w końcu o naszych uczuciach. On pierwszy wyznał, że jest zakochany, ja dojrzałam do tego później, ale też mu to powiedziałam. Zaczęliśmy uprawiać seks przez telefon i smsy. Dodam, ze nigdy się nie widzieliśmy, dopiero dwa tygodnie temu wysłaliśmy sobie zdjęcia. Myślałam tylko o nim i ciągle miałam przy sobie telefon. Któregoś dnia mąż przyłapał mnie na pisaniu do niego i poprosił o wyjaśnienia. Powiedziałam, że to tylko przyjaciel i jeśli chce to to zakończę.
Naprawdę chciałam skończyć ten dziwny związek, on zresztą też był za tym, bo mówił, ze nie chce rozbijać mojej rodziny. Wytrzymaliśmy dwa dni, chociaż on powiedział, że juz nie będzie się ze mna kontaktował jak jestem w pracy, żeby nie robić mi problemów. Potem były święta, które spędził ze swoją samotną koleżanką, po nich zauważyłam, że jego uczucia do mnie trochę osłabły. Podejrzewam, że musiał iść do łóżka z tą koleżanką, nie pytam go o to wprost, ale on twierdzi nadal, że to tylko koleżanka. Jestem totalnie zakochana, zachowuję się jak piętnastolatka, nie mogę patrzeć na męża, nie mogę się zmusić do seksu małżeńskiego. Cały czas czekam tylko na telefon, on nadal dzwoni do mnie często w czasie pracy, średnio to rozmawiamy ok. godzinę dziennie. Nie wiem co robić. Są takie dni, że jestem gotowa odejść i zacząć z nim wszystko od nowa, gdyby tylko mnie poprosił. Wiem, że tego nie zrobi, bo mówił jaka to dla niego tragedia brak kontaktu z dziećmi. Czy jestem naiwna?