Dodaj do ulubionych

mówienie wszystkiego drugiej połówce...

04.06.11, 02:04
jest sobie taka sytuacja.

Lubiany, towarzyski facet i nieco bardziej wyalienowana laska. Laska schodzi sie z facetem. On ma rozliczne kontakty towarzysko-gg-mailowo-facebookowo-telefoniczno-wszelakie. Z płciami obiema. nie wiem, czy te wszystkie fakty mają znaczenie, ale przytaczam.

I otóz ta laska dochodzi do wniosku - i wniosek ów wciska w baniak mężczyźnie swemu - że jeśli on bedzie rozmawiał ze swymi znajomymi i nie mówił jej o czym, to zaczną się od siebie oddalać a a ich światy ze sobą rozchodzić. On się zgadza i zaaczyna powtarzac jej wszystko, co jego znajomi mu mówią (w twarz, na gg, przez telefon... wyraźne zastrzezenie "ale nie mów JEJ" chyba działa... nie sprawdzałam)

Powiem szczerze - dla mnie takie stawianie sprawy jest chore i prowadzi związek wprost do zguby, a kontakty towarzyskie na skróty do piekła. Ale tak się zastanawiam - może mam dziwne podejście? Moze wszystko, co słyszę, powinno stawać się tez wiadome mojej drugiej połówce? Jak to u was jest?
Obserwuj wątek
    • coelka Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 02:22
      we wszystkim dobry jest zdrowy rozsadek a jak jego brakuje to moze prowadzic do choorby, nie ma co głupio czegos ukrywac bo mozna stracic zaufanie, ale nie ma takze głupio co wszystko powtarzać bo zaufanie moze stracic oosba , która powtarza.
    • berta-death Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 03:11
      A to chodzi o rozmowy on-line, czy te w realu też? Jak sobie poplotkuje przy piwie z kumplami, że barmanka ma ładne cycki to też ma jej o tym meldować? Albo o tym, że w pracy na korytarzu spotkał panią Krysię i pogadali o pogodzie a potem pana Józka, który mu się żalił, że samochód za dużo benzyny żre?
    • kombinerki.pinocheta Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 07:27
      Dla mnie chore jest dzielenie sie ze znajomymi informacjami dotyczacymi checia swingowania, czyli wkladania sobie na zbiorowych imprezkach roznych pindoli w towarzystwie swojego faceta, gdy ten w tym samym czasie bedzie zapinal inne panienki.

      Zalosne.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 07:49

      > Powiem szczerze - dla mnie takie stawianie sprawy jest chore i prowadzi związek
      > wprost do zguby, a kontakty towarzyskie na skróty do piekła. Ale tak się zasta
      > nawiam - może mam dziwne podejście? Moze wszystko, co słyszę, powinno stawać si
      > ę tez wiadome mojej drugiej połówce? Jak to u was jest?

      Takie podejście wynika z głupoty, a ta głupota z kompleksów i niepewności.
      To jest głupie bo niewykonalne nawet w związku gdzie obie strony czują się bezpiecznie.
      To jest wogóle niewykonalne - mówić wszystko co mówią znajomi. Toż to nawet czasu nie starczy.

      Moim zdaniem należy mówić o sprawach które partnera dotyczą oraz o sprawach które moze uznać za interesujące. A na resztę szkoda czasu.
    • paco_lopez Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 08:25
      z moich doświadczeń wynika, że do pewnego tylko momentu jest zapotrzebowanie jakiekolwiek na wszystkie relacje. ostatnio miałem tego przykład. nikt u nas nie przegląda sobie nic na wzajem i nie musi mówić o czym z kim rozmawiał.
      • jael53 Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 09:14
        To jest coś takiego, o cym nawet się gadać nie chce. Pani najwyraźniej ma ambicję "bycia całym światem" dla kogoś; i wybrała dobrą metodę wycięcia partnera z jego środowiska. Jeśli go tak wytresuje, za parę lat może mieć gwarancję,że z detalami o niej opowie następnej partnerce. Powinszować.
    • kochanic.a.francuza Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 09:58
      Na miejscu tego pana zmienilabym partnerke, bo to czego zada jest fizychnie niewykonalne (brak czasu) i moze jedynie przybrac forme odciecia sie pana od swiata, na rzecz kobiety. Watpie by mogl dla niej zmienic swoja towarzyska osobowosc.
      PS: znana mi podobna para rozwiodla sie 3 lata po slubie, a ten sam tych problemow mieli juz przd slubem: on dusz towazrystwa, ona na wszystkich warczy, nikt jej sie nie podoba.
      • ka-mi-la789 Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 10:45
        > PS: znana mi podobna para rozwiodla sie 3 lata po slubie, a ten sam tych problemow mieli
        > juz przd slubem: on dusz towazrystwa, ona na wszystkich warczy, nikt jej sie nie podoba.

        Niech ktoś weźmie i wytłumaczy mi, dlaczego tacy ludzie się chajtają ze sobą zamiast poszukać kogoś o podobnej postawie wobec "życia towarzyskiego". Jak dla mnie różnice poglądów w kwestiach tak podstawowych jak częstotliwość i jakość kontaktów z otoczeniem wykluczają jakiekolwiek wspólne życie.
    • princess_yo_yo Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 10:15
      to musi byc strasznie zabawne byc taka para. przychodzisz do domu i nastepuje przesluchanie czy sam musisz zaczac sie spowiadac? ciekawe kto pamieta z kim i o czym rozmawial przez caly dzien?
      nie bardzo rozumiem tez co to za sekrety sie komus przkazuje z dramatycznym zastrzezeniem 'ale nie mow jej' - to tez troche smieszne i troche zalatuje przedszkolem. dorosly, zsocjalizowany czlowiek zazwyczaj ma na tyle wyczucia zeby wiedziec co mozna powtorzyc dalej w ramach anegdoty albo interesujacej informacji a co wyglada na informacje ktora zatrzymuje sie dla siebie.
    • wersja_robocza Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 10:21
      Dziewczyna mu nie ufa i chce mieć pełną kontrolę nad jego życiem towarzyskim. Wysyła coś w rodzaju komunikatu: kontaktuj się, rozmawiaj, spotykaj, ale pod warunkiem zdawania mi pełnej analizy laboratoryjnej o tym. Takie trzymanie ręki na pulsie. Pełna inwigilacja pod płaszczykiem akceptacji znajomości i życia towarzyskiego drugiej strony. Cwana manipulacja.
      Dla mnie nie do przyjęcia.
      • jael53 Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 10:55
        Bo ja wiem, czy taka cwana... ale nie do przyjęcia, bez wątpienia.
        • e-no-kolego Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 11:02
          Ja bym zaiwestował w porządnie działający dykafon i zasypał wszystkimi info a poem ładnie odpytywał z wiadomości. Ręczę, że długo nie da rady! Jak przestanie odrabiać lekcje żaliłbym się typu: "...a ja tak się starałem, nagrywałem wszystko! niczego nie opuściłem dla Ciebie! a Ty tak traktujesz mnie, że nie chce Ci się przeglądać tego materiału. Może Cię to już nie obchodzi? Może Ty mnie nie kochasz??????"
          Opowiedz jak było! :))
        • wersja_robocza Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 11:15
          Sądzę, że tak. Po ostatecznie panna nie zakazuje, nie stroi fochów, nie okazuje zazdrości, nie uszy głowy,... Daje pozorną zgodę. Taka jest dobra i wyrozumiała. A jednocześnie ma nad wszystkim kontrolę.
    • triss_merigold6 Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 11:05
      Radziłabym nie wtrącać się i nie uszczęśliwiać kolegi na siłę. Lata temu mieliśmy w towarzystwie podobny przypadek, kolega odizolował się od wszystkich na życzenie panny i tak zostało. Z nielicznych i przypadkowych spotkań/rozmów w ciągu ostatnich kilku lat, wynika, że jest bardzo szczęśliwy. Serio.
      • e-no-kolego Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 11:20
        Mnie moja była pannica odizoowała właśnie ale teraz nie jesteśmy już parą. Trochę kiszka, bo j osobiście ne uiem podchodzić do ludzi z rezerwą a większość relacji jest już taka właśnie... Uważam, że jak ktoś nie pasuje to nie pownno się robić na siłę.
    • klawiatura_zablokowana O matko bosko... 04.06.11, 11:36
      ...jak mój tylko włącza kanał pt. "wiesz, co mi powiedział wczoraj Przemek na imprezie", to się natychmiastowo wyłączam i słucham półuchem, wydając z siebie tylko sporadyczne "aha". Co jest ciekawego w życiu JEGO znajomych? Tak samo faceci chyba by zwariowali, gdyby im laska streszczała każdorazowo przebieg plot z przyjaciółkami ("bo Aśka mówi, że Wiolka się rozstała z Piotrkiem no wiesz z którym, ale Jadźka twierdzi, że to nieprawda, bo Gośka widziała ich wczoraj na mieście...").
      Jak ktoś się sam z siebie takich opowieści domaga, to imho ma poważny problem ze sobą, czuje się jakiś niedowartościowany, odsunięty albo jest niezdrowo zainteresowany życiem obcych ludzi.
    • krwawa_orlica Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 12:13
      Moi znajomi to moi znajomi, mojego faceta, to mojego faceta. Nie wnikamy w nich, choć znamy się wzajemnie i często razem spotykamy, ale tajemnice moich przyjaciół są powierzone mi, a nie mojemu Połówkowii vice versa, nie wyobrażam sobie czegoś takiego jak powyżej, ale my mamy zdrowe układy.
      • lonely.stoner Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 13:37
        hm, my sie dzielimy roznymi sprawami, w tym co ktos tam powiedzial, ale wiem ze moj facet nie opowiada wszystkiego (zwlaszcza pewnie tego co mu najlepsi kumple w sekrecie opowiadaja heh) a ja tez go nie zadreczam szczegolami z zycia moich kolezanek, i wymaganie zebysmy sobie wszystko opowiadali co kto nam mowil to by byla jakas makabra!
        • klawiatura_zablokowana Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 16:13
          I to jest najzdrowszy układ. Mój facet nie musi wiedzieć o tym, że moja koleżanka ma wątpliwości, czy zamieszkać ze swoim facetem, tym bardziej, jeśli opowiada mi to w zaufaniu. Moje przyjaciółki znają i lubią mojego męża, kiedy potrzebują męskiej rady, same go proszą o zdanie. Analogiczna sytuacja z kolegami mojego męża. Możemy razem imprezować i chodzić na kawę, ale jak chcą pogadać po męsku sami, to mi absolutnie NIC do tego.
    • lolcia-olcia Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 14:16
      Patologia...
      • mariko8 Re: mówienie wszystkiego drugiej połówce... 04.06.11, 16:29
        u mnie była odwrotna sytuacja, eks był bardzo towarzyskim człowiekiem ale to on swoim opowiadał koleżankom z pracy, jak jest w związku , tak to umilali sobie nudne dyżury na hotelowej recepcji, mnie nic nie opowiadał, bo nie pytałam - o czym pisze na gg czy rozmawia z innymi, np. na pytanie Jak było w pracy - odpowiadał - ciężko, normalnie itp frazesy, a ja mu ufałam że pracuje a nie pomyślałam że plotkuje

        Ponieważ jestem osoba dyskretna nie spodziewałam się z "ukochany" upublicznił nasz związek i gdyby nie przypadkowa szczerość jednej z jego koleżanek nigdy nie dowiedziałabym się, że cały hotel zna nasze sprawy :/
        Rozstaliśmy się ale pan do dzisiaj ma długi język i to jest najgorsze we wszelkich relacjach jak prywatne sprawy wyciekają do osób trzecich i stają się tematem codziennej pogaduszki przy kawie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka