zona-zona
18.05.11, 23:29
proszę o jakaś rada bo zwariuje :/
jestem zona od 3lat, jednak niedługo po ślubie dowiedziałam się ze mój facet kilka miesięcy wcześniej miał przelotny romans, przy okazji wyszło wiele jego kłamstw które regularnie mi sprzedawał. Załamałam się miałam okropną depresje nie mogłam uwiezyc ze byłam taka głupia i zaślepiona. Pewnie bym od niego odeszła ale byłam juz wtedy w ciąży i dałam mu szanse o którą bardzo mnie błagał i walczył.
Bardzo sie zmienił stał sie wzorowym mężem i później ojcem mimo tego ze czasami traktowałam go okropnie, wypominałam to co sie stało, sprawdzałam na każdym kroku itp
Bardzo mnie wtedy zranił i moje uczucia do niego juz nigdy nie powróciły.
Teraz po czasie jest tak ze dobrze mi z nim lubie go, akceptuje ale na pewno nie kocham i rana w sercu pozostała.
Tyle o moim małżeństwie.
Teraz o przyjacielu.
poznaliśmy sie dawno temu w czasach szkoły średniej, od zawsze bardzo mu sie podobałam,
mieliśmy jednak sporadyczny kontakt, on po maturze wyjechał do pracy za granice później mieszkał w innym mieście.
spotkaliśmy sie przypadkiem gdy wyszła moja małżeńska afera, nie wiem jak to sie stało bo był mi wtedy daleką osoba, ale juz tyle dusiłam te złe emocje w sobie że wypłakałam mu się na ramieniu.
od tamtej pory był w pobliżu, zawsze mogłam na niego liczyć, poradzić się, wygada, zadzwonić nawet w środku nocy gdy działo się coś złego...
kilka miesiecy temu podwoził mnie do domu i pocałowaliśmy się(to była moja inicjatywa, nie wiem co mi odbiło)
później spotykaliśmy się jeszcze 4razy i dochodziło do buziaczków.
całował cudownie i z uczuciem którego mi bardzo brakowało.
Az wczoraj wpadł do mnie gdy mąż był jeszcze w pracy a córka w przedszkolu i doszło do czegoś więcej.
Nie przespaliśmy się ze sobą chociaż bardzo niewiele brakowało, doszło do bardzo intensywnych pieszczot.
było cudownie ale teraz mam strasznego moralniaka:/
jestem w tym wszystkim strasznie zagubiona, nie chce zostawiać męża, widzie jak córka go potrzebuje a i mi nie jest z nim źle.
Z przyjacielem z wielu względów i tak nie mogłabym stworzyć teraz związku,
jednak cos strasznie mnie ciągnie do niego ciągłe za nim tęsknie nie mogę przestać myśleć.
już sama nie wiem co mam robić? Jak pookładać te relacje żebyśmy znowu byli tylko przyjaciółmi? wiem ze on tez angażuje sie w ten związek a ja strasznie nie chce jego i siebie przy okazji zranić:(
i czy powinnam mieć względem męża wyrzuty sumienia?
wiem ze gdyby nie jego kłamstwa i zdrady bylibyśmy naprawdę zgranym małżeństwem(a moze tak sobie tylko tłumacze bo staje sie taka jak on).
czuje sie strasznie pogubiona:(
przepraszam ze tak chaotycznie pisze ale jestem cała w emocjach:/