Dodaj do ulubionych

"klasyczna" zołza

04.06.11, 21:59
..chciałam powiedzieć, że zachowuję sie jak klasyczna zołza z książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"..(jak ktoś czytał to wie o co chodzi).
Facetowi z którym sie spotykam od kilku miesięcy jakoś ostatnio nie po drodze do mnie..albo mniej po drodze. Sam wczoraj zaproponował spotkanie (bo on zawsze z tym wychodzi..ja nie)..a dziś się w ostatniej chwili wymówił..Grill rodzinny, mamusia...czy diabli wiedzą co jeszcze.
Spłyneło to po mnie jak woda po kaczce...nawet nie odpowiedziałam na wiadomość. Olewam. Tylko jakoś wcale nie jest mi z tym lepiej:(.."kochaną zołzą" raczej też się nie czuję.
Co obstawiacie? dać sobie spokój? czy dramatyzuję?
Obserwuj wątek
    • ingeborg Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 22:16
      Ja to w ogóle uważam, że czytanie poradników jest trochę chu jowe, lepiej spytać na forum :-)

      Nie dramatyzuj, idź do kina, albo otwórz winiacza i włącz fajną muzykę. Faceta nie olewaj tylko mu odpisz jakoś mało rozwlekle, tyou "okej" albo "baw się dobrze". Czekaj i nie bądź drama queen. Aha i nie wiem czemu ubliża ci zaproponowanie spotkania facetowi, z którym spotykasz się od kilku miesięcy(!!!). Bo co, pani z poradnika zabroniła?
        • princess_yo_yo Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 22:33
          no to tez go zacznij traktowac jak jeden z punktow na liscie, nie za blisko czolowki i bedziecie kwita. ot wystarczy sobie zorganizowac pare wieczorow samej a nie czekac na faceta zeby laskawie okazal zainteresowanie. sytuacja sama sie rozwiaze.
          • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 22:46
            > no to tez go zacznij traktowac jak jeden z punktow na liscie, nie za blisko czo
            > lowki i bedziecie kwita. ot wystarczy sobie zorganizowac pare wieczorow samej a
            > nie czekac na faceta zeby laskawie okazal zainteresowanie. sytuacja sama sie r
            > ozwiaze.

            nie czekam, ale zaczełam sie zastanawiać czy aby na pewno nam po drodze, albo czy on się powoli nie wycofuje. Nie znoszę niepewności, ale też nie wywieram żadnej presji..
            • princess_yo_yo Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 22:55
              jak sie wycofuje to nie jest niepewnosc bo wiadomo co sie dzieje. nie zatrzymuj na sile bo to nie ma sensu. oni i tak zawsze wracaja a wtedy przynajmniej ma sie benefit braku rozowych okularow i albo cos z tego wychodzi albo i nie (zazwyczaj nie).
              • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:00
                > jak sie wycofuje to nie jest niepewnosc bo wiadomo co sie dzieje. nie zatrzymuj
                > na sile bo to nie ma sensu. oni i tak zawsze wracaja a wtedy przynajmniej ma s
                > ie benefit braku rozowych okularow i albo cos z tego wychodzi albo i nie (zazwy
                > czaj nie).

                no to nie wiem po co dzwoni i szuka kontaktu...30 lat i brak zdecydowania jakiś. Nie wiem czy się wycofuje, bywam niestety przewrażliwiona, bo ostatni się tak 2 lata wycofywał..aż się wycofał na dobre.
                • princess_yo_yo Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:08
                  to sie robi tak: 'za bardzo cie lubie zeby sie spotykac niezobowiazujaco/byc casuall couple wiec mysle ze powinnismy sie przestac spotykac chyba ze ty tez czujesz to samo' albo cos w ten desen. nie prowadze rozmow tego typu po polsku juz od jakiegos czasu wiec pewnie brzmi to troche dziwnie ale po obrobce jezykowej powinno zadzialac. trzeba sie szanowac.
                  • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:12
                    > to sie robi tak: 'za bardzo cie lubie zeby sie spotykac niezobowiazujaco/byc ca
                    > suall couple wiec mysle ze powinnismy sie przestac spotykac chyba ze ty tez czu
                    > jesz to samo' albo cos w ten desen. nie prowadze rozmow tego typu po polsku juz
                    > od jakiegos czasu wiec pewnie brzmi to troche dziwnie ale po obrobce jezykowej
                    > powinno zadzialac. trzeba sie szanowac.

                    W tym przypadku by to pasowało. Nie chciałabym popadać w paranoję..czy już jestem druga czy trzecia..
    • lolcia-olcia Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 22:37
      masz to co chciałaś, czasem trzeba wyhamować z tą wrednością... na dłuższą metę to męczy i odpycha od ciebie ludzi, jeśli nie chcesz być sama to zacznij się normalnie zachowywać
            • moonogamistka Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:04
              Zadepcza mnie za to ;) ale oki- im mniej Ci zalezy, im wiecej z buta- tym wiecej gonia... Nie wiem czemu tak to dziala...
              Dla rownowagi;))- najbardziej kreci mnie mezczyzna, ktorego nie moge miec;))
              A tak na powaznie, cala teoria "zolzy' polega na wzajemnym szacunku, uczy kobiety- ze, nie moze Ci zalezec za bardzo, ze zdrowe podejscie- jest lepsze. Niestety jestesmy pokrzywdzone przez nature, ktora dba by ludzkosc nie zaginela, ale na Boga, czemu naszym kosztem...
              • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 07:56
                moonogamistka napisała:

                > Zadepcza mnie za to ;) ale oki- im mniej Ci zalezy, im wiecej z buta- tym wiece
                > j gonia...

                Za takim "wiatrem" to może i gonią..., ale tylko śmieci.


                > Dla rownowagi;))- najbardziej kreci mnie mezczyzna, ktorego nie moge miec;))

                Kręci Cie bo to jedyny mężczyzna w Twoim otoczeniu. Możesz być pewna, że mężczyzny "nie dostaniesz" nigdy, co najwyżej przyklei się do Ciebie jakieś go.no

                > A tak na powaznie, cala teoria "zolzy' polega na wzajemnym szacunku, uczy kobie
                > ty- ze, nie moze Ci zalezec za bardzo, ze zdrowe podejscie- jest lepsze.

                Rzadko czyta się aż takie brednie, nawet na forach gazety.
                  • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:01
                    red.inc napisała:

                    > piotr...jakaś frustracja z ciebie bije..

                    Masz rację, bije i to spora.
                    Frustrują mnie takie pierdoły jakie tu opowiadacie.
                    Mężczyzna to urządzenie proste w obsłudze jak cep!! Ale gdy się nie umie nawet tak prostym posługiwać, to i cepem można sobie guza nabić!!
                    Właśnie stanęłaś na grabie a trzonek puknął Cię w baniak.
                    Wniosek? -Grabie były zepsute.

                    • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:18

                      > Masz rację, bije i to spora.

                      no to witaj w klubie...

                      > Frustrują mnie takie pierdoły jakie tu opowiadacie.
                      > Mężczyzna to urządzenie proste w obsłudze jak cep!! Ale gdy się nie umie nawet
                      > tak prostym posługiwać, to i cepem można sobie guza nabić!!

                      To powiedz o co wam chodzi..szalejecie przez pare tygodni czy miesięcy nie zważając na nic, mimo że dziewczyna takiego zaangazowania nawet nie chce!!...bo woli wolniejszy rozwój sytuacji (ja dziesiątki razy mowilam ze nie chce się spotykać non stop!! bo mam swoje zycie, prace, kota!). A teraz jest tak że od tygodnia nie ma czasu bo ciągle coś tam..To jak się można czuć? jak ten baniak?!


                      "zdenerwowana"..

                      • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:52
                        red.inc napisała:

                        > To powiedz o co wam chodzi..szalejecie przez pare tygodni czy miesięcy nie zważ
                        > ając na nic,

                        !!! Dokładnie tak!! Wygląda na to, że w pewnych obszarach jesteś rozsądną dziewczynką :)

                        mimo że dziewczyna takiego zaangazowania nawet nie chce!!

                        Ale dal napalonego samca nie ma żadnego znaczenia czego (w tej fazie) chce dziewczyna!


                        ...bo wol
                        > i wolniejszy rozwój sytuacji (ja dziesiątki razy mowilam ze nie chce się spotyk
                        > ać non stop!! bo mam swoje zycie, prace, kota!).

                        No właśnie!! On miał pragnienie, a Ty dawałeś mu w wiadrze morska wodę.

                        A teraz jest tak że od tygodni
                        > a nie ma czasu bo ciągle coś tam..

                        Teraz czas jego pragnienia już minął, a nie utrwaliło się przekonanie o wyjątkowości źródełka.

                        To jak się można czuć? jak ten baniak?!

                        Teraz już nic z tym nie zrobisz. On już jest dla Ciebie stracony. Z jego podświadomości egzystujesz jako ta co ma pracę, coś tam jeszcze, a kochasz kota. Takie miejsce mu przeznaczyłaś kiedy "kodowałaś" się w jego mózgu i taką już pozostałaś.
                        Zajął tyle miejsca ile mu przeznaczyłaś, skarlał jak wilczur chowany pod szafą.
                        Nigdy już tego nie zmienisz.

                        >
                        >
                        > "zdenerwowana"..
                        >
                        • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 15:06
                          > mimo że dziewczyna takiego zaangazowania nawet nie chce!!
                          >
                          > Ale dal napalonego samca nie ma żadnego znaczenia czego (w tej fazie) chce dzie
                          > wczyna!

                          Chciałam tu wyżej powiedzieć, że na pewno nie jestem "milutką" dziewczynką, która się chwyta jakiś tam spodni wdzięczna, że spodnie na nią zwróciły uwagę. Patrzyłam na to na chłodno, na każdy szczegół zwracałam uwagę i przeganiałam jak go za dużo było w moim życiu (równowaga musi byc).
                          czyli faza trwa 6 tygodnie...tylko on się dwa miesiące starał, żeby nastąpiły te 6 tygodni!!.to miał sie starać dwa lata?




                          > Teraz czas jego pragnienia już minął, a nie utrwaliło się przekonanie o wyjątko
                          > wości źródełka.

                          dziękuję za "pocieszenie" tylko jak znam życie (swoje) to będzie mi się plątał po życiu tak ni w te ni wewte...


                          > Teraz już nic z tym nie zrobisz. On już jest dla Ciebie stracony. Z jego podświ
                          > adomości egzystujesz jako ta co ma pracę, coś tam jeszcze, a kochasz kota. Taki
                          > e miejsce mu przeznaczyłaś kiedy "kodowałaś" się w jego mózgu i taką już pozost
                          > ałaś.
                          > Zajął tyle miejsca ile mu przeznaczyłaś, skarlał jak wilczur chowany pod szafą.


                          myślisz że gdybym mu gotowała obiady, ciasta piekła i kapcie podawała to byłabym wyjątkowym źródełkiem? szczerze wątpię....
                          • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 15:27
                            red.inc napisała:

                            Chciałam tu wyżej powiedzieć, że na pewno nie jestem "milutką" dziewczynką, któ
                            > ra się chwyta jakiś tam spodni wdzięczna, że spodnie na nią zwróciły uwagę.

                            A co to ma do termatu rozmowy ?

                            Pat
                            > rzyłam na to na chłodno, na każdy szczegół zwracałam uwagę i przeganiałam jak g
                            > o za dużo było w moim życiu

                            No i tym właśnie wyznaczyłaś mu jego miejsce w swoim życiu! mniej więcej na 25%. Tak sobie to zakonotował i tak już mu zostało.

                            (równowaga musi byc).

                            Skoro to rozumiesz to czemu sę dziwisz!!?? Przecież on tylko dostosował się do tego co sama zaproponowałaś!


                            > czyli faza trwa 6 tygodnie...tylko on się dwa miesiące starał, żeby nastąpiły t
                            > e 6 tygodni!!.to miał sie starać dwa lata?

                            To zupełnie nie o to chodzi!!
                            Lepiej jest 10 "niewartym" tego okazać entuzjazm, niż jednemu "wartemu",chłód.
                            > Mniejsze znaczenie ma czas, ważniejsze jest odczucie, dowartościowanie, docenienie, a nawet przecenienie.
                            >

                            >
                            > dziękuję za "pocieszenie"


                            To forum dyskusyjne, a nie wyżalnia. Nie miałem zamiaru Cie pocieszać, wyrażam swoja opinię.

                            tylko jak znam życie (swoje) to będzie mi się plątał
                            > po życiu tak ni w te ni wewte...


                            Dokładnie tak. Pogon go natychmiast, szkoda już Twojego czasu. On jest(dla Ciebie) jak zombie. Ni człowiek, ni trup.
                            >

                            > myślisz że gdybym mu gotowała obiady, ciasta piekła i kapcie podawała to byłaby
                            > m wyjątkowym źródełkiem? szczerze wątpię....

                            Błąd w rozumowaniu!! Facet "koduje" sobie kobietę w ciągu 2-3 pierwszych dni znajomości. Zaraz po poznaniu trzeba było okazać entuzjazm,( bez względu na sposób jego okazywania.)
                            Później mogłaś już być zołzą!! Ty zrobiłaś odwrotnie. Byłaś jędzą, .... teraz ciasteczka i obiadki możesz sobie sama zjeść.
                            • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:23

                              > No i tym właśnie wyznaczyłaś mu jego miejsce w swoim życiu! mniej więcej na 25%
                              > . Tak sobie to zakonotował i tak już mu zostało.

                              po tygodniu czy nawet miesiącu trudno wyznaczać na więcej. Po prostu jest znajomośc, spotykamy się, spędzamy czas..a potem każde wraca do swojego życia, bo te wstępne spotykania się to raczej badanie gruntu niż planowanie późnej starości.


                              > To zupełnie nie o to chodzi!!
                              > Lepiej jest 10 "niewartym" tego okazać entuzjazm, niż jednemu "wartemu",chłód.
                              > > Mniejsze znaczenie ma czas, ważniejsze jest odczucie, dowartościowanie, d
                              > ocenienie, a nawet przecenienie.

                              no może masz racje..ale kilka razy przeceniałam za bardzo potem zostając z ręką w nocniku i nie bardzo rozumiejąc co się wydarzyło..



                              > Błąd w rozumowaniu!! Facet "koduje" sobie kobietę w ciągu 2-3 pierwszych dni zn
                              > ajomości. Zaraz po poznaniu trzeba było okazać entuzjazm,( bez względu na sposó
                              > b jego okazywania.)

                              zaraz po poznaniu jestem normalna wesoła itd...ale jako znajoma, koleżanka, bo trudno patrzeć na każdego poznanego faceta jak na potencjalnego ojca swoich dzieci (mnie do tego daleko)



                              • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:36
                                red.inc napisała:

                                > po tygodniu czy nawet miesiącu trudno wyznaczać na więcej. Po prostu jest znajo
                                > mośc, spotykamy się, spędzamy czas..a potem każde wraca do swojego życia, bo te
                                > wstępne spotykania się to raczej badanie gruntu niż planowanie późnej starości
                                > .

                                To kobiecy punkt widzenia. Facet widzi to inaczej :) Oczywiście o ile ja sie na tym znam :)

                                >
                                > no może masz racje..ale kilka razy przeceniałam za bardzo potem zostając z ręką
                                > w nocniku i nie bardzo rozumiejąc co się wydarzyło..

                                To kwestia wyboru. Jednak przewartościowanie kogoś, powoduje tylko ból. Niedowartościowanie pozbawia w zasadzie wszelkich szans.
                                >
                                >
                                > zaraz po poznaniu jestem normalna wesoła itd...ale jako znajoma, koleżanka, bo
                                > trudno patrzeć na każdego poznanego faceta jak na potencjalnego ojca swoich dzi
                                > eci (mnie do tego daleko)

                                I to spowodowało Twój problem. Faceci właśnie tego podświadomie oczekują, nawet jeśli twierdzą coś innego i są o tym dogłębnie przekonani.
                                >
                                >
                                >
                                • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:40

                                  > To kobiecy punkt widzenia. Facet widzi to inaczej :) Oczywiście o ile ja sie na
                                  > tym znam :)

                                  no wiem..facet widzi tyłek i to co wyżej z przodu..


                                  > To kwestia wyboru. Jednak przewartościowanie kogoś, powoduje tylko ból. Niedowa
                                  > rtościowanie pozbawia w zasadzie wszelkich szans.

                                  wiesz co? tutaj to trzeba by było być wirtuozem sztuczek i kruczków co mozna mówić i w jakich dawkach..Nie da się tam stale kontrolowac.


                                  > > trudno patrzeć na każdego poznanego faceta jak na potencjalnego ojca swoi
                                  > ch dzi
                                  > > eci (mnie do tego daleko)
                                  >
                                  > I to spowodowało Twój problem. Faceci właśnie tego podświadomie oczekują, nawet
                                  > jeśli twierdzą coś innego i są o tym dogłębnie przekonani.

                                  ciekawe..ja słyszałam że uciekają (na tym etapie znajomości..czyli tak do 3 miesięcy)
                                  • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 17:17
                                    red.inc napisała:
                                    >
                                    > wiesz co? tutaj to trzeba by było być wirtuozem sztuczek i kruczków co mozna mó
                                    > wić i w jakich dawkach..


                                    Masz rację!! Toteż kiedyś był to jeden z podstawowych przedmiotów, w szkołach dla panien.
                                    Dzisiaj ma Wam wystarczyć "Bravo" .

                                    Nie da się tam stale kontrolowac.

                                    Da się. To nie wymaga żadnego artyzmu, to zwykła, wyuczona umiejętność.

                                    >
                                    > ciekawe..ja słyszałam że uciekają (na tym etapie znajomości..czyli tak do 3 mie
                                    > sięcy)

                                    I to często prawda. Ja mówiłem o podświadomości:) Rób test do podświadomości ,a jednocześnie werbalizuj luz :)
      • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:08
        > Może 3x kijek i raz marchewka zadziała ;)


        q...wa..akurat go dzis potrzebowałam i po raz pierwszy o coś konkretnego poprosiłam (to drobiazg..nie sprawiłoby mu to aż takiego kłopotu).
        • lonely.stoner Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:17
          od paru miesiecy sie z spotykasz z mezczyzna i nadal nie jestes pewna na czym stoisz?? konkretnie to ile to jest 'pare miesiecy'? 2 miesiecy- jeszcze mozesz dac mu szanse, jesli to jest np. 4 miesiace i nadal nie wiesz co jest miedzy wami grane, nie wiesz nawet czy jestes jego dziewczyna czy tylko laska z ktora sobie czasem chodzi na randki to sobie lepiej daj spokoj, chyba ze lubisz permanetny stan niepewnosci.
          A na koniec to sobie sama zadaj pytanie : czego chcesz?? chcesz biegac na randki i po prostu sie dobrze bawic? czy szukasz partnera na stale?? postaw odpowiedz i szukaj takiego wlasnie faceta ktory spelni te oczekiwania.
          • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:26
            lonely.stoner napisała:

            > od paru miesiecy sie z spotykasz z mezczyzna i nadal nie jestes pewna na czym s
            > toisz?? konkretnie to ile to jest 'pare miesiecy'? 2 miesiecy- jeszcze mozesz d
            > ac mu szanse, jesli to jest np. 4 miesiace i nadal nie wiesz co jest miedzy wam
            > i grane, nie wiesz nawet czy jestes jego dziewczyna czy tylko laska z ktora sob
            > ie czasem chodzi na randki to sobie lepiej daj spokoj, chyba ze lubisz permanet
            > ny stan niepewnosci.
            > A na koniec to sobie sama zadaj pytanie : czego chcesz?? chcesz biegac na randk
            > i i po prostu sie dobrze bawic? czy szukasz partnera na stale?? postaw odpowied
            > z i szukaj takiego wlasnie faceta ktory spelni te oczekiwania.

            Szukam partnera-przyjaciela, ale do wspólnego zamieszkania i ślubu mi sie nie pali (wręcz przeciwnie). Ten obecny był (jest?) ok..spełniał moje oczekiwania, fajnie się z nim i przy nim czułam i pasowało mi, że to tak się stopniowo rozwija. Znaliśmy się jakieś 7 miesięcy....od 3 miesięcy bliżej..
            • lonely.stoner Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:30
              I nie macie nic konkretnego ustalonego? jakis granic? np. tego czy mozecie sie spotykac z innymi na randki czy macie sie nie?? czy wydaje ci sie ze tylko cos tam jest ustalone?? jestes oficjalnie jego dziewczyna??czy taka panna na odskocznie?? bo po tych 7 mieisach znajomosci i 3 blizszej znajomosci to piszesz tak jakbys niczego nie byla pewna, i sama nie wiesz czy to ze odwolal w ostatniej chwili spotkanie to dlatego ze mu cos waznego wypadlo czy moze akurat trafila sie lepsza opcja spedzenia czasu??
              • red.inc Re: "klasyczna" zołza 04.06.11, 23:38
                > I nie macie nic konkretnego ustalonego? jakis granic? np. tego czy mozecie sie
                > spotykac z innymi na randki czy macie sie nie?? czy wydaje ci sie ze tylko cos
                > tam jest ustalone?? jestes oficjalnie jego dziewczyna??czy taka panna na odskoc
                > znie?? bo po tych 7 mieisach znajomosci i 3 blizszej znajomosci to piszesz tak
                > jakbys niczego nie byla pewna, i sama nie wiesz czy to ze odwolal w ostatniej c
                > hwili spotkanie to dlatego ze mu cos waznego wypadlo czy moze akurat trafila s
                > ie lepsza opcja spedzenia czasu??


                wiesz...słowa..słowa..słowa. Facet dużo może naobiecywać i nagadać. Ja jestem taka że w słowa nie wierzę, ale czyny i fakty. Tu było ok..ale coś zaczeło się roz....mywać.
                Zaznaczam: mogę być przewrażliwiona, ale w prawie każdym podobnym do mojego wątku większośc pisze, że to "wypadło" ma na imię Ania albo Kasia..Który facet się do tego przyzna? żaden...
      • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 08:02
        asystentka_prezesa_zarzadu napisała:

        > No ale przecież wcale nie spłynęło po Tobie jak kaczce i nie jesteś wcale tą zo
        > łzą skoro piszesz, ze tak się nie czujesz i jednak rozmyślasz itd.
        > Tu chodzi o to, żeby to czuć a nie tylko robić a to wymaga pracy nad sobą.


        Bardzo rozsądna wypowiedź.
    • nglka Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 04:21
      red.inc napisała:

      > ..chciałam powiedzieć, że zachowuję sie jak klasyczna zołza z książki "Dlaczego
      > mężczyźni kochają zołzy"..(jak ktoś czytał to wie o co chodzi).
      > Facetowi z którym sie spotykam od kilku miesięcy jakoś ostatnio nie po drodze d
      > o mnie..albo mniej po drodze. Sam wczoraj zaproponował spotkanie (bo on zawsze
      > z tym wychodzi..ja nie)..a dziś się w ostatniej chwili wymówił..Grill rodzinny,
      > mamusia...czy diabli wiedzą co jeszcze.
      > Spłyneło to po mnie jak woda po kaczce...nawet nie odpowiedziałam na wiadomość.
      > Olewam. Tylko jakoś wcale nie jest mi z tym lepiej:(.."kochaną zołzą" raczej t
      > eż się nie czuję.
      > Co obstawiacie? dać sobie spokój? czy dramatyzuję?

      Z opisu wnioskuję, że jedynie chciałabyś być taką zołzą a nią nie jesteś.
      Bo klasyczna zołza po pierwszej wymówce spławiłaby kolesie przy przynajmniej dwóch kolejnych próbach umówienia się z Nią albo zastosowałaby broń tego samego kalibru - umówiłaby się i zmieniłaby zdanie zanim on zdążyłby to zrobić ;)
      Zołza zrobi tak - na każde następne spotkanie nie będzie mieć czasu a przy którymś kolejnym sama wyjdzie z propozycją "mam czas o tej i o tej tu i tu, jak chcesz to wpadnij" i zostawić temat.
      Wie gdzie mieszkasz. Jak mu zależy to przyjdzie nawet nieproszony.
      • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 08:04
        nglka napisała:

        > Wie gdzie mieszkasz. Jak mu zależy to przyjdzie nawet nieproszony.

        Ewidentna teoria negatywnego doboru!!
        Oczywiście, że dupek przyjdzie, ale mężczyzna nie!
        > Tylko skąd póżniej te narzekania w stylu "mój mąż/partner to dupek".?
        >
          • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 12:55
            nglka napisała:

            > hahahahah

            Poznać mądrego po śmiechu jego.

            > tak się tłumacz :)

            Niby z czego miałbym się tłumaczyć?
            To Ty powołujesz się na wymysły jakiejś głupowatej fizdy, próbując skleić z tego jakąś pseudo psychologiczną teorię.
            >
            • nglka Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:13
              piotr_57 napisał:

              > Niby z czego miałbym się tłumaczyć?
              > To Ty powołujesz się na wymysły jakiejś głupowatej fizdy, próbując skleić z teg
              > o jakąś pseudo psychologiczną teorię.

              Prawdy nie zmienisz choćbyś nie wiadomo ile razy swoje herezje powtarzał - prawdziwego mężczyznę określa kobieta - m.in. świadczy o tym stosunek do świata, w tym do kobiet.
              Jeśli sądzisz, że prawdziwy mężczyzna do kobiety nie przyjdzie nieproszony to znaczy jedynie tyle, że swą wielką dumę zasłaniasz teorią stworzoną do własnych celów, coby sobie usprawiedliwienie dla niedojrzałości znaleźć i jednocześnie móc siebie mężczyzną określić... nieco to żałosne. Finito.
              • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:17
                nglka napisała:

                Finito.

                Skoro tak uważasz, to nie wiem czego szukasz na forum DYSKUSYJNYM.
                To postawa raczej jakiegoś guru niż dyskutanta.
                Ale ok, miłej niedzieli życzę. :)

                >
                >
                • nglka Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:22
                  Finito: odnośnie tego, co sądzę o źródle takiego myślenia.
                  Dyskutować to ja lubię, tylko dyskutant niereformowalny się trafił :)
                  Bo widzisz, nigdzie nie napisałam, że opieram się na teorii jakiejś pani - założyłeś to sobie odgórnie nie wiem na jakiej podstawie. Prawdę powiedziawszy książki na oczy nie widziałam a nie przeszkadza mi to ani w określeniu zołzy ani tym bardziej w ogólnym scharakteryzowaniu terminu "prawdziwy mężczyzna".
                    • nglka Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:47
                      Nie pisałam, że na tym polega dyskusja.
                      Jednak z osobą niereformowalną dyskusja nie ma sensu bo założenia osoby niereformowalnej nie zmieniają się wraz z nowymi (czasem: wspólnymi) wnioskami, które to niereformowalny stale odrzuca bez względu na to jak bardzo przesądzają o sprawie :-)
        • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 12:54
          > Oczywiście, że dupek przyjdzie, ale mężczyzna nie!
          > > Tylko skąd póżniej te narzekania w stylu "mój mąż/partner to dupek".?

          czyli każdy mężczyzna do dupek..przynajmniej tak wynika z mojego podwórka..Tylko trochę ZA PÓŹNO!
          • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:04
            red.inc napisała:


            > czyli każdy mężczyzna do dupek..przynajmniej tak wynika z mojego podwórka..

            Prawidłowy wniosek? - zmienić podwórko.

            Tylk
            > o trochę ZA PÓŹNO!

            Na zmianę podwórka nigdy nie jest za późno!
              • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:15
                red.inc napisała:
                >
                > daj spokój..to podwórko jest wszędzie takie samo...

                Bzdura!
                Społeczeństwo gwałtownie się rozwarstwia. Skończyły się czasy gdy było "bezklasowe".
                Dzisiaj każda klasa ma własne podwórko. Dzisiaj jeszcze przejście z jednego do drugiego wydaje się być dość prostym. W następnym pokoleniu będzie prawie niemożliwym.
                Nie dawaj się zamknąć w takim środowisku, w którym faceci tak traktują kobiety jak Twój men Ciebie. Walcz i szukaj, szukaj i walcz. Jeśli nawet nie dla siebie to dla swoich dzieci.
                >
                • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:22
                  piotr_57 napisał:

                  > red.inc napisała:
                  > >
                  > > daj spokój..to podwórko jest wszędzie takie samo...
                  >
                  > Bzdura!
                  > Społeczeństwo gwałtownie się rozwarstwia. Skończyły się czasy gdy było "bezklas
                  > owe".
                  > Dzisiaj każda klasa ma własne podwórko. Dzisiaj jeszcze przejście z jednego do
                  > drugiego wydaje się być dość prostym. W następnym pokoleniu będzie prawie niemo
                  > żliwym.
                  > Nie dawaj się zamknąć w takim środowisku, w którym faceci tak traktują kobiety
                  > jak Twój men Ciebie. Walcz i szukaj, szukaj i walcz. Jeśli nawet nie dla siebie
                  > to dla swoich dzieci.


                  to gdzie mam iść? do kloszardowni? bo tam pewnie szlachetni idealiści..Nie wątpie. W drugą stronę pan Gudzowaty juz pewnie zajęty. Jak się domyślam o taki podział klas Ci chodziło.
                  Każdy się obraca wśród ludzi o podobnej pozycji, z podobnym sposobem spędzania czasu...itd.
                  • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 13:41
                    red.inc napisała:

                    > Każdy się obraca wśród ludzi o podobnej pozycji, z podobnym sposobem spędzania
                    > czasu...itd.


                    Dokładnie tak.
                    Tyle, że Tobie Ci ludzie nie odpowiadają! A przynajmniej taki wniosek nasuwa się po przeczytaniu Twojego startera.
                    Jeżeli zgodzisz się z powyższym, to pozostają Ci dwie możliwość:
                    1. pozostać w danym towarzystwie i..... narzekać.
                    2. próbować dokonać jakiejś zmiany. To trudniejsze, ale bardziej efektywne rozwiązanie.
                    • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 15:10

                      > Tyle, że Tobie Ci ludzie nie odpowiadają! A przynajmniej taki wniosek nasuwa si
                      > ę po przeczytaniu Twojego startera.

                      niestety bolesna prawda jest pewnie taka że ci ktorzy mi odpowiadają i są ok mogą być już zajęci (chyba, że to myśl typu "trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona")

                      > Jeżeli zgodzisz się z powyższym, to pozostają Ci dwie możliwość:
                      > 1. pozostać w danym towarzystwie i..... narzekać.
                      > 2. próbować dokonać jakiejś zmiany. To trudniejsze, ale bardziej efektywne rozw
                      > iązanie.

                      matematyczne rozwiązanie i poniekąd logiczne..ale jak znasz kobity choc trochę to będzie pkt 1 do us..nej śmierci.


                      • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 15:57
                        red.inc napisała:

                        > niestety bolesna prawda jest pewnie taka że ci ktorzy mi odpowiadają i są ok mo
                        > gą być już zajęci (chyba, że to myśl typu "trawa u sąsiada jest zawsze bardziej
                        > zielona")

                        To nie m znaczenia czy trawa u sąsiada jest bardziej zielona, czy jest to prawda, w obu przypadkach pozostajesz z przekonaniem, że nie osiągnęłaś tego co chciałaś.
                        Nie chce popadać w mentorski ton, ale może spróbuj poczytać trochę stoików. Oni jako jedyni (według mnie) znaleźli rozwiązanie tej , zdawałoby się, kwadratury koła.
                        >
                        > ale jak znasz kobity ....

                        Az tak zarozumiały to nie jestem, chociaż znałem w życiu kilka kobiet.


                        > to będzie pkt 1 do us..nej śmierci.
                        >

                        Kiedyś były czasy "większych zmian" społecznych. Znalem wiele kobiet którym udało się zmienić(oczywiście w pewnym zakresie) swoją "determinantę klasową".
                        >
                        • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:28

                          > To nie m znaczenia czy trawa u sąsiada jest bardziej zielona, czy jest to prawd
                          > a, w obu przypadkach pozostajesz z przekonaniem, że nie osiągnęłaś tego co chci
                          > ałaś.

                          Nie osiągnełam, bo chciałam żeby znajomośc rozwijała sie jakoś normalnie, czasu potrzeba żeby nabrac zaufania itd. Powiedz wprost, że panu po prostu hormony opadły..tylko po co się tak starał, jak teraz odwrót..No wiem...wiadomo po co...

                          • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 17:12
                            red.inc napisała:

                            > Nie osiągnełam, bo chciałam żeby znajomośc rozwijała sie jakoś normalnie, czasu
                            > potrzeba żeby nabrac zaufania itd. Powiedz wprost, że panu po prostu hormony o
                            > padły..tylko po co się tak starał, jak teraz odwrót..No wiem...wiadomo po co...

                            :D
                            >
                            >
    • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 07:52
      red.inc napisała:

      > ..chciałam powiedzieć, że zachowuję sie jak klasyczna zołza z książki "Dlaczego
      > mężczyźni kochają zołzy"..(jak ktoś czytał to wie o co chodzi).

      Po prostu nie jesteś sobą. Każdy facet po jakimś czasie zorientuje się w tym i kopnie Cie w doope.
      Może i są faceci kochający zołzy (chyba znałem takiego jednego), ale na pewno nie ma takich co kochają "malowane lale".
      • ruda.zolza Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 14:16
        Czytałam ten poradnik, ale potraktowałam to jak fajną rozrywkę. Dziwne jest kiedy próbujesz być kimś tam, wbrew sobie. Najważniejsze to postępować według tego, co Ci podpowiada instynkt, czy jak tam inni mówią "głos z zewnątrz":P
        Trudno działać jak radzą w poradniku, bo każdy jest inny ;)
        Życzę powodzenia.
        • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 15:11


          > Czytałam ten poradnik, ale potraktowałam to jak fajną rozrywkę. Dziwne jest kie
          > dy próbujesz być kimś tam, wbrew sobie. Najważniejsze to postępować według tego
          > , co Ci podpowiada instynkt, czy jak tam inni mówią "głos z zewnątrz":P
          > Trudno działać jak radzą w poradniku, bo każdy jest inny ;)
          > Życzę powodzenia.

          instynkt mi podpowiada zeby zj.....ć faceta za to, że mnie olewa, ale rozum mi podpowiada, że to da wręcz odwrotny skutek
          • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:17
            red.inc napisała:


            >
            > instynkt mi podpowiada zeby zj.....ć faceta za to, że mnie olewa, ale rozum mi
            > podpowiada, że to da wręcz odwrotny skutek

            Nie da odwrotnego skutku. Nie da żadnego skutku, bo on tego nie zrozumie. Uzna, że jesteś "nieczytelna"..... i będzie miał rację.
            • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 16:38

              > Nie da odwrotnego skutku. Nie da żadnego skutku, bo on tego nie zrozumie. Uzna,
              > że jesteś "nieczytelna"..... i będzie miał rację.

              no dobra..racja..stałam się nieczytelna, bo on sam zaczał tez być nieczytelny..No. sugerowanie róznych tematów (kobiet), po to abym była zazdrosna (test na zazdrość?). Nie byłam bo nie jesteśmy po "słowie", więc musiałam się w tym jakoś znaleźć. Najczęściej obracałam w żart, albo dawałam do zrozumienia że nie jestem zazdrośnicą.
              Przykład: początek znajomości-"nigdy nie oglądam się za innymi kobietami jeśli idę z jedną wybraną (swoją??) kobietą". Dalszy etap znajomości: "za atrakcyjną kobietą zawsze się obejrzę". Dwa sprzeczne komunikaty. Mnie nie chodzi o oglądanie..niech sie ogląda, ale niech nie mota się w zeznaniach!!!

              • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 17:29
                red.inc napisała:

                >

                >
                > no dobra..racja..stałam się nieczytelna,

                :)

                bo on sam zaczał tez być nieczytelny..

                Dlatego uważam, że nic z Was nie będzie. Nie rozumiecie się.


                > No. sugerowanie róznych tematów (kobiet), po to abym była zazdrosna (test na za
                > zdrość?). Nie byłam bo nie jesteśmy po "słowie", więc musiałam się w tym jakoś
                > znaleźć.

                Każdy(!!!) facet chce być (przez partnerkę) postrzegany jako atrakcyjny dla kobiet!
                To nie musi być zazdrość, wystarczy, że to "zauważasz", wystarczająco często.

                Najczęściej obracałam w żart, albo dawałam do zrozumienia że nie jeste
                > m zazdrośnicą.

                To bardzo "nowoczesne", ale zupełnie niepraktyczne. Nikt(werbalnie) nie lubi zazdrośnic, ale jeśli zazdrość jest subtelnym elementem uznania .... rzadko który facet się temu oprze.


                > Przykład: początek znajomości-"nigdy nie oglądam się za innymi kobietami jeśli
                > idę z jedną wybraną (swoją??) kobietą".

                Tak chce być postrzegany.

                Dalszy etap znajomości: "za atrakcyjną
                > kobietą zawsze się obejrzę".

                Maczo.

                Dwa sprzeczne komunikaty.

                Ależ skąd!!! To ta sama osobowość. ... jestem taki kulturalny, że nie oglądam się ..... ale uważaj, zawsze mogę się obejrzeć. ... to tylko ode mnie zależy.

                Mnie nie chodzi o oglą
                > danie..niech sie ogląda, ale niech nie mota się w zeznaniach!!!

                On nie mota się w zeznaniach. To opis dość spójnej osobowości.
                Ma ewidentne cechy niedowartościowania, głęboko zakorzenioną niepewność.
                >
                • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 17:51
                  > Dalszy etap znajomości: "za atrakcyjną
                  > > kobietą zawsze się obejrzę".
                  >
                  > Maczo.

                  stawiałam na to, że wzrokowiec..no bo każdy w sumie jest,,

                  > Ależ skąd!!! To ta sama osobowość. ... jestem taki kulturalny, że nie oglądam s
                  > ię ..... ale uważaj, zawsze mogę się obejrzeć. ... to tylko ode mnie zależy.

                  tak..nie oglądam sie bo większości kobiet rosną kły jak się ich facet obejrzy. Ja nie -bo to tak jakbym sobie oglądala na wystawie diamenty (nic z tego nie wynika)

                  > On nie mota się w zeznaniach. To opis dość spójnej osobowości.
                  > Ma ewidentne cechy niedowartościowania, głęboko zakorzenioną niepewność.

                  Dziwne..bo mam obraz człowieka bardzo pewnego siebie (już wyżej głowy nie można nosić), znającego swoją wartość itd...przynajmniej tak mi wpoił..ale kto go tam wie. Chyba, że akurat ja go oniesmielam..chociaż zupełnie nie wiem czym. To ja powinnam być niepewnam bo facet jest po przejściach (rozwodnik), więc skąd mam wiedzieć, że nie jestem jedynie maskotką-pocieszycielką.


                  • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 17:59
                    red.inc napisała:

                    > Dziwne..bo mam obraz człowieka bardzo pewnego siebie (już wyżej głowy nie można
                    > nosić), znającego swoją wartość itd...

                    Taka maska jest tarczą która ma bronić czułe miejsca. Przeważnie osłania wrażliwą duszę.

                    przynajmniej tak mi wpoił..

                    Bo jest inteligentny, dlatego stworzył wiarygodna pozę.

                    Chyba, że akurat ja go oniesmielam..

                    Nie.

                    To j
                    > a powinnam być niepewnam bo facet jest po przejściach (rozwodnik),

                    Tu bym szukał rany którą ukrywa za maską ... drugi raz nie dam się zranić !

                    więc skąd ma
                    > m wiedzieć, że nie jestem jedynie maskotką-pocieszycielką.

                    Nie jesteś. Jesteś lekiem.
                    Ale od leku bardzo łatwo się uzależnić .
                    >
                    >
                    • red.inc Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 18:15
                      > Taka maska jest tarczą która ma bronić czułe miejsca. Przeważnie osłania wra
                      > żliwą
                      duszę.

                      to coś jak u mnie..dam sie pokroić i posolić a nie będę plakac facetowi w rekaw że zostałam zraniona. Czyli koło sie zamyka. Może podobne ciągnie do podobnego.

                      > Bo jest inteligentny, dlatego stworzył wiarygodna pozę.

                      jest..tu trafiłeś.

                      > Nie jesteś. Jesteś lekiem.
                      > Ale od leku bardzo łatwo się uzależnić .

                      Ciekawa (nowa) jak dla mnie teoria. Tylko lek może być różnego "producenta":D
                      Fajnie jest słuchac pewnego siebie faceta i że kobiety od niego nie stronią (ale bez narcyzmu), ale jak się robi coś takiego jak ostatnio to człowiek sie czuję zrobiony w bambuko..bo komu innemu zaufałam, a kogo innego zaczynam miec przed sobą.

                      • piotr_57 Re: "klasyczna" zołza 05.06.11, 18:36
                        red.inc napisała:

                        ..bo komu innemu zaufałam, a kogo innego zaczynam miec prz
                        > ed sobą...

                        Obydwoje "graliście".

                        Na wzajem wprowadzaliście się w błąd. Każde było przekonane, że tylko ono gra. Teraz kurtyna opadła i zobaczyliście się w rzeczywistym świetle. Może szczera do bólu rozmowa jest w stanie jeszcze coś zmienić, tego nie można wykluczyć. Ale ja w to nie wierzę. Nie zgodziłbym się nawet na taką rozmowę. I to nawet nie dlatego, że mnie wprowadzono w błąd, ale dlatego, że odkryto iż byłem nieszczery. Zawsze nienawidzimy tych którym coś zawdzięczamy, których skrzywdziliśmy, których okłamaliśmy, którzy maja nam coś do wybaczenia.
                        Ale to ja!!! On może być inny.
                        >
                        • red.inc Re: "klasyczna" zołza 06.06.11, 17:09
                          > . Może szczera d
                          > o bólu rozmowa jest w stanie jeszcze coś zmienić, tego nie można wykluczyć. Ale
                          > ja w to nie wierzę. Nie zgodziłbym się nawet na taką rozmowę.

                          Dlatego nie mam zamiaru jej zaczynać, bo (niestety) czuję że to nie "ten" moment
                          a dlaczego byś się nie zgodził? to z męskiego punktu widzenia?

                          > I to nawet nie d
                          > latego, że mnie wprowadzono w błąd, ale dlatego, że odkryto iż byłem nieszczery
                          > . Zawsze nienawidzimy tych którym coś zawdzięczamy, których skrzywdziliśmy, któ
                          > rych okłamaliśmy, którzy maja nam coś do wybaczenia.
                          > Ale to ja!!! On może być inny.

                          a może to po prostu nie wywalanie całej duszy na wierzch..Dla mnie to nadal jest bardzo wczesny etap znajomosci.
                          Updade: po wczorajszym popołudniu/wieczorze jest w miarę ok..trochę mi sie myśli uładziły (pewnie do następnego razu!)


    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: "klasyczna" zołza 06.06.11, 17:34
      Od początku znajomości OD PARU MIESIĘCY, tylko mężczyzna inicjował spotkania, tylko on zachowywał się tak jakby mu zależało...

      I teraz nagle raz musiał wymówić umówione spotkanie, i już twoją wrażliwą duszyczkę to zraniło?? A nie przepraszam, dumę ubodło że może mieć choć raz coś ważniejsze od ciebie.

      Muszę powiedzieć że gościa poniekąd podziwiam że chciało mu się przez kilka miesięcy występować w sytuacji jedynego inicjatora spotkań i rozrywek, kaowiec normalnie...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka