2szarozielone
04.06.11, 02:04
jest sobie taka sytuacja.
Lubiany, towarzyski facet i nieco bardziej wyalienowana laska. Laska schodzi sie z facetem. On ma rozliczne kontakty towarzysko-gg-mailowo-facebookowo-telefoniczno-wszelakie. Z płciami obiema. nie wiem, czy te wszystkie fakty mają znaczenie, ale przytaczam.
I otóz ta laska dochodzi do wniosku - i wniosek ów wciska w baniak mężczyźnie swemu - że jeśli on bedzie rozmawiał ze swymi znajomymi i nie mówił jej o czym, to zaczną się od siebie oddalać a a ich światy ze sobą rozchodzić. On się zgadza i zaaczyna powtarzac jej wszystko, co jego znajomi mu mówią (w twarz, na gg, przez telefon... wyraźne zastrzezenie "ale nie mów JEJ" chyba działa... nie sprawdzałam)
Powiem szczerze - dla mnie takie stawianie sprawy jest chore i prowadzi związek wprost do zguby, a kontakty towarzyskie na skróty do piekła. Ale tak się zastanawiam - może mam dziwne podejście? Moze wszystko, co słyszę, powinno stawać się tez wiadome mojej drugiej połówce? Jak to u was jest?